Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

08.07.1997(w) ZA OFIARY PODŁOŚCI ZIEMSKIEJ...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 lipiec 1997
Odsłon: 36

    Kończy się to dobry dyżur w pogotowiu, a człowiek narzeka, bo jest sztywny i spocony. Wszystko tutaj jest brzydkie i nędzne (pracujemy w piwnicy), a wokół super eleganckie wille. Na dodatek wzrok zatrzymał tytuł w Super expressie: "Pił pod semaforem"...pijany dróżnik nie zmienił świateł i doszło do wielkiej tragedii! Ponadto "Ubogi Mobutu”, przywódca złodziei i rekordzista seksualny!

      Przypomniała się babcia, która wczoraj była u trzech lekarzy, dwa razy u mnie i dwa razy wzywała pogotowie. Jak wielka jest nasza podłość. Ile lat ja takim byłem, właśnie przepłynął niedawny wyczyn pijacki! „Panie wybacz!" W tym czasie radość zalała duszę z powodu zlitowaniu się Boga Ojca nade mną. Teraz odpowiadam za innych.

     W oczekiwaniu na zmiennika, a to jest czas napięcia, ponieważ może być nagły i daleki wyjazd! W sercu pojawiło się poczucie, że „Panie jest dobry", a dodatkowo z radia „Maryja” padną słowa: "Chwała niech będzie Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu". Prawie chciało się krzyczeć: „Niech będzie wieczna chwała”.

     Obecnie trwają wielkie powodzie, po straszliwych ulewach, a w telewizji leci disco z rozbawionym redaktorami prowadzącym. Przecież powinni otworzyć studio dla powodzian! Na pocieszenie w przychodni było tylko dwóch chorych, ale pochwaliłem dzień przed zachodem słońca! Zrobił się nawał chorych z zamieszaniem i wzywaniem wizyt. W tym czasie przybył kierownik z pismem, że jakiś pracownik został złapany na pracy podczas mojego zwolnienia lekarskiego. Co ja mam do tego?

     Moje serce zalał smutek, ponieważ staram, nawet wcześniej przychodzę do pracy, a zgłasza się wielu potrzebujących. Najgorsi są zarejestrowania w Urzędzie Pracy (Bezrobocia), gdzie muszę przybywać w odpowiednim dniu (kontrola). Zapomni taki, biegnie do mnie z płaczem, bo straci zasiłek! Trzeba go ratować jednodniowym zwolnieniem.

     To zarazem sprawiło odczyt intencji modlitewnej: za ofiary podłości i to na całym świecie! Oto rodzina wyrzucona z domu, mąż alkoholik przepisał dom na brata, podpalono altankę staruszków na działce, wywiad z gwałcicielem, nękany policjant, itd.! Jednak obecnie dominują u nas ofiary powodzi, zostawieni samym sobie („trzeba się ubezpieczać”).

     O 15.00 syn włączył radio „Canal plus” gdzie płynęła piosenka o ludobójstwie w obozach i głodzie oraz wspomnienie zamachów na prezydenta Johna F. Kennedy’ego oraz pastora Martina Luthera Kinga! To dwa z najtragiczniejszych wydarzeń w historii USA w latach 60. XX wieku, które do dziś budzą ogromne zainteresowanie i teorie spiskowe. Jeszcze Hitler i jego szwadrony śmierci.

    Popłynie moja modlitwa przebłagalna, ale na Mszy św. w serce wpadną tylko słowa Ewangelii (Mt 9,32-37) o wyrzuceniu przez Pana Jezusa złego ducha z niemego, który natychmiast odzyskał mowę, a tłumy były pełne podziwu”. Eucharystia złamie się na pół („My” z Panem Jezusem). Na ten czas żona będzie czytała artykuł o kobietach zwabionych na Zachód! Będzie też „talk-show, a właściwie „talk-szał” o zdradzie małżeńskiej. Mało tego, bo trafię na film dokumentalny „Śladami Pol Pota” o ludobójstwie. To samo czynił batiuszka Stalin.

    Kręciłem głową, ponieważ to było całkowite potwierdzenie intencji, a towarzysze z telewizji wstydzą się tych rewolucjonistów! Nawet nie zapowiedziano filmu w programie tygodnia! Ból trwał przez cztery godziny. Pan pokazał mi: "zobacz swoje cierpienia na tle cierpień tych ofiar". Wyganiani z siedzib, pozbawieni wszystkiego i zabijani! Podziękowałem za ten dzień i przeprosiłem Stwórcę mojej duszy!

