- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1151
W nocy popłakałem się podczas czytania wizji Marii Valtorty w której Zbawiciel żegnał się z Matką przed odejściem z Nazaretu. Wielka pokora, prostota i ubogość Pana Jezusa, który na drogę do sakwy otrzymał od Matki zalanej łzami kilka pomarszczonych jabłek, chleb i mały serek.
Dzisiaj naród wybrany niecierpliwił się na pustyni, bo w Egipcie jedli mięso, a tu mieli tylko mannę. Po otrzymaniu przepiórek wybuch bunt, bo brakowało wody. Mojżesz krzyknął: „Słuchajcie, wy buntownicy! Czy potrafimy z tej skały wyprowadzić dla was wodę?"
Następnie podniósł Mojżesz rękę i uderzył dwa razy laską w skałę. Wtedy wypłynęła woda tak obficie, że mógł się napić zarówno lud, jak i jego bydło. Pan Jezus dodatkowo rozmnożył chleb i ryby, którymi nakarmiono 5 tys. mężczyzn.
Tą Mszę św. ofiarowałem dodatkowo: „za ofiary alkoholizmu”. Moje uczestnictwo w niej przekazałem Bogu i dlatego byłem pusty duchowo. Żona powiedziała z płaczem, że większość uczestników pieszych pielgrzymek do Częstochowy prosi o modlitwę w tej intencji.
Po powrocie do domu rozproszyłem się "reperowaniem" zamka klatki schodowej i telefonami do Vectry (awaria). Zmarnowałem wiele czasu. Na moim tle zajaśniał pokój św. Józefa oraz o. M.M Kolbe, którzy zawsze działali z wielką ufnością w prowadzenie przez Boga.
Niecierpliwość to wielka wada naszej psychiki nastawionej na świat idealny, a wokół króluje ludzka marność i bylejakość. W smutku wyszedłem z domu, ale modlitwa była niemożliwa. Na blogu Janusza Palikota sprowokowano katoliczkę, której dałem radę:
<< Nie wolno nam prowadzić takich kłótni duchowych. Nie wolno, ponieważ słudzy bestii otrzymują pomoc od upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji. Mam prośbę: idź w ich intencji na Mszę świętą, bo tylko Pan Jezus może ich wyrwać z pułapki. Ty nie masz żadnej mocy, aby to uczynić i dodatkowo sama grzeszysz >>.
Wróciłem na Mszę św. wieczorną. Wielka radość i pokój zalały serce. Ja już nie mogę żyć normalnie...czyli bez poczucia obecności Pana Jezusa. Dopiero po utracie posiadanej łaski widzisz jak byłeś obdarowany! Nawet rozmawiałem o tym z chodzącym o kulach.
Dlaczego nikt nie dziękuje za otrzymane łaski? Dlaczego ludzie marnują dary Boga? Św. Paweł mówi: „Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, /../ Wzbogaceni we wszystko, będziecie pełni wszelkiej prostoty, która składa przez nas dziękczynienie Bogu”. 2 Kor 9, 6-11
To wielka prawda. Pan Bóg daje nam wszystko potrzebne do życia jak rodzice dzieciom, ale temu, który otworzy serce i poprosi o jakaś łaskę otrzyma wielokrotnie więcej, a na końcu zbawienie. Zbawienie kojarzy się nie wiadomo z czym, a to otworzenie drzwi do Nieba tuż po naszej śmierci... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1267
Zły zna przebieg naszego życia i od rana kusił wyjazdem na Mszę św. do odległego kościółka (20 km). Wiedział, że właśnie trafię na Fronda.pl gdzie będę pisał komentarze o Eucharystii przy wątku; „Nowy cud eucharystyczny w Meksyku”.
Oto kilka zdań z burzliwej dyskusji dotyczącej mojego charyzmatu (mistyka eucharystyczna):
<< W Eucharystii mamy do czynienia z Boskim Cudem Ostatnim, który sprawiają ręce kapłana. Najbardziej grzeszny nie kala tego, co czyni. Mnie ten cud nie jest potrzebny, ale jest dany dla ludzi małej wiary.
Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie powinniśmy przyjmować w najwyższym uniżeniu czyli na kolanach. Szatan sprawił, że w kościołach rozwalono balustrady oddzielające miejsce święte. Ludzie łażą tamtędy do zakrystii...jak do biura, a wiele młodych "kuca" przed Panem Jezusem w Tabernakulum!
Jeden z szyderców napisał, że Eucharystia to jarmarczny iluzjonizm, a ja wskazałem, że bluźni wprost od szatana, który wie jaką moc przekazał nam Syn Boga Objawionego! Po moim zjednaniu z Panem Jezusem musi uciekać, a ja jestem c z y s t y!
Tam, gdzie jest mowa o Prawdzie Kościoła świętego tam zlatują się racjonaliści, głupkowaci ateiści i szkalujący własnego Boga Ojca. Racjonalizm sprawia ograniczenie umysłowe. Tacy ludzie nie potrafią przeskoczyć barierki: namacalne / niewidzialne lub przyrodzone / nadprzyrodzone. Cud Boga Żywego całkowicie nie mieści się w ich mózgach.
Zasugerowano, że Bóg nie uzdrawia w sposób cudowny ateistów. Właśnie w mojej miejscowości umierał b. 1-sekretarz. Szok, bo chwalił Boga z otwartymi ramionami...wiedząc, że jego dni są policzone. Bóg bardziej kocha niewierzących niż wierzących, bo to dzieci ciężko chore! >>
Dzięki posłuszeństwu znalazłem się na Mszy św. w kaplicy Miłosierdzia Bożego, gdzie trafiłem do namiastki Raju na ziemi. Przed chwilką pisałem o potrzebie naszego uniżenia przed Bogiem, a w oddali wzrok zatrzymało zdjęcie Jana Pawła II całującego ziemię. Stałem w cieniu, w środku lasu na miejscu uświęconym, gdzie przez głośniki płynęło Słowo Boże.
"Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia. (...) Masz wielkie zasoby dóbr (...) Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie (...) Tak dzieje się z każdym, kto (...) nie jest bogaty przed Bogiem". Łk 12, 13-21
Kapłan mówił, że mamy być bogaci w sercu, ale takich świat uznaje za głupich. Biedna ziemia nie ukoi naszej chciwości, która rośnie z posiadaniem.
Właśnie czytałem zalecenia Pana Jezusa do Marii Valtorty. Bóg nie obiecuje, że po pójściu za Nim otrzymamy dary i pociechy ludzkie, a tak myślą trochę zjednoczeni ze Zbawicielem.
Najpierw trzeba prosić o łaski dla naszego ducha, bo Bóg przychodzi do nas z nadprzyrodzonymi darami, a mając Pana Jezusa niczego już nie pragniemy. Ja tego nie wytłumaczę, bo każdy musi poprosić i sam zaznać, co oznacza pokój i radość w duszy.
Zakończę prośbą: zacznij od tego momentu szukać rzeczy niebiańskich. Jak to uczynić? Przekaż tą prośbę Panu Jezusowi... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1296
Szatan nienawidzi Matki Pana Jezusa i jej czcicieli. Jeżeli zapomnisz o jakimś święcie maryjnym, a jest ich w roku 36...to napadnie w różny sposób. Zerwał mnie w środku nocy i natychmiast podsunął „dobro”, bo wiedział o dzisiejszych modlitwach do Matce Bożej Fatimskiej.
Wiedział też, że o tej porze i do tego zaspany nie będę o tym pamiętał. Usiadłem i pomyślałem, że to jest 1-wsza sobota m-ca, która zawsze jest związana z Maryją. Nie poddałem się pokusie, zacząłem wzywać Boga Świętego i Pana Jezusa oraz odmówiłem koronkę.
Atak powtórzył się na Mszy św. porannej. Wówczas masz splątane myśli, którym towarzyszy brak pokoju, niemożliwa jest modlitwa i normalne uczestnictwo w nabożeństwie. Z samego zestawu „problemów” każdy może odczytać działanie demona na swoją osobę.
