Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

06.01.2015(w) ZA POSŁANYCH Z MISJĄ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 styczeń 2015
Odsłon: 1215

Objawienie Pańskie. Trzech Króli

     Po przebudzeniu zawołałem: „Pobłogosław Jezu drogi tym, co Serce Twe kochają”...nawet zdziwiłem się i odwróciłem do tego pięknego obrazu. W drodze na Mszę św. o 12.00 wołałem „za lekarzy, którzy porzucili posługę” i to będzie trwało dalej na kolanach przed Dzieciątkiem Jezus. Dobrze, że trafiłem na miękki klęcznik, bo przysypiałem.

      Dzisiejsza intencja wypłynie sama, bo:

- Ewa Kopacz podjęła się rządzenia moją ojczyzną i jutro ma chwalić się tym, co zrobiła w ciągu 100 dni...

- Bartosz Arłukowicz jeszcze raz wyciągnie  rękę do strajkujących lekarzy, którzy popełnili błąd i bardzo ucieszyli się z tego faktu.

- Dzisiaj w naszej parafii będzie kapłan, który wyjeżdża na misję do Zambii i wesprzemy go finansowo. Przekazałem mu zalecenie, aby oddał się opiece św. Michała Archanioła, ale nie tylko w formalnej modlitwie.

- Przepłyną zawody zaufania społecznego, wszelkiego rodzaju ratownicy oraz ludzie mający różne misje.

- Dający świadectwo wiary oraz prowadzący życie modlitewne: s. Faustyna, Maria Valtorta, Vassula Ryden, a ja jestem w tej grupie.

     Pan Jezus dał mi natchnienie, aby przekazać wybrane fragmenty z „Pokłonu Trzech Magów”, bo wielu uważa, że to legenda! *

„(...) Gwiaz­da o niebywałej wielkości, jakby mały księżyc, przesuwa się naprzód po niebie nad Betlejem.(...) zatrzymuje się nad małym domem (...) Trzy dostojne osoby zsiadają z wierzchowców, (...) podchodzą pieszo do domu. Tam klękają, uderzają czołem o ziemię i całują proch.

    To trzej możni. Świadczą o tym ich przebogate stroje. Jeden, o bardzo ciemnej skórze (...) Maryja siedzi z Dzieciątkiem na kolanach, a Józef stoi z boku. (...) Oczy uśmiechają się ze słodyczą, usta zaś wypowiadają słowa pozdrowienia: «Niech Bóg będzie z wami.»

   Trzej zatrzymują się na chwilę, zaskoczeni. Potem podchodzą i upadają do stóp Maryi. (...) wpatrują się w Dzieciątko, które wydaje się mieć dziewięć miesięcy, może rok (...) i śmieje się (...) Najstarszy z Mędrców odzywa się w imieniu wszystkich. Tłumaczy Maryi, jak to pewnej grudniowej nocy minionego roku zapłonęła na niebie nowa gwiazda o wyjątkowym blasku. (...)

    Oni jednak ujrzeli ją i starali się pojąć jej wymowę. (...) Jej imię: „Mesjasz". Jej sekret: „Żyje Mesjasz, który przyszedł na świat". Wyruszyli więc w drogę, aby Go uczcić. Nic nie wiedzieli o sobie nawzajem. (...) Dla każdego z nich, wyruszającego z trzech odrębnych punktów ziemi, w taki sam sposób przesuwała się.

   Spotkali się nad Morzem Martwym. Wola Boża tam ich połączyła. Wyruszyli więc razem dalej, rozumiejąc się nawzajem, chociaż każdy z nich mówił swoim odmiennym językiem. (...) Doszli razem do Jerozolimy. (...) Udali się więc w kierunku Betlejem, a gdy tylko opuścili Święte Miasto, gwiazda znowu ukazała się ich oczom. (...)

    Kiedy zaś zatrzymała się nad tym domem, połączyła w swoim płomieniu całe światło pozostałych gwiazd. Zrozumieli więc, że znajdują się tu, gdzie jest Boski Syn. Oddają Mu teraz chwałę i przynoszą skromne dary.(...)”

