- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1327
Ja nigdy nie modlę się w swojej intencji, w sensie „za osobę”, ponieważ zostałem tak obdarowany, że zostało mi tylko dziękowanie na kolanach...w dzień i w nocy. W drodze do kościoła wołałem za błogosławiących swoich prześladowców.
Cały czas w sercu miałem prześladowców, a modliłem się za siebie. Modlitwa modlitwą, ale dzisiaj próbowałem dodzwonić się do Senatu RP, gdzie trwała Konferencja Samorządów Zawodów Zaufania Społecznego i naskarżyć na kolegów z Izby Lekarskiej.
Efekt mojej nędzy duchowej był wielki, bo straciłem pokój, a w tym czasie do mieszkania wpadło kilka wielkich much, które w złości zabijałem. Później zauważyłem, że to był czas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego. Zobacz jak szatan kręci człowiekiem...w dochodzeniu sprawiedliwości ziemskiej.
Teraz, gdy to zapisuję w telewizji jest wywiad z marszałkiem Senatu RP, lekarzem Stanisławem Karczewskim, który stwierdził, że do błędu trzeba się przyznać. Muszę mu przypomnieć, bo otrzymał ode mnie całość dokumentacji (płyta) dotyczącej mojej obrony krzyża Pana Jezusa z odwetem z Izby Lekarskiej przy której się kręcił.
Teraz był z lekarzami z „Solidarności” w Częstochowie. Jak czują się tacy ludzie w sumieniu, bo dzięki jego "konsultacji" zbyto mnie w Senackiej Komisji Praw Człowieka, Sprawiedliwości i Petycji. Jedno jest pewne, że w tym, co czyni nie ma błogosławieństwa Bożego tak potrzebnego w obecnym zagrożeniu naszego bezpieczeństwa.
Całą dobę trwało u nas Jerycho Różańcowe z adoracją Najświętszego Sakramentu. Wstałem na Mszę św. o północy i zaskoczyło mnie niebo pełne gwiazd...chyba wszystkich, które można ujrzeć gołym okiem. Napłynęła teoria wielkiego wybuchu z którego to wszystko powstało. W głowie się nie mieści co szatan wyprawia ze zdrowymi psychicznie naukowcami.
Żona wyszła na czuwanie przed 4.00, a ja zacząłem opracowywać zapisy i spotkaliśmy się na Mszy św. o 6.30 z późniejszym czytaniem litanii do Serca Pana Jezusa oraz błogosławieństwem Monstrancją.
W drodze na moje czuwanie przed Panem Jezusem (o 16.00) odmawiałem modlitwę za błogosławiących swoich prześladowców. Zrozumiałem, że jest to dzień także za mnie, bo nie chcę kary, odwetu, ale mediacji i opamiętania się kolegów lekarzy z „władzy”, którzy są w wieku słusznym...czyli odlotowym.
Modlitwę kontynuowałem przed Panem Jezusem Eucharystycznym. Podczas wychodzenia z kościoła wziąłem wyłożone książki mistyków, które były dla mnie:.„O tym, co czeka nas po śmierci” (wywiad z o. Joachimem Badenim) oraz relacja widzącego „Oczami Jezusa”.
Ojciec jako mistyk stwierdził, ze jest nas wielu, ale większość nie ujawnia się i nie zapisuje swoich przeżyć. Stąd zdziwienie kolegów lekarzy moją wiarą i odwagą w bronieniu krzyża oraz niedouczonych psychiatrów...świeckich spowiedników, którzy leczą psyche pomijając naszą duchowość.
Dla mnie temat życia po śmierci jest znany, ale nic nie da zainteresowanie ludzi tym problemem, gdy nie wracają do Boga. Wówczas szatan miesza takim w głowach, bo nasza mądrość jest głupstwem dla Stwórcy.
APEL
Panie Doktorze!
Kłania się obrońca krzyża Pana Jezusa, mistyk świecki wg kolegów psychiatrów chory psychicznie (psychoza). Moja psychoza trwa od czasu nawrócenia (1988), a potwierdzają to zapisy w dzienniku duchowym sukcesywnie opracowywane i edytowane. Piszę dlatego, że oglądałem wywiad z Panem Doktorem w którym padły słowa, że "do błędu trzeba się przyznać".
