- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1298
Przed tygodniem prosiłem Matkę Bożą o pomoc w odnowieniu dużego pokoju, bo minęło 15 lat od ostatniego malowania i tapetowania. Wskazano na rozpoczęcie pracy właśnie dzisiaj.
Pisałem prawie całą noc, a po przebudzeniu padłem na kolana i poprosiłem Matkę Najświętszą, aby była w tym czasie z żoną, św. Józefa o pomoc w pracy, a św. Michała Archanioła o ochronę.
Mam otworzyć „Prawdziwe Życie w Bogu” (t II 07.05.1988 Vox Domini)...na chybił/trafił, gdzie Pan Jezus zapytał mnie: „czy nadal chcesz pracować ze Mną”, a Matka Boża dodała że nigdy nie opuści mnie ze Swoim Synem.
Zaleciła też o wspólne zawołanie do Boga: „Ojcze Miłosierdzia, w adoracji trwam u Twoich Stóp, ufam Tobie, wierzę w Ciebie, kocham Cię nieskończenie”.
Po modlitwie z Matką Najświętszą nabrałem mocy do wyjścia na Mszę św. i do pracy, a za oknem trwała ulewa. Pogoda zła, ale mój nastrój został nagle zmieniony z nienawiści do kolegów na chęć modlitwy za nich, a nocne rozdrażnienie zamieniło się w radość i pokój.
Jak ludzie żyją bez Boga? Pan Jezus prosił, aby modlić się za „tych, którzy mnie odrzucają”. Podczas jazdy samochodem do kościoła podziękowałem za podaną intencję.
Płynie czytanie z Księgi Przysłów: „Nie spiskuj przeciw bliźniemu (...) nie sprzeczaj się z nikim (...) Pan się brzydzi przewrotnym (...) udziałem głupich jest hańba.” Prz 3, 27-35
Nagła myśl, aby podejść do spowiedzi i tą Mszę św. ofiarować w czystości za kolegów i za rzecznika praw lekarzy, aby Pan zalał go Swoim Światłem, bo może dojść do naszego spotkania...na szczycie góry o nazwie Kłamstwo! Wszystko wyjaśnia wpis z 10 maja 2014 r.
Powiedziałem kapłanowi o moim pragnieniu ugody, bo za odszkodowanie chcę odrestaurować ołtarz naszego kościoła. Nie chcę odwetu, ale pragnę, aby koledzy ujrzeli to, co czynią, bo walczą z wiarą świętą i zginą marnie (stanęli murem po stroni bluźniercy).
Popłakałem się po uzyskaniu odpuszczenia grzechów, a wzrok zatrzymało wielkie zdjęcie następcy św. Piotra, który mnie pobłogosławił. Podziękowałem Bogu za tą łaskę i poprosiłem, aby ta fałszywa struktura (Izby Lekarskie) rozpadła się raz na zawsze.
Padłem na dwa kolana, a Eucharystia była jak „piórko na wietrze”...bardzo to lubię. Zaprosiłem do mojego mieszkania wszystkich aniołów i świętych, aby byli ze mną, podczas ciężkiej pracy.
W okropnej ulewie, ale w wielkiej mocy wróciłem do domu, gdzie bez wytchnienia (przez 9 godzin) przesuwałem meble, wynosiłem to, co przeszkadzało, odkręcałem półki oraz karnisz, a specjalnym płynem namoczyłem ściany i zrywaliśmy z żoną trzy warstwy tapet.
Skończyliśmy o 18.00, ale wiedz, że ja mam 71 lat, wadę serca, a jeszcze wczoraj bolał mnie naderwany przyczep w barku prawym utrudniający podnoszenie ręki! Ponadto przy chorym ciałku rzęskowym w oku nie można się wysilać. Dziwne, bo nic mi nie szwankowało i pracowałem z werwą bez jedzenia.
A co z zaproszeniem aniołów i świętych oraz Matki Bożej do mojego mieszkania? Zdziwisz się i to bardzo, bo nawet ja zostałem zaskoczony! Ty zaraz chcesz sensacji, widzeń, mojego poufalenia się z Bogiem. Nic z tego, bo takie widzenia potrzebne są niedowiarkom, wrogom Boga i wszelkiej maści mądrusiom.
Pierwszy przybył do mnie o. M. M. Kolbe...jego piękny wizerunek leżał pod odsuniętym segmentem. Na szafkach trafiłem na stary kalendarz ze świętymi oraz Matką Bożą z Dzieciątkiem. Natomiast pięknego glinianego aniołka żona przeniosła do mojego pokoju.
