- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1273
5.00, a to już 6.00...pocałowałem obraz Pana Jezusa z Najświętszym Sercem w koronie cierniowej, a Matce Bożej podziękowałem za przeżycie tej nocy i dobry sen. Opisuję ten moment, bo jest to przykład szukania więzi ze Stwórcą...szczególnie w tym czasie.
Nie wiem jak to przebiega u ludzi normalnie wierzących. Płynie „Anioł Pański” w intencji pokoju na świecie, a z włączonego radia smutna melodia sprawiła, że moje serce uciekło do Pana Jezusa, mojej ostatniej i wiecznej miłości.
„Cóż Cygan wart bez swej gitary”, a cóż ja jestem wart bez Pana Jezusa i Matki Jego, bez Boga Ojca w Trójcy Jedynego?!
„Czy mnie jeszcze pamiętasz?”, a ja potwierdzam to tak wielka część ludzkości nawet nie pomyśli o „Tym, Który Zbawia” po odkupieniu nas własną męczeńską śmiercią!
„Odkrywamy Miłość nieznaną (…) na szczęśliwy ląd zaniosą mnie pewnego dnia”. To prawda, bo któregoś dnia moja dusza trafi do Królestwa Bożego, a jego namiastkę otrzymuję podczas potania z Panem Jezusem na każdej Mszy Świętej i tak będzie dzisiaj o 6.30!
Postanowiłem przejść do kościoła, ale Anioł wskazał na potrzebę zapalenia lampki pod krzyżem oraz posprzątanie pod tym symbolicznym grobem Zbawiciela.
Pod kościołem klepsydra wskazywała na zgon 93-latka! Poprosiłem Boga Ojca o sprawność, ponieważ chcę przekazać moje świadectwa wiary...pisane z pomocą Boga, bo wiele lat wystukałem wszystko na maszynie.
- Mogę żyć Boże mój tyle lat, ale tylko dla służenia Tobie!
Przed wejściem do świątyni wołałem jak zagubione dziecko: „Tato! Tato! Tatusiu!”, a na ten moment siostra zaśpiewała: „Kto się w opiekę odda Panu Swemu (...) można rzec, że ma obrońcę Boga i nie przyjdzie na niego żadna straszna trwoga”!
W czasie Mszy św. trwały rozproszenia i co chwilę łapałem się na tym, a przypomniały się zalecenia boliwijskiej stygmatyczki o naszym czynnym uczestnictwie w Misterium jakim jest to spotkaniu z Panem Jezusem.
Z Ew Łk 14, 12-14 zapamiętałem, że Pan Jezus zaleca, aby zapraszać na ucztę tylko tych, którzy nie mogą się odwdzięczyć, bo zapłatę otrzymamy podczas zmartwychwstania sprawiedliwych.
To jest przykład, ale takie powinno całe nasze działanie o którym wspomniał św. Paweł (Flp 2,1-4) czyli serdeczne współczucie dla innych, których powinniśmy oceniać w pokorze, a na oku mieć nie tylko własne sprawy, ale też drugich. My jednak wolimy niewłaściwe współzawodnictwo, próżną chwałę i tylko swoje sprawy.
Po Eucharystii zostałem „powalony” w ciele, uniesiony duchowo, padłem twarzą na ławkę i tak trwałem w ekstazie, którą trudno jest opisać naszym językiem, bo dotyczy stanu duszy.
Ja znam działanie alkoholu, ale to marna namiastka, która spełnia pragnienie naszego ciała i odbywa się w mózgu. Potrzebujesz podczas kaca 50-200 ml wódki (w zależności od ciężaru ciała), wypijasz i po pewnym czasie jesteś na rauszu. Podobnie będzie z narkotykami.
Ja dzisiaj nie miałem wielkiego pragnienia Eucharystii, a Pan Bóg tak mnie niespodziewanie obdarował. Nie mogłem wyjść z kościoła, ale już zaczynała się druga Msza Święta. W takim stanie jechałem wolno...aż się na tym złapałem, bo za mną był samochód.
Podjechałem pod krzyż, gdzie wszystko wysprzątałem, zgrabiłem liście, pozamiatałem, zapaliłem nową lampkę, oczyściłem małe sosenki w donicach oraz kwiaty, które nie zmarzły. Nie mogłem odejść z tego uświęconego miejsca i stałem jak urzeczony. Radość zalewała serce, bo wszystko wyglądało bardzo pięknie. W domu nie mogłem się ukoić i płakałem rzewnymi łzami z powodu tej łaski.
