- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1156
Mój dzisiejszy stan duchowy będzie wynikiem oddania łaski wiary za tych, których obejmuje intencja. To niesienie krzyża za innych. Wówczas moja dusza „staje się” bezbożna, a to oznacza dla mnie wielkie cierpienie, bo oprócz pustki duchowej pojawia się niechęć do wiary, a nawet nienawiść i bunt przeciwko Kościołowi świętemu.
Za pozwoleniem Boga zły zaatakował mnie niechęcią do kolegów lekarzy zaprzedanych poganom. Jak mam rozmawiać o wierze z kolegami psychiatrami - „teologami” oraz funkcjonariuszami publicznymi, którzy służbę pomylili ze służalczością.
Izby Lekarskie powinny być także ostoją duchowości. Duszom zmarłych kolegów na nic się zda "mauzoleum". Powinno zamawiać się Msze św. wieczyste, organizować zjazdy w Sanktuariach i wspomagać ich modlitwami.
Koledzy wolą jednak „kult izbowy”. Każdy działacz po czasie staje się "zasłużony", a przez to jest hołubiony, odznaczany i jako "święty" trafia do „sali pamięci". To pewna forma religii. W czystej postaci trwa w Korei Północnej.
Już od rana złość „polityczna” zalała serce, bo prezydencka TVN 24 właśnie nawołuje do wojny: „Faszyście nie przejdą”! Chodzi o miłujących Boga i ojczyznę. Okupantom zależy na podziale Polaków. Ja zrezygnowałbym z przemarszu, a wszystkich zebrałbym na modlitwie w kościołach.
Później pod art. Tomasza Lisa wpisałem:
<< Pan Redaktor Naczelny stwierdza, że "dokonywany jest realny zamach na naszą narodową i społeczną wspólnotę".
Ma Pan Redaktor rację, ale czuję, że wg Pana zagrożeniem są patrioci (czyli faszyści) oraz katolicy (ciemnogród), którzy domagają się należnych praw. Jak to wszystko "gotuje się w Pana głowie", że widzimy coś innego.
Niech Pan otworzy raz swoje serce na takich jak ja, bo widzi Pan we mnie wroga mojej umiłowanej ojczyzny. Dlaczego...? >>
Z trudem zacząłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a w kościele złość trwała dalej, bo zniszczono posadzkę (instalacja ogrzewania), a właśnie było kosztowne malowanie. Wzrok zatrzymały dziewczyny, które spóźniły się na Mszę św., przykucnęły i "żegnały się" uderzeniami w piersi. Pojawił się mój ziemski „opiekun”, który nigdy nie podchodził do Komunii św. i za to go szanowałem, ale dzisiaj zaczął służyć dwóm panom.
Św. Paweł wskazał, aby porzucić pokładanie ufności w ciele i sprawiedliwość legalna, której znakiem zewnętrznym jest obrzezanie...”to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę”. Flp 3, 3-8a
Pan Jezus powiedział dzisiaj przypowieść o zagubionej owcy i stwierdził, że „w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych (...) radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca". Łk 15, 1-10
Teraz złość zalała serce, bo zapowiedziano zbiórki na tacę „gospodarczą” i na Seminarium Duchowne, które podlega Kurii Biskupiej. Zły wykorzystał moją sytuację, bo nie mam pieniędzy i wpuszczał mi „oszczędności”: mam nie kupić nowej lampki pod krzyż i nie dać na tacę. To poniżanie człowieka w Oczach Boga, a nawet jest mi głupio wobec samego siebie. Później dam co trzeba z pełni serca.
Nie docierały czytania, a Eucharystia, która pękła na pół nie zmieniła stanu mojej duszy. Po powrocie do domu zapaliłem świecę i wyświęciłem mieszkanie: „idź precz szatanie”. Nic nie dało dobre śniadanie i czas "wolny". Nawet żona zauważyła moje bezbożne serce...
Dziwne, bo właśnie czytałem słowa Pana Jezusa:
<< O, poganie! Macie zwyczaj ogłaszania bogami wielkich ludzi należących do waszych narodów. (...) Stworzyliście sobie wszystkich tych bogów, żeby coś mieć, żeby mieć coś, w co moglibyście wierzyć.
Religia bowiem, jakaś religia, jest konieczna dla człowieka jak jest konieczna jakaś wiara. Wiara bowiem jest stanem właściwym dla człowieka, niewiara zaś jest czymś nienormalnym.