Nie zauważyła tych znaków, ale zdziwiona pytała o moją moc i umiejętności? Sprawdził się sen w którym Janusz Palikot obdarował mnie dobrymi wędlinami, a nawet dał dokładkę... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1303
Zerwałem się i podczas przygotowania do wyjścia na Mszę św. o g. 7.00 w wielkiej wdzięczności Bogu zacząłem śpiewać słowa Ps 17 Gdy zmartwychwstanę, będę widział Boga i wkoło powtarzałem Wołam do Ciebie, bo Ty mnie, Boże, wysłuchasz.
Napłynęło poczucie Obecności Boga, a tego nie da się ani opisać, ani wypowiedzieć. Nie wiedziałem, że tak właśnie zaczyna się intencja modlitewna dnia.
Moja sytuacja jest lepsza od proroków, psalmistów, a dzisiaj od wierzących Izraelitów. Zrozum radość starca Symeona, który ujrzał Zbawiciela jako Dzieciątko w pieluszkach. Ja doczekałem się pełnego przekazu Prawdy, która jest w Kościele katolickim.
Dziwię się twierdzącym, że Boga jeszcze nikt nie widział, a to jest nieprawda. To błąd naszego rozumowania, który zakłada kontakt ze Stwórcą „twarzą w Twarz”. Wiele razy pisałem do prezydenta Bronisława Komorowskiego, a nawet do jego żony, bo przed narodem udają dobrych katolików.
Na wszystkie listy odpisują automaty, a prezydenta mogę zobaczyć w telewizji. Szkoda, bo w kraju katolickim, lekarz, członek PO może bezkarnie zrównać z ziemią miejsce poświęcone w Gołubiu na Kaszubach.
Działkę, którą „kupił od urzędu gminy" wcześniej podarowała właścicielka z zaznaczeniem miejsca kultu religijnego...z krzyżem, który wg prokuratora jest "drzewem".
Wróćmy do Boga Ojca i naszej wiary, która jest prawdziwa. Ty, który to czytasz przestań szukać i czekać nie wiadomo na co. Wróć do Boga jeszcze dzisiaj.
Jak to uczynić? Padnij na kolana i przeżegnaj się, poproś Ducha Świętego o prowadzenie, a cud, który stał się w moim życiu przytrafi się też tobie. Gdybym miał moc przekazywania wiary to dotknąłbym ciebie na odległość, a ty z krzykiem pobiegłbyś do Domu Pana.
Wówczas popłaczesz się z wdzięczności ("dar łez")...poznasz też moc płynącą od Boga oraz radość z wejścia do kościoła. Sam zobaczysz co to oznacza dla słabego ciała, prochu o którym pisałem wczoraj. Ile jest wyspanych, posiadających samochody, a nie chcą przybyć na Świętą Ucztę!
Wczoraj prorok Izajasz zalecał: "Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko. Niechaj bezbożny porzuci swą drogę (...) Niech się nawróci do Pana (...) gdyż hojny jest w przebaczaniu. Iz 55,6-9
Psalmista wołał (Ps 145): Pan bliski wszystkim, którzy Go wzywają, a dzisiaj przekazął nam pewność (Ps. 56): W światłości wiecznej będę widział Boga.
Pan Jezus mówił o jednakowej zapłacie dla robotników przybywających o różnej porze...tak jest z łaską wiary. Św. Hostia zagięła się, odwróciła i wyprostowała. Spotka mnie jakieś przejściowe cierpienie.
Niezrozumiałe są słowa o mieszkającym we mnie Duchu Chrystusa. Ja nie wiem, co to oznacza, ale moje obecne życie to wiara, a reszta dodana. Duch Chrystusa to nagłe i niespodziewane połączenia z Bogiem, Duchem Świętym i Jezusem.
Dzisiaj, gdy opracowuję ten zapis w telewizji Trwam zobaczyłem Pana Jezusa Zmartwychwstałego...młodego i niezwykle pięknego. Tak też opisuje Pana Jezusa Maria Vatorta. Serce chwycił ból i chciało się płakać z zadziwienia. Przez moje ciało przepłynął dreszcz prawdy, a w błysku Bożej Światłości ujrzałem Boga Ojca w Twarzy Zbawiciela.
Nagle zrozumiałem, że nasz Bóg Ojciec jest też młody i piękny. Pan Jezus uczniom, którzy pragnęli ujrzeć Boga wskazał na Siebie Samego... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1269
Jestem prochem...
Dopiero na starość możesz zobaczyć, że czas płynie szybciej. Najlepiej widać to po znajomych lub malowaniu i tapetowaniu mieszkania. W swoim pokoju wykonałem to niedawno czyli 5 lat temu, a wcześniej zrobiłem to w pokoju żony...15 lat temu!
