Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

02.06.2013(n) DZIEŃ DZIĘKCZYNIENIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 czerwiec 2013
Odsłon: 970

     Wyszedłem na Mszę św. z sercem pełnym dziękczynienia: za nogi, ojczyznę, chleb powszedni, za posiadanie kościoła i ojczyzny w której jest pokój oraz za mieszkanie w raju na ziemi (rzeka, lasy, spokój).

    Dziękowałem także za możliwość głoszenia chwały Boga Ojca oraz za samo dziękczynienie, bo to także jest łaska. Większość tego nie czyni, bo uważa, że na wszystko sobie zasłużyli i szczycą się swoimi sukcesami.

    Dla mnie wielką łaską jest modlitwa (rozmowę z Bogiem), która koi w cierpieniach. Przypomniało się wołanie proroka Syracha: „Będę Cię wielbił, Panie, i wychwalał, i błogosławił Twoje imię”. Tak prorok dziękował za znalezienie „mądrości w modlitwie” o którą prosił „u bram świątyni” z rękami wyciągniętymi do góry. Syr 51, 12-20

    Bóg wszystko urządził tak prosto, że nie widzi tego większość mądrych, bo nasza mądrość nie ma nic wspólnego z Mądrością Boga. Dlatego relacje wierzących wyglądają niedorzecznie, ale znajdź się na moim miejscu i przez chwilkę zauważ, że ziemia krąży z szaloną prędkością, chodzimy na głowie, świeci słońce i z nasionka wyrasta dąb, a energia z  jednego pioruna mogłaby ogrzać blok...

    Bóg wie o naszej nędzy, bo ciało wymaga spania, wygód, jedzenia, tracenia czasu i zajmowania się samym sobą (celebrytyzm). U takich jak ja wciąż trwa bój dusza/ciało: mogę spać w kościele, a dusza zacznie krzyczeć w centrum handlowym. 

    Jak bardzo cierpi Bóg Ojciec, który nas stworzył i Pan Jezus, który za nas oddał Swoje życie, gdy spotyka się z brakiem wdzięczności. Jakże stroimy się i przygotowujemy do podziękowania komuś za zwykłe dobra ziemskie, a tu nasze zbawienie. 

    Rozumie to każdy ojciec ziemski mający niewdzięczne dziecko. Tak też jest z Bogiem, bo dla większej części ludzkości jest obojętne czy istnieje, a są tacy, którzy jawnie z Nim walczą. 

    Od początku mojej pracy w zawodzie lekarza pragnąłem bezinteresowności, bo powstają całe ciągi: łatwo zarabiasz i stajesz się rozrzutny, a zły podsuwa zbieranie na czarną godzinę i „pilne potrzeby”. Zawsze znajdzie uzasadnienie dla grzechu: „przecież ci się należy”, „inni mają więcej", itd.!

    Dziwne, bo właśnie w tym momencie trafiłem na zapis, gdzie  św. Paweł mówi: "Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, /../ Wzbogaceni we wszystko, będziecie pełni wszelkiej prostoty, która składa przez nas dziękczynienie Bogu".  2 Kor 9, 6-11

    To wielka prawda. Pan Bóg obdarowuje nas tak jak rodzice, ale temu, który otworzy serce i poprosi o jakaś łaskę otrzyma wielokrotnie więcej, a na końcu wszystko czyli zbawienie. Zbawienie kojarzy się nie wiadomo z czym, a to otworzenie drzwi do Nieba. Dowiesz się o tym po śmierci, ale będzie za późno.

    Pan sprawił, że Eucharystia odwracała się wielokrotnie w ustach, a później ułożyła w zawiniątko (dar). To Cud Ostatni i innego już nie będzie, ale ludzkość woli inne "cuda"... 

    Wróciłem na czuwanie od 17.00 przed Najśw. Sakramentem (Globalna Adoracja) i nie wiedziałem, co mam podarować Bogu. Pomyśl sam. Co można podarować Stwórcy Wszechrzeczy?

    Niespodziewanie nadeszło natchnienie, aby dzisiaj przekazać wszystkie moje cierpienia z czasu, gdy prowadziłem życie pogańskie: naukę na studiach, egzaminy, oddalenie od domu, brak pieniędzy, ciągły głód, brak ubrania, później mieszkania, tułaczkę, niewolnictwo w pracy. 

