Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

19.01.2002(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE DAJĄ SOBIE RADY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 styczeń 2002
Odsłon: 897

    Od Ołtarza św. płyną słowa konsekracji z trzaskiem łamanego Ciała Pana Jezusa. Eucharystia zalała serce i usta niewypowiedzianą słodyczą po 34 postu (3 bułki + gorzka kawa)...w tym 12 godzinach pracy bez wytchnienia! Pasują tutaj słowa pieśni: „On wie, co udręczenie. On wie, co smutku łzy”.

   Po wczorajszym dniu czuję relaks. Łzy zalały oczy, dziękuję za wszystko Bogu Ojcu oraz przepraszam, bo wiele razy mogłem zginąć tak jak wczorajszy pacjent, który zapił się na śmierć! Mogłem też po pijanemu zgruchotać sobie staw skokowy.

   Dzięki Opatrzności Bożej przeżyłem i teraz muszę wszystko odpokutować. Idę i płaczę jak dziecko, które przyznaje się do uczynionego zła. W tym bólu zacząłem wołać do mojego „Anioła Stróża”.

    Karetką znalazłem się u chorego z dużą rodziną i osobami „towarzyszącymi”. Dzisiaj, gdy to przepisuję (19.01.2019) takie rodziny są wspomagane (500+), ale w tamtym czasie na wsi panowała autentyczna bieda.

   Przepływa świat biednych i samotnych ofiar obecnego wybuchu wulkanu (Afryka). W relacji z Zakopanego potwierdzono, ze Małysz nie mógł sobie poradzić mimo dobrego dopingu. W radiu Maryja wskazano na kłopoty spółek związanych z cukrownictwem...kłopoty robi „władza ludowa”.

   W sercu pojawił się  wielki krzyż w moim gabinecie - po zlikwidowanym oddziale wewnętrznym - oraz Pan Jezus „Gliniany”. Tutaj codziennie docierają biedni, słabi, samotni i chorzy, którzy otrzymują ode mnie pomoc i opiekę...z miłością. Jakże chciałbym takich postawić na nogi, wspomóc finansowo, ale nie mogę wygrać w „To-To”.

   Wzrok zatrzymały też tablice mówiące o fascynacji dobrobytem, a mamy wrócić do Betlejem, które jest symbolem cywilizacji miłości. Jakże chciałbym uczynić coś dobrego dla Boga Ojca.

    Przesuwają się sprawy związane z naszą bezradnością:

- zespół Marfana w którym wysiłek może szkodzić

- otwarcie ośrodka (b. Alberta w Czarnym Dunajcu) dla dzieci niepełnosprawnych

- w ręku mam karteczkę z napisem: kloszard

- w dodatku do „Gaz. wyborczej” („Wysokie obcasy”) dano art. o zespole Alzheimera z udrękami opiekunów

- niesprawność seksualna i zapłodnienie In vitro

- Fundacja: „Dzieci ulicy”

- relacja z Francji, gdzie pracowali Polacy i umierali z powodu pylicy krzemowej

- film przyrodniczy ofiarach ataku węży…

   Nie udało się zreperować cieknącego kranu, ruszającego się reflektora samochodowego, a nawet pękniętego znicza w którym wielokrotnie  zapalałem lampkę...

    Wracają zdarzenia związane z intencją modlitewną:

- w śnie nie dawałem sobie rady z nawałem pacjentów w przychodni

- syn, który pracuje i studiuje...nie dałby sobie rady bez naszej pomocy

- nawalił pewny swego Małysz wobec 70 tys. widzów

- w programie „Niesamowite, ale prawdziwe” motocyklista ginie w pożarze, a popisujący się tańcem pada uderzony własną nogą w głowę

- lawę z wybuchu wulkanu próbują gasić okoliczni mieszkańcy z exodusem tysięcy biednych ludzi

- samolot pasażerski musi awaryjnie lądować z powodu fałszywego alarmu bombowego…

   W ręku znalazły się dwie czekoladki „Merc”, a ja widzę, że jest to podziękowanie Pana Jezusa za lampkę postawioną pod krzyżem oraz pod figurą Jego Matki, gdzie pomogłem w sprzątaniu.

