- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 968
Dzisiaj Pan Jezus wjeżdża do Jerozolimy. Przenieśmy się na ten czas do tego Świętego Miasta w wizji Marii Valtorty.
Król Wszechświata usiadł na źrebięciu osiołka pokrytym płaszczami bogatych pielgrzymów. Ktoś ukląkł i zrobił ze swoich pleców stopień. Izaak trzymał wodze, a obok szedł Piotr. Lud z okrzykami rzucał kwiaty, gałązki oliwne i palmowe, które utworzyły dywan. Ktoś rzucił płaszcz, a wszyscy w ten sposób usłali drogę.
Ścisk i przepychanki, jakiś ojciec trzymał synka „na barana”. Pan Jezus zatrzymywał się i jak papież Franciszek głaskał i błogosławił dzieci podawane przez matki. Żołnierze rzymscy wsparci na swoich włóczniach obserwowali z uśmiechem ten dziwny pochód króla siedzącego na ośle otoczonego ludem bez broni i krzyczącego: „Pokój! Pokój!”.
Pojawili się tez faryzeusze i uczeni w Piśmie krzyczący do Jezusa, aby uspokoił lud, bo jedynie Bogu wołamy ‘hosanna’. Po wejściu do Świątyni Zbawiciel ponownie przegonił handlarzy, powywracał stoły i jednym gestem uzdrowił wszystkich nieszczęśników.
Entuzjazm udzielił się także przerażonym Apostołom, którym tryumf dodał pewności. Ten opis wyraża piękny obraz z tytułem „Hosanna”, który znajduje się na tablicy ogłoszeń naszej parafii. Jakże człowiek potrafi to wyrazić.
Dzisiaj w Kościele świętym popłyną czytania opisujące przebieg Bolesnej Męki Zbawiciela, a ja w sercu mam konflikt, bo to dzień chwały Boga.
Św. Hostia wywołała smutek, który napływał w sekundowych błyskach podczas pieśni: „ludu mój, ludu cóżem ci uczynił” oraz „Pan Jezus umiera”. Moje serce doznawało wstrząsu, łzy zalewały oczy, bo poczułem odpowiedzialność za innych.
Większość ludzi nie dba o swoje zbawienie, a święta kojarzy ze stołem, rodziną i przyjemnościami. Taki kult utrwala TVN, która nadaje dla Polaków. Nawet nie wspominają o świętym czasie, który nadchodzi. Ta tuba „barbarzyńców” całe dnie gotuje i celebruje sama siebie...
Relacjonowali wybór papieża tak jak wybór prezydenta lub mecz piłkarski z nadzieją, że na tronie Piotra zasiądzie jakaś czerwona marionetka. Teraz uczestniczą w szerzeniu niezadowolenia z wyboru papieża Franciszka, który mówi o korupcji, a to oznacza brak rozgrzeszenia dla defraudantów i mafiosów.
Jakże chciałbym z okrzykami „hosanna” wprowadzić Pana Jezusa na tron Króla Polski, bo giniemy pod rządami wrogów, którzy wrócili. Wprost widzę siebie kroczącego przed osiołkiem z Królem naszego narodu.
Nie uczestniczyłem w Drodze Krzyżowej, która prowadziła przez miasto, bo to dzień radości i przeżycia związane z prowadzeniem Pana Jezusa na śmierć nijak nie pasują. Nie wiedziałem, że ciężki krzyż będzie niosła...żona!
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1131
Przed snem oglądałem reportaż ze spotkanie z kobietami przebywającymi w więzieniu, które odprawiały Mękę Pana Jezusa. Płakały, bo tęskniły za najbliższymi. Jedna w desperacji zabiła męża alkoholika znęcającego się psychicznie nad całą rodziną.
Przypomniał się czas, gdy sam piłem alkohol...otwierałem barek, a tam „witał” mnie krzyżyk położony przez żonę, a ja czułem się jak złodziej łapany za rękę. Te nieprawości z mojego życia zostały już zmazane przez Miłosierdzie Boże.
