Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

04.01.2014(s) ZA KŁAMCÓW Z OKRĘGOWEJ IZBY LEKARSKIEJ W W-WIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 styczeń 2014
Odsłon: 1240

    Ze smacznego snu zerwała mnie żona, bo dzisiaj jest Msza św. z późniejszym wystawieniem Najśw. Sakramentu. Zdziwiony słuchałem czytań, bo pasują do tych z którymi prowadzę walkę duchową, a którzy szerzą zmyślone prawdy i udają, że są mądrzejsi od Boga.

     „Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu; "Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. /../ Dzięki temu można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła: każdy, kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata. 1J3, 7-10

   Kłamca jest groźnym osobnikiem, gdy ma możliwość kształtowania opinii publicznej. Janusz Palikot w starym roku ubrał się w ornat i naprawiał Kościół święty. Szczególnie ohydna jest TVN 24, bo nienawidzi Polaków, dobra, miłości i rodzin. Nie powinno się walczyć z premierem Tuskiem, ale iść pod siedziby tych pogańskich szczekaczek. 

    Zły zalał mnie rozważaniami („dobrem”), napływały obrazy walki duchowej oraz fałszu funkcjonariuszy publicznych (lekarzy). Takie osoby nie powinny pracować w zawodzie zaufania społecznego, a koledzy w najlepsze tkwią od lat w Okręgowej Radzie Lekarskiej w Warszawie.        

    Dzisiaj Jan Chrzciciel stał z uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: "Oto Baranek Boży".  Natychmiast dwaj jego uczniowie Andrzej i Piotr poszli za Jezusem. A Jezus rzekł: "Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas" (to znaczy: Piotr). J1, 35-42

    Po Eucharystii, która była jak woalka kuszenie prysło, a przecież tylko podszedłem do kapłana, który podał mi ten Cud Ostatni. Słodycz zalała usta, a pokój serce. Wróciła radość bycia na Mszy św. oraz chęć modlenia się. Dopiero teraz chciałbym zacząć nabożeństwo.    

    Dowodem na ucieczkę demona było ustąpienie natłoku „dobrych” myśli, odejście pustki z poczuciem pozornego zagubienia („nie wiem, co mam robić”). Nie mogłem nawet tego zapisać, bo zły wciąż przeszkadzał ...tak jakbym miał ujawniać jego tajemnice. 

    Po powrocie do domu zacząłem wołać w mojej modlitwie w intencji kolegów z Izby Lekarskiej, bo całkiem oszaleli na tle obrzędowości...obsypują się odznaczeniami i nadają sobie różne tytuły honorowe. Nawet żonę „prezesa-ministra” zatrudnioną w ramach nepotyzmu...też oznaczono „blaszką lekarską”.

    To wprost ich wiara i zgromadzenie parareligijne (oprócz masonerii, którą niektórzy zalatują). Co robi wśród tych przebierańców senator PiS Stanisław Karczewski? Dali mu jakiś dyplomik i teraz musi bronić tej zdegenerowanej struktury w Senacie RP, a przecież na tym stanowisku powinien zachować obiektywność.

    Na ostatnim zjeździe sprawozdawczo-wyborczym tak celebrowali, że nic nie uchwalili. Zacząłem wołać do Matki  Bożej, aby otworzyła serce chociaż jednemu, bo zginą marnie. Bóg ich ukarze za bezmiar kłamstw. Samorząd Lekarski w tak autorytarnej formie nie powinien istnieć.

    "Prezes-minister"...Andrzej Włodarczyk nie może „odchorować” utraty stanowiska dyrektora Instytutu Reumatologicznego, ale prawie wszystkich konsultantów krajowych zwolnił bez podania przyczyn (dowiedzieli się z prasy). Na takiego VIP'a nie możesz napisać skargi, bo to nieetyczne!

