Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

01.06.2013(s) ZA MAJĄCYCH NADZIEJĘ W BOGU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 czerwiec 2013
Odsłon: 1113

     Przed snem zacząłem czytać od początku „Poemat Boga-Człowieka”, gdzie trafiłem na modlitwy Joachima i Anny o potomka. Joachim położył rękę na siwych włosach swojej małżonki i powiedział, że trzeba mieć nadziej. Bardzo kochali się nawzajem i wierzyli w cud, bo Bóg jest wszechmocny.

    Jako lekarz wierzę w uzdrawianie w Imię Pana Jezusa lub w pomoc Matki Bożej Dobrego Zdrowia oraz we wstawiennictwo świętych. Bóg dał nam wolną wolę: możemy wiarę wyśmiewać i wierzyć w medycynę „nowoczesną”.  Znam nędzę specjalistów, którzy są ograniczeni w swoim działaniu.

    Jeżeli jesteś człowiekiem wierzącym to zrozum, że mamy Ojca, którego laska sprawiła wypłynięcie wody ze skały oraz rozstąpienie się morza. Nie wołaj w modlitwach głupio. W drobnych sprawach wystarczy prośba do Anioła Stróża.

    Mojemu kapłanowi powiedziałem, że jego ręce czynią Cud Ostatni, a on spojrzał na mnie zdziwiony, ale później zrozumiał, że tak jest naprawdę. Pewien człowiek dowiedział się, że jest chory na nowotwór i pobiegł do kapłana, "bo ma ręce poświęcone”!

    Tamten przestraszył się, bo nigdy nie uzdrawiał, ale pobłogosławił go, a choroba odeszła. To może być opowiastka, ale taka jest prawda, bo wiara przenosi góry, ale to nie jest wiara w siłę woli, ale w działanie Boga.

    Jutro Pan Jezus uzdrowi na odległość sługę setnika, który był bliski śmierci...”powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony”. Jezus rzekł do tłumu, że tak wielkiej wiary nie znalazł nawet w Izraelu, a „gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego”. Łk 7,1-10    

    Piszę, a płynie relacja uratowania przez jednego dawcę pięciu pacjentów. Łzy kręcą się w oczach, bo matka zmarłego syna ma w mieszkaniu wielką figurę Matki Niepokalanej. Swoją decyzją uratowała czekających na serce, wątrobę i twarz...

    W tych dniach sam prosiłem Pana Jezusa o uzdrowienie osoby bliskiej. Po zawołaniach nabrałem przekonania, że przypadłość nie jest groźna, ponieważ dwa razy „spojrzał” maleńki krzyżyk na piersi s. Faustyny. Taki sam, od lat  towarzyszy mi w modlitwach (z relikwiami). 

    Wczoraj powtórzyłem prośbę podczas modlitw do Matki Niepokalanej w Watykanie, a w łączności z ludem zapaliłem świecę i z płaczem powtarzałem prośbę do Boga.

    Jako lekarz powiem, że w większości naszych spraw nie jest potrzebna interwencja nadprzyrodzona, ale porada Boża i tak stanie się w moim przypadku, bo napłynie rozpoznanie choroby. Opisuję to, aby pokazać pomoc Boga w naszej słabości, a nawet nędzy.

    Na Mszy św. podziękowałem Panu Jezusowi i s. Faustynie za wstawiennictwo, a spojrzał wizerunek Ducha św. z napisem „Umocnij nas”. Po Eucharystii padłem na kolana i tak trwałem. Ciało Pana Jezusa złamało się na pół i odwróciło...faktycznie spotkał mnie przejściowy kłopot. 

    Podczas nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa jak nigdy głośno śpiewałem litanię, a zły wpuszczał mi kolegów z Izby Lekarskiej: nazwisko i ich wyczyny. W kilkanaście minut ułożył mi pismo! Zobacz perfidię bestii. Zawołałem do św. Michała Archanioła, bo to kolidowało z nabożeństwem.