    Padłem na kolana przy krzyżu Pana Jezusa i oddałem te cierpienia Bogu (uświęciłem) w intencji zbawienia świata. Podczas litanii do NSPJ wzrok przykuwało malowidło ścienne ze św. Michałem Archaniołem walczącym z bestią o dusze.

    Podczas procesji niosłem największą chorągiew z Trójcą Świętą, a przed powrotem do domu siedziałem pod figurą Matki Najświętszej, która przyszła pod nasz blok...                   

                                                                                                                              APEL  

 

01.06.2013(s) ZA MAJĄCYCH NADZIEJĘ W BOGU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 czerwiec 2013
Odsłon: 988

     Przed snem zacząłem czytać od początku „Poemat Boga-Człowieka”, gdzie trafiłem na modlitwy Joachima i Anny o potomka. Joachim położył rękę na siwych włosach swojej małżonki i powiedział, że trzeba mieć nadziej. Bardzo kochali się nawzajem i wierzyli w cud, bo Bóg jest wszechmocny.

    Jako lekarz wierzę w uzdrawianie w Imię Pana Jezusa lub w pomoc Matki Bożej Dobrego Zdrowia oraz we wstawiennictwo świętych. Bóg dał nam wolną wolę: możemy wiarę wyśmiewać i wierzyć w medycynę „nowoczesną”.  Znam nędzę specjalistów, którzy są ograniczeni w swoim działaniu.

    Jeżeli jesteś człowiekiem wierzącym to zrozum, że mamy Ojca, którego laska sprawiła wypłynięcie wody ze skały oraz rozstąpienie się morza. Nie wołaj w modlitwach głupio. W drobnych sprawach wystarczy prośba do Anioła Stróża.

    Mojemu kapłanowi powiedziałem, że jego ręce czynią Cud Ostatni, a on spojrzał na mnie zdziwiony, ale później zrozumiał, że tak jest naprawdę. Pewien człowiek dowiedział się, że jest chory na nowotwór i pobiegł do kapłana, "bo ma ręce poświęcone”!

    Tamten przestraszył się, bo nigdy nie uzdrawiał, ale pobłogosławił go, a choroba odeszła. To może być opowiastka, ale taka jest prawda, bo wiara przenosi góry, ale to nie jest wiara w siłę woli, ale w działanie Boga.

    Jutro Pan Jezus uzdrowi na odległość sługę setnika, który był bliski śmierci...”powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony”. Jezus rzekł do tłumu, że tak wielkiej wiary nie znalazł nawet w Izraelu, a „gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego”. Łk 7,1-10    

    Piszę, a płynie relacja uratowania przez jednego dawcę pięciu pacjentów. Łzy kręcą się w oczach, bo matka zmarłego syna ma w mieszkaniu wielką figurę Matki Niepokalanej. Swoją decyzją uratowała czekających na serce, wątrobę i twarz...

    W tych dniach sam prosiłem Pana Jezusa o uzdrowienie osoby bliskiej. Po zawołaniach nabrałem przekonania, że przypadłość nie jest groźna, ponieważ dwa razy „spojrzał” maleńki krzyżyk na piersi s. Faustyny. Taki sam, od lat  towarzyszy mi w modlitwach (z relikwiami). 

    Wczoraj powtórzyłem prośbę podczas modlitw do Matki Niepokalanej w Watykanie, a w łączności z ludem zapaliłem świecę i z płaczem powtarzałem prośbę do Boga.

    Jako lekarz powiem, że w większości naszych spraw nie jest potrzebna interwencja nadprzyrodzona, ale porada Boża i tak stanie się w moim przypadku, bo napłynie rozpoznanie choroby. Opisuję to, aby pokazać pomoc Boga w naszej słabości, a nawet nędzy.

    Na Mszy św. podziękowałem Panu Jezusowi i s. Faustynie za wstawiennictwo, a spojrzał wizerunek Ducha św. z napisem „Umocnij nas”. Po Eucharystii padłem na kolana i tak trwałem. Ciało Pana Jezusa złamało się na pół i odwróciło...faktycznie spotkał mnie przejściowy kłopot. 

    Podczas nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa jak nigdy głośno śpiewałem litanię, a zły wpuszczał mi kolegów z Izby Lekarskiej: nazwisko i ich wyczyny. W kilkanaście minut ułożył mi pismo! Zobacz perfidię bestii. Zawołałem do św. Michała Archanioła, bo to kolidowało z nabożeństwem.