                                                                                                                                                                     APeeL

07.07.1997(p) ZA OBDARZONYCH ZAWIERZENIEM...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 lipiec 1997
Odsłon: 32

    Obudzono z nieba na Mszę świętą o 6:30, ponieważ dzisiaj po pracy w przychodni mam dyżur w pogotowiu. Wzrok przykuła „Polityka” ze zdjęciem "Psy śmierci", a wewnątrz artykuł o ludobójstwie w Kambodży! Czerwoni Khmerzy z zajadłością likwidowali mniejszość wietnamską (blisko miliona ludzi).

     W „Super expressie” będzie art. „Ambasador wylądował”, został odwołany z powodu pijaństwa! Natomiast w „Gazecie polskiej” będzie relacja z pogromu Żydów w Kielcach. Bolszewicy opanowali prowokację do perfekcji.

     Sam w łazience z radością zabiłem niewinnego robaczka i muchę, a przypomniało się podobne zabijanie mrówek w pokoju lekarskim pogotowia. Jest pewne, że ci zbrodniarze mieli właśnie taką przyjemność w zabijaniu. Sprawił to Szatan, Przeciwnik Boga i ludzi. To on małpuje prawdziwą radość Boga Ojca, gdzie moc rodzi się w słabości, poniżeniu i ofierze!

    Podczas przejazdu do kościoła moje serce zalewała złości do prześladowców, którzy czuwają w takim deszczu! Wieczny Bóg i ci, którzy uszczęśliwiają lud – zbrodnia, zbrodnia i nie ma końca zbrodni! Wielu ”samych swoich”, pewnych swego muszą mordować – tak już będzie aż do ponownego przybycia Pana Jezusa!. Pan Bóg zawierza tym, którzy pragną oddać swoje życie (Kolbe), a władca uwierzy, gdy zamordujesz na jego rozkaz (Ali Agca i Piotrowski). Zacząłem wołać do Pana Jezus i Boga Ojca o ochronę!

     Popłynęły czytania…

1. Dzisiaj Pan przemówił do Jakuba (Rz 28,10-22a): „Ja jestem Pan (…) Ziemię, na której leżysz, oddaję tobie i twemu potomstwu (…) Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz (…) nie opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję.” Na to zawierzenie padły jego słowa ślubu: „Jeżeli Pan Bóg będzie ze mną, strzegąc mnie w drodze, w którą wyruszyłem, jeżeli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia się i jeżeli wrócę szczęśliwie do domu ojca mojego, Pan będzie moim Bogiem”. Mnie nie są potrzebne Słowa Boga, bo wierzę w każde Jego Słowo!

2. Psalmista zawołał ode mnie (Ps 91,1-4.14-15): „Tobie, mój Boże, ufam całym sercem (…) Tyś moją ucieczką i twierdzą, Boże mój, któremu ufam”.

3. Dzisiaj Pan Jezus ożywił córką zwierzchnika synagogi (Ewangelia: Mt 9, 18-26)...

     Pierwszy pobiegłem od Komunii świętej, która przełamała się łagodnie (Pan Jezus będzie dzisiaj w moich udrękach). Moje serce zostaje całkowicie odmienione – słodycz słodycz Bożą zalewa duszę, a serce pełną ufnością! "Och! Jezu! Jezu! Ty pokazałeś śmierć!” W tym momencie zrozumiałem, że poranna złość była od Złego!

     Praca trwała w przychodni trwała od 7:40 do 14:20, początkowo spokojna, ale około 10:00 - 12:00 Szatan zrobił zamieszanie. Nawet zauważyła to pacjentka, bo wpadali „ciężko chorzy”, młoda mdlejąca, słabnąca po krwotoku z nosa, starsza przestraszona śmiercią, a do tego sanitariusz, powtórki recept z moim rozdrażnieniem aż drżały mi ręce (adrenalina) i myliłem się!

    O 15:00 popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego ww. intencji! Z umęczenia, w pogotowiu, a po chwile zgłosiła się: córka skoro matką i matka z synem pracującym na Zachodzie i dyrektorka szkoły w której pracuje żona. W modlitwie przesuną się mężowie zaufania: nauczyciele, lekarze, sędziowie, ambasadorzy i rodzice. Jakże Pan ukazuje zawierzenie, obdarowanie zaufaniem...w tym był  naród wybrany.

