Przed dwoma tygodniami nie zostałem zakwalifikowany na wycieczkę do Wrocławia na „Panoramę Racławicką”. Oddałem dyżur, uzyskałem dwa dni urlopu... dzięki temu streszczam książkę „Filozofia spotkania" Bukowskiego, ale to była ewidentna strata czasu.

    W poszukiwaniu Boga trafiłem na piękne wiersze Sandora Petofiego, który zaangażował się jako poeta i żołnierz. Jego pieśń „Powstań, Węgrze, Ojczyzna Cię woła!” rozbudzała ducha patriotycznego wśród Węgrów. On sam zginął jako adiutant generała Józefa Bema w bitwie pod Segesvárem.

   Nagle napłynął mocny sygnał telepatyczny: brat, jego mieszkanie...poker rodzinny + wódka. W sygnałach od złego byłem dobry...

   Nasza matka cierpi z powodu choroby przekazywanej genetycznie: zwyrodnienia barwnikowego siatkówki (jest obecnie niewidoma). Choroba przebiega wolno i zaczyna się w dzieciństwie lub wczesnej młodości z niewinnym początkiem...źle widzisz wieczorem.

    Wyobraź sobie, że wychodzisz wieczorem, jest ciemno, nie ma latarni, nie masz latarki, a musisz przejść z domu do domu. Nie dasz rady. Nic nie widzisz w ciemności ("kurza ślepota"). Kury tak widzą o zmierzchu i szybko uciekają do kurnika.

    Później postępuje zawężenie pola widzenia. Po latach widzisz bardzo słabo...jak przez lunetę. Przyłóż zwiniętą dłoń do oka tak, abyś z odległości kilku metrów zobaczył szklankę. To jest to. Później tracisz wzrok całkowicie.

    Ja taki wówczas byłem, ale duchowo. Bóg Ojciec wiedział, że szukałem Go ze szczerego serca...gorszy ode mnie był Szaweł okrutnie prześladujący - przed przejrzeniem - tych, którzy uwierzyli, że oczekiwany (!) Mesjasz to Pan Jezus!

                                                                                                                          APeeL

    Data zapisu jest symboliczna, ponieważ chcę w ten sposób pokazać błędny początek w poszukiwaniu Boga na przełomie 1987/1988 r. To materiał-ostrzeżenie... 

1. Nie zaczynaj nawrócenia od zgłębiania się w Encykliki Jana Pawła II

2. Nie czytaj „Tybetańskiej Księgi Zmarłych”

3. Biblię , a szczególnie listy mistyka św. Pawła nie przeskoczysz

4. Wszystkie książki z filozofii sprawiają tylko zamulenie i stracisz czas, bo większość filozofów nie wierzy w posiadanie nieśmiertelnej duszy. Bóg dał nam rozum, bo to abyśmy Go szukali i odnaleźli. To pragnienie jest wyrazem tęsknoty naszej duszy...często brutalnie tłumione.

5. Poezja, muzyka, obrazy i wszelkie doznania estetyczne zbliżają do Boga, który jest kojarzony z Pięknem. Zgoda, ale Ty masz najpierw odnaleźć Żywego Boga Ojca, Deus Abba.

    Czas dla wielu mądrusiów zatrzymał się, a dla niektórych cofnął się, bo wciąż oglądają się wstecz, gdy byli hołubieni przez bezbożników i wrogów Boga...

    Ja pragnę przekazać moje pierwsze kroki, abyś nie szedł tą błędną drogą. Demony z takimi postępują bezlitośnie i wskazują wspaniałe drogi rozwoju duchowego prowadzące donikąd.

   Wyobraź sobie, że jesteś podobnym do mnie (z tamtego czasu)...”zielonym ludzikiem” (w sensie duchowości) i szukasz ścieżki do Autostrady Słońca, ale nie masz kompasu. Właśnie pokazywano ładnie przebrane panie z Federacji Rosyjskiej, które modlą się codziennie za tow. Putina.

    Jedna z tych „matrioszek” miała nawet objawienie: Putin jest wcieleniem św. Pawła. To wcale nie są żarty, bo ja też początkowo wierzyłem w chrześcijaństwo + reinkarnację, która świetnie tłumaczy cierpienie: jesteś biedny, bo masz być bogaty.

   Podobne głupoty na „wyższym poziomie” głoszą św. Jehowy: u nich Duch Święty nie jest Osobą Boga, ale duchem prowadzącym. Dusza to coś enigmatycznego, a Pan Jezus nie jest też Bogiem, bo wówczas mielibyśmy wiarę w wielobóstwo!

   Zobacz nadprzyrodzoną inteligencję Szatana, upadłego Archanioła o którym oni mówią, ale nie widzą swojej wpadki!

   Demony sprzyjają wszystkim, którzy nie dążą do Boga Objawionego, ale wymyślonego. Nikt z wrogów wiary katolickiej nie krytykuje kultu Kimów w Korei Północnej z mszami nieświętymi. Nie atakują też kalwinistki Elizy Michalik z „Super Stacji”, która głosi, że jest chrześcijanką, a robi tam za wiedźmę.

    Właśnie w ręku mam pierwsze zapiski, gdy moja dusza poszukiwała Boga, ale ja nie wiedziałem o tym. Dlatego próbowałem pisać nieudolne wiersze. Jeden z nich, który powstał po grze w pokera i piciu wódki miał znamienny tytuł: „Wielu padnie w czasie wędrówki”.

    W błądzeniu demony wskażą Ci różne autorytety moralne, niewierzących filozofów, którzy mędrkują o celebracji i naprawiają wiarę w Boga Objawionego i proponują różne łaski, ale od Szatana. Nie idź tą drogą...

                                                                                                                                               APeeL

 

                                                           Daj mi Panie!

