Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

14.01.2014(w) ZA OFIARY FAŁSZU WŁADZY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 styczeń 2014
Odsłon: 1283

    Niektóre intencje odczytuje się i zapisuje „po czasie”, ale w rezultacie widać prowadzenie Boże, bo:

1) w dzisiejszym „Super expressie” jest wywiad z dr Jerzym Targalskim, który wyjaśnia, że u nas rządzi agentura i mafia („partia wewnętrzna”), a dzisiejsza Polska to porozumienie złodziei, którzy traktują ten obszar jako żerowisko.

2) w „Faktach po faktach” trafiłem na koniec rozmowy z Januszem Palikotem, który reprezentuje tą partię wewnętrzną i przewodzi atrapie partii politycznej o nazwie „Twój Ruch”.

    Mówił pełen żaru o dyskryminacji „współczesnych Żydów” czyli ludziach czujących się obco we własnym kraju. To wprost miód na moje serce, bo należę do takich. Jednak po chwilce wskazał na prawdziwe zagrożenie czyli Kościół święty, który przewodzi katolom, nacjonalistom i faszystom.

    Pan Jezus, Książę Pokoju, Ten Który Zbawia jest przyczyną kłopotów „Czerwonych Zastępów” dla których celem jest pełnia władzy, a wzorem Korea Północna. Psychuszki powinny być standardem dla inaczej myślących, a opozycja nie powiną istnieć. To stały bywalec telewizji, która w szyldzie ma napis „cała prawda całą dobę”. 

    Telefonicznie sprawdziłem czy moja sprawa (psychuszka za obronę krzyża) będzie rozpatrywana w senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Okazuje się, że w Senacie RP komisja to „przewodniczący”, który skonsultował moją sprawę z lekarzem, senatorem Stanisławem Karczewskim.

    Kolega jest wiceprzewodniczącym senackiej Komisji Zdrowia i współdziała z moimi prześladowcami z Naczelnej i Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. Nawet stwarza front obrońców tej przestępczej struktury.

    Postanowiłem odwołać się - poprzez Marszałka Senatu - do Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich: "Zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc, bo moja precedensowa sprawa, która trafiła do senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji została oddalona, a pozbawiono mnie wszelkich praw jako Polaka, katolika i lekarza".

    Wszystko trwało 4 godziny i wymagało wielkiego wysiłku. Pismo przesłałem do wiadomości prezydenta Bronisława Komorowskiego (zwolennika psychuszek), Ministerstwa Zdrowia (brak reakcji na złamanie ich rozporządzenia) oraz do klubu parlamentarnego PiS, gdzie także nie stanęli po mojej stronie (zespół Andrzeja Jaworskiego). 

    Wejdź na Onet.pl: Giertych: gdybym miał wpływ na decyzję sądu, to bym Trynkiewicza powiesił. ~APEL : Dajcie moją sprawę, bo jest dowodem jak można z kogoś zrobić wariata, a jestem lekarzem...

  W prowadzeniu przez Boga właśnie opracowywałem intencję modlitewną: "za potrzebujących opamiętania" (03.02.2007). Te dwa dni - mimo upływu czasu - połączyłem w sercu i nagle ujrzałem  moje ostateczne powołanie, które pokazał mi Pan Jezus. To dusza ofiara współcierpiąca z Bogiem.

   Spójrz na świat duchowo, a zobaczysz krwawiące Serce Pana i Jego Rękę powstrzymywaną od karania. W tej intencji przekazałem także wiele godzin pisania i zmagania się z przeciwnościami.

    Jeszcze w sobotę ból zalewał moje serce, bo fałsz władzy rodzi ogrom ofiar. Wprost umierałem podczas wołania do Pana Jezusa za potrzebujących opamiętania i prosiłem, aby kolega Stanisław Karczewski otrzymał jakiś znak, bo udaje katolika, a bożkiem dla niego stała się władza. Po co to lekarzowi?

    Popłakałem się i przeprosiłem za niechęć do niego i do moich krzywdzicieli...                                                                                                                                                          APEL

 

 

13.01.2014(p) W INTENCJI MOJEGO OSTATECZNEGO POWOŁANIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 styczeń 2014
Odsłon: 1233

    Jakże ważne jest wsłuchiwanie się w Boże natchnienia. Każda chwilka w której pełnię wolę Boga Ojca daje prawdziwą radość. Tego nie zna świat oraz ludzie „wyzwoleni” od religii.

