Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

16.07.1997(ś) ZA POZOSTAWIONYCH W POTRZEBIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 lipiec 1997
Odsłon: 1288

opr. 29.11.2010

    W śnie znalazłem się na posiedzeniu rządu z którego wyrwał mnie domofon...łaskawie wrócił syn (2.00). Zerwałem się na Mszę św., a zły standardowo zaleca nabożeństwo wieczorne. To jasne, bo dzisiaj jest  święto NMP z Góry Karmel!

  Komunia św. pękła na pół: „My”, a duszę zalało działanie Ciała Zbawiciela. Chwyciłem twarz w dłonie i pojękuję:„Jezu! och Jezu!”...nie mogę wstać i wyjść z kościoła. Słodycz Boża w sercu i ustach zapowiada cierpienie, a dodatkowo wysunął się  wizerunek św. Michała Archanioła, którego miałem przy sobie. Nie wiem co się stanie, ale dzisiaj jedziemy załatwić sprawę.

  Z „Gazety Polskiej” dowiedziałem się, że rząd zostawił powodzian na pastwę losu! Podziękowałem im za interwencję. Tak samo jest dzisiaj, gdy to opracowuję. Za oknem pół metrowe zaspy, a ludzie na terenach powodziowych wegetują w kontenerach lub remontowanych domach pełnych wilgoci.

  Minister Miller mówi, że pozostało tylko 48 rodzin do przeniesienia! Właśnie w tv „Polsat” pokazują takich biedaków zostawionych samym sobie, bo panie urzędniczki zachorowały! W TVN żartują „jak co dzień”.

   Wówczas było podobnie: normalnie szły kabarety, seriale komediowe i rozbieranki. Mówiono też, że płacimy podatki na takie właśnie awarie i kataklizmy, a rząd śpi.

  Wracam z kościoła, płynie moja modlitwa, wołam w intencji dnia aż popłakałem się przy figurze Matki Bożej Niepokalanej, która przyszła pod mój blok. 

 Wyjeżdżamy z żoną, a zaczynają się przewidywane kłopoty. Nie podjechały dwa autobusy, a ten który nas zabrał zepsuł się już na początku. Po przybyciu do mieszkania nie udało się otworzyć drzwi. Pan Jezus pokazał mi cierpienie zostawionych w potrzebie: nie można dostać się do domu i wejść do swojego mieszkania.

  Bezsilność wywołuje złość, a szatan tylko czeka na to. Normalny człowiek przeklina wszystko...w tym Boga. Ja wiem o tym, ale ten zły czas spędziłem na modlitwie i nie dałem się nabrać.

  Przesuwają się obrazy poszkodowanych, których pozostawiono samych sobie:

- lekarz na urlopie, a chorzy szukają pomocy

- opiekun opuścił kolonię, a w tym czasie utopił się chłopczyk

- inwalida tonął, a stojący na brzegu śmiali się z niego

- porzucone dzieci, rodziny, niepełnosprawni

- ówczesna i obecna powódź z bezczynnością rządu.

  Dzisiaj, gdy to opracowuję podają, że Centrum Zdrowia Dziecka nie chce rehabilitować ciężko poszkodowanych, bo nie ma pieniędzy. Ten zły dzień kończy sen w którym wyraźnie widzę tablicę z napisem „szatan”. Nawet odpoczynek udręczy na tym zesłaniu...          APEL

 

 

15.07.1997(w) Stary człowiek musi odejść...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 lipiec 1997
Odsłon: 862

   Dzięki kąsaniu zajadłej muchy obudziłem się na Mszę św. o 6.30, którą lubię. Zaczynam różaniec Pana Jezusa, a wzrok zatrzymuje rozwożenie chleba. Za chwilkę kapłan powie o Eucharystii, że ten dar otrzymaliśmy w ramach hojności Bożej. W sercu przepłynie świat pozbawionych Ciała Pana Jezusa.

