Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

30.05.2011(p) ZA MAJĄCYCH OPIEKĘ MATKI BOŻEJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 maj 2011
Odsłon: 1046

    W nocy czytałem scenę z wizji M. Valtorty, gdzie Zbawiciel uzdrawia połamanego żołnierza rzymskiego, a później odbiera honorowy salut  (trzask mieczy o zbroję) z zapewnieniem dowódcy, że może czuć się bezpiecznie. Poganie uwierzyli w wysłannika Boga, a uczonym w Piśmie spadły na oczy łuski.

    Idę do kościoła odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego. Dzwonią dzwony, wyje alarm pozostawionego samochodu, a moją duszę zalało poczucie wygnania. Usiadłem naprzeciwko figury Pana Jezusa na krzyżu...nie chcę tu być! 

    Każde słowo wypowiadane przez kapłana wpadało w otwarte serce, bo dzisiaj na spotkaniu z Bogiem (Mszy św.) jestem obecny duchem. W normalnym odbiorze to obrzędowość, rytuał podobny do składanego bożkom, coś zewnętrznego, fałszywego, a nawet głupiego. Dlatego trzeba mieć wielką wyrozumiałość dla niewierzących i wrogów wiary, ale „kto uwierzy ten będzie zbawiony”.

    Właśnie ochrzczona z całym domem zaprasza sługi Pana: „Jeżeli uważacie mnie za wierną Panu, to przyjdźcie do mego domu i zamieszkajcie w nim". Dz 16, 11-15  Po Komunii św. napłynęła bliskość Matki Bożej, a to sprawiło powtarzanie słów pieśni: „Niewidomym podaj rękę, niewytrwałym skracaj mękę”.

    Dusza pragnie ciszy i bycia sam na Sam z Panem życia i śmierci. Nie obchodzi mnie ten świat, bo ludzie nie widzą głupot i prawdziwych problemów wśród których jest najważniejszy: to nędza duchowa i kompletne nie przejmowanie się zbawieniem i przyszłością. „Przyszłość” to jutro, a nie wieczność.

    Poszliśmy pod „mój” krzyż, a serce zalało pragnienie modlitwy, ale to wymaga „pójścia na pustynię”. Teraz pasowałby cmentarz, który jest miejscem wielokrotnie uświęconym, pełnym zadumy i ciszy. Każda chwila z Panem Jezusem sprawia wielkie kłopoty żyjącym w rodzinach. Dlatego słuszny jest celibat kapłanów.

    Teraz trwa „majówka” przy naszym bloku, gdzie zgromadzone kobiety śpiewają przy figurze Matki Niepokalanej. Wygląda to jak piknik u matki ziemskiej do której zjechała cała rodzina. Płyną pieśni, które w swojej treści są dziecięce, a przez to pełne ufności.

     „Nie opuszczaj nas. Nie opuszczaj nas. Matko Łaskawa nie opuszczaj nas, (...)  ratuj (...) zlituj się nad sierotami (...) Matko nasza! opiekuj się nami (...)".

     I tak wkoło, jak w „dzikim kraju” aż nie chce się stąd odejść. Nawet teraz, gdy to piszę przez ciało przepływa dreszcz, a właśnie w radiu Maryja płynie wołanie: „Tyś naszą Matką, a my Twoje dzieci. Niech głos sierot do Ciebie doleci (...) do kogóż pójdziemy, przed kim zapłaczemy (...). Ratuj nas! ratuj i bądź zawsze z nami (...)...                                                                                                               APEL

29.05.2011(n) ZA POZORNIE CZCZĄCYCH MATKĘ ZBAWICIELA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 maj 2011
Odsłon: 1109

    Dzisiaj odbędzie się uroczystość przeniesienia obrazu Matki Bożej Łaskawej z sąsiedniego pałacu do naszego kościoła parafialnego. Ten obraz został ufundowany przez ówczesnych właścicieli ziemskich (150 lat wstecz). Obecny właściciel to  jakiś „spadkobierca”...

    Nie poszedłem, bo to ceremonia zewnętrzna. W kościele trwa remont, ale na godne przyjęcie świętego wizerunku kościelny powinien umyć posadzkę (jest specjalna maszyna). Zapraszasz kogoś ważnego, a mieszkanie nie zamiecione.

    Tak obdarowane miasto, a przez cały maj do Matki Bożej przychodziła garstka tych samych kobiet. Piszę to z głębi serca, bo tam jest prawdziwa miłość do Boga naszego oraz kult Matki Pana Jezusa, a nie w klapie marynarki. 

   Wielu zdegenerował okupant, który w ich serca zapuścił korzenie władzy i posiadania, a takim Kościół katolicki nie jest potrzebny. Opary szatana krążą także w mojej parafii. 

