Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

08.04.2013(p) ZA PRZYNOSZĄCYCH OTUCHĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 kwiecień 2013
Odsłon: 972

    Człowiek z łaską wiary jest pełen zawierzenia Bogu i nie grzeszy smętkami. Szczególnie groźne jest zniechęcenie, które w nasze serca wpuszcza szatan. Zwykły człowiek zezłości się na Boga, ale wielu może upaść i nawet odstąpić od kościoła. 

    Wczoraj Pan Jezu objawił się św. Janowi: "Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni, i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani". Wszedł także przez zamknięte drzwi i pokazał przestraszonym uczniom Swoje ręce i bok: "Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam". 

    W nocy czytałem wizję Marii Valtorty z Ostatniej Wieczerzy w której Pan Jezus z apostołami śpiewał psalmy. Każdy intonował wers, a później wszyscy powtarzali pewne fragmenty i tak na zmianę. Łzy zalały oczy...    

    Niewiele trzeba, aby dodać otuchy innemu. Oto kilka przykładów, które Pan „zorganizował” na czas tej intencji:

1. Pacjent bierze regularnie leki od nadciśnienia, a ono wyskakuje! To człowiek małej wiary, przestraszony śmiercią. Powiedziałem mu, że nadciśnienie ma cztery okresy: w pierwszym pojawia się i dlatego kontrolujemy u zdrowych, w drugim raczej jest, w trzecim jest i są wyskoki (mimo leczenia), w czwartym zawsze jest wysokie. To wszystko jest rozciągnięte w czasie.  

2. Spotkałem dwie wdowy, które zamiast do kościoła chodzą codziennie na groby zmarłych mężów. Wyjaśniłem im, że zmarli potrzebują wsparcia, ale duchowego (Msze św.). Pocieszenia nie daje dusza zmarłego, ale Pan Jezus.

3. Trafiłem na pacjenta, któremu usunięto krtań i bardzo to przeżywał. Mówiłem mu o jego cierpieniu, które w skali ogólnej jest niewielkie. Poprosiłem, aby ofiarował wszystko na ręce Matki Bożej. Napisałem mu jak ma to „powiedzieć” w myślach. Dziękował, a mnie zaskoczyło jego zbliżenie do Boga.   

    Ja nie znam uczucia zniechęcenia, ale Bóg dał mi dzisiaj próbkę tej strasznej broni szatana. Stało się to nagle, bo przestał zapalać dwukrotnie reperowany piecyk gazowy. W ataku złego pojawia się ucisk w okolicy splotu słonecznego, może wystąpić ból wieńcowy (stąd nagłe zawały i zgony). 

    Kręciłem się bez celu, napadło mnie niepohamowane pragnienie, którego nie mogłem ugasić oraz złość na zapracowaną żonę, która przygotowywała poczęstunek dla kapłanów po kolędzie. W tym stanie: "nie pójdę na Mszę św."!

     W „Ex. reporterów” pokazano chłopczyka z rodzicami: ojciec zachorował na rdzeniowy zanik mięśni, a matka już cierpiała z powodu SM. Chłopczyk stał się całą podporą i cierpiał tylko z tego powodu, że nie mógł iść z ojcem na spacer i bawić się z kolegami.

     Po programie zalano ich pomocą: ludzie spłacili zadłużenie ich mieszkania, byli na wczasach rehabilitacyjnych, a chłopczykowi podarowano rower i zaoferowano naukę angielskiego. Ojciec płakał...

    Mnie dzisiaj pocieszył sen w którym pod „moim” krzyżem ujrzałem 3 wielkie amfory (nie wiem jaka jest ich symbolika). Złość ustąpiła, a na Mszy św. Pan Jezus w Eucharystii dał prawdziwą otuchę.  

    Przysłano też zawiadomienie, że moja sprawa (bój o krzyż) dotarła do parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania ateizacji Polski...

                                                                                                                                     APEL

 

 

 

 

07.04.2013(n) ZA INWIGILOWANYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 kwiecień 2013
Odsłon: 1124

     3.33  Pan Jezus w komputerze pokazał mi Swoje zmaltretowane przez oprawców...Święte Oblicze. Piszę to i chce się płakać, bo narzekam jako grzesznik, a tu Zbawiciel. Dziwne, bo 3 x zetknąłem się  z informacją o św. Rochu, którego oskarżono o szpiegostwo i zmarł w więzieniu mając 32 lata.