Nie zawsze jednak ci ludzie, wyniesieni do rangi bogów, są coś warci nawet jako ludzie. (...) Niosą więc ze sobą nędze - jako cechy nadludzkie. Człowiek mądry widzi, czym one są: to zgnilizna rozszalałych namiętności. >> * APEL
*„Poemat Boga-Człowieka” k 4 c. 4 str. 278 - 279
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1245
Łaska wiary jest największym darem Boga Ojca, którym trzeba się dzielić. Po przekazaniu tego daru stanę się dzisiaj pustym duchowo i pozbawionym napędu (nic nie będzie się chciało).
To stan podobny do ataku depresji z chęcią popełnienia samobójstwa. W odróżnieniu od ludzi normalnych wiedziałem, że jest to cierpienie duchowe o które wcześniej prosiłem w modlitwie.
To zbyt trudne dla zwykłych ludzi, kapłanów i psychiatrów, którzy w większości uważają, że jesteśmy tylko jednością psycho-fizyczną. Wykluczając istnienie duszy ludzkiej koledzy zbyt powierzchownie traktują przyczyny chorób psychicznych.
Teraz wyobraź sobie człowieka chorego, który ma podobne objawy i nie wie, że ich przyczyna leży w jego duszy. To okropna prostracja z pustką w sercu i paraliżem duchowym...
P r o s t r a c j a (łac. prostratio ‘upadek’): to stan krańcowego wyczerpania nerwowego oraz zobojętnienie, połączony ze spadkiem napięcia mięśniowego.
Nie wiem komu dzisiaj pomogłem. Kiedyś będę miał to pokazane: może spotkam się z przywróconym do życia lub uchronionym od samobójstwa. Dam przykład podobny, ale bardziej życiowy. Poprosiłem o przelanie bólów innej osoby na mnie i przez tydzień chodziłem jak „pokręcony”. To przykład cierpienia zastępczego...
Gdyby całe rodziny przyjmowały na siebie cierpienia związane np. z chorobę nowotworową ukochanego dziecka. Każdy poszedłby na Mszę św. i wołał do Boga, aby to cierpienie przelał na niego, a nawet zabrał mu życie...
Na Mszy świętej zdziwiony słuchałem słów św. Pawła: „Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą. Czyńcie wszystko bez szemrań /../ jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie”. Flp 2, 12-2
Pan Jezus dodał, że „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”. Łk 14, 25-33 Ja wiem, że dzisiaj niosę krzyż innego, bo rzadko znajduję się w takim „upadku” psychicznym.
Komunia święta była tak lekka, że nie czułem Ciała Pana Jezusa w ustach. Po połknięciu musiałem wolno i coraz głębiej oddychać. To częsty objaw wegetatywny przed późniejszymi doznaniami duchowymi.
Jednak dzisiejsza Eucharystia nie odmieniła mojego stanu, ale sprawiła to w jakiejś nieznanej mi duszy. Już podczas powrotu z kościoła wróciła złość i zniechęcenia, smutek i zwątpienie na granicy depresji. Ja nigdy nie mam takich stanów. Wyświeciłem mieszkanie, przeżegnałem się i odmówiłem „Anioł Pański”.
Na spacerze trafiłem pod stację transformatorową, a to miejsce rozchodzenia się mocy, która jest przekazywana dalej. Tak też jest z różnymi łaskami Boga naszego: w tym z Jego Mocą i Światłością, która spływa w dół do ludzi...także przez innych.
Wszystko stało się jasne po odczycie intencji. Nawet uśmiechałem się z zadziwienia, że stan mojego serca i ducha był związany z przyjęciem tego cierpienia zastępczego...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1093
Po krótkim boju wyszedłem na Mszę św. poranną. Nie dziwię się normalnym ludziom, którym nie chce się wstać rano i spotkać z Panem Jezusem. Ja wiem, że szatan istnieje, a mimo to poddaję się „pospaniu” i „pójściu później”.
Nie udało się to zły podsunął mi „pojechanie rowerem”, bo wiedział, że w drodze powrotnej z kościoła będę miał wielkie przeżycia duchowe.
Bestia na każdego ma inny sposób, bo trzeba „zapalić papieroska”, „wypucować się” lub „wypacynkować”. Można otrzymać także dobre natchnienia dotyczące sprzątania, wybiegnięcia po gazetki, zajrzenia na forum internetowe lub załatwienia „bardzo ważnej sprawy”.
Podziękowałem Panu Jezusowi i zacząłem odmawiać koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji syna, który przyśnił się w nocy. Poprosiłem Boga, aby przelał na mnie wszystkie jego grzechy, które są wynikiem zaniedbania wychowawczego, unikania rozmów, braku mojej miłości, a nawet grzeszności. Wyjaśnił się atak złego, bo do modlitw dołączyłem tą Mszę świętą.
