- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 533
Minęła północ, cisza, żona śpi, syn słucha muzyki, chomik biega w kołowrotku, a w moim sercu jest pięć małych ptaszków (pocieszenie na działce), które właśnie uleciały do nieba. Padłem na kolana, a przed chwilką miałem w ręku książkę "Szczęśliwy istnienia" J. Broch-Czainy, która otworzyła się na tytule "Krzątactwo", gdzie autorka ateistka piszę:
"Podstawą naszego istnienia stanowi codzienność. A że fakt istnienia przeżywamy jako niezwykle ważne zdarzenie, więc ogarnia nas zdumienie, ilekroć uświadamiamy sobie, że upływa ono na drobiazgach".
To brednie, które potwierdzają dalsze opisy naszych codziennych czynności jak otwieranie tapczanu, zmywanie garów, mycie zębów i gadanina...itd!
Położyłem to żonie, w kuchni, bo należy do krzątających się. Sam padłem na kolana z wołaniem: "Matko! Panie Jezu! Ojcze...proszę, aby moje zapiski, bo czas nagli - ktoś wydał, bo pragnę je przekazać dla chwały Królestwa Niebieskiego! Proszę!"
Zrozumiałem, że wcześniejsze wołania żony sprawiły otwarcie Królestwa Bożego dla mojej duszy. To sytuacja podobna do świętego Augustyna, informacja o tym znalazła się w moich rękach wczoraj. Popłakałem się na kolanach z dziękczynieniem za wszystko: "Panie Jezu! Ja wiem, że ona wiele lat wołała za mnie. Jezu mój! Jezu! Proszę Cię, aby zostało to jej wynagrodzone! Ty pokazujesz to wszystko. Ja mam teraz obowiązek wołać za całą resztę straceńców".
Jakże jest to pięknie urządzone. Dziękuję Jezu za tę łaskę. Ile przygotowań wymaga przybycie chorego do mnie, mycie samochodu i praca na działce. Ludzie wokół tracą czasu...zapominając o uczestnictwie w życiu wiary, bo "modlą się w domu". Zarazem napłynął obraz ciężko chorej na serce klęczącej podczas nabożeństwa majowego. W tym czasie wielu wyrywa chwasty na działkach opędzając się od komarów...
Przebudziłem się z ciężkim kacem, jakże poratowałby mnie kieliszek koniaku, który mam w gabinecie. Na ten moment przybyła pacjentka z Sanktuarium z Lewiczyna, gdzie wróciłem do Boga. Pięknie mówiła o tym miejscu, o kapłanie, o mnie i swoim bardzo dobrym mężu.
Nie mogę nawet nawiązać rozmowy. Przeprosiłem za to Pana Jezusa. Wezwano na wizytę, a to sprawiło, że mogłem wstąpić do stomatologa. Na wizycie pacjentka podarowała mi kalendarz z Panem Jezusem z Sercem w koronie. Popłynie modlitwa za krzątających się, a potwierdzi to żona kręcąca się na działce.
Ludzie nie rozumieją, że można na szali położyć: z jednej strony opisaną w książce krzątaninę (często stratę czasu, drugiego daru Boga Ojca) i uczestnictwo w nabożeństwach! Nawet podczas przejścia do kościoła wzrok zatrzymywały kobiety krzątające się przed blokami, przecinający deskę i malujący dach, a mają dwa kroki do kościoła.
To wszystko oznacza nic wobec uczestnictwa w Mszy świętej! Poświęciłem ją w intencji zmarłych pracowników pogotowia ratunkowego - ateistów.
W tym czasie trwała pustka w sercu z brakiem poczucia obecności Pana Jezusa. Nie chciałbym takiego życia, a większość właśnie takie pędzi. Czym zarazem jest moje cierpienie wobec dusz czyśćcowych czujących to samo.
"Dziękuję Panie Jezu...przepraszam za ten dzień".
