Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

19.05.2000(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MOGĄ PRZYJŚĆ DO CIEBIE, JEZU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 maj 2000
Odsłon: 765

  

   Ponieważ przyjechała córka musimy spać z żoną, a to bardzo męczy, bo jest ciasno, ja pocę się i chrapiemy na zmianę. W śnie znalazłem się w wielkim zgromadzaniu i tak będzie w rzeczywistości...jeszcze jakiś remont (będzie następnego dnia).

   W łazience łzy zalały oczy, ponieważ przypomniał się kolega lekarz z Kościoła Zielonoświątkowego i św. Jehowy. To łzy współcierpienia ze Zbawicielem, ponieważ tylko garstka chce przyjść do Pana, a nawet swoi są podzieleni.

   Podczas przejazdu do kościoła skręciłem pod „mój” krzyż, a tam spotkała mnie radość, bo wichura nie uszkodziła pięknygo kwiatka (mógł spaść z wysokości). Zobacz jakie radości mają dzieci Boga. Teraz św. Paweł wyjaśnia w synagodze, że to, co było zapowiadane...stało się (Dz 13, 26-33).

    Natomiast Pan Jezus mówił o Niebie, Domu Boga, że jest tam mieszkań wiele. „Kochajmy Pana, bo Serce Jego kocha i pragnie serca naszego”. Po Eucharystii stała się długa i święta cisza...tak jak lubię.

   W przychodni czekała na mnie praca od 7.00-19.00...nawet nie mogłem wyjść w przerwie. Lekarz z karetki „R” przywiózł i zostawił mi obcą pacjentkę ze stanem padaczkowym, w późniejszej ciężkiej śpiączce, a dyspozytorka nie chciała pomoc (transport).

   Zdziwisz się jak to możliwe, ale to był czas ponownej chwały bolków i olków, ja byłem wyobcowany w tym miasteczku „samych swoich”.  Dzisiaj, gdy to przepisuję (31.10.2017) tak jest dalej, ale ja już wiem dlaczego...dlatego, że spotkała mnie łaska współcierpienia z Panem Jezusem. 

   Chodziło też o to, że ja zawsze byłem w przychodni, a w naszym budynku był oddział wewnętrzny bez dyżurnego oraz pogotowie ratunkowe. Na szczycie mojej udręki matka przyniosła dziecko z urazem głowy z krwawiącą raną...też nie przyjęte w pogotowiu. Interweniowałem z oczami we łzach. Komuś zlecono celowe nękanie mojej osoby. Przecież w ten sposób można zabić człowieka. Co pewien czas donoszono o takich przypadkach.

   Na koniec o 18.20 pojechałem na wizytę do starszej pani, która miała „ołtarzyk domowy” z wizerunkiem Matki Bożej. Nie chodzi już do kościoła...czeka na powrót do Królestwa Bożego...wie tak jak ja, że jest Niebo. 

    Po czasie przeczytałem w „Prawdziwym życiu w Bogu” (t. pierwszy str. 159) słowa Pana Jezusa błagającego nas: „Powróćcie do Mnie i odczujcie Miłość jaką mam do was /../ O, przyjdźcie! Wy, którzy już we Mnie nie wierzycie: przyjdźcie wy wszyscy, którzy Mnie opuściliście! /../.”

    Dzisiejszy dzień zacząłem o badania dwóch słabych babć, którym trudno jest przyjść do przychodni...nie mówiąc o kościele. Płynie spóźniona koronka za tych, którzy nie mogą przyjść do Boga. Intencję potwierdzi duchowość zdarzeń:

- żona zmylona przez dentystkę nie będzie dziś w kościele

- św. Jehowy, kolega lekarz z K. Zielonoświątkowego, a dzisiaj, gdy to przepisuję (31.10.2017) jest rocznica reform Kościoła Pana Jezusa przez Lutra

- starcze zniedołężnienie

- przepłynie cały świat niepełnosprawnych i oddalonych od kościołów na Syberii

- w tym są zapracowani, tak jak ja dzisiaj...

