- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 946
Dzisiaj jest pierwsza audycja katolicka w radiowej trójce, a ja zamiast modlić się z nimi „cały chodzę”, bo jak można w tak beznadziejny sposób zmarnować szansę mówienia o Matce Bożej, Ojcu „Ja Jestem” i Panu Jezusie!
"Jezu mój i Matko, jak niespodziewanie spadają na człowieka różne cierpienia. Matko moja przekazuję Ci ujrzenie ludzkiej beznadziejności!" Postanowiłem napisać do Episkopatu.
<<Władza ludowa łaskawie dała nam czas antenowy, ale nikt nie poznałby, że jest to program redakcji katolickiej. Rzucono temat: czego się boimy? To straszenie narodu z muzyczką i wierszem zagadką!
Dzwonili nocne marki, pani opowiadała o narodzinach córeczki, skarżył się porzucony przez żonę, ateista oceniał naszą wiarę ("gdyby Bóg istniał to nie pozwoliłby na różne wydarzenia”), dziewczyna, która po nocy w Częstochowie „uwierzyła w siebie” oraz filozof opowiadający o widokach, muzeum i wyborach!
Reszty dokonały odpowiedzi na pytania: skąd pan czerpie optymizm i dlaczego są cierpienia? Młody działacz religijny nie mógł temu sprostać. Ktoś mu podpowiedział, że moc płynie od Ojca i Pana Jezusa oraz Matki Najświętszej...był zdziwiony tym, że jakaś matka przyjęła cierpienia zastępcze za swojego syna.
Nikt nie wspomniał tam o modlitwach, nie wymieniono Imienia Jezusa...komuś na tym zależało, bo wielu potrzebuje świadectwa wiary i nawrócenia>>.
Dzisiaj nie mogę się modlić...nawet napływa ostrzeżenie: „szatan”, a odebrałem go po spojrzeniu historię choroby pierwszej pacjentki! Jakże różnymi sposobami mówi do nas Pan!
Trwał nawał pacjentów, kłótnie i dyskusje religijne na poczekalni. Ludzie znoszą dzisiaj dary, a to zamyka drogę bezinteresowności i tracę czystość! „Matko, proszę, aby pojawił się ktoś biedny...pragnę przekazać te dar”!
- Szuka pani zdrowia ciała...aż do zapamiętania, a w tym czasie swoją duszę!
- Ma pani mocny rozum, na pewno zaprowadzi panią do Piekła...tak powiedziałem do krytykującej - na poczekalni - tacę w kościele...dzień trzeba zaczynać od modlitwy „Anioł Pański”.
- Niech pan mnie nie uwielbia, ponieważ jest tylko Jeden Dobry Lekarz!
Złość, nie ma natchnienia do modlitwy, rozproszenia, co chwilkę ktoś wpada! Wreszcie wchodzi pacjentka (ostatnia) przyprowadzona przez Matkę! Biedni ludzie są delikatni, nie chce wszystkiego i dzielimy się.
Ostrzeżenie przed szatanem było słuszne, ponieważ wstąpiłem do gabinetu obok, a tam dwie pielęgniarki piły koniak i na koniec pracy zaprosiły mnie. Pokusa była nagła i silna, ale odmówiłem, bo pragnąłem modlitw i zapalenia Panu Jezusowi lampki pod krzyżem.
Pojechałem na działkę, aby pomodlić się w ciszy, a zły szydzi: „lampeczkę kupiłeś za parę złotych”. Pan Jezus wie, że zapaliłbym lampki na wszystkich krzyżach świata. W ciszy i na kolanach odmówiłem całą Pasję.
Św. Zmarłych, ale ja nic nie czuję...to nie jest wg mnie święto zmarłych. Ta pamięć ludzka dotyczy raczej ziemi. Zaganianie, przygotowania do zapalania lampek, czyszczenie grobów. To wszystko wielki zamach, ale nikt nie pamięta o krzyżach, kapliczkach i modlitwach!
Jakże piękna jest audycja redakcji katolickiej w TVP...kamera jedzie wąwozem, to nasze życie. Na to nałożone piękne słowa o śmierci i kadry na cmentarzu z figurą Pana Jezusa wielkości człowieka.
