- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 44
Dzisiaj po odrzuceniu przez żonę zawołałem do Matki Najświętszej, aby przyjęła to cierpienie...za mężczyzn, którzy nie pragną własnych żon. Jakże one cierpią z tego powodu! Popłynie "Anioł Pański" oraz koronka pokoju, która sprawiła wielki pokój w sercu!
Jak się okaże był potrzebny z powodu nawału chorych w przychodni, kłótniami na korytarzu z wpadaniem sanitariuszy z chorymi żonami, a pielęgniarkom zachciało się jechać do sanatorium! Dal wpadali z nagłymi bólami i do tego powtarzający recepty, bo można było zapisywać tyko na jeden miesiąc. Złość kierowano także na mnie... „Panie! Zmiłuj się nade mną".
W końcu napłynęła pokusa od Szatana, aby trzasnąć drzwiami i opuścić chorych, ale nie mogłem tego uczynić! Jestem potrzebny, bo wielu jest zagubionych duchowo - takim szczególnie pomagam i pocieszam! Jakby dla mojego wzmocnienia z radia popłynęła piękna muzyka grecka, a później serce i duszę zalała słodycz Boża. Tak zawsze dzieje się na szczycie udręki! Po latach będę wiedział, że takie właśnie działanie płynie od Ducha Świętego! Ponownie napłynęło pragnienie odmówienia modlitwy "Anioł Pański" ale w gabinecie była rozebrana niewiasta z gołym biustem.
O 15.00 napłynął smutek, ponieważ ludzie nadużywają przywilejów (proszę o nienależne zwolnienia), wzywają na niepotrzebne wizyty, aby nie czekać w przychodni. W końcu szukają winnego, kierując złość na mnie, w tym wypadku za moją dobroć, a ja nie jestem ministrem zdrowia, tylko niewolnikiem.
Padłem w ciężki sen z pragnieniem przebudzenia na Mszę świętą wieczorną i tak się stanie! Dzisiaj w Ewangelii (Mk 7,1-13) Pan Jezus łamie tradycję ludzką (zabiegi higieniczne) i przywraca Prawo Boże (miłość)! Krótko mówiąc „burzy porządek w swoim narodzie!”. Z tego powodu stał się winnym śmierci, ponieważ uważał się za Syna Boga Ojca! Trwa to dotychczas, naród wybrany czeka na zbawiciela z bombami atomowymi. Później trafiłem na 1. list św. Piotra, który zalecił: „Bracia miłujcie (...) Boga się lękajcie. (…) Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. (...) a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz”.
Dzisiaj było mi przykro, ponieważ nękają mnie udający pobożnych, właśnie w Domu Pana! Uciekłem po Mszy świętej odmawiając początek mojej modlitwy przebłagalnej. Kręciłem się po mieście, kusił alkohol, ale Pan dał dobre lody orzechowe. Wraca sprawa "wyszukiwania winnych" – to Pawlak z PSL-u, bo cały układ już zgnił. Znamy skazanych za niewinność, bzdurne szukanie "wrogów". Na koniec tego dnia popłynie film "Na czarno", gdzie młodego Polaka pracującego nielegalnie we Francji posądzono o włamanie ("wskazano na niego")!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 40
Okropne sny, a to nie wróży nic dobrego! Nawet umarłem trafiając do ciemności z obudzeniem się w jasności z radością! Jakby Bóg Ojciec pokazał mi stan duszy grzesznika po jego przejrzeniu. W tej słabości i strachu myśl uciekła do Boga Ojca! Teraz rozmyślałem, a nawet „rozmawiałem” z o. Jackiem Salijem z zapytaniem: dlaczego kapłan nie przekazuje własnych doświadczeniach duchowych, cytując tylko innych?
Natomiast znajomym wskazałem: znacie mnie, wiodłem podłe życie, a teraz mówię wam, że Bóg Ojciec Jest, także Pan Jezus i Duch Święty oraz Matka Najświętsza. Wskazałem też na wszechobecność tych Świętych Osób, co dziwi, ale jest pokazuje monitoring, podsłuchy oraz „chodzenie za innymi”. Można powiedzieć, że prowadzę „bujne życie nocne”... Natomiast żona uciekała przed krzyczącą na nią dyrektorkę z władzy ludowej. Zarazem przeczytała mi relację dziewczynki o Ojcu Prawdziwym, która zginęła w wypadku samochodowym w wieku 7 lat! Ta niezwykła historia opisana jest w książce "Halo, pan Bóg? Tu Anna..." (ang. "Mister God, This Is Anna"), napisanej przez autora ukrywającego się pod pseudonimem Fynn (właściwie Sydney George Hopkins).
