- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 5
NMP z Lourdes
Po nocnych koszmarach w których pękła szklanka...w ciemności wołałem do Matki Bożej nie wiedząc, że dzisiaj jest wielkie święto. W drodze na spotkanie z Matką Pana Jezusa zalewała mnie radość i pokój, a w tym czasie płynęła modlitwa "Anioł Pański"...powtórzona trzy razy. Zrobiło się pięknie, ponieważ padał śnieg.
W kościele, na tablicy wzrok zatrzymało zdjęcie Matki Bożej z Dzieciątkiem! Przypomniałem sobie, że w ręku miałem zdjęcie Świętej Rodziny oraz obraz groty z Matką Bożą. Poprosiłem o zdrowie i ochronę mojej rodziny. Jakże piękny byłby film z taki przeżyć...z błyskami obrazów i myśli!
Podczas czytania Słowa Bożego łzy zalewały oczy…
1. W Księdze Rodzaju (Rdz 3,9-24) kara Boża spotkała Adama i Ewę...po spożyciu owocu z drzewa zakazanego. To jest symbolika, ale jak tam było, tak było...fakt faktem jesteśmy na zesłaniu na poprawę...nasze dusze otrzymały ciała spotykane w całym świecie ożywionym. Musimy powrócić do świętości, bo inaczej nie otworzą Królestwa Bożego!
2. Psalmista wołał (Ps 90,2.4-6.12-13): „Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką (…) Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca"...
3. Natomiast w Ewangelii (Mk 8,1-10) Pan Jezus rozmnożył chleb i ryby.
Ja w tym czasie ujrzałem jak wielką łaską jest posiadanie chleba i żywności dające poczucie bezpieczeństwa. Napłynęła osoba biednej znajomej, która ze swojego niedostatku dała ofiarę dla pogorzelców. Powiedziała, że wahała się, bo sama nie będzie miała na chleb, ale dała...po chwilce znalazła taką sumę, a po kilku dniach dwudziestokrotną!
Dla mnie to nic dziwnego, bo wszystko wokół jest wielkim cudem, a szczególnie dzieło stworzenia. Ja już tutaj uczestniczę w życiu Królestwa Niebieskiego – w jego radościach i cierpieniach. Ono jest już tutaj w nas, ale tego nie można przekazać. Większość kołacze się wokół ziemi, rządów – dziś ten jutro tamten!
Święta Hostia była w ww. intencji, a radość Boża zalała serce i w takim stanie wyszedłem z kościoła, pogodny i otwarty na ludzi, bo zawsze uciekam przed biegnącymi do mnie w sprawi swoich chorób. Postawiłem lampki pod figurą Matki Bożę, pełen lęku, bo jedziemy do Warszawy, zarazem wiem, że Matka Jezusa będzie z nami.
Szatan nie lubi mnie, a ja wiem to, ponieważ ujawniam jego działanie...co przypomina działanie i znane prowokacje cichociemnych. Jego też nie ma, nawet w kościele nie usłyszysz o wrogu naszych dusz. On zna Prawdę, bo był w Królestwie Bożym. Jedziemy wolno, w konwoju ponieważ jest bardzo ślisko z powodu śnieżycy z deszczem. Nagle jeden z samochodów skręcił ostro w przerwę konwoju, zarzuciło go i zakręciło dwa razy. Ja ominąłem go, ale jechałem do rowu. Nie nacisnąłem hamulca, a samochód sam wrócił na trasę.
W tym czasie żona krzyczała: „Matko! Matko Boża! Matko!”. Trzy samochody były rozbite, a dwa w rowie. Jak się okazało w jednym z nich byli jadący na pogrzeb! My wiedzieliśmy, że była to ochrona Matki Bożej...wynik codziennego wołania: „Pod Twoją obronę”.
W Centrum Handlowym jest przedsmak raju na ziemi, a ja w tym czasie odmawiam moje modlitwy, szczególnie połączenie Drogi Krzyżowej ze św. Agonią Pana Jezusa. W domu Pan Jezus powie do mnie z „Prawdziwego życia w Bogu”, że daje mi doświadczenia, które mam zapisywać! Zarazem oświecenie, abym przeczuwał to czego On pragnie!”
