- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1205
Nie mogłem spać tej Wielkiej Nocy, bo zrobiło mi się przykro z powodu porzucenia przez kolegę, który mógłby mi pomóc, ale wykręcił się. Podczas przejazdu do kościoła na horyzoncie ujrzałem wielką kulę słońca, a całe niebo było zachmurzone.
Łzy zalały oczy, bo to wyraźny znak nadziei, a zarazem Opatrzności Boga. Jego drogi nie są naszymi i czuję, że Pan Jezus coś uczyni w mojej sprawie.
Pragnę pojednania mimo wieloletniej krzywdy, bo koledzy gubią swoje dusze. Obowiązkiem każdego katolika jest obrona wiary i krzyża, a moje cierpienie jest wielką łaską.
Dobrze, że trafiłem na już uformowaną procesję, bo nie dałbym rady nieść wielkiej chorągwi...trzy razy wokół kościoła. W tym czasie prosiłem Boga o Światłość dla nich, aby przejrzeli, bo stanęli po stronie antykrzyżowca.
Pozostałem na zewnątrz świątyni i trwałem w pustce. Nawet Eucharystia nic nie zmieniła, a na koniec tego świętego czasu proboszcz niepotrzebnie „żartował”, aby podczas śniadania unikać rozmów o majątkach i teściowych.
Aż prosiła się modlitwa wszystkich na kolanach o pokój dla Ukrainy na którą mają chęć opętani bolszewicy. Zabór Krymu obnażył ich demoniczny fałsz.
Później zdziwiłem się, bo napłynęło pragnienie bycia na Mszy św. wieczornej. Przy okazji mam poprosić proboszcza o interwencję. Teraz było mniej ludzi, mogłem siedzieć w ławce, a św. Hostia pękła mikroskopijnie i zwinęła się precyzyjnie w ustach w dar (zawiniątko). Podczas odmawianej koronki do miłosierdzia wołałem do Boga o Światło dla kolegów.
W grobie nie było już Pana Jezusa. Maleńka dziewczynka powiedziała do siebie, że „Pan się schował” (zwłoki Zbawiciela nakryto).
Tak właśnie „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym”, a ja „Nie umrę, ale żył będę i głosił dzieła Pana”... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1261
Wielka Sobota
Jakże Pan Jezus prowadzi. W czwartek współcierpiałem ze Zbawicielem jako ofiara podstępu, w piątek niosłem z Panem Jezusem krzyż, a dzisiaj zostałem porzucony. Smutek zalał serce, bo zapaliło się światełko nadziei, a pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy jeszcze nie spotkał się ze mną, ale już zerwał kontakt i zaleca sądzenie się.
Napłynął obraz sądu nad Zbawicielem. Syn Boga Żywego mógł otrzymać pomoc 12 zastępów aniołów, ale wówczas Niebo byłoby dalej zamknięte. Nie pojmiesz Mądrości Bożej bez Światła.
Kolega, który ma władzę opowiedzieć się po stronie obrońcy krzyża Pana Jezusa i zakończyć znęcanie się nade mną wybrał posłuszeństwo wobec kolegów z korporacji psychiatrów, bo nie wolno podważać raz rzuconego na kogoś rozpoznania.
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej stwierdza jednoosobowo i zaocznie, że twoja wiara w Boga to urojenie. Psychiatra-politruk potwierdza to w komisji bez przewodniczącego, a on nie może tego podważyć! Zobacz elegancko opakowane warcholstwo.
Poprzedniego pełnomocnika (w 2007 roku) ukryto, a mnie zalecono szukać sobie lekarza psychiatry, który ma stwierdzić, że jestem zdrowy psychicznie. Złamano rozporządzenie ministra zdrowia, bo powinienem otrzymać odpowiednie skierowanie. Ponadto nie ma ustalonej normy psychicznej.