Książka opowiada o relacji młodego mężczyzny z osieroconą, czteroletnią dziewczynką, którą odnalazł w londyńskich dokach w latach 30. XX wieku. Choć Anna zginęła tragicznie w wieku niespełna 8 lat, jej dojrzałość duchowa i unikalny sposób postrzegania świata wywarły ogromny wpływ na otoczenie.
Kim była Anna? Według relacji autora była genialnym dzieckiem, które z niezwykłą prostotą i logiką potrafiło wyjaśniać skomplikowane pojęcia dotyczące Boga, miłości oraz nauk ścisłych, takich jak matematyka czy biologia.
- Anna traktowała Boga jako swojego najlepszego przyjaciela, z którym prowadziła codzienne, szczere rozmowy. Dziewczynka uważała m.in. że „anioł jest głównie w środku, a człowiek głównie z wierzchu” oraz że Bóg nie potrzebuje naszych modlitw w sensie rytualnym, lecz naszej miłości i zrozumienia.
Dla niej absolutnie pewne było, że wszystko wszystko uczynił Pan Bóg! Kiedy zaczyna się to widzieć, wtedy zaczyna się rozumieć, kim jest Pan Bóg. To potwierdza słowa Boga Ojca, że po to otrzymaliśmy rozum, aby ujrzeć Stwórcę wszystkiego. Nie mogłem się modlić, bo Szatan zalał mnie agentami z czerwonych służb. Zawołałam do Boga Ojca „za zaćmionych braci, którzy nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości”.
Smutek zalał serce, bo to moi bracia, rodacy. W intencji mam dzisiaj milczeć, a jest to trudne, bo trwa przełom polityczny i ważą się losy naszej ojczyzny! W pracy jakoś szło, około 10:00 napłynęła słodycz Boża, a to zawsze oznaczało nawał ludzi: "Och Jezu! Jezu! Panie!"...wyrwało się z serca, które pragnie pomagać. Chwilkami spoglądał Pan Jezus gliniany trzymający się za głowę, gdy gadałem! Wykonała go zdeformowanymi dłońmi (rzs) pacjentka w Instytucie Reumatologicznym. Przepływał zalękniony lud...
– Proszę nie zamartwiać się, a ochronę dzieciątka powierzyć Matce Najświętszej, bo pani zmartwienie powoduje roztrój zdrowia, a pokoju szukać w świętej Hostii!
– Dom budowaliście bez modlitwy, teraz pani sama mieszka w wielkiej willi!
– Trzeba żyć tylko tą chwilką w łączności z Niebem.
– Pani zwątpienie to działanie Szatana...dlaczego mówią przeze mnie, bo widzą pani słabość duchową!
– Proszę przekazać (uświęcić) swoje cierpienie związane z operacją serca w intencji pokoju na świecie na ręce Matki Bożej po Sakramencie Pojednania! Nikomu nie odmówiłem do końca, nie przyjąłem wizyty do pacjenta z obcego rejonu i nie mogłem pozbyć się wzywającej na wizytę, który przyznała się, że jest jeszcze chora córka i jej dzieci.
Napłynęły też osoby mocnych staruszki, które dzisiaj przybyły po wnioski do sanatorium! Podczas powrotu wróciły zdarzenia…
– W niedalekim ośrodku zdrowia tkwi lekarka mimo skarg pacjentów .
– Moja nachalność podczas pobytu u teściów, którzy chcieli zamienić mieszkanie.
– Poranny występ Andrzeja Szczypiorskiego w telewizji, nie wystarczył mu czas kazań za komuny!
– Pchający się przed drzwiami gabinetu...młody chory nie przepuścił babuszki, a wielu obcych żądało swoich przywilejów!
Po koronce do Miłosierdzia Bożego popłynie moja modlitwa przebłagalna, a ból będzie zalewał serce. Właśnie przewozili świnie. które są wzorem pchania się do koryta! Chora przekazała, że o. Kolbe nigdy nie podchodził pierwszy do kotła! Jakże cierpi dusza na tym zesłaniu. Zły słusznie podsuwał wizyty, nie zdążyłbym na Mszę św. wieczorną! W kościele przysypiałem, a Zły zalewał mnie sekundowymi...brzydkimi snami. Dodatkowo w pustym kościele „czuwaj” cichutko usiadł za mną! Nachalność ludzka ma różne oblicza.
