Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

16.10.1991(ś) Chleba naszego powszedniego...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 październik 1991
Odsłon: 984

    W głowie szum, a w ciele złe poczucie. Ciężko, bo człowiek skacowany źle się czuje i nie ma w sercu Boga. Wódka to prawdziwy wróg duszy...okupanci wiedzieli o tym i naród był rozpijany. 

    W samochodzie odmawiałem „Anioł Pański", a jako pierwsza czekała na badanie 55-letnia pacjentka, która mogła wystartować w konkursie na najpiękniejsze piersi.

    Zamknąłem oczy i zaleciłem ubranie się, bo miała kolkę nerkową: "Panie Jezu przekazuję Ci to kuszenie za tych, którzy nie potrafią opanować swojego wzroku”.

    Ludzie znoszą dary: wino, kawa, słoik śmietany, czekolada - takie głupoty. Nawet trafiły się pewne sumy, ale nadejdzie chwilka, że przejdą do innych. Nie przykładam do tego zbytniej uwagi. Teraz wiem, że „trzeba umieć dawać”!

   Ciężko choremu ateiście (niepewność życia) rysuję drogę do Nieba...do Ojca, gdzie trafiamy przez Pana Jezusa, a do Niego prowadzi nas Matka oraz Sakrament Pojednania. Daję mu radę jak ma sprawdzić, że jest Matka Boża!

    Wierzącej, ale faktycznie żyjącej w separacji, która przystępuje regularnie do Eucharystii mówię, że w Niebie bardzo cierpią z powodu ich małżeństwa. Zalecam, aby podeszła do męża, powiedziała do niego po imieniu z wzięciem go za rękę!

    „Wy musicie być razem... to zły was rozdzielił i do tego wskazuje na winnego czyli waszą najdroższą córkę”! Stwierdziła, że prosi Matkę o pomoc i czeka na Jej Głos. „Przecież ja mówię od naszej Matki...waszym wrogiem jest Szatan! To śmiertelny wróg naszych dusz!"

    Trafiła się też próba, bo pomylono się i dano mi podwójną wypłatę. Wszystko wyjaśniliśmy, a ja uśmiechałem się, ponieważ tego nikt nie zauważył!

    Martwiłem się, ponieważ nie odmówiłem żadnych modlitw, ale napłynęło, że na dyżurze będzie spokój. Z góry podziękowałem za to Panu Jezusowi. Na początku dyżuru trafiłem do ohydnej speluny z całą rodziną alkoholików, gdzie młody człowiek  widział diabła (psychoza alkoholowa), a wszyscy śmieli się z niego...

    Przy mnie mówił, że „jest to niewielki osobnik, włochaty z okropną twarzą...zalecał, abym szedł za nim i popełnił samobójstwo”! Ze strachu sam prosił o przewiezienie do oddziału psychiatrycznego.

   Mam wielkie pragnienie napisania książeczki o Bogu Ojcu...w wyobraźni ujrzałem taką (z ładną obwolutą) i napisem „Ja Jestem” od góry do dołu, a z serca wyrwało się: „Boże Ojcze niech Twoje Imię będzie błogosławione”! Dzisiaj, gdy opracowuję ten zapis leży przede mną książeczka z obwolutą „Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci” S. Eugenia E. Ravasio (postaraj się ją zdobyć).

    Zobacz, co wczoraj wieczorem napisałem o Bogu Ojcu. Wówczas nie wiedziałem, że będzie Internet z możliwością przekazu tego, co wówczas miałem w sercu (kilka lat po nawróceniu)...

    <<Bóg Ojciec, Jedyny i Wszechmogący dał ci dar czytania tych słów! Niczym nie zasłużyłeś sobie i niczym to nie wytłumaczysz. Sprawia to nieprzenikniona Mądrość Boża i Jego Wielka Miłość, że tak  zaczyna się twoje zbawienie...

    Nie wierz, że to przypadek. Ojciec wie o tobie i o twoich sprawach...tak, jak ojciec ziemski wie wszystko o swoim synka. Jeżeli nie masz rodziny i dzieci - tym większe wybranie!