    Podczas odmawiania mojej modlitwy serce chciało mi pęknąć, bo lekarz nie może być kłamcą. Nie chodzi o odpowiednio przekazane informowanie o czekającym pacjenta zagrożeniu lub śmierci, ale o ohydne kłamstwa. 

    Poszedłem dodatkowo na nabożeństwo wieczorne, bo niepokój zalewał serce i chciałem dalej wołać za kolegów. Wróciłem odmieniony i pełen pogody duchowej...

    Następnego dnia, tuż po przebudzeniu poczułem, że Bóg ich ukarze, bo jako katolicy stanęli po stronie lekarza antykrzyżowca. Napłynęło, aby "na chybił/trafił" otworzyć "Koran" (Sura XXIV Światło). Sam zobacz: "Nie przyprowadzili świadków to są w obliczu Boga  k ł a m c a m i"...                                                                                                                              APEL

 

 

03.01.2014(pt) ZA ZAPOMINAJĄCYCH O IMIENINACH PANA JEZUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 styczeń 2014
Odsłon: 1267

Najświętszego Imienia Jezus  

      Dzisiaj spałem jak niemowlę i nic mi się nie śniło, a to zdarza się bardzo rzadko. To wielka łaska, ale przez to nie byłem na Mszę św. o 6.30 z późniejszym wystawieniem Najświętszego Sakramentu.

    W sercu pojawiała się bliskość Boga Ojca z poczuciem Jego mocy aż zacząłem śpiewać (Ps 103): Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.

  Zapis zacznę od końca, ponieważ zapomniałem, że dzisiaj było wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus. Piszę to i chce mi się płakać, bo to Imię zostało dane Jezusowi przez samego Boga, naszego Ojca („Ten, który zbawia”). „Panie Jezu! Zmiłuj się nad nędzą Swoich wyznawców i przewodników duchowych”. 

    W takiej nieświadomości trafiłem do Kaplicy Miłosierdzia, ale tam też nie wspomniano o tym wielkim dniu naszego Kościoła świętego.

    Anioł Gabriel przybył do Dziewicy i powiedział, że znalazła łaskę u Boga, porodzi Syna i nada Mu imię Jezus (Łk 1, 26-31). To samo polecenie otrzymał również św. Józef, bo Anioł Pański ukazał mu się we śnie: "nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus"...(Mt 1, 20-21).

    Dzisiaj św. Rodzice przybyli do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu, bo nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię. Nadano Mu imię Jezus...Łk 2, 21-42

    Nie miałem wielkich przeżyć. Przepłynęły czytania i kazanie o poszukiwaniu Boga, ale kapłan przepisał to od innych. Nie wiem na czym polega poszukiwanie Boga, który jest cały czas przy każdym z nas.

    Papież Grzegorz X w 1274 roku dominikanom powierzył szerzenie tego kultu. Od 1721 r. istniało dla całego Kościoła obchodzenie Obrzezania Pańskiego ze wspomnieniem Imienia Jezus (01.01), ale i to zniesiono.

    Obecnie dla Imienia Pana Jezusa w kraju katolickim nie ma specjalnego dnia...jest tylko wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus. Zobacz co pisze Wikipedia: imieniny - zwyczaj świątecznego obchodzenia (czasami hucznego) dnia świętego lub błogosławionego z kalendarza chrześcijańskiego.  

    Sam Jezus powiedział o swoim Imieniu: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna (J 16, 23-24).

    Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego pili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie (Mk 16, 17-18).

    Św. Piotr do napotkanego kaleki od urodzenia mówił: Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! (Dz 3, 6). A do zdumionego tłumu: Przez wiarę w Jego Imię temu człowiekowi, którego widzicie i którego znacie, Imię to przywróciło siły (Dz 3, 16).

    Także św. Paweł w imię Jezusa czynił cuda. Do szatana, który opętał pewną dziewczynę, woła: Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł! (Dz 3, 6-7).