    Tak się stało, że zabrakło osoby do niesienia baldachimu i szedłem za Panem Jezusem, a łzy płynęły po twarzy. Tylko nie mów mi, że to tradycja lub ludowość. Po powrocie Zbawiciela na Ołtarz Święty padłem w podziękowaniu na dwa kolana i przeżegnałem się bez wstydu. 

    Dlaczego Bóg czeka na nasze prośby, gdy widzi nas w kłopotach? To proste, bo pragnie wypowiedzenia przez nas prośby...jak dobry ojciec ziemski. Można tego nie czynić i  miotać się w poszukiwaniu pomocy na własną rękę.

    Po powrocie do domu pocałowałem Pana Jezusa Króla Wszechświata i w podziękowaniu odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz cz. chwalebną różańca.

    Pan uśmiechnął się do mnie. Nie dziw się, bo tak jest naprawdę. Cóż oznacza dla Boga sprawić, aby św. Oczy zaświeciły się miłością lub pocieszeniem?                                   APEL

31.05.2013(pt) ZA UCHODŹCÓW I DUSZE TAKICH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 31 maj 2013
Odsłon: 1168

      Napłynęło pragnienie modlitwy, a po wyjściu z domu duszę zalało poczucie wygnania. To wielka łaska Boga, bo większość ma chęć tylko tego życia, a zamiast miłości do Boga  kocha bożki: władzy i przemocy, posiadania i używania życia lub jest zapatrzona we własną mądrość ("wiedzę").

    Z powodu smutku rozstania z Bogiem moje serce doznało bolesnego skurczu. To nie jest rozczulanie się nad sobą, ale współcierpienie ze Stwórcą, który widzi cały świat i zna nawet nasze myśli. Przez sekundę wyobraź sobie, że twoje myśli są znane i zapisane od urodzenia.

    Zrozum moją sytuację: ja mam wszystko oraz wiedzę, że jesteśmy po śmierci, a chce mi się płakać, bo napłynęły obrazy uchodźców w Syrii, gdzie Rosja robi „pokój”. Przepłynął cały świat wygnanych ze swoich ojczyzn. 

    To wielkie cierpienie, bo w jednej chwilce zostawiasz wszystko, a podczas ratowania życia trafiasz do obozu. Pojechałem na miejsce odosobnione, gdzie śpiewały ptaki i koił szum rzeki. Popłakałem się z tymi ludźmi i zacząłem odmawiać: „Ojcze nasz”. Popłynęło też moje ‘św. Osamotnienie’  Pana Jezusa.

    Zobacz rozum cierpienie Boga, który widzi jak na dłoni całą ludzkość. Później krążyłem po mieście i odmawiałem dalsze części mojej modlitwy (jest w instruktażu). Naprawdę otrzymuję w niej wielkie ukojenie, bo została ułożona z wołaniami do Boga.

    Podczas nabożeństwa do NMP prosiłem Matkę Pana naszego o modlitwę za tych biedaków, a podczas procesji chciałem nieść w ich intencji chorągwią z Trójcą Świętą, ale uprzedzono mnie. Powiedziałem znajomemu, że będzie miał udział w mojej modlitwie.

    Dzisiaj Pan sprawił, że szedłem tuż za Monstrancją. W czasie sekundowych połączeń dochodziło do uniesienia duchowego, a łzy kręciły się w oczach. Po Eucharystii padłem na kolana i tak trwałem.

   Trafiłem też na transmisję procesji z figurą Matki Niepokalanej, modlitwami i śpiewem (z Watykanu)...zapaliłem świecę i z papieżem Franciszkiem odmawiałem różaniec (1-sobota m-ca), a później skończyłem ‘św. Agonię’ z koronką do pięciu św. Ran Pana Jezusa w intencji uchodźców i za ich dusze...                                                                                                                       APEL 

30.05.2013(c) ZA TRWAJĄCYCH PRZY PANU JEZUSIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 maj 2013
Odsłon: 1071

Boże Ciało

    Szatan znał przebieg tego dnia i kusił mnie, abym nie uczestniczył w procesji. To była niechęć do "dania świadectwa wiary", bo wystarczy moje codzienne "chodzenie do kościoła"!

