Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

27.07.2016(ś) ZA PRAGNĄCYCH PRZEBACZENIA GRZECHÓW W MYŚLACH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 lipiec 2016
Odsłon: 1182

     Wczoraj wieczorem nie mogłem przystąpić do Eucharystii, a takie uczestnictwo w Mszy św. oraz nabożeństwie do Najświętszej Krwi Pana Jezusa nie daje mocy i przeżyć, których nie wyrazisz obecnymi środkami. Jak opisać radością duchową podczas której łzy płyną po twarzy, a jak stan serca zalanego Bożą Obecnością?

    W sytuacji pragnienia przebaczenia i oczyszczenia z grzechu docenia się spowiednika. Niektórych odpycha grzeszność kapłanów, ale oni nie kalają swojej posługi. To tak jak fachowiec palący i pijący, który wykonuje to, co ma zlecone...nawet z werwą i dokładnie.

    Jedna z sąsiadek, która nie uczestniczy w życiu naszej wiary była zadziwiona rzewnym płaczem młodego człowieka...po odejściu od spowiednika! Ja płaczę po każdym wyznaniu grzechów Panu Jezusowi, którego reprezentuje kapłan.

   Podziękowałem kapłanowi, że przybył wcześniej, bo będę mógł przystąpić do Sakramentu Pojednania i podkreśliłem fakt, że to dobro popłynie dalej, a jego owoce poznamy po śmierci. To są całe ciągi, bo jako rozgrzeszony będę mógł prosić Boga w intencji pragnących przebaczenia grzechów w myślach...szczególnie umierających, a Bóg zna błagania tych ludzi na całym świecie.

    Natomiast dusze zmarłych wstawiają się za nami u Boga...szczególnie za kapłanami - niewolnikami konfesjonału i wyjdą nam na spotkanie. Ten kapłan zawsze mówi do mnie...wprost od Pana Jezusa. Jako pokutę muszę odmówić litanię do Matki Bożej Niepokalanej.

    Nasza Matka Prawdziwa jest poczęta bez grzechu pierworodnego...to przykład dla szukających czystości, a szczególnie w myślach, która jest wielką wartością w naszej wierze.

    Tak się złożyło, że w czasie zapisywania tej intencji płynęła transmisja z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, gdzie papież Franciszek mówił o spowiednikach i podtrzymywał ich na duchu. Wzrok zatrzymały rzędy stylizowanych konfesjonałów, bo przybyły tam masy ludzi, a dzisiaj, gdy to edytuję na Mszy św. widziałem pragnącego spowiedzi, który bezskutecznie biegał po kościele, bo w 6-u konfesjonałach nie było kapłana...

    W tej intencji, którą odczytam dopiero w sobotę (30 lipca) będę na dwóch Mszach z nabożeństwem do Najświętszej Krwi Pana Jezusa i w wielkim bólu odmówię moją modlitwę...powtarzając cierpienia Pana Jezusa w „św. Agonii” (patrz: instruktaż).

    Serce rozrywał ból podczas 'rozciągania i przybijania Zbawiciela do krzyża' oraz 'podniesienia na krzyżu', a także przy pierwszych słowach Pana Jezusa przebaczających oprawcom, bo „nie wiedzą, co czynią”! Taka modlitwa trwa około 1-2 godzin. Oto przykład zawołań po odmówieniu normalnej cz. bolesnej różańca:

"O! Jezu Miłości moja, bądź uwielbiony i zmiłuj się na pragnącymi przebaczenia grzechów w myślach i nad duszami takich".

"Matko Miłosierdzia módl się za nimi".

"Boże Ojcze Przedwieczny przyjmij przez Niepokalane Serce Matki - święte rozciąganie i przybijanie Pana Jezusa do krzyża - za pragnących przebaczenia grzechów w myślach i dusze takich".

   Wprost byłem przy mordowaniu Syna Bożego i powtarzałem to przykładowe zawołania 10 razy, a podczas zapisywania tego świadectwa wszystko jeszcze raz przeżywałem...

                                                                                                                APEL        

                                                                                               

 

 

                                                                                                                              

26.07.2016(w) ZA GRZESZĄCYCH W MYŚLACH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 lipiec 2016
Odsłon: 1243

    Po Mszy św. porannej wracałem przez puste miasto i „umierałem” podczas odmawiania mojej modlitwy za szkodzących mi i dusze takich (z soboty).

