Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

17.06.2005(pt)  ZA MĘCZONYCH W PRACY DLA BRACI...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 czerwiec 2005
Odsłon: 373

Brata Alberta Adama Chmielowskiego

    Moja praca jest niewolnicza, bo jako lekarz nie mam pacjentów za których odpowiadam, dodatkowo jestem zmuszany do zastępstw w oddziale wewnętrznym, a dodatkowo w braku lekarza w pogotowiu biegną do mnie i muszę wyjeżdżać nie mając dyżuru.

    To budzi różne problemy, bo muszę zostawiać pacjentów w przychodni, nie mam wówczas prawnie ubezpieczenia w pogotowiu, ani dodatkowej zapłaty. A co w razie śmierci chorego, gdy do wypadku wyjeżdża się karetką transportową bez sanitariusza? Kiedyś mogło dojść do linczu, bo ofiara wypadku na skrzyżowaniu czekała z policją i zebranymi ludźmi.

   Dzisiaj, po dyżurze w pogotowiu i częściowo zarwanej nocy pracowałem w przychodni od 7:00 do 17:50! Nawet zdążyłem na Mszę świętą na której św. Paweł mówił o swoich cierpieniach związanych z byciem sługą Chrystusa (2 Kor 11,18.21b-30): trudach, uwięzieniu, chłostach oraz "częste niebezpieczeństwa śmierci. Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego.

   Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej. (..) nie mówiąc już o mojej codziennej udręce płynącej z troski o wszystkie Kościoły". Cóż oznacza moje utrapienie niewolniczą pracą?

    W tym czasie Pan Jezus zalecił (Ewangelia: Mt 6, 19-23), abyśmy gromadzili sobie skarby w niebie, bo "gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje".

    Padłem po powrocie do domu, a po przebudzeniu w nocy na kolanach podziękowałem za pomoc w wytrwaniu i współcierpieniu z Panem Jezusem. Serce zalała radość Boża z powodu zmęczenia w pomaganiu potrzebującym...w Imię Boże!

    Ogarnij wszystkich na świecie niosących pomoc potrzebującym...misje, zakony, wolontariusze, matka Teresa z Kalkuty.

                                                                                                           APeeL

 

16.06.2005(c) ZA MAJĄCYCH PRZESZKODY W CZYNIENIU DOBRA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 czerwiec 2005
Odsłon: 378

 

Dzisiaj mam dyżur, ale wybieram Mszę świętą o 6:30, ponieważ chcę iść do pracy według przepisu na 8:00. Wczoraj odpracowałem za 2 dni. Jest to wynik postów z żoną w środy i piątki, a wówczas nie muszę wychodzić na obiad.

W Słowie Pan Jezus powiedział (Ewangelia: Mt 6,7-15): "Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie." Zbawiciel nauczył nas Modlitwy Pańskiej ("Ojcze nasz").

To wielka prawda, nie chciało się wyjść z kościoła, gdzie stałem się jestem cichy i mały. Na ten czas trafiłem na napór ludzi, a później na dyżurze. Ma złe sztuczki, skłóci pacjentów, a nawet mnie z personelem, ponieważ nie mam z nimi kontaktu duchowego  (ateizm).

Babcia kulejąca, która pytała czy ją przyjmę została odesłana na górę. Zszedłem do kolegi, tam ją zaprowadziłem, a jemu zgarnąłem trzech kandydatów na kierowców.

Zdążyłem na dyżur, zmiana pogody z migreną i pragnieniem snu... Pan dał tą łaskę (jedną godzinę)! Potem wezwano do zatrucia pokarmowego. Dom w polach, infekcja gronkowcowa, trzy osoby były w ciężkim stanie z którymi pędziliśmy do szpitala, a dyspozytorka zmieniła kierunek, ponieważ rozmawiała z lekarzem dyżurnym... Chyba oszukała, bo musieliśmy krążyć, płynął czas. Boże mój! W oknie tych chorych był wizerunek Matki Bożej ze Starej Błotnicy!