    Nie planowałem Mszy św. o 7.30, ale nagle napłynęło wielkie pragnienie spotkania się z Panem Jezusem. Kapłan mówił o tym, że grzeszymy nie dostrzegając cudów Boga. Takim Cudem Ostatnim jest Eucharystia i większego już nie będzie.

    Uwierz, że masz duszę i ciało, a te dwa składniki potrzebują pokarmu. Nie będziesz miał w sobie życia jeżeli nie będziesz przystępował do Stołu Pańskiego...ja jestem tego dowodem.   

    Padłem na kolana przed Dzieciątkiem, a zły zalał mnie „dobrymi” rozmyślaniami. To jedna z metod dekoncentracji wiernych w czasie nabożeństw, a dzisiaj Pan Jezus powoła bliskich mi Apostołów: Szymona (Piotra) i jego brata Andrzeja: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi". MK 1, 14-20

    Nie ma już normalnych rybaków. Przypomniałem sobie, że późnym wieczorem oglądałem połowy ryb, a właściwie gospodarkę rabunkową. Ciągnie się po dnie morza wielkie włoki i zgarnia wszystko, a tuńczyki holuje do brzegów i tuczy.

    Po Mszy św. pokój zalewał serce, a słodycz usta...uniesienia duchowego (ekstazy) nie zamienisz na nic innego na ziemi.  W tym stanie pragnę odosobnienia, milczenia i modlitwy...nie nadaję się do normalnego życia. 

    Pomagałem żonie robić zakupy, ale duszy spragnionej Boga nie mogą zaspokoić kabanosy i najlepsze sałatki. Wzrok zatrzymywały mrożone ryby. Ja wiem, że Pan Jezus pokazuje mi moje ostateczne powołanie. Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył?  Ps 116 b 

    Później wyszedłem na spacer modlitewny i podczas wołania za moich nieprzyjaciół wstrząs przepłynął przez ciało. Modlitwa zjednoczenia z Bogiem to wielkie cierpienie, a nawet współcierpienie.

    Pomyślałem o ponownej Mszę św. już w mojej intencji, ale zły zaczął kręcić w pierwszej osobie: „nie, nie pójdę...może będę coś pisał, byłem już rano” i podsunął mi "dobro"...mam jechać samochodem i zapalić lampki pod krzyżem w tej sprawie!

    Bestia wie, że w czasie jazdy nie mogę się modlić, a od lampek pod krzyżem ważniejsza jest modlitwa, a szczególnie Msza święta. Wiedział też, że pocieszę Pana Jezusa! Wyszedłem i wołałem dalej za moich nieprzyjaciół oraz odmówiłem koronkę do miłosierdzia Bożego. Ponowna Eucharystia dała poczucie nasycenia duszy...”nie pragniesz już i nie łakniesz”.

     W kościele „patrzyła” stacja Drogi Krzyżowej z Weroniką ocierającą Oblicze Pana Jezusa, a po powrocie do domu wzrok zatrzymała książeczka Jana Pawła II "O walce duchowej". Już następnego dnia Zbawiciel pokaże mi moje ostateczne powołanie...            APEL

    

12.01.2014(n) ZA NIEGODNYCH SZAFARZY EUCHARYSTII

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 12 styczeń 2014
Odsłon: 1304

    Od 3.0 siedziałem aż do pierwszego nabożeństwa. Nawet udało się ominąć dzieci „owsiakowe” żebrzące na rozkaz tuż pod drzwiami kościoła. To powinno być zabronione, bo człowiek traci pokój przed spotkaniem z Panem Jezusem.

    Razi mnie dwulicowość i faryzeizm, bo nazbiera taki parę milionów i chwali się swoją dobrocią...aż zachrypnie! Nawet prezydent go broni, a w tym czasie wymienił dobre sprzęty w Belwederze na lepsze. 