Po św. Hostii ból zalał serce, a w domu przywita mnie figurka Pana Jezusa w koronie cierniowej. Pokazano targ w Krakowie, gdzie nachalni zajmują najlepsze miejsca, młodych okradających ludzi po straszeniu nożem, do tego nachalność w rządzie i Sejmie RP!
Z płaczem padłem na kolana kończąc moją modlitwę, a w tym czasie napłynęły cierpienia, stygmatyka o. Pio. Ból trwał trzy godziny, cóż dziwnego, przecież prosiłem Pana Jezusa o takie cierpienie. Zmorzył mnie sen…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 119
Po dyżurze wstąpiłem do kwiaciarni, gdzie pani podarowała mi bukiet dla żony, bo klient nie odebrał, ale zaznaczyła, że będzie miała jedną wizytę domową...bezpłatną, a są bezpłatne. Żona nie była zadowolona, ponieważ nie powinienem brać, ale zapłacić. Dodatkowo pokazała obdarowanych przez babcię...walącą się chatą!
Córka jest niezadowolona z kawalerki w W-wie, a w tym czasie pani Ochojska organizuje pomoc dla Czeczeni. Tak poznałem intencję modlitewna tego dnia i zacząłem moją modlitwę. Ból zalał serce z tego powodu, bo większość jest niezadowolona z różnych darów, a przede wszystkim nie chcą daru łaski wiary! Nie dość tego, bo napadają na wyznających wiarę katolicką! Wszystkie inne są fajne...
W tym czasie w ręku znalazło się pisma "babskie", gdzie wszystko jest piękne z przepychem. Czy ci ludzie cieszą się z tego? Przy tym: z dachu nad głową, posiadania nóg i oczu, itd.! Czy cieszą się z posiadania kościoła Pana Jezusa?
Po śniadaniu i krótkim śnie obudziłem się pełen radości i chęci do życia - nawet złośliwie żartowałem!
- Jeżeli Lech Wałęsa nie rozwiąże Sejmu RP...to go wydam!
W tym czasie nastąpił konflikt dusza/ciało z pragnieniem padnięcia na kolana, a właśnie wypada śniadanie! Z radia dobiegną słowa świętego Pawła poniżające samego siebie (1 Kor 15,1-11): „Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży”. Łzy zalały oczy, ponieważ ten Apostoł jest mi bardzo bliski (...) - zostałem zawołany podobnie do niego.
Obaj mamy poczucie nicości, nędzy, potrzebę posługiwania...w pierwszej mierze Panu Jezusowi. Wówczas, w moim wypadku stajesz się lekarzem ciała i duszy! Gdy Pan zawoła pragniesz porzucić wszystko i iść za Nim. Nie zrozumie tego normalny człowiek, to jest Tajemnica Boża!
Dom to namiastka Królestwa Bożego. W ręku mam książeczkę "Joni", która otworzyła się na jej wołaniu do Pana Jezusa: o wyjaśnienie, ponieważ znalazła się na wózku inwalidzkim i nie wie czy to jest dar od Boga? Pan dał jej prawdziwą wiarę oraz wózek inwalidzki! Cierpienie czyli korona cierniowa!
Popłakałem się, ponieważ moje obdarowanie jest pełne! Przecież Pan Jezus przyjął w swoim sercu...skazanie na śmierć także za mnie! Korona cierniowa ma bezmiar łask…w tym jest niesłusznie oskarżenie, obmowa, poniżenie z prowokacjami, itd. Wzrok zatrzymała figurka Pana Jezusa porcelanowego, a to prośba o czystość.
Przytuliliśmy się z żoną – stając się jedną duszą. Nie jednym ciałem, ale jedną duszą. Pozostaliśmy w czystości. Zbliża się czas koronki - wyszedłem z domu, bo lubię modlitwę na otwartej przestrzeni...dodałem do niej moją modlitwę przebłagalną akcentując Ukryte Cierpienia Pana Jezusa w Ciemnicy (u mnie to UCC).
