- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1245
Pierwotna intencja tego dnia dotyczyła miłości Boga Ojca, ale przed zakończeniem opracowania miałem rozterkę, bo pasowała wdzięczność Bogu za otrzymaną pomoc o którą prosiłem w modlitwach. Czekałem na jakieś natchnienie, a z włączonego radia usłyszałem rozmowę na temat próśb wiernych kierowanych do świętych, którzy są pewnymi pośrednikami do Boga w pomaganiu nam.
Stwórca zna nasze problemy i czeka z niesieniem pomocy dla pełnych ufności, a jego d r o g i nie są naszymi. Bardzo trudne jest pełne zawierzenie Bogu, bo wówczas demon podsuwa i to w kościele (dla uwiarygodnienia natchnienia) działania sugerujące, że są od Boga. Tak było w dochodzeniu przeze mnie sprawiedliwości w Izbie Lekarskiej, bo prosiłem w modlitwach, ale działałem sam „zapewniany” takimi natchnieniami.
Tutaj przedstawię trzy bieżące problemy w których otrzymałem pomoc po modlitwie:
1. w ramach przyjęcia cierpienia zastępczego w intencji żony uszkodziłem tylny błotnik w samochodzie. To głupstwo, ale chodziło o to, aby tego nie zauważyła. Dzisiaj odebrałem już samochód i pełen radości dziękowałem Bogu za pomoc uzyskaną w modlitwie.
Dopiero po czasie uprzytomniłem sobie sobie nietakt, bo prosiłem Boga Ojca, aby był w tym tygodniu ze mną, a z wielkiej radości po pomalowaniu "spawanego" plastiku obtarć pojechałem po alkohol dla mechaników. Nawet spadł wizerunek św. Michała Archanioła, który mam w samochodzie, bo wcześniej przyrzekałem, że nie będę czynił tego.
Na dwóch Mszach Świętych otrzymałem Eucharystię, która ułożyła się w laurkę, a to była pewna forma pochwały za przyjęcie tego cierpienia zastępczego.
2. nastąpił postęp w sprawie spadkowej po zmarłych rodzicach z całkiem nieprzewidzianymi kłopotami dla tych, którzy zagarnęli całość spadku. Po otrzymaniu księgi wieczystej dowiedzieli się ile mają majątku wg prawa. Ja swoją część mogę sprzedać komuś obcemu, ale mamy się spotkać, a tak powinno być już 5 lat temu.
3. Pan Bóg sprawił, że nieoczekiwanie skontaktowałem się z Rzecznikiem Praw Lekarzy. Ponadto w internecie znalazłem kontakt z kolegą, który w 2008 roku nie był obecny na komisji lekarskiej, a stwierdził, że jestem chory psychicznie!
Napisałem do niego i zadzwoniłem...musimy się jakoś pogodzić, bo trwa Rok Miłosierdzia! Może wreszcie drgnie sumienie jakiegoś kolegi z Izby Lekarskiej w W-wie, gdzie jestem traktowany jak powietrze, a przecież lekarz też ma prawa! Ostatnio 3 razy prosiłem prezesa OIL o 10-minutowe spotkanie i występowałem o mediację, ale nawet nie odpowiedziano!
Wieczorem trafiłem na błogosławieństwo Monstrancją kończące nabożeństwo różańcowe i z wdzięczności zostałem na ponownej Mszy Św. a później odbiłem i oprawiłem wizerunek Boga Ojca z okładki książeczki: „Bóg mówi do Swoich dzieci”...coś pięknego!
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1250
Żona znalazła mój krzyżyk przy figurze Matki Bożej, który zgubiłem późnym wieczorem, a w tym momencie było to zdarzenie duchowe pomocne w odczycie tej intencji. Trzeba jednak czasu i łaski wiary, aby zrozumieć Mądrość Boga Ojca w stworzeniu niewiasty i mężczyzny.