Mnie zawsze podsuwa: mafię kapusiów, krzywdę i warcholstwo kolegów z Izby Lekarskiej oraz faryzeizm ludzi. Wszystkiemu towarzyszy pustka, złość z ziemskim pragnieniem "sprawiedliwości" czyli odwetu. Nie docierały czytania i byłem nieobecny duchowo.
W tym czasie wzrok zatrzymywały przebite stopy Pana Jezusa („gdybym tak postępował to nie otworzyłbym dla ciebie Nieba”) oraz chorągiew z krzyżem w koronie cierniowej („przyjmij cierpienie”), ale atak przekroczył moje siły. Niewiele zmieniła Eucharystia, a podczas nabożeństwa do MB Fatimskiej przysypiałem, bo nie podobały mi się rozważania.
W domu dalej trwała złość, serce było pełne nienawiści i chęci odwetu za krzywdy, byłem niezadowolony i zniechęcony do wszystkiego. Cały dzień trwała pustka duchowa i niezdolność do modlitwy. Nawet żona widziała moje rozdrażnienie. Napływało, abym nie dyskutował na forach, ale nie posłuchałem.
Wyszedłem na Mszę św. wieczorną, bo zrozumiałem, że to wszystko jest wynikiem ataku demona. Napłynęło, że do kościoła mam iść piechotą, a zły zawracał bo: „leki”...”rower”. Bestia wiedziała, że moja modlitwa będzie pełna ekspiacji! Zły zna przebieg dnia naszego życia.
W drodze w wielkim uniesieniu płynęła koronka do Miłosierdzia Bożego oraz moja modlitwa. Podszedłem do spowiedzi, aby w czystości ofiarować Matce Jezusa ten dzień. Padłem na dwa kolana, przeżegnałem się w uniżeniu, a św. Hostia była jak woalka.
Popłakałem się...”niech łaska Twoja zawsze nam sprzyja, módl się za nami Zdrowaś Maryja”. Wracałem do domu z modlitwą omijając ludzi, a podczas przechodzenia obok małej kapliczki z figurką Niepokalanej napłynęła bliskość Matki Bożej, a nawet poczułem Jej przytulenie... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1314
Na ulicy padł następny alkoholik, szkoda mi go, bo nigdy mnie nie zaczepiał...odszedł spokojny człowiek. Bogata rodzina właśnie poszukiwała podobnego, bo nie wracał do domu. Po kilku dniach okazało się, że trafił do szpitala, ale po dojściu do siebie szedł w piżamie do domu, ale w drugim kierunku.
Znajdź się tylko przez chwilkę w sytuacji matki dzieci dręczonej przez pijaka. Stary "Fakt” otworzył się na art. o rodzicach takiego potwora...wyjącego po nocach i żądnego ich śmierci.
Pan dał do ręki zapis z dziennika (19.09.1991), gdzie w śnie „do przodu” sanitariusz mówił o wyjeździe do chorego psychicznie. Minęły dwa tygodnie, a wspinaliśmy się po drewnianych schodkach do pacjenta z majaczeniem alkoholowym, który zgodził się bez oporów na zabranie, ale po chwilce próbował uciekać przez okno, bo „nie chceta mnie leczyć”. Przekazaliśmy go policji.
W tamtym czasie „pił, kto mógł”. Przypomniała się próba, bo w modlitwie prosiłem, aby odjęto nałóg palenia tytoniu wdowie z dziećmi. W natchnieniu miałem w jej intencji nie pić alkoholu, bo nie wystarczy gadanie i głoszenie Miłosierdzia Bożego!
Ta próba okazała się dla mnie zbyt wielka, bo przeważyła słabość. Nie wsparłem jej cierpieniem zastępczym, a tak mało brakowało, bo właśnie J.P.II mówił o Królestwie Niebieskim i płynął śpiew: „Ojcze nasz, który Jesteś na Niebie i na ziemi i wszędzie Twój Duch". Wspólna modlitwa „nie szła” i...w końcu wypiłem alkohol!