     Dzisiaj, gdy to opracowuję z czytanego w radiu Maryja "Dzienniczka" s. Faustyny płynie przekaz Pana Jezusa, aby nasze cierpienia łączyć z Bolesną Męką Zbawiciela, bo wszystko, co tutaj przechodzimy jest niczym wobec tego, co doznał, aby Swoją Śmiercią nas odkupić.

     Dla większości ludzi jest to obojętne, a duża grupa całkowicie odrzuca naszą wiarę, jedynie prawdziwą. Zrozum cierpienie Boga Ojca, a bezpośrednio Pana Jezusa, który dalej oddaje Swoje Życie podczas każdej Mszy św. Kiedyś ktoś uchwycił na zdjęciu umierającego Chrystusa na krzyżu...za kapłanem  (podczas konsekracji).

    Dzisiaj niespodziewanie napłynął obraz baranka zabijanego na spożycie, a moje serce chciało pęknąć, ponieważ tak był zabijany Syn Boga Żywego. Ty, który to czytasz nie zlekceważ mojego świadectwa wiary...”z tu i teraz”.

    Nie są to przeżycia przepisywane od innych, a jest bardzo trudno wyrazić słowem to, co przebiega w naszej duchowości i to szczególnie w sytuacji łączności z Bogiem Ojcem lub Synem. Inną formę ma kontakt z Duchem Świętym.

    Uwierz, że mamy Boga Ojca, który nas stworzył i z Otwartymi Ramionami czeka na nasz powrót! To jest zesłanie z Miłości...dla naszego przebudzenia, drgnięcia w myśli, słowie, a szczególnie w sercu!

    Za mój wysiłek, zatroskanie i modlitwy nie czeka mnie żadna nagroda. Jest wręcz odwrotnie, ponieważ  bracia, którzy nie wierzą, a ja byłem takim samym...szkodzą takim jak ja i chcą nas uciszyć. Nawet nie widzą, że bożkiem dla nich stała się władza, która nie służy, ale pokazuje swoją moc. 

    Nie będą żyli wiecznie, a to, że nie wierzą w posiadanie duszy nie zmienia faktu jej istnienia! Po śmierci jesteśmy i dopiero wówczas zaczyna się nasze prawdziwe życie. Nie trafimy tam grzesząc szczególnie w myślach. Dziwne, bo tak upadnę i to właśnie dzisiaj.

    Na wieczornej Mszy św. nie mogłem przystąpić do Eucharystii, ponieważ zły wcześniej zalał mnie pokusą rozmyślania o seksie. Zawsze zwalczam ją w zarodku i proszę o pomoc św. Józefa, ale dzisiaj to wołanie nie płynęło z głębi serca.

    Teraz, gdy to piszę...już oczyszczony po spowiedzi widzę przykrość jaką sprawiłem Panu Jezusowi. Przez takie małe próby dowiadujemy się o naszej nędzy duchowej...

                                                                                                               APEL

 

 

 

 

25.07.2016(p) DZIEŃ WDZIĘCZNOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 25 lipiec 2016
Odsłon: 1254

Św. Krzysztofa

    Wczoraj wieczorem siedziałem na zewnątrz kościoła, w łagodnym wietrze i chciałbym, aby to trwało wiecznie. Te doznania powtórzyły się dzisiaj i nie można ich przekazać naszym językiem...szczególnie stanu duszy oczekującej na Słowo i ponowne zjednanie z Panem Jezusem. To jedna z nieskończoności łask spływających na człowieka żyjącego dla Boga Ojca i naszej wiary.

    Bardzo przeżywam konflikt pomiędzy moimi przeżyciami duchowymi w zetknięciu się z realnością tego świata oraz życiem ludzi z otoczenia, a także najbliższych. Nie chodzi o czynione przez nich zło, ale o brak wdzięczności Bogu Ojcu...szczególnie u obdarowanych oraz zwykła obojętność duchowa z całkowitym negowaniem życia duszy po naszej śmierci.

    Człowiek starzeje się i jest coraz słabszy...nawet sen umęczy, bo budzisz się w środku nocy zlany potem, ale w stosunku do średniej mojego wieku jestem bardzo obdarowany. Wstałem na pierwszą Mszą św. w intencji rodziców, którzy przyśnili się w nocy...mignęło ich zdjęcie, które mam na półce.