    Wyskoczył też zapis z 16.08.2011 za cierpiących dla sprawiedliwości, gdzie wiele fragmentów jest wyciętych ze strachu przed bojącymi się prawdy!

   03.04.2013 dałem komentarz-prośbę na Onet.pl Wiadomości. Polska: Kolegium ds. Służb Specjalnych pozytywnie o Łuczaku jako szefie ABW.

    Wejdź i przeczytaj, bo u nas nie ma żadnego śledzenia prawych ludzi, a ofiara naprawdę nie ma gdzie się zgłosić. Pamiętaj, abyś nigdy nie poszedł  z tym do psychiatry, bo jak odpowiesz na pytanie, które powtarzał konsultant krajowy ds. spraw psychiatrii...profesor Marek Jarema: a skąd wiem, że jestem inwigilowany? Tacy „lekarze” mylą powołanie do niesienia pomocy ze służeniem władzy. 

     Jeden udaje przewodniczącego komisji lekarskiej, bo widzimy się pierwszy raz, ale on już 5 lat temu zaocznie potwierdził w głosowaniu, że jestem chory psychicznie, bo przecież żaden normalny lekarz nie staje w obronie wiary i krzyża! 

  Drugi profesor udawał posła Kłopotka, a konsultant krajowy ds. psychiatrii, który odpowiadał za wszystkie bezeceństwa podległych mu placówek nie widział nic złego w tym, że jego kolega powalił krzyż Pana Jezusa, bo wcześniej prokurator stwierdził, że "krzyż to drzewo"!  

    Tacy "lekarze" powinni być usuwani ze służby zdrowia, bo sprzedają się za stanowiska i stają się prokuratorkami. Mam nadzieję, że straci tą poważną funkcję. Podobnie postępują forumowicze. Fox żartował z prześladowania przez służby...sugerując u mnie urojenie prześladowcze, ale nie zamieszczono mojej odpowiedzi:

    << Komentarz odbieram jako prowokacyjny żart, ale muszę stwierdzić, że okupanci są doskonali w szkodzeniu. Dzisiaj nie zabija się strzałem z bliskiej odległości, bo bardziej skuteczny jest stalking, który ma doprowadzić upatrzoną ofiarę do samobójstwa. (...) Jeżeli ktoś ma podsłuch i podgląd to mogą się z nim bawić jak kot z myszą.

    Służby specjalne to wielka łaska dla każdego narodu...tak jak policja, wojsko i straż. Z drugiej strony powstaje "państwo w państwie", a takim przykładem jest także Samorząd Lekarski. Powinien być skasowany, bo jest niezgodny z demokracją (przymus zrzeszania się)...

    Powiem jedno: żarty wobec struktury mającej wszechwładzę są nie na miejscu. Tak właśnie postępują psychiatrzy i kierują nieszczęśnika na leczenie. W ten sposób koledzy uczestniczą w dokonywaniu zabójstw duchowych i ja jestem tego przykładem...”. >>

   Czuję, że mam wołać do Boga za tak zaplątanych ludzi, bo dzisiaj jest niedziela Bożego Miłosierdzia. Dziwne, bo w TVN trafiłem na wszechobecnego pornoredaktora Marcina Mellera, który w loży szyderców („Drugie śniadanie mistrzów”) nudził z wazeliniarzami o donosicielach...czyli obywatelach wskazujących na nieprawidłowości.

    Nawet nie pisnął o groźnej agenturze, bo nie wolno tknąć „państwa w państwie”. Tak jest, gdy w dziennikarzu przeważa  strach i służalczość. Tyle wokół tych zniewolonych braci, a nikt nie słyszał o aferze łowców skór, narządów, soli drogowej i uboju zdechłych krów.   

    Od rana trwał bój o Mszę św., bo zły wskazywał inny czas, odległe kościoły, ale nic konkretnego. Zapytasz; skąd wiem, że to miała być Msza św. o 12.00? Wszystko poznasz po owocach. Wyszedłem i w drodze odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a serce zalał pokój.

    Następnego dnia, na spacerze odczułem bliskość Matki Bożej, a to jest nieprzekazywalne. Wówczas skurcz łapie serce, łzy cisną się do oczu, a dusza sama woła: „Matko Boża! Matko Pana Jezusa! Matko moja! Matko wszystkich! Ogarnij moich prześladowców i wyproś też ulgę dla inwigilowanych".