    Napłynęło pragnienie bycia na porannej Mszy św. W sercu ku mojemu zadziwieniu popłynie pieśń: „Dziś do Ciebie przyjść nie mogę”...jakże Pan Jezus zadziwia mnie każdego dnia!

    Dzisiaj, gdy to przepisałem (31 październik/ 01 listopad 2017) ponownie - po długiej nieobecności - przyjechała do nas córka, a a właśnie - na początku tego tygodnia - zaprosiłem do mojej izdebki Boga Ojca. Na jej przyjazd Eucharystia ułożyła się w ustach poprzecznie (mam milczeć).

   Milczałem po jej przyjeździe, ale po zaczepce, że wyglądam jak typowy terrorysta islamski odpowiedziałem, że jest podobna do Chylińskiej. Później próbowałem z nią rozmawiać o duchowości, ponieważ myślałem, że drgnęła w sercu.

  Popełniłem wielki błąd, ponieważ nie wolno mistykowi dyskutować z osobami opętanymi intelektualnie. Nie rozpoznasz tego w normalnym kontakcie ludzkim, ale dopiero podczas skierowania rozmowy na sprawy święte.

   Zmieniła się, a przez nią padały słowa od upadłego Archanioła: „nie wierzę w żadne wiary, nie uznaję egzorcystów, dlaczego mnie ewangelizujesz i dlaczego kierujesz się na mnie, to wstrętne, co mówisz, nigdy ci tego nie zapomnę, itd.”. 

     Nie pokonasz nadprzyrodzonej inteligencji takiego, a jego ofiarom  potrzebny jest egzorcysta, bo wszelkiej maści „specjaliści od głowy” potrzebują  przeszkolenia duchowego....

                                                                                                                         APEL 

 

 

18.05.2000(c) ZA PRAGNĄCYCH SPEŁNIENIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 maj 2000
Odsłon: 865

   Budzik wyrwał mnie z jakiejś wędrówki nocnej...kupowałem chleb, a była duża kolejka. Teraz wstałem na obolałych i sztywnych nogach...jak podczas pielgrzymki.

    Czas na „Anioł Pański”. Wcześniej zaczynam prace, a szatan zawsze myli i wówczas zaleca Mszę św. Dobrze wie, że stałbym rozproszony, a w przychodni...tuż po zjednaniu z Panem Jezusem zderzyłbym się z nawałnicą chorych. Właśnie mam taki zestaw pacjentów i potrzebujących:

- pragnący zdrowia, leków i wsparcia

- bardzo chora z nerwicą lękową

- potrzebująca dobrej opieki (starość i niesprawność) w jakimś ośrodku 

- skrzywdzona na komisji ZUS-u (nie otrzymała renty)

- pragnąca studiów na AWF, a ma zwyżki ciśnienia

- odnawiający prawo jazdy, a jest uszkodzony po wypadku.

    Po powrocie do domu straszliwy ból zalał serce, ból rozłąki z Panem Jezusem. Tego nie można przekazać naszym językiem. Podjechałem pod krzyż postawić kwiaty. Pragnę odczytać intencję, a żona chce mieć ogródek. Ogarnij cały świat: pragnących posiadania własnej ojczyzny (Kosowo, Malezja, Kudrowie, Czeczeni, Palestyńczycy, Katalończycy i Tybet), górnicy czekający na sprawiedliwość, urodzony w Wadowicach Jan Paweł II nie może tam przybyć...na końcu moja rozłąka ze Zbawicielem!

    Na ten moment książka „Prawdziwe Życie w Bogu” otwiera się na słowach Pana Jezusa (Tom 1 str. 350): „Spełnię Twoje pragnienia z Twoją pomocą”...

    Na Mszy św. wieczornej przysypiałem ze zmęczenia. Pięknie śpiewał chór. „Patrzył” wizerunek Ducha Świętego i Pan Jezus w koronie cierniowej. To dzień urodzin Jana Pawła II (80-lecie). W jednej z pieśni płyną słowa o potrzebie zostania świętym, a  podczas śpiewu Psalmu: „Grajmy Panu na harfie, grajmy Panu na cytrze”...popłakałem się.

