- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1303
Miałem wielki kłopot z odczytem tej intencji, a tak jest zawsze, gdy w grę wchodzi zarzut szatana, że: modlił się, bo miał tak zalecone!
Mój profesor teologii św. Paweł pytał dzisiaj kto i co może nas odłączyć od Chrystusa? Nic nie da utrapienie i prześladowanie oraz niebezpieczeństwo, bo „miła jest Bogu śmierć Jego wyznawców”. Pan Jezus na krzyżu pokazłą oddanie własnego życia z miłości do ludzi.
Nie ma to nic wspólnego z rozrywaniem się zamachowca-samobójcy krzyczącego „Bóg zwyciężył”. To szatan podsuwa taki typ śmierci dla Boga, a całe odium spada na „katotalibów”.
Człowiek normalny nie pojmie mojej miłości do Boga i Pana Jezusa, której namiastką jest stan zakochania się. Naprawdę nic nie odłączy nas od miłości Boga, która jest w Chrystusie. Rz 8
Te słowa nie nadają się do czytanie normalnym ludziom, bo większość pragnie życie, ale tylko na zesłaniu, bo wieczność dla nich to mrzonki.
Św. Hostia lekko pękła, a to zapowiedź czekającego mnie cierpienie. W domu wielokrotnie i w różnych sytuacjach „patrzył” Pan Jezus z Najśw. Sercem.
W "Naszym dzienniku" z 25 lipca 2014 r. natknąłem się na art. „Eucharystyczny kult Serca Jezusowego”. To moja łaska (mistyka eucharystyczna), a Alfons de Liguori beatyfikowany w 1816 r., a kanonizowany w 1839 r. połączył kult Najświętszego Serca Pana Jezusa z Eucharystią.
Święty wołał do Zbawiciela, a to słowa wprost z mojego serca: „Pozwól mi dzisiaj mówić do Ciebie, o Serce Najukochańsze mojego Jezusa, z którego pochodzą wszystkie sakramenty, a szczególnie ten sakrament miłości. Chciałbym ci oddać tyle chwały i czci, ile Ty, obecny w Eucharystii w kościołach naszych, oddajesz jej Ojcu Przedwiecznemu.
[...] O Boskie Serce, oświeć i daj łaskę poznania Ciebie każdemu, kto Cię nie zna. […] O Serce najczystsze, oczyść serce moje z wszelkiego przywiązania do stworzeń i napełnij je świętą miłością. Weź w swe posiadanie, o Serce najsłodsze, całe Serce moje, tak bym odtąd żył tylko dla Ciebie [...]”.
W ręku znalazł się maleńki zbiorek modlitw do NSPJ (z pism Małgorzaty Marii, św. Gertrudy i innych) pod tytułem „Boskie Serce Jezusa”. Popłakałem się, gdy w środku nocy trafiłem na słowa prośby, aby Pan Jezus przyjął w Swoim Serce wszystkie moje uczynki.
Tej bliskości nie można przekazać. Już wiedziałem, że będzie podana intencja, ale jaka? To wszystko trwało jeszcze następnego dnia...aż do Mszy św. wieczornej na którą zostałem nagle zaproszony!
Powiesz: po co chodzić dwa razy dziennie do kościoła? Pomyśl ilu chodzi 2-3 dziennie do pobliskiej knajpy lub klubu. No tak, ale wciąż to samo, a dzisiaj dodatkowo nudne czytania. Zrozum, że nasze ludzkie spotkania...tego samego dnia i w tym samym miejscu nie są takie same, bo rano byłeś w innym nastroju, a teraz jesteś napełniony radością.
Już podczas wchodzenia do świątyni poczułem wielką łaskę, a serce zalał pokój, słodycz i radość. Dodatkowo Mszę św. odprawiało dwóch „moich” kapłanów. Wspomniano patrona kapłanów, a właściwie proboszczów Jana Marię Vianney’a.
