Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

23.12.2012(n) ZA TYCH, KTÓRZY Z BOGIEM PRZYNOSZĄ PLON OBFITY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 grudzień 2012
Odsłon: 1303

     Przebudził mnie zły sen, a serce pełne lęku zły zalał dodatkowo nienawiścią do prześladowców. Kilka razy próbowałem odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego, ale wciąż byłem mylony i kończyłem na "Pozdrowieniu Anielskim". 

    Ten atak był słuszny, ponieważ dzisiaj otrzymam wielką pomoc od Pana Jezusa. Od miesiąca zbierałem materiały na spotkanie z utytułowanymi kolegami, którzy mają ustosunkować się do mojej łaski wiary. Mądrość Boża sprawiła, że rozumie ją każda religijna staruszka lub teolog duchowości.  

    Nie chciałem wstać na pierwszą Mszę św., ale w sekundowym śnie zobaczyłem siebie w przedsionku kościoła. Zerwałem się, bo to było ewidentne zaproszenie od Matki Pana Jezusa.

    Podczas wychodzenia pod drzwiami mieszkania znalazłem kłos pełen ziarna. Natychmiast wiedziałem, że to znak jakiegoś „plonu”, a nawet pomyślałem, że:  „kto we łzach sieje żąć będzie w radości”. Naprawdę nie wiedziałem co mnie czeka.

    Na Mszy św. nie miałem żadnych przeżyć, ale podczas podchodzenia do Eucharystii wzrok zatrzymała stacja drogi krzyżowej z Weroniką obcierającą Twarz Pana Jezusa.

    Długo klęczałem po Komunii św., a pokój zalewał serce i zrobiło się „tak dobrze z Panem Jezusem”. Dopiero teraz chciałbym modlić się z innymi, wołać do Boga i dziękować za wszystko. 

    Jak wielką łaską jest ciepły dom, poczucie bezpieczeństwa, sprawność fizyczna i samochód, który zapalił przy minus 14 stopniach C. Ile kłopotu ma spotkany sąsiad z protezą nogi, a jest wielka ślizgawica. 

    W serce wróciła sprawa spotkania z kolegami lekarzami, którym pragnę przesłać informację o mojej duchowości, ale nie wiem jak ją ułożyć. W drzemce ujrzałem piękny dom ze szklaną ścianą za którą było osuwisko ziemi. To symbol kruchej granicy doznań duchowych, które można potraktować jako chorobę.   

    Nagle napłynęła moc i natchnienie, aby opracować tylko materiał niezbędny, a resztę przygotować na spotkanie. Wszystko napisałem w ciągu 12 godzin, podania wydrukowałem, a załączniki  umieściłem na płytach...rano wysłałem już zaadresowane koperty. Nigdy nie przypuszczałem, że to się tak stanie. 

    Podziękowałem Panu Jezusowi za moc, wskazanie na istotę sprawy, a nawet znalezienie potrzebnych dokumentów. Prawie chciało się płakać, bo będę miał spokój podczas Wigilii.

    Po czasie Pan Jezus poprawił intencję, bo pierwsza była błędna: „za przynoszących plon obfity”. Jak to się stało? Sam się zdziwiłem, bo wzrok zatrzymał snop zboża, który żona powiesiła w przedsionku mieszkania oraz figura Pana Jezusa w koronie cierniowej...         

                                                                                                                                          APEL

22.12.2012(s) ZA TROSZCZĄCYCH SIĘ O WIELE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 grudzień 2012
Odsłon: 1150

    W nocy czytałem ”Poemat Boga-Człowieka” z wizją Marii Valtorty o Marcie...o jej krzątaninie z Marią przy umierającym bracie Łazarzu, którego odwiedzili przedstawiciele Świątyni.

    Wszystkim sługom wydawała polecenia oraz nadzorowała, aby nikogo nie pozostawiono na uboczu i goście otrzymali wszystko według ich upodobania.  

    Żona zerwała mnie z ciężkiego snu, bo kończą się Msze św. poświęcone Matce Zbawiciela. Po zapaleniu światła wzrok zatrzymał art. „Osoba mistyczna” ze zdjęciem Eucharystii w rękach kapłana oraz cudowny medalik, który położyłem na obrączce - różańcu.

    Czytaj: najważniejsze jest zbawienie duszy, a do tego potrzebna jest modlitwa (różaniec), zjednanie z Bogiem (Eucharystia) oraz dobra śmierć (cudowny medalik). Sam się zdziwiłem tą „mową Nieba”, bo przed snem obrączkę położyłem na medaliku, a artykułem przykryłem inne pisma.