W nocy oglądałem rozmowę Kuby Wojewódzkiego z Abelardem Gizą z kabaretu Limo, który głupio szydzi z wiary katolickiej. Kubuś Parchatek też próbował się popisywać, ale został poskromiony i teraz radzi, aby nie żartować z Pana Jezusa tylko z Allacha, bo Giza ma wygląd muzułmanina.
Podobnie było z Kubą Wstrętnym i Mariuszem Gzylem z „Super Stacji”, którzy małpowali Mszę św. i Eucharystię. Donosiłem na nich, a nawet ostrzegłem panią prokurator, że odpowiedzialność przed Bogiem spadnie na nią, bo ja nie mam żadnych możliwości interwencji.
Tak samo jest z kolegami katolikami z Izby Lekarskiej, którzy nie zareagowali na barbarzyństwo psychiatry opętanego nienawiścią do Boga i krzyża Pana Jezusa. Jak zareagowałby na moją sprawę ubecki „Wprost”, który właśnie zaatakował arb. Sławoja Leszka Głódzia.
Arcybiskup pasował rządzącym do ich celebracji, gdy występował jako sługa Pana Jezusa w mundurze wojskowym (jedność tronu i ołtarza). W naszej okolicy też jest taki kapłan pułkownik z szemraną przeszłością...nawet mówi piękne kazania.
Ciekawe, co w sprawie lustracji kapłanów zrobi nowy papież, który poznał sługi Pana Jezusa kłaniające się czerwonemu dworowi. Towarzysze coś wiedzą, bo następcę św. Piotra pozwolili nazwać ch....! Dodatkowo to słowo włożono w usta zaprzedanej poganom niewiasty dyrektorki Ewy Wójciak.
Zerwałem się i pobiegłem na spotkanie z Panem Jezusem, ale nie docierały czytania i słowa psalmu. Rozpraszali pilnujący oraz brudna i zimna świątynia z pojemnikiem na wodę święconą pełnym kurzu z komarem. Przykro mi, bo kościelny nie nadaje się do posługi w tak świętym miejscu.
Dzisiaj Pan zebrał Izraelitów i zapowiedział, że „już nie będą się kalać swymi bożkami i wstrętnymi kultami, i wszelkimi odstępstwami. Uwolnię ich od wszystkich ich wiarołomstw (...) oczyszczę ich i będą moim ludem (...) wszyscy oni będą mieć jedynego Pasterza, i żyć będą według moich praw (...) Ja będę ich Bogiem (...)". Ez 37, 21-28
Podczas konsekracji prosiłem Pana Jezusa o poruszenia sumień moich prześladowców. Eucharystia odwracała się w ustach, a to oznaczało, że czeka mnie dobry dzień.
Nawet nie zdenerwował mnie prowokacyjnie stojący radiowóz policyjny (na chodniku, za rogiem), który później „przepuścił” mnie na najbliższym przejściu. Po zjednaniu z Panem Jezusem jestem człowiekiem niezdolnym do nienawiści, złości, a nawet niechęci.
Trwała pogada ducha, odeszły wszystkie słabości, a serce zalewała miłość, moc i radość życia. W tym stanie śpiewałem pieśń o Panu Jezusie, Baranku bardzo cierpliwym, który na krzyżu Swoje ramiona i w ten sposób zgładził także moje nieprawości.
Koniec. Sięgnąłem do kieszeni po pieniądze, a tam ulotka „Rachunek sumienia”, którą wczoraj zabrałem z kościoła...! APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1168
Dzisiaj jest zimno, wieje i sypie śnieg. Jakby na ten moment czytam zapis, gdy w takiej pogodzie staliśmy pod zamkniętymi drzwiami świątyni, a w jej środku siedział już dziadek...
Głośno krzyknąłem; „nie znam was”! Każdy wiedział o co chodzi, bo szeroka jest brama prowadząca do zatracenia, a wąska furtka przez którą wchodzi się do Królestwa Niebieskiego.