Dodam, że jest wymodlana i po latach znajdę potwierdzenie tego, że taka jest prawidłowa, ponieważ sprawia współcierpienie z Panem Jezusem. To towarzyszenie Zbawicielowi od Getsemani do Golgoty! Krążyłem po moim miasteczku nad rzeczką oglądając piękne samochody i wille oraz lepianki z bałaganem.
Napłynął obraz świata Boga Ojca...w którym mamy wszystko do przetrwania w Obozie Ziemia, ale nie widać poruszenia w wierze, a do kościoła są dwa kroki! Przy Świętej Agonii 10 razy powtarzałem "Ojcze! Wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią" i prawie płakałem, ból zalewał serce i duszę. Nawet zatrzymałem się przy drzewie cierniowym i ułamałem gałązkę. Ból, ból, ból...piękne sklepy, bogactwo i nędza, a właśnie teraz napływa obraz Czeczenów, ludność z b. Jugosławii oraz zdjęcia z Rwandy z płaczącymi dzieckiem nad zabitą matką. Nie ujrzysz tego wszystkiego - bez Światła Bożego.
Popłynie wołanie do Boga Ojca, aby przyjął przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny – Pięć Świętych Ran Pana Jezusa – za tych, którzy nie cieszą się z obdarowania. To wszystko zawsze trwa ok. 1.0-1.5 godz.
W relacji z Mistrzostw Europy w jeździe figurowej popłynie piękna i smutna muzyka, a moje serce zaleje tęskna miłość za Niebem, a w oczach pojawią się łzy. Ludzie znają tęsknotę za najbliższymi, ale dla mnie liczy się w tej chwilce - Bóg Ojciec. Czas szybko płynie i już idziemy na Mszę świętą, a ja wołam: "Panie Jezu! Ukochany! Ojcze Najświętszy! Błagam w intencji dusz czyśćcowych. Ja w tej chwili wiem jak cierpią, odsunięci od Boga Ojca, Pana Jezusa i Nieba! Oni wiedzą, to co ja teraz"…
Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego intencji tych, którzy przekazują Bogu Ojcu swoje cierpienia poprzez mękę Pana Jezusa: "Przez zasługę Świętej Męki Zbawiciela Boże Ojcze miej miłosierdzie nad tymi duszami". Wprost błagałem, a wołanie płynęło z głębi serca i duszy.
W tym stanie popłynie pieśń: "Kochajmy Pana, bo Serce Jego". Popłakałem się, skuliłem, oczy i twarz miałem zalane łzami. Te łzy płynęły falami wraz z czytaniami (Iz 6,1-2a.3-8) w których prorok miał łaskę ujrzenia Boga Ojca, gdzie wołano: „Święty, święty, święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały. Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem”.
Ja w tym czasie płakałem z błaganiem: "Pani Jezu! Proszę o czystość w dniu dzisiejszym". Psalmista wołał: „Będę Cię sławił, Panie, z całego serca, bo usłyszałeś słowa ust moich. Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów, pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku”. Natomiast Pan Jezus sprawił dzisiaj duży połów ryb (Ewangelia: Łk 5,1-11).
Napłynęło poczucie bliskości Boga Ojca, a uniesienia duchowe napływały błyskami, bo nasze słabe serce nie wytrzymałoby większego nasilenia. Kapłan mówił o oddaniu swojej woli Zbawicielowi z pójściem za Nim, o konflikcie ciała i duszy z potrzebą świętości, ale nie wspomniał o Szatanie!
Nie mogłem się ukoić, wróciły słowa Boga Ojca do proroka: "kogo mam posłać?" Ja wiem, że Pan zawołał także mnie, zawołał i obdarował, nie znam jeszcze celu ostatecznego posłannictwa, ale wiem, że mam to zapisywać! Właśnie popłynęła pieśń: "to Ty na mnie spojrzałeś. Dziś Twe usta wyrzekły me imię”
Święta Hostia będzie w intencji dnia, serce zalewała słodycz duchowa, św. Hostia długo przebywała w ustach! Tak, tutaj dobrze, kilka osób z pełnego kościoła podeszło do Komunii św.! Proboszcz natychmiast uderzył ogłoszeniami parafialnymi. Najświętszy Sakrament został zepchnięty życzeniami dla solenizantów!