   Podziękowałem Bogu za wszystkie łaski i przebaczyłem moim prześladowcom...”odpuść Ojcze także moje winy”. Z tablicy kościelnej „patrzył” napis: „ziarno musi obumrzeć”. Tak, bo stary człowiek musi odejść, aby zacząć nowe życie.

   Właśnie płynie Ps 23 „Pan jest moim Pasterzem”, a w Ewangelii Jezus ocala cudzołożnicę. Podczas czytania Słowa Bożego rozpraszają nas myśli, a także kuszenia.

   Nagle wszystko odmieniła Eucharystia...cały skulony muszę głęboko oddychać i wołam: „ Panie mój! jak tutaj dobrze u Ciebie...dlaczego ludzie przychodzą do Ciebie, Jezu...nawet lubią celebracje i na tym kończy się ich wiara.”

    Jakim językiem mam wyrazić bliskość Królestwa Bożego oraz stan mojego serca i duszy zalanych pokojem i szczęściem? Niech wystarczą tylko łzy w oczach. Po wyjściu z kościoła z pobliskiej piekarni napłynął zapach chleba, a wzrok zatrzymała jaskółka karmiąca młode.

    Nagle odmieniony pragnę biec do ludzi, dawać świadectwo wiary i chwalić się Bogiem Ojcem, Panem Jezusem i otrzymaną łaską wybrania. To sprawia nagła przemiana; człowieka z duszą, w duszę z ciałem. „Och! Panie Jezu! To duże pocieszenie z samego rana. Dlaczego ludzie nie chcą być tutaj...”Jezu mój! Jezu!”

   Wprost prosi się granie piosenki na akordeonie: „Radością serca jest Pan. Na Niego czeka dusza ma”. Padłem na kolana i odmówiłem moją modlitwę...

    Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (06.08.2018) pasuje mój komentarz na forum www.fronda.pl, gdzie napisałem:

   <<Dziwne te dyskusje. Nikt nawet nie wspomni o Mszy św. i Chlebie Żywym, który sprawia, że po zjednaniu z Panem Jezusem staję się ś w i ę t y m. Po czasie brudzę się i następnego dnia muszę przyjść ponownie na spotkanie ze Zbawicielem.

   Ty, który to czytasz nie marnuj czasu, bo wszystko jest prawdziwe w Kościele Katolickim. Zacznij przychodzić do Pana od jutra. Nie czekaj, bo nie znasz dnia ani godziny. Nie będziesz miał moich przeżyć po Eucharystii, ale Msza św. sprawi twoje uświęcenie, a przekazana za jakieś osoby da owoc nadprzyrodzony>>.

                                                                                                                                      APeeL

 

 

 

 

 

14.07.1997(p) ZA ZWABIONYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 lipiec 1997
Odsłon: 745

    W śnie znalazłem się w świątyni, gdzie przenosiłem figurkę o. Kolbe z przedsionka na ołtarz. Teraz, gdy to opracowuję (28.11.2010)  powiesiłem na ścianie wielką płaskorzeźbę Matki z Dzieciątkiem, która stała na podłodze („nie było miejsca dla Ciebie”).

    Arb Tokarczuk mówi o boju duchowym. Z jednej strony Kościół Pana Jezusa, prawda Ewangelii, a z drugiej laickość, ateizm, liberalizm, relatywizm moralny, fałsz bolszewicki i odwrócenie od Boga wykształconych Europejczyków. "Kochająca inaczej Navratilova (lesbijka), porady seksuologa o rozkoszy...jeszcze  Wałęsa, chwalący się, że tylko on może „zbawić Polskie”...

   Słodycz z Nieba zalewała dusze...dziękuję za to Bogu. Kiedyś martwiłem się uciekającym czasem, a teraz mam świadomość, że to przybliża mnie mój powrót do Boga! Czytam „Listy z Łubianki”, gdzie Adam Bień pragnął powrotu do domu...