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 581
NMP Wspomożycieli Wiernych
W śnie uczestniczyłem w Męce Pana Jezusa i komuś zalecałem, aby przekazywać własne cierpienia (uświęcał). W tym czasie przepłynęły obrazy osób, które w sposób niegodny korzystają z tego, co otrzymują od Boga Ojca (jako przykłady)...
- kąpiele erotyczne, masaże seksualne
- nóż do straszenia lub zabijania
- samochody wyścigowe
- MB Częstochowska w klapie Lecha Wałęsy...
W kościele "spojrzała" Matka Boża Różańcowa i o. Kolbe, bo mam napisać do Niepokalanowa w sprawie objawień prywatnych Vassuli Ryden. Nawet otrzymam pomoc, bo nagle zostałem oddelegowany do pogotowia, gdzie między wyjazdami będę miał wolny czas.
Po informacji kapłana o dzisiejszym święcie wielka radość zalała duszę i pomyślałem o cierpiących w Czyśćcu! Zacząłem błagać Pana Jezusa za zmarłych z mojej rodziny, a także za tych, których Matka Boża przekazuje prośby na ręce Bogu Ojcu!
Jak wielkim darem jest nasz kościół. Nawet przeciętny kapłan nie rozumie tego...wiem, że takich jest garstka! Natenczas siostra zaśpiewała do Matki Bożej, aby modliła się za nas. Serce zalał pokój i skupienie z poczuciem odpowiedzialności.
Nie chciało się wyjść z Domu Pana, ponieważ niczego już nie pragnę - tylko tamtego świata! Jednym słowem, nie interesuje mnie tutaj nic...oprócz zbawienia z pragnieniem świętości. Na ten czas wzrok zatrzymał napis "Uświęć nas" i przypomniało się zawołanie: "bądźcie święci, jak Ja jestem święty". Sam zawołałem: "Boże! Jakże pragnę być blisko Ciebie"..
Jednak plany Boga Ojca są inne, ponieważ ma tutaj wiele innych dzieci, które mają postępować według jego Woli. Zrozum cierpienie, a właściwie mękę Serca Pana Jezusa, które ogarnia całą ludzkość!
Jak opisać ci stan mojego serca podczas wychodzenia z kościoła. To jest niewyrażalne, język ziemski nie zna określeń opisujących naszą duchowość. Wszystko przenikasz i wszystko jest wspólne...nawet krople deszczu na szybie samochodu są piękne.
W tym momencie nie mam ciała...jestem cichy w środku, milczący, skupiony, a okolice serca zalega ciepło z niesamowitym smakiem w ustach. Na tę chwilkę mam tylko jedno pragnienie: znaleźć się i modlić w celi samotnika, wołać do Boga Ojca, Pana Jezusa i Matki Bożej! Wyobraź sobie cierpienia dusz czyśćcowych, które wiedzą jak ja, że jest Pan Jezus i Bóg Ojciec, ale nie mogą spotkać się z nim!
Zrozumiesz to na ojcu ziemskim, którego pragniesz zobaczyć, ale masz przeszkody w tych kontaktach! Dzisiaj gdy to przepisuje (18.05.2021) taką sytuację miał syn Krzysztofa Krawczyka...zostawiony na pastwę losu po przebyciu ciężkiego wypadku z uszkodzeniem czaszkowo-mózgowym.
Tęskna miłość za Bogiem to sekundowe błyski, bo dłużej nie wytrzymasz, ponieważ nasze ciało jest zbyt słabe. W tym czasie żona krząta się i zagaduje, a ja niczego nie pragnę - chwyciłem twarz dłonie i tym stanie uratował mnie sekundowy sen.
Napłynęło pragnienie niesienia pomocy, a zarazem wiem, że nie mogę stać się lepszym bez Boga Ojca! To wielka prawda, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (17 maja 2021 roku) przez 2 dni byłem normalny, a to oznacza brak modlitwy i zapisywania świadectw.
Poprosiłem Boga Ojca, aby pobłogosławił pracę i przekazał na Ręce Matki Bożej. W tym czasie prosiłem o to samo pacjentki znane z kościoła. Pocieszałem ciężko chorych i bojących się śmierci z proszeniem o dobrą i godną, a zarazem ostrzegałem chwalących nagłą...szczególnie katolików.
