- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1236
Na wczorajszej Mszy św. o 17.00 Eucharystia lekko pękła. Jakie cierpienie mnie spotka? Okazało się, że pisałem do 2.00, a rano popłakałem się po przeczytaniu zapisu (17.02.2016 „za wysłanych przez Boga”).
Z całego serca ucałowałem wizerunek Pana Jezusa po „św. Poniżeniu” i z płaczem przeżegnałem nim wszystkie pomieszczenia mieszkania. W tym stanie trafiłem na Msze św. z późniejszą drogą krzyżową, którą ofiarowałem za zmarłych z mojej rodziny.
Po Eucharystii pokój i słodycz zalały serce, a po drodze krzyżowej Ciało Pana Jezusa przyjęła formę łodzi (ratunku) z przylgnięciem do podniebienia...w znaczeniu ochrony! Nie dziw się tej "mowie Boga", bo nasze myślenie ogranicza, a u większości nawet wyklucza Istnienie Stwórcy!
Jak się okaże ten dzień będzie także za żyjących, bo nic nie otrzymałem w spadku po rodzicach, a jedna z sióstr poczuła się właścicielką wszystkiego. To zachłanna głupota, bo brak księgi wieczystej, a "inwestujesz" i sercem jesteś przy tym "skarbie"! Tak uczyła władza, którą Bóg wywrócił do góry nogami!
Dzisiaj pasowałaby piosenka: „Ciągle pada”...wyszedłem na chwilkę i udało mi się odczytać w/w intencję dnia i rozpocząć moją modlitwę podczas której napłynął obraz wojny w Syrii. Wróciła też moja krzywda, bo w Izbie Lekarskiej zbywają mnie...mimo wielu moich próśb o porozumienie (mediację).
Przykre jest to, że koledzy, którzy są funkcjonariuszami publicznymi, lekarzami i w części katolikami...trwają w demonicznym uporze, a tu Wielki Post. Nikt nie spotkał się ze mną, a w tym czasie wzywano na rozmowy:
1) psychiatrę ateistę z mojej przychodni, który nie chciał mnie „zbadać” i wydać opinii, ale lekką ręką napisał skierowanie do szpitala z rozpoznaniem; „zespół urojeniowy”.
2) kolegę, który wydał mi zaświadczenie do pracy, ale po wizycie w Izbie Pychy (wg prof. Hartmana) zmienił decyzję po wkroczeniu do mojego gabinetu lekarskiego z zapytaniem jako „teolog - komisarz”: czy jestem mistykiem świeckim? Badanie polegało na zmierzeniu mi ciśnienia tętniczego...zawsze miałem dobre. Widziałem później jego rozterkę duchową, którą miał aż do śmierci.
Modlitwę kontynuowałem następnego w drodze na drugą Mszę św. o 17.00, którą zawsze ofiarowuję na ręce Matki Bożej. Po wejściu do świątyni napłynęło, że najważniejsze jest porozumienie, a właściwie pojednanie się z Bogiem, bo wszyscy jesteśmy braćmi...rodziną ludzką. To jest bardzo proste, bo nie można porozumieć się z miłością...bez Boga! Przypomniało się wręczenie przez J.P. II złotego kielicha kalwinistom (nie mają Eucharystii).
Jakże piękne i pasujące do tej intencji było Słowo, które Bóg przekazywał przez Mojżesza (Pwt 26, 16-19) o prawie i nakazach...”Strzeż ich, pełnij z całego swego serca i z całej duszy (...) Jeśli zachowasz Jego przykazania. On cię wtedy wywyższy (...)”.
Psalmista wołał o błogosławionych, którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim, a Pan Jezus zalecał miłować swoich nieprzyjaciół i tych, którzy nas prześladują. (Mt 5, 43-48). Ja właśnie przez te dwa dni będę wołał do Boga także za kolegów, którzy trwając w uporze gubią swoje dusze. Wiem, że Bóg coś z nimi uczyni, bo „pokładam nadzieję w Panu” i wierzę, że słyszy „głos mojego błagania” (Ps 130/129).