Teraz ja szybko wychodzę, trwa ból, a już 19:00 i nie mogę się ukoić, nawet nie mogę odmówić żadnej modlitwy. W okolicy serca pojawiło się ciepło, a w duszy pokój i pragnienie wołania do nieba. Trwałem w oddaleniu od ziemi - nawet nie pasowała kolacja. W tym czasie mignęła twarz Pana Jezusa z Całunu, którego oczy uśmiechały się. W pierwszym tomie „Prawdziwego życia w Bogu” (strona 211) padną słowa do mnie:
„Andrzeju, byłem obecny w Moim kościele”. Tak, Pan Jezus był dzisiaj w naszym kościele. Ja w tym czasie pragnąłem wyjść i mówić do wiernych o poczuciu Jego obecności! Odruchowo, zamyślony przerzuciłem strony tej księgi, a Pan Jezus zapewnia:
"Odczuwaj zawsze potrzebę Mnie, ponieważ beze mnie zginiesz. Aż do końca będę ci dawał wszystko, czego ci brakuje. Pozostaw mi całkowitą wolność wobec siebie, ponieważ ja znam twoje potrzeby (strona 131). Twoja miłość do Mnie leczy i ratuje wiele dusz idących na zatracenie...opuszczone dzieci nie wiedzące, w którą stronę mają iść".
Jakże to znam. Nawet mówiłem do kierowcy: jedzie pan drogą, kierunkowskazy, a nie wie dokąd? Ja znam drogę - z ziemi do nieba! Na ten czas wzrok zatrzymała wizja Apostoła Jana opisująca triumf Zbawiciela. "Ujrzał tam tłum (...) z każdego narodu i wszystkich pokoleń (...) przed Barankiem odzianych w białe szaty z palmami w rękach”.
Joni na wózku inwalidzkim jest pewna, że w nowym ciele będzie zdrowa. Zawsze to mówię pacjentom, że większa jest radość takich w momencie śmierci. Piękni i młodzi, pełni powodzenia mogą żałować ciała fizycznego (...) tak jak zgubionego złota. Zarazem w udrękach ludzie odwracają się od Boga...zamiast przyjmować swoje cierpienia i je przekazywać (uświęcać)!
Szatan w tym czasie zarzuca Stwórcy, że łatwo chwalić swojego Pana, gdy otacza opieką błogosławionych i ich chroni. Przypomina się błogosławieństwo dzisiejszego dnia i poczucie ataku demona. Zawsze znika po zjednaniu z Panem Jezusa w Eucharystii…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 132
Osoba lękliwa jest nieśmiała, cicha i boi się kompromitacji, często szukając akceptacji u innych i unikając samodzielnych decyzji
Człowiek ciężko zmęczony snem, ale po chwilce zbudzono o 5.50, a to znak zapraszający do zerwania się do Domu Pana! W błysku przepłynęły osoby moich chorych, bardzo często zalęknionych...nawet mówiłem w myślach: „proszę się nie bać, przecież mamy Matkę Pana Jezusa”, a łzy zalewały oczy. Tak! Pasuje tylko cz. Bolesna za ludzie bojących się i zalęknionych.
Przepłynęły obrazy Czeczenów w piwnicach, tych, co biorą łapówki oraz wszelkie maści ochroniarzy. Dzisiaj, gdy to przepisuję (17.10.2025) mamy na granicy wojnę po napaści Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. To jest nieskończone! Wyjechałem do kościoła w ciemności i z natchnienia włączyłem radio z zakończeniem greckiej piosenki o miłości ze słowami: "Przyjdź do mnie”!
Łzy zalały oczy, bo kapłan właśnie rozpoczął misterium Mszy świętej: "w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego"...w tym czasie wzrok zatrzymał obraz Trójcy Świętej! Przepłynie lęk Pana Jezusa przed Świętą Męką...z Jego wszystkimi cierpieniami w intencji ludzkości! Jakże jest to proste! Nawet kapłan poprosił, abyśmy też przekazywali swoje cierpienia (uświęcali), bo jest to ofiara miła Bogu.
Uwagę przykuły słowa Ewangelii (Mk 6,30-34) o posłudze w której z Apostołami nie mieli czasu nawet na posiłek! „Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło (…) zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast”. Łzy zalewały oczy, ponieważ nic się nie zmieniło, bo dotychczas potrzebujący pomocy nie wiedzą, gdzie jej szukać.
Święta Hostia będzie w intencji tego dnia, a podczas czytania litanii do Najświętszej Marii Panny...płakałem przy każdym zawołaniu! To był wynik pięknych zawołań kapłana! Zawsze tak czyta tę litanie, a innych nie!