Ja sam byłem zaskoczony moim stanem, ale my powinniśmy szczycić się i cieszyć tylko z Chwały Pana Jezusa. Jak nigdy to wszystko natychmiast opisałem...także dla Ciebie! Minęły trzy godziny, a dalej trwało działanie Eucharystii w duszy, sercu, a nawet w ustach.
To musisz sam przeżyć, bo nic nie da mój opis. Ja w tym momencie jestem „święty Boży”. Nadal nie obchodził mnie świat, a tak jest zawsze w zjednaniu z Panem Jezusem.
Wróciłem na Mszę św. wieczorną przed którą otrzymałem błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem na zakończenie nabożeństwa różańcowego, a późniejsza Eucharystia ponownie zalała moją dusze miłością i pokojem. To był bardzo piękny dzień w moim życiu na tym zesłaniu...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1301
Uwaga. Wyszukiwania: Menu główne. Chronologicznie. W okienku wybierz odpowiednią liczę zapisów (30, 100 lub 'Wszystko’)...przy Ws. po 10 sekundach na pasku bocznym przesuniesz błyskawicznie całe lata. Po przeczytaniu wróć do Chronologicznie lub na dole przerzucaj strony (po pięć zapisów) .
Nie wiedziałem, że dzisiaj jest rocznica poświęcenia mojego kościoła parafialnego...kiedyś był drewniany i został przeniesiony do innej miejscowości, gdzie służy wiernym dotychczas.
Zły natychmiast zniechęcał mnie...od momentu przebudzenia do uczestnictwa w Mszy św. o 7.00, a pustka zalewała serce...napływały sąsiednie parafie, a ponieważ nie miałem benzyny to byłem odciągany (w pierwszej osobie): „pójdę później...może o 11.00 i do pobliskiej kaplicy Miłosierdzia Bożego”.
Ja wiem jak przebiega taki atak i ćwiczę się w tym, ale w jego trakcie zapominam („nie wiem, co mam robić”), bo jest tak naturalne, ale ukazuje moc upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji.
Opisuję ten moment kuszenia, bo większość ludzi jest nieświadomych działania Bestii i idzie na ten trik, ponieważ traktuje mylące natchnienia jako własne myśli. To wszystko było wynikiem niewiedzy o dzisiejszej rocznicy poświęcenia świątyni do której przychodzę tyle lat.
W końcu zerwałem się, a po wejściu do Domu Pana poczułem wielką ś w i ę t o ś ć miejsca w którym oddaje się część Bogu! Urzeczony padłem na kolana: „Jak tu dobrze Jezu mój! Panie mojego serca i mojej duszy”! Piękne kwiaty po wczorajszym ślubie, światło świec i lampionów, błysk złoceń. Na cóż można zamienić Dom Pana?
Zarazem smutek zalał moje serce, ponieważ chciałbym odmalować Ołtarz Święty, a szczególnie Tabernakulum...miejsce przebywania Świętego Świętych! Myślałem, że drgnie serce chociaż jednego z kolegów z Izby Lekarskiej i dojdzie do mediacji z odzyskaniem kosztów napadu na mnie. Przed dwoma dniami wołałem o wstawiennictwo w tej sprawie do Apostołów Pana Jezusa: Jakuba i Judy Tadeusza.
Człowiek z łaską wiary całkowicie inaczej widzi Dom Boga naszego, który jest wykorzystywany przez polityków i władzę lokalną. To jest miejsce tylko dla świętych, a u nas ściany zapełniono tablicami (jak w mauzoleum), które wyparły stacje drogi krzyżowej...
Szatan ma nieskończony repertuar sztuczek i pomysłów dla zarządzających parafiami w czynieniu przez nich „dobra”. Poprzedni proboszcz nic nie robił, ale ma tablicę jak święty, a o piękne kwiaty i wieczny znicz dba jedna z parafianek.
Po jego śmierci rozbudowano budynki parafialne, odnowiono kościół (niszcząc przy okazji piękne malowidło ścienne: Golgotę), a także obrazy znalezione na strychu.