    Msza św. wieczorna zakończyła się poświeceniem samochodu, a ja podziękowałem św. Krzysztofowi za cały rok przejeżdżony szczęśliwie, a dodatkowo samochód nie sprawił mi w tym czasie najmniejszego kłopotu.

    Dzisiaj jest wspomnienie św. Apostoła Jakuba, który zginął - jako pierwszy śmiercią męczeńską - ok. roku 43. Jego relikwie znajdują się w Hiszpanii, w Santiago de Compostella, gdzie jest sanktuarium ku jego czci. Poprosiłem go on wstawiennictwo dla mnie u Boga Ojca...

                                                                                                                                APEL

24.07.2016(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W MOC MODLITWY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 lipiec 2016
Odsłon: 1241

     To była bardzo pracowita niedziela, bo nadrabiałem zaległości w zapisach. Przed Mszą św. wieczorną podjechałem pod krzyż, aby podlać kwiaty i sosenki w donicach. Na nabożeństwie do Najświętszej Krwi Pana Jezusa było około 20 osób.

   Mszę św. wysłuchałem na zewnątrz kościoła, gdzie skończyłem obie „św. Agonie” z koronkami do 5-u św. Ran Pana Jezusa w intencji tych, których czeka kara Boża oraz tych, którzy nie żyją w łączności z Panem Jezusem.

    Tak się zeszło, że w czytaniach była zapowiedź Boga o zniszczeniu Sodomy i Gomory, a  Abraham wstawił się za tymi miastami i w targu z Bogiem doszło do ustalenia, że miasto ocali istnienie w nich 40 sprawiedliwych. Pomyślałem o moim miasteczku nad rzeczką, które jest bardzo obdarowane, a odwróciło się od Boga.   

     Na czym polega taka wiara? Znamy ją po powiedzeniu Donalda Tuska, że księżom się nie kłania. Jak ktoś kłania się wielkim tego świata i próbuje „przybijać z nimi piąstki” to kapłan jest mu niepotrzebny, ale czas płynie i każdy będzie rozliczony. Nie posłuchał mojej rady, bo w 2008 roku była dobra okazja, aby zrezygnował ze stanowiska premiera...

     Jest u nas dużo przyznających się do wiary, ale nie uznających Kościoła Świętego. Nawet z PO ostatnio wyrzucają, ale czegoś takiego nie ma w Kościele Pana Jezusa.

    Skąd taka intencja? Żona pragnie odwiedzić grób rodziców, a ja boję się jechać tak daleko (500 km)...samochód jest sprawny tak jak ja, ale jesteśmy już po przebiegu. Poprosiłem Boga o pomoc. Okazało się, że jest bezpośrednie połączenie z W-wy (Pendolino), a tam mogę ją dostarczyć i odebrać. 

   Podczas twardego snu mignął obraz św. Michała Archanioła, a mam wielki kult do Tego Bożego Obrońcy, którego wielki wizerunek towarzyszy mi dzień i noc, ale najdziwniejsze było to, że przed snem w ręku znalazł się dwumiesięcznik „Któż jak Bóg” z Jego obrazami.

    Ludzie nie modlą się w codziennych potrzebach, a przecież tak niepewna jest nasza najbliższa przyszłość...groźny jest nawet sen we własnym łóżeczku! Za dwa dni w ich intencji odmówię moją modlitwę...

                                                                                                                                      APEL

 

23.07.2016(s) ZA SZKODZĄCYCH MI I ZA DUSZE TAKICH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 lipiec 2016
Odsłon: 1215

     Wczoraj, podczas ataku na centrum handlowe w Monachium ekspert zaproszony do TVN stwierdził, że za każdym zamachem stoi kosztowna organizacja z wcześniejszym praniem mózgu wykonawcy-samobójcy.

     Redaktorek krzyczał na gościa oraz wciskał propagandę o „samotnym wilku” i Państwie Islamskim! Ekspert zapytał skąd ma tą pewność, bo może okazać się, że za tym wszystkim stoi Federacja Rosyjska! Jeżeli z czasem to się potwierdzi...to też będziemy ich bombardować?

    Tuż po przebudzeniu napłynęły słowa pieśni: „upadnij na kolana ludu czcią przejęty, uwielbiaj swego Pana, Święty, Święty, Święty...”. Popłakałem się z powodu dobroci i pokoju, który jest darem Boga Ojca. To dzień w którym jakby nie było szatana. Kąpiel, kawa, nawet przypomniano o zażyciu leku na czas!