    Nie znałem przebiegu dzisiejszego dnia i to zdarzenie duchowe przekazuję dla poszukujących drogi jako dowód na prowadzenie przez Pana Jezusa. Tylko ten jeden fakt pokazuje bezmiar możliwości Boga i bezsens naszych poszukiwań i zatroskania o wszystko.   

    W ciemności i na mrozie odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego, ale rozproszenia zalewały serce, bo prezydent udaje ojca narodu, a podpisał ustawę o żywności modyfikowanej genetycznie. W centrum handlowym leżą piękne i tanie kartofle, a brakuje normalnych.

    Napłynął też obraz kolegów z samorządu lekarskiego, którzy już żyją nowymi fałszywymi wyborami. W głowie mam czekające mnie spotkanie z Nieświętą Inkwizycją przed którą mam tłumaczyć się dlaczego protestowałem przeciwko powaleniu krzyża...

    Do jednego spowiednika ustawiła się olbrzymia kolejka, bo w Adwencie wszystko było ważniejsze od Pojednania z Bogiem. Niektórzy odkładają swoje sprawy duchowe na sam koniec...czasami aż do „świętej nigdy” i jako „trupy duchowe” trafiają przed św. Piotra.

    Te rozproszenia sprawiły, że nabożeństwo przepłynęło, a  Komunia św. przyniosła tylko trochę pokoju.

    Dzisiaj trwa krzątanina ludzka, oblegane są sklepy i markety z szałem zakupów na wyrost. Żona także  znosi dobra wszelkiej maści i nie opuszcza kuchni. Poprosiłem, aby zawołała o pomoc do św. Marty, której wizerunek ma na lodówce! Faktycznie wszystko się udało i będzie na czas. 

    Po śniadaniu padłem w sen w którym znalazłem się w małej salce z kilkoma niewiastami i poczuciem, że „jeżeli ja tutaj nie przyjdę to kto”? Sen sprawdził się, bo wieczorem poszedłem w jej intencji na drugą Msze św., a w kościele („salce”) faktycznie było kilka kobiet...

    W ramach później odczytanej intencji trafiłem na blog pani, która na całą stronę opisała relację z zakupu bananów oraz pana z UPR rozwodzącego się nad demokratycznym totalitaryzmem, który zmusza go do odpowiedniego ścinania trawy i żywopłotu (chodzi o głupie przepisy).

    Autor zaznaczył, że demokracja nie szanuje żadnej wartości, ale problem go przerósł, bo nie wspomniał o szatanie. Przyznałem mu rację, bo wszystko można przegłosować, a prawidłowa jest tylko hierarchia od Boga aż do mnie.

    Wciąż zapominamy, że mamy przetrwać na zesłaniu i poprzez Kościół Święty wrócić do Raju, ale większość w to nie wierzy i dla nich wszystko jest ważniejsze od zbawienia, a przecież „trawą jesteśmy”...                                                                                                                                                                                                                                   APEL

21.12.2012(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE CZEKAJĄ NA PANA JEZUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 grudzień 2012
Odsłon: 1276

     „Fakt” krzyczał o nadejściu końca świata i nawet cytował Apokalipsę św. Jana. To taka mieszanka   pogańskich strachów z tym, co na pewno nadejdzie. Pan przyjdzie, ale tym razem jako sprawiedliwy sędzia.

    Dziwne, bo w kościele nie zauważyłem cisnących się przy drzwiach i konfesjonałach. Większość wybiera obojętność duchową, agnostycyzm lub bezbożnictwo, a nawet  wrogość do naszego wspólnego Ojca. Popłakałem się, a wiedz, że jestem twardy. To dar łez, który świadczy  o  p r a w d z i e.

    Na ten moment kapłan z „Faktu” wskazuje, że dla ludzi wierzących koniec świata nic nie oznacza. Szkoda, że nie zaprosił do Sakramentu Pojednania (Eucharystii).

    Dzisiaj w naszej parafii mamy czuwanie przed Najświętszym Sakramentem. O północy zastałem garstkę wiernych, a miasto tak obdarowane.  

    Wczoraj na początku Mszy św. w duszy „znalazłem się”  w Świątyni Jerozolimskiej, gdzie właśnie nauczał Pan Jezus.