   Późno, a żona jak nigdy ogląda reportaż z ataku drugiego szczytu świata („K2”), gdzie szturmujący nie dają rady, a wyprawa kończy się tragicznie…

                                                                                                                              APeeL

 

 

 

 

 

18.01.2002(pt) ZA TYCH, KTÓRYCH ZASKOCZYŁA ROZŁĄKA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 styczeń 2002
Odsłon: 928

    Tuż po wstaniu w telewizji trafiłem na piosenkę Demisa Russosa „Goodbay may love”, który stał na torach i z tęsknoty rozrywającej serce śpiewał o rozłące z ukochaną. Moje serce i duszę zalał ból, a łzy płynęły na posadzkę łazienki. Sprawiła to także miłosna rozłąka, ale z Najświętszym Tatą i z Panem Jezusem! Mój ból zrozumie tylko zaskoczony śmiercią bliskiej osoby (nagłe odejście).

    Przeprosiłem Boga Ojca za całe moje życie. Po dwóch złych dniach napłynęło pragnienie pracy, wspierania chorych, pocieszania i niesienia ulgi w cierpieniu, które jest nieskończone. W tym nowym dniu staję do walki jaki bojownik ze strony Boga o dusze ludzkie. Ja jestem na pierwszej linii boju dobra ze złem i miłości z nienawiścią.

   Na Mszy św. Pan Jezus uzdrowił paralityka, a w tym czasie wzrok zatrzymał obraz „Jezu ufam Tobie” i padły słowa: „i odpuszczają ci się twoje grzechy”. Błyskawicznie przepłyneły obrazy moich wyczynów z pijaństwem i hazardem. 

   Eucharystia dała moc, a jeszcze nie wiedziałem jak będzie mi potrzebna, bo czekała na mnie pracy -pierwszy raz w życiu - od 7.00 - 19.00! Tuż po Mszy św. zjednany z Panem Jezusem trafiłem na bałagan oraz wyjazd do stwierdzenia zgonu. Pocieszyłem rodzinę, mówiłem o Bogu i życiu wiecznym, bo nawet wierzący nie mają świadomości naszego natychmiastowego istnienia!

    Praca miała chwilami charakter „młócki” przerywanej zadumą i pocieszaniem z Nieba. Właśnie trafiła do mnie pochylona „babcia różańcowa”, którą pocieszam czekającą na nas nagrodą, którą jest powrót do wiecznej Ojczyzny i Boga Prawdziwego. W czasie najwyższego udręczenia wzmacniała mnie muzyka, a wówczas serce uciekało do Zbawiciela.

   Rozłąka jest pokazywana przez Boga w naszej codzienności...właśnie jest u mnie smutna para młodych, bo on jest zabierany do wojska. Na ten moment pojawił się syn, który dojeżdża moim samochodem do pracy, którego obdarowuję. Nasza dobroć jest namiastka Dobroci Boga Ojca, który kocha każdego z nas...szczególnie dzieci złe.

   Od 17.00-19.00 zaczął się szczyt udręki, bo przychodzili ci, którzy nie chcieli czekać, także obce dziecko wymagające hospitalizacji oraz zawałowiec z bólami wieńcowymi, którego przekazałem R-ce. ...zgłoszono też zgon bogacza, który zapił się na śmierć. Zacząłem od zgonu i tak skończyłem. Można powiedzieć, że jestem lekarzem ”pierwszego i ostatniego kontaktu”!

    Dzisiaj, gdy edytuję ten tekst (28.09.2017 o 4.00 rano) padłem na kolana i tak trwałem bez słów po spojrzeniu na wielkie zdjęcie Pana Jezusa z przebitym bokiem z którego wypłynęła św. Krew! Wrócił ból dalej trwającej rozłąki...nigdy nie przypuszczałem, że tak długo będę na tym zesłaniu. 

                                                                                                                                    APEL

17.01.2002(c) ZA MAJĄCYCH TRUDNOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 styczeń 2002
Odsłon: 917

   Po wstaniu mam pewność, że „Msza św. o 6.30” na którą zdążyłem. Nudzę powtarzaniem, tego, co czynię po wstaniu, ale musisz zrozumieć, że właśnie w tym momencie ważne jest wsłuchiwanie się w natchnienia płynące od Bożego Posłańca!