Biedna wcisnęła mi pieniądze, a szatan warknął: "niech baba wychodzi", ale dzisiaj w różańcu Pana Jezusa wypada wołanie za biednych. Oddałem jej pieniądze, a ona podziękowała mi i powiedziała: "niech Bóg panu wynagrodzi!"
Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego wielki ból zalał serce, ponieważ napłynęły obrazy ze Świętej Inkwizycji, a wzrok zatrzymała książka "Boże igrzysko". To było typowe nadużywanie łask otrzymanych od Boga Ojca przez hierarchię (nawracanie na siłę, zabieranie wolnej woli...tak jest w islamie).
W nędznej budce na działce padłem na kolana przed Panem Jezusem Miłosiernym i odmawiałem moją modlitwę. To współcierpienie w niesieniu Jego Krzyża. Po skończeniu zapaliłem lampkę pod "moim" krzyżem, którym się opiekuję...
Przykładem nadużywania darów Boga są wyczyny władzy: Wojciech Jaruzelski nie koi się po boju z własnym narodem. Teraz oglądam wyścigi samochodowe z pytaniem refleksyjnym bohaterki: "jaki jest sens, aby jechać szybciej od innego?" Pokazano też zbrodniarza, który usypiał i okradał podróżnych (dwie osoby zmarły). Popłynie też relacja o pułkowniku, który zorganizował lipną partyzantkę (udawał lepszych od AK)! Dziwne, ponieważ jego nazwisko brzmiało Szatański...
Późno, mam zalecenie czytania słowa, gdzie trafiam na dzisiejsze, które były inne niż na Mszy św. Z wielką jasnością ujrzałem prosty dar Boga Ojca: spełnienie każdej prośby duchowej. Poproś i Poddaj się prowadzeniu. Na ten moment Święty Piotr mówi (!P1, 10-16): okiełznajcie wasze umysły ("wieczni badacze") (...) jako dzieci posłuszne nie kierujcie się pożądliwościami (...) bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym".
Ja wciąż myślę o darze uzdrawiania, wówczas miałbym jeszcze więcej pacjentów, ponieważ ludzie pragną zdrowia ciała, a ja pragnę leczenia dusz ludzkich, a tacy nie wiedzą że są chorzy. Najbardziej chciałbym prostować drogę poszukującym.
Jednak Pan Jezus mówi "My"! Padłem na kolana z przeproszeniem za wypity alkohol, ale to nie zmienia mojego stosunku do Boga Ojca...mojej tęsknej miłości z pragnieniem świętości. Jest to naużycie otrzymanych łask, które w tym momencie nie ma wpływu na pragnienia mojej duszy! Tak jest naprawdę i dlatego wolałam: "Jezu! Jezu mój! Proszę prowadź mnie dalej, przepraszam Panie Jezu, przepraszam!"
Droga do nieba jest już otwarta, a w sercu pieśń: "Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi".
Nie jestem godzin, byś w sercu moim był.
Tyś królem czego świata, a Jam jest marny pył!" Taka jest prawda szczególnie w chwili pokusy...
Jakże chciałbym porozmawiać ze świętym Augustynem, bo za niego modliła się matka, święta Monika. Dzisiaj modliła się za mnie żona, wołają też pacjentki zamawiając Msze święte w Sanktuariach.
To wszystko jest niepojęte dla ludzi normalnych. Przypomniała się rozmowa z pacjentką: pani mówi o mnie jak o normalnym, a ja jestem nienormalny, ponieważ twierdzę, że śmierć to wyzwolenie z "Obozu Ziemia" z powrotem duszy (ciała przemienionego) do naszej Wiecznej Ojczyzny!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 606
NMP Matki Kościoła
Po przebudzeniu pojawił się reportaż "Trucizna", gdzie matka zamordowanego syna oskarżyła o tę zbrodnię synową! Napłynęło poczucie, że sam jestem tak oskarżony. Pomyślałem o dzisiejszej intencji i o Panu Jezusie, który jako święty świętych jest na szczycie tej piramidy.