    „Bóg przychodzi i przechodzi. Kto jest mądry, przyjmuje Go (...) Kto jest głupi. Ten pozwala Mu przejść (...) Bóg oddala się wtedy, gdy Jego dzieci nie są posłuszne Jego prawom i Jego natchnieniom. (...) człowiek pozostawiony samemu sobie nie potrafi zachować sprawiedliwości (...) łatwo wpada w sploty Węża. (...) Bóg się oddala od was i pozostawia po Sobie pustkę na tym miejscu i w waszych sercach”. * 

    Napłynęła bliskość Królestwa Niebieskiego, a  teraz podczas zapisywania tego przeżycia łzy płynęły po twarzy. Proszę czytających o tych najskrytszych przeżyciach mojego serca, aby wrócili do Boga i zapragnęli życia wiecznego, bo ich odpowiedzialność jest większa...tak jak narodu wybranego, którzy wciąż czeka na obiecanego Zbawiciela.    

    Piszę, a papież z Watykanu mówi, że „nie było miejsca w gospodzie dla Pana Jezusa”...tak jest nadal, bo nie ma miejsca dla Boga w naszych sercach.   

    Janusz Palikot na swoim blogu dał link: „Koniec świata” i cytował Miłosza z konkluzją, że koniec świata nic nie zmieni, a nawet podparł się Parmenidesem, który stwierdził, że: „byt jest, niebytu nie ma”. Czytaj „Tam Nic Nie Ma”. Napisałem temu opętanemu wrogowi Boga i wiary:

                                             Panie Januszu!

    Wciska Pan oszołomstwo duchowe…wprost od Belzebuba - Księcia Kłamstwa. Pan jest jego niewolnikiem, ale nie wie o tym, bo trudno jest ujrzeć siebie w prawdzie.

    Pana dusza jest w niewoli grzesznego ciała i nie ukoi jej piosneczka o końcu świata i poezja o cmentarzu. Pan kocha to życie i wybiera śmierć prawdziwą (duszy).

    Koniec świata nastąpi. Przyjdzie ponownie Pan Jezus, ale już po swoich. Do kogo Pan należy? Komu Pan służy? Gdzie Pan trafi? Ostrzegam...

    Św. Hostia urwała się na brzegu, a to drugi raz oznacza słabość mojego ciała. Faktycznie byłem dzisiaj bardzo słaby fizycznie, a jako znak zatrzymał się zegarek.

    Pokazano miejscowość „Koniec Świata” z jednym mieszkańcem. Tak właśnie będzie, gdy Pan przyjdzie, bo tu zostanie jeden, a tam dwóch...    APEL   

 *"Poemat Boga-Człowieka" M. Valtorta ks. 4 c. 5 str. 330

20.12.2012(c) ZA TRACĄCYCH CZUJNOŚĆ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 grudzień 2012
Odsłon: 1342

    Po przebudzeniu zapisałem poprzednią intencję i tak dotrwałem do Mszy św. roratniej. Po drodze zapaliłem lampkę pod krzyżem Pana Jezusa. Czynię to od lat z serca, bo to symbol ziemskiego grobu Pana Jezusa.  

    Proboszcz dał dobry przykład żartownisia, który ostrzegał wioskę krzykiem, że „idą zbójcy”. Po ich faktycznym przyjściu mieszkańcy nie zareagowali. Tak też jest usypiana czujność ludzkości powtarzanym ogłaszaniem terminu końca świata. Ludzie są tylko ciekawi, co się stanie, bo w kościele nie widać większego poruszenia.

     Ciepło i światło zapalonej gromnicy padało na moją twarz. Tak wielka łaska spotkała mnie już z samego rana! Św. Hostia dała smak normalnego chleba, ale duchowy...nie ma takiego na ziemi.

    W ramach intencji modlitewnej spotkały mnie zdarzenia duchowe:

- trafiłem na wypadek z udziałem 5 samochodów

- przeoczyliśmy czas wymiany przewodu wodnego, który jest zdeformowany i grozi pęknięciem

- spotkałem znajomego, który jechał długo na „kapciu” i kompletnie tego nie zauważył...miał szczęście, bo zatrzymał się blisko zakładu wulkanizacyjnego.

- bankomat od pewnego czasu pobierał 30 złotych za operację, a ja byłem zadowolony, że mam wygodę!

- podczas zapisywania przeżyć oglądałem film o zatonięciu „Titanica”, gdzie bawiono się do końca...

    Wróciłem na Msze św. wieczorną, bo serce zalała złość na wszelkiej maści ateistów, a nawet wrogów Boga, którym podoba się ,„dzielenie opłatkiem”, a Wigilia dla nich to „święto rodzinne”. Wpraszają się wówczas do rodzin i goszczą. Nawet Donald Tusk stał się tak właśnie „religijny”. Obrzydliwość.

