Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

17.03.2011(c) ZA MAJĄCYCH BEZNADZIEJNE SPRAWY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 marzec 2011
Odsłon: 845

    Dzisiejsza doba duchowa zaczęła się o 16.00. To ważne, ponieważ czas został rozciągnięty. W kościele znalazłem karteczkę z ręcznie przepisaną modlitwą do Judy Tadeusza, który jest świętym od spraw beznadziejnych. W nagłym błysku odczytałem intencję modlitewną i jasne stały się czytania.

   Królowa Estera w zagrożeniu śmiercią błagała Boga: „Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą prócz Ciebie żadnego wspomożyciela (...) Władco nad wszystkimi władcami. (...) Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo prócz Ciebie, Panie, który wiesz wszystko". Est 14, 1. 3-5. 12-14 (Wlg).  

    Przesunęły się wydarzenia:

Protest górników w Katowicach grożących rządowi i wołających złodzieje!

Wybuchy w reaktorach atomowych w Japonii.

Sytuacja rebeliantów w Libii, a po interwencji ONZ-tu samego Kaddafiego.

Wyjaśnianie katastrofy w Smoleńsku.

Sprawa finansów państwa.

Pielęgniarki okupujące sejm RP.

Pokazują dwójkę ciężko poparzonych dzieci oraz chorych, którym NFZ nie refunduje leczenia.

Moja sprawa zawodowa.

            Pasują tutaj słowa właśnie śpiewanego psalmu:

                        „Pan mnie wysłuchał, kiedy Go wzywałem.

                        [...] Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,

                        [...] Pan za mnie wszystkiego dokona”. Ps 138, 1-3. 7-8

     Pan Jezus mówi: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. [...] Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre tym, którzy Go proszą”.  Mt 7, 7-12

    Po Komunii św. moje ciało doznało nieznanego dotąd stanu. Proboszcz rozpoczął odnawianie kościoła i w litanii prosił o pomoc św. Józefa, bo to zadanie przerastające siły słabnącej parafii w okresie kryzysu finansowego.

      „Św. Judo Tadeuszu wysłuchaj mojej prośby i módl się w mojej sprawie”...  

                                                                                                                            APEL  

 

16.03.2011(ś) ZA POTRZEBUJĄCYCH SKRUSZENIA SERCA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 marzec 2011
Odsłon: 1000

     Żona z przejęciem opowiedziała mi bajkę. Pan Bóg zlecił Jonaszowi, aby poszedł do wrogiej Niniwy, ale on wsiadł na okręt i i uciekł do Tarszisz. W czasie przeprawy rozpętała się straszliwa burza, a na żeglarzy padł strach i każdy wołał do swojego boga.

    Jonasz poszedł na dolny pokład i twardo zasnął. Zerwano go z oburzeniem, że giną, a on się nie modli. Zażądano wyjaśnienia, ponieważ los wskazał, że to wszystko przez niego! Poprosił, aby wrzucili go do morza, co uczynili. Jonasz znalazł się we wnętrzu wielkiej ryby, gdzie przebywał trzy doby.

    W utrapieniu ujrzał swoją marność i wołał do Boga: „rzuciłeś mnie w samo serce morza (...) objęły mnie wody aż po szyję (...) trawa morska oplotła mi głowę. (...) Jednak Ty, Jahwe, Boże mój, wywiodłeś mnie żywego z otchłani podziemnej. (...) Modlitwa moja dotarła do Ciebie (...) chcę złożyć Ci ofiarę i spełnić, com ślubował”...

    Podczas zbliżania się do kościoła moje serce zalał ból z powodu wyrzutów sumienia. Bez łaski Boga nie ujrzysz swojej nędzy i grzechów, życia w pustce duchowej i marnowania czasu z krzywdzeniem innych.

    Nawet sobie tego nie przypomnisz, bo własne „ja” tłumi wszystko, a szatan wskazuje, że to nic takiego. Prostemu człowiekowi szepnie, że „przecież nikogo nie zabiłeś!”, a komuś z łże-elit złagodzi nazwę grzechu, że: złodziejstwo jest wyprowadzaniem pieniędzy, kłamstwo niepoprawnością polityczną, a łapówkarstwo gratyfikacją!

