- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 777
Kończę dyżur w pogotowiu, budzą o 6.50 z zaproszeniem na Mszę św. o 7.30...zdążyłem, bo na czas przybył zmiennik. Podziękowałem Bogu Ojcu, bo zaczynam urlop, a w kościele spotkaliśmy się z żoną...”Tato! Tato! Dziękuję”.
To wielkie obdarowanie, ale przed Eucharystią ujrzałem prawdziwe obdarowanie, którym jest Wieczne Szczęście...nasze Zbawienie! Łzy zalały oczy, ponieważ łaskę wiary u mnie wymodliła żona i moje pacjentki. W ostatnim okresie pijaństwa Szatan chciał mnie zabić.
Dziękuję Najświętszemu Tacie za wszystko, a w tym czasie św. Hostia pęka na pół („My”). Popłakałem się, ponieważ właśnie siostra organistka śpiewała: „Oto jest Baranek Boży...kto Go w sercu godnie złoży, tego wieczne szczęście czeka!”
Serce i duszę zalał niewyobrażalny Pokój Boży, który trwał jeszcze o g. 9.00. To łaska Zbawiciela...dary ziemskie i dary od Boga Ojca, Najświętszego Taty, nie zawsze są sprzeczne ze sobą.
Z tej radości wróciłem na nabożeństwo wieczorne, a Eucharystia ponownie pękła na pół („My”). Cud. Cud...słodycz zalała duszę, serce i usta. Wyrwał się krzyk do Matki Zbawiciela: „bez pierworodnej zmazy poczęta, módl się za nami Królowo Święta”. Nie mogłem wyjść z kościoła.
Podjechałem pod mój krzyż, kwiaty były piękne, a ja całkowicie odmieniony wróciłem do domu. Przy pomocy Pana płynęła praca przy malowaniu i tapetowaniu (od 10-22.00).
Przed snem odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a w otworzonym „Poemacie Boga-Człowieka” trafiłem na pożegnanie Matki Bożej z Panem Jezusem umierającego św. Józefa. Zawsze zwracam się o pomoc do Opiekuna Św. Rodziny we wszystkich pracach. Sprawdź, a będziesz wiedział o czym piszę...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 855
O 3.00 padłem na kolana i w bólu prosiłem Boga Ojca o dobrą decyzję córki, która kupuje mieszkanie za nasze pieniądze. Nagle przypomniałem sobie, że dzisiaj są wybory. Piszę to, aby pokazać „duchowość zdarzeń” prowadzącą do odczytu intencji modlitewnej dnia. To zarazem Cud Pana, który mówi do mnie przez wszystko!
O 6.20 wybrałem się do punktu wyborczego i z płaczem ponownie prosiłem o dobry wybór córki...oddając jej sprawę Najświętszemu Tacie. Nie chciałem głosować na AWS, bo w ich szeregi nawciskano agentów i przemalowanych na różne sposoby, ale odrzuciłbym Krzaklewskiego i tych, którzy chcą tak jak ja.
Zarazem podziękowałem Najświętszemu Tacie za ojczyznę, pokój, dom i za wszystko. Większość nie rozumie bezmiaru łask, bo mieli to zawsze. Poprosiłem Boga Ojca o pociesznie żony, którą wiele lat dręczyłem pijaństwem, a ona w tym czasie modliła się za mnie. Groziła mi śmierć i nie czytałbyś tego grafomaństwa.
Rano z radia płynęła piosenka: „dzisiaj mam dobry dzień” i tak właśnie jest, bo dyżur w pogotowiu zaczyna się od wielkiej ciszy (zawsze jest bałagan). Po „urządzeniu się” w pokoju lekarza dyżurnego zrozumiałem jak niewiele jest potrzebne człowiekowi. Popłakałem się podczas zapisywania tych przeżyć, a serce zawołało: „Tato! Tato! Tato!”