Moje serce zlało się z sercami czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa. To wielka łaska zjednania nas wszystkich z Sercem Pana Jezusa...wprost czułem promieniowanie, które nas łączy. Nie potrafię przekazywać rysunków, ale możesz sobie wyobrazić promienie, które oznaczają wzajemną m i ł o ś ć.
Wyraźnie czułem, że to był dar Pana Jezusa za przyjęcie zaproszenia i moje posłuszeństwo. Tego nie można przekazać, ale wyjaśniło się kuszenie przez złego, rozpraszanie i judzenie, bo niepotrzebnie dzwoniłem do prawników, izby lekarskiej i KEP-u. Ponadto traciłem czas na poszukiwanie taniego i dobrego tabletu, który Pan później da mi do ręki w jednej chwilce...
Popłakałem się, bo to całkiem inna Msza św. Serce zalało wielkie pragnienie bycia tutaj, wdzięczność za łaskę posiadania świątyni i kapłanów z Chlebem Życia. Poprosiłem Pana Jezusa o otworzenie serca kolegów-lekarzy z samorządu i członków mojej rodziny (spadek).
Jak Pan Bóg to wszystko układa? Padłem na dwa kolana podczas Eucharystii, która okazała się „manną z Nieba”, a siostra śpiewała: "serce moje weź, niech rozbrzmiewa pieśń, serce moje, duszę moją Panie Jezu weź”.
Nie mogłem wyjść z kościoła, a siostra dodała drugą pieśń (skąd miała takie natchnienie?): „pobłogosław Jezu drogi tych, co Serce Twe kochają. Niechaj skarb ten cenny drogi na wiek wieki posiadają”. Jednym słowem: doznałem zachwycenia miłością Bożą.
Dzisiaj, gdy kończę zapis i modlitwy Pan Jezus zaprowadził mnie na okładkę Newsweeka z 20 maja 2012 roku, gdzie jest zdjęcie Pana Jezusa i Matki Bożej z okrzykiem Jezus Maria Żydzi! (wpisz i zobacz). W miejscu Najświętszych Serc dano Gwiazdy Dawida... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1323
NMP Anielskiej
Na Mszy św. porannej szatan zaatakował mnie ze szczególną mocą. Zalał mnie nienawiścią, a wczoraj spowiadałem się z moich złości, bo chciałem w czystości poświecić dzień za tych, co mnie nienawidzą bez powodu.
Nie mogłem dojść powodu ataku szatana, bo nie wiedziałem, że dzisiaj jest tak wielkie święto Matki Bożej i zapomniałem o wczorajszej spowiedzi. Przede mną starsza pani powiedziała do córki, że dzisiaj jest NMP Anielskiej, a to sprawiło moje przebudzenie i wyjaśniło atak demona na moją głowę.
Spowiadasz się z danego grzechu, a ten atakuje tym właśnie grzechem z podwójną siłą i w myślach tracisz czystość, a przecież pragnę pozbycia się pogardy i nienawiści...jak śpiewa Kaczmarski. Inny piosenkarz właśnie śpiewał z przekorą „ja lubię jak ktoś mnie nie lubi, czemu nie”.
Smutek zalał serce, „patrzyła” figura MB Fatimskiej, a dreszcze przepływały przez ciało. Błyskawicznie poznałem intencję modlitewną dnia. Dodatkowo jest mi przykro, bo do kościoła na "moje" Msze św. przyjeżdża szwagier, b. wojskowy. Nie będę nic pisał, bo nie chcę dodatkowo grzeszyć.
Nie możesz podchodzić do Eucharystii z sercem pełnym nienawiści, ale z drugiej strony sam tego nie pokonasz, nie mając świadomości przyczyny ataku...nawet nie myśląc o tym! To śmiertelny bój w którym jesteśmy bezbronni. Tylko nie mów mi, że tak mi się wydaje, że to wszystko przypadkowe...