    Szukasz?...ja też szukałem, ale przyjemności w życiu. Ta książeczka zaprowadzi cię do Nieba. Nie wolno ci jej zlekceważyć lub wyśmiać, bo moim Przewodnikiem jest Pan Jezus...

    Ja mam zaprowadzić ciebie do Niego i do Ojca, który Jest i pragnie naszego najwyższego dobra: zbawienia czyli powrotu do Królestwa Niebieskiego. Nasz Ojciec Prawdziwy ma imię „Ja Jestem” (JAHWE)...nie dziw się, bo to jest wyniki Mądrości Bożej. Przecież wchodząc do domu mówisz: "jestem, już jestem, to ja jestem!" 

    Zrozum, że nasz Ojciec jest Wszechatrakcyjny...nikt i nic nie da ci spełnienia, tylko On, ukochany Stwórca i Ostateczny Władca, Ojciec każdego i wszystkich. To Ojciec Prawdziwy, Prawda Absolutna, Najwyższa Osoba jest źródłem wszystkiego!    

    Nie staraj się przeniknąć swoim rozumem Bożej Mądrości...to strata czasu. Ja to przeszedłem, aby inni ominęli te manowce!  Nie dochodź tego i nie zadawaj zbędnych pytań na temat: sensu cierpienia z chorobami pojawiającymi się z wiekiem, istnienia duszy, odwrócenia - śmierć to życie, kuszenia i jego celu, itd. Przyjmij, że wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim.

    Nic nie szukaj na ziemi, bo w twoim ręku jest przepustka do Nieba, a  Ojciec Miłosierny pragnienie naszego powrotu i czeka na nas...>>

                                                                                                                                   APEL

 

15.10.1991(w) Panie zmiłuj się nad nami...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 październik 1991
Odsłon: 960

    O północy zerwałem się z pragnieniem napicia się piwa! W mojej duszy płynął śpiew: „Panie, zmiłuj się nad nami”. Jakże to piękne i kto mi to śpiewa? W ciemności padłem na kolana i zawołałem „Panie Jezu, zmiłuj się nad nami”.

    Teraz mam dni wstrzemięźliwości seksualnej, a w śnie zły podsunął chętną dziewczynę. Gdzie byłem? Po przebudzeniu dalej trwał bój duchowy:

Strona demoniczna: wróciły sceny ze snu z marzeniami seksualnymi oraz przepływającymi obrazami z mojego życia erotycznego.

Strona Boża: „Matko, Tobie przekazuję moje niespełnienie. Ty byłaś Niewinna i Czysta przez całe Swoje życie...podobnie jak św. Józef. Lilio Biała w czystej wodzie, Radości Słoneczna...Poranku Wiosenny, Mateczko Najświętsza i Ukochana”.

    Napłynęły wstrząsające wyrzuty sumienia, a ja dalej wołałem: „Aniele Stróżu ratuj! Anioł Pański zwiastował". Wstałem i zacząłem odmawiać cz. bolesną różańca i doszedłem do niesienia krzyża przez Pana Jezusa...

    Zły nienawidzi modlitwy i miłości małżeńskiej, ale zobacz jego perfidię, bo w momencie modlitwy podsuwał mi żonę! „Jezu mój, jakże człowiek jest słaby! Jak to jest u innych, a jak to było wcześniej u mnie?

   Wyrwało się też wołanie do Boga: „Ojcze mój, któryś Jest w Niebie. Ojcze!...dlaczego tu jestem, dlaczego to wszystko? Ojcze mój! Ty tylko możesz mnie nasycić - nikt i nic na ziemi! Ty, Dobry Ojcze dałeś mi Swojego Ukochanego Syna, a ja Go zamęczyłem!"

    Podniosłem wzrok, bo szedłem do pracy z zamkniętymi oczami i chwiejnym krokiem, a znalazłem się pod krzyżem! W szczycie wołania kolega zapraszał mnie do podwiezienia samochodem! Dziwne, ponieważ nie jechał swoją trasą! Niezłe metody ma zły!

   Wołałem dalej: „Ojcze Przedwieczny, będę tutaj dla Ciebie...tak, będę tutaj dla Ciebie, bo tak mało Cię zna, tak mało!...będę dla Ciebie!” To wszystko płynie, a łzy zalewają oczy. Wiedz o tym, że ja jestem twardy...

