Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

08.02.1995(ś) ZA WYMAGAJĄCYCH WSPARCIA…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 luty 1995
Odsłon: 30

      Po przebudzeniu byłem bardzo słaby i pusty, niechętny do pracy i pomagania. W czasie przejazdu do kościoła przypomniałem sobie, że zabrałem z domu "Prawdziwe życie w Bogu" z Panem Jezusem z Całunu, którego pocałowałem. Plucha, śnieg z deszczem, zimno...trafiłem na wychodzących z Mszy świętej!

     Wyszedł także "mój" kapłan, a serce doznało drgnienia, a właśnie popłynie pieśń: „Panie zmiłuj się nad nami”. To zbliżyło mnie do Ojca Prawdziwego. Jakże miłe jest poczuciem Jego obecności! przy mnie! Ja Jestem”! Łzy płynęły po twarzy. Nie docierały słowa z Księgi Rodzaju o cudzie stworzenia wszystkiego (Rdz 2,4b-9.15-17).

     Natomiast psalm (104,1-2.27-30) rozrywał serce: „Błogosław, duszo moja, Pana, o Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki”. W Ewangelii (Mk 7, 14-23) Pan Jezus zniósł koszerność, bo: „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym (…) bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. (…) Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota”.

    Podczas Eucharystii serce zalało cierpienie wszystkich wymagających wsparcia! Jakby na potwierdzenie tego popłynęła pieśń o Bogu Ojcu, który pomaga każdemu - nigdy nie zawodzi proszących! Całkiem inny zacząłem pracę, nawet wróciła moc… 

     Babuszka opowiedziała sen w którym miała wizję Ojca Najświętszego i końca świata, a ja miałem łzy w oczach. Później przekazałem jej moje doświadczenie, o Stwórcy a ona miała łzy w oczach. Ilu wymaga wspomożenia…oto niezdolny do pracy murarz oraz młody rolnik z zaburzeniami rytmu serca.

     Do tego wielu jest przestraszonych! Nauczycielka z wieloma schorzeniami nie wie jak zgłosić się o pomoc do nieba. Wskazałem jej na zwątpienie, od demona. Inna babuszka od lat woła o zdrowie, a jest zdrowa. Wskazałem, że Boga Ojca boli od tego głowa! Wskazałem, że ma przyjąć cierpienie i wszystko przekazywać na ręce Matki Bożej...ucałowała mnie za radości za tę radę!

     W tym czasie moje serce zalała miłość z poczuciem bliskości Boga Ojca. Wprost chciałbym wołać: "Ojcze! Przecież Wszystko pokazałeś!” Serce zalewała słodycz, a to oznacza zapowiedź nawału chorych i kłopotów, a zarazem pomoc Bożą! Tak też będzie...przesuwali się chorzy z grypą, nie rozpoznawanym kokluszem u ludzi starszych, anginy, naderwanie mięśni, zespoły bólowe kręgosłupa, migreny, zwyrodnienia układu ruchu, kolka nerkowa i wielu słabych! Cały czas serce zalewała słodycz i pokój "Jezu! Jezu!”

     Teraz na dyżurze od 15:00 pędzimy karetką, a w tym czasie płynie koronka do Miłosierdzia Bożego. Mężczyzna w wieku 50 lat padł martwy (na sekcji wyszedł nawał), a właśnie w rodzinie był pogrzeb jego ojca. Pocieszyłem zaskoczoną rodzinę. Pasował różaniec Pana Jezusa. Trafiłem do chorej, której nie miał kto wykupić leków. Załatwiłem to i zawieźliśmy jej do domu (przy okazji innego wyjazdu). Z radia popłynie informacja o 20 - 30 tysiącach pacjentów cierpiących na zanik mięśni...jakże tacy wymagają wspomożenia, różnego typu.

     Na ten moment „spojrzał” Pan Jezus z Całunu, a z pierwszego tomu „Prawdziwego życia w Bogu” padną słowa do mnie: "Ja, Bóg, dam ci dość siły, aby umożliwić ci wypełnienie Mojego Dzieła (...) nie szukaj własnych spraw, lecz Moich (…) Pozwól mi w tobie zejść na ziemię, aby poznano Moje Słowo".