Zwycięstwo szatana polegało na tym, że z kościoła wyszedłem bez radości Bożej. Próbował ze mną rozmawiać stary towarzysz, którego chciałem w złości zapytać: co chce się wywiedzieć, ale opanowałem się i uciekłem.
Wczoraj czytałem w tyg. „wSieci” art. Łukasza Warzechy „Kuszący Japończyk”...skradziono mu nowy samochód z różnymi wartościowymi przedmiotami. To jeden z nielicznych prawych dziennikarzy, którzy piszą obiektywnie, a to oznacza ujawnianie machlojki rządzących.
Na pewno jest inwigilowany, ale nie ma tej świadomości, bo nie mieści się to w jego głowie, ponieważ nie robi nic złego. To całe clou systemu barbarzyńskiego. Wszystko wiemy o danej osobie i uderzamy w jej czuły punkt.
U nas nie ma dzikiego gangsterstwa, bo taka grupa wpadnie po kilku dniach. Wszystko organizuje mafia w rządzie...nawet schowa bandytów, sprawi, że „uciekną za granicę”. Za sprawne okradzenie takiego dziennikarza należy się dodatkowa nagroda.
Nie wspomniał słowem o kradzieży ze wskazaniem na jego osobę. Normalny człowiek ma ułożone w głowie: dobro / zło, a przecież widziałeś podczas przejmowania Krymu, że liczy się tylko bandytyzm.
W wielkim bólu odmówiłem moją modlitwę w intencji tego dnia. Sam doznałem takiego obrażenia, bo podczas przejeżdżania obok pijanych mężczyzn jeden z nich krzyknął na cały głos moje nazwisko. Z powodu uniesienia duchowego nie mogłem wrócić do domu, ale na zewnątrz nie mam intymności, bo przebiegają „aniołkowie”, patrzą, zaglądają.
Nie mam już swojego życia. Właśnie napadł na mnie pijaczek za którego modliłem się i wsparłem go w „chorobie”, ale dobroć u wielu wywołuje chęć wykorzystywania takiej osoby.
13.00 Ukoił 2-godzinny sen za który podziękowałem Bogu...chciało mi się płakać z powodu dobroci Taty. Za oknem masakryczny upał, a na mnie czeka kawa. Przypominają się podobne dni w których szatan nękał dzwoniącymi, pytającymi, wchodzącymi do żony i muchą, która z diabelską zwinnością atakowała tuż po przyśnięciu i sprytnie się chowała.
W tym czasie z telewizora płynęła moja ulubiona muzyka country, gdzie trafiam na słowa piosenki: nie mogę spać, nie mogę jeść, nie wiem, co mi jest, a to miłość...później zawał, a na końcu grzech.
Ja mogę jeść i spać, a wczoraj kapłan zmazał mi grzech. Aż chce się wołać za psalmistą (Ps 34): Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry. Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, Jego chwała będzie zawsze na moich ustach
. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1363
Po Mszy św. o 6.30 jest wystawienie Monstrancji z litanią do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Podjechałem samochodem, bo trzeba zapalić lampkę pod krzyżem.
Trwały rozproszenia, bo nie podoba mi się wkraczanie pań czytających, które siadają przed kapłanem w miejscu świętym...tak jakby były opłacane. Normalny człowiek, nawet najbardziej wierzący nie postępuje tak sztywno.
Nie przymuszany nie będzie zdolny przychodzić stale o 6.30 i pchać się do czytania. Niekiedy panie rywalizują w tej posłudze...jedna ma głos prof. Skrzyczyszyn, a inna maluje usta...jakby czytanie było dodatkiem do jej występu.
Dzisiaj Bóg upomina naród wybrany, że zostanie ukarany: „jeśli nie będziecie słuchać słów moich sług, proroków, których nieustannie do was posyłam (...) uczynię przekleństwo dla wszystkich narodów ziemi". Ci jednak pochwycili proroka za przekazanie im prawdy ze słowami: "Musisz umrzeć”! Jr 26, 1-9
Nic się nie zmieniło, bo w obecnej aferze podsłuchowej nie ukarano członków rządu („taśmy prawdy”), ale nagrywający muszą mieć ochronę policji, bo grożono im śmiercią. W serce wpadły słowa Ps 69 o tych, którzy mnie nienawidzą bez powodu.