Następnego dnia, na dyżurze w pogotowiu zapragnąłem ujrzeć mój krzyż z palącą się lampką i to spełniło się, bo kolega wyjechał, ale wyjazd odwołano. To drobny przykład spełniania przez Boga naszego pragnienia duchowego. Bój trwa o każdą chwilkę naszego życia, bo może ona być początkiem zbawienia lub upadku aż do zguby duszy!
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 956
W śnie przerzucałem strony zeszytu, gdzie między kartkami były wizerunki Matki Bożej. Jaka jest symbolika tego snu?
O 7.00 napłynęła porada, abym „wstał wcześniej i nie spieszył się”. To natchnienie było słuszne, ponieważ straciłem czas na dopracowanie podania o kurs i faktycznie zrobiło się późno! W drodze do pracy odmawiałem cz. radosną różańca, a na nagrobkach omijanego cmentarza wzrok zatrzymywały zwyczajowe napisy: „prosi o Zdrowaś Maryjo”.
Ludzie teraz mylą 1000 zł i 100 tysięcy...jak czuje się taka osoba oszukująca...mówi kobieta. Proszę to ocenić w późniejszym czasie, bo ta pani jako babcia zacznie - po dostrzeżeniu grzechu - wspomagać biednych!
Dzisiaj jest cicho, nie ma ludzi, a serce ucieka do Boga: "Ojcze mój, jak mam odwdzięczyć się za wszystkie dary? Jakże chciałbym o Tobie pisać i mówić! Niech każda chwilka mego życia chwali Ciebie!"
We wszystkim widzę cuda. Właśnie z ciężarną rozmawiamy o łożysku...jak wielki to cud! To wymiennik między dzieckiem i matką. Zawołałem w sercu: „Ojcze nasz...jak mam pisać o Tobie, gdy nie można Cię ogarnąć rozumem, a nawet wyobraźnią"? Jak ważne jest odczytywanie Woli Boga Ojca...w każdej chwilce naszego życia.
Teraz mówię do moich pacjentów:
- Wasze małżeństwo jest na zakręcie i nie prosi pani Matkę Bożą o pomoc i radę? Matka widzi wasze zagubienie i pani została tutaj przyprowadzona, aby usłyszeć to zapytanie...chociaż wydaje się, że powodem przyjścia była choroba. Matka mówi do pani, ale pani tego nie słyszy, a nikt na ziemi nie może doradzić! Przecież nie mamy dostępu do wydarzeń losu waszego i dzieci. Proszę iść w tej sprawie (w tej intencji) do Sakramentu Pojednania i prosić w modlitwie o radę.
- Obchodzicie rocznicę ślubu? Trzeba iść na Mszę św. z Sakramentem Pojednania...przecież pan był już na tamtym świecie! Jaka nauczka z tego?
- Na koniec przybyła rozgoryczona pacjentka, która ma dziecko z mężczyzną żonatym i nie wie co robić. Wyjaśniłem jej, aby szukała Szczęścia Prawdziwego, które daje Bóg Ojciec, Pan Jezus i Matka...do Niej musi zgłosić się po pomoc. Zaleciłem, aby go zostawiła, bo ma żonę.
"Matka Boża wie o pani cierpieniu i o dzieciątku. Pani może uczestniczyć w życiu kościoła, a demon będzie podsuwał obrazy szczęścia z tym mężczyzną. Wszystko jest jeszcze przed panią"...
Nagle znalazłem się wśród świadków Jehowy, ale córka jednej z tych "nauczycielek" nie sprzyja im, bo nie uznają Matki Bożej. Właśnie przekazałem jej jak ma rzucić palenie w łączności z Matką Jezusa.
Nagle trafili się dwaj bogacze i wspomogli mnie finansowo. Podczas zakupów z pragnienia serca kupiłem kwiaty pod krzyż Jezusa i zapaliłem lampki, co sprawiło wielkie ukojenie duchowe.