    Napływały obrazy tych biedaków...także przesłuchiwanych u nas przez Amerykanów. Ból duchowy trwał godzinę i bardzo koiły zawołania z mojej modlitwy. Przykro mi, bo szkodnicy opanowali ojczyznę i robią sobie żarty z Polaków...

    Przypomniał się też psalm 118 śpiewany przez solistę z neokatechumenatu: „Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny (...) Uderzono mnie i pchnięto, bym upadł, lecz Pan mnie podtrzymał (...)”...                                                                                                                                                              APEL

06.04.2013(s) ZA OZIĘBŁYCH DUCHOWO

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 kwiecień 2013
Odsłon: 1024

     Obudzono na czas i jadę na spotkanie z Panem Jezusem odmawiając zadaną „pokutę” po ostatniej spowiedzi. Dzisiaj, w nowennie do Miłosierdzia Bożego wypada modlitwa „za oziębłych duchowo”.

    Takie dusze najboleśniej ranią Serce Zbawiciela i Bóg czeka na nasze wstawiennictwo, aby zanurzyć ich w Swoim Miłosierdziu. Tak właśnie było ze mną. 

    W rozważaniu są ostre słowa, że te dusze są „podobne do trupów” i napawają Boga wstrętem. To prawda, ale układający modlitwę nie patrzył z punktu widzenia Dobrego Ojca, który nie ma takich odczuć dokąd żyjemy. Bóg złe dzieci pragnie przytulić. Wielu odmieni nawet moje dzisiejsze wołanie!

    Ja wiem o tym i współcierpię ze Zbawicielem, bo Bolesna Męka Pana idzie na marne, ponieważ większość ludzkości nie interesuje się zbawieniem i życiem wiecznym. Oni są centrum świata, Królestwo Niebieskie nie istnieje, a Sąd Ostateczny to strachy, które rozpowszechniają "czarni".

    Właśnie od ołtarza płynie czytanie o odwadze św. Piotra, który uzdrowił porażonego od urodzenia, a przesłuchiwany powiedział do przełożonych w świątyni: "Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga”? Dz 4, 13-21

    „O! Szczęście niepojęte, Bóg Sam odwiedza mnie”...św. Hostia sprawiła, że fala pokoju i słodyczy zalała moje serce, a w ustach pojawiła się nieznane uczucie. Nie mogłem wyjść z kościoła, tak bardzo zostałem odmieniony przez Komunię św.

     Wołałem do Matki Bożej i wprost podałem tych braci w Jej Ręce, aby przekazała ich Miłosierdziu Pana Jezusa. Tak się stało, że po Eucharystii trafiłem przed wizerunek MB Częstochowskiej. Wyszedłem zdruzgotany i krążyłem odmawiając moją modlitwę, która swoimi zawołaniami dawała wielkie ukojenie w tym współcierpieniu z Panem Jezusem. Tego nie można przekazać naszym językiem. Dopiero 7.00, a ja już tyle przeżyłem. 

     Pan pokaże mi dzisiaj przykłady dusz oziębłych duchowo:

- To, ci, którzy nie uznają kapłanów jako pośredników w naszym kontakcie z Bogiem! W wielkim uniesieniu wołałem za znajomego mechanika, którego diabeł odciągnął w ten sposób od Kościoła świętego. Nawet na Mszy św. za duszę własnego ojca nie przystąpił do Eucharystii. Wyjaśniłem mu błąd i wskazałem, że przyjmę za niego cierpienie zastępcze (niechęć do spowiedzi). 

- Koledzy  z Okręgowej Izby Lekarskiej w W-wie, którzy nie widzą nic niestosownego w zaczynaniu dzisiejszego zjazdu od Mszy świętej, a stanęli po stronie kolegi powalającego krzyż Pana Jezusa. Oto program ich dzisiejszej celebracji:

8.00 - Msza święta w Kaplicy na terenie Centrum Konferencyjnego Wojska Polskiego W-wa Żwirki i Wigury 9/13 

9.05 - wprowadzenie sztandaru

15.20 - wręczenie odznaczeń Laudabilis 15.30 - wręczenie medali im. prof. Jana Nielubowicza 15.40 - wręczenie wyróżnień i dyplomów Komisji Kultury, Sportu i Turystyki. Dziwne, bo oceniają sami siebie (bez pacjentów i środowiska lekarskiego)...

