- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 968
Znowu sypie śnieg. Idę na spotkanie z Panem Jezusem i odmawiam „Anioł Pański”. To naprawdę piękna modlitwa, którą kończy wołanie „Pod Twoją obronę”. Wzdychałem podczas wołania „Ojcze nasz” zaczynającego koronkę do Miłosierdzia Bożego.
Po burzy duchowej wyszło słońce i pojawiła się tęcza. Nawet natknąłem się na takie zdjęcie w Internecie. Po modlitwach zrezygnowałem ze spotkania z kolegą, bo „badanie” psychiatryczne to żenujące narzucanie ateizmu ubranego w wiedzę (psychomanipulacja), a właściwie jest dalszym znęcaniem się nad obrońcą krzyża.
Takie „badanie” niczym nie różni od dyskusji z senatorem Kazimierzem Kutzem („katolicy moralnie terroryzują resztę narodu”), profesorkami Senyszynową i Środziną oraz z racjonalistami. Właśnie na ich forum Robert Gburek pisze, że dałem się nabrać „przez nikomu niepotrzebny kościół”...
Dlaczego mam tłumaczyć się z nadprzyrodzonej łączności z Bogiem Ojcem i udowadniać łaskę posiadania wiary? Na takie badanie nie pozwala mi godność ludzka. Awaria samochodu potwierdziła słuszność decyzji podjętej po modlitwie.
Ponadto pragnę pokoju, który jest wielką łaską, a wszelka walka, dochodzenie swego niszczy ten Boży Dar. Świat nie zna tego pokoju. To nie jest brak wojny i spokój. To odczucie duchowe (odpowiednikiem jest nasze serce), które może mieć nawet żołnierz w Afganistanie.
Nic nie da uzyskanie sprawiedliwości, bo ona nie jest źródłem tego pokoju. Tego nie zrozumie normalny człowiek, bo Pokój Boży trzeba poznać osobiście. Stąd wynika niezrozumiałe „nadstawianie drugiego policzka”.
Dlatego katolik nie powinien walczyć, dochodzić swego i zawracać sobie głowę wszystkimi nędzami tego świata. Jednak w nas trwa rozłam (ciało / dusza), który trudno jest pokonać własnymi siłami. Ciało ciągnie do odwetu czyli uzyskania sprawiedliwości ziemskiej, a duszę do Nieba. Najlepiej obrazuje to mój stan przed oraz po zjednaniu z Panem Jezusem (w Eucharystii).
Lepiej być poniżonym i zalanym pokojem niż władcą całego świata. Wyobrażam sobie stan psychiki premiera (jego lęki), który nie szukał wsparcia u Boga. Wczoraj kobieta dzwoniła do studia „Bez ograniczeń” i stwierdziła, że powinien popełnić honorowe samobójstwo.
Piotr i Jan uzdrawiają porażonego, a moje serce znalazło się przy żonie, która ma trafić do lekarza. Eucharystia rozpłynęła się w ustach, ciężko wzdychałem i wracałem do domu powłócząc nogami: „Jezu mój! Słodki Zbawicielu! Cóż znaczymy bez Ciebie?”
Mojej sytuacji uniknął nawrócony ateista Andre Frossard, dziennikarz, pisarz pochodzenia żydowskiego (syn założyciela Francuskiej Partii Komunistycznej), bo wszystko ukrywał przez 30 lat (1935-1969). Dopiero po tym czasie dał świadectwo w książce: „Bóg istnieje, spotkałem Go”.
Biskup Grzegorz Ryś pięknie wyjaśnił to w „Faktach po faktach” (31.03.2013): „Bóg Jest Miłością. (...) Jezus zmartwychwstał (...), a ja Go znam jako osobę obecną w Eucharystii”.
Pan Jezus nie jest obrazkiem ani osobą opisaną w pamiętnikach. Każdy może to sprawdzić...wystarczy zawołać do Nieba i zapytać jak dziecko ojca ziemskiego.