Od czasu napaści na mnie koniec 2007 roku szukałem pomocy wszędzie...także w ładnie nazywającej się komisji senackiej, gdzie mnie zbyto, bo przewodniczący stwierdził, że konsultował moją sprawę z Panem Doktorem. Nie wiem czy to prawda, bo przecież nie rozmawialiśmy nigdy (na spotkaniu wręczyłem tylko moją sprawę).
W mojej obronie stanął tylko jeden lekarz...ateista Bartosz Arłukowicz w czasie, gdy był ministrem zdrowia. Od razu skierował ją do sądu, gdzie mnie oszukano.
Jeszcze nie chcę zgłosić się do prokuratury lub do "Duda pomocy". Wystąpiłem o mediację. Minął termin odpowiedzi. Nie odpisywał też obecny prezes OIL. Kotki i pieski mają w RP Ludowej większe prawa niż lekarz katolik. Czy Pan Marszałek uwierzył też w moją chorobę? To sprawa wstydliwa świadcząca o ignorancji korporacji psychiatrów ateistów.
Proszę przejrzeć moje ostatnie prośby do prezesa OIL i mediatora (dwa listy elektroniczne i fax), które wg pracownika biura dotarły...
Pozdrawiam
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1336
Siedziałem w nocy i nie mogłem zasnąć, ale zerwałem się na Mszę św. o 6.30. W tym czasie z radiowej transmisji nabożeństwa płynęło oskarżenie Pawła przed Sanhedrynem (Dz22, 30;23, 6-11), bo wskazał na istnienie życia wiecznego (zmartwychwstania).
Powstało zamieszanie, bo sadyceusze w to nie wierzą...także w aniołów i ducha. Trybun rzymski w ramach ochrony zabrał Pawła do twierdzy, gdzie w nocy odwiedził go Pan i powiedział:<<Odwagi! Trzeba bowiem, żebyś w Rzymie świadczył o Mnie tak, jak dawałeś o Mnie świadectwo w Jerozolimie>>.
Moje serce zalał ból, a w oku zakręciła się łza, bo te słowa płyną także do mnie. Bóg wciąż powołuje takich i to będzie trwało aż do ponownego przyjścia Zbawiciela czyli „końca świata”.
Ci, z którymi rozmawiam i mówię o życiu wiecznym patrzą zdziwieni, bo wolą bajki o wojnie z latającymi potworami i pełni miłosierdzia pragną otworzyć się na inwazję islamistów. Najbardziej miłosierni są wrogowi mojej ojczyzny i Boga Objawionego, a nie wymyślonego!
Króluje wśród nich szczekaczka pogańska (TVN) ze „Stokrotką”, której „plują” w ucho podczas przesłuchiwania przedstawicieli demokratycznie wybranej władzy. Jak możesz kochać obcego, gdy z wielką nienawiścią odnosisz się do rodaków.
Słowem też można zabić, a jestem tego przykładem, bo podobnie przesłuchiwały mnie specjalistki „od głowy”, a nawet konsultant krajowy ds. psychiatrii. Nie trudno wyobrazić sobie takich „zabójców” w Rosji Sowieckiej. Kolega nie chciał mnie zbadać, bo zbyt długo mnie zna, ale bez wahania napisał skierowanie do IPiN-u, że moja wiara to „zespół urojeniowy”.
Nigdy nie był w kościele, ale wnieśli go niedawno do Domu Pana...części zakładu pogrzebowego. Na ziemi nie ma sprawiedliwości nawet po śmierci, bo równe są opłaty dla wiernych Bogu i bardzo biednych oraz bogatych ateistów z krwi i kości. Nigdy nie dają złotówki na tacę, a później skarżą się na wysokość pochówku...tak jak Eliza Michalik z bolszewickiej superstacji („SS”).
Teraz na Mszy św. siostra zaśpiewała pieśń: „Z tej biednej ziemi, z tej łez doliny /../ O Boskie Serce, skarbie jedyny /../”. A później młoda dziewczyna intonowała Ps 16[15]: "Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem".
Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy w Ew (J 17, 20-26) wołał do Boga Ojca, abyśmy wszyscy byli jedno. Eucharystia ułożyła się w łódź, zwinęła się i rozpuściła. Serce zalało pragnienie mówienia o Bogu i właśnie spotkałem znajomego, który niespodziewanie znalazł się w opałach, bo musiał poddać się operacji. To człowiek obdarowany, a zaznał kruchości tego bytu.
Wskazałem mu ten znak Boga, bo zapatrzył się w to życie, dom i dobrą pracę, a nie widać go w Domu Pana. Poprosiłem, aby ofiarował cierpienie Matce Bożej w intencji pokoju na świecie ("uświęcił").
Jutro w czytaniach padną znamienne słowa (Dz 25,13-21): „Rzymianie nie mają zwyczaju skazywania kogokolwiek na śmierć /../ przed przesłuchaniem oskarżonego i możliwością jego bronienia się wobec stawianych zarzutów”.
Napłynęło zaoczne skazanie mnie na śmierć duchową (psychuszka). Nie umarłem „na czas” i stąd kłopot, bo ta władza miała istnieć do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej...członkowie „państwa w państwie” czuli się bezkarni. Teraz chorzy na wieczną władzę są w rozterce, bo co będzie, gdy wróci PO!? Nie wolno "zdradzać" czyli przyznawać się do błędu...
Bardzo pięknie rozpoczęło się Jerycho Różańcowe...z wniesieniem krzyża przez ministrantów, przy zgaszonych światłach ze śpiewem naszego chóru, była też długa cisza na własne zawołania. Poprosiłem Boga i naszą Matkę w intencji kolegów lekarzy, któzy napadli na mnie, aby drgnęli w sercu.
Podczas śpiewanej litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa cały czas klęczałem, a później w oczekiwaniu na Eucharystię i po przyjęciu Ciała Pana Jezusa. Nie mogłem wrócić do świata...
Po wyjściu na modlitwę, która trwała godzinę natychmiast napłynęła intencja, bo odwrotnością naszej jedności są podziały. Przepłynął cały świat aż do mojego otoczenia, a nawet chrześcijan! Nie wiedziałem, że w ramach tej intencji trafię na „czuwanie” organizowane przez neokatechumenat (V kolumna w Kościele Świętym).
To typowy przykład podziału w Kościele Pana Jezusa, bo u nich przeważa celebracja, a dla mnie apogeum Mszy św. jest Eucharystia. Na ich nabożeństwie (03.06.2017) nie przyjmę Ciała Pana Jezusa podawanego do ręki...stojącym w kółeczku!
Jeden raz tak uczyniłem - z powodu zakażenia mononukleozą zakaźną - i doznałem wstrząsu duchowego...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1287
Nawiedzenie NMP
Zerwałem się o 5.00 i zaspany przesunąłem obraz na ekranie komputera. Szukałem w internecie jak to naprawić, ale rady były dziwne. Niemożliwa stała się edycja zapisów. Poprosiłem św. Józefa o pomoc, bo traciłem cenny czas.
W rozproszeniu pojechałem na Mszę św. o 6.30 po której wpadłem na fachowca z mojego bloku! Trzeba kursorem myszki "przytrzymać" i przesunąć przesunięty obraz, a ja próbowalem to z konsoli dotykowej. „Naprawa” trwała 3 sekundy...
W kościele zauważyłem, że jest „mój kapłan”, a pragnąłem spowiedzi (czystości) ze względu na dzisiejsze święto Matki Jezusa. Ten kapłan zawsze daje mi rady od Pana Jezusa. Dzisiaj potwierdził to, co wiem, że każdy z nas podlega różnym próbom. Zalecił, abym przybył na wieczorne nabożeństwo majowe, które zacznie się procesją wokół kościoła z Monstrancją.