    My nie mamy świadomości tego, że uczestniczymy w dalszym trwania Cudów Boga, a ja jestem tego przykładem, bo Pan Jezus z kaleki duchowej uczynił ze mnie Swojego ucznia. Piszę to, a „dreszcz prawdy” przepływa przez całe  ciało i nagle wyjaśnia się  p u s t k a  duchowa, którą przez dwa dni zalewał mnie szatan.                                                                                                                                                                                                              APEL

02.01.2014(c) ZA SPRZECIWIAJĄCYCH SIĘ BEZBOŻNIKOM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 styczeń 2014
Odsłon: 1170

    Nie planowałem Mszy św. porannej, ale po wyjściu - na nabożeństwo zamówione przez niewiasty z Kółka Maryja o powołania do służby Bożej (o 6.30) - moje serce zalała radość, a dusza zaczęła śpiewać Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym.  

    Na Mszy św. było łącznie kilka osób. Spełniło się pragnienie oczyszczenia, bo pojawił się spowiednik, który mnie rozgrzeszył, a jako "pokutę" zalecił odmówienie modlitwy Pod Twoją obronę. Wskazał też na wołanie do św. Michała Archanioła, ale ja w pokusach seksualnych zwracam się o pomoc do św. Józefa.

    Od Ołtarza świętego płynęło Słowo: „Któż jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. 1J2, 22-28

    Dzisiaj wysłannicy faryzeuszów chcieli dowiedzieć się kim jest Jan Chrzciciel, ale usłyszeli, że nie jest Mesjaszem, oczekiwanym Eljaszem, a także prorokiem. Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. J 1,19-28

    Powiedział to człowiek największy pod słońcem. Przez moje ciało przepłynął "dreszcz prawdy", a w oczach pojawiły się łzy. Siostra zaśpiewała Oto leżący, przed nami śpiący, a to prawda, bo Pan Jezus przybył z Królestwa Niebieskiego..."w nasze barłogi" i często nie miał gdzie "głowy przyłożyć".

    Eucharystia rozpuściła się w ustach i przybrała postać „manny z nieba”, a bardzo lubię ten znak. W podzięce, w drzwiach kościoła padłem na kolana i przeżegnałem się.

    Wracałem całkowicie odmieniony z pragnieniem odosobnienia. W okolicy serca pojawiło się słodkie ciepło. Nie było mnie dla świata i musiałem omijać ludzi, bo to czas składania sobie życzeń.

    Zrozum teraz cierpienie Pana Jezusa, którego męczyły nasze rozmowy, krzyki oraz zwykła paplanina. Dlatego wciąż oddalał się na miejsca samotne, gdzie mógł rozmawiać z Bogiem i rozważać wszystko w sercu.

    Dwa razy odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a po wejściu do domu dusza zaczęła śpiewać: Nie opuszczaj nas, nie opuszczaj nas, Matko Najświętsza nie opuszczaj nas. Nawet zacząłem grać to na akordeonie, bo dusza potrzebowała dodatkowego ukojenia z powodu tęsknej rozłąki z Bogiem.

     W "Naszym dzienniku" trafiłem na art. „Sprzeciw wobec Fatimy”, gdzie bezbożnicy w Portugalii wszelkimi sposobami ośmieszali Objawienia Matki Bożej...nawet wysadzono kapliczkę zbudowaną na tym świętym miejscu (6 marca 1922).

      Zdziwiłem się, że na blogu Janusza Palikota dano moje komentarze, bo robiono kłopot: 

31.12.2013

<< Ja czekałem na orędzie przyszłego prezydenta, a tu wyliczanka: wierzących i niewierzących (...) Szkoda, że nie wspomniał Pan o bardzo groźnym gangu moherowych staruszków. Jako biskup Kościoła „Szwadrony Śmierci”  wystosował Pan bardzo dobry list do katolików, bo bez Pana rad Kościół święty się nie ostoi. (...) 