   Przecież jest różnica czy dzień zaczniesz „po Bożemu”, a to oznacza nasze posłuszeństwo w wykonywaniu Woli Boga Ojca...w sprawach małych i wielkich. Tak się składa, że dzisiaj (08.10.2017), gdy przepisuję ten dzień mam trudności, bo po wichurze oderwała się blacha od brzegu garażu, a na mojej stronie internetowej komuś nie podoba się liczba odwiedzin („psuje się” licznik).

   Wówczas trafiłem do ciemnego kościoła i po wejściu pocałowałem św. Bok Pana Jezusa na krzyżu. Poprosiłem Najświętszego Tatę o moc, bo wracają wyrzuty sumienia spowodowane marnowaniem w przeszłości czasu oraz piciem wódki z graniem w karty (poker i „tysiąc” na forsę). Powtarzałem tylko: „przepraszam, przepraszam”.

   Miesza się przeszłość z teraźniejszością, bo właśnie Pan Jezus mówi do mnie: „Prosisz Boga o wybaczenie, szczerze żałując /../ To tylko początek. Teraz musisz odmienić swoje życie. /../ Nie pij więcej, nie grzesz, żyj w zgodzie z Boskimi przykazaniami. /../ i proś Boga o siłę, aby przezwyciężać swoje słabości i grzechy”.*

    To jest przykład jak Bóg zadziwia mnie każdego dnia. Dlatego ten zapis miałem opracować, bo u mnie „stary człowiek umarł”! Na ten moment kapłan prosił Boga Ojca o „udzielenie nam siły”, a w czytaniach Izraelici walczyli z Filistynami (przy pomocy niesionej Arki). Dodatkowo psalmista prosił: „Wyzwól mnie Panie”, a Pan Jezus uzdrowił trędowatego. Takim byłem jeszcze niedawno.

    Eucharystia pękła samoistnie na pół, a to oznacza, że spotka mnie cierpienie, ale Pan Jezus będzie ze mną („My”)! Krzyczałem tylko w duszy: „Och! Jezu! Jezu! Jezu! Tak chciałbym uczynić coś dzisiaj”. Napłynęło cierpienie rozstania ze Zbawicielem, które znała s. Faustyna pragnąca powrotu do Boga (zmarła w 33 r. ż.).

    Zawsze tak jest, że w spodziewaniu się wielkiej ilości chorych...nie ma nikogo lub jest jedna osoba. Wykorzystałem ten „wolny” czas na wizytę u biednej babci, która wymaga hospitalizacji, ale nie zgadza się, a to jest warunkiem otrzymania renty społecznej. 

   To typowy fałsz bolszewicki, który uzasadnia „praworządność”, a w tym czasie 20% rent jest „lewych”. Przecież lekarz prowadzący zna nawet sytuację materialną takiej biedaczki! To wszystko służy tylko „samym swoim”, towarzyszom „pracy i kasy”.

    Tak jak przewidywałem praca będzie trwała bez wytchnienia do 16.00, a z powodu nawału chorych, udręk i trudności...zasłabnę! Przesunęły się sprawy związane z dzisiejszą intencją:

- dzieci z wadami genetycznymi i rodzicami przeżywającymi horror w dostaniu się do odpowiedniego specjalisty

- skłócone rodziny z wyrzucanymi z mieszkań przez najbliższych

- nasze trudności gospodarcze (gaz, ropa)…

- zerwane zaręczyny i rozbite małżeństwa z porzuconymi partnerami

- sprzedawane zakłady z pracownikami, różne fundusze przynoszące straty

- reportaż w TVN o bulimii, a w sercu nałogowcy różnej maści

- zapożyczeni...mąż córki śpi na materacu, bo nie ma pieniędzy na łóżko, a rodzice bogaci...

   Resztę dopowiedz sobie, bo to dzieje się w otoczeniu każdego z nas. Ja w tym wszystkim widzę największa trudność jaką jest nawrócenie do Boga i zbawienie.

