Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

22.03.2002(pt) ZA BĘDĄCYCH U KRESU WYTRZYMAŁOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 marzec 2002
Odsłon: 800

    Po ciężkim dyżurze (brak snu) biegnę do pracy w przychodni, a po drodze proszę, aby Pan Jezus był ze mną. Już podczas przebierania się wpadł chory. Około 10.00 z radia popłynie piosenka „Dance Me", a moje serce uciekło do Zbawiciela i Matki Najświętszej. W uniesieniu mówiłem pacjentce o mojej wierze.

   Nawet teraz, gdy to przepisuję (28.01.2018) płaczę podczas jej słuchania z Internetu. Tego nie można przekazać, bo jest to łączność z Bogiem Ojcem...strzała od serca do Serca z automatycznym zalewem oczu łzami.

    Nikomu nie odmawiałem pomocy, każdego pocieszałem, a sprawiała to Miłość Boga. Dzisiaj chciałem zarobić parę groszy na święta, a właśnie zgłosiło się czterech kandydatów na kierowców (usługa płatna). Jakże dobry jest Stwórca...to najlepszy ojciec na ziemi razy tysiąc tysięcy. Ja przekazuję Ci to z „tu i teraz”. 

    Teraz jest u mnie para staruszków żartujących o seksie...nie odzywałem się przy tym temacie, bo trwała Obecność Taty, a dzisiaj jest piątek, post i smutek. Dodatkowo przypomniał się wczorajszy wyjazd karetką do dziadka z wielką figura MB Niepokalanej. Nie pasowały frywolne żarty i to w tym wieku... 

    Natomiast ucieszyło mnie to, że uniknął śmiertelnego zagrożenia. Nawet rzucił - ku mojemu zadziwieniu - 50 zł.! Ja wiem, że jest to także od Tatusia. Wybacz, że piszę jak dzieciątko, ale takim właśnie jestem. Dlatego Pan Jezus mówił, że: „jeżeli nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do Królestwa Bożego”...ja to potwierdzam.

   Cały czas mam łzy w oczach podczas przepisywania tej intencji modlitewnej, bo wówczas potrzebowałem karetki transportowej i taka była na miejscu (rzadkość). Praca trwała do 18.00...jeszcze tylko recepty dla gospodyni i kapłanów, które wykupiłem i dostarczyłem im w czasie powrotu do domu.

   Prawie zabity pracą, a to dzień postu w intencji Pokoju na świecie zasnąłem podczas oglądania DTV, a po przebudzeniu o 4.00 napłynęła intencja modlitewna. Na Mszy św. porannej podziękowałem Panu Jezusowi z Całunu i przekazałem wczorajszy dzień mojej pracy. Po wyjściu kapłana z serca wyrwało się wołanie: „Och! Jezu! Jezu!...jak wielka to łaska. Pan nas obdarza tak jak Pasterz owce. Tato! Tato! Tatusiu!”

   W tym czasie „patrzył” Pan Jezus Miłosierny, a w Ew. padły słowa o postanowieniu zabicia Zbawiciela. Napłynęły obrazy będących u kresu wytrzymałości:

- z mojego życia, gdy dręczyłem żonę...jak ona to wytrzymała?

- kobieta opiekująca się mężem z z. Alzheimera

- ci, którzy przeżyli Syberię (na Mszy jest taki) oraz obozy i obecnie pobyt w Afganistanie

- w Rzeczpospolitej jest informacja o stalinowskim prokuratorze i przesiedlanych w tamtym czasie

- ciężko chorzy płaczący w telewizji z powodu podwyżki leków

- nieuleczalnie chorzy, których w Wielkiej Brytanii prawnie będą zabijać (eutanazja)

- porażony od pasa w dól, który mówił o swoim cierpieniu i pragnieniu życia

- bezrobotni nie mający środków na wyżywienie dzieci...