    Moje serce zalała miłość i cichość oraz wielkie uniżenie, a wszyscy to bracia...chciałbym zawsze być takim. Od kilku dni na nasz kościół jest nasyłany pan, który udaje chorego i alkoholika, krzyczy i pije z butelki, ale wodę. Wczoraj wkroczył na teren święty w „poszukiwaniu proboszcza”, a dzisiaj wrócił tuż przed Mszą św. o 7.30.

    Powiedziałem mu, że naprawdę tak nie można postępować i przypomniałem, że kiedyś krzyczał podczas procesji z Monstrancją, a dzisiaj będzie nabożeństwo do Najświętszej Krwi Pana Jezusa. Chciał coś mówić, ale nie widział z mojej strony agresji na tą prowokację i w swoim aktorstwie padł na kolana, przeżegnał się jak ja przed Eucharystią i powiedział, że przeprasza.

     Jako lekarz w jego oczach nie widziałem choroby, a jako stary pokerzysta zobaczyłem prowokatora. W czasach zagrożenia terroryzmem nie powinno zezwalać się na takie „żarty”, bo wczoraj szedł z grubym kijem. Po wejściu do kościoła z przykrości czynionej Bogu padłem na dwa kolana i przeżegnałem się przed Tabernakulum.

     W mojej ojczyźnie przeważa nadal opcja, która rządziła od czasów „wyzwolenia”. Budowano Państwo Szatańskie w którym królowała bezbożność z fałszywą wiarą na pokaz (faryzeizmem), a to wszystko działo się w oparach kłamstwa i skrytobójstwa, ponieważ w zarodku zwalczano i likwidowano tych, którzy ich przejrzeli.

    Ja nadal czuję się w mojej ojczyźnie wyobcowany, bo szkodzi mi się na różne sposoby. Wykryłem, że w latach 2006-2008 trułem się oparami rtęci z uszkodzonego aparatu do mierzenia ciśnienia, który był „w reperacji”, a mimo zastosowano sowieckiej psychuszki nadal "zagrażam"...chodzeniem do kościoła oraz modlitwami i dawaniem świadectwa wiary!

    Cierpienie z powodu wiary to normalność, ponieważ nie należę już do świata, a z powodu Imienia Pana Jezusa jestem w nienawiści u wszystkich. Potwierdzają to słowa św. Pawła (2Kor, 7-15): „Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się się zwątpieniu (…) znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni (…) ciągle jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa (...)”.

    Jednak najbardziej przykry jest fakt negowania mojej łaski wiary. Zmarły kolega w złości mówił, że „mam fluidy”, a klękanie przed przyjęciem Eucharystii to z mojej strony aktorstwo. Nawet nasz kapłan zalecił mi leczenie się z tego powodu, ale nigdy nie zdziwiło go podchodzenie do Komunii św. z ręką w kieszeni, uśmiechających się, a nawet rozmawiających.

    Z tego też powodu Izba Lekarska traktuje mnie jako człowieka chorego psychicznie, ale rozpoznanie ustalono zaocznie, a nasłane na mnie komisje lekarskie były niezgodne z rozporządzeniem ministra zdrowia, bo składały się z lekarzy należących do nomenklatury samorządowej, a ta po której zawieszono mi pwzl 2069345 była bez przewodniczącego (czerwiec 2008 r.).

    Ktoś powie, że w RFN trwają ataki terrorystyczne, a ja piszę o swojej krzywdzie. Wspomniałem o krzywdzie ze strony samorządu lekarskiego, ponieważ w ostatniej „Gazecie lekarskiej” (06/07.2016) dano relację z XIII-go Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Lekarzy, który odbył się 13-14 maja tego roku i dotyczył etyki w pracy lekarza, klauzuli sumienia oraz tajemnicy lekarskiej.

    Zobacz zakłamanie funkcjonariuszy publicznych, bo moja krzywda trwa nadal (mistyka to psychoza!)...prezes OIL nie odpowiedział na moje pismo, a sekretarz NIL odmówił spotkania.

    Na zjeździe był minister zdrowia, kolega Konstanty Radziwiłł, który w miesięczniku „Puls” Okręgowej Izby Lekarskiej w W-wie ma rubryczkę w której tłumaczy z polskiego na nasze Kodeks Etyki Lekarskiej. Zobacz jak katolik, ojciec dużej rodziny tkwi w grzechu.