<<A oto tutaj jest złoto należne królowi; oto kadzidło, jakie należy się Bóg; a tu, o Matko, tutaj jest mirra. Twój Syn bowiem jest Człowiekiem, a nie tylko Bogiem. Pozna więc gorycz ciała i ludzkiego życia oraz nieuniknione prawo śmierci. (...) to On, Twój Syn, jest Zbawicielem, Bożym Chrystusem.

    Dlatego właśnie będzie musiał - dla zbawienia świata - przyjąć na Siebie zło tego świata... A jedną z kar za nie jest śmierć. Żywica ta przeznaczona jest właśnie na tę godzinę, aby Jego święte ciało nie zaznało zgnilizny rozkładu i zachowało doskonałość aż do zmartwychwstania. (...) Nie potrafią opuścić tego domu. W oczach mają łzy wzruszenia.

   Zbliżają się w końcu do wyjścia odprowadzani przez Maryję i Józefa, (...) żegnają się, klękając raz jeszcze, żeby ucałować stopy Jezusa. Maryją pochylona nad Dzieciątkiem ujmuje Jego rączkę i prowadzi ją, czyniąc znak błogosławieństwa nad głową każdego Maga.

    Jest to już znak krzyża, który kreślą prowadzone przez Maryję paluszki Jezusa. (...)”.     APEL

* ”Poemat Boga-Człowieka” Księga pierwsza str. 205-212 Katowice 1998 „Vox Domini”

Wejścia na stronę 3500 / 2015

 

05.01.2015(p) ZA LEKARZY, KTÓRZY PORZUCILI POSŁUGĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 styczeń 2015
Odsłon: 206

   Przykro mi, bo wrogowie mojej ojczyzny ponownie wzniecili bunt lekarzy. Z tego powodu protestowałem w 2009 roku, bo wówczas podobnie Izba Lekarska była cichym organizatorem strajków politycznych lekarzy.

    Wielu chorych umarło, bo lekarze odeszli od łóżek, a z zamkniętych szpitali włóczono ich karetkami. To powtórka z tamtego zamieszania wynikająca z istnienia „państwa w państwie”. Izby Lekarskie to atrapy, które chronią „samych swoich” (poręczenie dla dr G.)...powinny być rozwiązane, bo szkodzą chorym i lekarzom w szczególny sposób.

   Lekarzowi nie wolno strajkować...odpowie przed Bogiem za każde cierpienie i zgon. Właśnie płacze 90 -letni staruszek, który pobiera 13 leków, a przychodnia nieczynna. Inna pacjentka ma rozrusznik, jest systematycznie kontrolowana i nie może zmienić lekarza w jednej chwilce.

     Pan minister zdrowia nie podoba się funkcjonariuszom publicznym z samorządu lekarskiego, a to co piszę zostało potwierdzenie, bo bardzo ładnie pokazują w telewizji lek. Konstantego Radziwiłła (bez łysiny!)...pełen zatroskania przegląda dokumenty i jawi się jako "mediator"!

   Szkoda, bo to dobry człowiek, dziadek, mąż, katolik (?), ale nie widzi swojego kacykostwa, bo jest wiceprezesem OIL, a zarazem sekretarzem NIL oraz przewodniczącym komisji etyki lekarskiej. Obwieszony tytułami i odznaczeniami udaje obrońcę lekarzy, którzy strajkują, a mnie zawiesił p.w.z.l. na rozkaz tych, którzy panoszą się w mojej ojczyźnie.

   Dlaczego to uczynił i za co? Za 40 lat oddania chorym w charakterze lekarza rodzinnego oraz za obronę naszej wiary i krzyża Pana Jezusa. W kraju katolickim nie ma formuły „lekarz katolicki” („lekarz-kapłan”). 

    Jakże jestem przy tych kolegach, których oszukano i teraz prawie płaczą, bo  nie uzyskasz pokoju i radości z odmawiania pomocy. Naszą najważniejszą „umową” z pacjentami jest  powołanie i obowiązuje także wtedy, gdyby nie płacili.

