Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

02.06.2002(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PROSZĄ BOGA O POMOC

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 czerwiec 2002
Odsłon: 747

     Zerwałem się na pierwszą Mszę św. a po wyjściu miałem pragnienie odczytania intencji z modlitwą. Przepłynął świat tych, którzy nie znają Boga, Jego pomocy i opatrzności. Nawet tego nie pragną, a to jest grzeszne, ponieważ świadczy o braku wiary!

    Bogu nie wolno łamać naszej wolnej woli i „zmuszać” nas do wołania!! Przecież jest to pokazane w naszym życiu: zgoda na operację. Wielu boi się pomocy! Idę i wołam za wabionych przez świat. „Patrzą” piękne domy, jeden z nich jest niezasiedlony, a wiele niszczeje bez właścicieli oraz straszą ruiny. Pan Bóg nie jest im do niczego potrzebny. Posiadanie to wielka pułapka diabła. Ilu pokłada ufność w bogactwie, zdrowiu...i nagle wszystko się kończy. Ja też tak żyłem.

    W nocy dałem komentarz na blogu Joanny Senyszyn, która wyśmiewała posłów proszących: „Taki dopomóż Bóg”.

    <<Pan Jezus mówi; robisz krok przyjdź najpierw do Mnie. W rozterce proszę sprawdzić, że Bóg Istnieje. Trzeba tylko poprosić o Jego Opatrzność. Przecież Pan nie może się narzucać sz pomocą, chociaż czyni to, ale my nie jesteśmy świadomi...jak małe dzieci. Opiekuje się wówczas normalnie, aby nie łamać naszej wolnej woli!

    Wyśmiewa Pani posłów, że proszą o pomoc; „Tak mi dopomóż Bóg!”. Oni nie proszą tylko wymawiają formułkę, a to za mało. Stąd nędza i najlepiej wychodzi udawanie. Proszę przeczytać moją ocenę premiera Donalda Tuska z 2008 (list do „Faktu”).

    Wszystko się sprawdziło, bo rządzi bez błogosławieństwa Bożego, które przynosi Jego Opatrzność (Smoleńsk, powodzie, trąby powietrzne, kryzys finansowy w UE!). Jakże zwykłemu człowiekowi jest trudno iść za Głosem Boga!>>

    Płyną czytania Pwt 11, 18.26-28, Ps 31 i Dobra Nowina o potrzebie budowania domu na skale! Łzy zalewają oczy z powodu otrzymanych łask. Proszę Pana Jezusa o przyjęcie dzisiejszego dnia. Ilu braci nie trafi do Domu Ojca! Trzeba stać się świętym, aby z pewnością uzyskać zbawienie (ocalenie). Zbliżam się do intencji: ratunek, uzyskanie wolności i życia prawdziwego.

    W TV Polonia trafię na moment konsekracji Eucharystii. Ból zalał serce, a łzy oczy, bo Pan właśnie ukazuje mi  d r o g ę - pojednanie z braćmi i Bogiem. To pokarm życia. Pragniesz wyjechać na stałe do jakiegoś kraju. Ile jest bardzo kłopotliwych formalności, a do Prawdziwej Ojczyzny ludzie chcą trafić...ot tak!

   W telewizji pokażą ratowanych z pożaru w wieżowcu, upadek z konia przy ujeżdżaniu, wypadki sportowe oraz śmiertelnie chorych na nowotwory. Ratownicy, ratowanie przed śmiercią. Odmówiłem koronkę za wzywających ratunku. „Spojrzało” zdjęcie Jana Pawła II, a w myśli zamach i cudowne ocalenie przez MB Częstochowską.

   Teraz lądował awaryjnie samolot, a wielu śmieje się z cudów. Wraca dzień z uratowanymi. Jeszcze dziennikarz, który wyprowadził z pożaru mieszkania całą rodzinę, a sam doznał poparzeń. Do tego tonący, ofiary kataklizmów, misjonarze i szerzący zbawienie oraz policja łapiąca zbrodniarzy. Ocalenie ciała i ocalenie duszy! 

    Czytam art. medyczne, ale głowa twardnieje. Człowiek bazuje na wiedzy, którą uzyskał (ograniczonej), a w tym czasie nauka poszła do przodu. Tak było i będzie z innym.