    Tak się stało, że zabrakło osoby do niesienia baldachimu i szedłem za Panem Jezusem, a łzy płynęły po twarzy. Tylko nie mów mi, że to tradycja lub ludowość. Po powrocie Zbawiciela na Ołtarz Święty padłem w podziękowaniu na dwa kolana i przeżegnałem się bez wstydu. 

    Dlaczego Bóg czeka na nasze prośby, gdy widzi nas w kłopotach? To proste, bo pragnie wypowiedzenia przez nas prośby...jak dobry ojciec ziemski. Można tego nie czynić i  miotać się w poszukiwaniu pomocy na własną rękę.

    Po powrocie do domu pocałowałem Pana Jezusa Króla Wszechświata i w podziękowaniu odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz cz. chwalebną różańca.

    Pan uśmiechnął się do mnie. Nie dziw się, bo tak jest naprawdę. Cóż oznacza dla Boga sprawić, aby św. Oczy zaświeciły się miłością lub pocieszeniem?                                   APEL

31.05.2013(pt) ZA UCHODŹCÓW I DUSZE TAKICH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 31 maj 2013
Odsłon: 1042

      Napłynęło pragnienie modlitwy, a po wyjściu z domu duszę zalało poczucie wygnania. To wielka łaska Boga, bo większość ma chęć tylko tego życia, a zamiast miłości do Boga  kocha bożki: władzy i przemocy, posiadania i używania życia lub jest zapatrzona we własną mądrość ("wiedzę").

    Z powodu smutku rozstania z Bogiem moje serce doznało bolesnego skurczu. To nie jest rozczulanie się nad sobą, ale współcierpienie ze Stwórcą, który widzi cały świat i zna nawet nasze myśli. Przez sekundę wyobraź sobie, że twoje myśli są znane i zapisane od urodzenia.

    Zrozum moją sytuację: ja mam wszystko oraz wiedzę, że jesteśmy po śmierci, a chce mi się płakać, bo napłynęły obrazy uchodźców w Syrii, gdzie Rosja robi „pokój”. Przepłynął cały świat wygnanych ze swoich ojczyzn. 

    To wielkie cierpienie, bo w jednej chwilce zostawiasz wszystko, a podczas ratowania życia trafiasz do obozu. Pojechałem na miejsce odosobnione, gdzie śpiewały ptaki i koił szum rzeki. Popłakałem się z tymi ludźmi i zacząłem odmawiać: „Ojcze nasz”. Popłynęło też moje ‘św. Osamotnienie’  Pana Jezusa.

    Zobacz rozum cierpienie Boga, który widzi jak na dłoni całą ludzkość. Później krążyłem po mieście i odmawiałem dalsze części mojej modlitwy (jest w instruktażu). Naprawdę otrzymuję w niej wielkie ukojenie, bo została ułożona z wołaniami do Boga.

    Podczas nabożeństwa do NMP prosiłem Matkę Pana naszego o modlitwę za tych biedaków, a podczas procesji chciałem nieść w ich intencji chorągwią z Trójcą Świętą, ale uprzedzono mnie. Powiedziałem znajomemu, że będzie miał udział w mojej modlitwie.

    Dzisiaj Pan sprawił, że szedłem tuż za Monstrancją. W czasie sekundowych połączeń dochodziło do uniesienia duchowego, a łzy kręciły się w oczach. Po Eucharystii padłem na kolana i tak trwałem.

   Trafiłem też na transmisję procesji z figurą Matki Niepokalanej, modlitwami i śpiewem (z Watykanu)...zapaliłem świecę i z papieżem Franciszkiem odmawiałem różaniec (1-sobota m-ca), a później skończyłem ‘św. Agonię’ z koronką do pięciu św. Ran Pana Jezusa w intencji uchodźców i za ich dusze...                                                                                                                       APEL 

30.05.2013(c) ZA TRWAJĄCYCH PRZY PANU JEZUSIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 maj 2013
Odsłon: 951

Boże Ciało

    Szatan znał przebieg tego dnia i kusił mnie, abym nie uczestniczył w procesji. To była niechęć do "dania świadectwa wiary", bo wystarczy moje codzienne "chodzenie do kościoła"!

    Później myślałem o nabożeństwie w pobliskiej kaplicy, ale to byłaby dywersja duchowa, bo dzisiaj jest obowiązek bycia we własnej parafii, a nie szukanie "wypoczynku" duchowego.