Napłynęło natchnienie, aby przytoczyć słowa Pana Jezusa o tym, że Bóg:
„stworzył małżeństw, aby mąż i żona nie byli sami i aby się kochali tworząc na zawsze jedno nierozdzielne ciało, bo zostało połączone. On wam dał Sakrament, aby na wasz związek zstąpiło Jego błogosławieństwo (…) konieczne w nowym zyciu współmałżonków i współstworzycieli”. *
To wszystko można ujrzeć dopiero z łaską wiary, a kłopoty, które są nieuniknione w życiu każdego małżeństwa są próbą naszego uświęcenia. W intencji żony poszedłem na Mszę Świętą, a ona poświęćiła za mnie nabożeństwo różańcowe.
Nie bardzo mogę pisać o miłości małżeńskiej, bo wokół króluje demoniczny luz, a standardem są związki kontraktowe („koleżeństwo”) wg zasady: „róbta, co chceta” z owocem: „mata, co chciałyśta”!
Do kogo uciekają się takie osoby w trudnościach życiowych, upadkach i chorobach z zagrożeniem życia? Jaki cel życia mają takie pary? Widzieliśmy to na czarnych (demonicznych) marszach, które jednoczyły i to szczególnie niewiasty...w pragnieniu zabijania dzieci nienarodzonych.
Na tym tle zobacz niewiastę, która chce zabić swoje chore dziecko, a jutro sama zachoruje...zacznie będzie biegać po lekarzach i czuć się bardzo nieszczęśliwą! Na czarnym marszu krzyczała w obronie ciała, które jest jej własnością, ale to ciało jest tylko opakowaniem ludzkiej duszy...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1283
O 3.00 w nocy padłem na kolana i podziękowałem Bogu za wszystko. Poprosiłem, aby Deus Abba był ze mną w tym tygodniu. Wiadomo, że Bóg jest stale przy każdym z nas, a szczególnie baczy na rozpasanych, odwróconych i idących na pewną zagładę.
To rozumie każdy normalny ojciec i matka ziemska. W mojej prośbie chodziło o ochronę żony, bo nie chciałem, aby przejęła się pękniętym zderzakiem samochodu, który miałem uszkodzony już wcześniej i to pod sądem przez ich pracownika.
Zobacz cały ciąg zdarzeń, bo w modlitwie poprosiłem o to, aby jej lęki i smutki przeszły na mnie (przyjęcie dobrowolnego cierpienia zastępczego). Cóż mogło mnie zasmucić? Moją największą radością jest samochód, który służy mi jako podwód do uczestnictwa w Mszach Świętych...także w sąsiednich parafiach oraz do podjeżdżania pod krzyż.
Ten najświętszy znak leżał na ziemi - powalony przez czas - z wielką figurą Pana Jezusa złamaną na pół. Podniosłem go, a był to początek mojego nawrócenia (nomen omen) i od 25 lat opiekuję się tym miejscem...tak jak wszyscy grobami swoich bliskich.
Wczoraj nie udało się wiele opracować, a teraz siedziałem aż do pierwszej Mszy Świętej. Po wyjściu z kościoła na parkingu stał patrol policyjny...może liczono na jakąś ewidentną niesprawność, a ja miałem tylko ukruszoną tylną lampę, ale całkowicie sprawną.
Podjechałem i zapaliłem znicz pod „moim” krzyżem, zamówiłem nową lampę i samochód zostawiłem w warsztacie. Naprawdę zostałem uwolniony od ucisku, którym było uchronienie żony przed niepotrzebnym zmartwieniem...mogłem wreszcie spokojnie zjeść obiad i wyspać się.
Nie wiedziałem, że będę miał tak wielką radość z podjęcia tego cierpienia zastępczego, bo w tym czasie wyraźnie widziałem zdrowienie żony...i z płaczem dziękowałem za jej ochronę. Ponadto, wysprzątałem garaż i przygotowałem opony do wymiany. Pan Bóg tak właśnie obdarowuje przyjmujących krzyże innych, ale musisz to zauważyć i podziękować.
Lekarze, którzy uznają, że jesteśmy tylko jednością psychofizyczną i wykluczają możliwość interwencji Bożej uśmiechną się, bo wierzą tylko w moc leków oraz rady psychologów, a to dla mnie jest dziwne i świadczy o ich indolencji, a nawet ignorancji duchowej...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1290
Matka Boża Pocieszenia
Większość normalnych ludzi nie ma świadomości daru, którym jest zdrowie. Nigdy nie dziękują, bo nie wiedzą, że jest to dar w naczyniu glinianym. Piszę to jako lekarz, który też lekceważył tą łaskę Boga. Moja refleksja nie dotyczy ciężko chorych od urodzenia, bo oni nie znają sytuacji ludzi sprawnych psycho-fizycznie.