W nagłej jasności ujrzałem fakt, że Żydzi też patrzyli na osobę Pana Jezusa...jak na osobnika z Nazaretu. Przykro jest to, że hierarchia kościelna też tak czyni z mającymi objawienia osobiste (prywatne), a nie na dzieło Pana Jezusa! Ktoś zaneguje możliwość zostania przez takiego świętym, a co z Dobrym Łotrem? Przecież Pan Bóg wybiera kogo chce, w tym najgorszych nędzników!
Mateczka Najświętsza sprawiła, że słuchałem słowa na dzień...o jej piękności, a kapłan mówił o Pełnej Łaski. Przypomniało się zaproszenie z radia Maryja do czuwania: padłem na kolana z prośbą do Ducha Świętego o prowadzenie...
Przed Mszą świętą poranną wielka radość zalała serce ze spotkania z Matką Najświętszą, a dzisiaj z Matką Bożą Pocieszenie Strapionych w Lewiczynie, gdzie ostatecznie wróciłem do Boga Ojca! Łzy zalały oczy, a to było wzmocnienie przed wyjazdem. Po drodze popłyną modlitwy, a w różańcu Pana Jezus wypadnie: "Odnalezienie Pana Jezusa". Tak stało się ze mną w tym miejscu.
Właśnie do świątyni wchodził kondukt. Pomyślałem, że tak samo jest w Niebie z wprowadzaniem świętych! Szedłem za orkiestrą i cały czas płakałem...tak trafiłem na chór, gdzie z wysokości wzrok zatrzyma Matka Boża z Jezusem pod krzyżem.
Tam Pan Jezus przekazał nas Swojej Matce i odwrotnie. Jakże pięknie wyglądał z tej wysokości Ołtarz św. otoczony kapłanami oraz biskup odprawiający nabożeństwo.
W czytaniu Apostoł Paweł stwierdził (1 P 1,3-9), że Jezus Chrystus na nowo zrodził nas życia wiecznego w Niebie. "Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń". Wskazał też na nas, którzy wierzymy w Jezusa Chrystusa, a nie widzieliśmy Go. Mamy cieszyć się ze zbawienia...
Napłynęła też odpowiedź na moją prośbę o dar uzdrawiania: Bogu Ojcu nie jest potrzebne uzdrawianie ciał, ale dusz, a jestem takim właśnie lekarzem.
Biskup pięknie mówił o dzisiejszym święcie Matki Bożej oraz czcicielach...dziecko woła "mamo" (właśnie grało na fujarce)...czyni to także staruszek!
Eucharystia była w intencji tego dnia...otrzymana z ręki samego biskupa. Łzy zalały oczy, skuliłem się w sobie, padłem na kolana i w tym bólu zacząłem odmawiać moją modlitwę. Ponownie wszedłem do pustego kościoła..."jak dobrze tutaj, u Ciebie Panie".
Teraz wzrok zatrzymała stacja Drogi Krzyżowej: "Spotkanie Pana Jezusa z Matką". Na ten moment Matka mówi do mnie ("Maryjo, dlaczego płaczesz" str. 130): "łączcie się ze mną, Matką miłości i pozwólcie nam razem oświecić drogę duszom ulegającym pokusom (...) Ofiarujcie mi wdzięcznie najbardziej niepozorne rzeczy. Moje Niepokalane Serce z całą pewnością odniesie zwycięstwo wraz z chwalebnym triumfem Chrystusa".
Łzy ponownie zalały oczy, gdy kapłan powiedział: "w postaci przyszedł Chleba, Święty, Święty, Święty!" Przypomniało się wcześniejsze spojrzenie Pana Jezusa w koronie cierniowej, co potwierdziły te wstrząsające przeżycia duchowe.