    Wyszedłem, a przypomniała się wczorajsza pieśń w kościele: „upadnij na kolana ludu czcią przejęty... Święty, Święty, Święty...w postaci przyszedł chleba”. Teraz śpiewam z ludem: „Święty Boże, Święty mocny, Święty, a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami”.

    W czasie całej procesji pojawiały się sekundowe połączenia z Bogiem rozrywające serce, gdy wzrok zatrzymywała Monstrancja, dzieci, kwiaty leżące na drodze, którą szedł Pan Jezus, strażacy i przedszkolaki czytające Słowo Boże. To jest nieprzekazywalne i nie da się opisać.

    Te przeżycia nie mają nic wspólnego z naszymi uniesieniami podczas uroczystości świeckich. Ja znam uniesienia komunistów w Rosji i wyznawców Kima w Korei Północnej, gdzie ludzie też płaczą podczas grania orkiestry i parady wojskowej. 

    Różnica polega na tym, że ich przeżycia dotyczą ciała fizycznego (uczuciowości), a tutaj doznania polegają na sekundowych połączeniach mojej duszy z Bogiem (łaska).

    Przy ostatnim ołtarzu wzrok zatrzymała klęcząca na dwóch kolanach kobieta. Podczas słów Pana Jezusa, że każda prośba do Boga w Jego Imię spełni się...ze łzami w oczach zawołałem w intencji osobistej. Tak się stało, bo po kilku latach szukania pomocy u lekarzy Pan wszystko wyjaśni w jednym błysku...już w tą sobotę o 5.00 rano!     

    Kapłan mówił o potrzebie trwania przy Panu Jezusie.  Po Eucharystii padłem na kolana i w centrum naszego osiedla trwałem tak około 15 -30 minut do zakończenia Mszy św. Nic nie obchodzili mnie znajomi, bo klęczałem z potrzeby serce po zjednaniu ze Zbawicielem.  

    Szatan wiedział, że takie będzie moje świadectwie wiary i dlatego podsuwał myśli o rezygnacji z uczestnictwa w procesji z uczynieniem nieokreślonego "dobra"...

    Wcześniej myślałem o pójściu z krzyżem, który miałem w gabinecie lekarskim. Pielęgniarka przyniosła go pod fartuchem po likwidacji oddziału wewnętrznego. Pan Jezus towarzyszył mi przez 20 lat i chronił, bo zawód lekarza jest pełen pułapek.

    Nie wiedziałem dlaczego po powrocie do domu „patrzył” Pan Jezus Król, ale przypomniał się mój śpiew z ludem i orkiestrą: „Panie nasz, króluj nam, Boże nasz, króluj nam poprzez wieczny czas króluj Jezu nam”.

    Dzień zakończył się uczestnictwem w uroczystościach transmitowanych z Watykanu. Wspólnie modliliśmy się, a o 21.30 papież Franciszek pobłogosławił mnie Monstrancją. Popłakałem się i zawołałem: „Dziękuje Panie Jezu za tą łaskę. Jakże Panie to wszystko pięknie urządziłeś”.

    W wielkim bólu odmówiłem ‘św. Agonię z koronką do 5-u św. Ran’ Zbawiciela. Pan sprawił, że następnego dnia będę szedłem w procesji tuż za Monstrancją, a w sobotę otrzymam łaskę niesienia baldachimu. Łzy płynęły po twarzy...                                                                  APEL    

29.05.2013(ś) ZA CZEKAJĄCYCH NA ZLITOWANIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 maj 2013
Odsłon: 1228

     W symbolicznym śnie znalazłem się w bałaganie przychodni, gdzie przerzucałem dokumenty i załatwiałem karty zgonu. Pojawił się zmarły kolega, który potrzebował kartę zgonu, bo miał wypełnioną...przez położną, która z nim przybyła ("narodzenie dla Nieba").

     Zapytałem go dlaczego jest taki smutny, a po jego twarzy popłynęły łzy. Na pocieszenie wręczyłem mu wielki czerwony amarylis...symbol mojego przebaczenia.

    Brał udział w mojej krzywdzie i po tamtej stronie już wie, że źle uczynił stając po stronie „władzy” i powalającego krzyż Pana Jezusa. W jego intencji padłem na kolana i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego.

    Litość jest cechą naszego Boga Ojca i jest zaszczepiona w sercu każdego normalnego człowieka. To chęć niesienia pomocy, współczucie i żałowanie kogoś. Żona z niewiastami sprzątała przy figurze Matki Bożej. Zerwała się burza, a obcokrajowiec z baru - po drugiej stronie ulicy - przyniósł jej parasolkę i powiedział, że może oddać jutro.  