Właśnie z telewizji płyną obrazy cierpiących na rdzeniowy zanik mięśni...dzieci i jednej niewiasty, która jeszcze mówi. Włosi odkryli lek, który trzeba pobierać od urodzenia. Faktycznie znosi skutki genu, który powoduje tą postępującą chorobę.
W dzisiejszej intencji chodzi o ludzi zdrowych, którzy tracą sprawność z własnego powodu (nałogi, popisy, zachcianki, itd.). Kiedyś pogotowiem trafiłem do zderzenia samochodu osobowego z ciężarówką, która prowadził młody policjant.
Niewiasta została wyrzucona ze swojego samochodu na pole, ale podczas próby badania otworzyła oczy i poznała mnie. Radość zalała serce, bo to był znak, że nie ma uszkodzenia mózgu. Wyszła z tej opresji z ogólnym potłuczeniem ciała i złamaniem obojczyka, ale umarła później (w wieku 35 lat) na raka płuc spowodowanego przez palenie wielkiej ilości tytoniu.
Dzisiaj jest piękna pogoda, która zapowiedział u mnie nagły zawrót głowy w czwartek...tak dzieje się od lat i wskazuję pogodę, która będzie za 2.5 dnia (meteoropatia). Wyszedłem rozmodlony na Mszę św. o 12.00, a po drodze spotkałem młodego mężczyznę zmarnowanego przez alkoholizm, a drugi z którym niedawno witałem się szedł o kulach, ponieważ wpadł pod samochód.
Prosił o modlitwę i wsparcie. Ja bardzo cierpię z powodu ich nałogu, bo pokazują moje życie, które odmienił Bóg (od 15 lat nawet nie przepłynie myśl o napiciu się alkoholu pod żadną postacią).
Na Mszy św. moją duszę zalała Obecność Boga Ojca, łzy kręciły się w oczach...dobrze, że miałem miejsce w ławce, ponieważ lubię cały czas klęczeć. Na ten moment padły słowa do mnie (Syr 35, 12-14.16-18): „Kto służy Bogu, z upodobaniem będzie przyjęty, a błaganie jego dosięgnie obłoków (…) przeniknie obłoki i (…) dojdzie do celu”.
Cały czas miałem łzy w oczach, bo przepływały obrazy z mojego życia, zawołałem także za proszącego o modlitwę, któremu kiedyś podarowałem wizerunek Dobrego Łotra.
Tak się stało, że do Eucharystii, którą podawało czterech kapłanów podszedłem jako pierwszy, padłem na kolana i przeżegnałem się. Nic nie obchodzą mnie ludzie i znajomi. Tuż po Mszy św. było wystawienie Monstrancji z odmówieniem koronki do Miłosierdzia Bożego.
Wiele razy „patrzyła” s. Faustyna...moja obecna opiekunka, bo zna pragnienie dawania świadectwa poprzez prowadzenie dziennika przeżyć duchowych.
Jak Pan Bóg to wszystko układa, bo o 21.40 włączyłem TV Trwam i trafiłem na „Cuda Jezusa” z odcinkiem „Dziesięciu trędowatych”. To naprawdę wstrząsający serial, z pięknymi widokami z Ziemi Świętej oraz muzyką, która otwiera serce. Trąd to była straszna choroba, bo byłeś uznany za nieczystego i skazywany na banicję!
Chorzy mieszkali na odludziu - w obozowiskach przypominających imigrantów we Francji - w oczekiwaniu na śmierć. Nagle przechodzi Pan Jezus o którym słyszeli. Wstrząsająca muzyka, a Pan każe, aby poszli i pokazali się kapłanom. W drodze odwijają bandaże i stwierdzają, że zostali cudownie uzdrowieni.
Padają na kolana i dziękują Bogu Ojcu, a ja płaczę razem z nimi. Tylko jeden wrócił do Zbawiciela z podziękowaniem.