    Później myślałem o nabożeństwie w pobliskiej kaplicy, ale to byłaby dywersja duchowa, bo dzisiaj jest obowiązek bycia we własnej parafii, a nie szukanie "wypoczynku" duchowego.

    Wyszedłem, a przypomniała się wczorajsza pieśń w kościele: „upadnij na kolana ludu czcią przejęty... Święty, Święty, Święty...w postaci przyszedł chleba”. Teraz śpiewam z ludem: „Święty Boże, Święty mocny, Święty, a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami”.

    W czasie całej procesji pojawiały się sekundowe połączenia z Bogiem rozrywające serce, gdy wzrok zatrzymywała Monstrancja, dzieci, kwiaty leżące na drodze, którą szedł Pan Jezus, strażacy i przedszkolaki czytające Słowo Boże. To jest nieprzekazywalne i nie da się opisać.

    Te przeżycia nie mają nic wspólnego z naszymi uniesieniami podczas uroczystości świeckich. Ja znam uniesienia komunistów w Rosji i wyznawców Kima w Korei Północnej, gdzie ludzie też płaczą podczas grania orkiestry i parady wojskowej. 

    Różnica polega na tym, że ich przeżycia dotyczą ciała fizycznego (uczuciowości), a tutaj doznania polegają na sekundowych połączeniach mojej duszy z Bogiem (łaska).

    Przy ostatnim ołtarzu wzrok zatrzymała klęcząca na dwóch kolanach kobieta. Podczas słów Pana Jezusa, że każda prośba do Boga w Jego Imię spełni się...ze łzami w oczach zawołałem w intencji osobistej. Tak się stało, bo po kilku latach szukania pomocy u lekarzy Pan wszystko wyjaśni w jednym błysku...już w tą sobotę o 5.00 rano!     

    Kapłan mówił o potrzebie trwania przy Panu Jezusie.  Po Eucharystii padłem na kolana i w centrum naszego osiedla trwałem tak około 15 -30 minut do zakończenia Mszy św. Nic nie obchodzili mnie znajomi, bo klęczałem z potrzeby serce po zjednaniu ze Zbawicielem.  

    Szatan wiedział, że takie będzie moje świadectwie wiary i dlatego podsuwał myśli o rezygnacji z uczestnictwa w procesji z uczynieniem nieokreślonego "dobra"...

    Wcześniej myślałem o pójściu z krzyżem, który miałem w gabinecie lekarskim. Pielęgniarka przyniosła go pod fartuchem po likwidacji oddziału wewnętrznego. Pan Jezus towarzyszył mi przez 20 lat i chronił, bo zawód lekarza jest pełen pułapek.

    Nie wiedziałem dlaczego po powrocie do domu „patrzył” Pan Jezus Król, ale przypomniał się mój śpiew z ludem i orkiestrą: „Panie nasz, króluj nam, Boże nasz, króluj nam poprzez wieczny czas króluj Jezu nam”.

    Dzień zakończył się uczestnictwem w uroczystościach transmitowanych z Watykanu. Wspólnie modliliśmy się, a o 21.30 papież Franciszek pobłogosławił mnie Monstrancją. Popłakałem się i zawołałem: „Dziękuje Panie Jezu za tą łaskę. Jakże Panie to wszystko pięknie urządziłeś”.

    W wielkim bólu odmówiłem ‘św. Agonię z koronką do 5-u św. Ran’ Zbawiciela. Pan sprawił, że następnego dnia będę szedłem w procesji tuż za Monstrancją, a w sobotę otrzymam łaskę niesienia baldachimu. Łzy płynęły po twarzy...                                                                  APEL    

29.05.2013(ś) ZA CZEKAJĄCYCH NA ZLITOWANIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 maj 2013
Odsłon: 1357

     W symbolicznym śnie znalazłem się w bałaganie przychodni, gdzie przerzucałem dokumenty i załatwiałem karty zgonu. Pojawił się zmarły kolega, który potrzebował kartę zgonu, bo miał wypełnioną...przez położną, która z nim przybyła ("narodzenie dla Nieba").