   To cierpienie nie ma końca...nie moglem się ukoić, odmówiłem koronkę do MB i zacząłem moją modlitwę…

                                                                                                                              APeeL

 

21.03.2002(c) ZA TYCH, CO W NAGŁEJ ROZŁĄCE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 marzec 2002
Odsłon: 819

    Wczoraj wieczorem telefonicznie dopadł mnie kolega i wcisnął mi swój dyżur. Nienawidzi mnie Szatan i wciąż nęka, bo nie chciałem tego. Dobrze, że byłem dwa razy u Komunii św. bo teraz w bólu wołałem do Pana Jezusa „Jezu, Jezu".

   W telewizji mówili, aby nie brać do domu ptaszka, który wypada z gniazda. Później okaże się, że to było w ramach dzisiejszej intencji modlitewnej. Napłynęła bliskość Zbawiciela z pragnieniem bycia na Mszy św.

    Bałem się o pracę w przychodni, ale udało się wyrwać o 13.00 i zreperować ząb. U pani doktór spotkała mnie córka babci, która czekała na mnie w przychodni, a ja jestem u dentystki! Mówiłem jej, że mam wolny dzień, ale zostałem, aby pomóc, bo przybyło dużo pacjentów. Sam zobacz sztuczki demona i wyrozumiałość pacjentów.

    Nie przybyła umówiona babcia na która czekałem, bo rodzinie zepsuł się samochód, a po przyłożeniu głowy do poduszki w pogotowiu...zerwano mnie do innej babci ze złamanymi żebrami, bo jest „zapisana do mnie”, a w przychodni był dyżurny i chirurg.

   Ponownie próbowałem zasnąć, ale trafił się wyjazd z pocieszeniem, bo przejeżdżaliśmy obok „mojego” krzyża z płonącymi lampkami. Rano „patrzył” Pan Jezus w koronie cierniowej, a później dwa razy w ręku znalazł się krzyżyk.

   Tak się stanie, że będę tędy przejeżdżał do szpitala z ciężko chorymi (cztery razy): ostry wodniak pęcherzyka żółciowego, niedokrwienie mózgu, nastolatka z silnymi bólami brzucha i na dodatek „mój” dziadek (z rejonu lekarskiego).

    Każdy z tych ciężko chorych sprawiał ból rozłąki z rodziną, a także lęk o ich zdrowie i życie. Cały czas towarzyszyły mi figury Matki Bożej, a taką samą miał nad łóżkiem "mój" dziadek.

   Późna kolacja, a z kasety płynie pieśń o Dobrym Ojcu. Obudzą jeszcze w nocy (3.00) do młodego murarza (po nadużyciu alkoholu), który zemdlał (też skierowałem go do szpitala).

    Zobacz udręki od mojego "opiekuna". Ten kolega zawsze "sprzedaje mi" beznadziejne dyżury. Dobrze, że Pan Jezus pocieszał mnie! Normalny człowiek złości się na bliskich i otoczenie, bo nie wie, że różne udręki pochodzą od Bestii. Właśnie sanitariusz obudził mnie o 5.20 zamiast o 6.00!                                                                                                                                            APEL

20.03.2002(ś) ZA POKONUJĄCYCH TRUDNOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 marzec 2002
Odsłon: 828

      Na Mszy św. pragnę podziękować Panu Jezusowi za zreperowanie bolącego zęba! Napłynęła radość z pięknych kwiatów na krzyżu, a pod kościołem zostałem obdarowany jajkami i mięsem. To sprawiło kłopot i rozproszenie. Zły ma nieskończony repertuar dręczenia.

   Od Ołtarza świętego płynęły czytania i słowa psalmisty wielbiące Boga naszego. W dzisiejszym czytaniu z księgi proroka Daniela (Dn 3, 14-20. 91-92.95) padło piękne świadectwo wiary trzech młodzieńców (Szadraka, Meszaka i Abed-Nego), których król Nabuchodonozor chciał zmusić do czczenia złotego posągu, któremu pięknie grano na różnych instrumentach i oddawano pokłon padając na twarze.