      Zerwała się nawałnica z piorunami w której wołałem: "Tato! Tatusiu! Tato! Najświętszy Ojcze – to ja zawierzyłem Tobie! To Ty obdarowujesz mnie w każdej chwilce życia!” To błyski, bo więcej nie wytrzymasz! Zarazem przepłynął świat: chorych, bezrobotnych, słabych i biednych, itd. Jakby na znak potwierdzający intencję w nocy przybyli rodzice z dzieciątkiem! Ile w nas jest zatroskania, podobnie jak Boga Ojca o ludzkość całą, ponieważ jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi!

                                                                                                                                                                           APeeL

06.07.1997(n) ZA ZAĆMIONYCH MIMO OBDAROWANIA PRZEZ BOGA OJCA...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 lipiec 1997
Odsłon: 32

      Po wczorajszym dniu pracy "na dwa fronty" w pogotowiu z zastępstwem  kolegi w przychodni od 8:00 do do 12:00. Udało się przetrwać, a po przebudzeniu o 7.00 moje serce zalała radość w której dwukrotnie odmówiłem różaniec Pana Jezusa (za sobotę i ten dzień).

     Zwolnił mnie zmiennik, a w domu trafiłem na relację z pobytu papieża w Zakopanem. To wielka chwała Ojca Najświętszego, krzyż na Giewoncie, burmistrz na kolanach przed Janem Pawłem II! Błysk Światłości Bożej połączył nasze serca, a łzy zalały oczy, a ten dar jest u mnie znakiem p r a w d y.

  Trafiłem na Mszę św. o 12.00, gdzie stałem przed kościołem słuchając słowa Bożego…

1. Pan posłał proroka Ezechiela (Ez 2,2-5) „do synów Izraela, do ludu buntowników, którzy Mi się sprzeciwili. Oni i przodkowie ich występowali przeciwko Mnie aż do dnia dzisiejszego. To ludzie o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach (…)”.

2. Psalmista wołał (Ps 123,1-4): „Do Ciebie, Boże, wznoszę moje oczy” z kończącym lamentem: „Ponad miarę nasza dusza jest nasycona szyderstwem zarozumialców i pogardą pysznych".

3. Apostoł Paweł przekazał słowa (2 Kor 12,7-10): „Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny”. To jest język mistyka do mistyków, całkowicie niezrozumiały dla wiernych…

4. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Mk 6,1-6) przekazał relację ze swojego pobytu w mieście rodzinnym, gdzie został potraktowany jako cieśla, nie mógł tam uczynić żadnego cudu.

    W tym czasie moje serce wołało: „Jezu! Jezu! Tato! Tatusiu!  Zarazem ujrzałem bezmiar spływających na mnie łask, także na mieszkańców tego raju na ziemi. Z drugiej strony wielu wychodził z Mszy św. tuż przed Eucharystią, a tylko garstka przyjmuje Komunię świętą. Pozostałem w kościele i obdarowałem żebrzącą rodzinę z dziećmi, wielka jest w tym radość!

     Z kasety popłynie piosenka: "Dziś mam dobry dzień". W bólu czekaliśmy na syna, którzy po meczu poszedł do baru i wróci późnym wieczorem! To zarazem była namiastka współcierpienia ze Stwórcą naszych dusz...oczekującym na powrót każdego z nas. 

     Z włączonego telewizora będzie relacja z wojny religijnej w Irlandii, pomiędzy ewangelikami i katolikami...nawet trwało tam bratobójstwo. Ogarnij cały świat pełen nienawiści. Jak wielkie jest zaćmienie obdarowanych.

      Po wyjściu na modlitwę popłynie moja modlitwa przebłagalna oraz trzykrotnie powtórzona koronka do Miłosierdzia Bożego  (trwało to od 16:00 do 20:00). Serce chciało pęknąć! Ten dzień zakończy nawałnica z piorunami trzaskającymi w pobliżu. Poprosiłem Stwórcę o ochronę mojego mienia, ponieważ jestem zbyt stary, aby cokolwiek odtworzyć!

                                                                                                                                                                             APeeL

05.07.1997(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH OCHRONY MATKI BOŻEJ…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 lipiec 1997
Odsłon: 31

       Czeka mnie ciężki dzień, ponieważ – kolega poprosił, aby przyjmować za niego pacjentów w przychodni – podczas mojego dyżuru w pogotowiu! Spojrzał wizerunek Matki Niepokalanej, a przez serce przepłynęli: biedni, głodni, żyjący z pożyczek, matki, które nie mają na chleb dla swoich dzieci... przypomniała się walka o stypendium na studiach!