Co oznacza moje wybrany przez Boga Ojca? Wiem, że muszę mówić o niebie, przestrzegać i wskazywać na to, że każdy z nas ma wolną wolę...może czynić, co zechce, ale jest to pułapka, ponieważ oszukuje nas Bestia.
Ja pragnę, aby moje dzieci bardziej niż one szły droga prowadzącą do Boga. Ja już znam ścieżkę i ostrzegam. To samo czyni Mateczka z Korei, która płacze krwawymi łzami mówiąc: „Za każdym razem, kiedy grzeszysz, wbijasz Panu gwoździe, wciskasz Mu koronę cierniową i sprawiasz, że płynie Jego św. Krew”.
Jest też odwrotnie, bo moimi modlitwami i przekazywaniem (uświęcaniem) cierpień zdejmuję Zbawicielowi koronę lub nawet zdejmuje Go z krzyża ("patrzy" wówczas ta stacja Drogi Krzyżowej). "Jakże to piękne - Ojcze mój!"
Po powrocie wcześniej zacząłem pracę, a serce zalewał nieprawdopodobny pokój Boży...aż wołałem: "Jezu, Jezu!...och Jezu!" Będzie wielki napór ludzi, ale będzie mnie zalewała wielka słodycz aż zawołałem: "Matko, Matko moja, Mateczko! Ty, która jesteś".
Po spoczynku i przebudzeniu wzrok ponownie zatrzymała korona cierniowa na głowie Pana Jezusa, a to oznacza cierpienie. Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego napłynie niesłuszne oskarżenie Matki Jezusa przez samego św. Józefa. Niesłuszne oskarżenie kolegi lekarza o zgon jego pacjentki. Teraz wszystko jest jasne, tak samo jest z V. Ryden, że mną i z podobnymi.
Ja to wiem - w tym sensie "Rycerz Niepokalanej" stoi bokiem, bo nie wolno straszyć Piekłem i szatanem (nie uznaja objawienia Vassuli Ryden), ale ostrzegać, bo Pan jest Dobry! Zgoda, ja też jestem dobry dla moich dzieci, ale modlę się za nich i pragnę ich prowadzić, a zarazem któregoś dnia mogę się ich wyrzec!
Na końcu podziękowałem Matce Bożej oraz Świętemu Michałowi Archaniołowi za ten dzień"...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 541
Zesłanie Ducha Świętego…
Dzisiaj, gdy przepisuję to świadectwo (19.05.2021) wszystko jest aktualne. Wprowadzeniem niech będą słowa (Ez 28, 1-8) oraz (Ez 28, 9-10), że serce człowieka wyniosłego poczuło, że stał się Bogiem. Poczuł się mądry i sprytny w interesach (nagromadził złota i srebra). Stroił się, pewny swego przy skarbcu, a nawet prorokował.
Przypominał Kadafiego oraz aktualnie pokazanego w magazynie telewizyjnym czerwonego mafioza, który przegonił z zakupionej kamienicy starowinkę (zmarła w rozpaczy). Dziennikarze trafili do jego pałacu...nie mógł wyjść, bo ma „depresję” w związku z szykanami.
Niezawisły od sprawiedliwości sąd z czerwonym telefonem „ukarał” go założeniem obrączki na 8 miesięcy. Podobnie stało się ze Sławomirem Nowakiem (”dzwoń do ruska, a teraz do Tuska”)…
Świat nie znosi naszej wiary, bo właśnie dzisiaj dano film: „Wygrać ze śmiercią” (o mafii). Ten film ujawnia działanie szatana, który przeniknął także struktury rządowe (mafia w rządzie we Włoszech). Tak samo jest u nas, a w tym czasie zniewoleni (nieświadomi komu i czemu służą) wykonują rozkazy (zabijają swoje dusze).
Wiem to jako „wróg ludu”...podczas każdego posiedzenia czerwonego Sejmu RP wokół mnie robi się ruch jak 1-go Maja. Tak nie wolno, bo ujawnia się „oczy i uszy” władzy...u naszych „partnerów” ze Wschodu nie miało to znaczenia, bo takiego zabijano lub zamykano w psychuszce (”urojenie prześladowcze”). Dlaczego to trwa?