Przypomniało się też zdarzenie: ja pijany śmiałem się z pacjenta, który po przepiciu miał napad częstoskurczu nadkomorowego. Po zastrzyku poszedłem spać, a ten biedak krążył całą noc po korytarzu szpitalnym i pod drzwiami mojego pokoju lekarskiego! ”Panie Jezu, tylko za ten fakt powinieneś zabić mnie raz na zawsze”!
Wieczorem pojechałem na Mszę św. do kaplicy Miłosierdzia Bożego, aby ofiarować ten dzień także za tamten czas, gdzie było wspomnienie Edwarda Stachury. Nasze losy były podobne, bo przeszliśmy przez pole minowe...z wódką i kartami.
„Śpiewajcie Bogu, naszemu obrońcy. / Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej". Mnie udało się wyjść z tej niewoli...dzięki modlitwom pacjentek i żony, o on trafił do Czyśćca na czas Wielkiego Czekania.
Podczas zapisywania tych przeżyć poczułem jego bliskość...to było podziękowanie za wstawiennictwo. Nie bierz tego dosłownie jak racjonaliści lub psychiatrzy, którzy spotkania duchowe kojarzą z pukaniem do drzwi, a to tylko sekundowe połączenia duszy z duszą.
Popłakałem się, a jestem twardy i łzy wywołują tylko przeżycia duchowe. Na półce prawie 30 lat czekało jego 5 tomów na moje dotknięcie. Przez kilka miesięcy przed śmiercią pisał dziennik pt. Pogodzić się ze światem, który stanowi wstrząsające świadectwo zmagania się poety z cierpieniem.
Tam, 14.10.1971 pisze: „Czy jest coś na świecie potworniejszego niż pijana kobieta? Jest! Pijana artystka!” Zaczepiła go taka, a on chciał być sam, bo miał dużo pracy. Ja też uciekałem dzisiaj przed „chorymi” od rana, a żebrzącej „na chleb” dałem 3 złote, bo tyle miałem przy sobie.
W poniedziałek rano zerwałem się na dodatkową Mszę św., bo nie odmawiałem w tej intencji mojej modlitwy. Prawie umierałem podczas wołania do Nieba, gdzie dodawałem duszę Edwarda Stachury. W jego intencji osunąłem się na dwa kolana przed przyjęciem Eucharystii. Poprosiłem też Matkę Jezusa, bo biedak czeka na zjednanie z Bogiem, a nic już nie może dla siebie zrobić...
W drodze powrotnej spotkałem znajomego, który słaniał się na nogach, a to dopiero godzina 8.00. Wstrząs przepłynął przez ciało, a łzy zalały oczy, bo sam taki byłem. Napłynęła śmierć tego poety, który w mieszkaniu, gdzie popełnił samobójstwa pozostawił wiersz:
„Umieram za winy moje i niewinność moją (...)
samotna jest dusza moja aż do śmierci (...)
kończy się w porę ostatni papier i już tylko krok (...)
niech Żyje Życie (...) bo pociągnął mnie Ojciec (...) i nie skosztuję śmierci"... APEL
- Szczegóły
- Autor: hjhj
- Odsłon: 1496
Postanowiłem wyjechać rowerem i modlić się. Nie znałem intencji, ale po drodze kupiłem „Super express”, gdzie Wasiukiewicz w karykaturze świetnie przedstawia aktualności polityczne. Właśnie narysował przestraszonego Tuska, który przez okno zauważył bojówkarzy...”Spokojnie, panie premierze, to tylko rekonstrukcja Powstania”.
Do gazety dodano znak Polski Walczącej z napisem „Pamiętamy”! Natchnienie skierowało mnie na cmentarz komunalny, gdzie pod pomnikiem obrońców ojczyzny jest wymarzone miejsce dla modlitwy. Na wielkim głazie kamiennym zauważyłem znak Polski Walczącej.
Wcześniej napływała postać zmarłego teścia, który walczył o wolność i do Polski wrócił na koniu. Prosiłem Boga, aby przelał na mnie jego grzechy, bo źle się zachowywałem podczas wspólnego zamieszkiwania. Natychmiast znałem intencję modlitewną dnia.
