- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1145
Spałem tylko 4 godziny, ale dzisiaj mam chęć do pracy na Poletku Pana Boga. To jest wielka łaska, bo wówczas nie ma pustki duchowej i niechęci od złego. Przed wyjściem do kościoła udało się edytować zapis z 18.11.2007 za szczerze miłujących Boga Ojca.
W radości szedłem na spotkanie Pana i odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Do Mszy św. z późniejszym nabożeństwem do Serca Pana Jezusa wyszło 5-ciu kapłanów.
Dzisiaj Pan Jezus w Ew Mt 6,24-34 zalecał zaufanie Opatrzności Bożej. Nie można służyć dwóm panom (Bogu i władzy, bożkom), troszczyć się zbytnio o swoje życie i ciało.
<<Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwile dołożyć do wieku swego życia? (...) Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro (...) Dosyć ma dzień swojej biedy. >>
Pan Jezus przestrzega przed pogańskim zatroskaniem o wszystko z wybieganiem w przyszłość na ziemi, a nie w wieczność. Takie zabezpieczanie swojego bytu świadczy o braku wiary w Boga. Widzę to wokół, bo mała garstka pragnie powrotu do Królestwa Niebieskiego.
Po Eucharystii serce zalał pokój, a podczas odmawiania litanii do Serca Pana Jezusa wołałem za martwiących się "o jutro" w sensie przyszłości, ale dotyczącej tylko spraw bytowych (zdrowie fizyczne, środki do życia i obawa, aby „nie leżeć na starość”).
W drodze powrotnej - w wielkim uniesieniu duchowym - odmówiłem moją modlitwę. Przez chwilkę rozmawiałem z panią prowadzącą sklep i wskazywałem na błędy zatroskanych o przyszłość...straszą po nich marniejące „pomniki”: budynek kina-teatru, wielka hurtownia, garaże przerobione na „sklepy”.
Najgorsze jest to, że martwiący się o jutro nie myślą o swojej duszy i wieczności, a Bóg swojemu słudze okazuje łaskę.
Na wczorajszym nabożeństwie „spojrzała” z obrazu s. Faustyna, a ja poprosiłem ją o pomoc w opracowaniu intencji z 2007 r. za cierpiących prześladowania dla sprawiedliwości.
Dzisiaj miałem radość, bo wszystko się wyjaśniło, a dodatkowo w ręku znalazł się „Dzienniczek” świętej, który „otworzył się” na początku i sam zobacz jak zeszły się nasze zapisy:
„O Boże mój!
Gdy patrzę w przyszłość, ogarnia mnie trwoga,
Ale po cóż zagłębiać się w przyszłości?
Dla mnie jest tylko chwila obecna droga (...)
O chwilo obecna, ty do mnie należysz cała,
Ciebie wykorzystać pragnę, co tylko jest w mej mocy (...)
A więc z ufnością w miłosierdzie Twoje
Idę przez życie jak dziecko małe (...)”...
Cóż oznacza to dla mnie? To potwierdzenie intencji modlitewnej dnia, a dla szukających drogi wskazówka, aby stać się ufnym Bogu jak małe dziecko, które nie martwi się o swój byt, który zabezpieczają mu rodzice...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1180
Po przebudzeniu o 4.30 napłynęło natchnienie, abym opracował dzień wczorajszy, bo miałem tylko prowizoryczny zapis na kartce, ale opierałem się, bo byłem bardzo słaby.
Na Mszy św. o 7.30 były tylko 3 osoby, ale później pojawili się znajomi, którzy nie uczestniczą w życiu naszej wiary. To zawsze rozprasza i z tego powodu stałem pusty, a czytania nie docierały. Eucharystia ułożyła się poprzecznie w ustach, a to było słuszne ostrzeżenie, abym nie gadał...
Faktycznie zaczepił mnie podpity, który miał być księdzem, ale zamiast do seminarium trafił do więzienia. Chwalił mnie, a ja zapraszałem go do pojednaniem się z Bogiem, bo jest w „wieku odlotowym”...
W domu żona skarżyła się na nieustanne prowokacje ze strony jedną z pań naszej klatki. Podczas podlewania kwiatów i krzewów przy figurze MB Niepokalanej usłyszała od niej, że: "niektórzy trafią do Nieba, a ja muszę płacić za wodę"!