    W intencji tego dnia ofiarowałem Mszę św. z Eucharystią, pracę i modlitwę. Kiedyś spotkam te dusze i mi podziękują. Za mnie też tak wołano do Boga Ojca, dawano na Msze św. a ja nic o tym nie wiedziałem…

                                                                                                                              APEL

* „Oczami Boga” C. A. Ames zapis z 7 stycznia 1997

16.01.2002(ś) ZA ROZCZAROWANYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 styczeń 2002
Odsłon: 765

    Zrywa budzik, a podczas toalety w sercu pojawiła się wizyta W.W. Putina i zniszczona Czeczenia. Jak tam mieszkają tacy jak my? Trafiłem na ciemny kościół. Przykro, bo kościelny bardzo stara się, ale wody święconej nie nalewa i nie zapalił światła.

    Płynie pieśń chwaląca Boga Ojca z bliskością Zbawiciela. Popłakałem się i jeszcze nie wiedziałem dlaczego z witraża „patrzył” św. Józef z Dzieciątkiem. Okaże się, że czeka mnie zły dzień. Podczas konsekracji moja dusza krzyczała: „Jezu! Och Jezu!...za mnie oddałeś Swoje Życie!”

   To był wybuch po wczorajszej pustce duchowej...wybuch tęsknej miłości do Boga Ojca i Jego Syna. Po Eucharystii nastała cisza...tak jak lubię! „Jezu mój! Wprost chciałbym, aby to trwało wiecznie. Jezu mój! Panie mojego ciała i duszy”.

   Dziwne, bo w przychodni też trafiłem na ciemność  z dwoma pacjentami w korytarzu (zepsuła się żarówka). Z radia popłynęła piosenka: „Kocham cię życie”, a w moich oczach pojawiły się łzy, bo tak powinno śpiewać się Zbawicielowi.

     W ramach - później odczytanej intencji modlitewnej dnia - przesuwali się pacjenci:

- budowlaniec po operacji kręgosłupa, któremu odmawiają renty (wiadomo, że 20% jest lewych, dla „samych swoich”)...dlatego trzeba kogoś skrzywdzić

- młody cukrzyk, skasowali odpisy za drogie leki

- ledwie dyszący biedak, którego ZUS nęka kontrolnymi badaniami zwolnień z pracy (przebył tbc, jest głuchy i zmarnowany, a ponadto ma dyskopatię)...w tym czasie rozkrada się ojczyznę, a dba o grosze!

- walczące w sądzie o rentę.

    Tak trwało do 15.00 bez możliwości wyjścia do WC. Musiałem poprosić chorych czekających, aby przeszli do dyżurującej lekarski. Nawet spotkała mnie i chorą z którą się umówiłem, ale nie mogłem jej przyjąć.

    Sam byłem ledwie żywy ze zmęczenia, a także z powodu zmiany pogody (meteopata) i bólu zęba. Z tego powodu w smutku wracałem do domu, pragnąłem modlić się, ale nie znałem intencji, którą wskazała "duchowość zdarzeń":

  • w Krakowie rozdawano zupę dla potrzebujących, ale nie mieli naczyń jednorazowych
  • KPN protestowała przeciwko wojnie w Czeczeni ze spaleniem  flagi Sowietów
  • Sybiracy nie otrzymali odszkodowania
  • rozpadające się małżeństwa
  • z przepracowania zawiodłem umówioną pacjentkę 
  • moje niezadowolenie z przebiegu tego dnia
  • żona była zaproszona na „herbatkę” do swojej pracy, upiekła ciasto, ale pocałowała klamkę!

    Ogarnij ojczyznę i świat: poszkodowania, ofiary niesprawiedliwości, brak pracy i  śr. do życia, nieudane małżeństwa, ofiary konfliktów od rodziny aż do państwa z poszkodowanymi przez wojny. ..

                                                                                                                           APeeL

15.01.2002(w) ZA TYCH, KTÓRYCH PRAGNIENIA SPEŁNIŁY SIĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 styczeń 2002
Odsłon: 607

    Nie planowałem Mszy świętej porannej o 7:00. Teraz pojawił się głód duchowy...pragnienie Chleba Życia. Na tym zesłaniu nic nie może ukoić naszej duszy oprócz zjednania z Panem Jezusem Eucharystycznym.