Ponownie ten obrazek spotkam w bogatym domu dziewczyny 18-letniej po  usunięciu gruczolaka przysadki. Właśnie dzisiaj była w CZD, ale nie przyjęto! Jedziemy do szpitala, proszę  ją o przyjęcie cierpienia, ofiarowanie Matce Bożej, która poprowadzi.

Wróg wiary nie zrozumie mojego serca…mikrocząstki Najświętszego Serca Jezusa. Ja tylko przekazuję dobre wieści i Prawdę…jak listonosz. Któregoś dnia, gdy zapragniesz Boga wszystko stanie się jasne. Może kiedyś - w smutku, opuszczeniu i utrapieniu - przeczytasz te słowa. Na mnie spłynie radość „odbicia” duszy z łap Szatana. Łzy popłynęły po twarzy…

Zerwano jeszcze o 4:00, ale krążyliśmy szukając domu chorej, bo kierowca źle pojechał na rozwidleniu. To było w ramach intencji. Wezwanie było zbyteczne, to moja chora z bólem głowy i strachem. Przekazałem ten dzień na ręce Pana...

                                                                                                               APeeL

15.06.2005(ś) ZA TYCH Z KTÓRYMI JEST PAN...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 czerwiec 2005
Odsłon: 374

 

    O 5:45 napłynęło poczucie niegodności, muszę odpracować wolne w sprawach duchowych. W ciepłej kąpieli napłynął pobrać siostry Faustynki, która w pokusie wzięła zimną kąpiel! To dobra metoda w pobudzeniu seksualnym...

    Przypomniały się jej słowa; „Obcowanie moje z Panem (dusza) dotknięta, cała się w Nim pogrąża aż do zapomnienia o sobie przesiąknięta na wskroś Bogiem, tonie w Jego piękności (cała w Nim) zlanie Boga i duszy…jest tak wielkie życie w Bogu”.

    Podczas Mszy świętej popłynęły czytania (2 kor 9, 6-11)

"Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki (..) Wzbogaceni we wszystko, będziecie pełni wszelkiej prostoty, która składa przez nas dziękczynienie Bogu".

    Pan Jezus powiedział (J 14, 23): "Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy". A w samej Ewangelii (Mt 6, 1-6.16-18) wskazał uczniom, ale to dotyczy wszystkich wyznawców Boga Objawionego, aby...

- nie wykonywać uczynków pobożnych dla pokazania się

- nie dawać jałmużny z chwaleniem się ("trąbieniem przed sobą"), jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili.

- nie modlić się jak obłudnicy.

    Znam to, bo wielu u nas czyni to na rozkaz. Normalny wierny wstydzi się pobożności, a specjalnie szkoleni udają świętych dla zmylenia środowiska wiernych.

- podczas postu nie udawać cierpiącego...

    Ja mówiłem, że to czynię w środy i piątki...jako lekarz katolicki przeciwny głodzeniu się dla ciała (diabelski krzyz).

    Eucharystia załamała się częściowo, a to oznaczało "My" (praca trwała bez wytchnienia od 7:00 do 18:00)! Podczas przejazdu śpiewałem: "Niechaj z nami będzie Pan", a w gabinecie odtworzę kasetę, gdzie gitarzysta będzie śpiewał chwaląc Pana.

   To dzień ciężkiej pracy z mocą Bożą! Dawałem świadectwo wiary, pomagałem, pocieszałem...zarazem mówiąc o Bogu. Chciałbym być na nabożeństwie do Najświętszego Serca Zbawiciela, ale o 18:30 jest jego zakończenie! 

                                                                                                           APeeL

     

 

.

14.06.2005(w) ZA OPIEKUNÓW BIEDNYCH... 