Wyszedłem na zakończenie mojej modlitwy, a wzrok zatrzymała książka "Byli wówczas z dziećmi" z relacjami dzieci z obozów (z całego świata, praca zbiorowa). Tam była relacja 14-latka, który w obozie narażał swoje życie, a dodatkowo w telewizji pokazano starszych Żydów.
Pomyślałem o ponownej Mszy świętej i wyszedłem do kościoła, a straszliwy ból zalewał serce: to współcierpienie ze Zbawicielem...krzyż Pański! Tak odczytałem intencję modlitewna ww. dnia. Straszliwy ból zalał serce z wołaniem: "Mateczko Najświętsza, jeżeli jest to Wola Boga Ojca proszę o dar uzdrawiania”.
Właśnie płynęła pieść o tym, że idę po śladach Pana Jezusa i współuczestniczę w Jego cierpieniu. W wyobraźni napłyną obraz wspólnej modlitwy z potrzebującymi uzdrowienia. Jednak po czasie napłynęło natchnienie wyjaśniające, że ja mam już uzdrawiania, ale d u c h o w e g o! Każdy z nas wierzących ma inne cierpienia. Pojawiła się postać Brata Alberta Chmielowskiego (Brata Alberta).
Po ponownej Eucharystii napłynęły obrazy ratowników narażających się i tego 14-letniego chłopca z obozu. Święta Hostia pękła na pół, a to oznacza jakieś dodatkowe współcierpienie z Panem Jezusem. Nie opiszę mojego stanu duszy naszym językiem. Przed snem w ręku znalazła się książeczka „O naśladowaniu Chrystusa”.
Zrozumiałem, że sam mam stworzyć coś takiego dla początkujących, dla takich jak ja. Nie wiedziałem, że w przyszłości moje doświadczenia popłynął na cały świat przez Internet. Tak właśnie chciałem rozkrzyczeć na początku nawrócenia...o mojej łase wiary i o Bogu Ojcu w Trójcy Jedynym.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 8
Przed snem poprosiłem Pana Jezusa, aby był ze mną i pomógł mi w milczeniu! Dziwne, ponieważ zostałem obudzony po północy oraz o 3:00, a to czas św. Osamotnienia Zbawiciela w Getsemani. Padłem na kolana współuczestnicząc w tym cierpieniu Zbawiciela.
Później wrócą koszmarne sny, a rano zerwałem się na dyżur w pogotowiu, którego dzisiaj nie mam! Na mszy świętej pojawił się w sercu drgnięcie. W słowie Bożym będą słowa…
1. Św. Pawła o Szatanie, którego symbolem jest wąż, który skusił niewiastę do złamania zakazu Boga Ojca (Rz 3,1-8): „Nie wolno wam jeść (…) owocu”. Po spożyciu z Adamem „otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy (…). Jak tam było tak było, fakt faktem nasze dusze zostały „obdarowane” zwierzęcymi ciałami i „jesteśmy na zesłaniu”. Jednak po otwarciu Królestwa Bożego przez Pana Jezusa możemy wracać jako ś w i ę c i!
2. Psalmista zawołał (Ps 32): „Szczęśliwy, komu odpuszczono grzechy”...
3. Natomiast w Ewangelii (Mk 7,31-37) Pan Jezus uzdrowił głuchoniemego: „Effatha, to znaczy: Otwórz się!” W tamtym czasie potrzebne był wstrząsające cuda. Pomyślałem o zamkniętych w sobie („milczków” i „sobków”)...tak jest w depresji, ale tutaj chodzi o zdrowych. Ile przykrości ma żona, gdy jej dobry mąż, nie odzywa się i zamyka na najbliższą osobę!
Po Eucharystii usta zalewał niesamowity smak związany ze zjednaniem z Duchowym Ciałem Pana Jezusa, trwało to jeszcze w przychodni, faktycznie moje serce było blisko Zbawiciela. To konflikt duszy i ciało fizycznego ziemi i nieba: "Jezu mój! Jezu!”