Po ponownej Eucharystii (już w sobotę) w intencji tego dnia pokój i słodycz zalały serca, a podczas powrotu płakałem odmawiając drogę krzyżową oraz „św. Agonie” z koronką do 5-ciu św. Ran Zbawiciela. „Boże mój! Jezu!” Ja mam wszystko i takie cierpienie, a cóż dopiero biedacy w Syrii. Nie mogłem się ukoić i wrócić do ciała, a zarazem do domu.
Moje doznania i świadectwa wiary, a nawet niezasłużone cierpienie jest wynikiem pójścia za Zbawicielem. Gdybym był z tego świata to nie spotkałaby mnie taka krzywda z ciągłym proszeniem o pojednanie, bo tak zaleca Pan Jezus..."Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze"...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1189
Wczoraj dziadkowi i to w Wielkim Poście zachciało się „miłości”...piszę sarkastycznie, bo moją Ostatnią Miłością jest Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty! Ponadto pokusę możemy ofiarować np. za kapłanów, a nasza czystość także w myślach ma wieczną wartość.
Nie będę mógł podejść do Eucharystii mimo, że część spowiedników nawet nie chce słyszeć takich grzechach!
Pan Jezus otworzył dla mnie zapis z 19.10.1992, który zawstydził mnie całkowicie, bo napłynęły wyrzuty sumienia związane z grzeszną młodością, a nawet różne deprawacje wieku pokwitania.
Napłynęła też refleksja, bo grzechy z przeszłości mamy zmazane raz na zawsze, ale wracają wyrzuty sumienia...często mogą pochodzić od szatana, aby nas upokorzyć i wmówić, że nie ma dla nas przebaczenia. Kiedyś miałem taką pokusę, ale od Anioła napłynęło, że "to masz już przebaczone"!
To prawda, bo Bóg Ojciec nigdy...nie wypomina, nie wraca do tego, ale pamięć jest zachowana w naszym sumieniu. Zapamiętaj, że takie uporczywe nawroty wyrzutów sumienia zawsze pochodzą od złego.
To szczególnie uwydatniła pokazana mi przed chwilką przez Pana Jezusa miłość jako podstawa małżeństwa i związana z tym delikatność seksualna. Wówczas pisałem (19.10.1992!):
<< Po przebudzeniu usiadłem w fotelu i zacząłem nowy tydzień od zestawu modlitw: „Anioł Pański” + cz. radosna różańca oraz różaniec Pana Jezusa...
Po modlitwie odczulem łaskę, którą jest żona i sakrament małżeństwa! Na tym tle łatwo zobaczysz coś, co nie pochodzi od Boga, jest dzikie, a wręcz demoniczne.
To jest tak wielka delikatność (granica jak niewidoczna nitka), bo „jedno ciało” oznacza wspólnotę pragnienia "bycia razem” z przekazywaniem sobie miłości. Napłynął nawet liryczny obraz żołnierza pukającego do okienka panienki, która wychodzi, następują wzajemne pozdrowienia i rozmowa.
Napłynął także obraz św. Józefa, Opiekuna Maryi i Jezuska. On wiedział o Nieskalaniu NMP i nie mógł Jej dotknąć...nawet w sercu! Objąłem delikatnie żonę i zawołałem: „Matko! Matko moja! Dziękuję Ci za żonę". >>
Tego nie wypowiesz i tego nie pojmie normalny człowiek. W tym momencie zrozumiałem jak wielkim darem jest sakramentalne małżeństwo. Ludzkość nie dorosła do tego dzieła Boga, które można ujrzeć dopiero w Świetle Ducha Św.!
Teraz zrozum jak wielkim cierpieniom poddawani są ludzie „duchowi” oraz duchowni, bo absolutnie słuszny jest c e l i b a t, którego złamania żąda szatan ("służenie dwóm panom”).
Cały dzień zszedł na opracowywaniu dziennika oraz krótkim spacerze modlitewnym. Przed Msza św. podjechałem pod krzyż, bo w nocy była wielka wichura, a zawsze pilnuję, aby z czwartku na piątek płonęła lampka (faktycznie zgasła).