Jak wielka jest chęć spożywania soli podczas głodówki...wyobraź sobie ludzi w obozie zagłady. Na pewno tego smaku dodała ciężka praca na działce (poty). W środku snu obudziła mnie kłótnia sąsiadów (lekarze). Uśmiechałem się, ponieważ jest to dziwne i przy pewnym świetle niedopuszczalne.
Żona także obudziła się i teraz ona kłóci się ze mną, bo to jest „niemożliwe, aby kłócili się”! Wstałem i zawołałem: „Matko moja, dziękuję Ci za wszystko. Proszę Cię obejmij nas Swoją Opieką"…
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1314
Kończy się dyżur w pogotowiu w którym demon straszył snami [zbliża się twarz, ale lepiej jej nie widzieć, a ładnie klęczący okazał się potworkiem], ale ucieszyłem się wyrwaniem na wyjazd, bo odmówię „Anioł Pański”.
Napłynęło poczucie, że ja „nie jestem stąd”! Nie potrafię edytować rysunków, ale wyobraź sobie ciało, które trzyma „przyciąganie ziemskie” czyli umiłowanie tego życia z naszymi popisami oraz duszę, która pragnie powrotu do Raju.
To dwa realne światy: Ten zna każdy z własnego żywota, a Tamten to wieczność o jakiej każdy marzy, ale tylko garstka dba o swoje zbawienie. Większość nie interesuje się swoją prawdziwą przyszłością, a właściwie wiecznością.
Ja dopiero jestem przebudzony przez łaskę wiary i dziwię się takimi doznaniami. Jakby na znak opadła mgła i ujrzałem niebo pełne gwiazd, a to „odległość” między ziemią i Królestwem Niebieskim. Modlitwa sprawiła poczucie bliskości Matki Bożej i pewność, że Ona Sama wprowadzi mnie do tej Jasnej Krainy!
Na byle imprezę trzeba mieć identyfikator, obowiązuje odpowiedni ubiór i trzeba przestrzegać odpowiedniej etykiety. Natomiast powrót do Nieba ludzie uważają za abstrakcję, a większość w to nie wierzy i wolą bajki o pochodzeniu od małpy i „zakopaniu”.
Mój Profesor, św. Paweł mówi o grzeszności ciała prowadzącej do śmierci (Rz 8, 1-11): „Ci, bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha, do tego, czego chce Duch. Dążność bowiem ciała do śmierci, dążność zaś Ducha do życia i pokoju. (...) dążność ciała wroga jest Bogu (...) A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą”.
Wszystko, co Boże jest niezmienne w czasie i nigdy się nie znudzi. Dla człowieka wierzącego nie istnieje „postęp” oraz „nowoczesność”, bo przed nami wieczność i Niebo. Nie potrzebuję żadnych ziemskich atrakcji i to poczucie z czasem się utwierdziło.
Teraz, gdy opracowuję ten zapis moje serce krzyczy: „ja chcę do Tatusia, ja chcę do Tatusia”. Zdziwisz się i powiesz, że zwariowałem, ale tak właśnie traktowane są Dzieci Boga.
W pracy jakoś poszło, modlitwy odmówione, a w czasie nabożeństwa różańcowego popłakałem się stojąc w kruchcie przy rozważaniach i słowach pieśni. Wołałem do Matki Bożej za nasze rodziny i za znajomych oraz za pracowników z pogotowia! Poprosiłem o miłosierdzie dla nich.
W kościele stwierdziłem, że bardzo trudno jest klęczeć, a Pan Jezus umierał na krzyżu przez trzy godziny i każdy Jego oddech sprawiał śmiertelny ból.
Po Eucharystii napłynęła prawdziwa Boża Radość! To nie ma nic wspólnego z naszym poczuciem zadowoleniem, które zna każdy człowiek. Nagle serce staje się otwarte, pragniesz rozmawiać z ludzi, cieszyć się z nimi, nieść ufność i dawać...
Miałem wielki kłopot z połączeniem przeżyć z tak odległych dni (20.07.2013). Ja pragnę wołać do Nieba, a żona właśnie karze mi grać z wnuczkiem w piłkę. Prawie chciałem krzyczeć i na środku boiska łzy zalały oczy. Chłopcy traktowali grę bardzo poważnie: żegnali się przed strzelaniem karnego, a późniejsza kłótnia skończyła się bójką.