18.00 - wyprowadzenie sztandaru i zakończenie obrad.

- To także "wierzący inaczej", których przykładem jest nasz prezydent Bronisław Komorowski, bo jako katolik w sercu zezwala na grzeszne uszczęśliwianie innych (In vitro) oraz zabijanie dzieci szczególnej troski (z wadami, z gwałtu i zagrażającymi zdrowiu matki)...

- Psychiatrzy ateiści, którzy praktykują w kraju katolickim prowadzeni przez IPiN, gdzie króluje „naukowość". Jako lekarz określę ich nieukami duchowymi.

-  Kapłani traktujący powołanie jako zawód, a często służący „dwóm panom”.

-  Ci, którzy spotkania z Panem Jezusem traktują jako „obowiązek religijny”

-  Wierni w których nie ma wdzięczności nawet za ocalenie życia...znajomy, który uniknął śmierci nadal nie przystępuje do Eucharystii.

-  Pobożne niewiasty, które stary lekarz musi zapraszać na codzienne nabożeństwa! Jedna z nich, matka kapłana prawie krzyknęła, gdy powiedziałem, że w ciągu 10 lat straciła około 2 tys. spotkań z Panem Jezusem! 

    Wróciłem na Mszę św. wieczorną dla naszej Matki, bo wielkie są potrzeby ludzkości. Powtórzyło się poranne cierpienie duchowe. Prawie z płaczem odmawiałem ponowną koronkę do Miłosierdzia Bożego za oziębłych duchowo i wołałem, aby Matka Boża wymodliła dla nich łaskę przejrzenia...

                                                                                                                                     APEL

05.04.2013(pt) ZA MOICH NIEPRZEJEDNANYCH WROGÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 kwiecień 2013
Odsłon: 1098

    Obudzono na pierwszą Mszę św. a w drodze do kościoła...podczas odmawiania modlitwy ujrzałem dwa ciągi ludzkości: służących Bogu oraz Przeciwnikowi! Mówisz Bogu ‘tak’ lub ‘nie”...to główny podział ludzkości. Ogarnij cały świat i zobacz w wyobraźni tych ludzi. W obu grupach jest wielkie zróżnicowanie...

   Na szczycie ciągu diabelskiego mamy opętanych typu Hitlera, Stalina i Kimów, a poprzez  - odwróconych od Boga lub oziębłych duchowo - dochodzimy do prawych ateistów. Napłynął obraz znajomych spod ciemnej gwiazdy, których chciałbym ozłocić...czyli zaprowadzić do kościoła i Pana Jezusa!

    Lepiej żyje się ludziom prostym, którzy nie widzą tego cierpienia Boga Ojca. Przekazałem dzisiejszy dzień mojego życia, bo mam już odczytaną intencję. Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego sam zostałem przemieniony duchowo.

    Poprosiłem o Światło dla tych braci, o przemianę ich serc: „Panie! daj im Swoje Światło! Zmiłuj się nad nimi!”. Spotkałem proboszcza i powiedziałem mu o „blacharzach” z Mszy św. rezurekcyjnej, którzy przez cały czas żartowali.

    W kościele znalazłem dwie „perły”...białe paciorki od różańca. Przebieg duchowy dnia wyjaśni tą alegorię. Własnie od ołtarza płynie oskarżenie Piotra za to, że uzdrawia w Imię Boże. Tak właśnie o. Rydzyk musi się tłumaczyć przed KRRiT dlaczego chce nadawać dla katolików. 

    Przypomniał się sen symbolizujący owoc poprzedniej spowiedzi: przy konfesjonale zobaczyłem kłos bez ziarna oraz dwa puste koszyki. To prawda, bo to czas Miłosierdzia Bożego, a ja załatwiałem swoje sprawy. Podszedłem do spowiedzi, bo naprawdę pragnę pozbyć się niechęci do prześladowców, a sam nie poradzę.  

  Popłakałem się: „Dziękuje Ci Panie, że zostałem obudzony i przybyłem tutaj na Twoje zaproszenie”. Św. Hostia przyjęła postać laurki ("pochwała"), a wzrok zatrzymała figurka Pana Jezusa Zmartwychwstałego oraz obraz "Jezu ufam Tobie".