Padłem na kolana po stronie "kobiecej" i zapatrzyłem się na malowidło ścienne z Panem Jezusem trzymającym dłonie na głowie klęczącego. Nie mogłem oderwać oczu, bo widziałem na jego miejscu moją osobę, a do oczu cisnęły się łzy (łaska), które u mnie są znakiem prawdy
Dzisiaj w czytaniu będą słowa św. Pawła (Rz 12, 9-16b), które są programem życia dla każdego człowieka: „Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem. /../ bądźcie życzliwi /../ płomiennego ducha /../ W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwach wytrwali. /../ Błogosławcie tych, którzy was prześladują. /../ Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to co pokorne.”
Natychmiast wiedziałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia, bo dalej trwa moja sprawa w Izbie Lekarskiej, gdzie szukam mediacji, ale koledzy nie są skłonni do ugody. Zważ, że są to funkcjonariusze publiczni reprezentujący samorząd zawodu zaufania społecznego, których zadaniem jest czuwanie nad przestrzeganiem Kodeksu Etyki Lekarskiej.
Po opowiedzeniu się za lekarzem antykrzyżowcem w OIL w W-wie powołano Kółko Lekarzy Katolików! Pasują tutaj słowa Pana Jezusa o faryzeuszach i Kainach zaślepionych pychą. Na zewnątrz schludni i czyści, a wewnątrz zgnilizna ślepych przewodników.
Prawda jest taka, że „sami swoi” opanowali tą strukturę, zasiedzieli się i traktują ją jako swoją własność. Ich symbolem jest koleżanka Ewa Kopacz („patrz w oczy i kłam”), ale prawdziwa kara czeka ich po śmierci...
W aktualnym art. „Czas pokaże” (m-k OIL w W-wie „Puls”) obecny prezes ORL Andrzej Sawoni pisze bardzo pięknie, że „samorząd jest gwarantem bezpieczeństwa jednostki /../ dba o przestrzeganie praw danej społeczności”.
Natomiast obecny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł pisze tam w stałej rubryczce („Powtórka z Kodeksu Etyki Lekarskiej”) o sytuacji, która może zagrażać czyjemuś zdrowiu lub życiu przez naruszenie praw człowieka.
Pan Konstanty Radziwiłł jako katolik, ojciec wielodzietnej rodziny i doświadczony samorządowiec moją wiarę i obronę krzyża potraktował zaocznie jako chorobę psychiczną (mistyka to psychoza). Dokonał zabójstwa duchowego za które został odznaczony i awansowany na stanowisko Senatora RP. Włos nie spadł mu z głowy i nie wstydzi się „nauczać”.
W Senacie RP istnieje Komisja Praw Człowieka, Sprawiedliwości i Petycji. Nawet nie tknęli palcem mojej sprawy, a pan przewodniczący odpisał, że konsultował ją z marszałkiem Stanisławem Karczewskim.
Nigdy nie rozmawialiśmy, a jest z mojego rejonu wyborczego. Kiedyś podszedłem do niego i dałem mu płytę ze zdjęciami powalonego krzyża Pana Jezusa i odwetem za jego obronę. Powiedziałem: „moja sprawa jest testem na pana wiarygodność”.
Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (2 czerwca) w Senacie RP odbywa się konferencja Mazowieckiego Forum Samorządów Zawodów Zaufania Publicznego!
W ramach tej intencji dodatkowo wołałem w litanii do Matki Bożej i byłem na drugiej Mszy świętej. Pan Jezus sprawił, że objąłem ich w sercu, a także rodzinę, która zawładnęła spadkiem po rodzicach oraz władzę, która dalej traktuje mnie jako wroga.
Szczególnie prosiłem Matkę Jezusa za tych, którzy stanęli po stronie kolegi antykrzyżowca i już żyją następnymi wyborami. Chodzi o odmianę ich serc, aby nie zginęli. Może obudzi się chociaż jeden. Poprzednia władza sprawiła całkowity rozkład moralny członków „państwa w państwie”, bo miała istnieć aż do zniszczenia naszej ojczyzny.
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1625
Nie miałem chęci jechać na Mszę św. poranną, ale podczas wahania zauważyłem na szafce kartę do bankomatu, a to oznaczało, że mam wybrać pieniądze. W ten sposób trafiłem na spotkanie z moim Panem - od rana do wieczora - i tak będzie aż do śmierci.
