- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1053
Po wahaniach wyszedłem na nabożeństwo o 7.30 i odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Trafiłem na Mszę św. od uczestników pogrzebu pani, która powiesiła się.
Przed wyjściem do kościoła wzrok zatrzymała „Gazeta Polska” z tytułem: „Szyfranta Zielonki samobójstwo niedoskonałe”. Wg mnie został zamordowany, a świadczy o tym dezinformacja policji, że „miał kłopoty ze zdrowiem psychicznym” (czytaj: z tego powodu popełnił samobójstwo).
W ramach służb specjalnych istnieje komando „śmierć” i komando „szkodzić”...śmiertelni wrogowi Polaków. Wśród nich są także lekarze (psychiatrzy, patomorfolodzy, starzy wyżeracze sądowi...), a to szczególnie przykre, bo mamy zawód zaufania publicznego.
Takich prostytutek politycznych jest pełno na różnych stanowiskach i w różny sposób pomagają w likwidacji „elementu niepewnego politycznie”. Duże rodaków reprezentuje też naiwność polityczną lub mają „szacunek dla władzy”.
Ten dzień mojego życia nie dotyczy zamordowanych przez „powieszenie się”, a są ich niezliczone rzesze. To nowoczesna metoda zabijania...podajemy pawulon lub inny środek, który szybko się rozkłada i wieszamy wskazanego przez okupantów.
Nikt nie wyjaśnił seryjnego zabijania przez "wieszanie się" świadków koronnych w więzieniu w Płocku z samobójstwem strażnika. Nie będę rozwijał tego bolesnego tematu, bo „nie zabijaj”...także siebie! Samobójstwo nie rozwiązuje żadnych problemów ziemskich i duchowych.
Przypomniał się przypadek młodego rolnika z mojej okolicy, który wziął pożyczkę, posadził sad i trafił na zimę stulecia. Z rozpaczy, że wszystkie drzewka zmarzły popełnił samobójstwo zostawiając żonę z dziećmi.
Wróciłem na nabożeństwo drogi krzyżowej, a podczas podejścia do mnie ministrantów z krzyżem przez serce przepłynął wstrząs. Wołałem za tych biedaków i pozostałem na ponownej Mszy świętej. Poprosiłem Pana Jezusa, aby przyjął za nich także mój post (40 godzin)... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1067
Na wczorajszej Mszy św. wieczornej prosiłem Boga o Światło dla kolegów lekarzy, bo nie wiedza co czynią. Św. Hostia zagięła się (znak cierpienia) i faktycznie pisałem do 2.00 w nocy, a wstałem o 5.00!
W ten sposób trafiłem na Mszę św. o 6.30 i z proboszczem oraz „garstką Pana” śpiewaliśmy: „Ledwie oczy przetrzeć zdołam wnet do mego Pana wołam. Do mego Boga na niebie i szukam Go koło siebie”. Tak jest naprawdę...
Powtórzyłem za kapłanem prośbę do Boga, bo przepłynęły moje różne bezeceństwa: "Panie! oczyść moje serce z grzechów! Ty uświęcasz ludzkie serca, zmiłuj się nade mną".
Jak wielką łaską jest utrata pamięci przed śmiercią, gdy wszystko z mózgu i sumienia wpada do „kosza”! Czyniłeś zło, wołałeś do Boga jak ja w tej chwilce...i w Niebieskim IPN wszystko zostało wcześniej wymazane!
Serce doznało wstrząsu podczas śpiewania refrenu Ps 138: „Pan mnie wysłuchał kiedy Go wzywałem”. Popłakałem się, bo ujrzałem moc i zatroskanie Boga o nasze sprawy.
Właśnie królowa Estera błaga od ołtarza: "Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą prócz Ciebie żadnego wspomożyciela (...) dodaj mi odwagi. Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. (...) wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo prócz Ciebie, Panie, który wiesz wszystko". Est 14
Dodatkowo Pan Jezus zapewnia uczniów: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. (...) Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre tym, którzy Go proszą”. Mt 7, 7-21
„O! Krwi i wodo, któraś wytrysnęła z Najśw. Serca Jezusowego...ufamy Tobie”. Wprost ujrzałem strugi św. Krwi Zbawiciela z jedną kroplą padającą na mnie. Z bólu chwyciłem twarz w dłonie i krzyknąłem ”O! Jezu!”.