    Dzisiaj jest "młyn" w przychodni, kłótnie na korytarzu i napór obcych. Nikomu nie odmawiam, żartuję, tam gdzie trzeba radzę i pocieszam. Starsza pani bez karty, rzuciła 5 dolarów..cukrzyca, zaburzenia układu nerwowego obwodowego, złe widzenie, ale napływa: „nie bierz”! Jej pieniądze włożyłem w kartkę zaleceń, a serce zalała wielka radość! Tak pragnę dawać! Napływa, abym zawołał do Matki i prosił o radę.

   Teraz mówię do zagubionego: wciąż pan błądzi, szuka szczęścia w posiadaniu i wpada w niewolę. Trzeba odczytać sens swojego życia ziemskiego, a później postępować zgodnie z Wolą Boga Ojca! Narysowałem mu przebieg życia i każdego dnia wg woli naszej (niewola) oraz zgodnej z Wolą Boga (wolność prawdziwa).

    Pani radzę, aby w dochodzeniu swego uciekała się do Matki, przyjmowała cierpienie, dziękowała za prześladowców...wszystko zrozumiemy po powrocie do Boga. Rozpacz, chęć pokazania swego, rozgłoszenie nieszczęścia z zyskiem finansowym to upadek. Strata finansowa, ale zysku dla duszy...wówczas rośniemy szczególnie po przekazaniu tego cierpienia Matce Bożej.

    Podziękowałem Bogu za pomoc, a w TVP 2 pokazują odmawiany różaniec przez ludzi różnych narodowości. Łzy zalały oczy, bo ujrzałem nasz Kościół święty na świecie. Pokazano obraz Pana Jezusa Miłosiernego na tle zachodzącego słońca: Jego Promieniste Serce pokryło się ze słońcem!

   Ten żarliwy duchowo dzień kończą słowa Boga Ojca z otwartej książeczki, które wpadają w moje serce:

<< Pragniesz Mojej Miłości...Wiem to!

Pragniesz większej wiedzy o Mnie!...Wiem to!

Wiesz i czujesz, że życie beze Mnie ma małą wartość!

Jak masz zdobyć pełną wiarę?

Jedna jest droga - to oddanie się w Moją Służbę...w służbę Miłości Bożej, nadprzyrodzonej! Tylko tak nie zmarnujesz swojego życia.

W Mojej Służbie stracisz życie, ale będziesz żył wiecznie >>.

    Z wielką jasnością ujrzałem moją d r o g ę życia...to służba Panu mojemu! Napłynęło pragnienie pisania o Bogu 0jcu i Panu moim Jezusie Chrystusie. Wówczas nie wiedziałem, że to spełni (Internet)...dobrze, że „marnowałem” czas i wszystko zapisywałem.

    O 23.00 spożyłem kolację zaprawioną wódką...nawet obudziła się żona! Resztę wódki wylałem, a butelkę wyrzuciłem...

                                                                                                                                  APEL

 

 

 

 

 

14.10.1991(p) Dzień od Matki dla żony...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 październik 1991
Odsłon: 506

   Po dyżurze w pogotowiu nie wiedziałem czy mam brać wolny dzień w przychodni, ponieważ napłynęło pragnienie bycia w pracy (kuszenie). Musisz zrozumieć, że odczytywanie Woli Boga...dotyczy naszego życia, a ono składa się z maleńkich chwil. W takiej chwilce można uczynić błąd. Z tego składa się nasza codzienność - odszukuj Wolę Nieba we wszystkim!

    Zapamiętaj, że szatan nienawidzi ludzi, to twój osobisty wróg. On, naprawdę nienawidzi ludzi...ich szczęścia, radości, modlitw, uwielbienia Boga, znoszenia cierpień, cichości, cierpliwości, ucieczki od nienawiści! Zawsze chce źle dla ciebie, a wszystko poznasz po owocach. Jest zrozumiałe, że będzie ci szło do czasu negowania istnienie Boga.