Przepisywanie dziennika unieruchamia moje ciało, a przez to straciłem kondycję. Krótko mówiąc człowiek ramoleje (grzybieje, dziadzieje, kapcanieje, tetryczeje).
Wyszedłem do kościoła na pierwsze nabożeństwo, a jest mi bardzo przykro, bo nawet w wolną sobotę przybywa tylko grupka wiernych („resztka Pana”). Nie szła modlitwa, bo zły wykorzystuje każdą okazję, aby mnie dręczyć.
Czekam na spotkanie z Rzecznikiem Praw Lekarza, ale to wszystko, co ziemskie nic nie znaczy wobec wieczności. Dobrze, że jest śpiewająca psalmy. Jeszcze niedawno złościłem się na jej głos, ale wyćwiczyła się w chórze i dzisiaj wzruszyła.
Św. Paweł w sposób całkowicie niezrozumiały tłumaczył zwykłym ludziom istnienie ciała duchowego. „(...) A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. (...) Zasiewa się zniszczalne, powstaje zaś niezniszczalne (...) ciało zmysłowe, powstaje ciało duchowe. (...) Pierwszy człowiek z ziemi ziemski. Drugi Człowiek z nieba. 1 Kor 15
Nie wiem dlaczego nie używano pojęcia duszy, ale mówiono wówczas o zmartwychwstaniu i tak to zostało. Umierasz, leżysz w grobie i czekasz na zmartwychwstanie. Na 10 biskupów 3-4 głosi to oficjalne stanowisko.
Szatan jest zadowolony z takich obiecanek, bo wie, że natychmiast przechodzimy ze śmierci do życia. Jaki cel miałby Bóg Ojciec, aby działać przeciwko naszemu zjednaniu. Jaki ojciec ziemski tak czyni? Przecież stęskniony czeka na dzieciątko i łapie go w ramiona.
Z wielką radością śpiewaliśmy Ps. 56 „W światłości wiecznej będę widział Boga”. Teraz, gdy robię zapis tego dnia, a jest środek nocy (2.45) napłynęła bliskość Boga Ojca i prawie doznałem wstrząsu w duszy. Serce ściskał ból z powodu tęsknoty, a zarazem wdzięczności, bo pisałem co najmniej 10 godzin i opracowałem wiele intencji.
Pan Jezus mówił dzisiaj o zasiewanej wierze i różnym plonie. Sam to wiem, bo wielu zapraszam, namawiam, daję świadectwo wiary, ale efekt marny.
Po Eucharystii śpiewaliśmy: „jak wielki cud Bóg uczynił (...) o szczęście niepojęte Bóg Sam odwiedza mnie”. To prawda, bo Bóg Sam przychodzi do nas z Nieba, ale my w to nie wierzymy. Musiałbyś odczuć to jeden raz...
W drodze powrotnej spotkałem zdenerwowaną znajoma, której mąż gaśnie w szpitalu, ale pojednał się z Bogiem...jakby szukała pociechy we mnie, a ja sam byłem bardzo słaby.
Wcześniej zapraszałem ją na codzienną Mszę św., ale nie chciała Uczty Pańskiej. Powiedziałem jej, że czas męża już minął, ale bliskie sobie osoby cierpią w takich sytuacjach.
Nagle szatan uciekł, wróciła moc Boża po wczorajszej pustce duchowej...urosłem w duszy, a słodycz zalała usta.
Ja często proszę Boga o zabranie mi łaski wiary, przekazanie jej jakiejś osobie, aby „przejrzała” i wówczas sam staję się drętwy duchowo. Zarazem ujrzałem swoją marność i zacząłem wołać do Boga, że jestem prochem...
Tak naprawdę się poczułem z powodu dawnych grzechów i nicości spowodowanej marnością naszej egzystencji w ciele. Wprost chciało się płakać.
Nie wiedziałem, że dzisiaj otrzymam wielką moc do pracy, bo od poniedziałku mam malować pokój i nie chciałem mieć zaległości w zapisach. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1331
Pisałem od 3.00 - do 6.00 i trafiłem na Mszę św. za zmarłego kolegę lekarza, którego wiele lat próbowałem ściągnąć do Boga, ale nie udało się. Po zarzucie, że jestem tendencyjny omijaliśmy się podczas spotkań.
Gdy ujrzałem jego klepsydrę napłynęło wrażenie, że nasz Kościół święty to zakład pogrzebowy, gdzie „umarli grzebią umarłych”. Nie uczestniczysz w życiu wiary, nie przychodzisz do Domu Boga, złościsz się na datki, a w rozmowach jesteś wrogiem Boga.