Jakby na ten czas przybyła matka z dwójką dzieci, których opuścił mąż i tata, pozostał na Zachodzie, gdzie pojechał na zarobek. Mówiłem do niej, a łzy zalewały oczy: trzeba do niego pisać „mój mężu” i prosić Matkę Bożą, aby dała mu promyk Światła Bożego, może drgnie, ujrzy żonę, złamanie Sakramentu z przypomnieniem sobie słów przysięgi: nie opuszczę cię aż do śmierci”. Przepłyną wszyscy porzucający rodziny, żony i dzieci oraz odwrotnie, bo wiele potomków nie chce znać swoich rodziców!
Dzisiaj niewierni mówią, że jeszcze nikt z stamtąd nie przyszedł i nie powiedział jak tam jest? Ja odpowiadam, że właśnie jestem wiedzący i mówię takiemu to, co ma go zadziwić z ostrzeżeniem, że nie będzie mógł powiedzieć: nie wiedziałem. Dodaję, że miał pecha, bo zostałem na niego nasłany, gdy piesek prowadził go na smyczy!
Nawał, a już 15.00 i czekają na mnie wizyty:
- u dziadka ze złamaniem szyjki kości udowej, który ma odleżyny, zanieczyszcza się i błaga o śmieć (podanie trucizny).
- natomiast babuszka już umierała nawet przyszła do niej dusza męża, widziała go na krześle, gdzie siedziałem. Jej syn na wózku inwalidzkim złorzeczy na swój los i krzyczy na matkę staruszkę! W tym domu obdarowano mnie dwoma wkładami do lampek...wprost od Pana Jezusa, ponieważ zapomniałem o krzyżu! Pojechałem tam i zapaliłem.
Przypomniało się poranne natchnie otwarcia „Prawdziwego życia w Bogu”, gdzie Pan Jezus zapytał mnie...po pocałowaniu Jego Twarzy: „Czy będziesz jeszcze dla Mnie pracował?” Podczas kupowania kwiatów dla żony płynęła piosenka ze słowami: „gdy trzymasz mnie za rękę, nawet pięknie wyglądam w starej sukience". W sercu poczułem drgnięcie, a w oczach zakręciły się łzy!
Ponownie poszedłem na Mszę świętą, ale już z żoną. Zmęczony przysypiałem stojąc przed Panem Jezusem Miłosiernym. Święta Hostia ponownie będzie w ww. intencji, a Ciało Duchowe Pana Jezusa jeszcze raz zalało duszę. Jakże jestem obdarowany: wszystko mam, a umęczenie sprawia, że nie czuję działania Bestii! Dusza zmęczona pracą jest bliska Bogu.
Popłynie moja modlitwa przebłagalna, ale bez żarliwości i bólu. Na ten moment "Prawdziwe życie w Bogu" otworzy się na Słowach Syna Bożego: "obsypałem cię wszystkimi moimi łaskami (...) dorzuć Moje cierpienia do swoich”…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 11
W pogotowiu "płacili za spanie". Czas wstawać, ponieważ - dzisiaj będziemy na Mszy świętej w mojej parafii - w intencji duszy ojca ziemskiego. W sercu popłynie pieśń, a ja nie znam słów: "Chwalić Pana chcę...radosną śpiewać pieśń". Po zatrzymaniu wzroku na obrazie Pana Jezusa z Całunu, pocałowałem Św. Twarz Zbawiciela, a w tym czasie z tomu pierwszego "Prawdziwego życia w Bogu" popłyną słowa: „Pokój niech będzie z tobą. Pochłaniaj mnie”! Ponownie pocałowałem Jezusa.
Wcześniej zacząłem pracę w przychodni, nawet z wielką chęcią i radością, a dodatkowo z radia płynęły piękne melodie z młodości, w tym „Dance me”. Łzy zalewały oczy z moim wołaniem: "Jezu! Jezu mój. Panie mojego serca i mojej duszy...mojej wieczności, życia i wszystkiego! Dlaczego ja tutaj jestem? Ojcze mój!"