Chyba trzeba przetrzepać SS (służby specjalne), a tak się stanie, że będę oglądał film o zbrodniach Reinharda Heydricha jako protektora Czech i Moraw, który zapowiedział całkowite zniszczenie chrześcijaństwa...po wygranej wojnie.
Pasują tutaj też słowa (Oz 8,4-7.11-13): „Oni ustanawiali sobie królów, ale beze Mnie. Książąt mianowali – też bez mojej wiedzy. Czynili posągi ze srebra swego i złota – na własną zagładę. (...) Odrzucam cielca twojego, Samario (...) Wykonał go rzemieślnik, lecz nie jest on bogiem; w kawałki się rozleci (...) Oni wiatr sieją, zbierać będą burzę. Zboże bez kłosów nie dostarczy mąki, jeśliby nawet dało, zabierze ją obcy”.
Wiele ołtarzy Efraim zbudował, ale mu służą jedynie do grzechu. (...) Wypisałem im moje liczne prawa, lecz je przyjęli jako coś obcego. Lubią ofiary krwawe i chętnie je składają (...) Wspominam wtedy na ich przewinienia i karzę ich za grzechy – niech wrócą znów do Egiptu!” Także psalmista mówił o takich (Ps 115) „Ich bożki to srebro i złoto, robota rąk ludzkich. (...) Do nich są podobni ci, którzy je robią, i każdy, który im ufa”.
Właśnie w telewizji Marek Kotański, szef Monaru (”Anioł Wyklętych”), który pomagał wykluczonym wskazał na nietolerancję Kościoła Pana Jezusa, który nie pozwala na „wolność” czyli „róbta, co chceta”! Przy tym rozdawał wszystkim prezerwatywy. Jego czas skończył się, ale nie rozumie tego...tak samo jak Lech Wałęsa. Zginął w wypadku samochodwym (19 sierpnia 2002 r.).
W kościele wzrok zatrzymał wizerunek Boga Ojca zsyłającego na Pana Jezusa Ducha Świętego. Napłynęła osoba o. Pio, który czytał w myślach i w duszy, miał dar mówienia językami, znał naszą przyszłość. Kapłan w kazanie zmieszał duszę z duchem i Duchem Świętym (Osobą).
Eucharystię przyjąłem w intencji przywódców zbrodniczych organizacji i państwa, aby skruszeli…padłem na kolana, ale wszystko przerwał proboszcz - rozpoczynając najważniejszą cześć Mszy św. - czyli ogłoszenia parafialne.
Napłynęło natchnienie, abym natychmiast jechał do pogotowia (dyżur)...nawet nie czekałem na błogosławieństwo. To okazało się słuszne, ponieważ był już pilny wyjazd do 68-letniej kobiety umierającej we wstrząsie na zawał serca. Tam "spojrzało” zdjęcie ks. Jerzego Popiełuszki, a to oznaczało, że nie ma sensu wzywanie karetki „R” z odległego szpitala. Nic nie mogłem zrobić, a w pogotowiu żartowano, że „umarła przy pomocy lekarza”.
Po chwilce trafiłem do zimnej babuszki w ludzkiej norze, która zmarła wczoraj...otoczonej obrazami. Poprosiłem, aby podarowano mi figurkę św. Antoniego z Dzieciątkiem...córka ma wielki kult, później uraduje się.
Już pędzimy z poronieniem w toku („umierającym dzieciątkiem”), a nad karetką przeleciał bocian. Po powrocie wypisałem kartę zgonu zmarłej na zawał serca, a przy okazji mówiłem jej synowi o naszym dalszym istnieniu, rozłące z przebywaniem tutaj na wygnaniu. Uścisnąłem go dodając, że po prawdziwej stronie życia, gdy się spotkamy podziękuje mi za te słowa. Wskazałem mu na znak: dzisiaj jest niedziela Zesłania Ducha świętego..