                                                chwilkę ciszy i spokoju świętego

                                                pozwól usiąść na kamieniu potoku

                                                i ujrzeć słońce przez drzewa

                                                     Daj mi Panie!

                                                wody prosto ze źródła

                                                widoku pola z wiatrakiem

                                                i łąki zielonej bez końca

                                               Nie dla mnie rzeka szeroko rozlana,

                                               tajga wielka, nieznana

                                              i wiatr szumiący na szczytach...

     To spełniło się w wielokrotnie, a nawet miałem taką intencję:

20.02.2013(ś)          ZA  PEŁNYCH  SPOKOJU     

   Przez całą dobę duchową nie czułem obecności Szatana, a to wielka łaska Boga, bo w sercu trwała cisza i nawet nie napłynęła myśl o „bojowości”, a na Mszy św. klęczała przede mną czwórka małych dzieci. Zbawiciel bardzo lubił otaczać się tymi świętymi istotami. 

   Od ołtarza płynęły zalecenia Boga: „Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Zobaczył Bóg czyny ich /../ ulitował się /../, i nie zesłał niedoli, którą im zagroził”. Jon 3, 1-10

    Psalmista dodatkowo wołał ode mnie: „Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie. /../ Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz". Ps 51

    Dobrze, że wcześniej odmówiłem całą modlitwę, bo trzęsłem się z zimna. Podczas powrotu do domu śpiewałem powtarzając: „Jezu Chryste! Panie miły, Baranku bardzo cierpliwy!”

    „Jezu mój! Panie!

     Jak wielką łaską jest cierpliwość, skruszenie i pogoda w sercu.

      Dziękuję za prowadzenie każdego dnia”.

    Pierwotna intencja brzmiała: „za cierpliwych”, ale napłynęło, abym zajrzał do słownika, gdzie trafiłem na wyjaśnienie dotyczące cierpliwości. Takim właśnie byłem całą dobę, a u mnie to rzadkość. Nawet przez chwilkę nie miałem najmniejszego niepokoju, ucisku w nadbrzuszu (objaw działania złej energii od ludzi lub demona) oraz zamętu w myślach.

    W ramach dzisiejszego postu duchowego - w intencji pokoju na świecie - przez 36 godzin wypiłem tylko dwie gorzkie kawy, ale po latach nie jest to już wielkie wyrzeczenie. Owoce tego umartwienia poznam w pełni po śmierci... 

                                                                                                                          APeeL
     

                            Ręka z tlenem opadła, kroplówka wyłączona. Twarz jasna...

                                Już nie tu, a jeszcze nie tam

                            Głowa w bok przechylona, sztuczny oddech przerwano. Przyszedł lekarz...

                                Już nie tu, a jeszcze nie tam 

                             Powieki zamknięto i przyciśnięto, szczęka podwiązana. Ręce skrzyżowane...

                                 Już nie tu, a jeszcze nie tam

                             Piżamę zdjęto i medalik, garnitur czarny, buty nowe. Zgon wypisano...

                                 Już nie tu, a jeszcze nie tam.                  

                                                                                                                       APEL

                            

                  

   

 -  Czego pan nie potrafi?

-  Więcej niż powinienem umieć!

-  Czy jest pan sprawcą śmierci jakiegoś człowieka?

-  Podejrzewam, że tak. W jednym wypadku był to młody mężczyzna, któremu zapisałem butapirazol, ale zaznaczyłem, że kategorycznie nie może pić alkoholu. Żona, która była przy tym nie protestowała, gdy oszukiwał, że nie pije alkoholu.   

    W dwóch innych przypadkach moje działania było typu nieświadomej eutanazji. W czasopiśmie lekarskim była mieszanka p. bólowa zalecana w bólach nowotworowych, gdzie  źle wyrażono dawkę jednego ze składników (0.2 mg). Zasada jest taka, że piszemy: 1,0 = 1g, a 0,001 = 1 mg. Pomylono się także w aptece podczas wykonywanie tego leku.

     Skrócona została przedłużająca się agonia u pacjenta z rakiem żuchwy, którego karmienie przez rodzinę było b. utrudnione (nie miał już połowy tego narządu). Nie wiem jak to ocenić, bo pacjent w tym wypadku otrzymał łaskę łagodnej śmierci.

     Podobnie było po podaniu morfiny w raku płuca ze śmiertelną dusznością. To był mój błąd i z duszą na ramieniu wracałem do zmarłego, ale w drzwiach żona z płaczem dziękowała, bo wołała do Boga o to, aby śmierć wyzwoliła go z tej straszliwej udręki. Znajdź się na moim miejscu...

 - Jeżeli Pan mało umie to w takim razie co jest najważniejsze w leczeniu?

-  Najważniejsze jest bycie z chorym, dawanie podpory duchowej i pewności, że choroba zostanie pokonana.

-  Czy obecne leczenie ma przyszłość?

-  Jaką przyszłość może mieć leczenie przy pomocy środków chemicznych...przypomina to trucie stonki na działce. Jest faktem, że pacjenta z zapaleniem płuc musimy leczyć antybiotykami, bo dzisiaj nie mamy  innego wyjścia.

-  Jaka jest alternatywa?

-  Dawniej leczono poważnie lewatywami. Pojawią się metody o których w tej chwili nawet nam się nie śni.  

- A co w chwili obecnej?

-  W chwili obecnej nie możemy leczyć samego ciała (soma) bez leczenia umysłu (psyche), a dalej duszy.                                                                                                                                        Ja jestem lekarzem ciała (psyche i soma) i duszy...to połączenie wymaga mostu, którym jest łaska wiary...                                                                                                                                                                                                                                                                 13 grudzień 2010                                                                                                              APeeL