Serce pragnęło pomagania ludziom oraz padnięcia na kolana...w odosobnieniu! Zobacz, jaki konflikt jest między ciałem i duszą!? Nic nie może w takich momentach ukoić oprócz mojej modlitwy przebłagalnej.
Zrozum, że są to błyski, chwile niewyobrażalnej tęsknoty za Ojcem Prawdziwym i Panem Jezusem. Nasze ciało jest zbyt słabe w stosunku do wstrząsających przeżyć duchowych! Dzisiaj nie ma przy mnie obecności Matki Bożej, nawet jej obrazek leży odwrócony.
Mówiłem do różnych ludzi, ale nie należy przekazywać doznań typu mistycznego, ponieważ nikt tego pojmie, a człowiek staje się nawiedzonym! Z całego rejonu lekarskiego tylko kilka starszych pań...specjalnie przyjeżdżało do mnie, aby usłyszeć takie słowa! To „reszka Pana” na ziemi! Przecież niezrozumiałe dla normalnego człowieka są słowa:
- o Wszechobecności Boga Ojca.
- Cudzie ostatnim jakim jest Eucharystia?
- Także to, że nasz Ojciec Niebieski jest w Trójcy Jedyny.
- Oraz o tym, że Bóg Ojciec, tak jak ziemski bardziej kocha złych, a nawet jego wrogów od zawołanych i wybranych! Jasna jest przypowieść o synu marnotrawnym, którego przyjął z otwartymi ramionami i obdarował bardziej od najlepszych, którzy cały czas był z nim!
Wiele rad było dla zagubionych...
- Proszę przekazać swoje cierpienie (utrata dwóch dzieci) na ręce Matki Bożej, nazywamy to uświęceniem cierpienia!
- Niech pani obejmie swoją opieką duchową wszystkie ofiary drogowe w tej okolicy i duszę takich (w tym dzieci).
- Proszę nie bać się śmierci (cierpiąca 64-latka), przekazać lęk Matce Bożej, nawet Dobrej Śmierci...ofiarować inne swoje cierpienia, bo nie wiedzą, że jest to początek życia wiecznego naszej duszy!
Teraz płynie piosenka Butterfly, a moje serce będzie rozpierała radość Boża. Wciąż przybywali pacjenci, a w tym czasie serce i duszę zalewało działanie Ducha Świętego. Nie można tego przekazać naszym językiem, a wówczas mam wielkie pragnienie pomagania, nie mogę nikomu odmówić przyjęcia. To wyraźna pomoc od Boga naszego i takie właśnie jest działanie Trzeciej Osoby Trójcy Świętej! W tym czasie Aznavour śpiewał piosenkę "Izabella", a to imię mojej żony! Wszystkich przyjąłem do 14:00!
Zdarzyły się też śmieszne sytuacje …
- kolega pojawił się w takim samym płaszczu jak ja, powiedziałem do personelu, że nie umawialiśmy się
- weszło dwóch Mietków po sobie...każdy kopnięty przez konia, a ja pytałem każdego z nich o Mietka Wachowskiego z Belwederu, czy też był kopnięty?
W "Dzienniczku" Siostry Faustyny przeczytałem słowa o Szatanie, który atakuje szczególnie dusze ludzi wolnych i nudzących się, dla niego groźne są dusze spracowane – jak ja w tej chwilce! Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego w ww. intencji tego dnia. Gołąbek usiadł na trasie przejazdu samochodem! To znak pokoju od Pana Jezusa.
Przed Mszą świętą padłem na kolana w przyćmionym kościele i popłakałem się, ponieważ przypomniały się słowa Pana Jezusa: "Pochłaniaj Mnie", a w tym czasie wzrok padł na figurę i obraz Pana Jezusa z Najświętszym Sercem! Zwróciła też uwagę stacja Drogi Krzyżowej z Weroniką: „Och! Jezu! Jezu!”