"Silni są moi prześladowcy, wrogowie zakłamani (...) W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie. (...) Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie (...) Dla braci moich stałem się obcym”. Tak jest naprawdę, bo w tym mieście czuję się obcym, gorszym, niedobrym.
Dzisiaj jest rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, ale członkowie Peło zajęli wszystkie miejsca komitetu organizującego te uroczystości. To głupie i odrażające podsunięcie starej władzy, która wróciła. Wszędzie się panoszą i wynoszą, a w tym czasie atakują prawych Polaków.
Zobacz jak przebiegnie kuszenie, które jest dowodem na to, że szatan ma dostęp do przebiegu naszego życia...z wyprzedzeniem. Ja nie wiedziałem, że trafię ponowie do kościoła i to na litanię do NSPJ przed Monstrancją, a dodatkowo podejdę do spowiedzi.
To naprawdę śmiertelny bój...nawet kapłan mówił o tym, że pragniemy naszej poprawy, ale sami nie damy rady, bo trzeba wołać do Boga, modlić się i przy pomocy rozumu wybierać. Szkoda, że nie wspomniał o Eucharystii. Niestety, także wśród kapłanów nie jest doceniany Chleb Życia dający moc Bożą!
Szatan opóźniał moje wyjście i zalecał edytować świeży zapis! Zobacz mylące przeszkody demona:
‘Msza św. o 18.00 w pobliskiej kaplicy’, abym ominął te zdarzenia
‘zalecenie pójścia pieszo’, bo będę się modlił, a nie znałem intencji, bo była mylona!
Dobrze, że pojechałem rowerem, bo podszedłem do spowiedzi, aby w czystości ofiarować ten dzień, a podczas rozważań i litanii do NSPJ wołałem „za tych, którzy mnie nienawidzą”! Ciało Pana Jezusa było jak woalka, a słodycz zalała usta i serce. Napłynął pokój...
Dziwne, bo dzisiaj, gdy opracowuję ten dzień pomyłkowo odebrałem pismo z Okręgowej Izby Lekarskiej w którym zapraszają mnie na badanie psychiatryczne.
Błyskawicznie odpisałem, aby mieć pokój w sercu. Wyjaśniło się kuszenie złego, który w Przemienienie Pańskie pchał mnie do kancelarii adwokackiej. Dzisiaj napłynęło, że tą pomoc powinien zapewnić mi już dawno Rzecznik Praw Lekarzy.
Szatan wczoraj „pomagał”, a dzisiaj przeszkadzał w wysłaniu prośby...nawet wywrócił mnie na rowerze przed pocztą. Jednak zdążyłem na czas i podziękowałem za wszystko Panu Jezusowi. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1291
Z wielkim pragnieniem modlitwy wyszedłem na Mszę św. poranną, ale mimo orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, że nie wolno w nieskończoność inwigilować..."znajomy" przejechał na rowerze przed moim nosem.
Serce zalało rozproszenie, poszedłem inną trasą, ale wyskakiwali ochroniarze obiektów (6.20) i patrzyli na mnie ze zdziwieniem. Wielu dobrze żyje z tego, nic nie ryzykuje, nie wstydzi się fałszu, a ja nie mogę zaprotestować.
Przykro mi, że bracia Polacy śledzą mnie podczas chodzenia do kościoła, bo w głowach ich decydentów nie mieści się fakt, że ktoś może kochać Pana Jezusa! Taki mój los, ale najgorsze jest małpowanie wierzących w Kościele świętym. Katolicy służą niewiernym, a później przystępują do Eucharystii.