Bardzo jest mi przykro z powodu rodaków, którzy całe swoje życie poświęcają wojnie z własnym narodem, a często są to katolicy! Po wejściu do kościoła ponownie zostałem zaatakowany przez demona, ponieważ odmalowana świątynia została zdemolowana instalowaniem ogrzewania (niszczy się posadzkę, kurzy i brudzi).
Serce zalała złość, a nawet chęć opuszczenia Mszy św.! Napłynęła nawet nienawiść do kapłanów, a cóż ma nędza ludzka do mojej relacji z Bogiem.
Postaw na moim miejscu członka Ruchu Palikota lub jakiegoś mądrusia, a zobaczysz jak zapieni się i w imię „dobra” zaatakuje wiarę świętą. To śmiertelny bój w którym giną miliony nieświadomych niczego dusz. Nie zmarnuj mojego świadectwa, bo to relacja prosto z frontu boju duchowego.
Pan Jezus wskazał dzisiaj na tych, którzy wymawiają się z przybyciem na Ucztę Bożą, którą jest Msza św. Dziwne, bo zauważyłem właśnie zaproszoną przeze mnie do codziennego uczestnictwa w nabożeństwie. Ludzie normalni nie mają pragnienia Eucharystii, ale chleb jedzą codziennie i nigdy im się nie znudzi!
Żadnym językiem nie możemy wyrazić i opisać tego, co dzieje się w naszym duchu po zjednaniu z Panem Jezusem. Serce doznało miłosnego ucisku, a łzy zalały oczy. Napłynęła chęć skulenia się, „schowania” i wołania do Boga w wielkim uniesieniu.
To wielkie cierpienie, ale tych chwil nie zamieniłbyś na nic innego. To Tajemnica Boża. Żadnym językiem nie można wyrazić mojego umierania.
Prawie z krzykiem duszy zerwałem się na ponowną Mszę św. o 17.00 z zamiarem zapalenia lampki pod krzyżem Pana Jezusa
To sekundowe błyski, a pragnienie serca tak wielkie, że może go ukoić tylko św. Hostia. Nie pojmiesz tego, bo musisz przeżyć to osobiście! Wie o tym zakochany na śmierć i życie, który biegnie do swojej wybranki, a wszyscy się uśmiechają.
Teraz mój wzrok zatrzymała stacja drogi krzyżowej, gdzie Pan Jezus po raz trzeci pada pod krzyżem. Popłakałem się: „Panie! nie ma już Szymona i Weroniki, ale ja jestem z Tobą”.
Komunia św. ułożyła się w ustach jak woalka, a w tym czasie zapatrzyłem się na zdejmowanie Pana Jezusa z krzyża („zdejmujesz Mnie z krzyża”).
W ramach podziękowania ponownie przyśnił się syn z którym symbolicznie zdążaliśmy do Królestwa Bożego: ja jechałem motocyklem zwinnie omijając przeszkody, a on czekał na moje wsparcie...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1092
„Ciągle pada, ciągle pada”...bardzo lubię takie dni, bo wówczas śpię krótko i czuję się bardzo dobrze. Zbudziłem się o 4.00 i pisałem dla Ciebie...tak dotrwałem do pierwszej Mszy świętej. Podziękowałem Panu Jezusowi za samochód, bo nie lubię chodzić z parasolem.
Od ołtarza św. Paweł mówił trudnym językiem teologicznym, że wyznawcy Pana Jezusa powinni żyć w miłości i dbać o wspólne sprawy. Nie wolno nic czynić dla „niewłaściwego współzawodnictwa” ani „próżnej chwały” i w pokorze oceniać jedni drugich. Flp 2, 1-4
Pan Jezus zalecał bezinteresowność, którą obrazowo przedstawił zaproszeniem na przyjęcie „ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych”. Łk 14, 12-14
Po Komunii św. słodycz zalała usta, a pokój serce. Wciąż zapominam, aby po Mszy św. nigdzie nie wstępować, a tu poczta i pomysł od złego, aby w deszczu umyć samochód.
W TVP trafiłem na rozmowę z mężczyznami, którym złamano serca. Mnie kojarzy się to z piosenką „Skrwawione serce”, którą lubię grać na akordeonie. Dodatkowo na konferencji w ministerstwie krzyczeli i płakali budowniczowie dróg i mostów, których bezczelnie oszukała mafia z rządu.
Jakby dla żartów premier wszystkich cwaniaków otwiera nowy most i mówi, że marzy mu się taki sam, ale łączący serca Polaków.
W tym czasie giną świadkowie zamachu w Smoleńsku. Największy wstrząs budzi śmierć we własnym mieszkaniu Krzysztofa Knyża, operatora „Faktów TVN”, który 10 kwietnia w Smoleńsku sfilmował podchodzący do lądowania samolot prezydencki. Był jednym z pierwszych reporterów, któremu udało się znaleźć w miejscu wypadku zanim rosyjskie siły specjalne opanowały teren.
