- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1218
Szatan w walce z wyznawcami Boga Objawionego, a nie wymyślonego szkodzi w niewyobrażalny sposób i ma nieskończony repertuar.
Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z jego nadprzyrodzonej inteligencji (upadły Archanioł)...stąd negowanie jego istnienia lub rysowanie go jako diabełka z różkami. Ktoś, kto zapoznał się z metodami działania okupantów w naszej ojczyźnie ma tego namiastkę.
Po nabożeństwie pogrzebowym demon skusił mnie „zajrzeniem” do sklepu, który wyremontował znajomy po jego zakupie. Niepotrzebnie kupiłem trzy ciastka z budyniem (!), a żona pogniewała się, bo planowała smażyć placki. Podczas wczorajszej ciszy zaczęła skrobać balkon, a ja dzisiaj, dla zgody zaproponowałem jego pomalowanie.
Opisuję to zdarzenie, aby wykazać, że nie wolno nic czynić bez modlitwy, bo sąsiadka - widząc moje przygotowania - specjalnie wyrzuciła pościel na balkon i wyszła, a ja musiałem czekać 2 godziny. Później zrobił się upadł (w cieniu 22 stopnie), a po skończeniu malowania zerwała się burza!
Wstyd się przyznać do wylania potrąconej puszki z farbą...zabrudziłem balkon, ręce i wannę. Niezdarność była wynikiem krótkiego snu, gorąca trudnego do wytrzymania i braku „frontu robót”.
To dopiero była przygrywka demona, który uderzył we mnie przez żonę w czasie trwania nowenny do Ducha Świętego oraz przed piątkiem ze wspomnieniem Matki Boże Fatimskiej. Najgorsze było to, że świadomie zgrzeszyłem w myślach (nie mogę opisać), a wszystko ujrzałem następnego ranka tuż po przebudzeniu, gdy mój wzrok zatrzymał ten obraz!
Przenieś teraz to zdarzenie na decydentów w różnych sprawach, a zobaczysz naszą nędzę...
APEL
Na ten moment w ręku znalazł się mój list do „Gościa niedzielnego”, który dotyczył art. ks. Tomasza Jaklewicza „Inny Król”. Gość Niedzielny nr 47 z dnia 25.11.2012 r.
Motto: Panie!...giniemy, ale Cię nie chcemy!!
Proszę Szanownego Księdza!
2/3 artykułu to mętna woda, która służyła uzasadnieniu fałszywego trwania Episkopatu w podsuniętym nakazie od groźnych agentów szatana, którzy dobrze wiedzą, że Pan Jezus jako Król Polski chroniłby naszą ojczyzną przed jego zakusami, bo trwa śmiertelny bój duchowy!
Już pierwszy cytat jest przewrotny, bo nie ma nic wspólnego królowanie Pana Jezusa w moim sercu oraz zawierzenie siebie, rodziny, a nawet ojczyzny z Intronizacją jako Króla Polski. Jak poczujemy się, gdy uczyni to przed nami inny kraj.
Ja pragnę z całego serca i duszy, aby Pan Jezus był Królem Polski (duchowym), bo g i n i e m y. Łzy zalały oczy, a u mnie to test p r a w d y!!
Posłuszeństwo ważniejsze niż nabożeństwo.
Hierarchowie wiedzą jaką mają władzę i szermują posłuszeństwem. Proboszcz też ma ich wytyczne, bo w rozmowie zapytał: „czy trzeba to przegłosować w Sejmie RP”? Jeżeli KEP ustali, że Eucharystia jest tylko pamiątka Ostatniej Wieczerzy? Co wówczas z moją łaską (mistyka eucharystyczna)?
To posłuszeństwo dotyczy Boga...”bądź Wola Twoja”! Trzeba zawołać do Ducha Świętego. Czy członkowie KEP naprawdę to czynią? Przecież tutaj chodzi o ochronę naszej ojczyzny przed szatanem.
Inspiracje Rozalii Celakówny.