   Bestia nie lubi, gdy zdradza się jego tajemnice. Wiem, że nienawidzi mnie, ale może szkodzić mi tylko za pozwoleniem. ponieważ boi się Boga więcej niż większość ludzi (nie przyjmują istnienia Boga).

    Teraz wspólne śniadanie, rozmawiamy o Matce Bożej, której żona przekazała córkę. Właśnie zamieszkała w akademiku w brudnym pokoju , ale po kilku dniach inne zabrały ją do czystego i pięknie urządzonego!

   Natomiast na działce serce zalało pragnienie modlitwy (nie mogę wyrazić tego uczucia językiem ludzkim). Nagle napływa, że: "będziesz musiał jeszcze wiele wycierpieć dla wiarygodności", a w tym momencie zabiłem szerszenie przebijającego skórę na szyi!

   Może przesadzam, ale widzę, że zła strona świata niewidzialnego korzysta z wszystkich udręk. Proszę cię, abyś spróbował to wszystko ujrzeć...to co jest "śmieszne" i nie lekceważył tzw. "duchowości zdarzeń". Przecież od ukąszeń os, szerszeni i różnych owadów traci życie tysiące ludzi! Wystarczy, że skieruję w twoje oko maleńką muszkę...tuż przed zdjęciem ślubnym!

   W smutku pozostałem w domu i chciałbym zagrać Matce na akordeonie...nawet płyną słowa piosenki: "niech śpiewa Ci cały świat, przecież Tobie kłaniają się Aniołowie. Niech każda czapka pójdzie w dół, a hymn chwalebny przebija Niebo".

    Napłynęło życie Matki Bożej i mały Jezusek: "To On, mój Mistrz Jedyny i Ostateczny. Nikogo nie chcę i nic! Otwierasz usta: wymów Imię Jezus! Tak pra­gnę chodzić po świecie i mówić o Nim...jako wędrowny kaznodzieja. Przy­pomniała się książka: "Pielgrzym".

    To piękny dzień w naszym małżeństwie, a zarazem smutek wyłaził z kątów (realizacja mojej prośby o pocieszenie przez Boga żony). Zajrzałem do pisma lekarskiego, a tam chłopiec ma łzy w oczach. Wołasz: "Matko! Daj mi smutki żony!" Mogę stwierdzić, że przyjmowanie cierpień zastępczych daje owoce.  

     Przekazałem jej Słowa Matki, że "wiedzą o niej w Niebie"...

                                                                                                                          APeeL

 

 

 

13.10.1991(n) Nie jestem sierotą...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 październik 1991
Odsłon: 482

    Po chwilce zdążyłem na poranną Msze św. W sercu mam problem dotyczący naszych upadków, które w Mądrości Bożej mają wielki sens. Nasz Ojciec Prawdziwy zna naszą nędzę i bada, co uczynimy. To zarazem jest to droga do cichości, skromności, uniżenia i milczenia!

   Dla Boga j Jego Mądrości całe złoto świata to garść piasku, a srebro to błoto! Nie przenikniemy tego wszystkiego. Za kapłanem zawołałem do Matki: "Lilio...jakże Twoja Biel oczyszcza! Jezu mój, przebacz...Jezu!"

    Dziwne, ale czytania dotyczyły bogactwa...oddawania. Wczoraj demon sprytnie zepsuł mój dobry czyn, ponieważ pani obdarowana przeze mnie dopadła żonę i tak długo jej dziękowała, że ta zmokła, ubrudziła się, zniechęciła po Mszy św. i wróciła zła do domu! Zła na mnie, że byłem dobry! Żona jeszcze nie dostrzega śmiertelnej walki nad nami - o nasze dusze! W jej intencji przyjąłem św. Hostię...pojękując tylko: "Jezu, Jezu, Jezu!"

   Na początek dyżuru w pogotowiu trwała cisza, kolega smacznie spał, a ja na kolanach odmawiałem cz. Bolesną Różańca. Podczas "Biczowania" otworzyłem oczy i ujrzałem krzyżyk na pościeli, taki sam jak w moim ręku (znak służby zdrowia). Tak przemówił Pan, którego przed godziną prosiłem, aby przybył do mnie.