  W oczekiwaniu na nabożeństwo wieczorne usiadłem przed kościołem. Napłynęła bliskość MB Niepokalanej: ”Pod Twoją obronę uciekamy się do Ciebie, św. Boża Rodzicielko. Matko moja! Pani nasza! Orędowniczko nasza! Pośredniczko nasza”! Jakże pasują tutaj zawołania z maja 1992 r., które właśnie miałem w ręku:

   „Matko nas  wszystkich, która pragniesz, aby każdy odnalazł Syna Twego i otrzymał zbawienie. Matko pełna łaski...obdarz proszących pokojem, Twoją ufnością i zawierzeniem Panu. Tylko Ty przytulisz każde dziecko, a najmocniej chore, słabe i opuszczone. 

    Ty nigdy nikogo nie odrzucasz, zawsze cierpliwa i dobra każdego wysłuchujesz. Matko Pięknej Miłości przyjmij nas do Swojego Niepokalanego Serca. Matko Pełna Łaski jakże pragniesz, aby każdy z nas był niewinny, czysty, dobry, miłosierny, sprawiedliwy i wolny...wolny jako dziecko Boże! Matko Miłosierdzia. Matko moja i każdego z nas”...               

     Dzisiaj nie było kazania. Po Komunii św. wróciłem nijaki do domu, bo źle się czułem. Żona niosła obraz MB Łaskawej, ale tylko kilka minut, ponieważ było wielu przedstawicieli różnych władz i stowarzyszeń...                                                                                                                                  APEL

 

28.05.2011(s) ZA NĘDZNIKÓW DUCHOWYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 maj 2011
Odsłon: 1171

    Przed Mszą św. podczas tankowania benzyny z radia płynęły słowa piosenki żartującego z piekła!„Co robi otchłań? Otchłań czeka!”. Większość ludzi ma poczucie, że Pan Bóg jest dobry i miłosierny...

   To prawda, bo jeszcze w ostatnim tchnieniu możesz się nawrócić, ale później jest prawdziwa sprawiedliwość. Potem będziesz błagał o zwilżenie języka, ale wokół będą tacy sami. To przenośnia, bo normalny człowiek nie zna cierpień duchowych, a tu wiecznego życie bez Boga.

    Dziwne, bo przede mną stał samochód z napisem „usługi pogrzebowe”. Ja wiem, że to nie jest przypadkowe! Zobaczymy?

    Wieczorem w Viasat History pastor najpierw mówił, że kto odrzuci Boga, ten będzie wydany na pastwę ognia, ale później głosił bajkę o piekle pustym, ponieważ przybędzie Pan Jezus i przyniesie nam pokój, szczęście i sprawiedliwość.

    Pastor niepotrzebnie chciał wyjaśnić znaczenie Apokalipsy. Po co to komu? Wróć do Boga. Idź jutro do spowiedzi. Stań się dzieckiem Boga, a niczego nie będziesz się bał!

  Apostołowie i starsi postanowili wybrać ludzi przodujących wśród braci i wysłać przez nich pismo, ponieważ: „(...) niektórzy bez naszego upoważnienia (...) zaniepokoili was naukami, siejąc wam zamęt w duszach, (...) Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego (...)". Dz 15, 22-31

    Pan Jezus zapowiada, że świat nas znienawidzi, bo „(...) Mnie pierwej znienawidził. (...) Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. (...) Mnie prześladowali, to i was będą prześladować". J 15, 18-21 

  Dlatego w ręku znajdą się: „Misyjne drogi” z art. o męczennikach za wiarę oraz dodatek do „Gościa niedzielnego” o „Niszczeniu prymasa” Stefana Wyszyńskiego.

    W „Empiku” wzrok zatrzymał tytuł „Grzech śmiertelny” i słowa o Sakramencie Pokuty, a „Angora” kusiła tytułem o orgii seksualnej 100 VIP-ów w towarzystwie reklamowanego filmu „Wiedźmin”.

    Teraz rozmawiam z panią o końcu świata, który był zapowiadany na poprzednią sobotę. Dla takich jak ja „koniec świata” nic nie oznacza, bo ja nie chcę być tutaj. 

    W ramach intencji trafiłem na blog Joanny Senyszyn, a na forach spotkałem: negującego posiadanie duszy i nie wierzącego w życie wieczne, przeciwnika ustanowienia Pana Jezusa Królem Polski,  a także negującego stworzenie nas przez Boga...

  Zgodziłem się z oceniającym ateistów, że to: „urządzenia białkowe (żywe trupy) nie posiadające duchowości, która stanowi o przynależności do cudu zwanego prawdziwym życiem”. Dodałem, że sam taki byłem i to, że Bóg bardziej kocha tą „mechaniczną trupiarnię”.