Jak trzeba być zaćmionym duchowo, aby myśleć o królowaniu politycznym Pana Jezusa. Zarazem Szanowny Ksiądz pisze, że Królestwo Jezusa nie jest z tego świata. Przecież każdy wie, co oznacza Królestwo Niebieskie. Naszej ojczyźnie jest potrzebna Opatrzność Boża, którą musimy oddać w Ręce Zbawiciela.
Bezsilność wiary i królowania Jezusa
Cytowanie Biblii ma uzasadnić „prawdę”, ale to metoda skompromitowana przez św. Jehowy i bezbożników z Judaszowych „Faktów i mitów” oraz głupkowatych ateistów.
Ruch w kierunku Jezusa
Tutaj są rady Szanownego Księdza do tych, co mających „zacięcie teologiczne"...czyli do mnie! Trzeba mi pokazać drogę uzdrowienia mojej religijności, bo mam groteskowy pomysł (!) obwołania Pana Jezusa Królem duchowym Polski, a przez to uderzam w pobożność ludową. To szatańska retoryka, bo traktuje się próbę intronizacji jako atak na Kościół Święty.
„Przyjdź królestwo Twoje”! To wołanie dochodzi często tylko do sklepienia świątyni. Nie wiem po czyjej stronie Szanowny Ksiądz stanął... mów: „tak” lub „nie”, bo reszta jest od diabła.
Szczęść Boże
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1144
Ta intencja jest wynikiem audytu przedstawionego w Sejmie RP...to będzie dzień prawdy o stanie naszego państwa, które niszczono programowo.
Dla mnie sprawa była jasna: chodziło o zadłużenie mojej ojczyzny i jej zlikwidowanie! To miało się nigdy nie wydać, ale Opatrzność Boża sprawiła wywrotkę opcji Donka i Bronka, która w najgorszych snach nie przypuszczała, że upadnie...nawet nie zdążyli zniszczyć niektórych dokumentów.
Teraz próbują protestów, manifestacji, poderwania tłumów, ale wciąż zapominają, że zmiana została dokonana przez Boga Ojca, który wysłuchał modlitw kochających naszą ojczyznę. Nie poszły na marne także moje wołania z ofiarowaniem w tej intencji wielu dni mojego życia.
Bezkarność poprzedniej ekipy ujrzałem podczas walki z Izbą Lekarską...z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to „państwo w państwie lekarskim”, które nie powinno istnieć nawet jednego dnia.
Kolega Krzysztof Makuch, który w ostatnich wyborach nie został członkiem Ok. Rady Lekarskiej pełni funkcję wiceprzewodniczącego komisji do kontaktów z zagranicą. Jakim prawem został powołany na to stanowisko? Specjalnie powołano taką komisję, aby wspomóc kolegę, który zakochał się w samorządzie na śmierć i życie...
Podczas ostatniego zjazdu zaczął się proces rozpadu, bo lekarze stomatolodzy chcą słusznie mieć własną strukturę...bez zawodowych dr Judymów, którzy tylko pięknie piszą i mówią, a zapomnieli o wykonywaniu zawodu lekarza, bo lepiej jest „rządzić”.
Jeżeli chcieliby wykorzystać moją sprawę, a jest ona tylko wierzchołkiem góry lodowej to niech pytają o „lekarza od krzyża”. Nie piszę tego jako rozgoryczona ofiara, ale jest to prawda, która spowodowała obnażenie tej struktury.
To tylko cześć prawdy, bo koledzy budzą się, gdy robi błąd jakiś lekarz członek „państwa w państwie”...otrzyma natychmiast wszelką pomoc, pojawią się protesty, a nawet otrzyma poręczenie (dr G.). Przechodząc do duchowości to z jednej strony w „Pulsie” chwali się masonerię, a z drugiej zakłada kółko lekarzy katolickich i obowiązkowo zjazdy rozpoczyna Mszą św.!
Marek Balicki b. minister zdrowia z SLD ma tam zapewnioną do śmierci rubryczkę „Bez znieczulenia” w której od lat walczy ramię w ramię z Januszem Palikotem o legalizację marihuany. W numerze 6-7/2015 poświecił na tą najważniejszą sprawę chorych w nasze ojczyźnie prawie całą stronę. Ubolewał cały czas o karaniu szerzących odurzanie.