Pasują tutaj słowa psalmisty (Ps 118): „Dziękujcie Panu, bo jest dobry” oraz „Dziękuję, Panie, że mnie wysłuchałeś”, które płyną także z mojego serca... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 930
Kłopoty to moja specjalność. Wówczas wchodzi we mnie duch działania. Innym opadają ręce, zalewa ich niemoc i opanowuje smutek, a ja czuję się jak człowiek, który musi bić rekordy lub wspinać się na wieżowce!
Wydarzenia z tej intencji najlepiej pokazałby film. Na początku trzeba przedstawić smutną niewiastę (tutaj żonę) z różnymi dolegliwościami...kręcącą się i zrywającą ze snu, a dodatkowo straszoną przez szatana („szpitalem” i „śmiercią”). Nic nie dawało moje pocieszanie, a nawet zapewnienie, że nie umrze.
Po jej prośbie zawołałem do Boga, aby jej smutki zostały przelane na mnie. Taka jest „technika” przyjmowania cierpienia zastępczego. Nie wiedziałem, że jeszcze tego dnia usłyszę pisk sprzęgła samochodowego (do wymiany), a wieczorem rozpadnie się proteza zębowa...podczas jedzenia krówki!
Kolega, do którego trafiłem - niewiele się zastanawiając - usunął mi dodatkowo dwa ruszające się zęby, a protezę zabrał do naprawy. Musiałem omijać znajomych, twarz zasłoniłem szalikiem, a podczas przyjmowania Eucharystii ubytek wypełniłem językiem. Teraz ja kręciłem się jak nieswój, a żona po wizycie u lekarki wzięła się za pranie, sprzątanie, a nawet kupiła mi lody!
Moje cierpienie zastępcze wywołało refleksję. Bóg Ojciec zna nasze problemy i w przyjęciu cierpienia zastępczego daje nam kłopoty, który i tak na nas czekały. Przecież mogłem połknąć złamaną protezę (udało się "skleić"), a sprzęgło mogło "paść" podczas dalszej podróży.
Na dodatek odebrałem list od profesora, który ma polecenie badania mojej wiary w Boga. Trwa to już 5.5 lat, ponieważ psychiatrzy ateiści nie potrafią odróżnić przeżyć mistycznych od psychozy (nieuctwo).
Przeczytałem też wezwanie do sądu w sprawie podziału majątku. Siostry zasiedziały się u rodziców, a teraz chcą przejąć spadek przez „zasiedzenie”. Tak określamy schedę czyli wcześniejsze korzystanie z majątku. Muszę się pomodlić, bo to jest śmieszne, ale prawdziwe.
Zasypało nas i zaskoczyło służby. Bóg pokazuje, że jesteśmy przygotowani do wojny z innymi, ale bezradni, gdy spadnie trochę śniegu. Prawie 100 tys. gospodarstw jest pozbawionych prądu, a to wielkie nieszczęście, bo trzeba doić krowy i schładzać mleko. To taki lokalny koniec świata!
Ogarnij świat potrzebujących reparacji. Kończę, a w telewizji mówią o sprzęcie, który jest produkowany tak, aby nawalił tuż po upłynięciu gwarancji. Zgasło też światło podczas przemawiania posła w Sejmie RP... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1084
W Wielki Czwartek TVP 2 (publiczna od domu publicznego) w pr. „Pytanie na śniadanie” pokazała głupią "artystkę" Margaret, która zrobiła teledysk z rozebranymi staruszkami. Nawet redaktorka dyżurna była zszokowana.
Na wczorajszej Mszy św. rezurekcyjnej w kompanii honorowej stało trzech „łańcuchowych”, którzy przez całe nabożeństwo gadali i uśmiechali się, bo obrzęd Mszy św. jest bardzo zabawny. Ciekawe czy tak zachowywaliby się na spotkaniu ku czci jakiegoś kacyka.
Ewa Wójciak obraziła Jorge Bergoglia wybranego na papieża Franciszka za donoszenie na lewicujących księży (kapusiów bezpieki). Jeżeli przyjąć, że „wujem” jest każdy donosiciel to trzeba zmienić nazwę naszej ojczyzny.
Janusz Palikot z intelektualistami broni tej p.... i pisze o linczu, a zarazem wspomina Jezusa z Nazaretu, który nie zalecał kamienować grzesznicy.