   Dalej padło, to, co wiem: „żadna z Moich dusz wybranych nigdy nie bała się śmierci". Padłem na kolana odmawiając Drogę Krzyżową, a serce zatrzymało się na stacji: „Pan Jezus spotyka Swoją Matkę”. Ponownie Pan Jezu powiedział z ww. świadectwa wiary: „Ja usłyszałem twój głos, chociaż nikt cię nie słyszał i nikt nie wiedział, że do Mnie mówiłeś. To nie pochodziło z twoich warg, lecz z twojego serca".

     W Starej gazecie wzrok zatrzymało zdjęcie z napisem "Kocham cię-kochanie moje". Po raz trzeci Pan powiedział do mnie: "Pokazałem ci jak Mnie dostrzegać i jak Mnie odczuwać! Korzystaj więc też z innych łask. Kocham cię".

    Na ten czas zrywają do wypadku. Dalej płynie moja modlitwa (św. Agonia Pana Jezusa) z koronką do 5-u świętych Ran Zbawiciela w intencji wymagających wsparcia i za dusze takich. Nie wiem dlaczego, ale napłynęła postać teścia i teściowej. Wołałem za nich, aby Pan przygarnął teścia jak Swojego syna i dał mu pokój. Zawsze był grzeczny i cichy...przepraszałem za moje zachowanie. „Ojcze przebacz, tak chciałbym spotkać się z nim w przyszłości”! Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję 24.03.2026 będziemy z żoną na Mszy św. w ich intencji.

     Wołałem zarazem za ofiary poślizgu samochodem, który rozbił się z rannym. Nie mogłem się ukoić, a w szpitalu był pełen korytarz podobnych ofiar. Wołałem za wszystkich w koronce do św. Ran Zbawiciela! Dodałem do tego różaniec Pana Jezusa z prośbą, aby smutki żony napływały do mojego serca...za wszystkie przykrości, które jej sprawiałem, przez tyle lat!

    Ten dzień zakończy się obrazem w telewizji: „Zdejmowanie Pana Jezusa z krzyża”. Może sprawiły to moje uczynki i modlitwy. Tak właśnie „mówią do nas z Królestwa Bożego”. Dodam, że dzisiaj miałem ścisły post w intencji pokoju na świecie (wypiłem tylko kawę)...jakże smakowało jabłko!

                                                                                                                                      APeeL

07.02.1995(w) ZA SZUKAJĄCYCH WINNYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 luty 1995
Odsłon: 39

       Dzisiaj po odrzuceniu przez żonę zawołałem do Matki Najświętszej, aby przyjęła to cierpienie...za mężczyzn, którzy nie pragną własnych żon. Jakże one cierpią z tego powodu! Popłynie "Anioł Pański" oraz koronka pokoju, która sprawiła wielki pokój w sercu!

     Jak się okaże był potrzebny z powodu nawału chorych w przychodni, kłótniami na korytarzu z wpadaniem sanitariuszy z chorymi żonami, a pielęgniarkom zachciało się jechać do sanatorium! Dal wpadali z nagłymi bólami i do tego powtarzający recepty, bo można było zapisywać tyko na jeden miesiąc. Złość kierowano także na mnie... „Panie! Zmiłuj się nade mną".

    W końcu napłynęła pokusa od Szatana, aby trzasnąć drzwiami i opuścić chorych, ale nie mogłem tego uczynić! Jestem potrzebny, bo wielu jest zagubionych duchowo - takim szczególnie pomagam i pocieszam! Jakby dla mojego wzmocnienia z radia popłynęła piękna muzyka grecka, a później serce i duszę zalała słodycz Boża. Tak zawsze dzieje się na szczycie udręki! Po latach będę wiedział, że takie właśnie działanie płynie od Ducha Świętego! Ponownie napłynęło pragnienie odmówienia modlitwy "Anioł Pański" ale w gabinecie była rozebrana niewiasta z gołym biustem.

