- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1748
NMP Matki Kościoła
W śnie miałem dyżur w pogotowiu i byłem w środku zamieszania. Trafiłem na dodatkową Mszę św. o 9.00, a właśnie Adam został skuszony przez Ewę. Bóg ustanowił nienawiść pomiędzy szatanem (wężem), a Niewiastą.
Dzisiaj Pan Jezus dokonał pierwszego cudu w Kanie Galilejskiej (nagły kłopot dla pana młodego)...na prośbę Swojej i naszej Matki. J2, 1-11
Przed Eucharystią padłem na dwa kolana z ręką na sercu, przeżegnałem się przed i po przyjęciu św. Hostii, która delikatnie zgięła się, a później wyprostowała (czeka mnie jakieś małe cierpienie).
Podczas jazdy rowerem urwał się błotnik (korozja). Nie zbierano na tacę i podjechałem do mechanika. Taka drobnostka, ale sam nie dałbym rady. Ile każdy z nas ma takich drobnych kłopotów.
Pomyśl tylko o nagłej awarii światła, zaskoczeniu straszliwymi upałami, powalonym przez wiatr drzewie, niemożności uruchomienia samochodu, złamaniu protezie zębowej, skręceniu nogi lub nagłej chorobie. Kiedyś byłem pogotowiem u młodej i pięknej dziewczyny, która doznała perforacji wrzodu żołądka.
Trafiłem na kartkę „znaleziono klucze” oraz zalaną wodą ulicę w moim mieście. Przypomniał się moment po zakupie samochodu, gdy mogłem stracić oko przez róg otwartych drzwi. Ile zamieszania jest, gdy zatnie się karuzela lub drzwi mieszkania albo zapomni się kodu karty lub rejestracji na portalach.
Wyobraź sobie wszystkie ludzkie kłopoty, które zaskakują...każdy może opowiedzieć o nich. Nie chodzi o duże sprawy...powodzie, osuwiska domów, pożary i pożogi wojenne, ale wystarczy, że w pobliże samochodu uderzy piorun i uszkodzi komputer. Tak też komuś może wystąpić napad zaburzeń rytmu serca lub niedrożność jelit, a zapchane woszczyną ucho sprawi głuchotę. Na pewno powstałaby wielka księga.
Poszedłem na ponowną Mszę św. i dopiero w kościele przypomniało się, że dzisiaj jest święto Matki Bożej Kościoła. Zły rozpraszał i nawet Eucharystia niewiele zmieniła chociaż ułożyła się w postaci daru...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1450
Zesłanie Ducha Świętego
Na Mszy św. o 10.15 stałem na zewnątrz kościoła. Nie docierały czytania, a kazanie było nieciekawe, bo kapłan nie mówił od siebie. Św. Hostia dała pokój, pozostałem w pustym kościele i modliłem się.
Dzisiaj, gdy zaczynam ten zapis w TVN 24 w przeglądzie prasy o 8.00 podano tylko jedną informację...o odkryciu galaktyki odległej od nas 13 miliardów lat świetlnych. Ja czekałem na „pogrom” w Peło, bo wielu jej członków dokonało zdrady i nie udało się założyć kajdanków Mariuszowi Kamińskiemu. Zapytasz. Co to ma wspólnego z wiarą? Ma, bo szukamy daleko i nie wiadomo czego, a to przykłady.
1. Właśnie czytałem art. red. Andrzeja Szmilichowskiego („Nieznany świat” 6/2014) pod szyldem „Raport z bezdroży”. To ładnie opakowana poezja pisana prozą w której autor szuka wyjaśnienia pojęcia czasu i straszy ludzi „nieuniknionym końcem” („Dzwoń, dzwoneczku”).
Dzwoneczek dzwonił, a włosy stawały mi na głowie, bo autor nie wierzy w nadprzyrodzoność, ale ma nadzieję, że nauka „zdejmuje z Kosmosu opończę sakralnej tajemnicy”. Mądrzy zapędzili się w kozi róg, a ludzie prości trzymają się katechizmu, który zamieniają jeden na drugi, ale nikt nie odważył się postawić idiotycznego pytania: - Czy Bóg istnieje? Religie powstają i umierają, a na ich trupach tworzą się kolejne sekty. „Tak się dzieje z sakrą, odwiecznym tatuażem na duszy świata”.