Umiera taki, a kapłan śpiewa mu jak przyszłemu świętemu, a czyni to dlatego, że „nie będzie sędzią w tych sprawach”. Ja wiem, że „ostatni będą pierwszymi”, ale nie można z Kościoła świętego robić cyrku (pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego i kosztowne strzeżenie jego grobu).
Pierwszym sędzią każdego jest jego wolna wola: idę za Bogiem lub nie, a jeżeli nie to za Jego przeciwnikiem! Każdy wydaje sąd nad sobą już w tym momencie. Przecież to jest pokazane. Ten kolega, gdy był sekretarzem POP-u przybył do mnie, abym zapisał się do PZPR-u. Ja nie miałem łaski wiary, ale odpowiedziałem, że nie interesuje mnie działalność polityczna. Od razu wydałem wyrok na siebie, bo „kto nie z nami ten przeciw nam”.
Dobrze, że pojechałem samochodem, bo było bardzo zimno, a później zapaliłem Panu Jezusowi lampki pod krzyżem. Na Mszy św. nie było nikogo z rodziny i ze służby zdrowia, a nawet z pacjentów...taka jest pamięć ludzka.
Św. Paweł ganił dzisiaj tych, którzy wierzą w Boga, a negują zmartwychwstanie Pana Jezusa. To oznacza bezsens, bo „jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara”. To wiara godna politowania, a nawet świadczenie przeciwko Bogu, bo „jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli”. 1 Kor 15
Dzisiaj nie było siostry organistki i jak nigdy głośnio śpiewałem z garstką wiernych Ps 17 „Gdy zmartwychwstanę, będę widział Boga”...chciałbym tak wołać w nieskończoność. W tym czasie moją duszę zalała Obecność Boga i Prawda dotycząca życia po śmierci.
Ja wiem o tym, że jestem po śmierci, a nasze odejście z ziemi oznacza powrót do Boga Ojca. Zarazem napłynęła rozterka i smutek Boga Ojca, bo większość neguje posiadanie duszy i życie wieczne.
Jak żyją ludzie, którzy uważają, że nie ma zmartwychwstania? Co jest celem ich życia? Dlaczego dają się oszukać, a przeważnie są „rozumni”? Nie mogę pojąc dlaczego wszyscy są zatroskani o głupstwa, a nie interesuje ich życie wieczne. Można powiedzieć, że to jest kardynalna nieodpowiedzialność.
W tym czasie Pan Jezus „wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym”. Łk 8, 1-3 To wszystko znam, bo już po raz drugi i trzeci czytam „Poemat Boga-Człowieka”. Cała misja Zbawiciela dotyczyła udowodnienia, że mamy duszę!
Ludzie nie wierzą, że mają duszę. Nie wierzą też, że wszystko jest zapisane (Echelon)! Snowden kody zapisywał pod kołdrą, ale przed Bogiem nie schowasz się w ten sposób.
Dzisiaj dziwnie ułożyła się Eucharystia, bo po przełamaniu połówki zagięły się do góry i w tej formie jakby „motyla” trzy razy odwracały się i unosiły w ustach. W moim odczuciu to znak, że zmartwychwstania nie pojmiesz bez działania Ducha Świętego.
Na ponownej Msza św. ofiarowanej Matce Bożej postanowiłem wołać za raniących Jej Serce, ale modlitwa nie szła, bofaktyczn intencja brzmiała za tkwiących w kłamstwie. Po Eucharystii, która ułożyła się w zawiniątko („dar”) i rozpłynęła w ustach wracałem do domu w pokoju. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1256
MB Rozjaśniającej
Idę na Mszę św. wieczorną, ale modlitwa jest niemożliwa. Teraz nie próbuję tego robić na siłę, ponieważ w ataku pustki duchowej to nic nie da. Wiem jedno, że Eucharystia odmieni mój stan.
Dzisiaj od rana jakaś firma męczy się z oczyszczaniem kanalizacji...czas robi swoje, a widać to nawet na jeszcze niedawno pięknych domach. W południe byłem nad rzeką, gdzie facet oczyszczał teren z liści, które masowo spadają z drzew. Kupiłem płyn regenerujący potrzebny do malowania.
Na Mszy św. trwały rozproszenia, bo myślałem o czekającym mnie malowaniu pokoju żony, a właściwie problemie z sufitem. Czekam na spotkanie z Rzecznikiem Praw Lekarzy i to wypełniło moje serce oraz strona internetowa, która wymaga wykończenia.