Dobrze, że przyjąłem to zaproszenie, bo zawołałem do Ducha Świętego, aby był ze mną w tym tygodniu, prowadził i pomagał w zapisach. Dziwne, że nigdy nie prosiłem o taką pomoc. To będzie świadectwo także dla Ciebie.
W czytaniach apostoł Paweł powiedział (Dz 20, 17-27): „Ja służyłem Panu z całą pokorą /../ nie uchylałem się tchórzliwie od niczego /../ nawołując /../ do nawrócenia się do Boga i do wiary w Pana naszego Jezusa. A teraz, naglony Duchem, udaję się do Jerozolimy /../ czekają mnie więzy i utrapienia /../ nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa /../”.
W dzisiejszej Ew (J14, 16) Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy wołał do Boga Ojca...także w intencji uczniów. W czasie Eucharystii siostra śpiewała pieśń: „Nie zostawię Cię samego”. Popłakałem się, a Ciało Pana Jezusa krążyło w ustach, zwinęło się i rozpuściło („manna z nieba”).
Później z włączonego radia popłynie piosenka „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”, a to było pytanie od Pana Jezusa. Popłakałem się i nawet teraz, gdy to zapisuję łzy płyną po twarzy. Pan przychodzi do nas niespodziewanie.
„Panie Jezu, Ty, tylko Ty. Nigdy Cie nie opuszczę. Nigdy Panie mój...”. Ten krzyk był wynikiem bólu rozstania, bo wiem, że Bóg Ojciec jest, ale nie mogę do Niego pobiec jak dzieciątko do ukochanej mamusi. Na ten moment „spojrzy” obrazek Matki Bożej z Niepokalanym Sercem i różańcem przed klęczącymi dziećmi.
Jaką próbę otrzymałem od Pana Jezusa? Następnego dnia na zakończenie nabożeństwa majowego była procesja wokół kościoła z Najświętszym Sakramentem. Nie wiem dlaczego, ale zabrakło jednego pana (wszyscy są w ciemnych garniturach).
Po chwili wahania, gdy wyszliśmy ze świątyni wziąłem baldachim i poprosiłem, aby odpowiednio ubrany wspierał kapłana. Nie było lekko, bo wiał mocy wiatr. Końcówkę drążka wcisnąłem za pasek i wytrwałem. To była próba z zaskoczenia...„na opuszczenie Pana Jezusa”. W tej łasce szedłem tuż za Panem Jezusem w oparach kadzidła i z dziewczynkami rzucającymi kwiatki Bogu, a łzy kręciły się w oczach...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1344
Minęła północ po tygodniu z Bogiem Ojcem. W takim zaproszeniu otrzymujesz „specjalną ochronę i pomoc”, ale zarazem mogą nadejść różne próby duchowe.
Zaznaczyłem, że minęła północ, bo w tygodniu z TATĄ udało się nadrobić zaległości w zapisach, a teraz niepotrzebnie tracę czas na poprawki, które nie udawało się edytować. To sprawiło, że położyłem się o 3.30, a zły przeszkadzał w zaśnięciu, bo zalał mnie...marzeniami seksualnymi.
Ktoś, kto żąda od „modlących się” i „latających do kościoła” świętości zdziwi się takim grzechem. Pożądliwość ciała to broń Szatana. Ja mam świadomość tego, ale przed zaśnięciem duch jest słaby i trudniej jest panować nad myślami i wyobraźnią.
Radość zmysłowa daje grzech i rozterkę, bo tracimy czystość niezbędną w czasie Eucharystii. Zawołałem w końcu do św. Józefa z lilią w ręku i przespałem czas wszystkich Mszy św. porannych. To jeden z przykładów świata wyobrażeń.
Pan Bóg dał nam: rozum, pamięć, wyobraźnię, a także namiętności...i wolną wolę! Zapamiętaj, że Szatan nie śpi, a upatrzone osoby, które biorą udział w walce duchowej są jego celem! Zło jest w nas (grzech pierworodny)...w tym pożądliwość ciała.