W tym czasie na renowację czeka Ołtarz Święty z Tabernakulum w którym przebywa Bóg Żywy oraz wizerunek Ducha Świętego, który ozdobiono postaciami grubych dzieci-aniołków. Z tego powodu prawie chciało mi się płakać, bo tak pasowałaby ta renowacja...właśnie teraz ze świadectwem mojej wiary.
Na ten moment św. Paweł mówi (Ef 2, 19-22) o świętej w Panu Świątyni, która jest mieszkaniem Boga przez Ducha. Dzisiaj Pan Jezus po całej nocy spędzonej na modlitwie wybrał wśród swoich uczniów dwunastu, których nazwał apostołami.
W kazaniu kapłan pięknie mówił o miejscu w którym spotykamy się z Bogiem...szkoda, że tylko wspominał o Eucharystii...o Cudzie Ostatnim, bo innego już nie będzie! Ten cud sprawiają Słowa Konsekracji i ręce kapłana…”jaki Cud Bóg uczynił”. Przecież świat nie da mi tego czego potrzebuje dusza!
Podczas Eucharystii padłem na kolana, duszę zalało zjednanie ze Zbawicielem, a serce nieprzekazywalny pokój i słodycz. Pan Jezus objął mnie, a wówczas Komunia Święta układa się na podniebieniu i jest nam tak dobrze..."My", razem.
Nie mogłem wyjść z kościoła, a zjednanie z Bogiem trwało jeszcze wiele godzin. Nawet teraz, gdy to piszę dreszcz przepływa przez całe moje ciało...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1258
Jak nigdy spałem całą noc i wyszedłem na Mszę Świętą o 9.00. Pierwszy raz napłynęło tak wielkie uniesienie duchowe z bliskością Boga Ojca. To wielka i niewyobrażalna łaska...można powiedzieć, że spotkana pierwszy raz.
Ponieważ postanowiłem iść piechotą od razu zacząłem odmawiać moją modlitwę, której zawołania bardzo koją moją duszę:
„O! Jezu Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nade mną”
„Matko Miłosierdzia módl się za mnie”
„Boże, Ojcze Przedwieczny przyjmij cierpienia Pana Jezusa jako przebłaganie za grzechy mojego życia”.
Podczas wołania napływała także wielka miłość do ludzi, a to Miłość Ojca Prawdziwego do nas wszystkich...grzebiącego w śmietniku, sklepikarzy, którzy mimo starości trwają za ladami, a nie widać ich w Domu Boga. Dodaj do nich wszystkich biegnących po chleb codzienny, pędzących na zabój samochodami, także ciężarowymi i zaczynających malowanie budynku.
To typowa krzątanina, a moje serce rozrywają pozbawienie ludzi siedzib i to w Warszawie, ofiary wojny, głodu i rożnych bezeceństw, które podsuwa ludziom Szatan. Ile krzywdy zrobiło trzech uczniów pobiciem kolegi, który doznał krwiaka nad-mózgowego (rodzice, znajomi, nauczyciel, lekarze).
Przed wejściem do kościoła moją uwagę zwróciły dwa gołębie dziobiące się na śmierć i życie przy figurze Pana Jezusa pod św. Poniżeniu, a z nimi kojarzymy pokój...u mnie jest to zawsze zapowiedź Pokoju Bożego.
Podczas czytania Słowa św Paweł przekazuje (Flp 1, 18b-26) swój dylemat duchowy, który właśnie Pan Bóg ukarze mi w Swojej Łaskawości: „Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk. Jeśli bowiem życie w ciele, to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? (…) Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele to bardziej dla was konieczne".
Ja w tym momencie ujrzałem wielkość mojej łaski Bożej! Kapłan prosi w modlitwie, abyśmy mogli oglądać Boże Oblicze. Ja przepraszam, bo w tym momencie wiem, że to wszystko jest możliwe i prawdziwe, ale ja nie jestem godny zaznać tego, a cóż inni, bo widzę wielką zgniliznę.
To są chwile, które długo nie może wytrzymać nasze serce, a tu jeszcze człowieka starego. Popłakałem się i poprosiłem, aby Bóg sprawił rozwiązanie mojej sprawy z Izbą Lekarska oraz podział spadku z miłością. Chodzi o to, aby koledzy lekarze i członkowie rodziny nie mieli kłopotów w zbawieniu. Trzy razy prosiłem o zmiłowanie...