      Łzy zalały oczy, ponieważ w duszy popłynie pieśń: "Ona jest przeczysta". Po wejściu do kościoła trafiłem na śpiew organistki: "Twe Serce przeczyste, Niepokalana". Napłynęła bliskość Matki Najświętszej, a serce przeszyła prośba: „Matko! Bądź przy mojej śmierci!"

      W czytaniach padną słowa Pana Jezusa o Jego braciach, a są nimi wszyscy wykonujący Wolę Boga Ojca. Popłynie też pieśń: "Daj mi Jezusa", co sprawia przyjęcie Komunii św. w której znajduje się duchowe Ciało Zbawiciela, Chleb Życia dla naszej duszy. Napłynęła zarazem nasza nędza, bo w kościołach oderwanych od papież a nie ma Eucharystii. Kolega jest członkiem Kościoła Zielonoświątkowego, gdzie dzielą się chlebem na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy.

      Po zjednaniu z Panem Jezusem pojechałem na dyżur do pogotowia, a przy pracy "na dwa fronty": można dostać zawału serca z powodu wyjazdu pogotowiem przy dużej liczby pacjentów w przychodni! Tak się właśnie stanie się, bo już o 8:00 będzie wezwanie do duszności, ale pomoc Matki Bożej sprawiła, że w przychodni była tylko jedna pacjentka! Zabieraliśmy pacjentkę, a ja w tym czasie oglądam chlew!

      Wiem, że nie jest to przypadkowe, bo tam były duże maciory z małymi (pełnymi ufności, radości, sytości i zabawy). Sanitariusz będzie mówił o atakach maciory, gdy zabiera się prosiaki! Zarazem w zagrodach były tuczniki przeznaczone na rzeź. Potem przejeżdżamy obok komfortowych domków i samochodów, trafił się też piękny widok na dolinę Pilicy!

      Jakże umęczy ten świat...spocony, spragniony kawy biegnę do gabinetu przychodni (na górze), a już wzywają na niepotrzebny wyjazd do starowinki z porażeniem i splątanego staruszka. Wyraźnie towarzyszył mi wizerunek Mateczki...udało się wyrobić. Jednak do pogotowia zgłaszali się ciężko uszkodzeni i starzy oraz zakłopotani...oto facet po zabiegu prostaty z nietrzymaniem moczu oraz zraniona, która nie nie może przyjąć surowicy przeciwtężcowej.

     O 15:00 podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego wzrok zatrzymywały: akacje i róże z kolcami, pokrzywy, mrówki oraz jaszczurka, która jest symbolem węża (Szatana, a ten dzień jest od niego)! Czy intencja będzie dotyczyła ginących bez Matki Pana Jezusa? Zmęczony zasnąłem w karetce, a kierowca zatrzymał się przed wielką kapliczką Mateczki...właśnie wypadły słowa: "Pod Twoją obronę!"

      Napłynął obraz ginącej bez zapasowego spadochronu, malujących kościół na linach i alpinistów, zasłonięte twarze hokeistów i szpadzistów oraz policjantów, pasy w pojazdach wszelkiej maści. Nawet alkohol ma ochronę, akcyzę, że nie jest to bimber, a sprzedające go w sklepie pieniądze liczy pod ladą! Napłynął też obraz bocianów karmiących małe i zagłębienia chroniące owady. To wszystko mówiło o ochronie.

      Dalej trwała udręka bez chwilki snu, a kawę piłem w karetce. Trafiłem do chorego w wieku 40 lat, którego matka prosiła o zabranie go do szpitala! Przypomniały się wizyty u umierającego na nowotwór.

     Tak poznałem intencję tego dnia, która umożliwiła mi modlitwę po której ujrzałem parę gołąbków. Jakże koiły zawołania z mojej modlitwy przebłagalnej: „O Jezu! Miłości moja! Bądź uwielbiony i zmiłuj się nad potrzebującymi ochrony Twojej Matki”. Czas na kolację, a tu jeszcze wyjazd do krwotoku z nosa i do ciężarnej. Wysłałem obie do szpitala…

                                                                                                                                                                      APeeL

04.07.1997(pt) ZA ZATROSKANYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 lipiec 1997
Odsłon: 32

     Wcześniej, po dyżurze idę do przychodni (na górze budynku), a Szatan zaleca Mszę świętą! Przecież wiedział, że dzisiaj będę na nabożeństwie wieczornym, ale chodziło o to:                                                                                                                                 – abym trafił na późniejszy bałagan w przychodni, bo to będzie bardzo ciężki dzień, a nic go nie zapowiadało!                              – Bestia wiedziała też, że nie będzie kolegi z drugiego rejonu...                                                                                                            – na Mszy św. porannej nie było litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa!