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 czerwiec 2005
Odsłon: 377

 

    Budzi burza, trzaskają pioruny, duchota, a ja dodatkowo krążą w snach

- spotkałem znajomego w drzwiach...później załatwię mu wniosek do sanatorium

- ujrzałem linię elektryczną mocno zaczepioną, a później to zwróci uwagę przy przejeździe kolejowym podczas transportu chorego dziecka.

    Mimo dyżurów w pogotowiu załatwiałem chorych w przychodni, gdzie miałem wolne. Jeszcze wyjazd do umierającego dziecka (wezwałem "Rkę"), a później znalazłem się w biednym domu gdzie był wielki wizerunek Pana Jezusa z Najświętszym sercem.

    Zabrałem dziecko, którego matka nie miała grosza na leki i przejazd. Dodatkowa ciąża, a mąż pijak. Płakała podczas rozłąki z dzieckiem w szpitalu. Chciałem dać jej pieniądze, ale nie przyjęła. Podwieźliśmy ją pod dom.

    Jakże w tym momencie Pan rozumie moje pragnienie wyzbycia się wszystkiego. Tu nawet nie chodzi o biednych - oni zawsze będą, ale o wyzwolenie duszy od wszystkiego. Rozdajesz wszystko i cieszysz się z radości serca tych ludzi (oni nie wiedzą, że Ty, Jezu ich wspomagasz).

   Dalej Jezus mówił prawdę o tym, że Stwórca daje nam więcej niż się spodziewamy...już tu na ziemi (po wybraniu Królestwa Niebieskiego). Rzucasz wszystko...otrzymujesz więcej! Ja jestem tego dowodem. Oddajesz wszystko (nawet w sercu, bo chodzi o gotowość).

    Bóg daje ci jeszcze więcej! Nie do wiary...czy Stwórca wybrał specjalnie moją osobę, aby to pokazać? Pan sprawił, że koledze zgarnąłem z korytarza trzech kandydatów na kierowców, a to 150 zł.

    Podczas wchodzenia do kościoła 18 :00 Poprosiłem sąsiada, aby nie brukował przy kościele w czasie nabożeństwa!

    Apostoł powie (2 Kor 8,1-9): "Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić".

    Popłakałem się podczas podchodzenia do Eucharystii. Zawołałem za wiernych w powołaniu oraz za biednych i moich prześladowców. Z powodu płaczu nie mogłem otworzyć oczu i wyjść z kościoła!

    Podczas powrotu zauważyłem na ulicy kobietę z truskawkami i małą dziewczynką. Pojechałem po pieniądze i kupiłem wszystkie hurtem. Przy podobnej zatrzymał się bogacz z pięknym samochodem i uczynił to samo! Kręciłem głową z zadziwienia...

    W kościele patrzył napis d a r - jaka intencja? Moje serce dzisiaj dawało. Żona rozmawiała z siostrą o kolonii z Caritasu, chcą wspomóc biedne dziecko! Miałem adres dziewczynki siedmioletniej z wyjazdu do tej biednej. Może ona pojedzie na kolonie? W kościele pocieszał ("patrzył") mały Jezusek z różańcem na świętych rękach Matki (chorągiew).

    Natomiast w telewizji popłynie obraz górników z chorobami zawodowymi (między innymi Pilicą), którym odebrano renty! Zostali bez niczego, strajk głodowy, płacz...pomaga im TVN!

                                                                                                     APeeL

                                                                                                                         

 

13.06.2005(p) ZA WIERNYCH W POSŁUDZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 czerwiec 2005
Odsłon: 391

 

    Zły napadł na mnie w nocy...wówczas nie można spać spokojnie, a dodatkowo dręczą sny. Rano spojrzał Pan Jezus w koronie cierniowej, a podczas zamykania garażu wzrok zatrzymał Pan Jezus na krzyżu w koronie! Mam tam wizerunki na ścianie..."cóż mnie czeka dzisiaj? Jakie cierpienie?"