Przeważyła solidarność korporacji mającej charakter mafii. Traktowano mnie jak trędowatego, bo odważyłem się zaprotestować przeciwko bezeceństwu ich kolegi (powalił krzyż Pana Jezusa). Zostałem zabity duchowo...słowem, w pokoiku jak za czasów ubecji. Większość takich ofiar popełnia samobójstwo, a to tylko potwierdza ich chorobę!
Ja się nie skarżę na swój los, bo koledzy nie mogą mi zaszkodzić, ale gubią własne dusze i to co czynią jest niegodne lekarzy. Przy okazji jest mi przykro, bo poznałem budowę państwa gangsterskiego. Dalej trwa bolszewizm i „tych, co nie z nami” traktuje się jako „wrogów ludu”.
Nawet Marcin Hałaś z „Gazety warszawskiej” został przestraszony pedofilem-mordercą i dał się nabrać na tworzenie psychuszek. Psychiatra Simone Morabito (autor: „Psychiatra w piekle”) wyraźnie określa objawy psychologiczne charakteryzujące atak demoniczny.
Tak było właśnie u opętanego Mariusza Trynkiewicza, który nigdy nie powinien trafić do więzienia. Badający go psychiatrzy stwierdzili, że jest zdrowy. Miał natomiast wyraźne objawy zniewolenia demonicznego i szału, w którym nagle musiał wykonywać absurdalne pragnienie z niemocą przeciwstawienia się. Powinien zbadać go egzorcysta...
Przepłynął świat: oto kapitan promu koreańskiego, którzy porzucił tonące dzieci, zostawione przez mężów niepracujące matki, adwokaci rezygnujący z obrony, mężowie zaufania lub świadkowie zostawiający poszkodowanych. To ogrom cierpienia na całym świecie.
O 15.00 pojechałem odmówić koronkę przed grobem Pana Jezusa i zacząłem moją modlitwę. Co pewien czas „spoglądał” Jezus z Całunu, bo moje cierpienie jest też próbą zawierzenia. Przecież Pan Jezus może to wszystko odmienić w jednej chwilce. Nawet wiem, że tak się stanie.
20.00 Zimno, wiatr, pustka, przeciągające się uroczystości, a ja stałem na zewnątrz kościoła. Trwało kuszenie krzywdą, ale moje serce odmieniła Eucharystia. Padliśmy na kolana podczas przenoszenia Monstrancji i dopiero wówczas pragnąłem adoracji.
Przed północą wróciłem do Pana Jezusa leżącego w grobie i chciało mi się płakać. Trafiłem na śpiew dzieci i młodzieży, a moja dusza zostało uniesiona, bo ujrzałem łaskę współcierpienia.
„Dzięki Ci Panie za Ciało Twe i Krew, za dary nieskończone, wielbimy Cię. Jezu mój!...jakże chciałbym zapalić Ci wszystkie lampki świata. Panie! tylko Ty nigdy nas nie porzucasz”.
Jak opisać stan mojego smutnego serca? To wprost moja śmierć... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1294
Wielki Piątek.
Zobacz prowadzenie przez Boga, bo piszę to w dniu kanonizacji Jana Pawła II (27 kwietnia 2014 r.). Nie poszedłem na Mszę św. o 7.00, bo dzisiaj pasuje być w pobliskiej kaplicy poświęconej Janowi Pawłowi II.
Ujrzałem to wszystko dopiero po włączeniu telewizora, bo trafiłem na transmisję z poświecenia - przez prawie umierającego papieża - Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach (17 sierpnia 2002 r.).
Kiedyś uważałem, że był zbyt słaby i chory, ale dzisiaj wiem, że to był błąd, bo "moc rodzi się w słabości", a Jan Paweł II niósł swój krzyż do końca (pokazano to w filmie „Karol. Człowiek, który został papieżem”).
Każdy ma inne cierpienie, a moje jest wynikiem obrony krzyża Pana Jezusa. Z tego powodu od 6 lat trwa sadystyczne znęcanie się nade mną, lekarzem-niewolnikiem pracy. Nie wiedziałem, że właśnie dzisiaj będę pisał 4 godziny do kolegi Bohdana Woronowicza, który obiecuje pomoc, ale już robi unik.