Teraz chłopczykowi z nędznej rodziny podajemy penicylinę, odwożę go do domu stwierdzając, że nawet w USA nie byłby tak załatwiony. Załatwiłem też dzieciątko z zapaleniem płuc oraz z kokluszem, któremu podano ampicylinę, a nie znosi.
Po czasie radości wzywają do pijanego, pomyłkowo do wypadku, kierowca wracał dłuższą trasą przez swoją parafię. „Tutaj wie, kto go bije”, a napadają bardziej na dużych, bo jest się czym chwalić.
Koledze też zmarł pacjent, a teraz pędzi z umierającym po wypadku. Nie ma szans na modlitwę, rozbolała mnie głowa, dlaczego ludzie pragną być tutaj?
W intencji tego dnia popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego przed Panem Jezusem z zapaloną lampką. Wróci „czerwona mafia”...nic nie możesz uczynić bez akceptacji ich lisów i dworaków. Na potwierdzenie intencji z wyrzuconej gazety wyciąłem wielkie zdjęcie marszałka sowieckiego sojuza Gieorgija Żukowa...całego w orderach.
Pragnę modlitwy, wyświeciłem pokój lekarza dyżurnego, a w telewizji trafiłem na krzyk czerwonych, bo mówiono o zdrajcach narodu polskiego. Padłem na kolana, popłynie moja modlitwa ze słowami mordowanego bestialsko Zbawiciela: „Ojcze! Wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią”.
Po modlitwie miłość Boża zalała serce...także do bezbożnego personelu pogotowia, a to było działanie Ducha Świętego. Wszystko zakończą słowa Pana Jezusa do mnie: "będziesz tylko człowiekiem (...) jakże wielu pragnienie być bogami"...*
APeeL
*"Prawdziwe życie w Bogu" t. 3
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 539
W pogotowiu zerwał budzik...nic nie działo się w nocy! Padłem na kolana, podziękowałem św. Michałowi Archaniołowi za wczorajszy dzień. Popłynie "Anioł Pański", a właśnie słychać bicie dzwonów kościelnych.
W sercu czuję inny dzień...z pustką i rozdrażnieniem już od rana. Przykro mi z powodu czujności towarzyszy: kolega dyżurny, przyjaciel "ludu pracującego miast i wsi" podszedł i zajrzał, co nabieram do kanistra (wodę na działkę). Tak wcześnie, a sanitariusz już spaceruje...natomiast palacz tłucze się kotłowni.
Ilu rodaków jest zamęczanych przez garstkę zbrodniarzy na górze. Oni są całkowicie nieświadomi: będę służyli każdej władzy tak samo! Wyjaśniam spacerującemu, że za jego wierność należy mu się order! Wskazuję mu na nasze istnienie, późniejsza odpowiedzialność, bo nie można służyć dwóm panom, traci się przez to na duszy.
Jeszcze biegnie wcześniej pracująca pielęgniarka...zniewolenie ludzi jest totalne! Normalnego człowieka z tego powodu ruscy zamykają w szpitalach psychiatrycznych (urojenie prześladowcze).
W kościele znalazłem się w pobliżu Pana Jezusa z Gorejącym Sercem Gorejącym (figura), a wzrok zatrzymała Stacja Drogi Krzyżowej: Pan Jezus zdejmowany z Krzyża: "Och! Jezu! Jezu mój...jakże chciałbym być bliżej Twojego Serca".
W czytaniach (Dz 28,16-20, 30-31) popłynie opis z pobytu św. Pawła w Rzymie, a ja z wielką jasnością ujrzę Moc Boga, który tak to sprawił, że Apostoł Jan został zachowany (J 21, 20-25): "Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego?"
Nagle zrozumiałem, że za wszystko trzeba dziękować, bo wielu obdarowanie traktuje jako własny sukces. Na ten czas z daleka, głośno i wyraźnie - na wszystkie zawołania kapłana - odpowiadał niewidomy, który później podziękuje za proponowane podwiezienie.
