Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

24.09.2007(p) ZA POTRZEBUJĄCYCH NAPRAWY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 wrzesień 2007
Odsłon: 1073

Motto: remont   

    Kończę pierwszy dzień urlopu...sprzątaniem i malowaniem garażu. Podziękowałem św. Józefowi za pomoc, bo wykonałem plan. Z radia płyną słowa piosenki trafiającej w serce, ponieważ poranek zacząłem od podobnego wołania do Boga; „Padnę na kolana. Proszę, pomóż mi. Kocham Cię”.

    Serce zalał pokój i zapragnąłem spowiedzi. Cały czas nuciłem: „Upadnij na kolana ludu czcią przejęty”, bo tylko tak możesz oczyścić duszę. Ja pragnę się naprawić, być bez wad, a Bóg wymaga ode mnie świętości, bo inaczej nie trafię do Nieba.

    Po spowiedzi pasowało wołanie psalmisty: "Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze, klęknijmy przed Panem, który nas stworzył, albowiem On jest naszym Bogiem /../”. Ps 95  

    W sercu zawołałem: „Ludu, upadnij na kolana przed Panem. Niech runą mury w naszych sercach, nich przejrzą oczy, otworzą się uszy, a myśli i usta zaczną chwalić Stwórcę”.

    Dzisiaj wszystko jest pod znakiem budowania, remontów i renowacji;

- trwa ocieplanie i malowanie kościoła…poprosiłem robotników, aby nie przeklinali!

- zaczynają budowę hali sportowej i z oddali słychać pracę różnych maszyn   

- brygada gazowników wymienia rury 

- właśnie podwyższają balkony w bloku

- sąsiad naprawił mi dyktafon, a ja kupiłem mu plaster na opryszczkę i dałem przepis na uporczywy trądzik.

    W nocy czytałem słowa Pana Jezusa do złoczyńców i prawie chciałem krzyknąć z zadziwienia, bo:„NIGDY NIE JEST ZBYT PÓŹNO NA  P O P R A W Ę. Przez prawdziwą skruchę zmieńcie wyrok (...) Nie znieważajcie imienia waszych rodziców (...) Dlaczego chcecie cierpieć, skoro moglibyście być zupełnie zaspokojeni czymś niewielkim na ziemi, a wszystkim Niebie (...) Dajcie pokój ludziom (...) którzy muszą się was bać jak dzikich zwierząt! (...) Wyciągam jedynie do was rękę (...)”.*

    Dzisiaj, gdy to opracowuję kapłan spóźnił się z wystawieniem Monstrancji, a później opuścił nas, bo zaczął spowiadać rodzinę chrzczonego dziecka, a może dorosłego (na Mszy św. o 19.00). To przecież nie jest wezwanie do umierającego...

    Niektórzy słudzy Pana nie są oddani Bogu duchem, ale tylko poprzez strój i celebrację zamiast liturgii. Tacy nie mają świadomości, że przed nimi jest Bóg Prawdziwy w Cudzie Ostatnim, którego „zostawiają” dla nieodpowiedzialnego stworzenia.    

     PiS żąda powołania komisji śledczej, która ma wyjaśnić jakie są finanse państwa, a poseł Eugeniusz Kłopotek z PSL oświadczył, że premier Donald Tusk i minister finansów Jan Rostowski powinni odejść. Ja dodam do tego, że Izby Lekarskie powinno się naprawić czyli rozwiązać, bo są niezgodne z demokracją.

    Właśnie przysłano wezwanie do sądu cywilnego w sprawie spadku, którego nie ma, bo rodzice nie dopilnowali udokumentowania własności. Zobacz ile wszystko wymaga zachodu, a większość nie chce się naprawić i lekceważy swoje zbawienie.                                APEL

 * „Prawdziwe Życie w Bogu” V. Ryden. Ks 3. cz. 2

 

 

23.09.2007(n) ZA WSPIERAJĄCYCH BIEDNYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 wrzesień 2007
Odsłon: 649

    Pogotowiem trafiłem do dziadka z przetrzymanym cewnikiem, który trzeba wymieniać co 7-14 dni. To biedna rodzinna, syn samotnie wychowujący 5-kę dzieci, mówi, że jest mu ciężko…z rezygnacją machnął ręką.

    Nie ujrzysz biedy bez Boga - Ojca. Noc, zaczynam pisać, a Pan przeniósł mnie w świat tych, których nikt nie obchodzi;

- „Niewidzialni” lekarze bez granic.

- Boliwia. Płacze matka biednej rodziny, której ojciec zmarł na „chorobę nagłej śmierci” (Chagasa) przenoszoną przez pluskwiaki (trypanosomoza).