  Przyśnił się zmarły kolega, chirurg do którego kierowałem wielu chorych (gabinet naprzeciwko). Wyglądał marnie, a jedno oko miał zaklejone. Naprawdę ma kłopoty, bo żył tylko tym światem. Dlatego w ręku znalazło się jego zdjęcie i teraz wołałem za niego...do kogo miał się zwrócić? 

   Wspieranie dusz przebywajacych w Czyśćcu to nasze wielkie zadanie...nie uznawane w kościołach „zreformowanych” i przez „świadków” Jehowy. Z serca wołałem do Najświętszego Taty, a teraz, gdy to piszę łzy płyną po twarzy…

                                                                                                                 APeeL

 

 

 

01.06.2002(s) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA URATOWANIE OD ZGUBY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 czerwiec 2002
Odsłon: 764

Dzień Dziecka   

    Na Mszy św. o 6.30 popłynie „Ave! Ave” z radością dziecka, które wróciło do Matki Pana Jezusa.  Po wczorajszych 12 godzinach pracy jest mi bardzo ciężko, a teraz dziękuję Matce Bożej za pomoc i ochronę. Z wdzięczności wołałem za uratowanie od zguby: „Mamo! Mamo! Mamusiu!”. W sercu byłem rozradowany z poczuciem stania się dzieckiem Bożym.

   Podczas czytań serce zalewały błyski Światłości Bożej, która ukazuje nam naszą nędzę oraz otrzymane łaski. Właśnie mówią o precyzyjnym lądowaniu Boeinga na lotnisku Okęcie (nie wysunęło się podwozie) i o zdarzeniu, które nie można udokumentować (przewożono relikwie Jana Pawła II i świętej), a zakonnik im poświecił przebieg tego lotu.

    Podczas Litanii do NMP dziękowałem za uchronienie od zguby. Nawet napłynął obraz z wczorajszego upadku helikoptera i cudowne ocalenie ludzi. Zostałem pobłogosławiony Najśw. Sakramentem.

    Gołębiom namoczyłem bochenek starego chleba, który leżał przed sklepem, a dusza zaśpiewała: „Panie dobry jak chleb”. Z tv płyną obrazy wolontariuszy opiekujących się inwalidami, Caritas, domy dziecka.

    Dwóch chłopców mówiło o swojej miłości do złych rodziców, a lekarz darczyńca kupił dom dla dzieci z domów dziecka, jeszcze koncert charytatywny i adopcja sierot. To mam pokazane w krótkim czasie.

    W „Ziarnie” dzieci śpiewały swoim matkom za to, że są dobre. Z zadziwienia kręciłem głową, a to jeszcze nie koniec, bo w „Wysokich obcasach” trafiłem na zdjęcia dzieci z rodzicami oraz na matki przytulające dzieci.

    Popłakałem się podczas czytania kazania bp Zawitkowskiego, gdzie opisał męczeństwo Andrzeja Boboli. Ten „Nasz dziennik” dołożyła mi kioskarka. Podjechałem pod mój krzyż, a podczas sprzątania mogłem się wywrócić.

     Rano „patrzyło” zdjęcie zmarłego kolegi chirurga. Muszę zawołać za niego, bo to oktawa (1-8. 11. 2011) i można wyprosić odpust zupełny. Miałem niechęć do niego, ale napłynęły obrazy chirurgów umęczonych operacjami, pomagających ofiarom wypadków, a nawet Janowi Pawłowi II po zamachu. 

    Po drzemce zerwałem się na ponowną Mszę św. z nabożeństwem do Najśw. Serca Pana Jezusa, a wcześniej w ręku miałem zdjęcie Monstrancji. Po przyjęciu Komunii św. poproszono mnie do niesienia chorągwi, bo nie było mężczyzn!

                                                                                                                                   APeeL

 

 

 

31.05.2002(pt) ZA WYTRWAŁYCH W POSŁUDZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 31 maj 2002
Odsłon: 726

    Zepsuły się oba zamki w drzwiach, ale okazało się, że zapchały się klucze. Kiedyś właścicielka złamała klucz i była uwięziona w domu. Ile niespodziewanych udręk czeka nas w każdej chwilce. Jak wielką łaską jest pokój, a dalej Pokój Boży.

    Na ten moment w ręku znalazł się obrazek MB Pocieszenia Strapionych z Lewiczyna, gdzie „niedawno” wróciłem do Boga, a to już przeszło 10 lat.