Z przerwami odmawiałem moją modlitwę...później będzie tylko jeden wyjazd „na miasto” i kilka osób do ambulatorium. Nawet wypocząłem przy paleniu ogniska.
Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (05.04.2018) jeszcze raz zostałem zadziwiony, bo właśnie zaczyna się zjazd sprawozdawczo-wyborczy „mojego” samorządu lekarskiego (OIL w W-wie przy Puławskiej 18), gdzie zawieszono mi pwzl 2069345 w sierpniu 2008 r.
Za co? Za to, że poprosiłem w piśmie, które miało charakter świadectwa wiary o zwrócenie uwagi koledze psychiatrze z Gdańska (powalił krzyż i walczył z nowym). Jemu nawet nie zwrócono uwagi, a w tym czasie - „banda dwojga” (hrabia Konstanty Radziwiłł i Andrzej Włodarczyk) - zrobiła ze mnie głupiego.
Obaj naprzemiennie - przez dwie kadencje - okupowali stanowiska: w NIL prezesem był Kostek, a wiceprezesem Andrzej, a w OIL było odwrotnie. Na szczycie swojego „samorządowania” i „niezastąpialności” hrabia (obecny senator) miał 25 funkcji w strukturach Izby Lekarskiej. Po moim skrzywdzeniu nauczał etyki w „Pulsie” prowadzonym przez żonę pana Andrzeja.
Można powiedzieć, że mamy samorząd lekarski typu rodzinnego...tyle, że w wydaniu sycylijskim. Jego tradycję podtrzymuje obecny prezes Andrzej Sawoni, który chwali się reaktywacją tego tworu w stylu radzieckim. Prawdopodobnie chce umrzeć na stanowisku i trafić do salki pamięci w OIL.
Pan prezes ma b. dobre serce dla „swoich”. Jego kolega Krzysztof Makuch nie przeszedł w poprzednich wyborach, ale jeszcze dzisiaj jest wiceprzewodniczącym komisji do kontaktów zagranicznych („wycieczkowej”).
Na ten moment Pan Jezus mówi: <<O, poganie! Macie zwyczaj ogłaszania bogami wielkich ludzi /../ Nie zawsze jednak ci ludzie /../ są coś warci nawet jako ludzie. Ich wielkość bowiem wynika bądź to z brutalnej siły, bądź z ich ogromnej przebiegłości, bądź też z potęgi zdobytej w jakiś sposób. /../ Człowiek mądry widzi, czym one są: to zgnilizna rozszalałych namiętności.>>*
Ja przetłumaczę to na nasze: musisz sprzedać się, aby otrzymać stanowisko. Przykładem jest kolega Konstanty Radziwiłł, który jako katolik okazał się anty-krzyżowcem...w nagrodę jest teraz senatorem RP z poślizgiem jako minister od chorób.
Czy nigdy nie pomyślał o tym, że ma duszę i co będzie z nim po śmierci (60+). Chyba nie wie, że Bóg jest Panem czasu. Nie wie też, że im więcej otrzymujemy od Boga, tym więcej powinniśmy dawać...
ApeeL
* "Poemat Boga-Człowieka" Maria Valtorta ks. czwarta cz. druga str.278
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 815
Dzisiaj, gdy przepisuję tą intencję (19.11.2017) napłynął obraz Jacka Kurskiego, który po podskakiwaniu wrócił w pokorze do PiS-u i dzisiaj nie marnuje już swojego talentu. W analogii do niego - ja tak właśnie wróciłem - do Boga Ojca w połowie mojego życia (po 25 latach świadomego bezbożnictwa).
Inaczej jest z Michałem Kamińskim („Miśkiem"), który towarzyszył w wyborach Lechowi Kaczyńskiemu lub Romanem Giertychem - biegającym do „Stokrotki” i prawiącym farmazony - zamiast służyć RP.
Wróćmy do tamtego dnia, gdy wstawałem na Mszę św. o 7.00, bo wówczas moje serce zalała niewyobrażalna miłość miłosierna Pana Jezusa! To zawsze pojawia się nagle (w jednym błysku). W takim zaskoczeniu krzyczysz tylko z powtarzaniem: „Jezu! Och Jezu!!”