- Kongo. Wojna. Napady na cywilów, gwałty kobiet, potworności i bieda. Mówią ofiary: a) skończyłam 18 lat, męża zabili, uciekłam do babci, ale też była zabita. b) z dwójką dzieci uciekłam do lasu, ale tam znaleźli nas żołnierze, zgwałcili…nie mieliśmy nic do jedzenia... c) na oczach matki gwałcili jej córkę.  

- Uganda. Dzieci porywa się do armii, ćwiczy i płaci nimi za broń. 

- Kolumbia z wioskami równane z ziemią, których  mieszkańcy zostawiają wszystko w obawie o życie: „jestem biedakiem, miałem 10-u synów, nie ma ich, nie wrócili do domu (...) mnie przesiedlili, gdy miałam 5 lat (...)."   

    W dzisiejszych czytaniach z księgi proroka Amosa (Am 8,4-6.9-12) płyną słowa o bezkarności gnębicieli biednych, których ukarze Bóg…bezrolnych pozostawia się bez pracy, biednych kupuje się za srebro i parę sandałów. Psalmista zawołał: „Pana pochwalcie, On dźwiga biednego”…podnosi z prochu nędzarza i dźwiga z gnoju ubogiego.

   W rosyjskiej stacji trafiłem na słowa; my jesteśmy bardzo biedni. Moje serce zalało pragnienie spotkania rodziny z wczorajszego wyjazdu pogotowiem. Wnuczce podałem zebrane przepisy o należnej pomocy, a dziadkowi podarowałem nowy radiomagnetofon, bo zepsuło im się radio. Zaleciłem znalezienie radia Maryja.

   Wielka jest radość z pomagania. Napłynęła postać b. Alberta i matki Teresy z Kalkuty. Teraz oglądam chorych na śpiączkę afrykańską (Republika Śr. Afrykańska), gdzie mucha tse-tse przenosi świdrowce przez całe swoje życie. Rocznie umiera 50000 ludzi, bo nie ma kto sfinansować leczenia.

    W ręku mam „Wprost” z wyciętym art. „Bogactwo zobowiązuje”, a TV „Kultura” samarytanin próbuje pomóc chorym psychicznie, ale nic mu nie wychodzi. 

   Jeszcze „Gość Niedzielny” z relacją lekarki zesłanej do Kazachstanu…towarzysze wyrzucili ich w środku stepu. Wyobraź sobie taką śmierć...

    „Kamienie krzyczeć będą o nieszczęściu biedaków” śpiewa lud, a ja zauważyłem przelatującą mysz kościelną…

                                                                                                                                   APeeL

 

 

22.09.2007(s) ZA CZCICIELI MATKI ZBAWICIELA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 wrzesień 2007
Odsłon: 874

    Czeka mnie dyżur w pogotowiu. Wyczuwam obecność Matki Pana mojego i napływa obraz Jezusa z apostołami. Teraz słucham audycji o Dominiku Savio, który z wizytą Matki pomógł rodzącej.

    W czasie dyżuru spotykałem wiele figur Matki Bożej i byłem u staruszki przyjętej przez rodzinę (opieka do śmierci). Przypomina się mój powrót do Boga poprzez Matkę w Jej Sanktuarium…aż tutaj Pan mnie przywiódł.

    Podczas porannej Mszy św. kobiety z przejęciem śpiewały o Matce Bożej. To najpiękniejszy śpiew świata; ”Witaj Matko Stateczna /../ Pani Łaskawa /../ przybądź, wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy /../ wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie /../”. Kto to ułożył?

    Z mojego serca płynie tęskne wołanie, a w oczach mam łzy, nawet teraz, gdy to piszę: „Jezu! Jezu!! podziękuj Twej Matce za wszystkie otrzymane przeze mnie łaski, przeproś za nietakty i podłości. Proszę Jezu; ucałuj Jej Rękę, Rękę Twojej i mojej Matki!!”

    Tak chciałbym podziękować śpiewającym kobietom (znają to wszystko na pamięć), a serce woła; „przy tym śpiewie pięknieją kwiaty, ożywia się woda, jaśnieje niebo, cichnie wiatr, gaśnie pożar, wino dojrzewa, a chleb dochodzi…!!

    Ja nigdy nie wymyśliłbym tego! To Duch Św. chwali - z całym Niebem - Tą, która przyniosła zbawienie! Czas nagli, bo dzisiaj mam dyżur, a właśnie spóźnił się kapłan. Przed Komunią św. wołałem do Boga; „daj mi Chleb, daj mi Chleb, tylko to, daj mi Chleb”.