Oto wstęp z mojego pisma z dnia 09. kwietnia 2014 w którym wskazałem, że: <<Moja sprawa jest próbą dla Pana Doktora, bo trzeba stanąć po stronie ofiary nieudolnie wykonanej psychuszki oraz w prawdzie wobec kolegów posiadających władzę, a także w opozycji do własnej korporacji.
Psychiatra z mojej przychodni Jerzy Ścisło stwierdził, że to wszystko spowodował protest przeciwko zbezczeszczeniu krzyża. Gdybym ja nie protestował to kamienie by wołały! Kolega uciekał przede mną jak przed trędowatym /../.
To jest droga do „świętego spokoju”, ale niezgodna z klauzulą sumienia o której tak pięknie pisze w „Pulsie” prof. Tadeusz Tołłoczko /../. >>
Po wszystkim poszedłem na spotkanie z Panem Jezusem w Ciemnicy. Po wejściu do kościoła wzrok zatrzymało zdjęcie J.P. II i zakrwawiona Twarz Pana Jezusa: „Do końca nieśli swój krzyż”. Natychmiast znałem intencję modlitewną tego dnia życia, a potwierdziła ją scena niesienia krzyża ulicami Warszawy.
Nie mogłem wrócić do domu, prawie umierałem podczas modlitwy, a przepływały: matki dzieci niepełnosprawnych i z biednych rodzin wielodzietnych, spalona z córką przez męża, uchodźcy w różnych krajach, ciężko chorzy i ludzie pozbawieni wszelkiej nadziei.
Teraz opiszę kuszenie jakiego doznałem tego dnia. Podczas drogi krzyżowej stałem i klękałem na zewnątrz kościoła, bo miałem więcej powietrza i tak było mi przyjemniej. Większa cześć tej uroczystości była zakłócona, ponieważ nad wejściem do kościoła...gołębica dostała diabelskiej chęci do spółkowania i przez pół godziny napastowała biednego samca. Coś strasznego.
Później stałem pusty w kościele, nie docierały czytania, serce miałem niechętne do przebywania tutaj, a szczyt złości pojawił się podczas przedłużającego się aktu całowania krzyża Pana Jezusa.
Zdecydowałem się podejść. Padłem na kolana i przeżegnałem się, objąłem św. Głowę Pana Jezusa i pocałowałem cierń. W jednej sekundzie zostałem całkowicie odmieniony, a wszystkie pieśni unosiły moją duszę. Nie mogłem wstać z kolan, a Eucharystia dopełniła wszystkiego.
Wróciłem na czuwanie i usiadłem przed malowidłem ściennym z wizerunkiem Boga Ojca, a właśnie dzieci śpiewały: ”Niech Oblicze Twe Panie mój zajaśnieje nad Twym sługą”... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1374
Wielki Czwartek
Jak Bóg to wszystko układa, bo zapis robię z opóźnieniem (26 kwietnia 2014), a właśnie płynie film biograficzny: „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Pierwszy odcinek powinni dać w piątek 25 kwietnia w TVP 1 (lub w Trwam) o 20.00, a drugi w sobotę 26 kwietnia przed kanonizacją Jana Pawła II.
Całość, za jednym zamachem (4 godziny) pokazano w sobotę: pierwszy odcinek emitowano od 12.25 - 14.25 (TVN), a drugi natychmiast od 14.25 - 16.20 (w TVN 7)!
Ten film powinien być zakazany, bo "rozdrapuje rany": przypomniano bowiem czas okupacji niemieckiej, którą kontynuowali bolszewicy "po naszym wyzwoleniu". Pokazano też walkę z Kościołem świętym, donosicielstwo, prowokacje, strzelanie do robotników oraz bój o krzyż w Nowej Hucie (1960 r.).
Ujawniono też naradzanie się w komitecie centralnym partii, która miała nas uszczęśliwić inaczej. Przeżyłem to w szczególny sposób, bo właśnie byłem na posiedzeniu Okręgowej Rady Lekarskiej w W-wie i ujrzałem trwanie tej władzy i to w charakterze „państwa w państwie”, ale lekarskim.