Aż proszą się słowa proroka Jeremiasza: „Biada mi, matko moja, żeś mnie porodziła, męża skargi (...) wszyscy mi złorzeczą. (...) Dlaczego mój ból nie ma granic (...)”.Jr 15
Pisałem w mojej krzywdzie do sejmowej komisji ds. służb specjalnych, a nawet do pani prezydentowej, ale wszędzie ubolewa się i udaje pomaganie.
W końcu sam prof. Marek Jarema w swoim warcholstwie uznał, że to wymaga obserwacji klinicznej, bo „skąd wiem, że jestem śledzony?”. Zobacz podłość Polaka, odznaczonego i utytułowanego lekarza, który miał 200 stron dokumentów z bezeceństwami, tych za których odpowiada jako konsultant krajowy.
A dzisiaj psalmista woła (Ps 146): Nie pokładajcie ufności w książętach, ani w człowieku, który zbawić nie może... Natomiast Pan Jezus ostrzega, bo „przy końcu świata” aniołowie „wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony”. Mt 13
Zobacz co zdarzyło się w ramach tej intencji;
1) W środku niedzielnego nabożeństwa przybyła lokalna Wioletta Villas, która nawet uklękła w drzwiach kościoła i przeżegnała się. Później chodziła z nonszalancją, a ja uciekłem, bo moja reakcja miała wywołać burdę. Wrogowie Polaków i naszej wiary nie mają żadnych skrupułów.
2) Właśnie w ten sposób wykorzystano b. proboszcza z Jasienicy ks. Wojciecha Lemańskiego, który wystąpił z prowokacją na zlocie młodzieży, gdzie ganił hierarchów i chwalił dziecko resortowe czyli Jurka Owsiaka. Kłania się książka „Agentura w kościele” z pytaniem dlaczego ten młody kapłan został proboszczem w Jasienicy.
3) Z kancelarii prawnej zamiast oceny złamania prawa w stosunku do mojej osoby przez OIL w W-wie przysłano mi elaborat o prawach jakie mi się należą!
4) Działania tow. Putina, który uśpił Zachód...teraz będzie wprowadzał na Ukrainę przebierańców niosących pomoc humanitarną.
5) W kablówce zabrakło telewizji Trwam (płacimy Vectrze 40 zł/m-c). Dzwonisz, odsyłają cię, tracisz czas i nerwy, a kiedyś w akcji nękania Polaków upominali się o 2 zł! Po piśmie zalecono „przeprowadzenie procesu automatycznego wyszukiwania kanałów na telewizorze”, ale wdowa lub staruszek sobie nie poradzi. Czy to jest akcja ogólnopolska...w różnych miejscach zmieniasz ustalony odbiór.
Jakby na zamówienie wpadł facet zakładający anteny Polsatu, bo taniej o 30 zł, ale nie powiedział, że w tym pakiecie nie ma telewizji Trwam!
6) Zaczynam zapis, a w ramach intencji Polacy krzyczą do przemawiającego prezydenta „Bula”: WSI-KGB, WSI-KGB, brak honoru, brak honoru. Nie dziwi fakt, że jego opcja z kolegą Januszem Palikotem żyje wspomnieniami i chce ukarać Antoniego Macierewicza.
7) W „Gazecie warszawskiej” donoszą o skazaniu Janusza Brauna na więzienie po przeszukaniu jego mieszkanie, prof. Nowak słusznie postuluje skasowanie telewizji TVN, a Peło jako najwięksi patrioci zajęło wszystkie miejsca w komitecie obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
8) Trafiłem na palikot.blog.onet.pl, gdzie we wpisie z 29.07.2014 broni się Ewy Wójciak, która obraziła papieża. Dałem komentarz (APEL) do tego bełkotu szatańskiego, że jest „biblijną, wierną imieniu i wolała stracić robotę niż duszę”. Pan poseł powtórzył tą głupią obronę 30.07.2014, gdzie krytykował sposób jej usunięcia („Wyrzuty sumienia Grobelnego”). Przekazałem jak uczyniono ze mną. Wejdź i przeczytaj...