W takich chwilkach pragniesz tylko jednego...Ciała Zbawiciela (Eucharystii)! Zabierz mi teraz Kościół Święty z kapłanem, który ma łaskę Konsekracji! Po przyjęciu Chleba Życia Najświętszy Tata ukazuje mi Swoją Miłość do wszystkich złych ludzi (grzeszników)...kocha ich bardziej niż takich jak ja.
Wszyscy jesteśmy Jego Dziećmi, a przez to braćmi. Rozumie to każdy ojciec ziemski, który boleje z powodu odwrócenia swoich dzieci. W błyskach przepływali: uwięzieni z różnych powodów, marnujący życie, odstępcy...oszukani przez Szatana i zwykli ateiści oraz bluźniercy, których reprezentuje bezkarny tyg. „Nie” („wolność słowa”).
W tym stanie trafiłem do Domu Pana, a dzisiaj Pan Jezus mówił o Siewcy (Bogu), którego powołani przynoszą różny plon. Wielu pięknie śpiewa i chwali Boga graniem w orkiestrze, ale są to „wierzący niepraktykujący”, którzy sprawiają szczególny ból.
Poprosiłem, aby Tata objął moją córkę oraz wołałem: „Matko dobrych i złych obejmij także moją córkę”. Na ten czas Eucharystia pęka na pół (czeka mnie cierpienie), ale Pan Jezus będzie ze mną („My”). Radość dały piękne trzymające się kwiaty na „moim” krzyżu.
Na rogach ulic stały watahy alkoholików, a z telewizji wylewało się cierpienie takich rodzin, gdzie trwa znęcanie się i rozpadają się małżeństwa. Jakże jest trudno wyrwać się z takiej sytuacji i wrócić do normalnego życia...cóż dopiero do Najświętszego Taty! Wiem to, bo „zostałem wzięty z takiego rogu”...
W tym czasie w telewizji był program o łowcach duchów (czarna magia) z rzucaniem uroków...wielu kończy takie zainteresowania opętaniem. Cały świat przygotowuje się do wojny z terrorystami, biją się bracia w Pakistanie, a znakiem od Boga jest pielgrzymka Jana Pawła II do Kazachstanu.
W sercu pojawiły się elementy Królestwa Niebieskiego: śpiew ptaków, słońce, ciepło, dom jako namiastka Raju. Na ten czas Pan Jezus mówił do s. Faustyny, że Bóg brzydzi się grzechami, ale Jego hojność i miłosierdzie nie ma kresu dla żałujących grzeszników! Jak wielka jest radość w Niebie z powrotu każdego takiego grzesznika!
Podczas spaceru modlitewnego trafiłem pod potężny dąb, gdzie był przypięty łańcuszek z dwoma sercami...takie są serca nawróconych zjednane z Sercem Pana Jezusa (Love). Wróciłem na Mszę św. wieczorną, ale trwały rozproszenia, komuś włączył się telefon. Dziwne, bo Eucharystia ponownie pękła. Jutro są wybory, a to dla mnie dzień udręki, bo nadal jestem „wrogiem ludu”.
USA przygotowuje się do ataku („Sprawiedliwość bez granic”)...będą ofiary, cierpienia niewinnych ludzi, dzieci i matek. Podczas wizyty Jana Pawła II w Kazachstanie pokazano biedę i tęsknotę ludzi starych za powrotem do ojczyzny...tam nie mają kościołów tylko kaplice.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 628
Św. Mateusza
W środku nocy czytam „Poemat Boga - Człowieka”, gdzie Matka Najświętsza oczekuje narodzin Syna Bożego. Trafiłem na Mszę św. o 6.30, gdzie jest Zwiastowanie NMP oraz list św. Pawła Apostoła (Ef 4, 1-7, 11) o potrzebie postępowania zgodnie z powołaniem:
„Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany (...) W tych rzeczach się ćwicz, cały się im oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich.(...) To bowiem czyniąc i siebie samego zbawisz, i tych, którzy cię słuchają”.