Siedziałem w nocy, ale zerwałem się na Mszę św. o 7.00. Napływały rozproszenia, a nawet złość. W Ew. była mowa o rozgłaszanej plotce, że wykradziono ciało Pana Jezusa. Dzisiejsza taca jest przekazywana na KUL, gdzie specjalnie dokonano różnych "inwestycji"...
Napisałem do bp. Grzegorza Rysia, bo w wywiadzie w "Faktach po faktach" powiedział, że u nas nie ma prześladowania katolików. Na ten moment senator Kazimierz Kutz stwierdził w „Rzeczpospolitej", że terroryzujemy moralnie resztę narodu. Zobacz co roi się w mózgu o przewadze lewej półkuli...
Eliza Michalik w „Super Stacji” rozmawiała z pastorem Kościoła Ewangelicko-Reformowanego i w diabelskiej retoryce stwierdziła, że zło świata jest sensowne wobec braku Boga. Jeżeli Bóg jest to dziwne, że tak się dzieje! Ta panienka z okienka ma wolną wolę, ale świadomie wybiera pogaństwo i wciąż prowokuje...
Przekażę Ci moją łaskę wiary i otworzę „Nie”, gdzie dano rysunek onanizującej się pani, która krzyczy „kocham Jezusa”. W „Faktach i mitach” przed Bożym Narodzeniem redaktorek naczelny napisał wstępniak: „Narodzenie Bachora”, a mój list do nich sprawił, że Google dała moje nazwisko przy stronie internetowej (stała na zakładającego z rodziny).
Trafiłem też na blog Armanda Ryfińskiego, który głupio pyta: „Jeszcze Polska czy już Katoland”? Przytoczę kilka zdań z mojego komentarza:
<< Przykre jest to, że obraża Pan uczucia religijne Polaków podobnych do mnie, bo jako człowiek XXI wieku nie jest Pan ogłupiony przez poglądy z czasów narodzenia Pana Jezusa ("Człowiek stworzył Boga").
Kiedy był Pan w kościele, bo głosi Pan, że na Mszy św. trwa agitacja polityczna, a tam kapłan podaje mi Cud Ostatni…Eucharystię.
Dlaczego nie pisze Pan o Kościele Scjentologicznym czy św. Jehowy. Kto Panu wydaje rozkaz atakowania wiary katolickiej? Proszę zająć się tymi, którzy duchowości szukają w głupich pozycjach (joga) i medytacjach.
Ostrzegam, bo ma Pan duszę, a jej istnienie nie zależy od Pana racjonalnych poglądów. Proszę, aby Pan nie angażował się w zdejmowanie krzyża Pana Jezusa. Ja taki podniosłem i od 25 lat opiekuję się tym najświętszym znakiem na ziemi. >>
Za protest w 2007 roku przeciwko powaleniu tego Drzewa Życia spotkał mnie odwet ze strony pogan przebranych w białe fartuchy... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 994
Pod kościół trafiłem z biciem dzwonów i ukazaniem się Monstrancji w drzwiach świątyni. Tak też spotkał Pana Jezusa Andre Frossard i doznał olśnienia.
Ten fakt nawrócenia ukrywał przez 30 lat, aby nie zostać wziętym za szaleńca. Później opisał to w książce wydanej w 1969 roku: „Bóg istnieje, spotkałem Go”.
Ja przekazuję moje doświadczenia duchowe "na żywo" i mówię Ci, że to Prawda! Nie obchodzą mnie opinie kolegów psychiatrów. Jak nazwać kontakt z Bogiem, który sprawia, że fala słodyczy zmieszanej z radością ma moc skruszenia każdego serca! Jeden raz poczujesz dotknięcie Boga Ojca, a już niczego więcej nie będziesz pragnął!
Co oznacza moje odczucie? To fakt, że Chrystus Zmartwychwstał i jest wśród nas. Ja Go znam z poczucia Jego Obecności oraz z połączenia w Eucharystii. Można to porównać do Ojca, który jest przy dzieciątku, a przytulenie oznacza takie właśnie zjednanie. Jednym słowem: Bóg to Miłość!