    Za Jonaszem i psalmistą  wołam: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość. Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego”.

     Pan przemówił ponownie do ocalonego Jonasza: "Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam". (...) Począł więc Jonasz iść przez miasto (...) i wołał: "Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona". Uwierzyli (...) ogłosili post (...) Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele”. Jon 3,1-10  

    Pan Jezu na ten moment powiedział: „Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia”. Łk 11, 29-32

    Po Komunii św. zostałem odmieniony. Sam z siebie nie mogę stać się takim. To łaska. Łzy zalewały oczy podczas litanii do św. Józefa, który przez całe życie był pokorny, cichy, czysty i święty.

   Wracałem z kościoła w uniżeniu, z pochyloną głową, całkowicie skruszony i w tym stanie wołałem: „Jezu! Litościwy Panie!...obmyłeś mnie. Dla Ciebie nic innego się nie liczy. Jakże chciałbym takim zostać. Jakże to wszystko proste, że aż niepojęte"!

    Skrucha to pierwszy stopień do ś w i ę t o ś c i, ale bardzo trudny. „Panie! serce mi pęknie! Spraw Jezu, abym nigdy nie zboczył z tej drogi. Jakże chciałbym takim zostać”. Ból rozrywał serce prawdziwe (duchowe), a  łzy zalewały oczy. To niewyobrażalne cierpienie. Przypomniało się wczorajsze i dzisiejsze wołanie psalmisty: 

    „Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, ocala upadłych na duchu. Ps 34, 4-7. 16-19

  "Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste. Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz".   Ps 51, 3-4. 12-13. 18-19

    W „Dzienniczku” jest zalecenie Pana Jezusa dane siostrze Faustynie, aby przeczytała o proroku Jonaszu. Jakże przydałby się taki posłaniec Boży wcześniej w Japonii, a dzisiaj u nas, bo w oczach tracę moją umiłowaną ojczyznę. Tylko nie mów mi, że to zbyteczne, ponieważ PO i prezydent „Zgoda buduje” chcą dobrze, ale...                                                                                                              APEL

 

15.03.2011(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH MODLITEWNEGO UNIŻENIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 marzec 2011
Odsłon: 838

    Przebudziłem się z wielkim bólem w sercu. Tak chciałbym paść na kolana, ale jestem w grupie miliona ludzi objętych opieką Wielkiego Brata. Ta świadomość sprawia brak intymności podczas rozmowy z Bogiem (modlitwy). Zrozumie to para zakochanych.

    Pan Donald Tusk powiedział o tym z rozbrajającą szczerością: „możecie spać spokojnie, bo ja nie jestem ciekaw o czym rozmawiacie”, ale własnego prezydenta inwigilował.

    Napłynął obraz JP II modlącego się nocami i stosującego różne umartwienia, które w „Faktach i mitach” wyśmiewała wielce nie szanowna prof. Joanna Senyszyn. Chorzy na władzę boją się własnego narodu i chcą wiedzieć, co dzieje się w domach ludzi kochających Boga i ojczyznę. Zatrudniają do tego każdego chętnego, a szczególnie swoich zakładników.

     Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego, a moja dusza woła do Boga, ale nie mogę tego nagrać, bo wyjdzie, że „gadam do siebie po nocach”, a stąd blisko do psychuszki. Piszę to dlatego, abyś zobaczył jakie cierpienia duchowe ma człowiek żyjący wśród „nie swoich”.

    Rano dowiedziałem się o wybuchu reaktora atomowego w Japonii. Łzy zalały oczy, ponieważ cała ludzkość powinna wołać za tych biedaków, bo wielu Japończyków nie zna Boga Prawdziwego. Wstydzą się łez i udają zewnętrznie, że wszystko jest w porządku. To błędny trening i uwierzenie w siły własne, co wyklucza uniżenie się przed Bogiem.