„Ja wiem w Kogo ja wierzę. To Ten, co zstąpił z Nieba, co życie za nas dał!” Podczas podchodzenia do Eucharystii łzy płynęły po twarzy. Jeszcze błogosławieństwo Najśw. Sakramentem na koniec nabożeństwa różańcowego. „Matko Najświętsza do Serca Twego”...
O dzisiejszej intencji zaważył wielki smutek, ponura pogoda, deszcz i wiatr. Jak nigdy popłakałem się podczas przygotowania do kąpieli, ponieważ napłynęła wielka świadomość, że jestem uwięziony w ciele fizycznym.
Ja wiem o tym i nawet dzisiaj tłumaczyłem to znajomemu pacjentowi, który życzył mi zdrowia (w jego poczuciu ciała fizycznego)...nawet przeglądałem mój prymitywny instruktaż na mojej stronie (nie miał kto wykonać).
Z powodu tego zesłania napłynęło pragnienie bycia na Mszy św. wieczornej z kilkoma wiernymi. Zrozum, że nic mi nie brakuje dla ciała fizycznego oraz dla duszy, która jest już w Królestwie Bożym, ale jeszcze na ziemi. Cóż inni, mający kłopoty finansowe, zdrowotne...nie mówiąc o imigrantach, dręczonych chrześcijanach w obozach przez islamistów, nie wspominając o ofiarach aktualnych wojen.
Podczas śpiewu Ps 42 [42] Boga Żywego pragnie moja dusza. Naprawdę nigdy nie miałem tak wielkiego pragnienia Boga Żywego...to raczej było skierowane ku Zbawicielowi. Tą rozłąkę ukoiła Eucharystia.
Siostra zaśpiewała „Pod Twą obronę Matko na niebie grono Twych dzieci swój powierza los”. Nie chciało się wyjść z pustego kościoła...
Przypomniał się właśnie oprawiony wizerunek Boga Ojca. Jakże jestem prowadzony przez Boga w tej wielkiej posłudze z dawaniem świadectwa prawdzie naszej wiary.
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1256
Świętych Apostołów
Szymona i Judy Tadeusza
W tych dniach Pan dał do ręki dwumiesięcznik „Michael”, gdzie na 3 stronach jest świadectwo boliwijskiej stygmatyczki Cataliny Rivas. Ja wiem o tym, że Msza Święta z Eucharystią (Cudem Ostatnim) jest największą łaską Boga dla nas, na tym zesłaniu. Nie wiedziałem, że tak ważne jest każde słowo tego spotkania podczas Ofiary Pana Jezusa.
Moje serce chwycił ból, a w oczach zakręciły się łzy, bo często proszę kapłanów, aby nie gadali głupio i nie żartowali po Eucharystii. Natomiast w pobliskiej kaplicy Miłosierdzia Bożego kapłan-dyrektor zawsze dziękuje nędznikom, że raczyli tutaj przyjechać pięknymi samochodami i posiedzieć w słoneczku.
Tam Matka Boża wskazuje, że nasze uczestnictwo w Mszy św. to wielki przywilej i zaleciła: „Z głębi swego serca proś o przebaczenie Pana za wszystkie grzechy, gdyż Go obraziłeś”.
Dzisiaj Pan Jezus powołał dwunastu apostołów (Łk 6, 12-19), a można zawołać za psalmistą, że „Po całej ziemi ich głos się rozchodzi” Ps 19[18]. Popłakałem się podczas odmawiania z kapłanami, siostrą i wiernymi hymnu: „Chwała na wysokości Bogu...”.
Eucharystia ułożyła się poprzecznie w ustach i nie rozpuszczała się. To „prośba Boga o milczenie”, bo gadanie to moja wada. Nawet czyniłem to dzisiaj, a przecież wczoraj byłem u spowiedzi...
Jakby na znak - w drodze do kościoła - natknąłem się na sejmik ptaszków, które codziennie rano zbierają się w tym samym miejscu i bardzo krzyczą. Dziwne, bo wzrok zatrzymał plik zapisów z 1988 roku, a z niego wyciągnąłem przemyślenia z początku nawrócenia o milczeniu (09.10.1988)...
-
wrzawa w mózgu (niekontrolowany natłok myśli, pragnień i różnych impulsów), który sprawia gadulstwo, słowotok i pustosłowie...efektem jest szum wokół własnej osoby!