Kolegom, działaczom na wieczne czasy pokazałem zdjęcia krzyża zdewastowanego przez psychiatrę opętanego nienawiścią do naszej wiary, ale - mimo mojego protestu - powołali następną komisję lekarską złożoną z psychiatrów ateistów (Inkwizycję Nieświętą).
Komisarze-teolodzy będą oceniać moją wiarę w Boga Objawionego, a to przecież urojenie, bo Tam Nic Nie Ma. Nie obchodzi ich fakt, że rozpoznanie postawiono zaocznie z jednego zdania pisma-protestu, a potwierdzono w komisji lekarskiej bez przewodniczącego!
Koledzy w tym czasie uczestniczą w Mszach świętych, przystępują do Eucharystii, a fotografowanie się przy tym ma świadczyć o ich wierze i prawości (wejdź: OIL W-wa Zdjęcia z XXXIII Okręgowego Zjazdu Lekarzy OIL w Warszawie).
Dano mi też złudną nadzieję, bo w Izbie Lekarskiej powołano nowego pełnomocnika ds. zdrowia lekarzy, który podziękował mi za płytę z opisem wyczynów swojego kolegi, który powalił krzyż Pana Jezusa oraz dokumenty z wyczynami funkcjonariuszy publicznych przebranych w białe fartuchy.
Kolega Bohdan Woronowicz ustalił nasze spotkanie na 22 kwietnia, ale tego właśnie dnia o g. 00.00 wysłał do mnie maila, że zrywa ze mną wszelkie kontakty, a jeszcze żadnego nie nawiązaliśmy! Na spotkanie przybył, ale nie chciał mnie zbadać, a nikt dotychczas tego nie uczynił. Wizyty zawsze miały charakter "debatek" i indoktrynacji, a ja czułem się jak "wróg ludu".
W ramach celowego nękania przyszło też pismo od lekarza wszystkich lekarzy Macieja Hamankiewicza, który w Łagiewnikach otrzymał od abp Stanisława Dziwisza światełko miłosierdzia. To nic nie dało, bo Pan Prezes dalej trwa w matactwach i nie dopuszcza mojej sprawy na posiedzenie Naczelnej Rady Lekarskiej, ponieważ boi hańby.
Właśnie „wierni” z Jasienicy broniący umiłowanego przez „Gazetę wyborcza” ks. Lemańskiego protestują w kurii. Nie daj Boże, aby biskup się ugiął, bo zadaniem dobrego Pasterza jest oddzielenie owiec czarnych od białych. Pan Jezus przybył, aby nas podzielić. Nie pomagały prośby i groźby, musiał zamknąć świątynię.
Natomiast tow. Putin jest witany niemilknącymi oklaskami jako zbawca narodu ukraińskiego, gdzie wg niego trwa ludobójstwo! Przyznaje jednocześnie, że „za plecami samoobrony na Krymie działali profesjonalnie jego żołnierze”. Zobacz język ludzi działających podstępnie.
Piszę, a pokazują naszego prezydenta z małżonką oraz marszałka senatu na audiencji u papieża, który nie wie, że nasz prezio jest za „In vitro” i nie stanął w obronie krzyża przed Belwederem (powinien być ekskomunikowany).
Dzisiaj Judasz wydał Pana Jezusa. Podczas aktu symbolicznego przenoszenie Monstrancji do Ciemnicy moje serce doznało wstrząsu, a przyjęta Eucharystia lekko pękła. Podjechałem pod „mój” krzyż, posprzątałem, podlałem kwiaty i zapaliłem lampki.