   W tej radości płynie koronka pokoju oraz cz. radosna różańca. Właśnie patrzy drewniana rzeźba matki z Dzieciątkiem, a rano uczono o karmieniu niemowląt. Pan Bóg zadziwiał i zadziwia, ale garstka to widzi, bo chce niesamowitych doznań, a tu trzeba cieszyć się każdą chwilką w której czujemy bliskość Boga naszego i Jego Rękę.

    Nie mogłem odczytać intencji, ale Pan wskazał na chrząszcza z w a b i o n e g o przez kwiatek. Wczoraj miałem pokazanych błądzących, pytających o drogę, mających jakiegoś g u r u.

    Teraz, gdy idę na Msze św i odmawiam moją modlitwę wzrok zatrzymują reklamy piwa i alkoholu, nawet „patrzy” wielka butelka z okna oraz zdjęcie dziewczyny w grzesznej pozie. W myśli; sieci, sidła, wabiki.

   W kościele odczułem powagę tego świętego miejsca i dostojeństwo Boga Ojca, a „patrzył” wizerunek Ducha Świętego i Pan Jezus Dobry Pasterz. Ile zwabionych owiec gonie bezpowrotnie, bo świat to „życie”. A jest odwrotnie, bo Życie Prawdziwe zaczyna się po odrzuceniu świata. Tak czynią kameduli. Cicha Msza św, a z zewnątrz – przez otwarte drzwi – napływa bałagan tego świata.

   Po Komunii Św. padłem na kolana pod wiz. Trójcy Świętej, łzy zalały oczy, bo wielu braci jest gubionych „łapaniem szpiega” („wroga ludu”). Chorzy władcy tego świata zniewalają poddanych i napuszczają ich na innych...w ten sposób marnują życie.

   Ilu gubi siebie w przekonaniu, że są patriotami i czynią coś dobrego dla ojczyzny, a wcześniej byli kolaborantami...to płatna zdrada. W ich intencji także dzisiejsza Eucharystia...

   To będzie trwało, bo w zapisie z 26.11.2010 znalazło się moje spostrzeżenie: <<Przykro mi, że wielu przychodzi do Domu Pana z mojego powodu. Złoszczą się na mnie i na Boga. To nie moja wina, ale jak mam wybrnąć z tego? Wyobraź sobie, że nienawidzisz kościoła, a musisz przychodzić na rozkaz>>.

   Trwa dramat powodzian, bo zlekceważono żywioł, a później zwlekano z pomocą. Specjaliści z tej dziedziny zostali usunięci z czerwonego rządu. W ramach intencji oglądałem „Szczeki IV”, gdzie wabi się rekina ludojada.

    Miłość małżeńska, ale przypominają się słowa Pana Jezusa z dzisiejszych czytań „kto bardziej kocha swoja żonę ode Mnie”. Tak, bo miłość do Boga jest czysta (agape) i tylko taka daje poczucie Prawdziwego Szczęścia. Trudno o taką w małżeństwie...stąd niesmak.

   W ręku prasa: „Zwabiony do Ubecji”...”stało się przez przypadek”. Teraz czytam „Dziennik” Kisielewskiego (tam, gdzie skończyłem str. 521 z 23.12.1970) o władzy partyjnej, która stała się Panem Bogiem. Sakralizacja Partii!! Zobacz nieskończoność sztuczek szatana...

    Na ten moment w radiu „Wa-Wa” mówią o alkoholu; "gdyby wszyscy przestali pić to państwo nie miałoby na biedne dzieci i bezdomnych." To propaganda czyli wabienie. Tak. Szatan podchodzi do Bram Baranka i ma nadejść wielkie odstępstwo. Obym nie doczekał zniesienia Komunii Świętej...obym nie doczekał tego dnia!