   Młodzieńcy stwierdzili, że nie będą tego czynili i zostali wrzuceni do rozpalonego pieca, gdzie przechadzali się w obecności Anioła. Król po ujrzeniu tego zaczął błogosławić naszego Boga Ojca.

   Wszystkiego dopełnił psalm responsoryjny Dn 3. 52.53-54.55-56 „Chwalebny jesteś, wiekuisty Boże. Błogosławiony jesteś, Panie, Boże naszych ojców /../ pełen chwały i świętości /../ Błogosławiony jesteś na sklepieniu nieba pełen chwały i sławny na wieki."

   Natomiast Pan Jezus w EW (J8, 31-42) wskazał, że idąc za Nim poznamy Prawdę, która nas wyzwoli. To jest tak trudny język teologiczny, że wielu kapłanów miałoby problem z wytłumaczeniem tych Słów Zbawiciela.

    Natomiast Żydzi brali wszystko dosłownie...tak jak czynią to św, Jehowy lub ludzie bez laski wiary. Chodzi tutaj nie o niewolę w naszym pojęciu, ale o niewolę życia w grzechu prowadzącą do potępienia. Naród wybrany dalej odrzuca Zbawiciela i idzie na zagładę. Nic nie da ludzkie poczucie bezpieczeństwa i wolności...

    Popłakałem się po Eucharystii delikatnie podanej i wołałem: „Cud! Cud! Jezu, Jezu. Cud”. Nie wiedziałem jeszcze, że będę pracował bez wytchnienia od 7-19.00. Podczas pracy płynęła piosenka „Dance me”, a ja wołałem do Pana Jezusa, bo tak powinniśmy śpiewać Zbawicielowi. „Chwalcie Pana na harfie, chwalcie Pana na cytrze”...

    Dzisiaj Pan obdarował mnie podwójnie, bo wyjechałem na wizytę do gospodyni kapłanów i w tym czasie przystąpiłem - na Mszy św. o 17.15 - do ponownej Komunii św. Po wszystkim byłem ledwie żywy, a kolega prosił mnie o przyjęcie jego dyżuru w pogotowiu.

    Sprawdził się sen w którym walczyłem z lwem o moje życie...uciekłem na wielką górę ułożona z kamiennych bloczków...zabiłem go takim. To sen symboliczny, ale rano - w ramach dzisiejszej intencji - zaatakują mnie trzy pieski na terenie parafii...

                                                                                                                         APEL

19.03.2002(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH UKOJENIA W BÓLU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 marzec 2002
Odsłon: 797

Św. Józefa

   W nocy miałem zaburzenia rytmu serca i wołałem do Najświętszego Taty o pomoc. Podczas sennej wędrówki znalazłem się w łóżku chudej i brzydkiej pani, a później w starym samochodzie. Ludzie, którzy śpią spokojnie nie dziękują za tą łaskę!

   Po przebudzeniu o 6.00 zacząłem „Anioł Pański” i popłakałem się z powodu tęsknej rozłąki z Panem Jezusem. Duszę zalało pragnienie przyjęcia Eucharystii, a nie mogę być na Mszy św. porannej. Jakim językiem wyrazić to cierpienie, bo pragnę powrócić do mojego Tatusia, a zarazem mam przekazać świadectwa mojej dozgonnej i wiecznej miłości oraz wdzięczności za odkupienie i otwarcie bram Królestwa Niebieskiego...”Jezu, Jezu, Jezu!”

   W tym momencie rozbolał mnie drugi ząb. Nie wiem jak uda się „wyskoczyć” z pracy. Jakby na pocieszenie z telewizora popłynie piosenka ze słowami: „najważniejsze, że wszystko skończy się dobrze”. W czasie wizyt domowych trafię do koleżanki, która go znieczuli i wyboruje. Podziękowałem Panu Jezusowi za pomoc i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego.