-
Wrzawa w mózgu, ale kontroluję gadulstwo (milczenie fizyczne)...próbuję słuchać!
-
Wypieranie złych myśli ze staraniem o milczenie wewnętrzne...unikam złych czynów!
-
Dobre myśli z „milczącym” krzykiem z dobrymi czynami...
Dzisiaj, gdy to to przepisuję widzę, że jest to stawianie na siebie. Właśnie w tych dniach milczę, ale jest to wynik mojego pragnienia bycia z Bogiem i Panem Jezusem. To nie ma nic wspólnego z „pracą nad sobą” w sensie psychologicznym lub zmuszaniem się do milczenia z wywoływaniem uniesienia duchowego.
To jest przemiana mojej duszy, która jest cząstką Boga. Po Eucharystii ta kropelka wpada do oceanu, a pragnienie bycia z Panem Jezusem sprawia, że sam uciekasz w stan ciszy w myślach i mowie, a nawet uciekasz przed ludźmi.
Tylko w ten sposób możesz być uczestnikiem Królestwa Niebieskiego, które jest w nas. Musisz sam tego zaznać, bo naszym językiem trudno jest przekazać doznania mistyczne czyli nadprzyrodzoną łączność z Bogiem.
Nawet dzisiejsza intencja jest wynikiem tej łączności, bo nie planowałem tego dnia poświęcić za moje grzechy, a przecież mój najmniejszy rani Tatę bardziej niż tysiące - nieświadomych Jego Świętej Obecności - z potwornymi grzechami w myślach, słowach i uczynkach!
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1212
Zapis czeka na edycję, a właśnie s. Faustyna mówi z radia Maryja (02.11. g.15.00), że największą łaską Boga jest nasze poniżenie, bo wówczas ujawnia się stan naszej pokory, a jej wielkość wyraża stosunek do poniżenia.
Wówczas mamy świadomość naszej marności, a przez to widzimy wielkość i dobroć Boga naszego. To wielka prawda, która pokazał Pan Jezus podczas „Pasji”. W ręku mam nawet książkę z tym tytułem w której jest przekaz wizji mistyczki i stygmatyczki Anny Katarzyny Emmerich.
To jest przykład pomocy Boga w moich zapisach i nie chodzi tutaj o przeczytanie tego pastwienia się opętanych nienawiścią do Syna Bożego, ale całkowite poddanie się woli Boga Ojca. Inaczej Królestwo Niebieskie byłoby zamknięte. Na ten moment czekało wielu proroków Starego Testamentu, a starsi bracia w wierze nadal trwają w odwróceniu do Syna Boga Objawionego!
Na Mszy św. porannej podszedłem do spowiedzi w ramach wdzięczności Bogu Ojcu z przeproszeniem za to, że podarowałem alkohol, bo kiedyś obiecałem, że nie będę tego czynił.
Postanowiliśmy dzisiaj podjechać na cmentarz i w oczekiwaniu na żonę, która poszła kupić stroik i lampki w kwiaciarni...w oknie biura notarialnego odbiła się figura Pana Jezusa po św. Poniżeniu (w koronie cierniowej) znad wejścia do naszej świątyni.
Przypomniało się też „spojrzenie” s. Faustyny, a właściwie jej mały krzyżyk, a te dwa fakty zapowiadały przykrość, ponieważ spotkam się z bliskimi z rodziny, którzy zagarnęli spadek po rodzicach (metodą „krymską”), a pragnący sprawiedliwego podziału jest „zachłanny”.
Mimo mojego załatwienia księgi wieczystej spotka mnie poniżenie, ponieważ trwa bolszewizm (dowodem jest afera reprywatyzacyjna)...krzyczymy o świętym prawie własności i niezawisłych sądach, a w tym czasie machamy fałszywymi dokumentami, usuwamy zamieszkujących i w majestacie bezprawia stajemy się „właścicielami”.
Tak jest w mojej całej rodzinie, bo w tych domach nie ma Boga. Nic nie znaczy nawet najpiękniejszy budynek, bo żaden majątek nie ma znaczenia dla Królestwa Niebieskiego, gdzie jest mieszkań wiele.