    Osobiście lubię Pana żarty, przebieranie się, prowokowanie...taki Palikot-show, ale w przyszłym roku proszę uważać na siebie, bo pomysły mogą spowodować groźne przegrzanie mózgu, a nawet jego samozapłon... >>  

02.01.2014    

<< Zapowiedział Pan uczynki, które dadzą innym odrobinę szczęścia i pojawił się natychmiast jako obrońca uciśnionej Ewy Wójcik...przez „wierzących, którzy terroryzują moralnie resztę narodu” wg senatora Kazimierza Kutza. Pan senator jest członkiem Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, gdzie zostałem zbyty, a tak ładnie się nazwali...na pewno nie stanie w mojej obronie, bo tacy jak ja „bez przerwy na wszystko się obrażają”.

   Mnie nie podobało się, że kolega-lekarz, psychiatra powalił krzyż...(...), a ja tuż po nawróceniu postawiłem krzyż powalony przez czas! (...) Tak wygląda Polska jako państwo fundamentalistyczne w którym senator Kazimierz Kutz nie ma nic do nazywania następcy św. Piotra ciulem...  >>                                                                            APEL 

01.01.2014(ś) ZA PRAGNĄCYCH ŚWIĘTEJ ŚMIERCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 styczeń 2014
Odsłon: 1200

    3.00. Padłem na kolana i podziękowałem Bogu za zeszły rok. W TVN trwała zabawa - nawet łączyli się z całym światem!  Podczas kilku minut nie zapomnieli pokazać spółkujących inaczej, którzy rozebrani całowali się na pokaz...w odległej Brazylii. Grzech nie zna granic!

    Trafiłem na Mszy św. o 12.00 i usłyszałem, że: Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: "Abba, Ojcze". A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej. Ga 4,4-7

    Do czasu Eucharystii byłem normalny, ale popłakałem się, gdy nasz chór zaśpiewał pięknie kolędę: Gdy śliczna Panna Syna kołysała: "Wszystko stworzenie śpiewaj Panu swemu /../ Śpiewajcie Panu /../ Dzieciąteczku /../ Kwiateczku”.

    Na szczycie uniesienia z głębi serca zawołałem do Matki Bożej, aby przybyła do mnie w momencie śmierci...z niebieskimi zastępami aniołów i świętych. Łzy płynęły po twarzy podczas oczekiwania na zjednanie z Panem Jezusem.

    To wszystko trwało 5-10 minut, ale tylko dla tej jednej chwilki warto żyć. To jakby podziękowanie za moje ostatnie modlitwy oraz Boże spędzenie końca starego roku.

    Przypomniała się rozmowa o śmierci z przypadkowo spotkaną panią, która może być pewnym instruktażem dla poszukujących.        

- Czy pani też chwali śmierć nagłą, bo nie trzeba leżeć i męczyć się...zagadnąłem.

- Nie, bo przecież wołamy: od nagłej i niespodziewanej śmierci wybaw nas Panie!

- To jakiej śmierci pani pragnie, jaką proponuje?

- Aby odejść w świadomości!

- Cóż to oznacza, przecież w pewnym momencie mamy tą świadomość ograniczoną, a później tracimy w różny sposób. Trzeba prosić o śmierć dobrą (Wiatyk) i godną, aby nie zrobić rodzinie i innym kłopotów...to tak jak z porodem. Ktoś umrze w samolocie lub na wczasach, a nawet na weselu. 

- Opowiem jak umierał mój dziadek, który był bardzo religijny, codziennie uczestniczył w Mszy świętej... mówiono wokół,  że nie ma takiego człowieka. Nie pozwolił na nikogo powiedzieć złego słowa i wszystkim się dzielił. Specjalnie wybudował większy dom i zaprosił brata z rodziną, który nie miał się gdzie podziać.