    Na polskim portalu w Londynie napisałem: „Wielka  szkoda, że  nasi  bracia  w  Japonii  porzucili  Boga   Prawdziwego. Ich kraj powinien być powierzony Jego Opatrzności, a wówczas katastrofa  miałaby inny przebieg”. Na ten moment w TVN radzi psychologi. Cóż może poradzić nawet milion takich, gdy Sam Bóg nad nami płacze!

    Jutro Pan pokaże, co uczynili mieszkańcy Niniwy, którym Jonasz zapowiedział, że miasto zostanie zniszczone za 40 dni. Wszyscy w to uwierzyli, ogłoszono post oraz przywdziano "wory pokutne, od największego do najmniejszego”. Wydano ogłoszenie zmuszające do postu i zaprzestania swoich występków. Nawet król nie wstydził się ubrania w wór pokutny...Jon 3,1-10

    Dzisiaj Pan Jezus nauczył nas modlitwy „Ojcze nasz”, bo lubimy gadanie i trudno nam przebaczyć innym. Mt 6, 7-15  Ktoś powie, że gdyby każde wołanie do Boga przynosiło pomoc to żylibyśmy w raju na ziemi, a tak nie będzie. To prawda, ale Niniwa została ocalona.

     Wyobrażam sobie, że jestem cesarzem Japonii lub Donaldem Tuskiem. Cóż zmieniłbym? Na pewno nie pozwoliłbym na wyrzucenie krzyża sprzed Belwederu. Tam stanąłby pierwszy na świecie krzyż Pana Jezusa...cały ze szczerego złota,a ponadto Zbawiciel zostałby powołany na Króla Polski.

    Wszystko czyniłbym po wołaniach za psalmistą, bo „Pan słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki”. Ps 34, 4-7. 16-19 Pan Bóg naprawdę wysłuchuje biedaka, wyzwala nas od trwogi i uwalnia od ucisku.

    Co ty na to? Na pewno krzyczałbyś, że to zamach na demokrację, bo liczy się głos ludu, a nie Boga. Za tobą odezwałby się Jonasz, ale z „Faktów i mitów”, dziennikarze z TVN i Super Stacji”oraz wojskowi w czerwonych kołnierzykach.

    W naszym kościele zaczyna się renowacja i jest zastawiony rusztowaniami. Podczas modlitwy o szczęśliwy przebieg prac remontowych zauważyłem, że stacja „Pan Jezus umiera na krzyżu” leży na ziemi wśród bałaganu!

    Podniosłem Pana, a kościelny w złości postawił tą  ś w i ę t o ś ć  na ołtarzu bocznym. Sam zobacz naszą beznadziejność! Wracałem podenerwowany, a z piętra bloku „spojrzał” krzyżyk...                                                                                                                                         APEL

14.03.2011(p) ZA ZAPRASZANYCH DO ŚWIĘTOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 marzec 2011
Odsłon: 832

     Taką intencję jest bardzo trudno odczytać, ponieważ szatan może zarzucić pomaganie. Ja wówczas boję się, że nieprawidłowo przekażę Mszę św. i mój dzień życia.

    W nocy prosiłem o natchnienie, a rano mój wzrok zatrzymał napis na stronie „Miłujcie się”: „Eucharystia antidotum na śmierć”. Przypomniało się „spojrzenie” Pana Jezusa z białej porcelany („czystość”) i św. Rodziny („czystość i świętość”).

    To wyrzeczenie jest miłe Bogu, ponieważ wielu jest skąpanych w seksie. Po nagłym odczycie intencji łzy zalały oczy. To łzy dziękczynienia za pomoc, a także za zaproszenie do  ś w i ę t o ś c i.  Prorok Izajasz wołał od Boga przed dwoma dniami: "Jeśli [...] przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu [...] wówczas twe światło zabłyśnie w ciemności [...]”. Iz 58, 9b-14

    Idę na poranną Msze św. i wkoło powtarzam: „Panie, Synu Jednorodzony. Jezu Chryste. Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca”.