W tym czasie zawołałem z serca pytając Pana Jezusa: "dlaczego spływa na mnie tyle łask i to każdego dnia?" Oczy zalały łzy, ponieważ tutaj byłem ochrzczony, a wielu jest pozbawionych tego Sakramentu!? Wieczorem będę oglądał relację popa z przedstawicielami Armii Sowieckiej - większość tam jest nieochrzczona!
Pomogłem z natchnienia kaszlącemu kościelnemu, ponieważ panuje kokluszu u ludzi starszych, a jest nierozpoznawany przez lekarzy. Dałem mu syrop i zaleciłem antybiotyk, niepotrzebnie wykonywał zdjęcie klatki piersiowej.
Napłynęła tęsknota za Niebem, a kościół to miejsce najpiękniejsze na świecie: witraże, święte obrazy, wszystko wywołuje tęsknotę...nawet napłynęło wielkie pragnienie stania się świętym! Przypomniała się siostra Faustynka, rozumiemy nasze cierpienie oraz naszą ufność i zawierzenie w łączność z Bogiem.
Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego za duszę ojca ziemskiego, przy której popłaczę się. Napłynęły też dusze innych z rodziny: babci, cioci i tych których nie znałem (najdłużej przebywających w czyśćcu). Poprosiłem Boga Ojca o miłosierdzie nad nimi. Jeszcze różaniec Pana Jezusa - też z wołaniem za rodzinę.
W tym czasie organistka zaśpiewała pięknym głosem, a łzy płynęły po ubraniu, aż wstydziłem się, a to wielka łaska! Święta Hostia będzie w intencji duszy ojca. Tak pragnąłem trwać tutaj na modlitwie, wołaniu i czuwaniu.
Na koniec tego Misterium wzrok zatrzymał Pan Jezus w koronie cierniowej, popłynie relacja o śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Ból wprost zginał kolana do mojej modlitwy przebłagalnej ww. intencji dnia. APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 27
Po przebudzeniu byłem bardzo słaby i pusty, niechętny do pracy i pomagania. W czasie przejazdu do kościoła przypomniałem sobie, że zabrałem z domu "Prawdziwe życie w Bogu" z Panem Jezusem z Całunu, którego pocałowałem. Plucha, śnieg z deszczem, zimno...trafiłem na wychodzących z Mszy świętej!
Wyszedł także "mój" kapłan, a serce doznało drgnienia, a właśnie popłynie pieśń: „Panie zmiłuj się nad nami”. To zbliżyło mnie do Ojca Prawdziwego. Jakże miłe jest poczuciem Jego obecności! przy mnie! Ja Jestem”! Łzy płynęły po twarzy. Nie docierały słowa z Księgi Rodzaju o cudzie stworzenia wszystkiego (Rdz 2,4b-9.15-17).
Natomiast psalm (104,1-2.27-30) rozrywał serce: „Błogosław, duszo moja, Pana, o Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki”. W Ewangelii (Mk 7, 14-23) Pan Jezus zniósł koszerność, bo: „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym (…) bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. (…) Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota”.
Podczas Eucharystii serce zalało cierpienie wszystkich wymagających wsparcia! Jakby na potwierdzenie tego popłynęła pieśń o Bogu Ojcu, który pomaga każdemu - nigdy nie zawodzi proszących! Całkiem inny zacząłem pracę, nawet wróciła moc…
Babuszka opowiedziała sen w którym miała wizję Ojca Najświętszego i końca świata, a ja miałem łzy w oczach. Później przekazałem jej moje doświadczenie, o Stwórcy a ona miała łzy w oczach. Ilu wymaga wspomożenia…oto niezdolny do pracy murarz oraz młody rolnik z zaburzeniami rytmu serca.
Do tego wielu jest przestraszonych! Nauczycielka z wieloma schorzeniami nie wie jak zgłosić się o pomoc do nieba. Wskazałem jej na zwątpienie, od demona. Inna babuszka od lat woła o zdrowie, a jest zdrowa. Wskazałem, że Boga Ojca boli od tego głowa! Wskazałem, że ma przyjąć cierpienie i wszystko przekazywać na ręce Matki Bożej...ucałowała mnie za radości za tę radę!