Ta fałszywą strukturę naszego państwa istniejącego tylko teoretycznie poznałem dokładnie w Izbie Lekarskiej, ale tak jest w całej „samorządności”...tutaj w zawodach zaufania społecznego. Właśnie Pan sprawił kontakt z kolegą, który nie był obecny na komisji lekarskiej jako przewodniczący, a „badał” mnie. Nawet odpisał, bo nic „nie pamiętał”, a przecież później został przewodniczącym Komisji Etyki Lekarskiej.
W tym czasie Pełni Obłudy krzyczą o dzieleniu Polaków, bo wg nich j e d n o ś ć jest wówczas, gdy rządzą towarzysze „pracy i kasy”, a lisy i dworaki mydlą oczy, co widać dzisiaj w TVN reprezentującą Polskę radzieckiej („cała nieprawda całą dobę”). O dniu Wszystkich Wiernych Zmarłych nawet nie mruknęli!
Wróciłem na Mszę św. wieczorną przed którą zostałem pobłogosławiony Monstrancją na zakończenie nabożeństwa różańcowego. Św. Paweł zalecił (Ef6, 10-20): „W każdym położeniu bierzcie wiarę za tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszelkie rozżarzone pociski Złego. (…) Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu”.
Psalmista chwalił Moc Boga, który jest dla nas warownią, osłoną i wybawieniem...królom daje zwycięstwo, a swoim sługom daje wyzwolenie (przykładem jest Dawid).
Pan Jezus powiedział dzisiaj (Ew. Łk 13, 31-35) do straszących Go Herodem, aby powiedzieli temu l i s o w i, co czyni. W serce wpadło piękne zdanie: „Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci (Jeruzalem), jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz tylko dla was pozostanie”.
Ja chciałbym z odszkodowania z Izby Lekarskiej odnowić nasz Ołtarz Święty, a z „majątku” mieć drobne i spożytkować wszystko na głoszenie Dobrej Nowiny.
Po Eucharystii usiadłem naprzeciwko malowidła ściennego z wizerunkiem Boga Ojca i św. Michała Archanioła walczącego ze Smokiem, a siostra śpiewała „Pan jest mocą swojego ludu”.
APEL
Na ten moment w dochodzeniu sprawiedliwości w moim ręku znalazło się pismo do senackiej komisji o pięknej nazwie.
Senat RP
Kancelaria Senatu
Komisja Praw Człowieka,
Praworządności i Petycji
00-902 Warszawa ul. Wiejska 6
Sekretariat: tel. 22 694-95-09, fax 22 694-93-58
e-mail:
W dniu 06.11. 2013 oraz 20. 11. 2013 przesłałem tam materiały (pyty i pisma) z wypunktowanym łamaniem moich praw i czekałem na zaproszenie. Później wydawałem pieniądze na telefony i żądałem odpowiedzi, bo spawa pasowała do działalności tej komisji (dyskryminacja człowieka i bezkarne krzywdzenie zaoczne przez funkcjonariuszy publicznych).
Po długim czasie odpisał pan przewodniczący, senator Michał Seweryński (BPS KPCPP – 132 – 104/13 z 12 grudnia 2013 r.), że „skonsultował” moją sprawę z lekarzem z Komisji Zdrowia! W ten sposób zostałem zbyty przez „komisję”, a na skargę do Marszałka Senatu nie odpowiedzieli.
Może ktoś z opozycji zainteresuje się moją sprawą, która wciąż trwa...
- 26.10.2016(ś) WDZIĘCZNOŚĆ ZA POMOC UZYSKANĄ W MODLITWIE
- 25.10.2016(w) ZA MAŁŻONKÓW NIOSĄCYCH WZAJEMNE KRZYŻE
- 24.10.2016(p) ZA UWALNIANYCH Z UCISKU
- 23.10.2016(n) ZA MARNUJĄCYCH ZDROWIE
- 22.10.2016(s) ZA TYCH, KTÓRZY DZIĘKUJĄ ZA CIERPIENIA
- 21.10.2016(pt) ZA ŚWIADOMYCH LUDZKIEJ MARNOŚCI
- 20.10.2016(c) ZA CIERPIĄCYCH NA BEZSENNOŚĆ
- 19.10.2016(ś) ZA TYCH, KTÓRYM NALEŻY SIĘ WIELKA CHŁOSTA
- 18.10.2016(w) ZA KOLEGÓW LEKARZY, KTÓRZY MNIE SKRZYWDZILI
- 17.10.2016(p) ZA OFIARY ŻĄDZ CIAŁA