    Dopiero rano wyjaśniło się moje pragnienie, a jego spełnieniem będzie powrót do Zbawiciela...do pełni życia z Panem Jezusem, która tutaj jest kojone Eucharystią.

                                                                                                                APEL

 

 

17.05.2000(ś) ZA PRAGNĄCYCH TWEGO SŁOWA, OJCZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 maj 2000
Odsłon: 679

    Dzisiaj myślałem o Mszy św. wieczornej, ale zerwałem się i zdążyłem na poranną. Płyną czytania o rozszerzaniu się Słowa Bożego (Dz 12,24-13) oraz Ew (J12,44-50), gdzie Pan Jezus mówi o Słowie od Ojca.

    Piszę to o 20.00, a rano nie zwróciłem na to uwagi, a po Eucharystii nie mogłem opuścić  kościoła. Powiem Ci, że Szatan działa z mocą w świątyni Pana, ale ucieka po zjednaniu ze Zbawicielem... 

    W przychodni był nawał pacjentów (7.00-15.00), ponieważ kolega miał wolny dzień. Pojękiwałem tylko: „Ojcze! Och Ojcze! Tato!”. Po wyjściu z przychodni napłynęła radość z posiadania samochodu, bo mamy zawieść kwiaty pod krzyż Pana Jezusa, które żona kupiła na targu.

    Ja z wdzięczności dałem jej radio do kuchni, które dobrze odbiera modlitwy z radia Maryja. Moje serce zalało pragnienie modlitwy i wołania do Boga. Przepłynął cały świat spragnionych Słowa, tam gdzie ludzie są pozbawieni takiej możliwości. Poszedłem na nabożeństwo majowe i ponownie przyjąłem Eucharystię. 

    O 21.00 Pan Jezus powiedział do mnie z X tomu "Prawdziwego życia w Bogu" str. 95: "Ja jestem Słowem, a Słowo Boga jest czymś żyjącym i aktywnym (...) Ja jestem Słowem Boga i z Moich Ust wychodzi ostry miecz (...)”.

   Wielu czytających zarzuca mi korzystanie z objawień Vassuli Ryden, ale ona w tym momencie jest tylko narzędziem, bo Pan Jezus mówi to do mnie, a Ty masz dowód na Prawdę! Przecież otwierając na "chybił / trafił" nie planowałem, że moja intencja otrzyma potwierdzenie. To zarazem jest dowód pośredni na prawdziwość objawienia tej żyjącej sługi Pana.

   Szatan nie lubi takich świadectw na żywo. Nie wierzy się w „przekazy” bezpośrednie, a moje natchnienia i prowadzeni Boże także traktuje się jako chorobę. Dzisiaj, gdy to przepisuję (17.05.2019) spotkałem św. Jehowy, którzy "trzymają się" słowa (uczą ich prawie na pamięć). Mówią o Szatanie, ale nie widzą, że właśnie ich oszukał!

   Wokół jest pełno „znawców”, mądrusiów od przecinków, którzy nie potrafią przeskoczyć płotka z napisem: nadprzyrodzoność. Ciała i mózgi tych ludzików są ociężałe od ludzkiego myślenia. Dziwi ich nawet udokumentowany już przekaz myśli.

   Ja natomiast na Słowa Pana Jezusa kręcę głowa z zadziwienia, a jestem bardzo zmęczony, słaby i senny. Stoję wobec Tajemnicy, bo my Słowo traktujemy dosłownie...w mowie i piśmie! Taka jest nasza nędza!

                                                                                                                           APeeL

 

 

 

 

16.05.2000(w) ZA GŁOSZĄCYCH TWOJE SŁOWO, OJCZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 maj 2000
Odsłon: 618

    Demon zalecał „odpoczynek”, ale - mimo pragnienia bycia na Mszy św. o 6.30 – godzinę wcześniej pojechałem do pracy. Po modlitwie ”Anioł Pański” z duszy wyrwało się wołanie do Boga: ”Ojcze Najświętszy spraw, aby moje usta mówiły tylko o Tobie”...