Z garstką wiernych i śpiewających Panu przychodzi pochylona przez czas staruszka. Z zostawionej przez kogoś książeczki czytam; „Wielbić Pana chcę, radosna śpiewać pieśń”. Naprawdę takie jest dzisiaj moje serce.
Płyną obrazy z Apokalipsy, wizja sądu i 144 tys. wybranych. Tyle lat przychodzę tutaj, a właśnie dzisiaj wzrok zatrzymało Tabernakulum z dwoma Aniołami Stróżami po jego bokach. Przypomniało się pytanie wnuczka;
- Gdzie mieszka Pan Bóg?...nie wiedzieliśmy, co odpowiedzieć, bo każdy myśli o Niebie
- Nie wiecie?...w tym małym domku, w ołtarzu.
Tak, to prawda, bo tam jest Chleb Życia. To prawdziwe Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa...”jak wielki cud Bóg uczynił, że Swe Ciało w chleb przemienił”.
Dzisiaj, gdy to opracowuję w Tv Trwam trafiłem na papieża Franciszka podczas Konsekracji oraz na podobny moment z Mszy św. w innym kościółku. „Rycerz Niepokalanej”, którego odebrałem na poczcie na ostatniej stronie reklamował wszystko związane z Eucharystią.
Popłakałem się, bo po wczorajszym marazmie z poczuciem bliskości śmierci wróciła Obecność Pana Jezusa. Po wejściu do kościoła wzrok zatrzymała zakrwawiona ręka zasłoniętego Zbawiciela.
Dzisiaj Żydzi porwali kamienie, aby zabić Pana Jezusa za to, że będąc człowiekiem uważa siebie za Boga. Na to otrzymali odpowiedź, że: „choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu". J 10, 31-32
Popłakałem się podczas pieśni po Eucharystii:
„Jezu Chryste, Panie miły, Baranku tak cierpliwy.
Wzniosłeś, wzniosłeś na krzyż ręce swoje, gładząc nieprawości moje".
Głowa bezwładnie opadła mi na kl. piersiową i nagle znalazłem pod krzyżem Pana Jezusa na Golgocie. Ja jestem w lepszej sytuacji od uczniów, bo wiem, że Pan zmartwychwstał i teraz jest w moim sercu, a to sprawia wielką moc. „Jezus, Jezus na krzyżu umiera. Słońce, słońce jasność swą zawiera”.
Wróciłem na drogę krzyżową z dziećmi, którą ofiarowałem za żonę, bo jutro ma urodziny. Podczas rozważań przepływały zdarzenia z czasu naszego małżeństwa, jej umęczenie i cierpienia. Prosiłem Boga, aby wszystkie jej grzechy przelał na mnie, a Matkę Pana Jezusa, aby była przy jej śmierci.
Na zakończenie spotkania ze Zbawicielem proboszcz zaintonował: „O! Szczęście niepojęte, Bóg Sam odwiedza mnie”... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1135
Marazm z greckiego to ‘osłabienie, wycieńczenie’. Ten stan najlepiej znają lekarze u pacjentów z zanikiem kory mózgowej, który objawia się otępieniem, a kończy osłupieniem.
Żona wyjątkowo mówiła, że nic jej się nie chce, a w TVN 24 pokazano leniwe niewiasty, które żyją w brudzie. Dzisiaj sam jestem ofiara marazmu fizyczno-duchowego, ale skoncentruję się na stronie duchowej tego ‘zastoju i apatii’.
Przykładem tkwiących w marazmie duchowym są Żydzi, którzy nie rozumieją słów Pana Jezusa, bo biorą wszystko dosłownie i do dzisiaj dziwią się: jak można żyć na wieki? Przecież: „Abraham umarł i prorocy (...) Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama (...) Kim Ty siebie czynisz? (...) Zanim Abraham stał się, Ja jestem". Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Rdz 17, 3-9
W drodze na Msze św. poranną napłynął widok kuli ziemskiej i ludu wyprowadzonego z Egiptu. Wprost ujrzałem podział idący od nieba; na dzieci ciemności i światłości. Ludzkość sama prosi się o unicestwienie.