Przez cały miesiąc uczęszczałem na nabożeństwa do NSPJ. Przykro mi, że na ostatnim nie zapalono świec przy Monstrancji i nie padło żadne słowo oprócz przeczytanej litanii do Serca Zbawiciela, a błogosławieństwo było bez gongu.
Na stoliczku jakiś prowodyr wyłożył ulotkę z napisem „Pieczęć Boga Żywego” oraz „Idziemy”, gdzie podczas bezeceństw, które mnie spotykały specjalnie dawali wywiady z Konstantym Radziwiłłem i Mieczysławem Szatankiem.
Nie interesowała ich obrona wiary i krzyża, a podlegają pod biskupa Henryka Hosera do którego specjalnie pojadę z moją krzywdą, bo był lekarzem... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1284
Nie planowałem Mszy św. porannej, którą kapłan zaczął odprawiać wcześniej. Dla mnie to duża przykrość, ponieważ lubię żegnać się z ludem i namaszczonym sługą Pana.
Dzisiaj Trybunał Konstytucyjny rozpatruje sprawę bezkarności inwigilacji Polaków przez 10 rodzajów służb, których nikt nie kontroluje. Z tego powodu byłem dodatkowo pilnowany w kościele jako szczególnie niebezpieczny. Władza lubi zniewolonych i ciemne politycznie masy, które uznają, że zło to urzędnicy, sędziowie, itd. a to tylko popychadła.
Jak to wszystko ujrzysz to nasza psychiatria stwierdzi, że masz urojenie prześladowcze, a wówczas sędzia wyśle cię na badanie psychiatryczne. Dlatego ks. Stanisław Małkowski miał stracić życie, a jego działania są ośmieszane (słuszny egzorcyzm przy Belwederze). Może moja sytuacja się odmieni, ale wątpię:
1) 25 lat trwa inwigilacja...i tak już chyba zostanie. Jakie prawo zezwala na takie dorabianie się na mojej osobie, bo za udawanie dzwonienia na rogach ulic, chodzenia za mną do kościoła lub z pieskiem...płaci nasze społeczeństwo.
2) Nie udała się fizyczna likwidacja "obiektu", a przeciętny człowiek nie zdaje sobie sprawy z szatańskiego pragnienia krwi Polaków...przez garstkę prawdziwie rządzących naszą ojczyzną. Po Smoleńsku zabito 200 znanych osób, a ilu zwykłych umarło „śmiercią naturalną”.
Przecież widziałeś tą metodę podczas „pokojowego” przejmowania Krymu. Agresorów - przebierańców witano tam kwiatami, ale nikt nie pamięta o tych, którzy żyli tam od dziecka i musieli uciekać lub tak jak Tatarzy znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
3) Zabito mnie duchowo przy pomocy funkcjonariuszy z Izby Lekarskiej oraz kolegów psychiatrów.
Zaocznie stwierdzono, że moja wiara w Boga i obrona krzyża to choroba, a udowodniono to w sposób gangsterski w komisji lekarskiej bez przewodniczącego! Kolega lekarz Medard Lech, funkcjonariusz publiczny z OIL w W-wie był na wczasach, a podpisał, że mnie badał (czerwiec 2008 roku).
Zawieszono mi prawo wykonywania zawodu lekarza, a koledze psychiatrze, dyrektorowi szpitala, biegłemu sądowemu, który "zaorał" miejsce święte nawet nie zwrócono uwagi!
Powinni za to odpowiedzieć karnie konsultanci ds. psychiatrii: prof. Jacek Wciórka (wojewódzki) oraz prof. Marek Jarema (krajowy), bo z urzędu odpowiadają za przestrzeganie rozporządzenia ministra zdrowia (czytaj zapis z 10 maja i z 29 czerwca tego roku).