   Teraz, gdy to zapisuje pasują wyżej wymienione fragmenty dzienniczka siostry Faustyny (605, 606,607)...musisz to przeczytać! Nie można takich słów napisać  człowiek bez łaski wiary oraz ten, przez którego nie mówi Duch Święty! "Trójco Święta, Boże Wiekuisty (..) Jezu mój, pomimo twoich łask dzień zaczynam i kończę walką!"

    Święta rozumie ból duchowy podczas którego rzuca się w objęcia Boga Ojca Niebieskiego! Właśnie spotka mnie nasilony atak złego czyli: nasilenie obserwacji oraz napad "chorych";

- przybyło dwóch rolników po zwolnienia (grosze), ale nigdy nie załatwiam takich w poniedziałek

- chora potrzebuje dostania się do laryngologa i okulistki...pomogła Matka Boża

- przybył kierowca na badanie kontrolne, a jego matka prosi o L4 dla siebie!

- syn zwolniony z pracy, a jego matka prosi o zwolnienie lekarskie...dla niego

-  teraz lewe L4

- recepta na środek pobudzający seksualnie

- RTG  klatki piersiowej do dobrej pracy (musi płacić)

- kobieta prosi o badanie poziomu cholesterolu, a ja złoszczę się i uciekam

- powtórki leków i Wałęsa na prezydenta!

   Złość, chaos, kłótnie i krzyki, a dodatkowo kolega rzucił, że "sprawy domowe w domu!", a chodziło o wizerunek Najświętszego Zbawiciela z Sercem, który mam w gabinecie lekarskim! Zarazem nie widzi, że pracuje z żoną w jednej placówce państwowej, która jest jego przełożoną. Prawo to prawo!

     Na Mszy św. wieczornej wzrok zatrzymał Pan Jezus padający pod krzyżem, a łzy zalały oczy! "Niech zdejmą Ciebie Panie Jezu! Niech zdejmą!!"

Apostoł Paweł właśnie przekazał (2 Kor 6,1-10), że: "okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność (..)".

Na ten czas Pan Jezus powiedział (Ewangelia: Mt 5,38-42): "Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie".

    Upadłem, ponieważ nie byłem taki jak w dzisiejszym czytaniu. Jutro, gdy spojrzę na wizerunek Matki Bożej Pokoju...wszystko będzie jasne! To ona była do końca z Panem Jezusem...opuszczonym, wyszydzonym, zdradzonym przez najbliższych i to wybranych!

     "Jezu! Jezu! Zmiłuj się nade mną!" tak wołała z bólu moja dusza!

                                                                                                          APeeL

 

 

  1. 12.06.2005(n) ZA ŁĄCZONYCH DZIĘKI MATCE ZBAWICIELA
  2. 11.06.2005(s) ZA PRZYSIĘGAJĄCYCH FAŁSZYWIE...
  3. 10.06.2005(pt) ZA KŁAMLIWYCH ZDRAJCÓW...
  4. 09.06.2005(c)   ZA WRACAJĄCYCH DO WSPOMNIEŃ...
  5. 08.06.2005(ś) ZA OCZEKUJĄCYCH ZAPŁATY BOŻEJ...
  6. 07.06.2005(w) MOC RODZĄCA SIĘ W SŁABOŚCI...
  7. 06.06.2005(p)  ZA TYCH, KTÓRZY ZOSTALI SAMI...
  8. 05.06.2005(n)  ZA DOMY, GDZIE JEST CZCZONY WIZERUNEK PANA JEZUSA Z NAJŚWIĘTSZYM SERCEM..
  9. 04.06.2005(s) ZA PEWNYCH SWEGO...
  10. 03.06.2005(pt) ZA CZCICIELI NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA

Strona 1534 z 2516

  • 1529
  • 1530
  • 1531
  • 1532
  • 1533
  • 1534
  • 1535
  • 1536
  • 1537
  • 1538

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1230

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?