    W przychodni nie było ludzi, ale dzień zaczął się od stwierdzenia zgonu u 94-letniej babci. Później, gdy odczytam intencję stanie się to zrozumiale, bo często cierpienie takich rodzin jest trudno ukoić. Okaże się, że zamawiającym tą wizytę jest wnuczek zmarłej, który dwa razy stracił pracę jako kierowca...w dwóch firmach (druga upadła).

  Poranny brak chorych był mylący, bo później zaczął się nawał chorych zw szczytem o g. 13.00...wezwano jeszcze do skrwawionej bez nóg oraz dziadka z powikłaną cukrzycą (owrzodzenia podudzi). Przyjęcia zakończy pacjentka zakażona tasiemcem.

    Dopiero na Mszy św. o 17.00 dowiedziałem się, że dzisiaj jest wspomnienie św. Józefa, Opiekuna mojej rodziny. To wyjaśniło moje tęsknoty z pragnieniem ukojenia bólu duchowego. Stwórca pokazał dzisiaj różne bóle fizyczne, których odpowiednikiem są cierpienia duchowe.

   Później w telewizji będzie płakał ojciec córki zamordowanej podczas napadu na bank oraz walcząca o eutanazję, która sama nie może siebie zabić! Ja sam zmęczony dniem padłem w sen jak zabity…

                                                                                                                       APEL

18.03.2002(p) ZA POTRZEBUJĄCYCH ZMIŁOWANIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 marzec 2002
Odsłon: 855

   Przebudziłem się z powodu niemiarowości serca, a dodatkowo kłóciłem się z synem i pojawił się zmarły brat. Nie mogłem zasnąć i w wielkim bólu wołałem do Boga Ojca z przepraszaniem za to, że zniszczyłem sobie zdrowie (alkohol i hazard). Wstałem wcześniej, a w tym momencie zostałem zaatakowany przez demona:

- szykuję się rozebrany do Mszy św. a żona wpada do WC...wstyd i poniżenie aż kręcę głową!

- syn wjechał samochodem do garażu na styk lekko obcierając karoserię!

   Na Mszy św. o 6.30 trwały rozproszenia, a demon zalewał mnie swoimi ohydami: „Pan Jezus też się załatwiał!” Cóż z tego? Przecież miał nasze nędzne ciało fizyczne! Od Ołtarza św. padły słowa: „Nic mnie nie trwoży, bo Ty jesteś ze mną.” W Ew. będzie próba kamienowana cudzołożnicy! Podczas Eucharystii wołałem tylko: „niegodny...niegodny”.

   W przychodni już o 7.00 (pracuję od 8.00) trafiłem na nawał pacjentów i bałagan: poprawienie recept i powtórki leków (w poniedziałek i o tej porze), skierowanie na rtg, a siostra PCK przekazała od „lubiącej” mnie pacjentki, że chce właśnie przybyć.

   Pogotowie przywiozło do mnie słabą pacjentkę, która czekała 2 godziny. To złośliwość lekarza, któremu nie chciało się jechać do szpitala, a wymagała hospitalizacji. W bezradności prawie z płaczem zawołałem: „Panie! Zmiłuj się nade mną”. Wreszcie znalazła się karetka transportowa z facetem, który  miał uraz ręki (nie wozi się takich)...

   Jeszcze obca, której zapisałem lek na chorą z mojego rejonu...wróciła po mojej prośbie do Boga, bo ma ciężką osteoporozę, a u nas mają badać to schorzenie. Wróciła, ponieważ lek napisałem na złej recepcie. 

   W tym czasie z radia płynie informacja o potwornym karambolu w mgle (8 samochodów ciężarowych) z ofiarami, a we Francji Tir zderzył się czołowo z autobusem (7 osób zabitych, a 50 rannych), bo o 3.30 zasnął kierowca. Ledwie żywy wróciłem do domu, ale podjechałem pod krzyż, ponieważ żona kupiła kwiaty dla Pana Jezusa.