    Słowo czytał „mały chłopczyk”, który wyrósł i stracił swój przejmujący głos. Przez niego mówił do nas Piotr rybak: „Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie”. Dz 10, 34-38

    Dzisiaj odbył się chrzest Zbawiciela w Jordanie, aby wszystko się wypełniło. Gdy Jezus wyszedł z wody otworzyły się niebiosa i zstąpił na Niego Duch Święty w postaci gołębicy, a głos z nieba mówił: "Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie". Mt 3, 13-17

     Św. Hostia w moim odczuciu jakby się zagięła (zapowiedź jakiegoś cierpienia) i ułożyła się w zawiniątko. Ksiądz, który ściga się z diabłem w odmawianiu formuł modlitewnych szybko wypowiedział: „niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus”... To trzeba czynić w najwyższym uniżeniu jako wyraz naszego szacunku w sercu i po chwilce ciszy!   

     Po zakończeniu nabożeństwa skuliłem się w ławce i tak było mi dobrze. Siostra organistka uklękła u stóp ołtarza, aby otrzymać Eucharystię, a kapłan zamiast wypowiedzenia odpowiednich formuł gadał do niej w złości i podał jej Ciało Pana Jezusa jakby z łaski i na odczepnego, a podczas zamykania Tabernakulum trzasnął ostrzegawczo drzwiczkami.

    Doznałem wstrząsu, bo to mój charyzmat (mistyka eucharystyczna), a proboszcz nie zareagował odpowiednio na tą profanację, a nawet zażartował, że w „Biedronce” mają więcej szacunku przy sprzedawaniu chleba! „Panie Jezu! zmiłuj się nad Twoimi sługami, bo nie wiedzą, co czynią”...

    Tak jest, gdy  duchowość w parafii stawia się na drugim miejscu po celebracjach świeckich oraz sprawach gospodarczych, cmentarnych, remontowych oraz „Caritasie”, a zdrowie już nie to.  

    Muszę jakoś zareagować, bo „każdy katolik /../ wierny świecki ma prawo zgłosić skargę na nadużycie liturgiczne” (instrukcja Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 25 marca 204 roku Redemptionis Sacramentum, 184).    

    Wrócił wstrząsający wywiad z JE A. Schneiderem biskupem z Kazachstanu o Eucharystii („Polonia Christiana” nr 34 „Przed Jego Majestatem aniołowie kryją twarz”). Nawet kapłani nie mają świadomości, że w Sakramencie Eucharystii Bóg jest Realnie Obecny i wymaga naszego uniżenia oraz adoracji wewnętrznej i zewnętrznej.

    „Nigdy nie byłem godny, nie jestem godny i nigdy nie będę godny, abyś wszedł do serca mego”...tak zawsze wołam przed przystąpieniem do Najświętszego Sakramentu (trzy razy). Tak wołałaby także Matka Boża, gdyby była na ziemi!                                                                                                                                                                                               APEL 

11.01.2014(s) ZA UBOGICH W DUCHU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 styczeń 2014
Odsłon: 1219

     Niekiedy zapisy zatrzymują się, bo nie mogę odczytać właściwej intencji, ale nie denerwuję się tym i nie piszę na siłę...byłem już blisko: za tych, którzy potrzebują niewiele, albo nic. 

    Tuż po przebudzeniu 15.01.2014 o g.  4.00 przeżegnałem się i zostałem mile zaskoczony, bo wszystko stało się jasne. Nawet czytałem o tym w wizji Marii Valtorty, gdzie Pan Jezus mówił o błogosławionych ("Kazanie na Górze"). 

    Co oznacza ubogi w duchu? Trzeba rozróżnić miłość do najbliższych, których mamy kochać „jak siebie samego” od miłości Boga, którego mamy miłować ponad wszystko, całą swoją istotą, aby posiąść Królestwo Niebieskie już tutaj na ziemi. 

    Wg mojego doświadczenia nie możemy tego uczynić sami z siebie. Poszukującym drogi mogę tylko poradzić otworzenie serca i proszenie Boga o tą łaskę.

     W tej miłości przeszkadza bożek o nazwie dobra ziemskie, którego symbolem jest złoto rujnujące ducha bogacza. Nędzarz żyje nienawiścią i przeklina takich życząc im wszystkiego najgorszego. 

    Oderwanie się od grzesznego przywiązania do dóbr ziemskich i wyzbycie się wszystkiego w sercu jest dla zwykłych ludzi zbyt trudne, dziwne i "chorobliwe", a tylko w ten sposób można stać się prawdziwie wolnym i świętym w ubóstwie. Wg psychiatrów to jakieś wyimaginowanie pragnienia, bo nie chodzi się twardo po ziemi.