Pan Redaktor wcześniej zdenerwował się na mnie (wpis: 22.05.2014 za uczestników walki duchowej), bo wykazałem, że wszystko jest pięknie stworzone przez Boga. Stwierdził wówczas, abym jako mistyk świecki dał spokój porządnym ludziom. Teraz zdziwiony czytam, że po ziemi chodzi wielu pseudomistyków („zrobionych, ale niepoczętych”), którzy straszą „tu, a tam zostaną w nagrodę bogami”.
Nie przebrniesz tego, bo to prawdziwy raport z b e z d r o ż y, ale duchowych dla których za komentarz niech posłuży zdanie autora: „Boże, żeby tylko nie odpaść od ściany”.
2. Blog Listy ateisty Jacka Kowalczyka, gdzie 08.06.2014 napisał brednie o wierze w Boga Objawionego („Żądza rządzenia cudzym”).
Panie Jacku!
Skąd płynie Pana pewność, że „żaden bóg nie brał w tym wszystkim udziału”. Nie ma żadnych bogów, bo Jest tylko Jeden, faktycznie w Trójcy Jedyny, a Imię Jego brzmi: „Ja Jestem”. Inne jest spotkanie z Tatą, inne z Panem Jezusem, a całkowicie „inne” z Duchem Świętym.
Pan nic o tym nie wie i mąci w głowach niezdecydowanych i podtrzymuje „na duchu” bezbożników. Niedługo otrzyma Pan rachunek...chyba, że wcześniej zawoła do Ducha Świętego o radę i mądrość, bo z duchowości katolickiej jest Pan dyletantem.
<< Główną troską tych osobistych przyjaciół Najwyższego jest nie tyle zabieganie o własne zbawienie, ile nachalna potrzeba pouczania wszystkich wokół, jak oni mają zabiegać o swoje zbawienie.
Dlaczego szydzi Pan z tego, że jestem osobistym przyjacielem Pana Jezusa? Co złego Panu zrobiłem? Czy ja zarzucam Panu kłanianie się bożkowi o nazwie: własny rozum!? Co Pana obchodzi moja osobista relacja z Bogiem i wykonywanie Jego Woli („bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”).
Neguje Pan istnienie duszy i wierzy, że zgnije jak małpka lub piesek. Nie może Pan swoim rozumkiem przeskoczyć płotka o nazwie: nadprzyrodzoność? Ważny jest Pana „palec i szkiełko”. Przecież to ograniczenie umysłowe, a nawet kołtuństwo duchowe w XXI wieku! Można powiedzieć, że wyskoczył Pan z konopi, a stawia Pan siebie w pozycji guru.
>>Co się dzieje w głowach ludzi takich jak on i jemu podobni, że bardziej kochają swoje idee niż bliźniego swego?
Całkiem Panu się pokręciło, ale kto to robi w Pana głowie? My chcemy żyć wg Praw Bożych i nikogo nie ustawiamy. Proszę podzielić RP na cześć pogańską i katolicką. Kogo wówczas będzie Pan nauczał?
Prześladowania.
Pan ma fałszywe widzenie tego świata i uważa, że jest prześladowany przez własnego Boga Ojca, który czeka na Pana powrót, na Pana drgnięcie, aby dać Panu życie wieczne. Dlaczego uparł się Pan walczyć z moją wiarą? Skąd bierze się Pana nienawiść do Boga Objawionego i Jego wyznawców?
Hierarchia jest ustanowiona przez samego Pana Jezusa i żaden Kowalczyk, a nawet wszyscy o tym nazwisku na świecie tego nie zmienią, bo wówczas będzie koniec. Jako znawca niech Pan odpowie: co oznacza koniec w moim pojęciu? co to jest zbawienie? jaka jest różnica pomiędzy chrześcijanami, a katolikami? Jak Pan odpowie na te pytania to ja wyjaśnię pochodzenie Pana mądrości...