                                                                                                                             APeeL

13.07.1997(n) ZA TRACĄCYCH SWOJE SIEDZIBY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 lipiec 1997
Odsłon: 715

opr.28.11.2010

    Syn nie wraca, a żona jest zmartwiona...tyle lat dręczyłem ją swoimi wyczynami aż Pan się zmiłował. Podczas wspólnego śniadania słuchamy kazania ks. Pawlukiewicza. Łzy zalały oczy, bo kapłan mówi: jeszcze niedawno ludzkość oglądała lądowanie na Marsie, a powódź ukazała naszą nędzę.

    Dzisiaj Pan Jezus wyjaśnił, że ofiary zawalonej wieży w Siloe nie są bardziej winne od innych. Bóg dba o lilie wodne i ptaki niebieskie, a za nas oddał Swojego Syna. Popłakałem się jak dziecko, a wzrok zatrzymała „Gazeta wyborcza”, gdzie piszą o „wielkich” tego świata: Clintonie i Kwaśniewskim oraz „Baćku” (ojczulku) Aleksandrze Łukaszence. Tam też poruszana jest spraw fortun.

    Syn wrócił, a teraz śpi w zamkniętym pokoju i słucha kaset. Tacy jesteśmy właśnie w stosunku do Ojca Prawdziwego. W sercu płynie pieśń: „Panie, Ty wiesz krzyża się nie wstydzę, krzyż Twój całuję”. Teraz stoję przed kościołem, blisko krzyża. „Och! będzie procesja”...właśnie wychodzi młodzieniec niosący krzyż.

    W kościele ciemno i cicho, bo zabrakło prądu. Dzisiaj Pan Jezus rozsyła uczniów. Przed Św. Hostią zawołałem do Boga: „Najświętszy Tato! Na Twoje Ręce przekazuję dzisiejszą Eucharystię”. Teraz chciałbym trwać na kolanach, ale proboszcz odprawia najważniejszą część nabożeństwa: ogłoszenia parafialne.

    Dzisiaj, gdy to opracowuję już - po tamtej stronie - zna swój błąd, a ogłoszenia są na str. internetowej parafii. Po Mszy św. poszliśmy nad rzekę, bo woda przyniosła wiele zniszczeń...”co dał zabrał los”.

   Wyszedłem na modlitwę, a wróciła wieża w Siloe, przechodzę obok podkopanego domu...emitowano też pr. telewizyjny o przelotach ptaków, patrzy tablica z nazwą mojej miejscowości, a w myśli najazdy Tatarów.

    Pokazują Wrocław po nawałnicy. Ludzie płaczą w ogólnym zamęcie. Coś strasznego. Przełączyłem na „Polonię”, a tam film „Potop” o najeździe Szwedów. Z odruchowo włączonej kasety płyną słowa piosenki: „[...] budowałem dom w ogrodzie [...] pozostanę już na stałe [...]”.

    Natomiast w „Niedzieli” jest drukowana powieść „Quo vadis”, gdzie „tłuszcza rabuje domy”. Tam też są ogłoszenia budowlane. Teraz Pan Jezus przez Vassulę Ryden mówi o nadejściu czasu niszczenia Świątyni - Twierdzy i zniesienia Eucharystii...obym tego nie doczekał!

   Przed snem dziękuję za dzieciątka adaptowane. Czy coś zmieniło się w tym czasie? Gwiazdy to celebryci, Zachód pogrąża się w pogaństwie, przeszliśmy dwie nawałnice powodziowe, rząd sprzyja demontażowi mojej ojczyzny, a Adama Michnika z „Gazety wyborczej” odznaczono...orderem Orła Białego...

                                                                                                                          APeeL

31.01.1997(pt) ZA OBARCZONYCH CIERPIENIEM...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 31 styczeń 1997
Odsłon: 51

     Nasz sen nie przerywa życia duszy. Ile przeżyć, lęków i strachów doznaje człowiek poza śpiącym ciałem. Dzisiaj był wyjątkowo przyjemny, ponieważ znalazłem się na sali, gdzie zakładałem fundację pomagającą w biednym!