W stanie wielkiego uniesienia duchowego wołałem za marnujących zdrowie. Przepływały obrazy pijanych kierowców, wszelkiej maści nikotynistów, ofiary zarażone AIDS podczas wyskoków seksualnych, popisujących się w wyścigach (Kubica), zażywających „dobijacze”, uzależnionych od gier komputerowych i różni hazardziści...
Kończę, a na zdjęciu wyciętym z „Faktu” (12 marca 2009) Ewa Kopacz zaciąga się z przyjemnością papierosem, a miała rzucić palenie...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1275
W ciemności jadę na spotkanie z Panem Jezusem, bo bardzo lubię, gdy na Mszy św. jest mało ludzi i tak będzie o tej porze. Z jednej strony jest mi przykro, że tylko garstka Polaków pragnie Boga, a z drugiej zwiększa się intymność.
Dlatego tacy jak ja uciekali na pustynię, której namiastkę mam w nocy i w samochodzie, bo poza tym przez dziesiątki lat żyłem w bałaganie ludzkim: przychodnia, pogotowie, oddział. Jak to wszystko wytrzymałem?
Teraz wołam w dziękczynieniu za spełnienie mojej prośby, aby smutki żony spadły na mnie i tak się stało, bo muszę zespawać i pomalować obtarty błotnik samochodu...po poślizgu na mokrym podjeździe do miasta. Nie chcę, aby zauważyła to głupstwo.
To jest zarazem przykład Opatrzności Bożej, a także nauczka dla mnie, bo trzeba trwać w wielkiej ostrożności. Kierowcy przeszkadza nawet radość, a właśnie wracałem z ostatecznym dokumentem uprawniającym do starania się o część należnego spadku po zmarłych rodzicach. Popłakałem się z powodu dobroci i bliskości Boga Ojca.
Na ten czas św. Paweł mówi (Ef 4,7-16) o różnych powołaniach przez Boga do budowy Królestwa Niebieskiego na ziemi, gdzie są też słowa: „Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki (...)”.
Można powiedzieć, że to dziwne słowa, ale to prawda, bo tacy są sprowadzani na manowce fałszu. Na tym zesłaniu mamy żyć w miłości do Boga, przetrwać ten czas i wrócić do naszego ukochanego Taty, Deus Abba, Omnipotens Pater.
Jechałem z płaczem i wołałem: „Tato, Tato”. Dla kogoś, kto czyta te zapisy to może być nudne, ale zrozum dzieciątko, które pragnie rodziców i żyje ich miłością. Odwróceni od Ojca Prawdziwego nie znają tego i przypominają drzewa figowe, które nie dają owocu i sami skazują siebie na zagładę.
Bardzo trudno trudno jest przyjąć różne cierpienia i nagłe zdarzenia, które zmieniają nasze życie, a do tego jeszcze dziękować Bogu Ojcu! Szczególnie jest to trudne w stosunku do naszych prześladowców, ale tacy jak ja odpowiadają za ich zbawienie.
Oni mają się nawrócić, a ja mam przez to uświęcić się! Nie ma innej drogi, bo tą pokazał Pan Jezus, który z krzyża powiedział: „Ojcze! Wybacz im, ponieważ nie wiedza, co czynią”...
APEL
- 21.10.2016(pt) ZA ŚWIADOMYCH LUDZKIEJ MARNOŚCI
- 20.10.2016(c) ZA CIERPIĄCYCH NA BEZSENNOŚĆ
- 19.10.2016(ś) ZA TYCH, KTÓRYM NALEŻY SIĘ WIELKA CHŁOSTA
- 18.10.2016(w) ZA KOLEGÓW LEKARZY, KTÓRZY MNIE SKRZYWDZILI
- 17.10.2016(p) ZA OFIARY ŻĄDZ CIAŁA
- 16.10.2016(n) ZA OFIARY WOJNY DUCHOWEJ
- 15.10.2016(s) ZA RODAKÓW PRZEGANIANYCH PRZEZ POLSKĄ BOLSZEWIĘ
- 14.10.2016(pt) ZA CZCZĄCYCH BOGA NA KOLANACH
- 13.10.2016(c) ZA MAJĄCYCH DUCHA TROSKLIWEJ MIŁOŚCI
- 12.10.2016(ś) ZA TYCH, KTÓRZY IDĄ ZA RADĄ WYSTĘPNYCH