    W złości trafiłem do kościoła, a Komunia św. ułamała się na brzegu. Po Mszy św. były nieszpory z wystawieniem Najśw. Sakramentu, bo będzie czuwanie całonocne. Wróciłem o północy i zastałem kilka osób. Bóg nie jest potrzebny ludziom.

    Wyszedłem, aby odmówić modlitwę, ale nie byłem pewny intencji. Przechodząca obok mnie mówiła przez telefon o upadku matki, która doznała urazu głowy. Próbowałem to zapisać i mogłem wpaść na drzewo. Spotkałem też znajomą, która ma wielkie zaburzenia równowagi, ale podczas ślizgawicy musiała iść po chleb.

    Pan Bóg ma także poczucie humoru, bo właśnie skończyłem modlitwę i musiałem zrobić miejsce na chodniku pijanemu, który niósł na ramieniu worek z kartoflami...                                  APEL 

    

19.12.2012(ś) ZA SAMOBÓJCÓW DUCHOWYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 grudzień 2012
Odsłon: 1187

      W nocy dyskutowałem z bezbożnikami i wrogami Boga na „Poletku Pana P.”, a raczej na  Ugorku  duchowym, który reprezentuje poseł Janusz wydający kiedyś „Ozon”, a teraz spowity czadem.

   W ramach przemiany autor blogu prowokacyjnie zacytował urywek listu papieża Marcina V do Władysława Jagiełły (z r. 1429) nawołujący do eksterminacji Husytów! W komentarzu napisałem, że szerzy fałsz w ramach opętania intelektualnego i jest typowym przykładem zabicia własnego ducha, a przez to zdolności odczuwania wyrzutów sumienia! To prosta droga prowadząca do czeluści piekielnych.

    Tam stwierdzono, że mam „kleszy barani łeb”. Na co odpowiedziałem, że każdy baran chwali Boga, a wielu uważa, że nie ma duszy jak małpa. Człowiek bez duszy to brakujące ogniwo w teorii ewolucji.  

    Inny bez powodu szydził z Ducha Świętego. Zwróciłem uwagę: "Nie rób tego nigdy więcej, bo ten grzech nie ma przebaczenia, a taka pisanina świadczy o degeneracji duchowej. Świadome uderzanie w świętości naszej wiary powinno być karane, bo jest gorsze od rzucania farbą w obrazy".    

    W USA trwa tragedia, ale Gwiazdy Śmierci nie podnoszą krzyku, a nawet milczą w sposób przestępczy o aborcji. Kraj odwraca się od Boga, wierzy się we własną siłę  (Korea, Chiny, Rosja, USA) oraz diabelskie bożki, a później dziwi się, że ktoś morduje matkę i niewinne dzieci.  

    W drodze na nabożeństwo podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego moje ciało doznało wstrząsu, a w okolicy serca pojawił się „skurcz duchowy”. Zacząłem moją modlitwę, a w tym czasie przesuwały się obrazy samobójców duchowych: świadomych apostatów, zwolenników aborcji i In vitro, racjonalistów-sceptyków, szyderców, ludobójców i seryjnych morderców.

    Później trafię na wywiad z Jerzym Urbanem, informację o przywódcy Korei Północnej, który ma na koncie 4 miliardy dolarów! Obejrzę też reportaż o ochroniarzach, którzy z zimna krwią zabijali pracownice banku oraz program o seryjnym mordercy.

    Spałem tylko 3 godziny, ale modlitwa i spotkanie z Matką Bożą sprawiły, że poczułem się jak 16-latek! Napłynęło natchnienie, aby w intencji dzisiejszego dnia  iść do spowiedzi, bo dodatkowo pragnę wołać za kolegów lekarzy, którzy opowiedzieli się za antykrzyżowcem i szerzą idee masońskie.

    Kapłan wybaczył mi, a ja padłem na kolana, popłakałem się i zawołałem: „Matko! Matko dziękuję! Proszę ocal ich...ocal ich”! Komunia św. zagięła się, a to oznacza czekające mnie cierpienie duchowe.

    Redaktor Terlikowski dyskutował z posłem Niesiołowskim, który bezczelnie chwalił się wywalczonym kompromisem aborcyjnym (katolik). Na Fakt.pl napisałem: „Dziwne, bo to człowiek o niezwykłej inteligencji, a uważa, że zamordowanie dziecka szczególnej troski (z wadami, z gwałtu i zagrażającego matce) nie jest grzechem.