     O 15.00 napłynął smutek, ponieważ ludzie nadużywają przywilejów (proszę o nienależne zwolnienia), wzywają na niepotrzebne wizyty, aby nie czekać w przychodni. W końcu szukają winnego, kierując złość na mnie, w tym wypadku za moją dobroć, a ja nie jestem ministrem zdrowia, tylko niewolnikiem.

     Padłem w ciężki sen z pragnieniem przebudzenia na Mszę świętą wieczorną i tak się stanie! Dzisiaj w Ewangelii (Mk 7,1-13) Pan Jezus łamie tradycję ludzką (zabiegi higieniczne) i przywraca Prawo Boże (miłość)! Krótko mówiąc „burzy porządek w swoim narodzie!”. Z tego powodu stał się winnym śmierci, ponieważ uważał się za Syna Boga Ojca! Trwa to dotychczas, naród wybrany czeka na zbawiciela z bombami atomowymi. Później trafiłem na 1. list św. Piotra, który zalecił: „Bracia miłujcie (...) Boga się lękajcie. (…) Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń.  (...) a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz”.

     Dzisiaj było mi przykro, ponieważ nękają mnie udający pobożnych, właśnie w Domu Pana! Uciekłem po Mszy świętej odmawiając początek mojej modlitwy przebłagalnej. Kręciłem się po mieście, kusił alkohol, ale Pan dał dobre lody orzechowe. Wraca sprawa "wyszukiwania winnych" – to Pawlak z PSL-u, bo cały układ już zgnił. Znamy skazanych za niewinność, bzdurne szukanie "wrogów". Na koniec tego dnia popłynie film "Na czarno", gdzie młodego Polaka pracującego nielegalnie we Francji posądzono o włamanie ("wskazano na niego")!

                                                                                                                                                      APeeL

06.02.1995(p) ZA NACHALNYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 luty 1995
Odsłon: 35

      Okropne sny, a to nie wróży nic dobrego! Nawet umarłem trafiając do ciemności z obudzeniem się w jasności z radością! Jakby Bóg Ojciec pokazał mi stan duszy grzesznika po jego przejrzeniu. W tej słabości i strachu myśl uciekła do Boga Ojca! Teraz rozmyślałem, a nawet „rozmawiałem” z o. Jackiem Salijem z zapytaniem: dlaczego kapłan nie przekazuje własnych doświadczeniach duchowych, cytując tylko innych?

       Natomiast znajomym wskazałem: znacie mnie, wiodłem podłe życie, a teraz mówię wam, że Bóg Ojciec Jest, także Pan Jezus i Duch Święty oraz Matka Najświętsza. Wskazałem też na wszechobecność tych Świętych Osób, co dziwi, ale jest pokazuje monitoring, podsłuchy oraz „chodzenie za innymi”. Można powiedzieć, że prowadzę „bujne życie nocne”... Natomiast żona uciekała przed krzyczącą na nią dyrektorkę z władzy ludowej. Zarazem przeczytała mi relację dziewczynki o Ojcu Prawdziwym, która zginęła w wypadku samochodowym w wieku 7 lat! Ta niezwykła historia opisana jest w książce "Halo, pan Bóg? Tu Anna..." (ang. "Mister God, This Is Anna"), napisanej przez autora ukrywającego się pod pseudonimem Fynn (właściwie Sydney George Hopkins). 

     Książka opowiada o relacji młodego mężczyzny z osieroconą, czteroletnią dziewczynką, którą odnalazł w londyńskich dokach w latach 30. XX wieku. Choć Anna zginęła tragicznie w wieku niespełna 8 lat, jej dojrzałość duchowa i unikalny sposób postrzegania świata wywarły ogromny wpływ na otoczenie. 

    Kim była Anna? Według relacji autora była genialnym dzieckiem, które z niezwykłą prostotą i logiką potrafiło wyjaśniać skomplikowane pojęcia dotyczące Boga, miłości oraz nauk ścisłych, takich jak matematyka czy biologia.