    W litanii do Najśw. Serca Pana Jezusa wołałem: „zmiłuj się nad moimi nieprzejednanymi wrogami”. Poprosiłem też, aby błogosławieństwo Monstrancją spłynęło na nich. Po wyjściu z kościoła zacząłem odmawiać moją modlitwę akcentując: ”Ojcze nasz...któryś jest w Niebie”. Wracałem wolno, a to znak przewagi duszy nad ciałem.

    Planowałem powrót na czuwanie wieczorne z odmówieniem specjalnych modlitw, ale trafiłem do pobliskiej kaplicy, gdzie przywitał mnie obraz Pana Jezusa Miłosiernego z oświetlonego pokoju na piętrze. Skuliłem się i kontynuowałem moją modlitwę.

    Ksiądz - dyrektor swoim zwyczajem dziękował za łaskawe przybycie wiernych, ale zmienił godzinę czuwania z 20.00 (bardzo dobra) na 18.00! Nawet to przegłosował, bo w kościele też jest demokracja. Jako jeden byłem przeciwny, ale kapłan tego nie zauważył.  Później nudził o działalności "Caritasu", ale nie odmówił litanii do Najśw. Serca Pana Jezusa!

    Natomiast nie zapomniał o ceremonii całowania relikwii s. Faustyny, której jest przykro z takiego przebiegu spotkania z Panem Jezusem Miłosiernym...w dniu kultu Jego Najśw. Serca! Miałem też próbę, ponieważ obok usiadła koleżanka, która stanęła po stronie powalającego krzyż Pana Jezusa, ale do Eucharystii przystąpiła.  

    Podczas ponownego błogosławieństwa Monstrancją przypomniałem sobie o perłach. Tak, bo dzisiaj miałem łaskę przeżycia tak pięknego duchowo dnia.

    Całą modlitwę skończyłem na kolanach, w środku nocy...w wielkim uniesieniu płynęła: ”św. Agonia” z koronką do 5-u św. Ran Pana Jezusa "za moich nieprzejednanych wrogów".

    Przypomniała się s. Faustyna, która przez dwie godziny leżała krzyżem tylko dla jednej siostry grzesznicy...                                                                                                                      APEL

04.04.2013(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ DOBROCI BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 kwiecień 2013
Odsłon: 912

     Dzisiaj wychodzę na pierwszą Mszę św. z sercem zalanym poczuciem Dobroci Boga Ojca. Większość kojarzy to z ratowaniem życia oraz pomocą w szczególnych sytuacjach. Jeżeli komuś wszystko się układa to uważa, że „ma szczęście” lub jest to wynik jego zapobiegliwości.

    Ja widzę tą Dobroć w codzienności...jak małe dzieciątko, którym opiekuje się tatuś. Właśnie wróciłem się po samochód, bo padał mokry śnieg, a to sprawiło, że trafiłem do mechanika, który stwierdził awarię łożyska. „Przypadkowo” wypadł przegląd samochodu główny i po 10 tys.!

    Od ołtarza kapłan przekazywał różne prośby, ale w moje serce wpadły słowa: „prośmy Dobrego Ojca”! Taki strzał duchowy poznaję po „skurczu” serca i zakręceniu się łez w oczach. To powtórzyło się podczas zapisywania przeżyć.

    Pan Bóg przychodzi do nas najczęściej niespodziewanie i wówczas daje nam odczuć Swoją Obecność...słuszne jest Jego Imię: „Ja jestem”. Wielu to dziwi, ale każdy wie, że Władek to ‘panująca sława’, Tytus to ‘dziki gołąb’, a Monika jest ‘samotną, jedną’...

    Wczoraj Piotr i Jan trafili na chromego od urodzenia, który prosił o jałmużnę. Piotr powiedział mu, „że nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!" I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go”. Dz 3, 1-10

    Ja chwalę Boga za radość, bo żona okazała się zdrowa, mam już nową protezę zębową, a samochód jest reperowany. Ten, co nie ma żadnej protezy uśmiechnie się, bo nie widzi głuchych, ludzi bez nóg i rąk, a nawet koszykarza, który stracił oko. Ile kłopotów mają niepełnosprawni na wózkach wymagających ich naprawy, a nie daj Boże wcześniejszej wymiany.