    Za każdą krzywdę chorego oraz zgon czeka tych kolegów odpowiedzialność przed Bogiem. Żaden dr Marek Twardowski, specjalnie wystawiony z takim nazwiskiem nie może zabronić pomagania biednym i chorym rodakom!

   W takim nastroju wyszedłem do garażu, bo jest ślizgawica i muszę zawieźć żonę do kościoła, a trafiłem na „naloty” służbistów czuwających nad bezpieczeństwem własnym. Pani prawie chce wypaść z okienka, młody i wysportowany Polak udający puszkarza już o 7.15 grzebie w śmietniku, zewsząd  biegną i „kłaniają się” sąsiedzi...coś strasznego!

    Zaskoczony nie mogłem ruszyć samochodem, bo zrobiła się  „Marszałkowska”...obłęd władzy ludowej będzie trwał aż do mojej śmierci. Dodatkowo na Mszę św. przybył nawrócony na codzienne łażenie za mną do kościoła. Taki los...

 - Módl się za nich!...mruknęła żona.       

    Po Eucharystii, która ułożyła się w zawiniątko (dar) wzrok zatrzymała Dzieciątko Jezus. Przypomniało się wczorajsze żartowanie w TVN 24 z kradzieży figurki Jezusa z jakieś szopki. Napłynęło wielkie pragnienie przytulenia Dzieciątka do mojego serca i to nastąpiło, ale duchowo.

    Nawet teraz, gdy to zapisuję ponownie otworzyło się moje serce...promieniowało zalane ciepłem i miłością. „Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie”...odeszły wszystkie kuszenia, złości oraz pragnienie pisania skargi.

    Zawsze w takim momencie napływa tęsknota duszy za Bogiem, a właśnie płynie śpiew z chórem z radiowej dwójki. Tak jest ukazywana Moc Boga, która otwiera serca ludzkie...tylko Dzieciątko Jezus może odmienić kolegów lekarzy, którzy wpadli w diabelską pułapkę.

     Pasują tutaj słowa dzisiejszego Słowa (1J3, 11-13): „Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą"...                           APEL

Wejścia na stronę: 2800 / 2015

 

 

04.01.2015(n) ZA WSTYDZĄCYCH SIĘ SPOJRZEĆ JEZUSOWI W OCZY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 styczeń 2015
Odsłon: 1188

    Zaczynam zapis, a właśnie z radia Maryja płynie czytanie „Dzienniczka” w którym siostra Faustyna odczuła ból jednego ciernia w głowie. Krzyknęła pełna zadziwienia...jak Zbawiciel mógł wytrzymać z całą koroną cieniową?!

    Ja w tym czasie też krzyknąłem, bo odkryłem, że wczoraj był dzień Najświętszego Imienia Jezus. Doznałem wstrząsu i chciało mi się płakać. Zostałem uderzony cierpieniem tak jak ona, a nie uznaję ludzkiego kultu imienin, kwiatów i obcałowywania się.

    Kiedyś dyrektorka przychodni kupiła mi piękny storczyk...poczułem się okropnie, bo obchodzę imieniny z urodzinami, a jestem przepisany! Kwiaty trzeba dawać, ale Bogu naszemu!

   Ja opisuję ten moment, bo byle nędznikowi kłaniamy się, biegamy z życzeniami, a w dniu imienin Zbawiciela na dwóch Mszach świętych nikt nie wspomniał Najświętszego Imienia Jezus („Ten, Który zbawia”), bo w Kościele świętym musi być wspomnienie obowiązkowe. Przy wspomnieniu dowolnym nikt nie wspomina o Imieninach Syna Bożego, który otworzył Niebo. Tacy jesteśmy...

    Św. Efrem ilekroć napotkał Imię Jezus zawsze całował je z wielką czcią.

   Jeżeli żyjesz tylko tym światem to mój szok jest dla ciebie głupstwem („chyba nie ma gość ważniejszych spraw”), ale zrozumiesz moje cierpienie, gdy najbliżsi zapomną o twoich imieninach.