   Po drodze zabrałem moich pacjentów właśnie do kościoła! Wszyscy cieszyli się, bo codziennie uczęszczają  w nabożeństwach! W czytaniach były słowa o narodzenie Samuela, dziecięcia wyproszonego u Boga. Klaruje się intencja, bo przed chwilą żona prosiła mnie w pewnej sprawie, a później w TVN będzie reportaż o ludziach starych i chorych. 

    Ile ludzie mają w różnych pragnień. Od używania tego życia, bo żyje się tylko raz....to prawda, ale wiecznie. Mamusia z Kalifornii zapragnęła mieć dziewczynkę i sąd pozwolił jej na zmianę płci 7-letniego synka! Geje chcą mieć śluby, a niewiasty kapłaństwa.

   Zdziwiłem się, bo w przychodni była tylko jedna chora, później będzie bałagan z diabelskim wpadaniem do gabinetu;

 tylko jedna recepta

 tylko zdjęcie z jego obejrzeniem

 słaba babcia, do szpitala

 wielki chłop z krwiopluciem

 i bardzo słaby ...

  „Panie Jezu zmiłuj się nade mną. W tym czasie kolega poprosił do siebie, bo zesłabł z powodu zwyżki ciśnienia, a mnie samego bolał ząb i też byłem słaby!

  Ogarnij cały świat ludzi różnych pragnień; właśnie jest konkurs śpiewu i mistrzostwa w jeździe figurowej na lodzie. Ile chce mieć dzieci, ale nie chce mieć kłopotów życiowych. Mam ten zapis edytować (01.12.2019), a właśnie ogłaszają wynik konkursu; „Mam talent”.

  Na tym tle mało ludzi ma pragnienia duchowe...u mnie spełniło się pragnienie bycie na Mszy św. porannej. Z później oglądanego filmu padną słowa potwierdzające intencję tego dnia: „otrzymałeś to, co chciałeś”…

   Dzisiaj, gdy ten zapis jest przygotowywany do edycji (styczeń 2020) wiem, że ludzkie pragnienia dotyczą tylko sprawa najważniejszych; czyli zdrowia, które ma trzy poziomy…

duchowe czyli nawrócenie

psychiczne (bardzo powiązane)

oraz fizyczne (prochu z prochy).

   Nie zadowoli nikogo spełnienie ziemskich pragnień, a obdarowany Kuba Wojewódzki; sława medialna, uroda, bogactwo pięknym domem i samochodem, obstawa rodzinna i praca z klakierami za „50 zł na godzinę”). Sam przyznał się do rozterki i powiedział, że ma zamiar brać narkotyki. To żart, ale prawdziwy.

   Narkotyki dają namiastkę działania Eucharystii z przemijającą ekstazę z dołkiem. Ciało Pana Jezusa daje prawdziwe spełnienie...to poczucie bycia już na ziemi w Królestwie Bożym. Tego nie można przekazać żadnym językiem. Proszę Cię drgnij w kierunku Boga Ojca, Stwórcy Twojej duszy...

                                                                                                     APeeL

  1. 14.01.2002(p) ZA ŚWIADOMIE WYKORZYSTYWANYCH...
  2. 13.01.2002(n) ZA POŚWIĘCAJĄCYCH SIĘ...
  3. 12.01.2002(s) ZA POZBAWIONYCH ŁASKI, KTÓREJ PRAGNĄ
  4. 11.01.2002(pt) ZA BĘDĄCYCH Z POTRZEBUJĄCYMI POMOCY
  5. 10.01.2002(c) ZA TYCH, W KTÓRYCH SERCACH NIE MA MIEJSCA DLA JEZUSA
  6. 09.01.2002(ś) ZA BEZSILNYCH WOBEC PRZESZKÓD
  7. 08.01.2002(w) ZA PRZYWRÓCONYCH DO ŁASK
  8. 07.01.2002(p) ZA OFIARY NIEOSTROŻNOŚCI
  9. 06.01.2002(n) ZA TYCH, KTÓRZY ZAWIERZYLI MATCE, SYNA TWEGO
  10. 05.01.2002(s) ZA WDZIĘCZNYCH ZA URATOWANIE

Strona 1717 z 2479

  • 1712
  • 1713
  • 1714
  • 1715
  • 1716
  • 1717
  • 1718
  • 1719
  • 1720
  • 1721

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 146

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?