    O g. 9.00 natchnienie sprawiło, że wysłuchałem Mszy św. radiowej w samochodzie na której pięknie śpiewał ks. Wiesław Kądziela. Po modlitwach wielka radość zalała serce, niczym jej nie wyrazisz. Miłością przenikam wszystko, cały świat, a tu wyjazd do sanitariusza w areszcie. Duży chłop płacze, ponieważ skrzywdziła go niesłusznie żona...piesek, który z nim był radował się niemożliwie. Patrzcie, jak reaguje na uwolnienie stworzenie Boże, a ten złorzeczy i płacze!

   Zalecam mu zawołanie do Matki Prawdziwej...z przyjęciem tego niezasłużonego cierpienia. Napłynęła osoba Pana Jezusa w ciemnicy i słowa "byłem w więzieniu, a odwiedziliście mnie". Pomyślałem, że Zbawiciel był w takim miejscu, a ja nędznik - jeszcze nie!

     Już 12.00 i "Anioł Pański"...dalej żarliwa modlitwa, na pewno nie miałbym tej radości i gorliwości bez upadku. To sprawia Mądrość Boża...przytulenie się dzieciątka do taty po złym czynie.

    Kolega jest na obiedzie (przeszło godzinę), a właśnie wpadają "ciężko" chorzy. W tym czasie święcono figurę Matki Bożej Niepokalanej, która przyszła pod mój blok. Wreszcie udało się wyskoczyć z trafieniem na słowa kapłana: "nie jesteśmy już sierotami", a lud śpiewał o Matce u Której Serce jest otwarte każdemu. Jakby na ten moment badam babcię czując, że jest to moja ludzka rodzina.

    Część sierot ziemskich - obywateli i towarzyszy wyglądała tylko z okien! Innych to nie interesuje - kręcą się w tym czasie przy śmieciach! Łzy zalały oczy, ponieważ chciałbym odmówić cząstkę Różańca na kolanach...teraz koło mojego domu jest miejsce uświęcone!

   Wróciłem na dyżur i odmówiłem mój modlitwę: "za braci odłączonych", którzy nie uznają Matki Bożej, a dzisiaj jest rocznica pierwszych objawień w Fatimie! Teraz o 19.00 podczas wyjazdu modlę się "ponadplanowo" prosząc Pana Jezusa, aby smutki żony przelewał na mnie. Tak chciałbym spotkać kogoś "duchowego", ale wokół są sami ziemianie. Na wizycie zalecam, aby dom oddać w opiekę Matce Bożej, a to wywołało śmiech u ludzi wierzących!

   Na końcu ponownie wołałem: "Panie Jezu! Matko! Proszę o przekazywanie wszystkich smutków żony na mnie, a także nieczystości, to ja za nie odpowiadam. Przecież od najmłodszych lat ciężko pracowała, ja zniszczyłem jej niewinność, uderzyłem ją w twarz, piłem i oszukiwałem, a ona modliła się i Ty, Jezu...i Ty, Matko daliście mi dar wiary...dzięki jej wstawiennictwu uzyska­łem Życie!"

      Łzy zalały oczy i  popłynie "Ojcze nasz"...

                                                                                                                                APeeL

 

12.10.1991(s) Świętoszek...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 12 październik 1991
Odsłon: 474

    Ten dzień zaczynam o 6.00 od modlitwy "Anioł Pański", którą trzeba odmawiać po obudzeniu się. Po tej modlitwie myśl uciekła do zalecenia Matki Bożej, że...po każdej tajemnicy należy wołać do Pana Jezusa, aby uchronił nas od ognia piekielnego. Nikt tego nie stosuje. W kościołach nie słyszy się...ludzie wstydzą się mówić o piekle i szatanie, bo to ma świadczyć o zacofaniu (sukces demona).

    W tej samej sekundzie wzrok padł na pismo "Nie z tej ziemi" z tytułem art. "Tajemnice Diabelskiego Ognia". Przebadano ofiary: Jack Angela 15 VII 80 r. oraz małżeństwo Lily i Henry Thomas (oboje po 70 lat)...zwęgleni od środka przy całych ubraniach!

   Są to samozapalenia się ludzi z podaną przyczyną. która jest "błękitny płomień" rozprzestrzeniający się z niezwykłą szybkością, skaczący po ciele, przebijający ciało, przysparzający niezwykły ból i przerażający.