Mamy trzy możliwości: 1. duch panuje nad ciałem i zmysłami...należy przeciwstawiać się pokusom natychmiast, ale przyjemne są marzenia (w tym wypadku seksualne)...mogą dotyczyć także zemsty lub krzywdzenia kogoś, itd. 2. wolna wola ulega niskim instynktom i jest jak chorągiewka na wietrze 3. wreszcie przeważają pożądliwości ciała i panują nad duchem...tak jest u większości, bo w naszej wierze nie mówi się o działaniu Szatana.
Na ten moment św. Paweł mówi: „jeżeli będziemy żyli wg ciała, czeka nas śmierć”. Ogarnij myśli i pragnienia dyktatorów, przywódców mafii, a nawet zwykłych ludzi chorych na władzę. Dołóż do tego przywódców religijnych, heretyków odrywających wiernych od Boga Objawionego.
Trzeba dawać odpór na początku pokusy. Szatan podsuwa ja w różny sposób...od iskry do nagłego pożaru. Pofolgujesz w wyobraźni i możesz uczynić wielkie zło w myśli, słowie i uczynku.
Jako niegodny błogosławieństwa Monstrancją nie poszedłem na nabożeństwo majowe i prowadziłem bój o pojechanie na Mszę św. wieczorną. Miałem złudną nadzieję, że będzie spowiednik. Nie wiedziałem czy mogę przyjąć Pana Jezusa w Eucharystii, ale zostałem zadziwiony zatrzymaniem wzroku, a nazywam to „patrzeniem”:
1. obrazu św. s. Faustyny 2. feretronu z wizerunkiem Pana Jezusa Miłosiernego, który znajdował się na przeciwległym roku kościoła 3. dodatkowo - po podniesieniu głowy - zauważyłem chorągiew z napisem „Jezu ufam Tobie”…
Serca zalało poczucie przebaczenia, bo moja nieczystość w myślach i pragnieniu była wynikiem pokusy, którą pokonałem i bolałem z jej powodu, a także przepraszałem. Przypomniałem sobie słowa: „Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość" oraz słowa proroka Izajasza: "Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! - mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna" (Iz 1, 18).
Przypomniała się ciężarówka załadowana ziemią, która wjechała na teren parafii i przysypała nierówności na wykonywanym parkingu. Tak jest z naszymi grzechami za które żałujemy.
Siostra zaczęła śpiewać pieśń: „Jezu w Hostii utajony daj mi Serce Twoje, daj. Tyś mi jeden ulubiony, Tyś mojego serca raj”. Po zjednaniu z Panem Jezusem chwyciłem twarz w dłonie, głowa opadła na ławkę i tak właśnie wołałem przepraszając i dziękując Bogu.
Zdziwiłem się ułożeniem Eucharystii w koronę, zwinięcie się i rozpuszczenie w ustach, a to była „nagroda” za pokonanie ciała i przybycie na spotkanie ze Zbawicielem.
Chciałem posiedzieć na ławce, ale musiałem uciec do samochodu, bo trwał inwazja komarów. Do spowiedzi trafię rano 31 maja i otrzymam zalecenie uczestnictwa w ostatnim nabożeństwie majowym, a to nie będzie przypadkowe...
APEL
- 28.05.2017(n) ZA TYCH, KTÓRZY ZAPOMNIELI O PANU JEZUSIE
- 27.05.2017(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PROSZĄ BOGA OJCA
- 26.05.2017(pt) ZA WALCZĄCYCH O NALEŻNOŚCI
- 25.05.2017 ZA NIESPRAWNYCH STARUSZKÓW
- 24.05.2017(ś) ZA WINIĄCYCH BOGA W NIEPOWODZENIACH
- 23.05.2017(w) ZA NIEODPOWIEDZIALNYCH I DUSZE TAKICH
- 22.05.2017(p) ZA OKRUTNIKÓW, KTÓRZY NIE WIEDZĄ, CO CZYNIĄ
- 21.05.2017(n) ZA OCZERNIANYCH Z POWODU WIARY
- 20.05.2017(s) ZA ŻYJĄCYCH TYLKO CHLEBEM POWSZEDNIM…
- 19.05.2017(pt) ZA WYBRANYCH PRZEZ PANA JEZUSA