W tym czasie moje serce zalała miłość z poczuciem bliskości Boga Ojca. Wprost chciałbym wołać: "Ojcze! Przecież Wszystko pokazałeś!” Serce zalewała słodycz, a to oznacza zapowiedź nawału chorych i kłopotów, a zarazem pomoc Bożą! Tak też będzie...przesuwali się chorzy z grypą, nie rozpoznawanym kokluszem u ludzi starszych, anginy, naderwanie mięśni, zespoły bólowe kręgosłupa, migreny, zwyrodnienia układu ruchu, kolka nerkowa i wielu słabych! Cały czas serce zalewała słodycz i pokój "Jezu! Jezu!”
Teraz na dyżurze od 15:00 pędzimy karetką, a w tym czasie płynie koronka do Miłosierdzia Bożego. Mężczyzna w wieku 50 lat padł martwy (na sekcji wyszedł nawał), a właśnie w rodzinie był pogrzeb jego ojca. Pocieszyłem zaskoczoną rodzinę. Pasował różaniec Pana Jezusa. Trafiłem do chorej, której nie miał kto wykupić leków. Załatwiłem to i zawieźliśmy jej do domu (przy okazji innego wyjazdu). Z radia popłynie informacja o 20 - 30 tysiącach pacjentów cierpiących na zanik mięśni...jakże tacy wymagają wspomożenia, różnego typu.
Na ten moment „spojrzał” Pan Jezus z Całunu, a z pierwszego tomu „Prawdziwego życia w Bogu” padną słowa do mnie: "Ja, Bóg, dam ci dość siły, aby umożliwić ci wypełnienie Mojego Dzieła (...) nie szukaj własnych spraw, lecz Moich (…) Pozwól mi w tobie zejść na ziemię, aby poznano Moje Słowo".
Dalej padło, to, co wiem: „żadna z Moich dusz wybranych nigdy nie bała się śmierci". Padłem na kolana odmawiając Drogę Krzyżową, a serce zatrzymało się na stacji: „Pan Jezus spotyka Swoją Matkę”. Ponownie Pan Jezu powiedział z ww. świadectwa wiary: „Ja usłyszałem twój głos, chociaż nikt cię nie słyszał i nikt nie wiedział, że do Mnie mówiłeś. To nie pochodziło z twoich warg, lecz z twojego serca".
W Starej gazecie wzrok zatrzymało zdjęcie z napisem "Kocham cię-kochanie moje". Po raz trzeci Pan powiedział do mnie: "Pokazałem ci jak Mnie dostrzegać i jak Mnie odczuwać! Korzystaj więc też z innych łask. Kocham cię".
Na ten czas zrywają do wypadku. Dalej płynie moja modlitwa (św. Agonia Pana Jezusa) z koronką do 5-u świętych Ran Zbawiciela w intencji wymagających wsparcia i za dusze takich. Nie wiem dlaczego, ale napłynęła postać teścia i teściowej. Wołałem za nich, aby Pan przygarnął teścia jak Swojego syna i dał mu pokój. Zawsze był grzeczny i cichy...przepraszałem za moje zachowanie. „Ojcze przebacz, tak chciałbym spotkać się z nim w przyszłości”! Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję 24.03.2026 będziemy z żoną na Mszy św. w ich intencji.
Wołałem zarazem za ofiary poślizgu samochodem, który rozbił się z rannym. Nie mogłem się ukoić, a w szpitalu był pełen korytarz podobnych ofiar. Wołałem za wszystkich w koronce do św. Ran Zbawiciela! Dodałem do tego różaniec Pana Jezusa z prośbą, aby smutki żony napływały do mojego serca...za wszystkie przykrości, które jej sprawiałem, przez tyle lat!
Ten dzień zakończy się obrazem w telewizji: „Zdejmowanie Pana Jezusa z krzyża”. Może sprawiły to moje uczynki i modlitwy. Tak właśnie „mówią do nas z Królestwa Bożego”. Dodam, że dzisiaj miałem ścisły post w intencji pokoju na świecie (wypiłem tylko kawę)...jakże smakowało jabłko!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 37
Dzisiaj po odrzuceniu przez żonę zawołałem do Matki Najświętszej, aby przyjęła to cierpienie...za mężczyzn, którzy nie pragną własnych żon. Jakże one cierpią z tego powodu! Popłynie "Anioł Pański" oraz koronka pokoju, która sprawiła wielki pokój w sercu!