     Zapytałem go dlaczego jest taki smutny, a po jego twarzy popłynęły łzy. Na pocieszenie wręczyłem mu wielki czerwony amarylis...symbol mojego przebaczenia.

    Brał udział w mojej krzywdzie i po tamtej stronie już wie, że źle uczynił stając po stronie „władzy” i powalającego krzyż Pana Jezusa. W jego intencji padłem na kolana i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego.

    Litość jest cechą naszego Boga Ojca i jest zaszczepiona w sercu każdego normalnego człowieka. To chęć niesienia pomocy, współczucie i żałowanie kogoś. Żona z niewiastami sprzątała przy figurze Matki Bożej. Zerwała się burza, a obcokrajowiec z baru - po drugiej stronie ulicy - przyniósł jej parasolkę i powiedział, że może oddać jutro.  

    Pan dał moc, bo 10 godzin pisałem pismo do ministerstwa zdrowia, nagrałem płyty i wszystko wysłałem. Zbyt długo trwa łamanie moich praw, a chodzi o to, aby koledzy nie zrobili podobnie innemu.

    Po wszystkim wyszedłem na nabożeństwo wieczorne do NMP i Mszę świętą, a serce zalała wdzięczność za otrzymaną pomoc. W słońcu, wśród krzyku bawiących się dzieci i kąpiących się w kałużach gołąbków popłynęło wyznanie naszej wiary i koronka do Miłosierdzia Bożego.

    Ja naprawdę czekam na zlitowanie się kolegów w białych fartuchach, którym demon zamknął serca. Nie chcę, aby po prawdziwej stronie życia płakali w oczekiwaniu na zmiłowanie Boże. Bronisz wiary i krzyża Pana Jezusa, a nie drgnie nikt...nawet z hierarchów naszego Kościoła świętego.

    Jakże piękne mamy duszpasterstwo służby zdrowia, Katolickie Stowarzyszenia Lekarzy Polskich i wiele organizacji, ale poseł Andrzej Jaworski  z PiS-u, który jest przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu Przeciwdziałania Ateizacji Polski nawet nie raczył odpisać.  

    Wrogowie mojej ojczyzny robią sobie żarty z Polaków, a ja jestem tego przykładem. Teraz, gdy opracowuję zapis w TVN 24 pokazują członka mafii komunistycznej, który zrobił na swojej posesji wysypisko śmieci. Nie ma na niego siły, bezczelnie patrzy w oczy i kłamie, a od wszystkich decyzji odwołuje się. 

    W „Super expresie”  apelują o zlitowanie się nad chorym Czarkiem, a obok specjaliści z RPA w naszym zoo usunęli chory ząb słoniowi. W moim sercu pojawili się mieszkańcy pękających budynków przy trasie drążonego metra w W-wie oraz chora mieszkająca w wieżowcu ze zdemolowanymi windami, której zmarł mąż-opiekun.    

    Prorok Syrach woła wprost ode mnie: „Zmiłuj się nad nimi Panie, Boże /../ Wysłuchaj, Panie, błagania Twych sług /../”. Syr 36

    Psalmista daje: „Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje. /../ Wspomóż nas, Boże nasz, Zbawco /../ Niech jęk pojmanych dojdzie do Ciebie  /../ ocal na śmierć skazanych”. Ps 79

    Pan Jezus wyjaśnił to: "Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę”. MK 10, 32-45

    Eucharystia zwinęła się jak pokarm dający moc ciału fizycznemu. W drodze do domu zaczepił mnie „chory” alkoholik, a ja nie mam możliwości odjęcia mu nałogu. Straciłem pokój, łzy zakręciły się w oczach, bo znam to cierpienie i jest mi zawsze przykro odmawiać.