Zdziwiony słuchałem słów czytania o starości, której miara jest życie nieskalane, a św. Paweł prosił, abyśmy nie miłowali tego świata, bo przemija. Ten, kto wypełnia wolę Bożą trwa na wieki. To już poza mną. Pragnę tylko opracować zapisy, ale chyba nie zdążę.
Najbardziej zwracał uwagę Ps148 „Chłopcy i dziewczęta, chwalcie imię Pana”. Pomyślałem, że nie obchodzimy dnia Imienin Boga Ojca. To duża przykrość, bo nawet mamy dzień Imienia Maryi. Muszę przeczytać i opracować art. o intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski.
Eucharystia ułożyła się w dar jakby pięknie zapakowany...brzegi jak w koronie, a później utworzyło się zawiniątko. Bardzo to lubię, ale wyszedłem w stanie normalnym, bo odeszły fikcyjne problemy.
Nagle ujrzałem swoje grzechy, nieczystości i chciało mi się płakać. Przepraszałem Boga Ojca i w mgnieniu oka stało mi się bardzo smutno i przykro, że przez tyle lat musiał czekać na moje przebudzenie. Przypomniał się obraz „Jezu ufam Tobie”, który „spojrzał” z drugiego końca kościoła, a to oznacza, że wszystko mam przebaczone.
Napłynęła wielka bliskość Królestwa Niebieskiego i pragnienie powrotu do Boga, bo moje dzieło prawie zakończone. Chciałbym jeszcze doczekać odmalowania ołtarza w moim kościele...może uda się odzyskać parę groszy z Izby Lekarskiej.
Zabójstwo duchowe, znęcanie się i mobbing...to męczeństwo duchowe wcale nie mniejsze od fizycznego. Dopiero podczas przepisywania dziennika ujrzałem ogrom moich modlitw, ok. 10 tys. Mszy św. i cierpień. Ilu ludziom pomogłem tym w zbawieniu?
Po drodze spotkałem sprzątających w hali sportowej, trzepiących dywany i dalej pracującą przepycharkę kanalizacji na osiedlu, a sam wyrzuciłem stary dywan.
Intencję odczytałem po wyjściu na spacer modlitewny, bo zobaczyłem analogię do dbania o czystość własnej duszy. W ręku znalazł się kawałek drutu kolczastego, a to symbol Bolesnej Męki Pana Jezusa („korona”).
Zrozumiałem, że dbanie o czystość duchową to cierpienie, bo wymaga wyrzeczeń i walki wewnętrznej. Często mamy konflikty w środowisku, gdzie króluje „człowiek zmysłowy”. Przez godzinę wołałem do Boga za dbających o czystość swojej duszy... APEL
Oto mój komentarz na blogu Janusza Palikota, który radził sadownikom.
Panie Januszu!
Samolot z bombką szczególnej mocy już krąży nad Biłgorajem, a Pan - jako Wujek Dobra Rada - promuje lokalną tłocznię soku do jabłek. Przecież nie opłaca się nawet transport. Co innego było w czasie, gdy Pan przewoził nielegalnie spirytus od przyjaciół Moskali.
Całkowicie utracił Pan poczucie rzeczywistości, bo każda władza wypacza. Bój toczy się nad nami pomiędzy siłami Bestii, która właśnie uśpiła UE, NATO, a nawet USA.
Tak też szatan uśpił Pana duszę. Gdzie Pan i podobni tafią, gdy dokona się...bum! Na pewno w swojej zapobiegliwości - na uboczu i w zboczu - wybudował Pan pokaźny schron, ale to nie uratuje Pana duszy.
- 17.09.2014(ś) ZA ZDRADZONYCH O ŚWICIE
- 16.09.2014(w) ZA TKWIĄCYH W KŁAMSTWIE
- 15.09.2014(p) ZA PROWADZONYCH PRZEZ MATKĘ ŚWIĘTĄ
- 14.09.2014(n) ZA ZNIECHĘCONYCH
- 13.09.2014(s) ZA PŁACZĄCYCH PO UTRACIE DOMU
- 12.09.2014(pt) ZA MAJĄCYCH BOŻĄ OCHRONĘ
- 11.09.2014(c) ZA ZASKOCZONYCH ATAKIEM
- 10.09.2014(ś) ZA LEKCEWAŻĄCYCH OBOWIĄZKI DUCHOWE
- 09.09.2014(w) ZA PRZEWODNIKÓW DUCHOWYCH
- 08.09.2014(p) ZA LUDZI SŁAWNYCH CZYNIĄCYCH ZŁO