    Do przychodni przybyłem z serca, ale trafiłem na bałagan, kłótnie i przepychanki ze sztucznym tłokiem:

- oto prośba o zaświadczenie...z wojska

- pogryziony przez meszki

- powtórka leków

- zasłabnięcie

- „ja tylko z jednym zapytaniem"

- kolka nerkowa

- odpis druku zwolnienia, a zainteresowany podaje zamiast kwietnia...marzec.

    Nie wiedziałem dlaczego taki atak złego, ale później wyjaśniła to intencja, bo często ofiarowuję swój dzień życia na Ręce Matki Bożej, a Szatan nie lubi tego i chce wywołać zdenerwowanie, bo wówczas wielu przeklina i złorzeczy.  Na koniec pracy miałem dodatkową próbę, bo zgłaszały się dzieci.

   Nie znałem intencji, ale w ręku znalazł się „Rycerz Niepokalanej”, którego przysłano przesyłką kurierską, w radiu mówiono o papierach wartościowych, przepływały misje, misjonarze i męczennicy, a ostatnią pacjentką była katechetka!

    Dzisiaj wypada dzień modlitw za Jana Pawła II, a z włączonej odruchowo Telewizji Niepokalanów mówiono o Ewangelii, która ma dotrzeć do wszystkich narodów. Błyskawicznie przepłynął sens naszego życia, piramida ważności spraw na której szczycie jest nasze całkowite oddanie się Bogu („bądź wola Twoja”) aż do śmierci!

   W intencji tego dnia odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a straszny smutek zalał serce. Padłem w sen w którym mignął słup ogłoszeniowy. Można powiedzieć, że takim słupem nad światem jest Ewangelia.

   W drodze do kościoła wołałem w intencji dnia, a Msza święta była uroczysta: śpiewał chór, modliliśmy się za Jana Pawła II. Popłakałem się przed Eucharystią: „Pan jest Pasterzem moim”, a Ciało Pana Jezusa pękło na pół...”My”.

   Dzisiaj było wspomnienie męczeństwa św. Andrzeja Boboli.  Kozacy bili go, przypalali i obdzierali ze skóry. Od uderzeń twarz miał zmasakrowaną nie do poznania...

                                                                                                                                             APeeL

 

 

 

15.05.2000(p) ZA MOICH TOWARZYSZY...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 maj 2000
Odsłon: 642

"Człowiek z gliny"...

    My bierzemy wszystko po ludzku, a chodzi o to, że Bóg Ojciec stworzył nas z niczego czyli w myśli. Tak samo podchodzimy do wiary katolickiej...jak do innych zmyślonych religii z grubymi Aniołkami, których maluje się nawet na obrazie Trójcy Świętej i przy wizerunku Ducha Świętego. W Królestwie Bożym nie ma dzieci w naszym pojęciu, bo my jesteśmy Dziećmi Bożymi. Ja czuje się takim dzieciątkiem. 

    Jaką przykrość robimy w tym czasie Bogu Ojcu wyrzekając się Jego. Przenieś to cierpienie na swoje dzieci. Ilu ma takich ubliżających, a nawet bijących własnego ojca ziemskiego...i to dobrego, bo zły nie pozwoliłby na to. Wygoniłby takiego marnotrawnego synalka, niech idzie na swoje, popracuje i niech się rządzi.

   Dlaczego ludzie szukają wiary? Jest to wynik posiadania duszy, która jest wcielana w momencie naszego poczęcie z jej powrotem do Boga...tuż po śmierci ciała! Jest to w moim nędznym instruktażu (na witrynie). Szatan wie o tym i podsuwa różne "wiary"...w tym w wiecznie żywego Lenina i uwielbianego do dzisiaj Stalina (fanem jego jest prezyd. Putin). Nie wolno usuwać ich pomników!