  • Anna traktowała Boga jako swojego najlepszego przyjaciela, z którym prowadziła codzienne, szczere rozmowy. Dziewczynka uważała m.in. że „anioł jest głównie w środku, a człowiek głównie z wierzchu” oraz że Bóg nie potrzebuje naszych modlitw w sensie rytualnym, lecz naszej miłości i zrozumienia.

     Dla niej absolutnie pewne było, że wszystko wszystko uczynił Pan Bóg! Kiedy zaczyna się to widzieć, wtedy zaczyna się rozumieć, kim jest Pan Bóg. To potwierdza słowa Boga Ojca, że po to otrzymaliśmy rozum, aby ujrzeć Stwórcę wszystkiego. Nie mogłem się modlić, bo Szatan zalał mnie agentami z czerwonych służb. Zawołałam do Boga Ojca „za zaćmionych braci, którzy nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości”.

     Smutek zalał serce, bo to moi bracia, rodacy. W intencji mam dzisiaj milczeć, a jest to trudne, bo trwa przełom polityczny i ważą się losy naszej ojczyzny! W pracy jakoś szło, około 10:00 napłynęła słodycz Boża, a to zawsze oznaczało nawał ludzi: "Och Jezu! Jezu! Panie!"...wyrwało się z serca, które pragnie pomagać. Chwilkami spoglądał Pan Jezus gliniany trzymający się za głowę, gdy gadałem! Wykonała go zdeformowanymi dłońmi (rzs) pacjentka w Instytucie Reumatologicznym. Przepływał zalękniony lud...

– Proszę nie zamartwiać się, a ochronę dzieciątka powierzyć Matce Najświętszej, bo pani zmartwienie powoduje roztrój zdrowia, a pokoju szukać w świętej Hostii!

– Dom budowaliście bez modlitwy, teraz pani sama mieszka w wielkiej willi!

– Trzeba żyć tylko tą chwilką w łączności z Niebem.

– Pani zwątpienie to działanie Szatana...dlaczego mówią przeze mnie, bo widzą pani słabość duchową!

– Proszę przekazać (uświęcić) swoje cierpienie związane z operacją serca w intencji pokoju na świecie na ręce Matki Bożej po Sakramencie Pojednania! Nikomu nie odmówiłem do końca, nie przyjąłem wizyty do pacjenta z obcego rejonu i nie mogłem pozbyć się wzywającej na wizytę, który przyznała się, że jest jeszcze chora córka i jej dzieci.

     Napłynęły też osoby mocnych staruszki, które dzisiaj przybyły po wnioski do sanatorium! Podczas powrotu wróciły zdarzenia…

– W niedalekim ośrodku zdrowia tkwi lekarka mimo skarg pacjentów .

– Moja nachalność podczas pobytu u teściów, którzy chcieli zamienić mieszkanie.

– Poranny występ Andrzeja Szczypiorskiego w telewizji, nie wystarczył mu czas kazań za komuny!

– Pchający się przed drzwiami gabinetu...młody chory nie przepuścił babuszki, a wielu obcych żądało swoich przywilejów!

      Po koronce do Miłosierdzia Bożego popłynie moja modlitwa przebłagalna, a ból będzie zalewał serce. Właśnie przewozili świnie. które są wzorem pchania się do koryta! Chora przekazała, że o. Kolbe nigdy nie podchodził pierwszy do kotła! Jakże cierpi dusza na tym zesłaniu. Zły słusznie podsuwał wizyty, nie zdążyłbym na Mszę św. wieczorną! W kościele przysypiałem, a Zły zalewał mnie sekundowymi...brzydkimi snami. Dodatkowo w pustym kościele „czuwaj” cichutko usiadł za mną! Nachalność ludzka ma różne oblicza.

     Po św. Hostii ból zalał serce, a w domu przywita mnie figurka Pana Jezusa w koronie cierniowej. Pokazano targ w Krakowie, gdzie nachalni zajmują najlepsze miejsca, młodych okradających ludzi po straszeniu nożem, do tego nachalność w rządzie i Sejmie RP!