Już dawno nie byłoby świata, gdyby nie garstka wołających do Boga z różnych zakątków świata. Nasze wołanie powstrzymuje karzącą rękę Boga Ojca. Wystarczyłaby tylko moja modlitwa z serca, bo tak wielkie jest Miłosierdzie Boże.
Przykro, bo w kościele o tej porze jest garstka, a Pan Jezus skarży się w pieśni: „Ludu mój ludu cóżem ci uczynił?”. Oto przykłady dusz dla których wszystko jest ważniejsze od własnego zbawienia:
- natknąłem się na zapraszanego do kościoła, który odpowiedział z wielką złośliwością: „kto się modli, ten się podli”. Zdziwiłem się, bo później przychodził na poranne Msze św. ale szybko wrócił do normalnego życia, a jest w wieku „odlotowym”.
- minąłem regularnie czekających „na mleko prosto od krowy”, kupujących codzienną prasę oraz wyprowadzających pieski.
- spotkałem gasnącego w oczach, który jeszcze niedawno był ważny, a dzisiaj idzie pochylony i ledwie powłóczy nogami...
- przypomniał się kolega, któremu proponowałem zawiezienie do kościoła, ale nie przyjął zaproszenia.
- w tej grupie są też mieszkający blisko świątyni, którzy chodzą do kościoła tylko z obowiązku.
Ja dałem przykład ludzi wierzących, których znam i których "spotkałem" w drodze do kościoła. Nie wspominam o ateistach i wrogach Boga, bo to szalejące oceany.
Mojego stanu nie zmieniła Msza św. wieczorna. Nie miałem najmniejszych przeżyć duchowych i przez cały dzień nie byłem zdolny do niczego. Jest pewne, że cała łaska spłynęła na potrzebujących... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1136
Człowiek, który dąży do świętości swojej duszy przechodzi katusze w obecnym życiu. Nie chodzi o jakieś cierpienia fizyczne, ale o to, że trudno jest pojąć dlaczego ludzie są przewrotni.
Z drugiej strony napłynął czas, gdy byłem człowiekiem normalnym. Sprzedawałem akordeon, który miał zepsute registry. Kupujący zasłuchał się w piękną grę specjalnego grajka. Właśnie kolega lekarz znosi na piętro dywany, aby ukryć zniszczoną podłogę sprzedawanego mieszkania!
Ogarnij przekręcone liczniki w samochodach, domy z fałszywymi dokumentami, a nawet zrywane umowy międzynarodowe. Towarzysze zalewają braci Polaków wyłudzeniami. Płacisz regularnie rachunki i zamiast pochwały żądają zapłacenia "zaległości". To prawdziwy szatański szał...
Wytłumaczenie naszego postępowania jest jedno: to brak miłości do Boga i ludzi oraz świadomości, że żyjemy odkryci. Państwa policyjne angażują większość obywateli do donoszenia na innych, dzielą, wprowadzają nienawiść, dobrze widziane są nękania „tych, co nie z nami”.
Ci ludzie, nazwijmy ich „urbanistami” lub "palikociarnią" nie mają świadomości, że to, co „szepczą w izdebkach będzie głoszone na dachach”, bo Bóg odbiera także nasze myśli.
Ś w i n i a będzie miała lepiej po uboju niż walczący z Bogiem Objawionym! Świnia będzie miała lepiej dlatego, że zgnije lub zostanie zjedzona i będzie chwalona podczas biesiady. Natomiast każdy człowiek ma duszę i nie zostanie zakopany, ale będzie osądzony!
Obudziłem się o 1.00 i dotrwałem do pierwszej Mszy św., ale zaskoczyły mnie "naloty" wciąż wiernych władzy ludowej, które wyjaśniło posiedzenie Sejmu RP. Niezbyt docierały czytania, a Eucharystia przyniosła tylko trochę pokoju.