    Jakby w podzięce otrzymałem Eucharystię w postaci trójkąta. Zdziwiony stwierdzam, że zabrałem ze sobą „Rycerza Niepokalanej”, kopertę z widokiem Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej, zdjęcie różańca z napisem, że to moja obrona, art. z „Polityki„ o wakacjach z MB w Lourdes (dziwne, bo wczoraj - na wizycie - podarowałem ten wizerunek starowince).

    Jeszcze mam dodatek o niezłomnych kapłanach i „Niedzielę" ze zdjęciem ks. J. Popiełuszki oraz kasetę z wizyty Jana Pawła II w Częstochowie. W oczekiwaniu na następcę Św. Piotra chór śpiewa wkoło; „Santa Maria, Mater Dei (Matka Boga), ora pronobis, secatoribus../../ i po polsku „Zdrowaś Mario”.

   Łzy zalewają oczy, bo bardzo lubię takie powtarzanie....wówczas pragnę słuchać tego do końca moich dni. Dyżur. Krążymy…97-letnia czcicielka Matki z zapaleniem płuc, inna umiera na serce (przepiękne obrazy), a ta z nowotworem, której podaję morfinę ma wielki obraz z Częstochowy. Z telewizji "spojrzała" twarz o. Pio.

   Na mszy niedzielnej „patrzyło” malowidło ścienne (wokół ołtarza); pokłon Aniołów, świętych, błogosławiących Matce z Dzieciątkiem. Tyle razy tu byłem, a nie widziałem tego. Łzy w oczach, bo taka jest Prawda! To dzień także za żonę, za panie śpiewające z kółka różańcowego oraz za męczenników...

                                                                                                                                      APEL

21.09.2007(pt) ZA ODDANYCH OPATRZNOŚCI BOŻEJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 wrzesień 2007
Odsłon: 858

Apostoła Mateusza

   Trwają dwa dni udręk w przychodni, a w tym dyżur w pogotowiu z wieloma wyjazdami karetką...taki już jest mój los. Mijamy figury Matki i krzyże Pana Jezusa, a ja proszę Boga o pomoc (wytchnienie), bo Jego ochrona znosi troski, daje ufność, a teraz - w moim wypadku - szczęście.

    W pewnym momencie - w czasie przejazdu i w ciemności nocy - moja dusza ze łzami w oczach wołała:

Ojcze! Niewidzialna Opatrzności moja!

Oczekiwane słońce o świcie,
Kwilenie ptaszka i dzwonu dźwięk,
Łagodny wietrze i deszczu w skwarze.
Ojcze ! Boska Ciszo !

Nieukojona miłości i radości moja!
Nikt i nic nie odbierze mi Ciebie i nie rozdzieli!

Twoje jedno tchnienie gasi ziemskie piekło…na nic tu rakiety i ludzkie strachy.

JAHWE Jego Imię Święte!

     Świta. Budzi ćwierkanie ptaszka. Pan dał dobrą noc; „po znoju czas na odpoczniecie”. Popłakałem się i w ciemności przypomniała się pieśń o Opatrzności Bożej: ”Cały świat niech śpiewa tę pieśń, Panem moim Bóg”. To On zapala i gasi słońce.

    Zdziwiony stwierdzam, że w radiu Maryja płynie modlitwa; „Pan swój lud miłuje /../ niech święci cieszą się w chwale, niech się weselą przy uczcie niebieskiej”. Planowałem nabożeństwo poranne, ale ważniejsze są obowiązki zawodowe, bo przybyło wielu ciężko chorych i zgłoszono wizytę domową.

     Pracę skończyłem o 16.00 i Panu Jezusowi kupiłem pod krzyż bukiet mieczyków. Łzy zalały oczy, a zespół przejeżdżającej karetki pozdrowił mnie głośnym sygnałem. ”Ja się nie wstydzę Ciebie, Panie. Tyś mą radością i chlubą”!

    Zobacz nowego psalmistę, ale to nie ja wołam, ale Duch Święty przeze mnie! Zna to każdy pragnący świętości. Jaka będzie intencja modlitewna tego dnia? Zmęczony byłem drętwy na Mszy Świętej wieczornej, a po przebudzeniu w środku nocy w ręku znalazł się „Poemat Boga-Człowieka”, który otworzył się na słowie: o p a t r z n o ś ć!

                                                                                                                        APEL


 

20.09.2007(c) ZA ZASKOCZONYCH ZDARZENIAMI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 wrzesień 2007
Odsłon: 627

    Kończę dyżur w pogotowiu...mam pięć minut na przybycie zmiennika i stoję gotowy do wyskoczenia na Mszę Św. (czas przerwy od 7.30-8.00), ale lubi mnie praca, a Szatan dodatkowo przeszkadza w pokrzepieniu przez Pana Jezusa Eucharystycznego.