    Któregoś dnia wrócił z pola, umył się, ubrał i powiedział, aby wezwać do niego kapłana. Wszyscy modlili się przy jego łóżku, a po Eucharystii poprosił jeszcze o odmówienie litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa! Później wypił szklankę wody i umarł.

- To była śmierć człowieka świętego. Ja wiem, że wówczas śpiewają nam chóry niebieskie, ale na taką śmierć trzeba sobie zasłużyć, mieć kult Cudownego Medalika i wymodlić ją u MB Dobrej Śmierci. Pani dziadek był świętym za życia i szkoda, że nic o nim nie wiemy, bo na pewno nie ma pani nawet pamiątki.

- Szkoda, że nie wzięłam pięknego krzyża, który zostawił...mam tylko obraz tamtego domu namalowany ze zdjęcia.

- Ja już wiem, że to dziadek sprawił nasz spotkanie, bo nie uczestniczy pani w codziennej Mszy św. Jeżeli tacy jak pani nie chodzą codziennie do kościoła to kto ma to czynić? W Afryce wierny bez nóg czołga się 2 km, aby uczestniczyć w tym Świętym Misterium.                   

- Właśnie byłam w szpitalu i musiał mnie operować ordynator...faktycznie był potrzebny, bo były komplikacje. Po zabiegu przyśnił się dziadek i walił laską w podłogę. Zapytałam dlaczego tak czyni, a on odpowiedział, bo chciał, aby wszystko się udało. Czy dlatego mojego chirurga zatrzymał korek spowodowany przez wypadek?   

     W ręku znalazł się  „Gość niedzielny” z XI 2006 r. z artykułem; „Olej ratunkowy”, gdzie kapłan przybył do nieprzytomnej chorej w szpitalu.

- To na nic, ona nie kontaktuje - powiedziały kobiety leżące na sali.

- Szczęść Boże...odezwał się głos z łóżka.

    Chora przytomnie odpowiadała na modlitwy i poprosiła o Sakrament Namaszczenia Chorych, bo okazało się, że należała do Apostolstwa Dobrej Śmierci. Zmarła wieczorem...        APEL

 

    

 

31.12.2013(ś) ZA LUDZI DOBREJ WOLI NIE ZNAJĄCYCH JEZUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 31 grudzień 2013
Odsłon: 1229

     Moje obecne życie jest bardzo szczęśliwe. Nic nie planuję, bo wolną wolę oddałem Bogu. Czasami wyrywam się, ale po czasie wiem, że to, co czyniłem było niedobre. Przenieś to na wielkie decyzje.

    Bardzo trudno jest mi żyć na tym zesłaniu, bo wszystko widzę duchowo, od Boga...z punktu widzenia wieczności i naszego zbawienia.

    W makulaturze, którą przeglądam („Fakty i mity” 27/2011) znalazłem list na ten temat, gdzie jakiś brat pisze: „racjonaliści odchodzą od Kościoła i jego dogmatów”.

    Dalej wskazał, że pozostają w nim tacy jak ja, którzy nie myślą samodzielnie i można im wmówić każdą głupotę. Elitę wiernych stanowią dzisiaj ograniczeni umysłowo i tylko tacy mogą przy nim trwać! To kwintesencja fałszu intelektualnego wlewanego w dobrych ludzi przez szatana.

    W nr 48/2009 dał świadectwo przebudzony do niewiary racjonalista Józef Ziółkowski („Religia to groźny narkotyk”), który przestał chodzić do kościoła po przeczytaniu „Spiżowej bramy” oraz „nauk” księdza Romka Kotlińskiego. 

   Jego dusza dalej pragnęła spotkania z Bogiem i nie mógł znaleźć sobie miejsca w niedzielę, ale wytłumaczył to: „nawykiem religijnym”, a nawet „uzależnieniem” i teraz chroni przed tym swoje dzieci.