    Napłynęły wyrzuty sumienia z obrazami litowania się nade mną Boga Ojca, a wielokrotny wstrząs przepłynął przez ciało z pragnieniem głośnego płaczu...                                                                                                                                                                                          APEL

  

28.05.2013(w) ZA CZERWONYCH BURKÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 maj 2013
Odsłon: 1316

   Przebudził mnie refluks...jak u niemowlaka. Usiadłem zbolały i pomyślałem, że moje życie jest już tylko podtrzymywane.

    Myśli uciekły do zapatrzonych w ciało. Mój przeciwnik R. Dawkins (wiedzący, że Boga nie ma) twierdzi, że ludzkość dzieli się na racjonalistów i zaboboniarzy. On uważa, że sam to wymyślił, bo neguje istnienie szatana. 

    Zdziwiłem się intencją, która napłynęła, bo katolik musi być pełen miłości i wciąż nadstawiać drugi policzek, aby prof. Magdalena Środzina, Jan Hartman i Judasz Kotliński mieli kogo uderzać.

    Przepłynął świat przebierańców religijnych (stowarzyszenia Masonów), iluminatów oraz różnych tajnych zgromadzeń, którzy poważnie traktują swoją diabelską misję. Tak właśnie Bob Dylan poświęcił się diabłu, ale cóż może dać nam świat za sprzedanie swojej woli i duszy?

    Nawet dzisiaj Piotr zapyta Pana Jezusa: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą". Tylko jedna jest odpowiedź: jeżeli czynisz to z powodu Ewangelii to otrzymasz „stokroć więcej teraz (...) wśród prześladowań (...), a później nagrodę w postaci życia wiecznego! Mk 10, 28-31

     Długo szukałem wyjaśnienia słowa „burek”, ale wyskakiwały „czerwone buraki” i dopiero na jednym z odkaczonych blogów pisano o „pałacowym burku”. Tak doszedłem do intencji, która czekała na dalsze znaki.   

    Jeszcze raz podkreślam, bo jestem przestraszony czerwoną nawałnicą, ale nikogo imiennie nie określam czerwonym burkiem. To jest intencja modlitewna i mój dzień życia, modlitwy i Msza św. popłynie za w/w wymienionych. W Niebie dobrze wiedzą o kogo chodzi...

    Piszę to, ponieważ niezrozumienie moich doznań w Izbie Lekarskiej wywołało szum, bo modliłem się w intencji: „za niegodnych powołaniu swemu” (organizowano strajki lekarzy) oraz „za zaprzedanych poganom” (masoneria izbowa stanęła po stronie kolegi powalającego krzyż Pana Jezusa).

    „Przypadkowo” trafiłem na blog Andrzeja Rozenka, który właśnie bronił Mariusza Gzyla z „Super Stacji” (specjalista od małpowania liturgii Mszy św.). W każdej sytuacji cytował zawołania modlitewne, a nawet je intonował...czym rozśmieszał Kubę Wątłego ("Czubę Wstrętnego"). Żart za żart...

    Napisałem: <<Pan Mariusz Gzyl w duecie z Czubą Wstrętnym to ludzie opętani intelektualnie. Moje uporczywe protesty, a nawet zgłaszanie ich do prokuratury niewiele dało! Powinni za to trafić do więzienia.

    Wstyd mi, że tak inteligentny człowiek jak Pan szukał "sławy" w tak głupim i jednostronnym programie („Krzywe zwierciadło”), a jako poseł powinien być "otwarty każdemu", a nie tylko dla czerwonych burków.>>

    Tak dotrwałem do rana i odmawiając "Anioł Pański” wszedłem do kościoła, a wzrok zatrzymał plakat z JPII trzymającym olbrzymią Monstrancję, gdzie były jego słowa o prawdziwości Ciała Pana Jezusa w Eucharystii.

    Na przywitanie prorok zawołał: "Nie ukazuj się przed Panem z próżnymi rękami (...) Chwal Pana hojnym darem (...) Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby". Syr 35, 1-12

    Tuż przed Komunią św. zawołałem: „Mój Boże. Ojcze! Tato! Panie Jezu!”, a serce zalała tęskna miłość i pragnienie zjednania ze Zbawicielem. Napłynęło pragnienie pozostania w kościele, bo wiało i lało.  