Tak się zeszło, że dzisiaj przysłano pismo z zakładu wodociągów...przyznali się do wyrządzonej szkody, a teraz zapierają się wszystkiego. Gdzie ludzie mają honor? W urzędzie miasta w pokoju burmistrza urzęduje przewodniczący rady...czyli przedstawiciel ludu!
Po Mszy św. podałem pismo mojej b. dyrektorce, która niespodziewanie opuściła mnie jako mąż zaufania. Lepiej trzymać się z władzą niż bronić wiary i krzyża Pana Jezusa. Nie odpowiedział też umówiony senator Stanisław Karczewski, który jest z PiS, ale kręci się przy warchołach z Izby Lekarskiej.
Wyszedłem i w bólu odmówiłem 3 x koronkę do Miłosierdzia Bożego. W drodze do kościoła spotkałem kolegę, który nagadał na mnie, a teraz pierwszy się kłania. Jak Bóg to wszystko układa?
Bardzo ciężko jest żyć w tym świecie człowiekowi, który idzie Drogą Pańską. W smutku zacząłem odmawiać moją modlitwę w intencji dnia.
Król Nabuchodonozor chciał zmusić wyznawców Boga Objawionego do oddania pokłonu złotemu posągowi i zagroził im wrzuceniem do rozpalonego pieca. Odpowiedziałbym jak oni: „Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu. Jeśli zaś nie, wiedz królu, że nie będziemy czcić twego boga ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który uczyniłeś".
Król zobaczył, że skazańcom towarzyszy anioł, a im nic się nie stało. Wpadł w zachwyt i błogosławił Boga naszego. Dn3 Później wszyscy śpiewaliśmy:„Chwalebny jesteś, wiekuisty Boże” aż się popłakałem...
Pan Jezus wyjaśniał Żydom, że: „Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. (...) Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. (...) Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali”. J8, 31-42
Komuna św. ułożyła się ochronnie. W drodze powrotnej tłumaczyliśmy byłej towarzyszce, że błędny jest kult człowieka w świątyni Boga (zmarły proboszcz uczynił jej wiele dobra). Bardzo trudno jest przekonać kobietę „mądrą” i upartą, ale pozbawioną Światła Bożego.
Cierpienie związane z dzisiejszą intencją trwało jeszcze w śnie, a nawet podczas Mszy św. następnego ranka. W drodze do kościoła odmawiałem moją modlitwę, ale czytania przepłynęły, bo pojawili się towarzysze, którzy przeszkadzają w intymnym spotkaniu z Panem Jezusem.
W głowie miałem wszechobecną przewrotność. Podczas odmawiania modlitwy znalazłem się w sytuacji Pana Jezusa, którego rodacy także śledzili i donosili o wszystkim do kapłanów, a w końcu bestialsko zamordowali.
Dodaj do tego fakt, że Pan Jezus wiedział dokładnie, co z Nim uczynią. Serce rozrywało współcierpienie, a właśnie wypadło: „św. Poniżenie” oraz "Droga krzyżowa” i „św. Agonia”. Nie mogłem się ukoić i wrócić do tego świata, a tu czas śniadania po wczorajszym poście... APEL
- 19.03.2013(w) ZA SŁUCHAJĄCYCH NATCHNIEŃ BOŻYCH
- 18.03.2013(p) ZA TRACĄCYCH DUCHA
- 17.03.2013(n) ZA ŚWIADKÓW WIARY
- 16.03.2013(s) ZA UPODLONYCH
- 15.03.2013(pt) ZA ZAŚLEPIONYCH WŁASNĄ ZŁOŚCIĄ
- 14.03.2013(c) ZA POZBAWIONYCH OBRONY
- 13.03.2013(ś) ZA LUD POCIESZONY PRZEZ BOGA
- 12.03.2013(w) ZA PROSZĄCYCH W MODLITWIE
- 11.03.2013(p) ZA ŻEBRZĄCYCH O WSPARCIE
- 10.03.2013(n) ZA POBUDZONYCH DO DZIAŁANIA