Po moim komentarzu coś w nim drgnęło, bo poprosił wyznawców, aby „podzielili się doświadczeniem wiary, opowiedzieli, czym jest dla nich zbawienie, jak rozumieją Boga, jak uzgadniają wolę boską”. Wejdź tam, bo dopiero teraz zacznie się prawdziwy bój pod jego wpisem „Medice cura te ipsum” z 10. 06. 2014.
3. Natomiast na blogu Wiara rozumna teologa świeckiego - Pawła Porębskiego było piękne kazanie o Bogu Ojcu przeplatane bzdurami duchowymi (Bóg nigdy nie karze, podkreślanie osoby Pana Jezusa jako człowieka, negowanie cudów i kultu świętych).
Piękny wpis „Bóg jest Artystą” przeplótł słowami o swoim sztywnym karku, bo nie znos „składania hołdu chwalebnego Bogu”. Jako "świadomy wyznawca" napisałem, że pochylamy się przed tatusiem ziemskim, kłaniamy w uniżeniu ziemskim dobroczyńcom, a tu zbawienie i Chleb Życia na drogę...
4. Na blogu Janusz Palikota udowodniłem, że jego upadek zależał także od moich modlitw i Mszy św. Wcześniej prosiłem, aby moje komentarze zachowano, bo będą dowodem Interwencji Boga...po której „Twój Ruch” padł i już się nie podniesie!
Tam @Orkwit stwierdził, że moja wiara w Boga jest wynikiem braku "miłości rodzicielskiej, a nawet przez nich porzucenia" i dlatego tacy "szukają miłości w Bogu".
Mój dowód Interwencji Boga - w inteligencji diabelskiej - przekręcasz i stwierdzasz, że moja nadprzyrodzona łaska, a zarazem wielki krzyż to wynik braku miłości rodzicielskiej. Udowadniasz zarazem, że tacy jak Ty kochają bliskich i bliźnich, bo nie marnują sił na miłość do wymyślonego Boga! Prawda jest taka, że Ty jesteś sierotą, ale Bożą...
5. Z sąsiadką rozmawiałem o determinizmie (nasz los jest ściśle określony i co ma być to będzie). To jest całkowicie błędne, bo wyklucza naszą wolną wolę. Na początku moich poszukiwań interesowałem się tym i wierzyłem nawet w reinkarnację...później zmieszaną z chrześcijaństwem.
Książę ciemności ma nieskończony repertuar, bo wie, że wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim. Trwa wojna religijna Kłamstwa (Szatana) z Prawdą (Bogiem)...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1490
Kilka razy budziłem i za każdym razem wołałem do Boga o przebaczenie moich bezeceństw, które uczyniłem śmiertelnym ciałem przygniatającym duszę. Przypomniał się krzyk św. Pawła z filmu „Quo vadis”:„nie jestem nic wart, ale Jezus - Syn Boży to uczynił....Syn Boży".
To było na początku nawrócenia (w 1991 roku) i już wówczas wiedziałem, że nie jestem nic wart! Nawet "potwierdzono" to słowami, które padły wówczas z oglądanego dziennika telewizyjnego, że „jestem nikim”!
Ja wiem, że wszystko mam zmazane raz na zawsze i Bóg mi tego nie wypomni, ale poczucie nicości i grzeszności wzrasta wraz z naszą świętością. W tych sekundach Bóg pokazał mi tajemnicę naszej "wielkości" czyli ludzkiej nędzy.
Poganie, a szczególnie gangsterzy szczycą się uczynionym złem. Po wstaniu zajrzałem na blog Janusza Palikota, bo Pan Bóg pomieszał jego opcji wszystkie piękne plany. Zdziwiłem się, bo 06.07.2014 dał wpis „Świeże”...o krojeniu koperku (koniecznie wzdłuż)!