     Wstyd mi spojrzeć w Oczy Pana Jezusa z Całunu i nie mogę dojść do siebie, bo w końcu to ja zapomniałem o Imieninach mojego Zbawiciela, który odnalazł mnie w błocie duchowym i z wielkim trudem wyciągnął i wprowadził do świętych komnat. Nawet sprawdziłem, że w kalendarzu jest wypisane. Jeżeli ja zapomniałem to kto będzie pamiętał?

   Po wejściu do świątyni w oddali, przed Żłobkiem zobaczyłem pochylonego dziadka, któremu było trudno chodzić i siedzieć, a nie mógł uklęknąć (zwyrodnienie obu stawów biodrowych).

    Podczas konsekracji wrócił cały smutek, bo dziadek z wielkim wysiłkiem padł na jedno kolano i uczynił to samo kapłan zbierający na tacę. Podczas kazania padły słowa o niewierzących z różnej przyczyny, ale nie wspomniano o demonach.

    Dziwne, bo przed Mszą św. czytałem zapis z 03.01.2010 „za tych, którzy szkodzą sobie i innym”. Popłakałem się i chciałbym przyjąć Eucharystię na dwóch kolanach. Nie mogłem się ukoić. Pan Jezus przybył w postaci zawiniątka (daru), ale mój smutek trwał, bo nie wiedziałem jak mam naprawić wczorajsze zapomnienie.

    Dobrze, że byłem samochodem, bo podjechałem pod „mój” krzyż Pana Jezusa i zapaliłem lampkę.                                                                                                                                       APEL

    

  

03.01.2015(s) ZAPOMNIAŁEM O IMIENINACH PANA JEZUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 styczeń 2015
Odsłon: 1260

Najświętszego Imienia Jezus

     Na Mszy św. porannej byłem nieobecny duchowo, bo trwają strajki lekarzy judzonych przez fałszywy samorząd lekarski z grupką tych samych „działaczy” od 25 lat!   

    To już przerabialiśmy w 2009 roku, gdy tym funkcjonariuszom publicznym nie podobała się władza Jarosława Kaczyńskiego i zamykano szpitale, umierali przenoszeni chorzy. Natomiast w czerwcu 2012 roku byłem świadkiem błogosławieństwa prezesa Macieja Hamankiewicza w buntowaniu środowiska lekarskiego: zalecono pisać recepty tylko na 100%! Ilu biednych chorych umarło wówczas?

      Ich „działalność” w ostatnim okresie polegała na walce z obecnym ministrem zdrowia...bowiem najlepszy był minister Andrzej Włodarczyk. W czasie swojego urzędowania nie zrezygnował ze stanowiska wiceprezesa NIL i prezesa OIL w Warszawie („minister-prezes”...jednocześnie w rządzie i w samorządzie!). Sam widziałem na drzwiach jego gabinecie w Okręgowej Izbie Lekarskiej kartkę z napisem „urlop bezterminowy”.  

    Propaganda tych czerwonych Judymów przyniosła efekt, bo 1/5 gabinetów lekarza rodzinnego jest nieczynna (prywatnych). Wielu z tych kolegów płacze, bo dali się nabrać, a mają kredyty i zatrudniają ludzi.    

    Właśnie dzisiaj  planowałem pisać skargę do Ministerstwa Zdrowia na tych kolegów, którzy sami siebie obwieszają odznaczeniami. Nawet na Mszy św. nie wiedziałem o czym były czytania, bo w takiej sytuacji demony dbają o mnie, pomagają „w dochodzeniu swego”, dają odpowiednie „natchnienia”, a przecież dobrze wiedzą, że nasze urzędy są opanowane przez kłamców, którzy mają ich ochronę!

    Bestia jest niezmordowana, bo atak trwał jeszcze po Eucharystii. Tuż przed wystawieniem Najświętszego Sakramentu poprosiłem: „Boże pobłogosław mnie i strzeż! Rozpromień nade mną Swoje Oblicze i obdarz mnie pokojem!”

    Zobacz sam co dała ta prośba?  Nagle "przeszło mi" pragnienie pisania skargi, bo minęły wszystkie złości, a w sercu uznałem, że „kary”, które na mnie spadają już dawno mi się należały! Nawet uśmiechnąłem się...