    Nic nie rozważaj, nie mędrkuj, nie rozmyślaj, nie badaj poglądów, bo wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim! Prawda podana przez Boga nie zmienia się i nie podlega „nowoczesności”. To co czuł prorok przeżywają podobni do mnie w różnych miejscach globu ziemskiego.

    Teraz dołączył do nas psalmista i wołał: " Boże zbawienie ukażę uczciwym. Zgromadźcie Mi moich umiłowanych, którzy przez ofiarę zawarli ze Mną przymierze. (...) Ja jestem Bogiem, Bogiem twoim". Ps 50

    Zapraszam Cię w Imieniu Boga Objawionego na Mszę św. Tam codziennie odbywa się Święta Ofiara i czyniony jest Cud Ostatni dający życie. Niczego nie szukaj, bo szkoda czasu. 

    W telewizji mignął Jan Dworak, a późnym wieczorem oglądałem film: „Prymas. Trzy lata z tysiąca”.  Na blogu Janusza Palikota dałem komentarz:

                                                   Panie Januszu!

     << Dwa dni Pan nie może wytrzymać bez atakowania Kościoła świętego. Wiara w Boga Objawionego dla Pana to „chodzenie do kościoła”…jak do sklepu. Pana koledzy rozgrabili moją ojczyznę, bo nie uznają Prawa Bożego (nie kradnij), a teraz wskazuje Pan na bezrobocie, które powiększa Kościół święty.

    Pan Bóg dał nam proste prawo (Dekalog) i jeden dzień wolny. Pan chce wrócić do czasów dzikości, praw silniejszego czyli do bezprawia.

    Szpitale i szkoły zamykają bezbożnicy, którzy chcą wszystko przejąć. Nie patrzą na dobro dzieci i społeczność lokalną. W mojej miejscowości europejczycy wyrwali dobre drzewa, bruk i płytki, a na ich miejsce wsadzili „nowe”, wszystko wyłożyli drogim kamieniem łupanym i „puścili” fontannę!    

    Znalazł się Pan w „państwie w państwie” i mydli Pan oczy nieświadomym Polakom oraz wywołuje niechęć do Boga. Zapłata niedługo nadejdzie...>>

    Trafiłem też na reportaż „Pomnik czynu” z przemówieniem Gierka do obywateli i towarzyszy z okrzykami: „Niech żyje”! Podczas rozbierania pomnika czynu na wieczne czasy pojawili się jego obrońcy. Wszystkiego dopełniły: „Migawki z PRL - ORMO (1970).  

    W intencji dnia wołałem też do Matki Bożej podczas nabożeństwa wieczornego...”módl się za nimi"...                                                                                                                     APEL

     

  1. 27.05.2013(p) ZA MAŁŻEŃSTWA PRAGNĄCE MIŁOSNEGO ZJEDNANIA
  2. 26.05.2013(n) ZA NASZĄ NĘDZĘ DUCHOWĄ
  3. 25.05.2013(s) ZA OBDARZONYCH PRZEZ BOGA
  4. 24.05.2013(pt) ZA POTRZEBUJĄCYCH NADZIEI
  5. 23.05.2013(c) ZA OBCYCH WE WŁASNEJ OJCZYŹNIE
  6. 22.05.2013(ś) ZA MIŁUJĄCYCH PRAWO BOŻE
  7. 21.05.2013(w) ZA OFIARY TRAGICZNYCH POMYŁEK
  8. 20.05.2013(p) ZA ŻYJĄCYCH W ŁĄCZNOŚCI Z MATKĄ BOŻĄ
  9. 19.05.2013(n) ZA NATCHNIONYCH DUCHEM ŚWIĘTYM
  10. 18.05.2013(s) ZA PROSZĄCYCH O BOŻĄ INTERWENCJĘ

Strona 977 z 2553

  • 972
  • 973
  • 974
  • 975
  • 976
  • 977
  • 978
  • 979
  • 980
  • 981

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 604

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?