       Zerwałem się wcześniej do pracy, ale nie znałem jeszcze pułapki dzisiejszego dnia! W tym czasie kilka razy napływało zaproszenie przez Szatana do kościoła na Mszę św. o 7.30! Dziwisz się? Mefistofeles może szkodzić na tyle, na ile ma pozwolone! To są próby, ćwiczenia duchowe.

    Pada, brzydko, smutno, a w sercu mam poczucie godności osoby ludzkiej! Jak to opisać? Jakim językiem? Tę godności wg ludzi tracą brzydcy, jąkający się, starzy wyśmiewani przez młodych, mający zawsze śmieszny wygląd, chorzy załatwiający się na sali chorych! Napłynął obraz poniżenia także mnie, bo badam chorą, a bogaty mąż wciska mi pieniądze do kieszenie ze słowami: „kolęda”.

     W tym czasie w ręku znalazł się wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego! Zacząłem pracę wcześniej, nie poszedłem do kościoła, nawet żartowałem, że "pełno ludzi jest wówczas, gdy nie ma miejsca na korytarzu"! Szatan ma sztuczki, bo kolega z pogotowia poprosił o transport z lekarzem, ponieważ miał pilną sprawę w dyrekcji (25 km od naszej placówki). Pomogłem mu, a to sprawiło, że dodatkowo musiałem jechać – także za niego – na pilny wyjazd! Babuszka z porażeniem udarem niedokrwiennym (TIA) nagle zaniemówiła! Porażona ma dwóch synów, jeden z nich jest alkoholikiem.

     Teraz rozumiesz dlaczego Szatan „zapraszał mnie” na Mszę św. poranną! To jego filipy czy złośliwe zachowania. Przenieś to na Urbacha od „NIE”, który szczyci się napadami na naszą wiarę...nie wie, że wpadnie na dno Czeluści Piekielnych. Nie śmiej się z diabełka z różkami, ale zobacz jak cię zagaduje (wszystko poznasz po owocach). Nie można tego wszystkiego ogarnąć, pokonać bez Opatrzności Bożej. 

      W tej udręce napłynęła bliskość Królestwa Niebieskiego, nawet przestała razić brzydota tego świata. Łzy pojawiły się w oczach, bo w tym czasie pojawiła się bliskość żony, którą tyle lat dręczyłem. Ukoiła moja modlitwa przebłagalna „za obarczonych i to krzyżem Pana Jezusa”.

      Po powrocie do przychodni dowiedziałem się, że dzisiaj nie ma kolegi (po prostu, nie przyszedł do pracy)! Wprost nie mogłem nadziwić się zastawioną przez Złego pułapką! Dobrze, że nie posłuchałem zaproszenia na Mszę świętą o 7:30 z  podsuwaniem natchnienia, że to będzie dobry dzień! Nawet wskazał na pomoc koledze, a uderzył o 11.00...nasłał wielu chorych. Wielu z takich przychodzi na koniec przyjęć, aby nie czekać! „Boże mój! Boże! Boże mój!"

       Zapaliłem lampki pod krzyżem i pojechałem na Mszę świętą o 17.00, gdzie stałem przed wizerunkiem ojca Kolbe, napłynęła jego śmierć głodowa za Gajowniczka! Od Ołtarza św. płynęły słowa...

1. Św. Paweł powie o cierpieniach chrześcijan (Hbr 10,32-39). „My zaś nie należymy do odstępców, którzy idą na zatracenie, ale do wiernych, którzy zbawiają swą duszę”.

2. Psalmista zawołał (Ps 37,3-6.23-24.39-40): Zbawienie sprawiedliwych pochodzi od Pana, On ich ucieczką w czasie utrapienia.