To duża perfidia, bo jest katoliczką. Dobrze, że żona nie reaguje, ale niepotrzebnie opowiada mi o tym, bo to wszystko są rozpraszające głupstwa w czasie, gdy świat chyli się ku upadkowi.
Dzisiaj nic nie jadłem do ponownej Mszy św. z nabożeństwem do Serca Pana Jezusa. Cały dzień zszedł mi na porządkowaniu zapisów z 2007 roku.
Nasze miasto znalazło się w rejonie groźnej wichury, ale zerwałem się i biegłem do kościoła z wielkim pragnieniem ponownego spotkania się z Bogiem Ojcem.
Trochę przypominałem dzieciątko podskakujące z radości na widok zbliżającego się tatusia. Nawet znajomy to zauważył i zawołał, a ja odpowiedziałem mu, że ludzie tak biegną tam, gdzie coś rozdają i pchają się, aby być pierwszymi. Później dziwią się, bo po prawdziwej stronie życia stają się ostatnimi w kolejce do Królestwa Niebieskiego.
Naprawdę, pierwszy raz w życiu, a może i ostatni byłem tak lekki w ciele i rozradowany czekającym mnie spotkaniem z Bogiem Ojcem. W tym czasie płynęła moja modlitwa za stęsknionych za Bogiem i dusze takich, która koiła serce zesłańca, bo tak można określić mój stan duchowy. Sam widzisz, że nie planowałem tego, a cierpienie z poczuciem rozłąki było łaską, która napłynęła od Boga Ojca.
Zapytasz: jak można spotkać się z Bogiem, biec z lekkością, a ja mam 73 lata i od 14-go r.ż. poreumatyczną wadę serca...dodatkowo uszkodzonego przez obowiązkowe szczepienie p. grypie. Dołóż do tego 40 lat pracy za dwóch oraz 15-20 lat drinkerstwa z hazardem karcianym.
To wszystko jest łaską Boga i żadnym językiem nie można tego wypowiedzieć. Wiara większości ludzi ma charakter zewnętrzny (celebracje), a garstka przeżywa wszystko wg liturgii. Pan Bóg mówi do nas wszystkich, daje różne znaki, a ja potrafię odczytywać tą „mowę Nieba” i z tego powodu, a dokładnie z tych dwóch słów pisma w Izbie Lekarskiej zaocznie(!) uznano, że jestem chory psychicznie.
Ze łzami w oczach szedłem do ponownej Eucharystii, bo siostra właśnie śpiewała...”Tyś mojego serca Raj”. Podczas późniejszej litanii do Serca Pana Jezusa wołałem za podobnie tęskniących za spotkaniem z Bogiem Ojcem.
Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu nie zapalono 6 świec i było mi bardzo przykro. Proboszcz wiedział, ale wytłumaczył to brakiem kościelnego, a każdy może to uczynić.
Nie mogłem wrócić do domu przed skończeniem całej mojej modlitwy. To cierpienie dające zarazem słodycz krzyża Pana Jezusa... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1220
Wspomnienie kapłanów męczenników z Radomia.
Siedziałem do 3.00, a obudzono mnie z Nieba o 6.55. Nie dziw się, że tak piszę, bo nasz Ojciec zna pragnienia naszych serc i spełnia te, które uważa za stosowne. Takie budzenie nie przerywa snu głębokiego i wówczas czujemy się wyspani.
Początkowo myślałem, że ten dzień będzie dotyczył męczenników za wiarą, ale miałem już taką (06.06.2010). Te intencje są podobne, ale tamta obejmuje wszystkich wezwanych, a ta dotyczy tylko wybranych. Dowodem na to był wyłożony plik obrazków z których wziąłem wizerunek o. M.M. Kolbe oraz Pana Jezusa Króla Wszechświata.
Podczas Mszy św. na której były 3 osoby z późniejszym dojściem panów, którzy nie uczestniczą w liturgii i nie przystępują do Eucharystii. Jest mi przykro, ponieważ nikomu nie zagrażam...chyba, że trwającemu jeszcze, choć osłabionemu bolszewizmowi, którego jestem ofiarą.
To system, który likwiduje przeciwników politycznych, a głosząc prawdę i dochodząc sprawiedliwości stajesz się „wrogiem”. Tak rodzą się męczennicy za wiarę i sprawiedliwość.
Różne są formy tego męczeństwa, u mnie to sowiecka psychuszka w majestacie całkowitego bezprawia, która nie przerwała inwigilacji, a nawet głupich prowokacji. Prawdziwe zagrożenie dla ojczyzny jest w bezbożności i bolszewizmie, który był budowany cegła za cegłą i teraz trwa w głowach jego sług.