Pojechałem na Mszę św. o 7.30, ale trwały rozproszenia, bo byłem niewyspany. Nie spodziewałem się, że podczas modlitwy w tej intencji spotkam się z czterech mężczyznami grającymi w piłkę i wykonującymi „pompki”. W rozmowie, od słowa do słowa okazali się św. Jehowy i zostali przeze mnie obnażeni w Prawdzie, a stało się to w dniu Zesłania Ducha Świętego!
Wróciłem do domu wstrząśnięty, bo to nie było przypadkowe. Tylko z takimi można rozmawiać o wierze i szatanie, ale właśnie ich szczególnie oszukał!
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1117
Każdy z nas powinien zrozumieć, że jesteśmy duszami, które posiadają sumienie (sędziego) i są połączone z ciałami fizycznymi. Czas tego zesłania jest nieznany i może być zmieniony przez Stwórcę, a także przez nasze świadome szkodzenie sobie, a nawet grzeszne samobójstwo.
Ciało w momencie śmierci odpada i na nic się już nie przyda („proch z prochu”), a dusza ma wrócić do Królestwa Niebieskiego.*
Miłosierdzie Boże trwa do śmierci, bo jeszcze w ostatniej chwilce życia możemy krzyknąć: „Boże przebacz”! Naszą jedyną własnością jest wolna wola, którą mamy jeszcze podczas udokumentowanego „życia po życiu” (śmierci klinicznej). Później czeka nas już tylko Sąd Prawdziwy.
Każdy wie, co uczynił, bo istnieją „taśmy prawdy” i sami jesteśmy sędziami, a próbą tego są wyrzuty sumienia. Na ziemi jest ono zagłuszane szeptami Bestii oraz fałszywych ludzi, którzy nas chwalą i obdarowują i w końcu wybieramy ukochanie tego świata lub życie bezbożne.
To jest tak proste, że niemożliwe do przyjęcia...szczególnie przez ludzi wykształconych. Mądrość Boża nie zmienia się i wciąż trwa „średniowiecze”!
Pisałem do 10.30 i wszystko zaplanowane edytowałem. Postanowiłem iść na Mszę św. pogrzebową o 11.00, a duszę zalała radość z przyjęcia zaproszenia na spotkanie z Panem Jezusem. Ponadto poznałem intencję z soboty: za pragnących pojednania.
Zdziwiłem się, bo myślałem o naszej egzystencji, a właśnie zabrałem zegarek (symbol czasu) do naprawy, który podałem spotkanemu przed kościołem zegarmistrzowi. Podczas wnoszenia trumny przez pracowników firmy przypomniał się podobny moment, gdy koledzy zmarłego nieśli go sami. Pochyliłem głowę i w smutku szedłem ostatni.
Msze św. pogrzebowe jednoczą ludzi w cierpieniu, a szczególnie śmierć kogoś bliskiego. Ja na tych misteriach czuję bliskość Boga Ojca. Dla ludzi normalnych jest to moment zadumy, ale większość nie ma świadomości, że dusza w tym momencie zostaje uwolniona, bo „śmierć to życie”. W naszej wierze nie mówi się tego prosto, a proboszcz użył słowa p r z e j ś c i e.
W czytaniach były słowa o tym, że każdy z nas stanie przed Boskim Sędzią. Dla wielu jest to początek wiecznego szczęścia, dla większości są to dalsze kłopoty (Czyściec), a dla reszty tragedia, bo ze śmierci (w ciele) spotka ich śmierć prawdziwa (duszy w piekle).
Siedziałem przed Panem Jezusem Najśw. Sercem, który mnie błogosławił. Zawsze w takich dniach demon drażni mnie: wciąż jestem „wrogiem”, bo prześladujący mnie chcą dojść dlaczego jestem na tej Mszy św. a przecież ja jej nie planowałem. Gubią wciąż siebie i nasyłają Polaków na Polaka.
Przykro mi, bo musiałem uciekać przed panią, która na pogrzeb przyszła w kapeluszu plażowym. Po powrocie do zegarmistrza dyskutowałem z niewierzącym, który od dziecka gra Bogu na trąbce, a teraz przejmuje się swoim starym kolanem.