Procesja to wielka łaska Boga, bo idziesz z wiernymi za Panem Jezusem w Monstrancji. Tylko nie mów mi, że to tylko obrzędowość i tradycja religijna. Nawet teraz, gdy piszę dreszcz przepływa przez moje ciało.
Zobacz płaczących w Korei Północnej, wbiegających do morza za odpływającym Kimem. Wielu udaje, ale garstka autentycznie płacze. Tak jest też tutaj, bo wielu gapi się lub jest oddelegowana do posługi, ale ja idę z sercem uniesionym, gdy Panu Jezusowi gra orkiestra, palą się kadzidła i strzelają na wiwat.
Obserwatorzy gadają jak na 1 Maja, uśmiechają się, a nawet świetnie się bawią podczas odprawiania nabożeństwa. Same „łańcuchy” na szyi nie wystarczą, aby godnie uczestniczyć w Najświętszej Ofierze. Zdegenerowanym przez bolszewizm myli się uczestnictwo w Mszy św. z kompanią honorową ku czci jakiegoś kacyka. Tam na pewno zachowaliby powagę.
Ktoś, kto jest niewierzący i nie ma krytycyzmu do własnych przeżyć będzie śmiał się z picia wina przez kapłana i jego wycierania kielicha. Pomyślałem o małżeństwie hiszpańskim, które uciekło do katolickiej Polski, bo ich naród został opętany...
Bezpieka świątynna po naradzie ze starszymi dała żołnierzom sporo pieniędzy, aby rozpowiadali, że uczniowie przyszli w nocy i wykradli ciało Pana Jezusa. „I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego”. Mt 28, 8-15
Dzisiaj Pan Jezus Zmartwychwstały przyłączył się do uczniów blisko wsi Emaus. Opowiedzieli Mu o swojej sromocie i usłyszeli, że są nierozumni, bo nie wierzą w Pismo. Rozpoznali Pana, „gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im”. Łk 24, 13-35
Św. Hostia wywołała słodycz w ustach, której nie ma żaden pokarm, zwinęła się i rozpuściła. Około południa trafiłem na błogosławieństwo papieża Franciszka.
W „Super Stacji” Eliza Michalik rozmawiała z pastorem Kościoła Ewangelicko-Reformowanego, który stwierdził, że „nie mamy doświadczenia, bo nikt z żyjących nie przyszedł i nie powiedział, co to znaczy życie wieczne”. W tym czasie na ekranie ukazał się napis: „Koniec chrześcijaństwa?”.
W „Faktach po faktach” redaktor Piotr Marciniak oraz biskup pomocniczy Grzegorz Ryś z archidiecezji krakowskiej rozmawiali o naszej wierze. Redaktorowi zaprawionemu w manipulacjach nie wyszło, bo chciał udowodnić, że wierzący są nierozumni.
Wskazał też, że wiara w Objawienie Boże („jeżeli było”) ma korzenie pogańskie i wierzący wciąż nie mają całkowitej pewności, a teologowie mogą cofnąć nas w nicość! Jaka może być większa nicość od ateizmu (nie mamy duszy i gnijemy po śmierci).
Nie mógł pominąć opinii Barbary Labudy (o bogactwie hierarchów) oraz o. Wiśniewskiego (powołanie „Okrągłego stołu” na temat przyszłości Kościoła świętego). Nie zapomniał też o okropnym o. Rydzyku (obawa o utratę monopolu władzy).
Biskup dawał piękne świadectwo wiary, ale nie wspomniał o przeciwniku Boga, Szatanie, który krąży jak lew ryczący! Zdziwiłem się, gdy stwierdził, że katolicy w RP nie są prześladowani, bo w Nigerii palą ich żywcem.
Pan Jezus Zmartwychwstał i sam możesz to sprawdzić: zawołaj do Nieba. Telefon bezprzewodowy (myśl) nic nie kosztuje! Bóg jest prawdziwym Ojcem w Trójcy Jedynym. Jego Obecność jest inna niż Pana Jezusa lub Ducha Świętego.