    To typowy przykład zabicia własnego ducha, a przez to zdolności odczuwania wyrzutów sumienia! W ten sposób narodził się pyszałek wierzący w swoją mądrość, a to głupstwo u Boga. W żałosnym występie pokazał swoją naiwność duchową, a nawet głupotę, bo <będzie go sądził Pan Bóg, a nie spowiednik> Szkoda, bo świadomie pcha się na śmierć prawdziwą (duszy)...".

    W drodze z Mszy św. zakończyłem modlitwę. Wieczorem wróciłem do kościoła, bo dzisiejsza intencja wymaga dodatkowego wstawiennictwa Matki Bożej. W bólu popłynęła ponowna koronka do Miłosierdzia Bożego oraz litania do NMP ("pokuta"). Komunia św. ponownie zagięła się, a serce ujrzało samobójców duchowych w mojej  rodzinie. 

    W telewizji trafiłem na popisującego się  prof. Zbigniewa Mikołejkę u głupkowatego ateisty Kuby Wątłego ("krzywe zwierciadło"), który mówił, że ma duszę zimną jak z żelazka. Odwiedziłem też blog Joanny Senyszyn z wpisami tow. Szmaciaka.

    W komputerze "wyskoczyła" bójka na listy z prof. med. Andrzejem Brodziakiem (1991-1993), który napisał książeczkę: „Jesteś nieśmiertelny", gdzie udowadniał istnienie Ducha jako „Nadrzędnego Tworu Myślowego” z bredniami typu: „Wielki Wybuch, inflacyjny model ekspandującego Wszechświata, pętle czasu, itd.".

    Wskazałem mu, że Belzebub bardzo kocha zafascynowanych „obserwatoriami" i „dalekosiężnym nasłuchem", kosmologią i UFO oraz reinkarnacją.

    Skończyłem, a z otwartego pisma „Miłujcie się” 4/2009 „spojrzał” art. „Samobójstwo duszy” w którym kobieta w odwecie  zdradziła własnego męża. 

    W przebiegu tej intencji trafiłem także na film w TVP 2 o wykrywaniu pedofilii, wróżeniu z kart w TVN 7, a nawet byłem przypadkowo na Mszy św. za zmarłego kolegę - komunistę. Zadzwoniła też córka socjalistka...                                                                                                            APEL

 

       Prawie na zakończenie uprawiania „Ugorka Pana P.” poseł zobrazował swoje „przykazania”. Wejdź: Septalog raz jeszcze/ Blog Janusza Palikota.

26.12.2012 napisałem komentarz:

    << Bardzo proszę, aby nie poprawiał Pan Boga, naszego wspólnego Ojca. Gdzie można dojść opuszczając Słowa Stwórcy: „Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich myśli swoich; a bliźniego swego jak siebie samego”.

     Niech Pan nie przeciera szlaków, bo Autostrada Słońca jest otwarta: to Kościół Święty z którym Pan walczy. Daje Pan „przykazania nowe”, ale one nie są od Boga tylko z Pana głowy, a właściwie z przekazu od Belzebuba, które jest Pan cenna zdobyczą.

    Sieje Pan zatrute ziarno (fałsz intelektualny), dzieli Polaków i gubi duszę własną oraz swoich „wyznawców”.  Dowie się Pan wszystkiego po śmierci, ale będzie za późno… >>

 

  1. 18.12.2012(w) ZA CZEKAJĄCYCH NA PRZYJŚCIE PANA JEZUSA
  2. 17.12.2012(p) ZA MAJĄCYCH ZŁUDNE NADZIEJE
  3. 16.12.2012(n) ZA MAJĄCYCH OPIEKĘ MATKI BOŻEJ
  4. 15.12.2012(s) ZA TYCH, NA KTÓRYCH ZRZUCONO WINĘ
  5. 14.12.2012(pt) ZA OFIARY PONOWNEJ AWARII
  6. 13.12.2012(c) ZA BARBARZYŃCÓW RZĄDZĄCYCH MOJĄ OJCZYZNĄ
  7. 12.12.2012(ś) ZA DEPCZĄCYCH PRAWO BOŻE
  8. 11.12.2012(w) ZA ZATROSKANYCH O BLISKICH
  9. 10.12.2012(p) ZA OFIARY NIESZCZĘŚCIA
  10. 09.12.2012(n) ZA WIERNYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ SAKRAMENTU POJEDNANIA

Strona 1009 z 2553

  • 1004
  • 1005
  • 1006
  • 1007
  • 1008
  • 1009
  • 1010
  • 1011
  • 1012
  • 1013

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1089

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?