Zdziwiłem się, bo w konfesjonale był kapłan, a ostatnio na Mszach św. wieczornych to się nie zdarzało, bo trwa wymiana posadzki. Nawet powiedziałem mu, że miał natchnienie od Boga, aby przybyć, bo nie mógłbym przystąpić do Eucharystii.
Bóg odczytuje nasze szczere pragnienia i pomaga...ja to widzę, a większość myśli o przypadkowości wszystkiego i łucie szczęścia. Pierwszy raz w życiu otrzymałem pokutę: mam uczestniczyć w niedzielę w „Gorzkich żalach”!
Pełen zadziwienia i w wielkiej radości wołałem „za pragnących przebaczenia grzechów”, bo Bóg nie chce śmierci grzesznika (Ez18, 21-28), a psalmista dodał (Ps130/129): „Gdy grzech wspomnisz, któż z nas się ostoi”?
Następnego ranka z płaczem śpiewałem nagraną pieśń o Magdalenie; „więc podaruj, podaruj mi Panie tylko jedno...tylko Twoje przebaczenie”... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1226
Z wielkim trudem dotarłem na Mszę św. o 7.30, a wszystko wyjaśniła pieśń rozpoczynająca Mszę św. „Wstanę i pójdę do mojego Ojca”! W czytaniu padną słowa Boga do Jonasza: <<Wstań, idź do Niniwy (...) i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam>>
Przypomniał się płacz Pana Jezusa na Jerozolimą, a w dzisiejszej Ew Łk 11, 29-31 Zbawiciel powiedział, że: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany (...)”...
Tym znakiem był posłany przez Boga Ojca Syn, Jezus Chrystus. Mieszkańcy Niniwy pokutowali i nawrócili się, a naród wybrany mimo tylu znaków nie uwierzył, że Pan Jezus jest Zbawicielem.
Przypomniała się intencja: „za moje miasto i jego mieszkańców” (15.07.2014). Wówczas prawie omdlewałem podczas wołania modlitewnego i próśb, aby Pan Bóg coś zrobił, bo nie rozumieją, że żyją w raju na ziemi, a jakby na znak nadleciały gołąbki, a łagodny wiatr chłodził moje ciało.
Nie ujrzysz obdarowania dotąd aż je utracisz...pysznisz się, jesteś ważny, dzielisz ludzi i wyganiasz na ulicę do pilnowania sługi Boga chodzącego na spotkania z Panem Jezusem i żyjącego tylko modlitwą!
1. Dzisiaj widzę, że jestem tutaj wysłany na upominanie i ostrzeganie.
Wielu to oburzy, bo nawet ks. proboszcz nie wierzy w moją łaskę, a przez cały czas jego urzędowania jestem codziennie na Mszy św. (często dwa razy), bo została nas garstka. Wielu chodzi do kościoła i grzeszy przystępowaniem do Stołu Pańskiego. Więcej nie napiszę...
Na początku nawrócenia podniosłem krzyż (1989) powalony przez czas i do dzisiaj opiekuję się tym świętym miejscem na ziemi. To okazało się nieprzypadkowe, bo kolega psychiatra zrównał z ziemią podobne miejsce i nie było na niego siły...nic nie dała interpelacja w Sejmie RP.
Zgodnie z zasadami etyki lekarskiej zawiadomiłem Naczelną Izbę Lekarska, bo kolega walczył dalej z krzyżem poza jego działką...postawionym zgodnie z przepisami!
2. W końcu roku 2007 nie wiedziałem, że Izba Lekarska to atrapa.
To „państwo w państwie” lekarskim, które może naprawić tylko likwidacja, bo ta struktura jest niezgodna z demokracją (przymus zrzeszania się). Niektórzy koledzy już od lat powinni być na emeryturze, ale obdarowują się odznaczeniem „Meritus Pro Medicis” (szczególnie zasłużeni dla samorządu lekarskiego).