Przed rokiem włamano się do mojego komputera i zdemolowano mi stronę internetową (strata finansowa i czasu, bo muszę ponownie edytować zapisy), a przecież to jest dziennik duchowy...o mojej miłości do Boga Ojca. Jakie jest to przestępstwo? Przecież zostałem już ukarany (psychuszka), ale to zbyt mało, bo ten, który to uczynił stwierdził, że „takich jak ja likwiduje się”.
To nie było 20 lat temu, ale w lipcu 2015. Nie zrobiono na czas lustracji z wyburzeniem PKiN w W-wie, ale prowadzono konszachty ze Wschodem będąc w Unii Europejskiej. Opcja okupacyjna została ukarana, ale bardzo późno, bo świat chyli się ku upadkowi. Wejdź na mój wątek: Trwa już III Wojna Światowa...z wiarą i krzyżem (www.fronda.pl).
Do Eucharystii podszedłem pierwszy, bo nie lubię, gdy kapłan czeka z Panem Jezusem, ale była tylko jeszcze jedna pani. Ciało Pana Jezusa ułożyło się na podniebieniu („ochronnie”). Pan Jezus obiecał, że nie zostawi mnie samego. Pokój i słodycz zalały serce...
Przed wzrokiem obserwatorów uciekłem do ławki bocznej...przed obraz Pana Jezusa Miłosiernego. Po czasie Eucharystia zamieniała się we wzmacniająca „mannę z nieba”. Tak, bo czekał mnie bardzo ciężki dzień, ponieważ odczytam obie intencje i odmówię w wielkim bólu dwa razy moją modlitwę, która przy niewyspaniu całkowicie wyczerpała moje siły fizyczne.
Wracałem jak skazany na śmierć z twarzą skierowaną do ziemi i wprost powłóczyłem nogami jak „umierający”, a w tym czasie płynęła moja modlitwa. W takim stanie śmierć dla wiary i Pana Jezusa nic nie oznacza.
Ojciec Kolbe zgłosił się na śmierć głodową, bo wiedział, że nadszedł czas próby, a taka śmierć dla męczennika to łaska. Omijałem przechodzących i nawet trafiłem na cmentarz, bo miałem tylko jedno pragnienie, aby te przeżycia zapisać. Po czasie nie można ich odtworzyć, ponieważ płyną prosto z duszy zjednanej ze Zbawicielem!
Ja wiem, że Bóg daje mi tylko namiastkę tego cierpienia, bo w Chinach za oskarżenie o modlitwę wsadzają do więzienia. U nas praktyki religijne nie są jeszcze zabronione chociaż jeden z naszych kapłanów stwierdził i to przy proboszczu, że - moje klękanie i żegnanie się przed Eucharystią - wymaga leczenia, a wcześniej kolega-lekarz nazwał to aktorstwem! Nie wiem dla kogo, bo raczej chwalimy się bezbożnością...zgodną z linią Partii.
Chyba z tego powodu ten kapłan nie podał mi Eucharystii, bo nie krzyknąłem głośno "Amen"! Różne mamy fanaberie, ale Pan Bóg to wszystko widzi. Dobrze zrobiłaby mu biedna parafia, bo tutaj może zachorować „na probostwo”, a całkowicie nie nadaje się na żadne stanowisko w hierarchii. Nasz proboszcz ma dobre serce, ale w mojej sprawie „nie wolno mu interweniować”...
Po wczorajszym dniu postu odeszła chęć spożycia czegokolwiek. Ja nie mogę już prowadzić "regularnego" trybu życia...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1153
Tak się stało, że siedziałem do 3.00 w nocy przy edycji 10 zapisów. To był wielki wysiłek, niemożliwy do zaplanowania, a po krótkim śnie zostałem obudzony na ostatnią Mszę św. poranną (16 czerwca).
Moje serce zalało uwielbienie i dziękczynienie Bogu Ojcu za ujrzenie - w nagłym olśnieniu - cudu stworzenia wszystkiego. Ten cud widziałem od czasu nawrócenia (1986-1988), ale dzisiaj to wszystko przenikała Światłość Boża. Na jego szczycie jest Eucharystia...