   Przy kwiaciarni samochód obcych ludzi nie mógł zapalić i nagle napłynął odczyt intencji, a łzy zalały oczy, bo mogłem rozpocząć moją modlitwę po odmówieniu koronki do Miłosierdzia Bożego.

   W wieczornym Telekurierze pokazano:

- rodzinę tułająca się z powodu biedy, której zabrano 5-kę dzieci

- ciężko chorą w pokoiku na piętrze z mężem i córką

- obrazy zniszczeń wojennych i ofiary zbrodni Hitlera i Stalina

- proces handlarzy narkotykami

- podpalone schroniska dla bezdomnych

- wojnę z terroryzmem w Afganistanie

- ofiary granatów wrzuconych do kościoła katolickiego w Pakistanie

- karanie wg Koranu (ucięcie ręki, kamienowanie)

- wojnę Izraela z Palestyńczykami

- wyjałowienie duchowe w Sowietach…

    Napłynęły też obrazy alkoholików i ofiar nałogów, a także biedy, wojny i bałaganu tego świata. W telewizji pokazano „władzę” lokalną, która zlokalizowała śmietnik na żyle wodnej. U nas tez tak było, bo wysypisko zrobiono blisko ujęcia wody. Teraz na wysypisku mamy ogródki „działkowe”, a trucizny płyną do ujęcia wody.

   Czy okupanci robili to specjalnie? Wiadomo, że walczono z naszym narodem. Przecież HIV wykorzystuje się jako broń biologiczną (zbrodnicze zakażenia)...opętani wciąż się rodzą i szukają przestrzeni życiowej, a nasza ojczyzna jest atrakcyjnym darem Boga. 

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (15.10.2017) prezydent Andrzej Duda protestuje na forum trucicieli żywności, aby nie przysyłano nam rybek „drugiej świeżości”, a w opakowaniach firm zachodnich powinna być ta sama zawartość.

  Na ten moment płynie informacja o zbrodniczym działaniu lekarzy i pielęgniarek w pogotowiu ratunkowym w Łodzi! Cóż inni...zrobi taki, co mu każą i schowa się! Władza ludowa ma swoich wszędzie.

    Sam doznam tego na zakończenie mojej pracy (4 miesiące przed przejściem na emeryturę) i to od kolegów z samorządu lekarskiego...do zaszkodzenia zmuszono też kolegę z którym pracowałem 20 lat. 

     „O! Grzechy ludzkie wyście Go zabiły /../ Pana mojego /../”…                                       APEL 

  1. 17.03.2002(n) ZA POTRZEBUJĄCYCH OŻYWIENIA
  2. 16.03.2002(s) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ ODPOWIEDZIALNI ZA ŚWIAT
  3. 15.03.2002(pt) ZA RODZĄCYCH SIĘ DO ŻYCIA
  4. 14.03.2002(c) ZA DAJĄCYCH ŚWIADECTWO PRAWDZIE
  5. 13.03.2002(ś) ZA ODDANYCH
  6. 12.03.2002(w) ZA GASNĄCYCH W OCZACH
  7. 11.03.2002(p) ZA NIEPEWNYCH JUTRA
  8. 10.03.2002(n) WDZIĘCZNOŚĆ ZA DAR ŻYCIA
  9. 09.03.2002(s) ZA OFIARY RÓŻNEJ PRZEMOCY
  10. 08.03.2002(pt) ZA NIEWIASTY BLISKIE NAJŚWIĘTSZEMU SERCU BOGA

Strona 1697 z 2465

  • 1692
  • 1693
  • 1694
  • 1695
  • 1696
  • 1697
  • 1698
  • 1699
  • 1700
  • 1701

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 322

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?