W wielkim uniesieniu płynęła moja modlitwa, a podczas zawołania: „Pan Jezus spotkał się z Matką” na jednym z grobów wzrok zatrzymał Anioł, który obejmował wielkie serce. Anioł miał twarz Matki Bożej Bolesnej, która współumierała z własnym Synem. W tym momencie to współcierpienie zalało także moje serce.
Nie mogłem się ukoić i trafiłem pod figurę Matki Bożej, a wieczorem poszedłem na czuwanie przed Najśw. Sakramentem. Proboszcz prowadził rozważania, które przerywał piękną litanią do Imienia Jezus.
Dzisiaj nie oglądałem telewizji, bo jak zwykle szaleli peerelowscy „Kiepscy” z „aktorem” Andrzejem Grabowskim i „leciał kabarecik”. To całkowity brak szacunku dla ofiar ludobójstwa w Powstaniu Warszawskim.
Kup aktualną „Gazetę warszawską” (2-8 sierpnia 2013) i przeczytaj wstrząsającą relację: „69 Rocznica: Akt ludobójstwa w Powstaniu Warszawskim”. W wyszukiwarce wpisuj: www.warszawskagazeta.pl, bo inaczej nie trafisz. Taka drobnostka, a dla zwykłego człowieka próg nie do pokonania.
Tylko na Woli w dniach 5-7 sierpnia 1944 roku zamordowano bestialsko 59 400 niewinnych osób...w tym dzieci. Tam na miejsce rozstrzeliwań doprowadzono matkę w ciąży z trójką pociech. Krzyk, płacz, błagania o litość...w nadziei ocalenia oddała złoto Ukraińcom. Zabili wszystkich, a ją uznali za zmarłą.
Przykro mi, bo proboszcz wspomniał o ludobójstwie w Rwandzie, a nie wspomniał o Powstaniu Warszawskim i Wołyniu. Dlaczego trzyma na parafii Ukraińca i to bezbożnika o niejasnym zadaniu...przecież my nie mamy tutaj przytułku. Czyja jest parafia?
Nigdy nie przypuszczałem, że doczekam „powrotu ruskich”. Władza okupacyjna obchodzi uroczystości. Prezydent udaje katolika i patriotę, a w tym czasie wypuścili na Polaków Władka Bartoszewskiego.
Myślą, że wszystko im wolno: rządzą nawet w Kościele świętym i zmuszają kapłanów do służenia dwóm panom. Napłynęło odczucie, że jako Polacy mamy wielką odpowiedzialność przed Bogiem, bo jesteśmy zalewani Jego łaskami. Wszystkie łaski, które otrzymaliśmy będą rozliczone...to tak jak z normalnym człowiekiem.
Dla kontrastu napłynęła KRL, gdzie ludzie nie znają i nie słyszeli o Bogu. Jakże Bóg cierpi, a Polska zalana Jego łaskami będzie odpowiadała bardziej niż Korea Północna... APEL
- 31.07.2013(ś) ZA TYCH, KTÓRYM BRAK ŁASKI WIARY
- 30.07.2013(w) ZA DZIELĄCYCH SIĘ ŁUPAMI
- 29.07.2013(p) ZA WSPOMAGAJĄCYCH NIESZCZĘŚNIKÓW
- 28.07.2013(n) ZA PROSZĄCYCH W MODLITWIE
- 27.07.2013(s) ZA ODRZUCAJĄCYCH KOŚCIÓŁ ŚWIĘTY
- 26.07.2013(pt) ZA DUSZE MOICH BABĆ I DZIADKÓW
- 25.07.2013(c) ZA OFIARY NIEODPOWIEDZIALNYCH KIEROWCÓW
- 24.07.2013(ś) ZA RZĄDZĄCYCH, KTÓRZY SZKODZĄ
- 23.07.2013(w) ZA ŻYJĄCYCH WIARĄ W PANA JEZUSA
- 22.07.2013(p) ZA POTRZEBUJĄCYCH PRZEMIANY