Próbowałem modlitwy, ale nie znałem intencji, a dusza cały czas krzyczała. Nawet teraz, gdy to opracowuję łzy zalewają oczy. Przypomniał się Pan Jezus, który też dziękował za to, co ja mam teraz ukazane!
Szkoda, że tych doznań nie mogłem nagrać, bo to była litania dziękczynienia Bogu Ojcu płynąca z mojej duszy, którą dobrze wyrażają psalmy z tych dwóch dni: Ps 31[30] o dobroci Boga Ojca oraz Ps 97 [96] o sprawiedliwych weselących się w Panu.
„Jak dobrze Boże Ojcze, że Jesteś...zawsze taki Sam, wierny, dobry i kochający nas!
Zachowałeś dobroć dla bogobojnych i na oczach ludzi jesteś z uciekającymi się do Ciebie.
A mnie osłaniasz przed spiskami mężów i chronisz jako wiernego Tobie.
Władcy tej ziemi topnieją przed Twym Obliczem.
Niech wstydzą się czczący posągi!”...
To był jeden pean uwielbienia Boga Ojca i Jego Mądrości, a zarazem świadectwo mojej wiary dla potrzebujących umocnienia. Duchowość psalmisty, proroka z dawnych czasów i obecnie powoływanych jest niezmienna, bo czas w świecie nadprzyrodzonym nie istnieje!
Początkowo myślałem o radujących się lub rozradowanych w Panu, ale przed wyjściem na nabożeństwo wieczorne (16 czerwca) zacząłem zapis, który dotyczył cudu stworzenia wszystkiego!
<< Dzieło Boże przeraża mnie swoją wielkością...to kosmos z galaktykami, a my w tym czasie szczycimy się lotem na księżyc. Moje przerażenie wynika z tego, że nasz byt nie ma końca. Jak masz „Agendę liturgiczną” to wiesz jak gruby jest 1 i 2 tom, a to tylko Słowo na każdy dzień tego roku...
Zobacz tylko reklamowane tam książki, których tytuły mogą stanowić temat do dyskusji bez końca: 1. Żyć nauczyłem się prosto i mądrze 2. Każdy dzień jest darem Niebios 3. Miłość ziemi - miłość Nieba 4. Nie bójcie się! Idźcie. >>
W drodze na nabożeństwo do Serca Pana Jezusa odczytałem intencję tego dnia i odmówiłem moją modlitwę, która w takich momentach daje wielkie ukojenie duszy spragnionej powrotu do Boga Ojca!
Później jakiś piosenkarz śpiewał, że nie jest grzechem kochać to życie. To prawda, ale jesteśmy tutaj na zesłaniu z Miłości, bo nie podobał nam się Raj.
Szatan małpuje Boga i wciąż przegania ludzi przy pomocy opętanych władzą nad światem. Dzisiaj czują się panami, a „jutro” zapoznają się z Księciem Kłamstwa. Wprost widzę ich, gdy planują swoje krwawe podstępy.
Wejdź na mój wątek (www.fronda.pl): Trwa już III Wojna Światowa...z wiarą i krzyżem. Nie wygramy tej wojny i czeka nas zagłada, a to oznacza Paruzję Pana Jezusa.
Na ten moment z włączonego dyktafonu popłynęły słowa: „Nie zostawię cię samego”. To jest odpowiedź Boga Ojca na moje zaproszenie, aby był ze mną i miał mnie w Swojej Opiece...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1185
Uwaga. Wyszukiwania: Menu główne. Chronologicznie. W okienku wybierz odpowiednią liczę zapisów (30, 100 lub 'Wszystko’)...przy Ws. po 10 sekundach na pasku bocznym przesuniesz błyskawicznie całe lata.
Jak nie masz ewidentnych zobowiązań to nic nie planuj. Poddaj się, oddaj swoją wolę i przestań stawiać na swoim, a zarazem poproś o prowadzenie przez Boga Ojca...
To jest pokazane na dzieciątkach, które idą z ojcem ziemskim...jedne z radością i pełną ufnością, większość traktuje to normalnie, a grupa krzyczy, opiera się i płacze z tupaniem. Każdy to rozumie i wie, że trzeba pochwalić dzieci posłuszne, które nie pytają, gdzie i po co są prowadzone.
Po przebudzeniu o 3.00, pisałem i edytowałem intencje aż do porannej Mszy św. a podczas szykowania się napłynęła bliskość Boga Ojca. Popłakałem się, a moje serce zalała wdzięczność, bo nagle ujrzałem, że mam zapewniony byt (emeryturę).