Przypomniałem mu moje ostrzeżenia, bo za swoje niepowodzenia winił Leszka Millera i błagał go o opamiętanie. Nawet dał wizerunek Pana Jezusa z Najświętszym Sercem i „śmiesznym podpisem”... ”Kochaj bliźniego swego jak Oleksego”, a po drodze świętował wielkim kielichem udany zamach w Smoleńsku...
Jeszcze 9 kwietnia 2013 wskazywałem, aby nie szedł tą drogą i modliłem się za niego do Boga (ofiarowałem też Msze św.) i prosiłem, aby coś z nim uczynił. Jemu zaleciłem, aby zachował moje wpisy na świadectwo początku jego prawdziwego upadku.
Kogoś może zdziwić wchodzenie na taki blok, ale takich jak ja ciągnie do grzeszników. Zauważ, że Bóg pokazał mi człowieka, który miał poczucie wielkości, władzy i bezkarności, a to mrówka kręcąca się nie wiadomo za czym. Teraz blokuje moje komentarze, bo udowodniłem, że Bóg Istnieje.
W drodze do kościoła z chodnika podniosłem ślimaka ze skorupką i pomyślałem o naszej wierze w pozorną ochronę. Schowa się taki, a nie wie, że tędy chodzą ludzie. Tak też jest z nami, bo robimy wiele zabezpieczeń, aby schować to, co nie ma żadnej wartości. „Patrzą” ostrzeżenia przed psami i całodobowa ochrona.
Pod kościołem trafiłem na zakończenie Mszy św. i słowa „Oto jest Baranek Boży”, a moje serce zalała Obecność Boża. Tego nie można przekazać naszym opisem, ale można przedstawić w animacji. Wówczas człowiek normalny staje się duchowym. Zatrzymałem się, aby nie wchodzić do świątyni, z serca wyrwało się zawołanie: ”Jezu mój”, a w oczach zakręciły się łzy. Pod nogami wzrok zatrzymały kręcące się mrówki.
Jeżeli nigdy nie miałeś poczucia Obecności Boga, nie byłeś przez chwilkę człowiekiem duchowym to nic nie da tłumaczenie. To dwóch różnych ludzi i to stało się w tej chwilce bez mojego udziału. Im większy człowiek duchowo (św. Paweł) tym bardziej widzi swoja nicość.
Tego nie da się przedstawić na wykładzie, bo to łaska Boga i nic nie da dyskusja, bo nie przegadasz wysłanników szatana. Można to narysować: od człowieka z wielkim ciałem do człowieka wielkiego duchowo. Dlatego ważna jest pokora, a poniżenie jest wielką łaską.
W uniesieniu wszedłem do kościoła i chciało mi się płakać, bo siostra właśnie zaśpiewała „Matko Najświętsza do Serca Twego”. Przykro, bo przybyła garstka ludzi. Większość żyje dla życia i nie obchodzi ich zbawienie, a właśnie dzisiaj Pan Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret. J21, 20-25
Św. Paweł powiedział do Żydów, że nie uczynił nic złego „przeciwko narodowi lub zwyczajom ojczystym, a jednak wydany zostałem jako więzień w ręce Rzymian (...) musiałem odwołać się do Cezara”...Dz 28
Psalmista wolał, że Pan bada „sprawiedliwego i występnego”, nie cierpi „miłujących nieprawość”, a „ludzie prawi ujrzą Jego oblicze”. Ps 11
Przed Eucharystią padłem na dwa kolana z ręką na sercu i przeżegnałem się, a Ciało Pana Jezusa pękło z trzaskiem w ręku kapłana i otrzymałem dwie oddzielone połówki. Nigdy nie miałem takiego zdarzenia i nie wiedziałem co to oznacza.
Dopiero po czasie zrozumiałem, że otrzymałem podwójną św. Hostię, ponieważ w każdej cząstce (nawet okruchu) jest obecny Zbawiciel. W wielkim uniesieniu śpiewałem litanię do Najśw. Serca Pana Jezusa i podziękowałem za łaskę błogosławieństwa Monstrancją, a głównie za to, że mogę wiernie służyć Bogu.