    Spotkałem też Bolesława Parmę, który w elaboracie negował śmierć Pana Jezusa na krzyżu (antyklerykałowie wykryli, że umarł na palu!). Dziwne, że dali mój wpis:

   „Uczony w piśmie, Pan Bolek przerzucił się z "Faktów i mitów" na Onet.pl Religia, aby mącić w głowach poszukującym prawdy. Czytał i czytał, a teraz pisze! Dziwne, bo tutaj nie płacą za obrażanie Zbawiciela. Zobaczcie altruizm przebierańca.

    Wróć bracie Parma tam, skąd wysłał Cię diabeł...czyli do Judasza Kotlińskiego dla którego "Boże Narodzenie" to "Narodzenie Bachora". Przestań udowadniać, że moja wiara ma korzenie pogańskie! Jakie Ty masz korzenie!?”...                                                                                                            APEL

 

27.05.2011(pt) ZA KOCHAJĄCYCH BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 maj 2011
Odsłon: 1157

    Siedziałem w nocy, a teraz zdecydowałem, że nie idę na Mszę św. poranną. Przysnąłem i ujrzałem wielki obraz przedstawiający jakby symbol miasta-świata z małym wizerunkiem Pana Jezusa Pantokratora (Wszechwładcy). Po chwilce ukazał się rozciągnięty napis na białym tle:  B ó g   j e s t   s z c z ę ś c i e m.

     Zerwałem się, ból ścisnął serce, bo to wyraźne zaproszenie na spotkanie ze Stwórcą i tak znalazłem się w Domu Pana. Łzy zalały oczy, bo trafiłem na czas opóźnionej Eucharystii i śpiew siostry:  „Panie zostań z nami. Boże w Hostii utajony. Bądź pochwalony. Ty nas nie zostawisz”.

    W tej sekundce „spojrzał” Pan Jezus Miłosierny wprost mówiący: „nigdy cię nie opuszczę, wszystko masz przebaczone”. Co zyskałbym śpiąc dalej lub leżąc zamyślony. Szatan tylko czeka na taki moment, bo skołowanemu podsuwa wówczas następne „dobre” pomysły.   

    Dzisiaj Pan Jezus zaleca, abyśmy się wzajemnie miłowali (...)  Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję".  J15, 12-17

    W tym momencie widzę garstkę wiernych Panu i oddanych Bogu, co jest przedstawione na  stronie www.zbawienie.com oraz w moim instruktażu.

    Po nabożeństwie znalazłem się nad rzeką, gdzie koiła płynąca woda, kwiaty, śpiew ptaków, a nawet zerwała się para gołębi. „Dziękuję Panie Jezu! podziękuj za wszystko Bogu Ojcu. Panie Jezu! Mój Przyjacielu! Pokazałeś mi, to co przekazał Ci Ojciec. To wielki krzyż”.

    Ja wiem, że „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał”. J15, 12-17 To nie jest żadna pycha...wybranie przez Boga oznacza służbę, a  to wielkie cierpienie, bo wokół prześladowcy Pana Jezusa i Jego wyznawców.

    W centrum handlowym, w środku gwaru zmieszanego z muzyką napłynęła miłosna łączność z Bogiem Ojcem. Łzy zalały oczy, bo wokół dzieci z rodzicami, a ja w tym tłumie jak sierota. Dusza zaczęła krzyczeć z tęsknoty:

    „Nie ma Ciebie, Panie...tak daleko nam do siebie i tak blisko. Ojcze! niczego nie pragnę tylko Ciebie, Boże. Nie chcę być tutaj. Pragnę być z Tobą”!  

   Wokół dobra ziemskie: od zapachu chleba poprzez lody do złota i „Opla” z podgrzewanymi siedzeniami! W tej chwilce nic nie ukoi mojej miłosnej tęsknoty. Nie cieszy ten świat. Tata jest na wyciągniecie ręki, ale Go nie ma...

   Wyobraź sobie, że jesteś w czyśćcu i wiesz tak ja teraz, że Bóg Jest, ale nie możesz wejść do Przybytku Niebieskiego. Nikomu nie życzę tego. Pomnóż mój ból przez miliardy, a zrozumiesz cierpienie Boga naszego.

    „Panie mój! Słodki Ojcze! Zbawicielu Drogi. Jakże tęsknisz za nami. Przyjmij wszystkie róże z tego kiosku”. Wrócił dzisiejszy Ps 57, 8-12

                       "Będę Cię, Panie, chwalił wśród narodów.