18 kwietnia w wypadku samochodowym zginął biskup Mieczysław Cieślar. Tuż po katastrofie odebrał sms od ks. Adama Pilcha, który przeżył zderzenie z ziemią. 6 czerwca w wypadku samochodowym zginął prof. Marek Dulinicz, szef grupy archeologów, która miała w czerwcu wyjechać do Smoleńska...
Ogarnij jeszcze wszystkich bezrobotnych, tych, którzy nie mają co włożyć do garnka, chorych pozbawionych możliwości leczenia, inwalidów pozostawionych na pastwę losu, rencistów, którym cofnięto świadczenia, ofiary celowego nękania, wyrzuconych prowokacyjnie z pracy, oszukanych w sądach i zdradzonych o świcie.
Dodaj do tego ból po stracie kogoś bliskiego oraz płacz biednych matek, którym zabrano dzieci. Jakim językiem i jakim obrazem przekazać rozpacz tych ludzi? Na pewno może to wyrazić serce przebite strzałą... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1058
Przyśnili się zmarli rodzice, a także robotnicy czekający na godną zapłatę. Zimno, nieprzyjemnie, a w kościele mało ludzi, ponieważ w naszej parafii pojawiła się konkurencja. Kuria Biskupia z moich składek wybudowała ośrodek z piękną kaplicą, gdzie w niedzielę odprawiają się dwie Msze św. ale tacą nie dzielą się.
Dzisiaj jest mowa o miłości Boga i ludzi, ale dla zwykłych śmiertelników to coś odległego. Właśnie Mojżesz mówi do ludu: "Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego serca swego, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił". Pwt 6,2-6
Powtórzył to Pan Jezus: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. /../ Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych". Mk 12, 28b-34
Kapłan pięknie śpiewał Bogu, a moja dusza doznała uniesienia:
"Zmiłuj się nade mną, Boże,
w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego"! Ps 51
Msza św. to bardzo często tylko taka strzała Miłości Bożej, bo więcej nie wytrzymasz. Komunia św. pękła na pół, a to była zapowiedź cierpienia duchowego, które spotka mnie później.
Wieczorem wyszedłem z zamiarem odwiedzenia cmentarza. W sercu płynęła moja rozbudowana modlitwa, a znalazłem się prawie sam wśród tysięcy lampek, które symbolizowały dusze ludzkie w Czyśćcu. Jedne piękne, jasne i z krzyżami, a inne ledwie tlące się lub prawie ciemne.
Nie mogę pojąc jak można negować tą Prawdę (Prawosławie), bo Czyściec to miejsce wielkiego cierpienia rozciągające się od Piekła aż do Nieba. To odpowiednik ziemskiego Kościoła świętego...
Wprost poczułem cierpienia tych dusz pragnących ochłody (naszych modlitw): od zmarłych rodziców poprzez bliskich z rodziny do teściów, którzy przyjęli mnie jak syna oraz nauczycieli. Wołałem za nich z wielkiej wdzięczności.
Napłynęła osoba „pierwszej pani” ze szkoły podstawowej (1952-1958), fizyk z LO, Przypomniała się "pani od historii", której złośliwie przeszkadzałem w prowadzeniu lekcji, a łzy zalały oczy...
Dalej profesorowie z AM w Gdańsku, a także nauczyciele zawodu, a pod informacją o śmierci ordynatora napisałem, że: „pan doktór zaraził mnie pragnieniem zdobywania wiedzy medycznej i na jego oddziale zdobyłem pierwszy stopień specjalizacji”.
Poproszę Matkę Najświętszą, aby w ich intencji przekazała wybrane Msze św. które podarowałem na Jej Ręce. Następnego ranka popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego oraz cała moja modlitwa...
APEL
- 03.11.2012(s) ZA CHORYCH NA CELEBRYTYZM
- 02.11.2012(pt) ZA NARODZONYCH DLA NIEBA
- 01.11.2012(c) ZA TYCH, KTÓRZY WIERZĄ W NICOŚĆ
- 30.10.2012(w) ZA MĄCĄCYCH PRAWDĘ
- 29.10.2012(p) ZA UWOLNIONYCH OD NIEMOCY
- 28.10.2012(n) ZA RYZYKUJĄCYCH ŻYCIE
- 27.10.2012(s) ZA POZORANTÓW
- 26.10.2012(pt) ZA NIEUTULONYCH W BÓLU
- 25.10.2012(c) ZA DUSZE ZMARŁYCH KOLEGÓW LEKARZY
- 24.10.2012(ś) ZA SKŁÓCONE MAŁŻEŃSTWA