Pierwszy raz w życiu poczułem bliskość Mateczki - na wyciągnięcie ręki. Podczas powrotu w samochodzie popłynie śpiew Majewskiej: „piosenka przypomnij ci, że ktoś na ciebie czeka”...tak czeka na nas Pan Jezus i Matka Najświętsza.
Jakże zrozumiałe dla mnie są cierpienia Boga Ojca oraz Pana Jezusa z Matką! Jak wielka to łaska, że mam to odkryte ze współcierpieniem w moim sercu! To tęsknota oczekiwania na szczęśliwy powrót ukochanych dzieci, co jest pokazane na każdym dobrym ojcu ziemskim! Świat na wszystko patrzy oczami ciała, inaczej widzi dusza i serce! Jakże łatwo jest ją skalać...
Siostry Urszulanki mówiły o Panu Jezusie i normalnym życiu, które trzeba poświęcać... W tym zwykłe czynności trzeba wykonywać z miłością! Jakże to rozumiem, a to wynika z moich zapisków. Po powrocie do domu dodatkowo Pan zastawił mi stół smacznym posiłkiem dla ciała! Łzy ponownie zakręciły się w oczach - ile z różnych darów płynie z Nieba! Przypomniały się piękne i zdrowy zęby u chłopca niedorozwiniętego! W pośpiechu złapałem dwie kasety, a teraz w pokoju lekarze dyżurnego płynie piosenka Edyty Geppert: "Zamiast"…
Ty Panie tyle czasu masz, Mieszkanie w chmurach i błękicie. A ja na głowie mnóstwo spraw, I na to wszystko jedno życie. (…) To powiedz czemu tak mi jest, Że czasem tylko siąść i płakać? Ja się nie skarżę na swój los (…) chyba wiesz, co robisz, Panie.
Ile mam grzechów? któż to wie? A do liczenia nie mam głowy. Wszystkie darujesz mi i tak, nie jesteś przecież drobiazgowy. Lecz czemu mnie do raju bram, prowadzisz drogą taką krętą? (…) To życie minie jak zły sen, (…) Przecież nie jestem tu za karę”...
Przebieram się i płaczę, bo jest to moje wołanie do Boga Ojca oczekującego na mój powrotu, Jego syna! Zarazem napłynęło To moje wołanie z poczucie świętości, a wiedz, że jest to przepustka do Nieba!
W pokoju lekarskim padłem na kolana, gdzie przy zgaszonym świetle w duszy „ujrzałem” pogodną Twarz Pana Jezusa. Wprost błagałem o Jego Zmartwychwstanie w moim sercu, w sercu żony i dzieci oraz wszystkich z rodziny. Serce zostało zalane powagą i radością. Dziwię się temu, że niektórzy kontakt z Bogiem Ojcem komplikują! Napływa pojęcie: "ciemnej nocy zmysłów”.
Przypomniało się powołanie Apostoła Piotra. Ja jestem lekarzem a także zostałem zawołany, a teraz wszystko to pragnę przekazać! Zarazem jestem niecierpliwy, ale Pan zna to pragnienie oraz serca świeżo nawróconych! Czeka na to aż dojrzeję! Nawet napłynął obraz, gdy byłem młodym lekarzem. Wówczas wszystko wiedziałem, a teraz nic nie wiem!
Podziękowałem Panu Jezusowi za warunki do modlitwy i dyżuru (oddzielny pokój): wróciły wspomnienia, przeprowadzki i umęczenie. "Jezu! Jezu! Dziękuję, Dziękuję!"
Popłakałem się podczas oglądania jazdy figurowej na łyżwach (Mistrzostwo Europy) przy pięknej muzyce i niezwykłych wyczynach ciemnoskórej Surya Bonaly. Popłakałem się, ponieważ ujrzałem dzieło Stwórcy: doskonałość ciała ludzkiego. Takie mistrzostwo duchowe równa się ś w i ę t o ś c i! Jeszcze raz podziękowałem za ten tydzień patrząc w Twarz Pana Jezusa, a z serca wyrwała się tęskna miłość do Boga Ojca oraz Mateczki Najświętszej.
Naprawdę czułem bliskość nieba, a w tym momencie dobiegały przekleństwa naszego kierowcy…
- Panie Zbyszku proszę pana, bardzo proszę...tutaj są kobiety!
- To co? Już pan był w kościele?