    Mało tego, bo zrezygnowałem bez żadnego wysiłku z kupowania prasy. Nawet przypomniały się słowa Pana Jezusa: „po co kupujecie coś, co nie jest do jedzenia?”.

   W piekarni kupiłem bułkę dla żony, bo dla mnie jest chleb. Zapragnąłem pić tylko wodę i jeść normalnie, a słodycze są mi niepotrzebne. Mam mówić tyle ile potrzeba i tylko chwalić Boga.

   Telewizję wyłączyłem, bo stała się zbędna...cóż da mi bełkot pana Mellera, żarty Mleczki, a nawet wywody siedzącego w ich towarzystwie ks. Sowy.

   Powiesz, że przecież wielu tak żyje. To prawda, ale oni robią postanowienia lub wykonują szkodzące im podszepty szatana: wegetarianizm (bo nie wolno zabijać zwierząt),  picie wody (bo oczyszcza organizm), ruch z bieganiem za pieskiem (sprawność przedłuża życie), nie czytanie prasy (tylko „mądrych” książek), ekologia, itd.

   Na Mszy św. wieczornej dotarły słowa św. Jana Chrzciciela, że nie jest Eliaszem ani prorokiem...tylko głosem wołającego na pustyni. „Pośród was stoi Ten (...) który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. (...) Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. (...) daję świadectwo, że On jest Synem Bożym". J1,29-34

    Kapłan zaprosił nas na modlitwy poza świątynią. Dziwne, bo była ciemność i wichura. Szkoda, że młodzi ludzie nie wspomogli duchowo zamordowanych patriotów poprzez uczestnictwo w Mszy świętej.

   Bogu nie podobają się bojowe okrzyki i ludzka aktywność, którą wyrażały plakaty (koktajl Mołotowa, uderzanie "wroga" nogą, itd.). Wróciłem podenerwowany, a dopiero następnego dnia stwierdzę, że przeoczyłem Imieniny Pana Jezusa...                                                                     APEL          

Wejścia na stronę 1100 / 2015

02.01.2015(pt) ZA LEKCEWAŻĄCYCH SWOJE ZBAWIENIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 styczeń 2015
Odsłon: 1253

    Wyszedłem na Mszę św. i zacząłem wołać „za tych, którzy nie boją się Boga”. To bardzo ciężka intencja, a nawet teraz, gdy zapisuję to po 12 godzinach wstrząs przepływa przez ciało.

    Spójrz na świat od naszego Boga, a wówczas zrozumiesz jak jest zabijany i jak ludzie się otumanieni przez demony. Nie musisz widzieć Chin, krajów islamskich i pustej duchowo UE, putinowskiej Rosji z kultem jednostki, bo wystarczy rozejrzeć się wśród swoich (w rodzinie, pracy i w mieście).

   Na Mszy św. porannej z późniejszym wystawieniem Monstrancji z litanią do Najświętszego Serca Pana Jezusa była „resztka Pana”. Przykro, bo upada ten kult, przebija go wygoda, a u młodych nowoczesność i wstydzenie się Boga!

    Dzisiejsze czytania dotyczą wiary, że Jezus jest Mesjaszem, bo wielu do dzisiaj temu zaprzecza, a to kłamcy reprezentujący Anrychrysta! Wprowadzają w błąd negując istnienie zbawienia i Królestwa Niebieskiego. 1J2, 18-22 Napisałem to w jednym zdaniu, bo język uczniów Pana Jezusa jest trudny duchowo.

  Psalmista wolał w tym czasie: Ziemia ujrzała swego Zbawiciela. / Śpiewajcie Panu pieśń nową, albowiem uczynił cuda. (...) Pan okazał swoje zbawienie (...) Ujrzały wszystkie krańce ziemi zbawienie Boga naszego". Ps 98, 1-4

    Eucharystia wprost „zawiesiła się w ustach”, odwracała się i ułożyła w dar. Napłynęło pragnienie mówienia o naszej lekkomyślności duchowej, bo na następnej Mszy św. za dusze trzech zmarłych - od uczestników pogrzebu...nie było prawie nikogo.