Cały dzień czytałem dodatek do "Gazety polskiej' o Królestwie Niebieskim, a z tvn.religia.pl przysłano życzenia ze zdjęciem drabiny do Nieba!
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1089
Szatan nie lubi modlitw za kapłanów, którzy czynią Cud Ostatni...konsekrują św. Hostię. Naprawdę nie będzie już większego.
Bestia ma wielką moc i jego słudzy (fałszywi prorocy) mogą czynić różne znaki, a nawet cuda wywołujące strach i zniszczenie. Tylko Światło Boże pozwala odróżnić tych przebierańców. Dla mnie miarą jest ich stosunek do Mszy św. i Eucharystii.
Takim potworkiem w Kościele świętym jest neokatechumenat, którego zadaniem jest „łowienie zagubionych”, a w rezultacie odciągają wierzących od Mszy św. i Eucharystii! To celebracje zamiast liturgii. Nabrano na to naszego papieża, a proboszcz popiera tych rozbijaków („posłuszeństwo hierarchii, bo można stracić stanowisko”).
Pojechałem poświęcić pokarm. Nowy kapłan zmuszał grupy wiernych z koszyczkami pełnymi jedzenia do odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego. Pan Jezus w grobie i Monstrancja były dodatkiem do tego bałaganu. Bogu nie są potrzebne modlitwy ustne w wielkim zamieszaniu.
Uciekłem i kręciłem się, robiłem zakupy, a podczas skręcania do stacji benzynowej pomyliłem wjazd i zatrzymałem się przed wyjeżdżającym za którym była policja. Zablokowałem też podjazd do sklepu, a na przejściu dla pieszych zza samochodu wyskoczyła dwójka dzieci.
Pod domem zgubiłem lek żony i straciłem pokój, bo musiałem go odkupić. Dodatkowo nękano nas telefonami z życzeniami i biadoleniem na zdrowie. Co ludzi niewierzących obchodzą święta katolickie?Ten czas był "zorganizowany" przez szatana, aby odciągnąć mnie od skupienia i modlitwy.
Wieczór. Misterium. Płonie ogień, a kapłan śpiewa o łasce Boga, który wyprowadził nas z Egiptu. W tym czasie stałem przy krzyżu, bo tamte ofiary zastąpiła śmierć Pana Jezusa.
Wróciłem na czuwanie i zakończyłem moją modlitwę. Młodzież śpiewała, a serce zalewało ukojenie. Przeniosłem się do grona apostołów, rozproszonych w oczekiwaniu na zmartwychwstanie. Minęła godzina na kolanach, a ja nie mogłem wyjść. „Tak dobrze Panie z Tobą”...
Wczoraj prosiłem, aby smutki żony przepłynęły na mnie i tak się stało, bo podczas jedzenia krówki złamałem protezę zębowa, a samochód po rozruchu zaczął piszczeć (sprzęgło do wymiany)! Naprawdę byłem smutny, bo jak jeść smakołyki i jak podejść do Eucharystii? APEL
- 29.03.2013(pt) ZA ZDRUZGOTANYCH ZABÓJSTWEM NIEWINNEGO
- 28.03.2013(c) ZA LAMENTUJĄCYCH PO ARESZTOWANIU ZBAWICIELA
- 27.03.2013(ś) ZA ZAŚLEPIONYCH OBDAROWANIEM
- 26.03.2013(w) ZA TYCH, KTÓRYM TRUDNO PRZYSTĄPIĆ DO SPOWIEDZI
- 25.03.2013(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE DBAJĄ O SWOJE ZBAWIENIE
- 24.03.2013(n) ZA ROZRADOWANYCH PRZYBYCIEM CHRYSTUSA KRÓLA
- 23.03.2013(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH PORUSZENIA SUMIEŃ
- 22.03.2013 (pt) ZA TYCH, KTÓRYM BÓG DAJE SZCZĘŚCIE
- 21.03.2013(c) ZA TKWIĄCYCH W MARAZMIE DUCHOWYM
- 20.03.2013(ś) ZA ŻYJĄCYCH POŚRÓD PRZEWROTNYCH