    Z płaczem padłem na kolana kończąc moją modlitwę, a w tym czasie napłynęły cierpienia, stygmatyka o. Pio. Ból trwał trzy godziny, cóż dziwnego, przecież prosiłem Pana Jezusa o takie cierpienie. Zmorzył mnie sen…

                                                                                                                      APeeL

05.02.1995(n) ZA OBDAROWANYCH, KTÓRZY NIE CIESZĄ SIĘ...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 luty 1995
Odsłon: 115

     Po dyżurze wstąpiłem do kwiaciarni, gdzie pani podarowała mi bukiet dla żony, bo klient nie odebrał, ale zaznaczyła, że będzie miała jedną wizytę domową...bezpłatną, a są bezpłatne. Żona nie była zadowolona, ponieważ nie powinienem brać, ale zapłacić. Dodatkowo pokazała obdarowanych przez babcię...walącą się chatą!

       Córka jest niezadowolona z kawalerki w W-wie, a w tym czasie pani Ochojska organizuje pomoc dla Czeczeni. Tak poznałem intencję modlitewna tego dnia i zacząłem moją modlitwę. Ból zalał serce z tego powodu, bo większość jest niezadowolona z różnych darów, a przede wszystkim nie chcą daru łaski wiary! Nie dość tego, bo napadają na wyznających wiarę katolicką! Wszystkie inne są fajne...

      W tym czasie w ręku znalazło się pisma "babskie", gdzie wszystko jest piękne z przepychem. Czy ci ludzie cieszą się z tego?  Przy tym: z dachu nad głową, posiadania nóg i oczu, itd.! Czy cieszą się z posiadania kościoła Pana Jezusa?

     Po śniadaniu i krótkim śnie obudziłem się pełen radości i chęci do życia - nawet złośliwie żartowałem!

- Jeżeli Lech Wałęsa nie rozwiąże Sejmu RP...to go wydam!

      W tym czasie nastąpił konflikt dusza/ciało z pragnieniem padnięcia na kolana, a właśnie wypada śniadanie! Z radia dobiegną słowa świętego Pawła poniżające samego siebie (1 Kor 15,1-11): „Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży”. Łzy zalały oczy, ponieważ ten Apostoł jest mi bardzo bliski (...) - zostałem zawołany podobnie do niego.

     Obaj mamy poczucie nicości, nędzy, potrzebę posługiwania...w pierwszej mierze Panu Jezusowi. Wówczas, w moim wypadku stajesz się lekarzem ciała i duszy! Gdy Pan zawoła pragniesz porzucić wszystko i iść za Nim. Nie zrozumie tego normalny człowiek, to jest Tajemnica Boża!

      Dom to namiastka Królestwa Bożego. W ręku mam książeczkę "Joni", która otworzyła się na jej wołaniu do Pana Jezusa: o wyjaśnienie, ponieważ znalazła się na wózku inwalidzkim i nie wie czy to jest dar od Boga? Pan dał jej prawdziwą wiarę oraz wózek inwalidzki! Cierpienie czyli korona cierniowa!

     Popłakałem się, ponieważ moje obdarowanie jest pełne!  Przecież Pan Jezus przyjął w swoim sercu...skazanie na śmierć także za mnie! Korona cierniowa ma bezmiar łask…w tym jest niesłusznie oskarżenie, obmowa, poniżenie z prowokacjami, itd. Wzrok zatrzymała figurka Pana Jezusa porcelanowego, a to prośba o czystość.

     Przytuliliśmy się z żoną – stając się jedną duszą. Nie jednym ciałem, ale jedną duszą. Pozostaliśmy w czystości. Zbliża się czas koronki - wyszedłem z domu, bo lubię modlitwę na otwartej przestrzeni...dodałem do niej moją modlitwę przebłagalną akcentując Ukryte Cierpienia Pana Jezusa w Ciemnicy (u mnie to UCC).