     Na tym tle wyobraź sobie krzyk i uwielbienie Boga po wstaniu inwalidy! Piotr wyjaśnił, że sprawił to Dobry Bóg, którego Syna zabili. Pan Jezus uzdrawiał wcześniej całe namioty tych nieszczęśników, którzy przybywali z daleka w nadziei na otrzymanie pomocy. To zrozumie chory, któremu żałują refundacji na lek ratujący życie!    

     Nie wiem dlaczego spotkała mnie dzisiejsza łaska. Może to wdzięczność za moje przyjmowanie cierpień zastępczych? Przeważnie jest tak, że ludzie wołają w czyjejś intencji odmawiając modlitwę, ale rzadko przyjmują cierpienie, które ma dana osoba.

    Przykładowo. Jakaś grupa woła za alkoholika lub narkomana. Wszyscy powinni poprosić o przelanie jego uzależnienia na nich. Przy okazji zapoznaliby się z tym cierpieniem, bo normalny człowiek nie  wie, co oznacza niepohamowane pragnienie picia wódki, zapalenie papierosa lub przyjęcia narkotyku.

    Ja poprosiłem o przelanie smutków żony i jej lęków na mnie. Tak też się stało. Żona została odmieniona, a ja mam kłopoty, wydatki i chodzę jak „nie swój”. Z tym, że mam świadomość, że to wynik pomocy Dobrego Boga, Jego Mądrości urządzenia duchowego - fizycznego naszego świata.

    Podstawą Dobroci Boga jest Miłość Miłosierna. To będę miał pokazane podczas podchodzenia do Eucharystii, gdy „spojrzy” Pan Jezus Miłosierny na tle świecącego krzyża oraz figura Pana Jezusa Dobrego Pasterza, a siostra właśnie zaintonuje:„Otrzyjcie już łzy płaczący”...

    Po Eucharystii, która odwracała się i zwinęła w zawiniątko (dar) nie mogłem wyjść ze świątyni. Słodycz zalewała usta i serce, a dusza wołała: „Jakże Dobry Jesteś Panie! Jakże obdarzasz każdego dnia!”.

    Ta radość mieszała się ze smutkiem rozstania oraz niewdzięcznością tego obdarowanego miasta. Prawie chciało mi się płakać. W drodze do domu wołam do Nieba w intencji tego dnia. Chciałbym zapalić Panu Jezusowi lampkę pod krzyżem, ale nie można tam dojść.

    Wróciłem na czuwanie, bo dzisiaj jest dzień za dusze, które głoszą Miłosierdzie Boże, a to także za mnie. Żona śpiewała z niewiastami i odmawialiśmy litanię do Miłosierdzia Bożego.

    Ponownie słodycz i pokój zalały ciało po Eucharystii. To Msza św. na ręce Matki Bożej, bo wiele jest ludzkich potrzeb, a ja byłem rodzynkiem wśród niewiast...jeden z trzech mężczyzn.

    Na zakończenie pasują tutaj słowa "Hymnu uwielbienia”, który dzisiaj dwa razy odmawiałem z ludem: „Chwała na wysokości Bogu /../ Chwalimy Cię. Błogosławimy Cię. Wielbimy Cię. Wysławiamy Cię. Dzięki Ci składamy /../”...                                                                                                APEL

  1. 03.04.2013(ś) ZA MAJĄCYCH RADOŚĆ Z ULGI W CIERPIENIU
  2. 02.04.2013(w) PRZYJĄŁEM CIERPIENIE ZASTĘPCZE...ZA ŻONĘ
  3. 01.04.2013(p) ZA PANOSZĄCYCH SIĘ POGAN
  4. 31.03.2013(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W ZMARTWYCHWSTANIE
  5. 30.03.2013(s) ZA DUSZE KAPŁAŃSKIE I ZAKONNE
  6. 29.03.2013(pt) ZA ZDRUZGOTANYCH ZABÓJSTWEM NIEWINNEGO
  7. 28.03.2013(c) ZA LAMENTUJĄCYCH PO ARESZTOWANIU ZBAWICIELA
  8. 27.03.2013(ś) ZA ZAŚLEPIONYCH OBDAROWANIEM
  9. 26.03.2013(w) ZA TYCH, KTÓRYM TRUDNO PRZYSTĄPIĆ DO SPOWIEDZI
  10. 25.03.2013(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE DBAJĄ O SWOJE ZBAWIENIE

Strona 942 z 2467

  • 937
  • 938
  • 939
  • 940
  • 941
  • 942
  • 943
  • 944
  • 945
  • 946

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 889

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?