Władza absolutna całkowicie ich zdegenerowała, bo mają wszystko w jednym ręku (oskarżycieli, sądy lekarskie, prawników, a nawet własną prasę). Większość nie ma już prawa wykonywania zawodu lekarza, które traci się po 5 latach, ale na pewno udają, że gdzieś „pracują”. To prawie rząd nad lekarzami i nad ich duszami z poparciem masonów i faryzeuszy...obrzydliwość do kwadratu!
3. Pan wysłał mnie też do korporacji psychiatrów.
Na ten moment opracowuję zapis z 18.02.1993, gdzie w przyrzeczeniu („Kodeks etyki lekarskiej”) jest obowiązek przekazywania dokonanych odkryć. Jak odkryłem, że mamy duszę i jak działa szatan. Nie śmiej się, bo dla kolegów psychiatrów jest to dodatkowy dowód na moją chorobę psychiczną i jej trwanie!
a. Wejdź: Onet.pl Wiadomości. Prof. Jarema podczas debaty w PAP: nie stygmatyzować chorych psychicznie. Tam jest mój komentarz...
b. Wejdź: www.wyborcza.pl Choroby psychiczne. Wszyscy jesteśmy nienormalni
Szukaj moich czterech komentarzy z tytułem: Psychiatria zwierzęca (apel1943)...trochę chowają, ale trud się opłaci, bo obowiązuje nas psychiatria naukowa (czyli radziecka); jesteśmy jednością psycho-fizyczną bez duchowej
c. Przeczytaj art. „Droga do wolności” Angora nr 8 z 21 lutego 2016 (Osiem lat w psychiatryku za kradzież kawy w supermarkecie).
d. 23 lutego 2016 w TVN „Superwizjer” poruszy praktyki stosowane w polskich szpitalach psychiatrycznych
4. Psychuszka nic nie zmieniła, bo dalej trwa inwigilacja...
Wielu tęskni za poprzednią bezkarnością, bo jeszcze „wczoraj” można było spokojnie zabić każdego na tysiąc sposobów. Według kolegów psychiatrów to „urojenie prześladowcze”! Bardzo „sprytne” rozpoznanie, a zarazem żałosne przestępstwo w stylu ruskim! Więcej nie napiszę...
Myślę, że mój problem wreszcie rozwiąże Ministerstwo Sprawiedliwości. Nie chodzi o mnie, ale o to, aby taka krzywda nie spotkała jakiegoś prawego człowieka, brata-Polaka.
Bóg wreszcie zmiłował się nad nami, bo bezczelność lisów i dworaków osiągnęła apogeum! W wielkim bólu odmówiłem - w intencji tego dnia - moją modlitwę...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1190
Zapamiętaj, że w posłuszeństwie Bogu czyli wykonywaniu Jego Woli jest całą tajemnicą naszego życia, które powinno skoncentrować się na ostatnim dniu naszego zesłania. Wszystko jest pokazane, ale tylko garstka pragnie ujrzeć i usłyszeć to, co jest zakryte dla „dla mających oczy i uszy"...
Wyszedłem na Mszę św. poranną z wielkim pragnieniem odczytania intencji z wczorajszego dnia i odmówienia modlitwy, ale nie spodziewałem się, że jeszcze dzisiaj odczytam także w/w!.
Po wejściu do kościoła pocałowałem figurę Pana Jezusa w ranę św. Boku. Nigdy tego nie czynię. Przykro, bo trwa „wieczny” remont Domu Boga, który jest wykonywany bez modlitwy i błogosławieństwa Bożego, a wówczas wszystko idzie na opak.
Przy okazji zniszczono piękne malowidło ścienne („Golgota”), które porysowano, a jeden bok zamalowano pędzlem! Teraz zerwano dobrą posadzkę, która wymagała renowacji...za parę groszy i wszystko zakurzono.
Ja chciałbym mieć tamtą, ale czystą i nie denerwować się pajęczynami na witrażach oraz zabrudzonym banerem z napisem „Ratuj swoją duszę”. W każdym kościele musi być porządek uświęcony. Jak to wytłumaczyć niewierzącym, którym powierza się ziemski Przybytek Pana!?