Zdziwisz się, ale żona właśnie zaczęła czytać wnuczkowi książkę: „Niebo istnieje naprawdę”, którą napisał pastor Todd Burpo. To prawdziwa historia jego synka, który w czasie operacji (pękniecie wyrostka) trafił do Nieba. Później sam ją przeczytałem...okazuje się, że w Niebie jest też mnóstwo zwierząt! APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1021
Z trudem odczytuję decyzję: „wolne w pracy”, ale to raczej jest niezdolność spowodowana "kacem”. Napisałem list do profesora „od nieśmiertelności”...szkoda, że był zbyt ostry po małym „wzmocnieniu”. Zły ma świetne sztuczki, bo pragniesz pisać z miłością...a da ci tylko jeden kieliszeczek i wpadasz w jego ton! Pan pomógł, bo źle włożyłem kalkę i musiałem wszystko przepisać w innym tonie.
Na ten czas wpada żona po „dyskusji wyborczej”, a dodatkowo głodna! Wyszedłem wysłać list i po drodze odmówić modlitwy, a zły skręcał mnie do prywatnej knajpki. Nigdy tam nie byłem, a ma nazwę mojego imienia.
Dziwne, bo wybrałem pusty i ciemny kościół. Nikt mi nie przeszkadzał, odmówiłem wszystkie modlitwy i mam wracać do domu. Zły nie lubi przegrywać i dalej namawia mnie do tej knajpki, a ja nie czuję, abym tam miał być! Trzymałem się tej myśli...
- Panie doktorze, przepraszam, ale pan ma dzisiaj dyżur w pogotowiu!
Biegiem, biegiem...z koszyczkiem zagranicznych winogron wkraczam do odmienionej żony. Zdziwiony słucham przeprosin, że niedopuszczalne jest takie jej zachowanie, podała jedzenie...wszystko jest dobrze, w locie wypiłem piwo i udaję trzeźwego!
W czasie dyżuru nic się nie działo - trochę dyskusji politycznych i moje kazanie o istnieniu Szatana dla tych, którzy nie wierzą w takie głupoty! Trafiła się też dyskusja z kapłanem, którego zapytałem prowokacyjnie:
- Czy dobrze, że są choroby i czy ksiądz skasowałby to cierpienie?
- Tak, oczywiście...choroby to wielkie zło!
- Ojciec Prawdziwy dał nam dar cierpień, a ksiądz skasowałby je? To poprawianie Mądrości Ojca, który wszystko daje dla naszego dobra! Przewaliłem księdza na łopatki!
- Tak jest...przyznaję się, że przewalił mnie pan doktór na łopatki!
W sercu śmiałem się i pomyślałem sobie „Och! Panie Jezu...jak różnych masz wysłanników i jak nieraz musisz z tego powodu cierpieć!”. Nagle napłynęła myśl, że ja też nie godzę się i skasowałbym cierpienie dotyczące inwigilacji.
To płynęło od Samego Boga: „Kapłan przestraszony o zdrowie pragnie skasować choroby. Ty śmiejesz się z tego, ale sam chciałbyś skasować śledzących, którzy muszą chodzić za tobą...z Mojego przyzwolenia! Ty się buntujesz, a Ja w nich wyrabiam posłuszeństwo, a w tobie cichość, uniżenie, pokorę, małomówność i wytrzymałość!”
- „Och! Ojcze..tak! tak!! tak!!!...przecież wiele z tych osób przewyższa tymi cechami moją osobę”!
W ciszy, bo nie było pacjentów i pokonany przez Mądrość Bożą zacząłem z namaszczeniem odmawiać „Ojcze nasz". Tak mi dobrze! Jakże wszystko jest pokazane...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1002
Mija północ, a ja właśnie szyję środkowy palce młodego żołnierza i w tym czasie mówię o cierpieniu Serca Pana Jezusa. Po wykonaniu zabiegu położyłem się i wołałem: "Panie Jezu wiem, że wczoraj słabo wypadłem w walce z siłami diabelskimi...upadałem, bo zgubiło mnie gadanie”.