    W moim stanie faktycznie potrzebuję niewiele, bo żyję tylko miłością do Boga, a cała reszta jest dodana. Zapytasz o moje dobra. Nie interesuje mnie ten świat w sensie szukania atrakcji (podróży „życia”), bo dla dzieciątka atrakcją jest jego tata. Nie żyję jak pustelnik, bo nie jestem sam.

  Ja nic nie mam w sercu, a to co posiadam oddałbym potrzebującym i radował z przyniesionej innym ulgi. Tak jest z ubogimi w duchu, którzy są bogaci materialnie... 

    Wróćmy do początku dnia, gdy miałem 5 minut do wyjścia na nabożeństwo, a zły po swojemu wpuszczał złość i straszył przed wyjazdem „na zakupy”. Ponadto zalewał mnie rządzącymi, którzy chcieliby, aby to co robią nikt nie widział.

   Podzielili się sztucznie, udają, że nie są jednością i w tym czasie  wszystko zgarniają...żaden normalny człowiek nie może dostać pracy, a buntujących się można dręczyć na wszystkie sposoby.

   W kościele wyjąłem wizerunek św. Michała Archanioła, który był rozdzielony (”podwójne widzenie”) i na moich oczach obrazy zeszły się. Tak jakby obrońca mówił: „nie bój się, bo ja jestem”.

    Po Eucharystii wzburzone serce uspokoiło się, a po wyjściu z kościoła wzrok zatrzymało zdjęcie św. Rodziny. Przez moje ciało przepłynął wstrząs aż zawołałem: św. Józefie, Matko, Jezusku bądźcie z nami...bądźcie z nami do końca. Popłakałem się, a tak potrzebny pokój wrócił do serca. Opisuję ten krótki czas, bo to dowód na działanie Ciała Pana Jezusa.

    Wszystko później ułożyło się w całość, bo św. Rodzina żyła bardzo skromnie. Podczas krążenia po centrum handlowym nic mnie nie interesowało, bo pragnąłem tylko modlitwy, którą odmawiałem. Nie wydaliśmy niepotrzebnie pieniędzy i zjedliśmy prosty obiad...                                                                                                                                    APEL

 

10.01.2014(pt) ZA KOCHAJĄCYCH NIEPRZYJACIÓŁ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 styczeń 2014
Odsłon: 1238

    Nie wiedziałem, że dzisiaj będzie tak poważna intencje modlitewna, bo to wyjaśnia trwające od wczoraj ataki demona i nasilenia dręczenia przez rządzących, których służby specjalne muszą się czymś wykazać.

    To zarazem najwyższa próba miłości bez której nie wejdziesz do Królestwa Niebieskiego. Ja wiem, że większość ma na głowie ważniejsze sprawy, ale proponuję każdemu ułożyć hierarchię, bo miłośniczka kotków całuje swojego pupilka w łapki z pazurkami!

    Zerwałem się w ostatnim momencie na nabożeństwo poranną i pocałowałem, ale Twarz Pana Jezusa z Całunu. „O! Jezu mój drogi Tyś jest źródłem łask, po świecie rozsiewasz miłosierdzia blask”...

    Jan Apostoł wykazuje, że kto nienawidzi swego brata, a mówi "kocham Boga" jest kłamcą. To wielka prawda, ale przeciętny człowiek nie może przemienić siebie i z człowieka cielesnego stać się duchowym.

    Przed Eucharystią padłem na dwa kolana, a pokój zalał serce. Podjechałem pod krzyż i zapaliłem lampki, a z natchnienia trafiłem do stacji diagnostycznej, aby przedłużyć rejestrację, a przy okazji zreperować wykryte zużycie stabilizatora koła. 

    To moje działania było bardzo podejrzane, bo pojawił się mój opiekun, którego nazywam „ćmokiem”...udawał, że czyści reflektory samochodu ciężarowego i sterczał przy mnie. Dziwne, bo dzisiaj nie sprawiało mi to żadnej przykrości...tak jakbyśmy stali w kolejce po chleb.

    Wczoraj było mi przykro, że nie mogłem spokojnie wyjechać do kościoła, trafić na pocztę, rozmawiać ze spotkanymi ludźmi. Wciąż widzę młodego, który udaje, że żyje ze zbierania puszek, ale zawsze jest tam gdzie ja, a nawet przechodzi koło garażu, gdy wyjeżdżam.