W tym czasie zaczęto żartować o trupach. Powiedziałem im że: trup fizyczny oznacza utratę tego życia, ale trup duchowy to prawdziwa śmierć!
Z włączonego radia popłynie kazanie teologiczne o Biblii, która przekazuje Prawdę o zbawieniu. Zadaniem Ducha Świętego jest pouczanie nas jak idzie się do nieba…
Na ten moment trafił się wyjazd w którym trafiłem do biednej chałupy, gdzie bieda wyglądała z każdego kąta! Babuszka przywitała mnie słowa: "Och! Jakże modliłam się, aby pan przyjechał". Tam trafiłem na miłość zwierząt to siebie i do ludzi ze wzajemnością.
Oto kogut kocha kurkę, a drugiego dziobie! Piesek, który podszedł do mnie zaczął skakać na tylnych łapkach, zobacz jak zwierzątka pragną miłości. Kaczki pełzające po podwórku rolnika przypomniały audycję telewizyjną, gdzie informowano jak taką oswoić...trzeba mówić do jajka, gdy się wykluwa!
Szybkie badanie wyjaśniło, że szkodzi jej lek na nadciśnienie (nietolerancja): ma ból i zawroty głowy ze świądem skóry! Potwierdziła, że nie znosi wielu leków i pokarmów. Ponadto ma serce pełne lęku, a ja powtórzyłem jej to, co mówiłem w duszy tuż po wstaniu.
- Czy pani jest z św. jehowy (śmialiśmy się). Przecież ma pani Matkę Najświętszą i Pana Jezusa, jesteśmy po śmierci, a pani nie wie, że straszy panią Szatan! Trzeba wołać do Mateczki...do Niej uciekać w lękach, przecież jest pani zdrowa, ale nie można panią wyleczyć ze starości (ponownie śmiejemy się). Podałem jej zastrzyk...
Kolega jest na obiedzie, a wysyłają do chorych: infekcja zębopochodna, koklusz, wykręcenie stawu. Przez cały czas towarzyszyło mi ciepło w okolicy serca, a jest to słodycz działania Ducha Świętego. Nie opiszę ci tego - to łaska Boga Ojca. Miesza się potrzeba pomagania fizycznego oraz pragnienie modlitwy.
Zerwano do pijanego kierowcy, który żartował podczas jego badania:
- przy sprawdzaniu tętna powiedział: "sprawdza pan czy jeszcze jest ha ha”
- proszę zamknąć oczy i złączyć nogi, a on tylko tyle?
- chuchnąć - o! Ooo!!
Pod koniec dyżuru przewijały się okropności: artykuły dotyczące bestii ludzkich. Popłynie film o wojnie w Wietnamie, gdzie lotnik zabija ojca rodziny. Dodatkowo trafiałem na rany, złamania, pokąsanie przez psa. Żartujemy z chorymi, ale moje serce jest pełne miłości i pokoju z pragnieniem pomagania i radowania się z innymi.
Panie Jezu pobłogosław jutrzejszą niedzielę. „Jezu! Dlaczego nie wierzą w twoją wieczną obecność! Sanitariusz w śnie uciekał przed nadchodzącym frontem wojennym! Przekazuje to pełen lęku. Jakże udręczy ten świat, bo z jednej strony dusza pragnie uniesienia, a ciało wyjazdu karetką…taki zdarzył się, ale o 2.00 w nocy i zeszło do 5.20! Postanowiłem, że w tym czasie odmówię trzy razy cz. radosną różańca...tyle zeszło!
APeeL
- 03.02.1995(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W CUD BOSKIEJ MIŁOŚCI – EUCHARYSTIĘ…
- 03.02.1995(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W ISTNIENIE PANA JEZUSA W EUCHARYSTII
- 02.02.1995(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MOGĄ PRZYBYĆ Z POMOCĄ...
- 01.02.1995(ś) ZA ZAMĘCZONYCH...
- 31.01.1995(w) W INTENCJI ŻYCIA BRATERSKIEGO
- 30.01.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY PONIŻAJĄ...
- 29.01.1995(n) ZA ROZDZIELONYCH...
- 28.01.1995(s) ZA WYGNAŃCÓW
- 27.01.1995(pt) ZA ŻYJĄCYCH JESZCZE LUDOBÓJCÓW...
- 26.01.1995(c) ZA WYBRANYCH DO POSŁUGI...