    Z żoną poszliśmy zapalić lampkę pod krzyż Pana Jezusa, a w drodze moja dusza zaczęła śpiewać: „nie opuszczaj nas, nie opuszczaj nas, Matko Najświętsza nie opuszczaj nas”. To był wynik nagłej tęsknoty za Bogiem i smutku, ponieważ napłynął obraz ludzkości z wielką rzeszą ludzi dobrej woli, którzy nie znają Pana Jezusa. Natychmiast zacząłem odmawiać moją modlitwę.

    Spod figury Matki Bożej Niepokalanej wyniosłem kota, który tam zakończył swój żywot. Wykorzystałem sytuację i zacząłem rozmawiać ze spotkanym sąsiadem, który jest w grupie ludzi dobrej woli. Nawet gra Bogu na trąbie, ale to może być tylko własna przyjemność, którą znam, bo byłem w zespole akordeonistów.

    Wskazałem, że większość ludzi przez całe życie nic nie robi dla swojej duszy i wierzy, że tak właśnie kończymy! Jerzy Urban umrze i go zakopią?...nie ma tak dobrze, bo ciało powstało z prochu i wraca do ziemi. Gdzie trafia nasza dusza po śmierci? Ma pan tylko trzy możliwości: piekło, niebo i czyściec.  

- Wybiera się pan na wczasy. Ile trzeba w to włożyć wysiłku, a tu powrót do Nieba. Gdzie się pan kieruje? Nie wie pan dokąd jedzie samochodem? Policja natychmiast pana skontroluje.

-  Wielu liczy, że później wróci do Boga...

- To ludzki handelek, szczególnie ohydny w Oczach Boga, bo Jego Miłosierdzie jest dla tych, którym zginają się kolana, a dla „twardych karków” pozostaje okrutna sprawiedliwość, bo prawdziwa. 

    Pojechałem na Mszę św. kończącą ten rok. Apostoł Jan ostrzegał od Ołtarza, że „pojawiło się wielu antychrystów”, którzy wyszli „z nas, lecz nie byli z nas”. Wskazał, że tacy jak ja znają Prawdę, a „żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi”. 1J2,18-21

    Proboszcz próbował mówić o zwodzicielach, ale nie bierze udziału w walce duchowej i trochę mu nie szło. Zdziwiłem się, ponieważ w makulaturze („Fim” nr 17/2011) będzie też art. proroka Bolesława Parmy o ponownym przyjściu Pana Jezusa (Apokalipsa). 

    Eucharystia miała dzisiaj cudowny smak. Później śpiewaliśmy Bogu przed Najśw. Sakramentem i nie było końca podziękowaniom oraz prośbom. Pasowały słowa dzisiejszego Ps 96:

    Śpiewajcie Panu pieśń nową, śpiewaj Panu, ziemio cała. Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię, każdego dnia głoście Jego zbawienie.                                       APEL

  1. 30.12.2013(p) ZA PEŁNYCH UWIELBIENIA BOGA
  2. 29.12.2013(n) ZA OGŁUPIONYCH
  3. 28.12.2013(s) ZA ZWOLENNIKÓW ABORCJI
  4. 27.12.2013(pt) ZA OFIARY NIESPODZIEWANEGO NAPADU
  5. 26.12.2013(c) ZA NIENAWIDZĄCYCH CHRZEŚCIJAN
  6. 25.12.2013(ś) ZA PRAGNĄCYCH UŚWIĘCENIA
  7. 24.12.2013(w) ZA POCIESZONYCH PRZEZ DZIECIĄTKO
  8. 23.12.2013(p) ZA SIEDZĄCYCH W CIEMNOŚCIACH
  9. 22.12.2013(n) ZA POIRYTOWANYCH
  10. 21.12.2013(s) ZA ŻYJĄCYCH DLA CHWAŁY BOGA

Strona 888 z 2467

  • 883
  • 884
  • 885
  • 886
  • 887
  • 888
  • 889
  • 890
  • 891
  • 892

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 214

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?