Eucharystia ułożyła się poprzecznie w ustach („mam milczeć”), a później utrzymywała się długo w ustach, aby w końcu zamienić się w „mannę z nieba”. To wielki znak pokoju i dobrego dnia. Padłem na kolana przed Panem Jezusem Miłosiernym.
Doszedłem do wniosku, że jest Wielki Post oraz Rok Miłosierdzia i muszę więcej czasu poświecić na akty i modlitwy przebaczenia. W moim sercu znaleźli się koledzy lekarze, którzy nic nie wiedzą o naszej wierze i pasuje im tylko celebracja, a w małej próbie wiary kłaniają się tym, którzy dotychczas rozdzielali stanowiska.
Tylko Bóg może zmienić serca pewnych siebie, którzy jeszcze nie przebudzili się i wciąż mają głupią nadzieję na utrzymanie status quo. Kto mógł jeszcze niedawno powiedzieć, że najważniejsi ludzie w policji pójdą na ulicę.
Naprawdę nie jest łatwo opisać przebieg przeżyć duchowych...lekko się czyta i szuka błędów stylistycznych oraz ortograficznych, przecinków po skrócie z kropką. W tym czasie umyka ujrzenie mojego wysiłku, bo piszę, że „odmówiłem moją modlitwę”, a to 30-90 minut różnie nasilonego cierpienia.
Po skończeniu modlitwy „za dążących do świętości” wzrok zatrzymała nazwa sklepu z alkoholami WinoWajca. Nawet nie przypuszczałem, że dotychczas nie miałem takiej intencji! W wielkim bólu zacząłem moją modlitwę, krążyłem po mieście i wołałem do Boga. Po odczycie wyjaśnił się fakt, że w ręku znalazło się zdjęcie JPII w celi Ali Agcy.
Następnego ranka miałem wielkie kłopoty ze strony szatana, który odciągał mnie od ponownej Mszy św. porannej. Przełamałem się i już podczas przejazdu odmawiałem "św. Agonię", a wszystko wyjaśniło się podczas śpiewu Psalmu „Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie”.
Nagły ból zalał serce, bo znaleźli się w nim moi winowajcy, którzy lekceważą zbawienie! Nie ma innej większej szkody. Często serca ludzi skrzywdzonych też są pełne nienawiści. Po Eucharystii popłakałem się i przed Panem Jezusem Miłosiernym skończyłem modlitwę („św. Agonię” z koronką do 5-ciu św. Ran Pana Jezusa) w intencji moich winowajców i za dusze takich!
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1066
Jeżeli jesteś niewierzący i czytasz ten zapis to nie traktuj tego faktu jako przypadek, bo Pan Jezus właśnie zaprowadził mnie do zapisów z roku 1986, a to był czas mojego duchowego budzenia się. Nie było wówczas możliwości takiej komunikacji międzyludzkiej i dostępu do rozległej wiedzy na każdy temat.
Ja wówczas marnowałem czas, bo Szatan wie, że wszystko jest prawdziwe w Kościele Katolickim i podsuwa zainteresowanie sprawami "duchowymi", aby wyprowadzić poszukującego Prawdy na manowce.
Bestia podsuwa takim duchowość wschodnią (niewinne medytacje, jogę), reinkarnację, wolność i demokrację, ale bez Boga (zniewolenie), a na szczycie tej piramidy wojujące bezbożnictwo bolszewickie, faszystowskie, które obecnie ma formę religijną (ISIS)...rozrywasz siebie i innych lub strzelasz z automatu do braci i sióstr, bo wszyscy jesteśmy Dziećmi Boga i trafiasz prosto do „nieba”!
Szatan wie, że większość boi się śmierci, bo nawet w wierze katolickiej nie mówi się jasno, co dzieje się z naszą duszą tuż po śmierci, bo ”zmartwychwstaniemy w końcu czasów”. Ja nie wiem, co to oznacza, ale pragnę wrócić do Boga Ojca, który także czeka na mnie i padniemy sobie w ramiona tuż po mojej śmierci. Piszę to ze łzami w oczach, a serce chce mi pęknąć z tęsknej miłości.