Ktoś normalny zdziwi się, bo przecież zasłużyłem sobie na to 40-letnią pracą...w przychodni oraz na dyżurach w oddziale wewnętrznym i w pogotowiu ratunkowym. Nawet teraz, gdy to piszę (po dobie) do serca wróciło dziękczynienie za Opatrzność Bożą.
Nie zrozumiesz tego bez łaski wiary, a każdemu „trzeźwo myślącemu” wspomnę tylko o upadających rządach, a nawet państwach. Zrozum dramat nabranych w Amber Gold oraz „frankowiczów”...tracisz wszystko, a dalej spłacasz dług!
Na Mszy św. o 7.00 przysypiałem, ale z kilkoma osobami śpiewałem refren psalmu Ps 51[50], ponieważ nie było siostry organistki: „Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni”, a jest to bardzo piękny psalm i warto nauczyć się kilku zdań.
„Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechy mojego.
Uznaję bowiem nieprawość moją, a grzech mój jest zawsze przede mną. (...)”.
Podjechałem pod ‘mój” krzyż i podlałem sosenki w wielkich donicach, bo u nas trwa katastrofalna susza. Około 13.00 wyszedłem i wołałem do Boga „za raniących Pana Jezusa” (intencja z niedzieli), a o 15.00 (czas koronki do Miłosierdzia Bożego) trafiłem do naszego kościoła. Wieczorem wrócę tutaj na nabożeństwo do Serca Pana Jezusa.
W intencji dzisiejszej początkowo modliłem się za nas grzesznych i dusze takich, ale pełnego odczytu dokonam następnego dnia i przez dwie godziny krążyłem „umierając” podczas błagania Boga Ojca za tych, którzy nie mają poczucia grzeszności.
Jak mam przekazać Ci mój ból z powodu „bardzo starego człowieka” (90-latka), który mówi, że „nie ma żadnego grzechu, bo nikogo nie zabił” lub „pana energię” który jest niewierzący w Boga, bo wszystko powstało z energii. Jednak największą przykrość sprawiają ludzie dobrzy, którzy - nie wiadomo z jakich powodów - omijają Kościół Pana Jezusa...
Proszę ich podczas spotkań, ostrzegam, bo po śmierci nie będą mogli bezpośrednio wrócić do Boga Ojca czekającego na każdego z nas. Jeżeli nie masz łaski wiary to nie zrozumiesz mojego pragnienia powrotu do Królestwa Niebieskiego, gdzie jest "mieszkań wiele".
Zobacz przykładowe zawołanie z mojej modlitwy: „Boże Ojcze Przedwieczny - przyjmij przez Niepokalane Serca Matki - pierwszy upadek Pana Jezusa pod krzyżem za tych, którzy nie mają poczucia grzeszności i za dusze takich...miej Ojcze miłosierdzie nad nimi”. Wszystko skończyłem koronką do 5-ciu św. Ran Pana Jezusa.
Ja nie spodziewałem się tak dużego cierpienia, ale zrozumiałem, że to wołanie jest także za mnie, bo w dzisiejszej Ew Mt 5, 43-48 Pan Jezus zaleca miłość do nieprzyjaciół i prześladujących nas...”tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie”.
Nie ma bowiem żadnej nagrody za miłowanie tych, którzy nas miłują oraz za pozdrawianie tylko swoich braci, bo czynią to też poganie...
APEL
- 13.06.2016(p) DZIEŃ, GDY WSZYSTKO SIĘ SKŁADA...
- 12.06.2016(n) ZA RANIĄCYCH PANA JEZUSA
- 11.06.2016(s) ZA UDRĘCZONYCH ATAKIEM SZATANA
- 10.06.2016(pt) ZA CIERPIĄCYCH Z POWODU ROZŁĄKI W MAŁŻEŃSTWIE
- 09.06.2016(c) ZA PRAGNĄCYCH MEDIACJI
- 08.06.2016(ś) ZA WOŁAJĄCYCH DO BOGA O POMOC
- 07.06.2016(w) ZA MAJĄCYCH PRZEJŚCIOWE SŁABOŚCI
- 06.06.2016(p) ZA ŻYJĄCYCH DLA BOGA
- 05.06.2016(n) ZA TYCH, KTÓRZY ZAWIERZYLI BOŻEJ OPATRZNOŚCI
- 04.06.2016(s) ZA TRACĄCYCH DZIECKO