Eucharystia pękła na pół („My”), bo w przychodni czekało na mnie 11 godzin pracy - bez wytchnienia! Nawet nie mogłem wyjść do WC!
Przypomniało się dzisiejsze zawołanie Pana Jezusa (Mt 11,28) "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię”. Zobacz jak Pan Jezus wszystko ma zapisane, bo teraz, gdy opracowuję ten zapis (05.11.2014)...biskup błogosławi mnie krzyżem z Częstochowy. Padłem na kolana i podziękowałem...teraz za możliwość przekazywania świadectwa wiary.
Zdążyłem na Msze św. wieczorną za syna (imiennik wspomnianego Apostoła), a Eucharystia pękła ponownie na pół, bo byłem bardzo umęczony i wprost zasypiałem. Jakże ważne jest nasze powołanie i godzenie się z nim (Apostoł Mateusz)...na końcu wszystkich ja jako lekarz z łaską wiary. Padłem umęczony...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1162
Wspomnienie Męczenników Koreańskich.
Zacząłem przyjęcia chorych wcześniej, trwał sztuczny tłok z różnymi prośbami. Pomagałem z serca: zagubionej babci, bezradnemu dziadkowi, pacjentowi z przewlekłym zapaleniem kości udowej, a biednej podarowałem plik leków - ku jej zadziwieniu.
Każdemu dawałem to, co mu się należało: chory po zawale prosi o wypełnienie druku do sanatorium - proszę bardzo! Przesuwali się ludzie mający różne problemy: ten ma uczulenie rąk, a tamten uporczywie kaszle, wielu nękają różne bóle...
Z telewizji popłyną obrazy: ptaszka podrzuconego do obcego gniazda, rodziny zastępczej, chorych z otępieniem wymagający opieki, a w czytaniach będzie wspomnienie o miłosiernym Samarytaninie. Podczas koronki przepłyną obrazy oddanych w sercu: matek dzieci niepełnosprawnych, babć poświęcających się w rodzinach, żołnierzy broniących bezbronnych oraz męczenników.
Przykładem takiego oddania w sercu dzieciom i rodzinie jest moja żona, która wszystko bardzo przeżywa. Dzisiaj grzeszna kobieta ucałowała nogi Zbawiciela i namaściła Go olejkiem. Eucharystia pękła na pół („My”), a moje serce zalała Miłość Pana Jezusa - nie można tego przekazać.
Przypomniał się plakat widziany w kościele „Totus Tuus”...”cały Twój” z ks. kard. Stefanem Wyszyńskim. Trwa akcja samarytan zbierających dary dla powodzian.
Dalej przykłady zawierzenia się Bogu, bo spotkałem siostrę zakonną, która poświeciła swoje życie Matce Zbawiciela oraz napłynęła odpowiedź Matki Bożej Aniołowi. Przepływają męczennicy i święci. Popłakałem się... APEL
- 19.09.2001(ś) ZA NAGLE OBDAROWANYCH DUCHOWO
- 18.09.2001(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH SZCZEGÓLNEJ OPIEKI
- 17.09.2001(p) ZA TYCH, KTÓRZY UZYSKALI DRUGIE ŻYCIE
- 16.09.2001(n) ZA CHCIWYCH
- 15.09.2001(s) ZA PRZESZYTYCH BÓLAMI
- 14.09.2001(pt) ZA TRAGICZNIE ROZŁĄCZONYCH
- 13.09.2001(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH NATYCHMIASTOWEGO WSPARCIA
- 12.09.2001(ś) ZA TYCH, KTÓRZY ODPOWIADAJĄ ZA ŚWIAT
- 11.09.2001(w) ZA OFIARY ZAGŁADY
- 10.09.2001(p) ZA GUBIĄCYCH SIEBIE