                       (...) Twoja łaska sięga aż do nieba,

                       Wznieś się, Boże, ponad niebiosa,

                       nad całą ziemią Twoja chwała”...                                                                               APEL

26.05.2011(c) ZA ZNIECHĘCONYCH DO ŻYCIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 maj 2011
Odsłon: 1227

    Wyszedłem na poranną Mszę św., a serce zalał straszliwy ból, który można porównać do sytuacji w której otrzymujemy wiadomość o śmierci kogoś bliskiego. Z wywieszonego „Faktu” atakuje tytuł: „Znany aktor odebrał sobie życie”.

    W USA starsza pani sprzedaje zestawy do popełniania samobójstwa. Nawet zdziwiła się zarzutom i mówiła od demona, że trzeba skasować broń i  domy powyżej drugiego piętra, bo ludzie z nich wyskakują.

     Naprawdę nie wiem dlaczego to cierpienie spadło na mnie w tym momencie. Prawie chce się płakać, bo wstaje słoneczny dzień, a po nocy powietrze jest rześkie. Sam jestem ciekaw, co się stanie i chciałbym to udokumentować, ale przeszkadza inwigilacja.

    „Panie! Słodki Jezu! To Twoje Serce płacze nad jakąś sprawą. Daj mi ten krzyż, a ja go poniosę. Odpocznij w moim sercu. Jezu! bez Ciebie nawet nie mogę się modlić”. 

    Po Mszy św. ból trwał nadal, a Komunia św. przyniosła tylko przelotną słodycz. Może to oddanie mojej łaski wiary, którą Bóg przeleje na jakiegoś strasznego wroga wiary? Nie wiem. Stan mój mogę określić „smutna jest moja dusza aż do śmierci”.

    Pan Jezus prosi: „/../ Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, /../". J 15, 9-11

   Niepotrzebnie marnowałem czas, bo demonowi udało się „zlecić mi” napisanie art. dyskusyjnego z prawniczką z „Gazety Lekarskiej”, ale później wszystko skasowałem. To była wyraźna pokusa.

    Na nabożeństwie majowym kapłan prosił: „Panie daj moc w słabości” i bardzo pięknie mówił o Eucharystii. Dalej trwała słabość. Po Komunii św. napłynęło trochę pokoju i słodyczy, ale nie wróciła łączność ze Zbawicielem.

    Pojechałem nad jezioro, a serce zalało pragnienie odejścia z tego świata. Wprost chciałem położyć się tutaj i umrzeć, ale wstyd powrócić do Pana, bo jeszcze nie jestem czysty.

    Przypuszczałem, że intencja dotyczy potrzebujących umocnienia, ale „wypowiedziała się” podczas poniższego wyjaśnienia. Moje pragnienie śmierci różni się zasadniczo od ludzi zniechęconych do życia, którzy mogą popełnić samobójstwo.

    Wrażają to słowa św. Pawła Apostoła: ”(...) Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele - to dla mnie owocna praca, co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele to bardziej dla was konieczne (...)”. Flp 1, 20c-30

    Następnego dnia wyjaśni się pustka tych dwóch dni i moje uczestnictwo w nabożeństwach. Takie Msze św. mają większą wartość niż te, na które idę z radością. To pewna tajemnica.

    Pan Jezu wynagrodzi moje cierpienie, a wyrażą to słowa Ps 57,8-12  „Serce moje jest mocne, Boże, mocne jest moje serce, zaśpiewam psalm i zagram. Zbudź się, duszo moja (...)”.                                                                                                                                  APEL

 

 

 

  1. 25.05.2011(ś) ZA GRZESZĄCYCH W MAŁŻEŃSTWIE
  2. 24.05.2011(w) ZA BARDZO SŁABYCH
  3. 23.05.2011(p) ZA WDAJĄCYCH SIĘ W SPORY
  4. 22.05.2011(n) ZA ZBACZAJĄCYCH Z DROGI
  5. 21.05.2011(s) ZA OFIARY DUSZOBÓJSTWA
  6. 20.05.2011(pt) ZA PRAGNĄCYCH CZYSTOŚCI
  7. 19.05.2011(c) ZA MOCNYCH W SŁABOŚCI
  8. 18.05.2011(ś) ZA TYCH, KTÓRYM BRAK ŚWIATŁA DUCHA ŚWIĘTEGO
  9. 17.05.2011(w) ZA ZMARŁYCH , KTÓRZY NEGOWALI POSIADANIE DUSZY
  10. 16.05.2011(p) ZA MĘCZENNIKÓW

Strona 1122 z 2550

  • 1117
  • 1118
  • 1119
  • 1120
  • 1121
  • 1122
  • 1123
  • 1124
  • 1125
  • 1126

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 695

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?