   Trafia się nagły wyjazd do urazu czaszki podczas napadu padaczki. Pędziliśmy na sygnale, miejsce publiczne, sklep ze zdenerwowanym właścicielem, rana głowy, krew na ziemi, zapłakana matka i jej przeklinający syn. Chłopie co z ciebie wyrośnie...żartujemy.

   W przychodni czekała na mnie dodatkowa niespodzianka…jestem sam, a  pani kierowniczka takimi sprawami lubi zaskakiwać. Nawał chorych, brak recept, nie będę na obiedzie…wzywam żonę na pomoc. Wkroczyła później z receptami i garnkiem krupniku w koszyku! Sam zobacz co oznacza miłość małżeńska.

   Pozostaje żartowanie;
-  po co pani choruje, jeżeli nie potrzebne zwolnienie lekarskie?
-  proszę ubierać się brzydko…będę pisał tanie leki!

    Koniec pracy, a tu głowa sąsiadki po recepty...pytająca o przyjęcie, a wie, że nie odmówię. Karuzela będzie trwała nadal w pogotowiu (dwa dyżury z rzędu):

 - w osamotnieniu - pod tlenem - umiera lokalny VIP,  bo dzieci są w świecie 

- pędzimy do zawału serca czyli migreny (ile miała lęku wzywająca)

- znajoma babcia jest we wstrząsie, spocona od stóp do głowy, ciężko dyszy od rana, a rodzina zapatrzyła się na wymioty (ewidentny zawał serca z obrzękiem płuc)

- nagły zgon babci w chatce z czasów carskich z płaczącym przy niej wnuczkiem...od razu wypisałem kartę zgonu (bez zapłaty), aby później nie krążyli

- teraz jestem u chorego bez ręki, który kikutem odpina zegarek, a nagle wpada wielki pies i liże nas po rękach!

    Aż prosi się ujrzenie całego świata, bo u nas nie ma wojny, a ile jest codziennego cierpienia i szoku spowodowanego nagłymi zajściami…w dwa dni zmarł uczeń (sepsa) oraz operowana roczna dziewczynka z Iraku. Właśnie był pogrzeb młodego człowieka, któremu wybranka ucięła głowę! Masz złą żonę...ciesz się, że masz głowę!

    Nie można zjeść, a zmęczenie sięga zenitu (12 g pracy bez wytchnienia). Na ten moment z włączonej kasety płyną słowa nagranego kazania: „po znoju czas na odpoczniecie.” Zapisuję to, aby pokazać jak Pan Bóg „mówi” do nas.

   Jeszcze nie wiedziałem, że w krótkim czasie ta moja łaska zostanie potraktowana jako urojenie! Chorobę rozpozna ówczesny prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, a obecny senator RP Konstanty Radziwiłł. Wystarczyły mu dwa słowa („mowa Nieba”) do zaocznego rozpoznania u mnie choroby psychicznej i zawieszenia mi prawa wykonywania zawodu lekarza.

    Wiszę tak od września 2008 roku do dnia dzisiejszego (23.09.2018), a w tym czasie kolega miał -serię wykładów o etyce - dla całego środowiska lekarskiego...za które mu płacono!

    Po znoju przyszedł czas na odpocznienie i tak jak zapowiedział Pan płacili za spanie od 22.00 do rana!

                                                                                                                                  APeeL

 

 

 

 

 

 

 

  1. 19.09.2007(ś) ZA PRZYNOSZĄCYCH UWOLNIENIE
  2. 18.09.2007(w) ZA PRAGNĄCYCH WŁASNEJ PRZEMIANY
  3. 17.09.2007(p) ZA POZBAWIONYCH HONORU
  4. 16.09.2007(n) ZA NIEWIERNYCH POWOŁANIU SWEMU
  5. 15.09.2007(s) ZA NIESFORNE DZIECI
  6. 14.09.2007(p) ZA DZIECI POZBAWIONE OPIEKI
  7. 13.09.2007(c) ZA WYNATURZONYCH
  8. 12.09.2007(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MAJĄ CZASU DLA BOGA
  9. 11.09. 2007(w) ZA UFAJĄCYCH W POMOC MODLITEWNĄ
  10. 10.09.2007(p) ZA NABIERANYCH

Strona 1329 z 2422

  • 1324
  • 1325
  • 1326
  • 1327
  • 1328
  • 1329
  • 1330
  • 1331
  • 1332
  • 1333

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 1448  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?