   Przypuszczam, że na Mszy św. przystępuje do Eucharystii! Piszę to i płaczę, bo miał wszystko, ale zapragnął jeszcze więcej. Bóg tego nie błogosławi, bo nie można służyć dwóm panom!

    Przed kilku laty wystąpiłem o zabranie mi prawa wykonywania zawodu lekarza z uzasadnieniem, ponieważ sprawę chciałem przekazać do prokuratury. Wówczas zaproszono mnie na posiedzenie Okręgowej Rady Lekarskiej, a prezes zmyślił, że proszę o powołanie jeszcze jednej komisji lekarskiej i podał mikrofon moim krzywdzicielom, aby zagadali sprawę.

    Cóż dziwić się terrorystom, którzy nie boją się Boga Objawionego, gdy nienawiść do mnie płynie z różnych stron...od miesiąca trwał atak na system ochrony mojego komputera. Szkolisz się i ćwiczysz we włamywaniu i czujesz się bezkarny, ale podnosisz rękę na sługę Boga, który widzi moje łzy i zmarnowany czas na przenoszenie przez rok uszkodzonych plików.

    W komputerze pojawił się wizerunek Matki Bożej Pięknej...tak go nazywam, a w tym czasie weszła sąsiadka z wielkim pękiem kwiatów. Pobiegłem do garażu po wielki wazon, a żona wszystko zaniosła pod świeżo odmalowaną figurkę Matki Bożej Niepokalanej, która przyszła pod nasz blok.

    Nie chciało mi się iść na Mszę św. wieczorną, a w drodze odmówiłem prawie całe moje modlitwy: za  tych, których czeka kara Boża (z czwartku) oraz za tych, którzy nie trwają w Panu Jezusie (z piątku). Przybyła wielka rodzina, ale do Eucharystii podeszła tylko jedna osoba. Taka jest nasza pomoc duszy zmarłego, w tym wypadku młodego człowieka, który popełnił samobójstwo...

   Podczas odmawiania modlitwy chwilami płakałem z powodu zaślepienia braci Polaków, którzy - w upadającym na moich oczach świecie - pragną mi szkodzić...nawet w rodzinie (skok na spadek).

    Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (26.07.2016) poszedłem na dodatkową Mszę św. o 6.30 i „umierając” w drodze skończyłem w tej intencji moją modlitwę. Dam tylko jeden przykład błagania skierowanego do Boga:

„O! Jezu Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nad szkodzącymi mi i duszami takich”

„Matko Miłosierdzia módl się nad nimi”

„Boże Ojcze Przedwieczny - przyjmij przez Niepokalane Serce Matki święte wybaczenie Pana Jezusa swoim oprawcom na Golgocie - za szkodzącym mi i za dusze takich”.

     Niektóre zawołania Zbawiciela na krzyżu powtarzałem niezliczoną ilość razy i żadnym językiem nie można wyrazić mojego cierpienia...

                                                                                                                                       APEL

  1. 22.07.2016(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE TRWAJĄ W PANU JEZUSIE
  2. 21.07.2016(c) ZA TYCH, KTÓRYCH CZEKA KARA BOŻA
  3. 20.07.2016(ś) ZA PRAGNĄCYCH SPRAWIEDLIWOŚCI BOŻEJ
  4. 19.07.2016(w) ZA ZAZNAJĄCYCH DOBROCI BOŻEJ
  5. 18.07.2016(p) ZA LEKCEWAŻĄCYCH ODPOWIEDZIALNOŚĆ PRZED BOGIEM
  6. 17.07.2016(n) ZA ŚWIADKÓW BOŻEJ OBECNOŚCI
  7. 16.07.2016(s) ZA ZAŚLEPIONYCH NIENAWIŚCIĄ
  8. 15.07.2016(pt) PAN MNIE ZACHOWAŁ OD UNICESTWIENIA
  9. 14.07.2016(c) ZA SŁUCHAJĄCYCH GŁOSU PANA
  10. 13.07.2016(ś) ZA OFIARY FRONTU BURZOWEGO

Strona 728 z 2519

  • 723
  • 724
  • 725
  • 726
  • 727
  • 728
  • 729
  • 730
  • 731
  • 732

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 872

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?