   Po wyjściu z kościoła rozmawiałem ze znajomą o ludziach, którzy nic nie robią w kierunku zbawienia własnej duszy, a później po drugiej stronie czekają na nasze wspomożenie modlitewne. Tutaj modli się garstka, a ostatnie moje wołanie: "za tych, którzy nie boją się Boga" zostanie rozłożone, bo w czyśćcu tych dusz są miliardy!

   Natychmiast poznałem intencję modlitewną tego dnia i prawie omdlewałem podczas odmawiania mojej modlitwy. Przechodziłem obok sklepu z szuflami i wiadrami w którym młody człowiek już od rana marnuje wielki dar Boga, którym jest czas oraz swoje środki.

   Dalej spotkałem emerytów biegnących po gazetę lub za pieskami, trzepiącą codziennie prześcieradło na balkonie, sprzedającego jabłka, a nic mu nie brakuje oraz zdrowych rozprawiających na rogach ulic i filujących w okienkach, bo wróg ludu może czyhać: to tu!...to tam!! Krążyłem i nie mogłem wrócić do domu przed skończeniem modlitwy.        

   O 18.00 trafiłem do Kaplicy Miłosierdzia Bożego, gdzie kapłan mówił o działaniu Boga w naszej codzienności, ale my tego nie widzimy. Po wczorajszym błogosławieństwie Ojca Wszechmogącego zauważyłem, że mam wielkie pragnienie i moc w uporządkowaniu zapisów, a nawet wiem jak mam to zorganizować.

  Podczas ponownego nabożeństwa wołałem za kolegów z samorządu lekarskiego, aby nie zginęli...”Panie Jezu! zmiłuj się nad nimi”. Na końcu serce rozrywała pieśń „Jezu ufam Tobie”. Dopiero po misterium chciałbym tam zostać, rozmawiać o Bogu i dawać świadectwo wiary, a moje serce promieniowało dobrem i miłością.

   Tak się stało, że rozmawiałem z panią, która wszystko ofiarowuje Bogu, ale błędnie uważa, że natchnienia płyną tylko z jednej strony. Przecież szatan nienawidzi nas i namawia do „dobra”, bo wie, że jest nim codzienna Msza św.! Została oszukana i nasza rozmowa nie była przypadkowa. Nawet wskazałem na przeszkody od demona, bo w jej kieszeni zadzwonił telefon (cóż wielkiego dać komuś natchnienie)  i przegonił nas nagły deszcz.

   Dała mi życzenia, a ja wskazałem na typowy błąd ludzi, którzy zapominają o zdrowiu duchowym z pragnieniem zostania świętym, a to zadanie dla każdego. Tobie, który to czytasz życzę, abyś wrócił do Królestwa Niebieskiego, do Domu Boga Ojca...                                                                   APEL

  Wejścia na stronę 600 / 2015   

 

  1. 01.01.2015(c) ZA OTRZYMUJĄCYCH BŁOGOSŁAWIEŃSTWO BOGA
  2. 31.12.2014(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE BOJĄ SIĘ BOGA
  3. 30.12.2014(w) ZA OLŚNIONYCH PRZEZ DZIECIĄTKO JEZUS
  4. 29.12.2014(p) ZA TYCH, KTÓRYCH CZYNY SĄ NIEZGODNE ZE SŁOWAMI
  5. 28.12.2014(n) ZA MAŁŻEŃSTWA PO SPRZECZCE
  6. 27.12.2014(s) ZA NIEWIERZĄCYCH PRAKTYKUJĄCYCH
  7. 26.12.2014(pt) ZA ŻYJĄCYCH W MROKU ŚMIERCI
  8. 25.12.2014(c) ZA KRZYŻUJĄCYCH PANA JEZUSA
  9. 24.12.2014(ś) ZA CELEBRUJĄCYCH BEZ BOGA
  10. 23.12.2014(w) ZA TRAKTOWANYCH JAKO NIEPOCZYTALNYCH

Strona 806 z 2442

  • 801
  • 802
  • 803
  • 804
  • 805
  • 806
  • 807
  • 808
  • 809
  • 810

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 2774  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?