Teraz z wielką radością odmawiam cz. radosną różańca, a napływa obraz nagiego Jezuska i takiego samego podczas zakończenia Swojego Życia!
Tuż po północy odczułem, że duchowo jest już inny dzień, a jakby na potwierdzenie tego rano pojechałem karetką do weselnika, gdzie obdarowano nas wódką i kiełbasą! Dziwi fakt organizowania wesela tuż przed Świętem Zmarłych, a to czas wołania za dusze. Gdyby cała ludzkość zawołała do Pana Jezusa...wszystkie zostałyby zwolnione z Czyśćca!
Czuję, że jest to „dzień zwycięstwa”...nawet śpiewam tą piosenkę! W takiej radości idę do kościoła i cały czas proszę, aby smutek żony przeszedł na mnie. Ciągnie mnie do ludzi, żartuję, głosowałem i nie dałem się wciągnąć w agitację pod lokalem...!
Dzisiaj czytania i kazanie dotyczą kościoła jako takiego...budynek naszego ma rocznicę poświęcenia. Daru posiadania kościoła nie pojmiesz bez Światła Bożego. Wielu zamiast dziękować Bogu za dar otwarcia Królestwa Bożego już na ziemi...nie chce tej niepojętej naszym rozumem łaski!
Kapłan pięknie mówił, że nigdy jeszcze nie spotkał człowieka, który przed śmiercią żałowałby chwil spędzonych w kościele...spędzonych na modlitwach! Jakże wielka to prawda...jakże wielkim darem jest moja świątynia. Eucharystię przyjąłem w intencji żony, prosiłem o zmianę jej nastroju i pozostałem w kościele tylko z niewidomym dziadkiem!
Dzisiaj dzień wielkiej radości i nie ma nastroju do odmawiania Pasji, ale właśnie p. Opania śpiewał smutne piosenki (w tym modlitwę Okudżawy). Nawet zeszły się słowa pieśni i Modlitwy Pańskiej: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.
Ile dobra mogliby uczynić ludzie duchowi na świecie, ale w mass-mediach ogłupiają konkursem kulturystki oraz spotkaniem z miłośnikami gadów, a jakaś pani ogłasza konkurs na „mężczyznę”.
Z niecierpliwością czekałem na wyniki wyborów. W nowym Sejmie RP będzie połowa posłów „normalnych". To już bardzo dużo w porównaniu do całkowitego fałszu i zakłamania przez wszystkie lata mojego życia!
Mądrość Boża sprawiła, że całkowicie nie sprawdziły się prognozy fałszywych „badaczy” wygrani mówili już językiem zwycięzców, a wyniki utarły im nosa.
Po wszystkim, mimo, że wypiłem trochę alkoholu napłynęło, aby podziękować Matce Bożej. Padłem w ciemności na kolana i wołałem, aby z Matką połączyły się serca prawych ludzi...aby odwet nie wziął góry. W sercu pojawili się przywódcy katolików, KPN-u, „Solidarności” i Porozumienia Centrum.
Powinno ogłosić się amnestię dla tych, którzy przyznają się do uczynionego zła! Dzisiaj, gdy to opracowuję (22 kwietnia 2017) wiem już, że takim nie wolno powiedzieć prawdy, bo to jest „zdrada”, a za to grozi śmierć!
APEL
- 26.10.1991(s) Rabbuni, żeby przejrzał...!
- 25.10.1991(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ SŁODKOŚCI ŻYCIA Z BOGIEM
- 24.10.1991(c) ZA TYCH, KTÓRYCH BÓG NIE POCHWALA
- 23.10.1991(ś) Wiele jest krętych dróg...
- 22.10.1991(w) Reprezentant Boga...
- 21.10.1991(p) Nie posłuchałem demona...
- 20.10.1991(n) ZAPOMNIANO O BOGU OJCU...
- 19.10.1991(s) Buty dla żony...
- 18.10.1991(pt) Każdy jest powołany do ewangelizacji...
- 17.10.1991(c) JA JESTEM...