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1566
Rocznica Desantu w Normandii
Do 2.00 w nocy oglądałem film o niepozornym tytule „Powrót” (Ukraina 2013), który towarzysze słusznie ukryli i emitowali w TVP 1 dopiero od 0.25, bo pokazywał tragedię przesiedlanych Tatarów krymskich. Baćka Stalin potraktował ich jako zdrajców mimo, że przy jego boku walczyli z Niemcami. To dokładnie powtarza opętany przez władzę Putin, bo nie może znieść istnienia narodu ukraińskiego.
W drodze do kościoła w wielkim bólu odmawiałem koronkę do miłosierdzia Bożego i wiedziałem, że ten dzień będzie dotyczył m ę s t w a, ale ostateczną intencję odczytałem dopiero 11 czerwca.
Dzisiaj św. Paweł musiał bronić się przed fałszywymi oskarżeniami swoich rodaków, którym wcześniej dzielnie służył, ale „Rzymianie nie mają zwyczaju skazywania kogokolwiek na śmierć, zanim oskarżony nie stanie wobec oskarżycieli i nie będzie miał możności bronienia się przed zarzutami”. Dz 25, 13-21
Mnie Inkwizycja Nieświęta z Okręgowej Izby Lekarskiej w W-wie skazała zaocznie, bo ośmieliłem się zaprotestować przeciwko wielkiemu dyrektorowi szpitala psychiatrycznego, który zrównał z ziemią miejsce kultu religijno-patriotycznego.
Wszyscy członkowie rady w kadencji 2006-2009 nie widzieli się ze mną, ale za to, że stanąłem w obronie krzyża Pana Jezusa uznali mnie za chorego (Wejdź: Jak koledzy lekarze zrobili ze mnie głupiego).
Kolega Konstanty Radziwiłł, lekarz katolicki zaocznie uznał moją wiarę (mistykę) jako urojenie. To wielce zasłużony i odznaczony funkcjonariusz publiczny „w białym kitlu”...obecny sekretarz NIL, a zarazem wiceprezes OIL i szef Komisji Etyki Lekarskiej. Jak przeskoczysz takiego...niezastąpialnego!
Bolszewizm działa precyzyjnie, bo udaje, że walczy z nieprawością, a jest zezwolenie na demolowanie Polski ("czyszczenie" jak przy przejmowaniu kamienicy) oraz atakowanie patriotów. Popłakałem się, bo nie udał się sfingowany napad na prawego Polaka...w Sejmie RP nie przegłosowano zawieszenia immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu.
Na „ruskim forum” www.rp.pl nie dali mojego komentarza:
<<Serce chce mi pęknąć z radości, bo przed chwilką premier udający dobrego z obrączką na ręku...tuż po wizycie u następcy Pana Jezusa w Watykanie mówił o niezależności prokuratury oraz potrzebie ukarania profesora Bogdana Chazana, który złamał prawo, bo nie chciał zabić dziecka szczególnej troski (ciężko chorego). Niech Pan Premier obudzi się, bo może nagle znaleźć się przed Panem Życia i Śmierci. >>
Okupanci rzymscy stwierdzili, że nie znają się na sporach duchowych i odesłali sprawę św. Pawła do Jerozolimy, aby wyroku dokonał Najdostojniejszy Cezar. Dz 25, 13-21
Mojej sprawy przez 6.5 lat nie dopuszczono do Naczelnej Rady Lekarskiej, ale rozpatrywano tylko w prezydium w którym siedzą oskarżyciele. W obecnej Okręgowej Radzie Lekarskiej 23 kolegów pełni - jakby nic się nie stało - zaszczytną funkcję bycia funkcjonariuszami publicznymi!