3. Pan Jezus w Ewangelii (Mk 4,26-34) mówił do tłumów o Królestwie Bożym.

       Jako nawrócony stwierdzę, że to nikogo nie obchodzi. Umierasz, zakopują i na tym koniec. O duszy i co z nami po śmierci nie mówi się w Kościele katolickim, a o Szatanie nie piśnie się słowem Od kogo to? Tak samo jest z działalnością cichociemnych...związku, który miał ogarnąć ludzki ród!  To małpowanie Królestwa Bożego, które jest już na ziemi, ale w nas. Musisz otrzymać łaskę poczucia tego z wszechogarniającą Miłością Boga Ojca! Popłakałem się przekazując Bogu Ojcu ten dzień i świętą Hostię.

      Zarazem trafiłem na „Słowo wśród nas” ze stwierdzeniem: „On się obarczył naszym cierpieniem” z wizerunkiem Pana Jezusa w koronie cierniowej. Popłynie ponowna koronka do Miłosierdzia Bożego i część mojej modlitwy przebłagalnej.

     W tym czasie przesuwały się obrazy obarczonych cierpieniem: pozbawieni rodziny, ojczyzny, ofiary powodzi, spaleni, osamotnieni, tkwiący w nałogach, a nawet ci, którzy przyjmują cierpienia zastępcze. Jeszcze kierowcy TIR-ów, którzy są zabijanie na Ukrainie i w Rosji przez mafię! Ja sam proszę wciąż ludzi, aby ofiarowywali swoje cierpienia czyli je „uświęcali”.

      Jakże smakował chleb z solą i woda! To w intencji pokoju w byłej Jugosławii! W końcu padłem...umęczony tym dniem,  a o 22:00 wzrok zatrzymała książka o ojcu Pio, która otworzyła się na zdjęciu tego młodego zakonnika, ale już ze stygmatami!

      To on mówił, że w chorym jest Chrystus, a w ubogim chorym jest On obecny podwójnie. Przypomniała się biedna chora, załatwiłem jej termin badania USG, dałem zaświadczenie i z serca pomagałem. Ile cierpienia jest w ludziach, ile bólu...maleńka renta, a wszystko drogie!

     W bólu zawołałem: "Jezu! Jezu mój! Jakże wszystko ukazujesz!” Jeszcze koronka do pięciu świętych Ran Pana Jezusa w intencji obarczonych cierpieniem. Na ten czas z radia „Maryja” popłynie świadectwo wiary niewidomego, który dziękował Ojcu Najświętszemu za Światło Boże w duszy! Dziękował za to, że jest ociemniałym!

                                                                                                                                           APeeL

 

 

  1. 30.01.1997(c) ZA MATKI POZBAWIONE DZIECI...
  2. 29.01.1997(ś) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA NIESKOŃCZONOŚĆ TWOICH ŁASK, OJCZE...
  3. 28.01.1997(w) ZA TYCH, KTÓRZY NIE KOCHAJĄ BOGA OJCA…
  4. 27.01.1997(p) ZA WYCIEŃCZONYCH PRZEZ CHOROBY...
  5. 26.01.1997(s) ZA RANIĄCYCH SIEBIE I BOGA OJCA...
  6. 25.01.1997(pt) ZA WYBRANYCH PRZEZ CIEBIE, OJCZE…
  7. 24.01.1997(c) ZA ODKŁADAJĄCYCH NAWRÓCENIE DO CHWILI OSTATNIEJ…
  8. 23.01.1997(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH OPIEKI...
  9. 22.01.1997(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PRZYJMUJĄ ŁASKI ŻYCIA…
  10. 21.01.1997(w) ZA TYCH, KTÓRZY ODCHODZĄ NAGLE….

Strona 1970 z 2487

  • 1965
  • 1966
  • 1967
  • 1968
  • 1969
  • 1970
  • 1971
  • 1972
  • 1973
  • 1974

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 208

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?