Zamiast nadzoru sami brali w tym procesie, a mieli pełny wgląd do bezeceństw ich podwładnych. Miły prof. Andrzej Kokoszka udawał, że nie wie, co oznacza psychuszka. Zobacz do czego prowadzi zaprzedanie się władzy za nędzne stanowisko (prostytucja).
4) Zabito mnie duchowo, bo nasza psychiatria wciąż radziecka z urzędu traktuje wierzących w Boga jako chorych (psychoza), a inwigilowanych jako mających urojenie prześladowcze. Prawie 7 lat trwa karalny stalking, a w tym czasie towarzysze wmówili narodowi, że tak określamy nękanie telefonami.
W samorządzie lekarskim mamy prezesów, rzeczników odpowiedzialności i praw lekarzy, mediatorów i sędziów, komisje etyki. Szefowie jak za Bieruta całują sztandar Izby Lekarskiej (wierność etyce) i zaczynają wszystkie swoje nadzwyczajne zjazdy od Mszy świętej!
Na ten moment od Ołtarza Świętego płynie zapewnienie Boga: „(...) Będą walczyć z tobą, lecz cię nie zwyciężą, bo jestem z tobą, by cię wspomagać i uwolnić, mówi Pan. Wybawię cię z rąk złoczyńców i uwolnię cię z mocy gwałtowników". Jr 15
"Bóg jest ucieczką w dniu mego ucisku. / Od nieprzyjaciół moich wyzwól mnie, mój Boże, broń mnie od tych, co na mnie powstają. / Wybaw mnie od złoczyńców i od mężów krwawych. (...) Bo oto czyhają na moje życie, spiskują przeciw mnie mocarze, a we mnie nie ma zbrodni ani grzechu, Panie, bez mojej winy tu biegną, by mnie napastować". Ps 59
Na Mszy św. wieczornej z nabożeństwem do Krwi Pana Jezusa wolałem za tych, którzy nastają na moje życie, aby Pan Jezus pokropił ich Swoją Krwią. Wracałem odmieniony, a dusza śpiewała mi: „Niech będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament”.
Wieczorem czytałem art. Tomasza Łysiaka o prześladowaniu chrześcijan „Czas terroru” („Wsieci”), a teraz w ręku mam karteczkę ze słowami: „cenna przed Panem jest śmierć Jego wyznawców”.
Dla podobnych do mnie śmierć w takim momencie nic nie oznacza. Tego nie pojmie się bez łaski wiary, bo trzeba to przeżyć. Jerzy Urban mówił o ks. Jerzym Popiełuszce, że "sam pchał się na śmierć". Tak widział to człowiek - zwierzę.
Dopiero następnego ranka odczytałem intencję i w drodze do kościoła umierałem podczas odmawiania mojej modlitwy. Nie mogłem dojść do siebie jeszcze po powrocie do domu. Dobrze, że nie było żony, bo potrzebowałem być sam na Sam z Panem Jezusem... APEL
- 29.07.2014(w) ZA PRZYGOTOWUJĄCYCH POTRAWY
- 28.07.2014(p) ZA WOŁAJĄCYCH DO BOGA
- 27.07.2014(n) ZA BIEDNYCH Z BUSZU
- 26.07.2014(s) ZA TYCH, KTÓRZY ZNALEŹLI SIĘ W ŚMIERTELNEJ OPRESJI
- 25.07.2014(pt) ZA TYCH, DLA KTÓRYCH BÓG JEST RADOŚCIĄ ICH SERCA.
- 24.07.2014(c) ZA TYCH, DLA KTÓRYCH BÓG JEST ŹRÓDŁEM MOCY
- 23.07.2014(ś) ZA MATACZĄCYCH
- 22.07.2014(w) ZA MIGAJĄCYCH SIĘ OD SPOTKANIA Z JEZUSEM
- 21.07.2014(p) ZA PREZYDENTA UKRAINY PETRA POROSZENKĘ
- 20.07.2014(n) ZA TYCH, KTÓRZY CHCĄ MNIE SKRZYWDZIĆ