     Nawał chorych trwał od 11:00, a słodycz Boża zalewała serce. Po latach będę wiedział, że jest to wzmacniające działanie Ducha Świętego! Dodatkowo z pogotowia chcieli wysłać mnie na daleki wyjazd z porodem, ale wybroniłem się! Przesuwali się potrzebujący, a jak się okaże zatroskani...                                                                                                                                           – o własne zdrowie, mającą ciężką pracę i chorego męża                                                                                                                   – matka z synem i zakażoną raną                                                                                                                                                       – żona martwiąca się o męża cukrzyka, który nie chce pobierać insuliny i gaśnie w oczach                                                              – pijaczek, który zawalił robotę, a za nim był drugi                                                                                                                              – wzywano na wizyty, ale wskazywałem na możliwość załatwienia ich w pogotowiu                                                                            – syn poprosił o zejścia do samochodu z chorą matką u której dwa razy było pogotowie.

     Prawie chciało się płakać, bo zbliżała się 15.00, a nie znałem intencji modlitewnej, która napłynie po wyjeździe do mojej samotni (na działce pracowniczej). Nie wiedziałem, że w tym czasie żona martwiła się o wynik egzaminu doktoranckiego naszej córki, co dawało jej stypendium!

     Podczas przygotowywania się do Mszy świętej wieczornej duszę zalał straszliwy ból! To był ból Najświętszego Serca Pana Jezusa zatroskanego o ludzkość!  Przepłynie świat zatroskanych o swoje sprawy oraz zatroskanych o ojczyznę i pokój na świecie. W tej intencji pościmy z żoną w środy i piątki (dzisiaj piłem tylko wodę i jedną kawę).

     Mój ból osiągnie apogeum w kościele, gdzie wzrok zatrzyma figura Zbawiciela z Najświętszym Sercem. Wyrazem tego bólu jest poczucie serca matki zatroskanej o chore dzieciątko oraz Serce Ojca Najświętszego zatroskanego o każdego z nas!

     Popłynęły czytania…o zagubionej owcy, niewieście poszukującej pieniążka oraz zatroskanie Matki Najświętszej o brak wina na weselu, gdzie będzie pierwszy cud Zbawiciela! W tym bólu przysypiałem, a święta Hostia pękła na pół ("My")!

     Po litanii zostałem pobłogosławiony Monstrancją! Ten dzień zakończy się radością, ponieważ córka zdała egzamin doktorancki (20 osób na 120) oraz otrzymała stypendium (jedna z ośmiu zdających). Trzykrotnie podziękowałem Bogu Ojcu za ten czas i za otrzymywane łaski.

                                                                                                                                                         APeeL

  1. 03.07.1997(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH ZNAKÓW...
  2. 02.07.1997(ś) ZA GINĄCYCH BEZ CIEBIE, OJCZE…
  3. 01.07.1997(w) ZA OFIARY PRZEPRACOWANIA...
  4. 30.06.1997(p) ZA TYCH NA KTÓRYCH NIE MOŻNA LICZYĆ…
  5. 29.06.1997(n) ZA TYCH, DLA KTÓRYCH NIE ISTNIEJESZ, OJCZE NAJŚWIĘTSZY…
  6. 28.06.1997(s)   ZA OFIARY PUŁAPEK…
  7. 27.06.1997(pt) ZA DUSZE POKORNE…
  8. 26.06.1997(c) ZA NIOSĄCYCH POMOC…
  9. 16.02.1997(n) ZA NIEWDZIĘCZNYCH ZA OCALENIE...
  10. 15.02.1997(s) ZA TYCH, KTÓRZY WSTAWIAJĄ SIĘ ZA INNYCH…

Strona 2019 z 2547

  • 2014
  • 2015
  • 2016
  • 2017
  • 2018
  • 2019
  • 2020
  • 2021
  • 2022
  • 2023

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 263

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?