    Przykrość jest tym większa, bo kocham moją ojczyznę, Boga, a wśród rodaków czuję się jak na zesłaniu. To działanie jest zaplanowane i ma spowodować ostracyzm.

    Ja jestem fałszywym szpiegiem, chorym psychicznie (mistyka to psychoza), a zarazem nękanym jak groźny przestępca. W tym czasie jest wielki problem, bo z więzienia wychodzi pedofil-morderca, opętany Mariusz Trynkiewicz.

    Z wdzięczności i w wielkiej radości wyszedłem na ponowne nabożeństwo. Nic nie obchodziły mnie dzisiejsze „naloty”, a nawet ponownie spotkanie przy komendzie policji mojej opiekunki! Już mnie nie zaczepiała, tylko odwróciła się, a ja przeszedłem obok z wielką mocą.

    Pokój i słodycz zalewały serce i usta: „Panie Jezu! jak żyć bez Ciebie na tym zesłaniu? Zbawicielu drogi, z Tobą nic nie jest straszne: choroba, wichura, a nawet śmierć! Ty mówisz, abyśmy się nie bali”.

    Tego nagłego napływu mocy nie można przekazać, ale wyjaśniają to słowa z dzisiejszej  Ew. Łk 4 o Panu Jezusie, który „powrócił w mocy Ducha”. To jest właśnie ta moc...moc z Boga, która sprawia, że nie boisz się śmierci. 

    Nie możesz tego wyćwiczyć, postanowić lub „wmówić sobie” odwagę, bo to łaska wiary, dar Boga. To nie jest tylko brak poczucia strachu, bo normalny człowiek boi się śmierci. W moim stanie jesteś ponad tym wszystkim, bo wiesz, że duszy nie można zabić. 

    Wracałem z sercem zalanym miłością do nieprzyjaciół. Nie możesz sam z siebie mieć takiego uczucia, tak wielkiej miłości. Teraz, po zapisie intencji pojechałem na Mszę św. (13.01.2014) i w wielkim bólu zacząłem odmawiać modlitwę. Wprost umierałem podczas wołania za moich nieprzyjaciół.    

    Tak się składa, że właśnie czytałem wizję Marii Valtorty, gdzie Pan Jezus mówił w kazaniu na Górze o przykazaniu miłości bliźniego. Ja mam kochać miłością Boga Ojca, który jest  Stworzycielem także moich nieprzyjaciół. Pan Jezus prosi, abyśmy nie gniewali się na innych, bo podlegamy dodatkowemu osądowi.

    Tak właśnie czuję tą wszechogarniającą miłość, której nie można przekazać i opisać. W tym stanie czujesz, że wszyscy jesteśmy na tym zesłaniu braćmi...jakby w obozie z którego mamy się wyzwolić.

    Przypomniały się jeszcze słowa św. Jana ze środy (1J4,7-10): „miłujmy się wzajemnie (...) kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga”...                                                   APEL

  1. 09.01.2014(c) ZA CZYNIĄCYCH FAŁSZYWE DOBRO
  2. 08.01.2014(ś) ZA MOICH DOBROCZYŃCÓW
  3. 07.01.2014(w) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ, ŻE SŁOWO STAŁO SIĘ CIAŁEM
  4. 06.01.2014(p) ZA TYCH, KTÓRZY MI SZKODZĄ
  5. 05.01.2014(n) ZA PEŁNIĄCYCH ŚWIĘTĄ SŁUŻBĘ
  6. 04.01.2014(s) ZA KŁAMCÓW Z OKRĘGOWEJ IZBY LEKARSKIEJ W W-WIE
  7. 03.01.2014(pt) ZA ZAPOMINAJĄCYCH O IMIENINACH PANA JEZUSA
  8. 02.01.2014(c) ZA SPRZECIWIAJĄCYCH SIĘ BEZBOŻNIKOM
  9. 01.01.2014(ś) ZA PRAGNĄCYCH ŚWIĘTEJ ŚMIERCI
  10. 31.12.2013(ś) ZA LUDZI DOBREJ WOLI NIE ZNAJĄCYCH JEZUSA

Strona 886 z 2467

  • 881
  • 882
  • 883
  • 884
  • 885
  • 886
  • 887
  • 888
  • 889
  • 890

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 214

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?