    Dzisiaj będzie posiedzenie Sejmu RP, a to sprawia nasilenie inwigilacji i złość. Jakże trudno jest zmienić się władzy ludowej. Prawdziwym wrogiem Polaków jest J. Urban (powinien stracić nasze obywatelstw), ale jemu jest dobrze. 

    Na wystroju ołtarza z Bożego Ciała szukałem imion moich dzieci po 1-wszej Komunii św. Zdziwiony stwierdziłem, że jest tam też Marta (zmarła córeczka). Na Mszy św. Eucharystia pękła na pół, a to oznacza „My” (Pan Jezus pomoże w cierpieniu).

    W przychodni praca trwała bez przerwy od 7.00 - 19.00! Cały czas w wielkim pokoju, z pragnieniem pomagania, wczuciem się w potrzeby chorych, braci i sióstr ziemskich. Moja wytrwałość zadziwiała nawet umęczonych oczekiwaniem pacjentów, a przesuwały się:

- pobita przez córkę w gipsie (złamanie)

- rodzice udręczeni przez syna alkoholika

- pierwszy, ciężko chory po przebytych operacjach

- bardzo biedni i zagubieni

- potrzebująca karetki oraz pacjent do zmiany cewnika...

- babuszka nie musi jechać do dermatologa...po mojej konsultacji telefonicznej

- wyjaśniłem przyczynę dolegliwości murarzowi (zespół przeciążenia przyczepów ścięgnisto - okostnowych), który miał niepotrzebne skierowanie do szpitala

- jeszcze przestraszona migreną (pomogła iniekcja).

   Nikomu nie odmówiłem i miałem wielką radość z niesienia pomocy. To wszystko w dniu postu w intencji pokoju w b. Jugosławii (na 35 godzin 3 bułki kawa i dwie szklanki płynu).

    W telewizji trafię na informację o o. Kolbe, a to szczyt cierpień: dobrowolna śmierć głodowa za współwięźnia. W podziękowaniu za wytrwanie pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu…

                                                                                                                                          APeeL

 

 

 

30.05.2002(c) ZA ŻYJĄCYCH DLA CHWAŁY BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 maj 2002
Odsłon: 1022

Boże Ciało

   Mam zaproszenie na Mszę św. o 7.00, a o 11.00 będzie nabożeństwo pod moim blokiem, przy figurze Matki Bożej. Z płaczem dziękowałem Panu Jezusowi za tą łaskę! Po Eucharystii wołałem tylko: „Tato! Tato!! Jezu!”,  a serce chciało mi pęknąć...sprawił to Chleb Życia!

   Nie mogłem wyjść z Domu Pana, chciałbym zostać tutaj na zawsze, zasnąć i obudzić się w Prawdziwym Świecie. To jest  nieprzekazywalne. W tym stanie nie nadaję się do normalnego życia…jak ci to przekazać? jakim językiem lub obrazem?

   Wszyscy znamy normalne pragnienia; w tym zdrowia i długiego życia. Ja piszę o pragnieniu zdrowia duszy i życia prawdziwego czyli powrotu do Nieba. W tym czasie chcę być tylko z Bogiem. Moje przeżycia duchowe dotyczą garstki wybranych, a ja nie wiem dlaczego tak się stało, bo ”nie wyście Mnie wybrali”!

    Podczas przyjścia Pana Jezusa Eucharystycznego pod mój dom  odmawiam moje modlitwy. To zarazem potwierdzenie intencji modlitewnej dnia, bo Boże Ciało jest czasem manifestacji naszej wiary z wyjściem Boga na ulice.

     Dzisiaj w telewizji trafiłem na świadectwo wiary nawróconych muzyków. Przepływały też obrazy; JP II, s. Faustyny, kardynała S. Wyszyńskiego oraz o. M.M. Kolbe.

     W ręku znalazł się mój zapis z Mszy św. w kościele św. Anny w W-wie. Tam u stóp figury Matki Bożej jest wizerunek o. Kolbe. Wówczas „patrzyliśmy” sobie w oczy, a napłynął obraz dzielenia się świętego chlebem z więźniami oraz jego zawierzenie Bogu aż do śmierci. 

   Ja wiem, że tacy będą zawsze; świadomie składający ofiarę z własnego życia za innych. Ogarnij świat żyjących dla Chwały Boga…to nieskończona księga!

    Późnym oglądałem film o Matce Teresie z Kalkuty, która otrzymała nagrodę Nobla. Płynęły słowa świętej, że „to wszystko jest na chwałę Boga”.   