    Pan dał moc, bo 10 godzin pisałem pismo do ministerstwa zdrowia, nagrałem płyty i wszystko wysłałem. Zbyt długo trwa łamanie moich praw, a chodzi o to, aby koledzy nie zrobili podobnie innemu.

    Po wszystkim wyszedłem na nabożeństwo wieczorne do NMP i Mszę świętą, a serce zalała wdzięczność za otrzymaną pomoc. W słońcu, wśród krzyku bawiących się dzieci i kąpiących się w kałużach gołąbków popłynęło wyznanie naszej wiary i koronka do Miłosierdzia Bożego.

    Ja naprawdę czekam na zlitowanie się kolegów w białych fartuchach, którym demon zamknął serca. Nie chcę, aby po prawdziwej stronie życia płakali w oczekiwaniu na zmiłowanie Boże. Bronisz wiary i krzyża Pana Jezusa, a nie drgnie nikt...nawet z hierarchów naszego Kościoła świętego.

    Jakże piękne mamy duszpasterstwo służby zdrowia, Katolickie Stowarzyszenia Lekarzy Polskich i wiele organizacji, ale poseł Andrzej Jaworski  z PiS-u, który jest przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu Przeciwdziałania Ateizacji Polski nawet nie raczył odpisać.  

    Wrogowie mojej ojczyzny robią sobie żarty z Polaków, a ja jestem tego przykładem. Teraz, gdy opracowuję zapis w TVN 24 pokazują członka mafii komunistycznej, który zrobił na swojej posesji wysypisko śmieci. Nie ma na niego siły, bezczelnie patrzy w oczy i kłamie, a od wszystkich decyzji odwołuje się. 

    W „Super expresie”  apelują o zlitowanie się nad chorym Czarkiem, a obok specjaliści z RPA w naszym zoo usunęli chory ząb słoniowi. W moim sercu pojawili się mieszkańcy pękających budynków przy trasie drążonego metra w W-wie oraz chora mieszkająca w wieżowcu ze zdemolowanymi windami, której zmarł mąż-opiekun.    

    Prorok Syrach woła wprost ode mnie: „Zmiłuj się nad nimi Panie, Boże /../ Wysłuchaj, Panie, błagania Twych sług /../”. Syr 36

    Psalmista daje: „Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje. /../ Wspomóż nas, Boże nasz, Zbawco /../ Niech jęk pojmanych dojdzie do Ciebie  /../ ocal na śmierć skazanych”. Ps 79

    Pan Jezus wyjaśnił to: "Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę”. MK 10, 32-45

    Eucharystia zwinęła się jak pokarm dający moc ciału fizycznemu. W drodze do domu zaczepił mnie „chory” alkoholik, a ja nie mam możliwości odjęcia mu nałogu. Straciłem pokój, łzy zakręciły się w oczach, bo znam to cierpienie i jest mi zawsze przykro odmawiać.

    Napłynęły wyrzuty sumienia z obrazami litowania się nade mną Boga Ojca, a wielokrotny wstrząs przepłynął przez ciało z pragnieniem głośnego płaczu...                                                                                                                                                                                          APEL

  

  1. 28.05.2013(w) ZA CZERWONYCH BURKÓW
  2. 27.05.2013(p) ZA MAŁŻEŃSTWA PRAGNĄCE MIŁOSNEGO ZJEDNANIA
  3. 26.05.2013(n) ZA NASZĄ NĘDZĘ DUCHOWĄ
  4. 25.05.2013(s) ZA OBDARZONYCH PRZEZ BOGA
  5. 24.05.2013(pt) ZA POTRZEBUJĄCYCH NADZIEI
  6. 23.05.2013(c) ZA OBCYCH WE WŁASNEJ OJCZYŹNIE
  7. 22.05.2013(ś) ZA MIŁUJĄCYCH PRAWO BOŻE
  8. 21.05.2013(w) ZA OFIARY TRAGICZNYCH POMYŁEK
  9. 20.05.2013(p) ZA ŻYJĄCYCH W ŁĄCZNOŚCI Z MATKĄ BOŻĄ
  10. 19.05.2013(n) ZA NATCHNIONYCH DUCHEM ŚWIĘTYM

Strona 931 z 2467

  • 926
  • 927
  • 928
  • 929
  • 930
  • 931
  • 932
  • 933
  • 934
  • 935

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 979

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?