Po moich żądaniach, bo lekarz katolicki też ma prawa...dwa razy „zaprosili” mnie na swoje posiedzenie i potraktowali jako chorego wroga ludu. Nie wiedziałem, że Bóg tak poprowadzi moją sprawę, że trafi na szczyt walki z wiarą katolicką. Teraz ofiarą jest prof. Bogdan Chazan do którego napisałem:
<<Postępowanie Pana Profesora jest wzorem, bo nie wolno zabijać dzieci szczególnej troski (z wadami lub z gwałtu), a szczególnie z ciąży „zagrażającej” zdrowiu lub życiu matki. W potrzebie służę Panu Profesorowi moim doświadczeniem przed ewentualnym spotkaniem z OROZ. Poznałem ich fałsz i warcholstwo, które może się przydać. Mogę być ewentualnym mężem zaufania... >>
Po odczycie intencji odmówiłem całą moją modlitwę. Trafiłem pod mój krzyż oraz na groby nieznanych żołnierzy walczących po wojnie o naszą wolność. W tym czasie każde zawołanie na drodze krzyżowej oraz podczas „św. Agonii” sprawiało moje współuczestnictwo w bolesnej męce Pana Jezusa.
Żadnym językiem tego nie można przekazać. Prawie umierałem, bo to wielkie cierpienie. W tym stanie wzrok zatrzymała kapliczka z wizerunkiem MB Częstochowskiej z Dzieciątkiem, a w sercu pojawiła się ucieczka św. Rodziny do Egiptu. Jak wielkie męstwo wykazał św. Józef.
Podczas litanii do NSPJ wołałem za kolegów z Izby Lekarskiej, aby Duch Święty spłynął na nich i dał im pobożność i bojaźń Bożą. Napływały osoby, które mnie skrzywdziły. Szczególnie prosiłem o otworzenie serca prezesa NIL. Po Eucharystii „patrzył” dar Ducha Świętego: Męstwo!
Pan Jezus poprzez widzącą Marie Valtortę stwierdza, że posyła nas jak owce między wilki z uwagą, że wilków jest więcej niż owiec, a dzisiaj powie do mnie: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz". J21, 15-19
Dzień zakończył się oglądanie filmu USA „Gladiator”...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1421
Trafiłem na Mszę św. poranną w rocznicę pogrzebu znajomej, która pracowała w przychodni, żonę sąsiada garażu...minął miesiąc, a wszyscy o niej zapomnieli! Taka jest ludzka pamięć.
Właśnie czytałem wstrząsający opis opuszczenia na zawsze przez Pana Jezusa dwóch uczniów, którzy płakali w wielkiej rozpaczy i jęcząc powtarzali: „Już nigdy Go nie ujrzymy, już nigdy, już nigdy...”
Wróciła Ostatnia Wieczerza i Wniebowstąpienie. Popłakałem się, a dreszcze przepływały przez ciało, bo tylko przez chwilkę nie mam poczucia Obecności Zbawiciela, a już czuję się sierotą ziemską. To uczucie zna każde dziecko, które niczego nie pragnie tylko mamusi i tatusia...płacze na cały głos w poczuciu „porzucenia”.
Nie zrozumiesz pragnienia przebywania z Synem Boga na ziemi. Ktoś, kto nigdy nie zaznał tego uczucia nie wie o czym piszę. Dla ludzi normalnych, niewierzących i wrogów wiary to choroba. Tak, bo to miłość na granicy „szaleństwa”. Na ten moment siostra zaśpiewała: Nie opuszczaj nas.
Wczoraj św. Paweł pożegnał się ze starszymi Kościoła efeskiego, gdzie po słowach umocnienia i zaleceniach upadł na kolana i modlił się (...) wszyscy wybuchnęli wielkim płaczem. Rzucali się Pawłowi na szyję i całowali go, smucąc się najbardziej z tego, że już nigdy go nie zobaczą. Dz 20, 28-38
Ogarnij świat rozstających się na zawsze. Wystarczą ostatnie wydarzenia na Ukrainie, gdzie zniszczono pokój, zerwano delikatne więzi, podzielono rodziny, bo wiele małżeństw jest mieszanych.