    Dzisiaj Komunia św. rozpłynęła się, a to znak, że dzień przepłynie bez cierpienia. Nijak nie mogę opisać stanu mojej duszy. To lekkość wafelka. Pokój, którego namiastką jest położenie się do własnego łóżka, a słodycz w ustach to słodycz duchowa. Nie ma takiej na ziemi. Zmiksuj to wszystko, a zawołasz za mną: „Panie dobry jak chleb! Jezu Chryste! Boże miły. Baranku Prawdziwy!”.

    Podczas wychodzenia ze świątyni dotknąłem figury Pana Jezusa na krzyżu, a przez ciało przepłynął dreszcz ściskający serce. Pierwszy raz miałem takie zdarzenie, ale to nie powinno dziwić, bo umęczone Ciało Zbawiciela jest poświęcone, a przez wiele lat objęte sercami wiernych i całowane z miłością.

    Niewierzący powie, że to obrzędowość i oddawanie czci drzewu. Tak powalenie krzyża -  przez kolegę lekarza - określił prokurator. Na Mszy św. wieczornej zauważyłem, że zaczyna się odnawianie kościoła.

    Teraz Pan mówi do Mojżesza: «Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz.[...]”. Płyną Przykazania Boże, które powinno wywiesić się w gabinecie Donalda Tuska „katolika wierzącego inaczej”:

                      Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać,

                      nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. [...]

                      nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu,". Kpł 19, 1-2. 11-18

Dzisiaj Jezus powiedział:

"Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale [...] zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jedne od drugich [...]  

«Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, [...]

«Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, [...]”.Mt 25, 31-46    

    W książce "Jezus z Nazaretu" Benedykt XVI pisze, że ofiary oddawane w świą­tyni "[...] odeszły w przeszłość. Ich miejsce zajął Chrystus. [...] W Męce Chrystusa cały brud świata wchodzi w kontakt z nieskończenie Czystym, z duszą Jezusa Chrystusa, a przez to samo z samym Synem Bożym.

    Jeśli zazwy­czaj rzecz nieczysta przez kontakt zaraża i brudzi rzecz czystą, to tutaj spotykamy się z czymś przeciwnym. [...] Poprzez ten kontakt brud świata jest prawdziwie wchłonięty, zniweczony i przemieniony przez nieskończoną miłość. [...]”. To wielka prawda naszej wiary, ponieważ Komunia św. sprawia, że moja dusza zostaje oczyszczona i staje się święta. Pan Jezus mówił o tym s. Faustynie.  

    Z TV Trwam płyną słowa homilii: kiedyś nasze życie się skończy i każdy z nas stanie przed Bogiem. Jezus nie pyta o grzech, ale o coś znacznie trudniejszego o miłość i uczynione dobro. Z czym przychodzisz? Co przynosisz mi w swoich dłoniach? Co jest na twoich ustach: czy prawda czy kłamstwa? Co jest w twoim sercu: miłość czy nienawiść?

    Każdego możemy poznać po jego uczynkach, bo one więcej mogą powiedzieć niż najpiękniejsza mowa. Właśnie pani Julia Pitera nawołuje, aby mniej mówić i wkoło chwali premiera Donalda Tuska.

    Pan Jezus nie mógł przekonać faryzeuszów, że jest Mesjaszem. „Jeżeli Mnie nie wierzycie to uwierzcie Moim uczynkom”. Sąsiadka wypucowała korytarz i przybudówkę, a inna „niechcący” rozsypała ziemię z doniczki i ostentacyjnie wietrzyła zapach pasty!

     Pan potwierdził dobry odczyt intencji: żona poprosiła, aby wejść na stronę internetową „uratuj świętego”...                                                                                                                         APEL

 

13.03.2011(n) ZA MĄDRYCH NIEDOWIARKÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 marzec 2011
Odsłon: 912

     W śnie znalazłem się w grupie chwalącej Boga. Wszyscy staliśmy zgromadzeni w wielkim kole. Ktoś tańczył, a inny grał na akordeonie. Nagle żona powiedziała, że zaśpiewa „Ave Maria”. Śpiewając schodziła w piękną górską dolinę.