Jak się okaże był potrzebny z powodu nawału chorych w przychodni, kłótniami na korytarzu z wpadaniem sanitariuszy z chorymi żonami, a pielęgniarkom zachciało się jechać do sanatorium! Dal wpadali z nagłymi bólami i do tego powtarzający recepty, bo można było zapisywać tyko na jeden miesiąc. Złość kierowano także na mnie... „Panie! Zmiłuj się nade mną".
W końcu napłynęła pokusa od Szatana, aby trzasnąć drzwiami i opuścić chorych, ale nie mogłem tego uczynić! Jestem potrzebny, bo wielu jest zagubionych duchowo - takim szczególnie pomagam i pocieszam! Jakby dla mojego wzmocnienia z radia popłynęła piękna muzyka grecka, a później serce i duszę zalała słodycz Boża. Tak zawsze dzieje się na szczycie udręki! Po latach będę wiedział, że takie właśnie działanie płynie od Ducha Świętego! Ponownie napłynęło pragnienie odmówienia modlitwy "Anioł Pański" ale w gabinecie była rozebrana niewiasta z gołym biustem.
O 15.00 napłynął smutek, ponieważ ludzie nadużywają przywilejów (proszę o nienależne zwolnienia), wzywają na niepotrzebne wizyty, aby nie czekać w przychodni. W końcu szukają winnego, kierując złość na mnie, w tym wypadku za moją dobroć, a ja nie jestem ministrem zdrowia, tylko niewolnikiem.
Padłem w ciężki sen z pragnieniem przebudzenia na Mszę świętą wieczorną i tak się stanie! Dzisiaj w Ewangelii (Mk 7,1-13) Pan Jezus łamie tradycję ludzką (zabiegi higieniczne) i przywraca Prawo Boże (miłość)! Krótko mówiąc „burzy porządek w swoim narodzie!”. Z tego powodu stał się winnym śmierci, ponieważ uważał się za Syna Boga Ojca! Trwa to dotychczas, naród wybrany czeka na zbawiciela z bombami atomowymi. Później trafiłem na 1. list św. Piotra, który zalecił: „Bracia miłujcie (...) Boga się lękajcie. (…) Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. (...) a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz”.
Dzisiaj było mi przykro, ponieważ nękają mnie udający pobożnych, właśnie w Domu Pana! Uciekłem po Mszy świętej odmawiając początek mojej modlitwy przebłagalnej. Kręciłem się po mieście, kusił alkohol, ale Pan dał dobre lody orzechowe. Wraca sprawa "wyszukiwania winnych" – to Pawlak z PSL-u, bo cały układ już zgnił. Znamy skazanych za niewinność, bzdurne szukanie "wrogów". Na koniec tego dnia popłynie film "Na czarno", gdzie młodego Polaka pracującego nielegalnie we Francji posądzono o włamanie ("wskazano na niego")!
APeeL
- 06.02.1995(p) ZA NACHALNYCH…
- 05.02.1995(n) ZA OBDAROWANYCH, KTÓRZY NIE CIESZĄ SIĘ...
- 04.02.1995(s) ZA ZALĘKNIONYCH...
- 04.02.1995(s) ZA LĘKLIWYCH...
- 03.02.1995(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W CUD BOSKIEJ MIŁOŚCI – EUCHARYSTIĘ…
- 03.02.1995(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W ISTNIENIE PANA JEZUSA W EUCHARYSTII
- 02.02.1995(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MOGĄ PRZYBYĆ Z POMOCĄ...
- 01.02.1995(ś) ZA ZAMĘCZONYCH...
- 31.01.1995(w) W INTENCJI ŻYCIA BRATERSKIEGO
- 30.01.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY PONIŻAJĄ...