   Żona przyniosła gerbery, pragnę zawieźć je - jeszcze przed pracą - pod "mój" krzyż Pana Jezusa. Pięknie wyglądały, a jest to moje podziękowanie Bogu Ojcu za wszystkie łaski. W radości wykonałem zdjęcie.

   Zarazem jest mi przykro z powodu obserwujących to działanie (kiedyś były to prostytutki wychodzące z lasu), bo dalej jestem "wrogiem ludu". Zobacz wciąż trwające zaślepienie bolszewików! Ciekawe jak wygląda raport z mojej wrogiej działalności dokonanej przed chwilką: "Podejrzany (obiekt) kładł kwiaty pod krzyżem, później wykonał jego zdjęcie".

   Ja wiem, że Bóg Ojciec daje mi takie udręki i nękania "wrogów" (próby, ćwiczenia z Miłości), a za to jestem zalewany wszelkimi dobrami i słodyczami jakich nie ma na ziemi!

    Ogarnij czasy bolszewizmu, który dalej trwa w sercach jego wyznawców...w tym moich rodaków! Z urzędu nie pozwalano być katolikiem, stworzono kościół polskokatolicki jak w Chinach, gdzie kapusie "odprawiają" msze. Kapłan nie mający namaszczenia przez Boga Ojca jest pajacykiem na druciku władzy ludowej.

    "Gazeta Wyborcza" ma największy problem...ubolewają nad ujawnianiem wszystkich szpicli w Sejmie, Senacie i najwyższych władzach naszej ojczyzny. Nie obchodzą ich ofiary, także zamordowani, bo "kto nie z nami, ten przeciw nam".

   Wielu z nich dalej udaje wierzących, co jest szczególnie ohydne. Ja lubię ateistów (brak łaski wiary), a nawet jawnych wrogów! Najgorsi są podstępni. Pójdzie taki na kapłana, a później ujawnia świństwa kleru...w części składającego się z "towarzyszy". On nawet nie wie o tym.

    W smutku biegłem do przychodni, a nie wiedziałem, że czeka na mnie niespodzianka...szło szybko, a potem pacjenci przybywali co 10 minut aż do 14.00! To było 7 godzin pracy bez wytchnienia.

    Po Mszy św. wieczornej wyszedłem na modlitwę, a serce zalewała przykrość jaką sprawiamy naszym zachowaniem Bogu. Jest to pokazane na naszych dzieciach. Właśnie syn kupił „na złość” 20-letniego fiacika i remontuje podsufitkę, a samochód ma złamany fotel i nie ma dobrej dźwigni zmiany biegów! Gość musiałby zapłacić za jego złomowanie!

    Dzisiaj Pan ukazał mi relację: ja / Stwórca i syn / ja...

                                                                                                                                 APeeL

 

  1. 14.05.2000(n) ZA ZASKOCZONYCH UPADKIEM
  2. 13.05.2000(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH WSPARCIA
  3. 12.05.2000(pt) ZA ZDANYCH NA ŁASKĘ
  4. 11.05.2000(c) ZA OFIARY BŁĘDNEJ OCENY
  5. 10.05.2000(ś) ZA MAJĄCYCH PROBLEMY
  6. 09.05.2000(w) ZA NIEPEWNYCH BYTU
  7. 08.05.2000(p) ZA ZNIECHĘCONYCH TYM, CO NAS SPOTYKA
  8. 07.05.2000(n) ZA ZOSTAWIONYCH SAMYM SOBIE
  9. 06.05.2000(s) PRZYKŁAD Z CODZIENNEGO PÓJŚCIA ZA PANEM
  10. 05.05.2000(pt) ZA USYCHAJĄCYCH BEZ CIEBIE, JEZU

Strona 1806 z 2423

  • 1801
  • 1802
  • 1803
  • 1804
  • 1805
  • 1806
  • 1807
  • 1808
  • 1809
  • 1810

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 2901  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?