      Katolicki misjonarz opowiada o wiernym bez nóg (w Kamerunie), który codziennie uczestniczy w nabożeństwach…przychodzi na kikutach! Dziwne, ponieważ podczas czytania w/w tekstu w telewizji pokazano Polaka…chodzącego bez nóg !

   Ja zawsze pytam zapraszanych do Boga: ma pan/pani nogi i nie chodzi do kościoła?

                                                                                                                                     APEL  

   

 

 

 

 

 

    

29.05.2002(ś) ZA POMAGAJĄCYCH SOBIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 maj 2002
Odsłon: 714

     Jadę do Domu Pana z wielkim ciałem, zły w sercu, bo zimno, po nocnej nawałnicy dalej pada i nie mam gdzie zaparkować!

     Po przyjęciu św. Hostii popłakałem się i nie mogłem wyjść z kościoła, a muszę jechać do pracy. Serce zjednane ze Zbawicielem pragnie pomagania potrzebującym. Miałem nadzieję, że będzie mało ludzi (deszcz).

    Kłopot, bo nie zapala się górne światło...trzeba stukać w klosz, a pierwszej pacjentce dali kartę jakiegoś chorego.  Pobiegłem wyjaśnić sprawę, a pielęgniarka nie chciała pomóc. Okazało się, że babcia i dziadek mają oddzielne karty (jak w separacji): nazwa ulicy jest podobna do sąsiedniej wioski. Ile nędzy jest w naszym życiu.

    Radość, ponieważ nigdzie nie muszę kierować chorej z nieprawidłowym ekg (wyjaśniłem). Druki na rentę i badanie kierowców. Ten zarobek oddam Żonie, a ona synowi. Tak zeszło do 16.00...

    Wierni z kłopotami budują ołtarz - każdy umie coś innego. Współpraca. Żona plecie wieniec z liści dębu. Trwa usuwanie 2 ml ton gruzów po zniszczeniu WTC.

    Intencja kręci się wokół służenie, pomagania, współpracy. Właśnie trwa akcja poszukiwania zaginionej awionetki, która spadła na zbocze wzgórza i zginęły 4 osoby. Ile współdziałania wymaga taka akcja.

    TVN ufundowała mieszkanie biednej rodzinie, której matka jest wychowanką domu dziecka. Jakże cieszy Boga, gdy sobie pomagamy. Nie można tego uczynić własna mocą. Bóg sprawia, że mamy inne serce, które rozumie potrzebującego, biednego, smutnego i głodnego.

    Nie mogę modlić się na siłę, bo to nikomu nie jest niepotrzebne. To tak jakby syn mówił do mnie formułkami. W czytaniach padną słowa (Mk 19, 32-45);

    <<Proś Mnie o niezbędną pomoc, a pomoc otrzymasz. Chcąc uporządkować swoje sprawy, nie czyń wszystkiego na raz, bo tak niczego nie uczynisz miotając się w swojej bezsilności. Pomyśl o tym, czego ci brakuje w drodze do osiągnięcia doskonałości. Nie myśl tylko o sobie, lecz zawsze dawaj więcej od siebie>>.

                                                                                                                                       APeeL

 

 

 

  1. 28.05.2002(w) ZA ZASKOCZONYCH SZKODĄ
  2. 27.05.2002(p) ZA TYCH, KTÓRYM NIE MA KTO POMÓC
  3. 26.05.2002(n) ZA NEGUJĄCYCH TROISTOŚĆ BOGA NASZEGO
  4. 25.05.2002(s) ZA ŻAŁOSNYCH
  5. 24.05.2002 (pt) ZA MAJĄCYCH KŁOPOTY
  6. 23.05.2002(c) ZA ZASMUCAJĄCYCH PANA JEZUSA
  7. 22.05.2002(ś) ZA BŁĄKAJĄCYCH SIĘ
  8. 21.05.2002(w) ZA ZAWODZĄCYCH
  9. 21.05.2005(s) ZA OBDAROWUJĄCYCH POTRZEBUJĄCYCH...
  10. 20.05.2002(p) ZA DOBROCZYŃCÓW...

Strona 1717 z 2527

  • 1712
  • 1713
  • 1714
  • 1715
  • 1716
  • 1717
  • 1718
  • 1719
  • 1720
  • 1721

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 739

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?