Dopiero wieczorem odmawiałem moją modlitwę, a na jezdni znalazłem dowód osobisty (ze snu „do przodu” z 29 kwietnia)...w urzędzie podziękowano, bo zgubiła go rodzina zmarłej przed dwoma tygodniami. APEL
* Wejdź: Maria Valtorta „Poemat Boga-Człowieka” A, 9454-9470) i przeczytaj 1/3 od końca <<Dusza to nie myśl, człowieku...
** Wejdź: „Poemat Boga-Człowieka” A, 6036-6059
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1147
Pan Bóg zadziwia mnie każdego dnia, bo z samego rana stałem pod warsztatem samochodowym, ale było zbyt wcześnie. Po wszystkim uprzytomniłem sobie, że;
1. w wielkim uniesieniu wołałem do Boga za tych, którzy zapominają o duszy i nawet później powiedziałem do mechaników, że trafiłem tutaj nieprzypadkowo, bo modlitwa wypadła także za nich. Nawet dodałem, że ich zbawienie zależy od awarii mojego samochodu.
Po ostatnim przeglądzie nic nie szwankowało od miesięcy i martwiłem się o nich. To niby żart, ale wyraża przykrą prawdę, bo takich dobrych ludzi jest bardzo dużo w moim otoczeniu, a cóż dopiero w mieście, ojczyźnie czy na całym świecie.
2. przeważyło pragnienie Eucharystii, a jutro na Mszy św. pogrzebowej o g. 11.00 wyrażą to słowa psalmu „Ciebie mój Boże pragnie moja dusza”. To jedno zdanie w pełni wyrażało stan mojego serca. Prawie umierałem wołając w w/w intencji, a zarazem poznałem intencję dzisiejszą. Nawet podczas odmawiania modlitwy 10x powtarzałem zawołanie Zbawiciela: „Pragnę”.
3. właśnie opracowywałem zapis z dnia 05.06.1992(pt), gdzie miałem podobne pragnienie przyjęcia Eucharystii, w myślach pojawił się obraz Monstrancji, a dusza wołała:
Św. Hostia - ukojenie pragnienia duszy mojej!
Św. Hostia - zaproszenie Pana Jezusa do Nieba!
Św. Hostia - za darmo otrzymany pokój serca!
Św. Hostia - radość z Wszystkimi Świętymi!
Św. Hostia - cud spotkania z Jezusem...po Jego zaproszeniu.
Św. Hostia - dotknięcia Pana Jezusa dające czystość!
Zostawiłem warsztat i poszedłem na Mszę św. a w drodze zły rozpraszał i straszył, bo trafiłem na zabitego kota. Podczas odmawiania mojej modlitwy w „św. Agonii” każde słowo Pana Jezusa powtarzałem z odpowiednimi zawołaniami 10x, a „Pragnę” wywołało krzyk w duszy, a zarazem ból w sercu i z płaczem powtarzałem: „pragnę Ciebie, Jezu, pragnę”.
Przyjęta Eucharystia odwracała się i rozpuściła, a bardzo to lubię. W moim stanie ujrzysz, że wszystko jest jednym wielkim cudem, a Eucharystia...to Cud Ostatni, którego nie doceniają nawet kapłani. We wszystkich lub kazaniach nie ma nawet jednego zdania o tym, co dzieje się z naszymi duszami.
Tuż po nawróceniu zapytałem jednego z kapłanów: to ksiądz nie ma żadnych doznań po Eucharystii? Wówczas uważałem, że podobne przeżycia do moich mają przynajmniej niektórzy kapłani, ale tylko garstka wiernych poznała działanie Chleba Życia. Stąd zdziwienie ekstazą doświadczonych psychiatrów, którym wygodniej jest takie przeżycia traktować jako chorobę.
Nikt nie traktuje zdobywców szczytów i tych, którzy pragną opłynąć świat kajakiem, że cierpią na manię chwały lub mają spaczony cel życia, bo „brak im krytycyzmu w stosunku do własnych pragnień”. Takie brednie pisali koledzy o ekstazie po Eucharystii ("brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć").