Wróciłem na czuwanie. Padłem na kolana i tak trwałem w uniesieniu, a w tym czasie Panu Jezusowi śpiewały dzieci. Teraz, gdy to piszę serce ponownie uciekło do tego miejsca, gdzie trafił Niewinny jako ofiara podstępu... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1288
Wstałem o 3.00, ale diabeł zepsuł mi wszystko, bo nie lubi, gdy pisze się o Bogu jak o Ojcu. On hołduje tym, którzy głoszą, że Bóg jest groźnym sędzią, a wiesz jakich mamy sędziów...niezawisłych i to od sprawiedliwości.
Ponadto siedzi gdzieś na wysokościach i nie obchodzą Go nasze prawdziwe nieszczęścia, bo gdyby był to nie pozwoliłby na:
- głód (ale żywność z marketów wyrzuca się, a pola uprawne UE zasiewa brzózkami i jeszcze za to płaci)
- wojny (od dziecka zarabia się na grach dla dzieci i wpaja nienawiść, a handel bronią to najlepszy interes)
- oraz straszne choroby ciała (ale w tym czasie zapominamy o zdrowiu duszy).
Przecież pragniemy wolności i Tata dał nam wolną wolę, ale zamieniono ją „na róbta, co chceta”. Dlaczego dziwimy się, gdy efektem tego jest „mata, co chceta”.
Na Mszy św. porannej trwała pustka i rozproszenia, nie docierały czytania i słowa ochrypniętego kapłana. Zawołałem w intencji kolegów lekarzy, którzy trwają w chęci szkodzenia: „Matko Najświętsza. Królowo Aniołów i Świętych! Miłosierna Pani! Poślij Swoich Aniołów do Izby Lekarskiej. Święty Michale Archaniele przybądź tam ze swoimi zastępami. Ojcze! Okaż Swoją moc”.
Nic nie zmieniła Eucharystia, a po wyjściu z kościoła pojechałem w kierunku targu za czerwonym autobusem SLD. Przypuszczałem, że towarzysze jadą na spotkanie i chciałem z nimi "dyskutować", ale trafiłem w bałagan, mogłem zrobić stłuczkę, a on był pusty i skręcił do bazy.
Później krążyłem bez celu, bo nigdzie nie było miejsca do parkowania: przychodnia - nie, kwiaciarnia - zamknięta, w banku byli zajęci, a na poczcie nic dla mnie nie było. Nic nie mogłem pisać z powodu braku mojej strony internetowej.
Tak będzie aż do Mszy św. wieczornej, a to naprawdę straszne, gdy błąkasz się. Przenieś to teraz na teren duchowy. Właśnie zamknięto kościół w Jasienicy, gdzie dziwni „parafianie” zakochali się w kapłanie, który wywołuje zgorszenie.
Wyszedłem wcześniej, a natknąłem się na pijanego, który szedł od drzewa do drzewa. Przypomniał się czas, gdy szatan chciał mnie w ten sposób zabić. Podczas wołania modlitewnego na wystawie sklepowej wzrok zatrzymał obraz Matki Bożej karmiącej Dzieciątko. Popłakałem, bo nagle wróciła obecność Ojca.
Po tej Mszy św. zostałem całkowicie odmieniony, bo ”ożyło serce szukającego Boga”... APEL
- 15.04.2014(w) MODLĄCYM SIĘ NIE JEST LEKKO...
- 14.04.2014(p) ZA KOLEGÓW LEKARZY ZNIEWOLONYCH PRZEZ WŁADZĘ
- 13.04.2014(n) ZA CIERPIĄCYCH Z POWODU OPUSZCZENIA
- 12.04.2014(s) ZA ZACOFANYCH DUCHOWO
- 11.04.2014(pt) ZA OFIARY DONOSICIELI
- 10.04.2014(c) ZA TRWAJĄCYCH W FAŁSZU
- 09.04.2014(ś) ZA CIERPIĄCYCH DLA CHWAŁY BOGA
- 08.04.2014(w) ZA WYBRANYCH, KTÓRZY SIĘ BUNTUJĄ
- 07.04.2014(p) ZA TKWIĄCYCH W PRZEWROTNOŚCI
- 06.04.2014(n) PAN BÓG MIAŁ DO MNIE PROŚBĘ...