To jest u mnie test prawdy (dar łez), bo Droga Boża jest bardzo prosta. Jak zatem możesz wrócić do Królestwa Niebieskiego? Nie marnuj czasu, bo jutro może być za późno. Nic nie szukaj, drgnij w sercu...musisz paść na kolana przed konfesjonałem, bo nie ma innej drogi! To będzie twój pierwszy krok w dążeniu do świętości...
Nie ma spowiedzi bezpośredniej. Ja codziennie wołam do Boga, proszę i przepraszam, ale to są rozmowy dzieciątka z tatusiem. Nasza dusza pragnie tego kontaktu w każdej chwilce dnia i nocy! Nieświadomi tego, że każdy z nas ma duszę poszukują celu życia i chcą wszystko wyjaśnić. A to trwa miłość duszy, która jest cząstką Boga Samego w nas. Nie zaznamy ukojena do czasu powrotu do Taty.
W tym czasie cierpienie spowodowane tęskną rozłąką łagodzi Eucharystia...Ciało Pana Jezusa łączy się z naszą duszą. Nie ma innej możliwości ukojenia bólu miłości...matka przytula dzieciątko, młodzi trzymają się za rękę, a dojrzałym wystarcza obecność umiłowanej osoby.
Kto sprawia zagmatwanie? Kto odrywa od Prawdy kościoły chrześcijańskie w których nie ma Eucharystii? Z drugiej strony po wpisaniu pytania: jak zostać świętym?...zostaniesz zalany oceanem rad duchowych.
Dzisiaj jest brzydka pogoda, pada, a ja wstałem z kręczem karku, bo pocę się w nocy, a miałem uchylone okno. Cóż możesz zaplanować. Żona wyszła na Mszę św. o 6.30 i wróciła się spod kościoła...pojechaliśmy razem na 7.30.
To przykład działania Pana, bo wczoraj pogniewała się na mnie. Po powrocie z Mszy św. o 13.30 nie mogłem się ukoić i zamiast spożyć obiad wyszedłem na modlitwę. Moim pokarmem jest Eucharystia...zjednanie ze Zbawicielem. Nie tłumaczyłem jej, bo nie zrozumie cierpień mistyka. Teresa Neumann żyła przez kilkanaście lat tylko Ciałem Pana Jezusa!
Od Ołtarza popłynęły słowa (Kpł 19, 1-2.11-18) Boga do Mojżesza: "Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz”.
Następnego ranka w drodze do kościoła miałem wielkie pragnienie modlitwy wg zalecenia Boga Ojca: ”bądźcie święci jak ja jestem święty”. Tuż po jej rozpoczęciu napłynęła pomoc, a było to słowo „za dążących” do świętości. Ból zalewał serce i duszę, szczególnie w drodze powrotnej, gdy modlitwa płynęła z serca zjednanego z Panem Jezusem w Eucharystii.
APEL
- 14.02.2016(n) ZA PODDANYCH PRÓBIE WIARY
- 12.02.2016(pt) ZA ZAPARTYCH KOLEGÓW Z IZBY LEKARSKIEJ
- 11.02.2016(c) ZA WYTRWAŁYCH W DAWANIU ŚWIADECTWA WIARY
- 10.02.2016(ś) ZA POBŁOGOSŁAWIONYCH PRZEZ BOGA
- 09.02.2016(w) ZA UMARŁYCH DLA ŚWIATA
- 08.02.2016(p) ZA PEWNYCH SIEBIE
- 07.02.2016(n) ZA POSŁANYCH PRZEZ BOGA OJCA
- 06.02.2016(s) ZA NIEZŁOMNYCH W OBRONIE WIARY
- 05.02.2016(pt) ZA ZŁO, KTÓRE UCZYNIŁEM MOJEJ RODZINIE
- 04.02.2016(c) ZA PRZEPRASZAJĄCYCH