Wróciłem na nabożeństwo majowe, ale pod kościołem usłyszałem pieśń „Ja wiem w Kogo ja wierzę” i w wielkim bólu „z marszu” podszedłem do Eucharystii. Po zjednaniu z Panem Jezusem siostra śpiewała: „Upadnij na kolana ludu czcią przejęty”, a ja faktycznie padałem na posadzkę i tak uczestniczyłem w śpiewie litanii do NMP...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1167
Wniebowstąpienie Pana Jezusa
Pojechałem na Mszę św. ale byłem niewyspany i drętwy. Po wyjściu wszystkich ludzi w świątyni zostaje złodziej, bo proboszcz zamiast skarbony zbiera datki do „koszyczka”, a ten przyciąga „potrzebujących”. Pilnowałem go, aby wyszedł...nie zauważyłem kiedy wrócił i pięknie klęczał z ręką w koszyczku.
Podczas powrotu z kościoła nie zgasła ikona silnika z sygnałem ostrzegawczym. Przeciętny kierowca, który nigdy nie miał takiej przygody nie wie czy można jechać i jak daleko, bo w odczuciu ten sygnał wywołuje potrzebę zatrzymania się i czekania na holowanie! Niedziela zepsuta, żona smutna z powodu czekającego wydatku „na stary samochód”.
Każde takie zdarzenie sprawia, że uzyskujemy doświadczenie...tak też jest w cierpieniach duchowych. Później podziękowałem za to Panu Jezusowi, że nie spotkało mnie to daleko od domu.
Następnego ranka stałem pod warsztatem na własnych nogach, bo nie wiedziałem czy można takim samochodem jechać (w wyobraźni "zatarcie silnika"). Teraz wiem, że można dojechać z taką „awarią”, ale trzeba zawsze skontaktować się z fachowcem.
Tak się stało, że słyszałem o dwóch tragicznych wypadkach na trasie E7, ale nie wiedziałem, że zginął tam bardzo miły uczeń żony, dzisiaj 35-latek oraz dziewczyna, która po potrąceniu podbiegła do niego i została zabita przez następny samochód. To wielka tragedia czterech rodzin...
Następnego dnia na moich oczach kobieta przechodząca na pasach była jeden krok od śmierci...samochód nie widział jej, a ona jego!
Intencję odczytałem dopiero w środę, gdy w drodze na nabożeństwo majowe w wielkim uniesieniu zacząłem odmawiać moją modlitwę, a na przejściu dla pieszych przejechała obok mnie pani na rowerze i krzyknęła: „och! to pan miał pierwszeństwo”! Uderzenie mogłoby mnie przewrócić...
Wszystko stało się jasne, bo w moim obecnym życiu mam pokazywane różne kłopoty ludzi, a przez to łączę się z nimi w modlitwie (współcierpienie). W tej intencji zostałem tylko przestraszony, a jakby na potwierdzenie tego wzrok zatrzymała czaszka na tylnej szybie jakiegoś samochodu.
Na nabożeństwie majowym - podczas śpiewu litanii do naszej Prawdziwej Matki - padłem na kolana i tak było mi dobrze... APEL
- 07.05.2016(s) ZA PRAGNĄCYCH POROZUMIENIA
- 06.05.2016(pt) ZA ZIEJĄCYCH NIENAWIŚCIĄ
- 05.05.2016(c) ZA ŚWIADOMIE SZKODZĄCYCH POLSCE
- 04.05.2016(ś) ZA WYSŁAWIAJĄCYCH BOGA STWORZYCIELA
- 03.05.2016(w) ZA UCISKANYCH PRZEZ WŁADZĘ
- 02.05.2016(p) ZA BIEDAKÓW ZAPOMINAJĄCYCH O DUSZY
- 01.05.2016(n) PAN JEZUS NIE ZOSTAWI MNIE SAMEGO
- 30.04.2016(s) ZA NASZĄ KRUCHOŚĆ...
- 29.04.2016(pt) ZA LEKCEWAŻĄCYCH MOC BOGA
- 28.04.2016(c) ZA SŁUCHAJĄCYCH JEZUSA