    Przebudziłem się z poczuciem jej świętości i długo nie mogłem dojść do siebie. Pan sprawił, że zostałem zaproszony na sumę. Usiadłem w słońcu, blisko krzyża Pana Jezusa...

     W tej scenerii dzisiaj Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia (...) A zasadziwszy ogród w Eden (...) Pan Bóg umieścił tam człowieka (...) oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła".  Rdz 2, 7-9; 3, 1-7

    Mądry tego świata zacznie zadawać pytania i zobaczy Pana Boga z gliną w ręku, a Bóg stwarza wszystko myślą! Każdy niedowiarek wiarę katolicką bierze dosłownie, a w tym czasie otwiera samochód przy pomocy pilota oraz produkuje owoce i jarzyny „europejskie”...wszystkie takie same.  

    W art. „Uczciwie o teorii ewolucji” w 5/2009 „Miłujcie się”, Mirosław Rucki pisze: "(...) Moja wiara w teorię ewolucji runęła w 1989 roku, kiedy jako student politechniki przeczytałem książkę dowodzące, że człowiek chodził po ziemi w tym samym czasie co dinozaury. (...) Nie­którzy, badając otaczający nas świat, zauważają, że Bóg jest jego przyczyną i ostatecznym celem. Inni natomiast wolą szukać wyjaśnień (...)".

    Mądry znowu zapyta: kto był przy akcie stworzenia i zrywaniu przez Ewę zakazanego owocu? I tak będzie tracił czas, a co najgorsze uwierzy Darwinowi!

    Św. Paweł wskazał na to, że grzech Adama spłynął na nas, a odkupił nas Pan Jezus. To dla mnie jasne. „Jeżeli bowiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa". Rz 5, 12-19

    Mądry na pewno nie uwierzy w kuszenie Pana Jezusa przez diabła: "Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół (...) Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon". (...)  "Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: «Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»".  Mt 4, 1-11

    Dzisiaj Pan Jezus podszedł do mnie. Kapłan podał mi Ciało Zbawiciela w środku długiej kolejki. Zaskoczony padłem na kolana i przeżegnałem się. Siostra śpiewała „Jezu ufam Tobie, miłosierny Boże. Jeszcze raz mi przebacz, proszę Cię w pokorze”.

    Dopiero teraz chciałbym tutaj zostać, być w ciszy z Panem wieczności i mojego prawdziwego życia. Słodycz i pokój zalały duszę. Nic innego nie pragnę. Nie obchodzi mnie świat. Podczas wychodzenia z kościoła wzrok zatrzymał niepełnosprawny młodzieniec, który z trudem chodził, a pięknie i wolno żegnał się woda święconą. Pan pokazuje przez to ufność prostaczka. 

    Naprawdę nie wiedziałem jaka będzie intencja modlitewna tego dnia, ale wzrok zatrzymały słowa z okładki „Miłujcie się!”: „Nie bądź  n i e d o w i a r k i e m  lecz wierzącym”. J20, 27                                            

                                                                                                                                      APEL

 

  1. 12.03.2011(s) ZA NAWRÓCENIE GRZESZNIKÓW
  2. 11.03.2011(pt) ZA ZDRUZGOTANYCH
  3. 10.03.2011(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH ROZLICZENIA
  4. 09.03.2011(ś) ZA TENDENCYJNYCH
  5. 08.03.2011(w) ZA OFIARY ZŁEJ WŁADZY
  6. 07.03.2011(p) ZA ŻYJĄCYCH EUCHARYSTIĄ
  7. 06.03.2011(n) ZA STOJĄCYMI PRZED WYBOREM
  8. 05.03.2011(s) ZA MAŁŻEŃSTWA ŻYJĄCE W CZYSTOŚCI
  9. 04.03.2011(pt) ZA DUSZOBÓJCÓW
  10. 03.03.2011(c) ZA ODDAJĄCYCH CZEŚĆ BOGU

Strona 1101 z 2485

  • 1096
  • 1097
  • 1098
  • 1099
  • 1100
  • 1101
  • 1102
  • 1103
  • 1104
  • 1105

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 183

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?