     Dodam, że jest wymodlana i po latach znajdę potwierdzenie tego, że taka jest prawidłowa, ponieważ sprawia współcierpienie z Panem Jezusem. To towarzyszenie Zbawicielowi od Getsemani do Golgoty! Krążyłem po moim miasteczku nad rzeczką oglądając piękne samochody i wille oraz lepianki z bałaganem.

     Napłynął obraz świata Boga Ojca...w którym mamy wszystko do przetrwania w Obozie Ziemia, ale nie widać poruszenia w wierze, a do kościoła są dwa kroki! Przy Świętej Agonii 10 razy powtarzałem "Ojcze! Wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią" i prawie płakałem, ból zalewał serce i duszę. Nawet zatrzymałem się przy drzewie cierniowym i ułamałem gałązkę. Ból, ból, ból...piękne sklepy, bogactwo i nędza, a właśnie teraz napływa obraz Czeczenów, ludność z b. Jugosławii oraz zdjęcia z Rwandy z płaczącymi dzieckiem nad zabitą matką. Nie ujrzysz tego wszystkiego - bez Światła Bożego.

      Popłynie wołanie do Boga Ojca, aby przyjął przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny – Pięć Świętych Ran Pana Jezusa – za tych, którzy nie cieszą się z obdarowania. To wszystko zawsze trwa ok. 1.0-1.5 godz.

      W relacji z Mistrzostw Europy w jeździe figurowej popłynie piękna i smutna muzyka, a moje serce zaleje tęskna miłość za Niebem, a w oczach pojawią się łzy. Ludzie znają tęsknotę za najbliższymi, ale dla mnie liczy się w tej chwilce - Bóg Ojciec. Czas szybko płynie i już idziemy na Mszę świętą, a ja wołam: "Panie Jezu! Ukochany! Ojcze Najświętszy! Błagam w intencji dusz czyśćcowych. Ja w tej chwili wiem jak cierpią, odsunięci od Boga Ojca, Pana Jezusa i Nieba! Oni wiedzą, to co ja teraz"…

     Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego intencji tych, którzy przekazują Bogu Ojcu swoje cierpienia poprzez mękę Pana Jezusa: "Przez zasługę Świętej Męki Zbawiciela Boże Ojcze miej miłosierdzie nad tymi duszami". Wprost błagałem, a wołanie płynęło z głębi serca i duszy.

      W tym stanie popłynie pieśń: "Kochajmy Pana, bo Serce Jego". Popłakałem się, skuliłem, oczy i twarz miałem zalane łzami. Te łzy płynęły falami wraz z czytaniami (Iz 6,1-2a.3-8) w których prorok miał łaskę ujrzenia Boga Ojca, gdzie wołano: „Święty, święty, święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały. Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem”.

      Ja w tym czasie płakałem z błaganiem: "Pani Jezu! Proszę o czystość w dniu dzisiejszym". Psalmista wołał: „Będę Cię sławił, Panie, z całego serca, bo usłyszałeś słowa ust moich. Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów, pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku”. Natomiast Pan Jezus sprawił dzisiaj duży połów ryb (Ewangelia: Łk 5,1-11).

     Napłynęło poczucie bliskości Boga Ojca, a uniesienia duchowe napływały błyskami, bo nasze słabe serce nie wytrzymałoby większego nasilenia. Kapłan mówił o oddaniu swojej woli Zbawicielowi z pójściem za Nim, o konflikcie ciała i duszy z potrzebą świętości, ale nie wspomniał o Szatanie!

      Nie mogłem się ukoić, wróciły słowa Boga Ojca do proroka: "kogo mam posłać?" Ja wiem, że Pan zawołał także mnie, zawołał i obdarował, nie znam jeszcze celu ostatecznego posłannictwa, ale wiem, że mam to zapisywać! Właśnie popłynęła pieśń: "to Ty na mnie spojrzałeś. Dziś Twe usta wyrzekły me imię”

      Święta Hostia będzie w intencji dnia, serce zalewała słodycz duchowa, św. Hostia długo przebywała w ustach! Tak, tutaj dobrze, kilka osób z pełnego kościoła podeszło do Komunii św.! Proboszcz natychmiast uderzył ogłoszeniami parafialnymi. Najświętszy Sakrament został zepchnięty życzeniami dla solenizantów! 