Wróciłem na Mszę św. wieczorną z nabożeństwem do Najświętszego Serca Pana Jezusa i wołałem za Justynę Kowalczyk, która straciła na zawsze Dzieciątko, bo wybrała błędny cel życia: "sukces", "sławę" i niszczenie zdrowia w biegach z wyrzeczeniami ponad ludzkie siły! Podium, medale, gratulacje i uśmiechy, a na końcu łzy: "Jezu, dałam radę po tych dwóch latach. To niemożliwe".
Prosiłem Dobrego Lekarza, aby wskazał jej odpowiedniego kapłana, bo jest chora duchowo i wymaga modlitw o uwolnienie. Oto mój komentarz na www.fakt.pl i na innych portalach: Czarny świat Justyny Kowalczyk...
Pani Justyna szuka pomocy, ale nie tam gdzie powinna, bo koledzy psychiatrzy nie znają się na duchowości (Wpisz: „Opętanie okiem psychiatry” Egzorcysta m-k 4/2014). Beztrosko rozpoznają „stany depresyjne” i szkodzą lekami, które dają dodatkowe groźne powikłania. Zamazuje to obraz zwiedzenia demonicznego...
Jak to wszystko ułożyć: bezsenność, nudności i niepohamowane wymioty, nagłe gorączki do 40 stopni, lęki, napady bezsilności, a zarazem powroty do „normy” z żartami i uśmiechami oraz mocą - po dwóch godz. snu - do treningów. W tym czasie pojawia się brak radości życia, a nawet bezsens z ukrywanymi myślami samobójczymi.
Mamiona przez demona miota się i podejmuje błędne działania:
- pragnie wypłakać się przed redaktorem („wyzdrowieje” jak wszystko rozgłosi i wyrzuci z siebie)
- granie pełnej życia i snującej nierealne plany życiowe, a w tym czasie „była wrakiem”
- odreagowanie sesjami zdjęciowymi („Twój styl”), udawanie i trenowanie jak gdyby nic się nie działo. Sama stwierdza, że ma lęk przed tłumami, ale pozorami chce odbudować poczucie własnej wartości.
- uczestnictwo w balu w Nowym Jorku, ucieczki do Andory („porywanie się na słońce”) i przeprowadzka do W-wy
- wreszcie powrót do sportu, bo „bieganie teraz jej pomoże”, bo już tak bywało, że wokół walił się świat, a na treningu biła rekordy. Nawet „miałam moment czystego szczęścia, że dałam radę. Mocna jestem mimo wszystko”.
- uspakajanie samej siebie, że „trzy ostatnie lata mojego życia okazały się kłamstwem". Zawiodła się, przeżyła klasyczne załamanie nerwowe, ale teraz może być już tylko lepiej!
W „Fakcie” jest też informacja, że rozwodzi się Jacek Kurski, opisano perypetie Katarzyny Figury, a na tą drogę wchodzi właśnie „sławny” Dawid Kwiatkowski...
Wielu zdziwi się moimi radami, ale właśnie trwa dyskusja o Deklaracji Wiary, a lekarz katolicki leczy ciało i duszę... APEL
- 04.06.2014(ś) ZA POZNAWANYCH W BIEDZIE I ZA DUSZE TAKICH
- 03.06.2014(w) ZA NĘKANYCH KATOLIKÓW
- 02.06.2014(p) ZA PRZEWROTNYCH PRZYWÓDCÓW
- 01.06.2014(n) ZA WZYWAJĄCYCH IMIENIA BOGA NADAREMNIE
- 31.05.2014(s) ZA WĄTŁĄ SŁABOŚĆ NASZYCH CIAŁ
- 30.05.2014(pt) ZA MANIPULATORÓW
- 29.05.2014(c) ZA OŚMIESZAJĄCYCH WIERNYCH
- 28.05.2014(ś) ZA PRAGNĄCYCH ŁASKI UZDRAWIANIA
- 27.05.2014(w) ZA DUSZE POCHÓWKÓW PRZYKOŚCIELNYCH
- 26.05.2014(p) ZA WIERNYCH BOGU DO KOŃCA