W momencie największego skupienia, gdy w kościele trzymałem twarz w dłoniach: wówczas płynęła pieśń o Ojcu, że "Aniołowie kryją twarz" przed Najświętszym Obliczem naszego Ojca! Eucharystia w intencji tego dnia. Wychodzę z sercem całkowicie odmienionym, a właśnie płynie pieśń: "Matko Najświętsza módl się za nami" i "Zmartwychwstał Pan. Zmartwychwstał Pan!"
Teraz, gdy przepisuję z ręki wypada "Prawdziwe życie w Bogu" i otwiera się na Słowach Pana Jezusa (t III, str.402): "Nigdy się Mnie nie wyrzekaj, Moje dziecko. Nigdy nie odmawiaj Mi miejsca w twoim sercu".
W pracy zaczyna się nawał. Przewijają się chorzy:
- oto umierający na nowotwór...zapraszam go do Domu Pana, bo modli się w domu
- napad kolki nerkowej
- badania na kierowców
- przeziębienia, przestraszeni, sprawy rentowe...nerwice sugerujące chorobę serca
- i pokąsania przez komary...
W tym czasie ze starego kalendarza (1993 r.) wzrok zatrzymają Słowa Pana Jezusa: "dziękuję ci za prześladowców". W ręku także inna książka, podarunek od oficera politycznego (pracowałem wówczas w J. W. 2471 Adamów), która otworzyła się na stronach o świętych...z Janem Pawłem II.
"Dziękuję Panie Jezu! Dziękuję Panie Jezu! Nagle moje serce zalał ból spowodowany przez tych, którzy za nic nie dziękują Bogu Ojcu. Koi moja modlitwa, która zaczyna się od św. Osamotnienia Pana Jezusa i koronki do Ukrytych Cierpień Ciemnicy!
Pod krzyżem Pana Jezusa przykra niespodzianka, bo ktoś zabrał złośliwie jedną z płyt. To pewne działanie jakiegoś budowniczego Polski Ludowej. Natchnienie sprawiło, że odpowiednio ułożyłem jedną (jest dotychczas, gdy to przepisuję 18.05.2021).
W tej sekundce przypomniałem sobie Słowa Pana Jezusa o potrzebie dziękowania za prześladowców! Cóż to oznacza wobec dręczenia Pana Jezusa. Ja mam dawać świadectwo wiary...jako posłany! Wszystko wyjaśnia nam Światło Pana Jezusa! Napłynęły obrazy mojej niewdzięczności...w tym na studiach do wujka z Gdańsku-Oliwie, gdzie jeździłem - jak do własnego domu, bo mój był daleko.
Pan Jezus mówi do mnie z „PŻB”; „Dajcie Mi w pełni wasze serca, a Ja uczynię z nich niebo dla wychwalania Mnie, waszego Króla”. Natomiast z okładki tego tomu Bóg Ojciec powie: „Przyjdź dzisiaj powierzyć Mi siebie, serce – Sercu!” Pocałowałem Twarz Pana Jezusa, który narysowała Vassula Ryden...
APeeL
- 20.05.1994(pt) ZA AGENTÓW Z TEGO MIASTA I ZA DUSZE TAKICH
- 19.05.1994(c) ZA DUSZE NIJAKICH...
- 18.05.1994(ś) ZA WIERNYCH W SŁUŻBIE DO KOŃCA
- 17.05.1994(w) ZA FAŁSZYWYCH W POSTĘPOWANIU
- 16.05.1994(p) ŚCIEŻKA PROWADZĄCA DO DROGI ŚWIĘTOŚCI...
- 15.05.1994(n) ZA ODSTĘPCÓW...
- 14.05.1994(s) ZA PODNIESIONYCH Z PROCHU...
- 14.05.1993(pt) ZA POSTĘPUJĄCYCH WEDŁUG WIDZIMISIĘ...
- 13.05.1994(pt) ZA OBDAROWANYCH NIEWDZIĘCZNIKÓW...
- 12.05.1994(c) ZA BRACI NIEPRAWYCH...