     Teraz ja szybko wychodzę, trwa ból, a już 19:00 i nie mogę się ukoić, nawet nie mogę odmówić żadnej modlitwy. W okolicy serca pojawiło się ciepło, a w duszy pokój i pragnienie wołania do nieba. Trwałem w oddaleniu od ziemi - nawet nie pasowała kolacja. W tym czasie mignęła twarz Pana Jezusa z Całunu, którego oczy uśmiechały się. W pierwszym tomie „Prawdziwego życia w Bogu” (strona 211) padną słowa do mnie:

     „Andrzeju, byłem obecny w Moim kościele”. Tak, Pan Jezus był dzisiaj w naszym kościele. Ja w tym czasie pragnąłem wyjść i mówić do wiernych o poczuciu Jego obecności! Odruchowo, zamyślony przerzuciłem strony tej księgi, a Pan Jezus zapewnia:

    "Odczuwaj zawsze potrzebę Mnie, ponieważ beze mnie zginiesz. Aż do końca będę ci dawał wszystko, czego ci brakuje. Pozostaw mi całkowitą wolność wobec siebie, ponieważ ja znam twoje potrzeby (strona 131). Twoja miłość do Mnie leczy i ratuje wiele dusz idących na zatracenie...opuszczone dzieci nie wiedzące, w którą stronę mają iść".

       Jakże to znam. Nawet mówiłem do kierowcy: jedzie pan drogą, kierunkowskazy, a nie wie dokąd? Ja znam drogę - z ziemi do nieba! Na ten czas wzrok zatrzymała wizja Apostoła Jana opisująca triumf Zbawiciela. "Ujrzał tam tłum (...) z każdego narodu i wszystkich pokoleń (...) przed Barankiem odzianych w białe szaty z palmami w rękach”.

      Joni na wózku inwalidzkim jest pewna, że w nowym ciele będzie zdrowa. Zawsze to mówię pacjentom, że większa jest radość takich w momencie śmierci. Piękni i młodzi, pełni powodzenia mogą żałować ciała fizycznego (...) tak jak zgubionego złota. Zarazem w udrękach ludzie odwracają się od Boga...zamiast przyjmować swoje cierpienia i je przekazywać (uświęcać)! 

      Szatan w tym czasie zarzuca Stwórcy, że łatwo chwalić swojego Pana, gdy otacza opieką błogosławionych i ich chroni.  Przypomina się błogosławieństwo dzisiejszego dnia i poczucie ataku demona. Zawsze znika po zjednaniu z Panem Jezusa w Eucharystii…

                                                                                                                                 APeeL

04.02.1995(s) ZA ZALĘKNIONYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 luty 1995
Odsłon: 134

 Zapis do edycji

 

 

  1. 04.02.1995(s) ZA LĘKLIWYCH...
  2. 03.02.1995(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W CUD BOSKIEJ MIŁOŚCI – EUCHARYSTIĘ…
  3. 03.02.1995(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W ISTNIENIE PANA JEZUSA W EUCHARYSTII
  4. 02.02.1995(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MOGĄ PRZYBYĆ Z POMOCĄ...
  5. 01.02.1995(ś) ZA ZAMĘCZONYCH...
  6. 31.01.1995(w) W INTENCJI ŻYCIA BRATERSKIEGO
  7. 30.01.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY PONIŻAJĄ...
  8. 29.01.1995(n) ZA ROZDZIELONYCH...
  9. 28.01.1995(s) ZA WYGNAŃCÓW
  10. 27.01.1995(pt) ZA ŻYJĄCYCH JESZCZE LUDOBÓJCÓW...

Strona 2016 z 2494

  • 2011
  • 2012
  • 2013
  • 2014
  • 2015
  • 2016
  • 2017
  • 2018
  • 2019
  • 2020

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 138

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?