   Atak następuje na zewnątrz, w domach raczej nocą. Ofiara zaatakowana nie ma czasu krzyknąć, ludzie są czarni i zwęgleni, żar (określony przez specjalistów) wynosi 2000-3000 stopni. Te błękitne ogniki tańczą, przeskakują na osoby...nic nie ucierpi z odzieży i sprzętów! Na oczach małżeństwa Murzynka spłonęła w kilkadziesiąt sekund...została po niej kupka popio­łu!

   Teraz zły przeszkadza w radości spożywania śniadania po poście! To proste i świetne. Podsunął mi obraz: "ogórków z robaczkami" (takie były u nas w domu). Przeżegnałem się wodą od Faustynki i myśl uciekła do pomysłu otwarcia mojego domu dla braci i sióstr ziemskich.

   Po ruszeniu samochodem mam podjechać do pacjentki i oddać książkę. Dom zamknięty, spóźniam się do pracy, a pierwszy pacjent to "za­wodowy maruda". Nic z mojej cichości i delikatności...gadam aż złoszczę się na siebie! Przybyła żona tego, który zostawił płaszcz z dokumentami i forsą. Niepotrzebnie później dziękowała żonie. To wszystko niby nic, ale zważ jakie zamieszanie robi Belzebub...

   Musisz zrozumieć, ze demon działa zawsze odwrotnie, podsuwa także dobro, nawet bycie na Mszy św. (masz być wieczorem po ciężkiej pracy...zalecie poranna ze spóźnieniem się do przychodni i trafieniem na nawał chorych).

   O 13.00 znalazłem się w gabinecie siostry przełożonej, gdzie powiedziałem, że brakuje krzyżyka! Odpowiedziała od demona, że przeżyła już zdejmowanie krzyży i nie chce powtórki tego! Stwierdzam, że nadejdzie czas oddawania życia za Jezusa i nie trzeba patrzeć na względy ludzkie, ale ważne jest oddawanie czci Jezusowi. Serce zalało pragnienie modlitwy, a zarazem kuszeni przyjemnością pracy!   

   Serce zalał śpiew: "Zmartwychwstał Pan", a w tym czasie usłyszałem krzyk klucza przelatujących gęsi. "Panie Jezu obejmij opieką te ptaki, bo przez nich Stwórca pokazuje, że my też wrócimy po cierpieniach do naszej Prawdziwej Ojczyzny...musimy tylko wytrzymać". Łzy zalały oczy, bo przypomniało się to samo zdarzenie sprzed roku...z przenikaniem serc: mojego i tych umęczonych ptaków!

   Wcześniej przeczytałem w kalendarzyku: "nie wywyższaj siebie, abyś nie upadł i nie sprowadził hańby na swoją duszę"! Dlaczego zobaczyłem te słowa? Zrozumiałem je wieczorem, gdy na stole zatrzymało wzrok jedzenie i butelka, a ja kończyłem obowiązkowe modlitwy. Demon skomentował to celnie: "świętoszek"...słusznie, bo modlę się, a później piję alkohol. Wiem, że jest to zhańbienie duszy...

                                                                                                                            APeeL

 

  1. 11.10.1991(pt) Drabina do Nieba...
  2. 10.10.1991(c) Profanacja modlitwy różańcowej...
  3. 09.10.1991(ś) Aby moje serce stało się Twoim, Jezu...
  4. 08.10.1991(w) Matka Boża chodzi po polskich miedzach...
  5. 07.10.1991(p) Złoty łańcuch...
  6. 06.10.1991(n) Po dotknięciu przez Pana Jezusa staję się czysty...
  7. 05.10.1991(s) Modlitwa gotowa...
  8. 04.10.1991(pt) Smutna jest dusza moja...
  9. 03.10.1991(c) Trzeba wołać do Matki Bożej...
  10. 02.10.1991(w) Dzień pracy dla Matki Bożej...

Strona 2123 z 2360

  • 2118
  • 2119
  • 2120
  • 2121
  • 2122
  • 2123
  • 2124
  • 2125
  • 2126
  • 2127

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 718  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?