Ta pieśń jest powtarzana 3x, a mnie się chce płakać. Jeszcze przed chwilką stałem rozdrażniony, a tuż po przyjęciu św. Hostii moje serce znalazło się w Sercu Pana Jezusa...”serce w Sercu”!
Eucharystia unosiła się w ustach jak woalka na wietrze i zwinęła się w kłębek (dar). Serce i usta zaczęła zalewać słodycz. Ekstaza sprawiła, że musiałem głęboko oddychać ze wzdychaniem. Ciepło z nadbrzusza rozlało się na całe ciało i nie czułem już zimna w kościele.
W mgnieniu oka przeszedłem z tego świata do Królestwa Niebieskiego. Nie potrzebuję żadnego wypoczynku, wyjazdu na wczasy, szukania czegoś w odległym kącie tego świata.
Po wyjściu miałem tylko jedno marzenie, aby ominąć miasto, ludzi i polecieć do mojego kącika w bloku, a tam zapalić świecę i w ciszy siedzieć z Panem Jezusem. Napłynęła refleksja: jak Bóg realizuje później nasze marzenia, bo moje jest niewielkie, a ludzie pragną bogactwa, władzy i sławy.
Ten, który ma dużo chce jeszcze więcej. Co otrzyma później? Pan Jezus powiedział, że żaden bogacz nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego...coś w tym jest i czuję to w tej chwilce.
Wyszedłem zapalić lampkę pod "moim" krzyżem. Podczas przechodzenia koło jednego z domów usłyszałem śpiew kobiety zmywającej naczynia. Nagle znalazłem się wśród uczniów na Ostatniej Wieczerzy, gdzie Pan Jezus z uczniami śpiewał Bogu psalmy uwielbienia (wizja Marii Valtorty).
Moje serce zostało porwane do Pana Jezusa i chciałbym czynić to samo, ale nie znałem intencji dnia, która pojawi się po chwilce i będzie bardzo miła Bogu. Zawołałem tylko ulubione słowa psalmu: „Miłosierny jest Pan i łaskawy...”. Ps 103
W kilka minut z człowieka normalnego, a nawet pustego duchowo zostałem uniesiony do Nieba „Boże! Jezu! Panie! dotkniesz, a człowiek jest jeszcze na ziemi, a już w Niebie”. Prawie chciało mi się płakać, a wiedz, że należę do ludzi twardych i nie skorych do melancholii.
Opisuję to „prosto z frontu”, aby udowodnić moje prowadzenie przez Boga, który zna pragnienie mojego serca...lepiej ode mnie! Zrozumiesz to mając gromadkę dzieci i radując się z nimi.
Zapominasz wówczas o karaniu, przytulasz każdego i cieszysz się razem z nimi. Tak też jest z naszym Bogiem, ale Jego Miłość trudno sobie nawet wyobrazić!
Zacząłem odmawiać moją modlitwę za kolegów lekarzy, którzy stanęli po stronie powalającego krzyż Pana Jezusa, a także za niego samego i za zmarłych w tym czasie. Wprost ujrzałem promień Miłosierdzia Bożego padający na mnie i rozchodzący się na tych za których wołałem.
Napłynęły postacie kolegów przestępców z Izby Lekarskiej, psychiatrów - ateistów, powalającego krzyż oraz dusza zmarłego kolegi, który przed śmiercią wdał się w machlojki. W ich intencji odmówiłem całą moją modlitwę i zapaliłem od nich lampkę Panu Jezusowi.
Następnego ranka zauważyłem, że na tablicy nie była podana intencja Mszy św. Poszedłem do zakrystii, aby zamówić: „za kolegów lekarzy wrogów wiary i krzyża”, ale okazało się, że byłą zajęta. Do mojego serca napłynęło, że "została przyjęta w Niebie, bo do Boga dotarło pragnienie mojego serca"... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1128
Przez całą dobę duchową nie czułem obecności szatana, a to wielka łaska Boga, bo w sercu trwała cisza i nawet nie napłynęła myśl o „bojowości”, a na Mszy św. klęczała przede mną czwórka małych dzieci. Zbawiciel bardzo lubił otaczać się tymi świętymi istotami.
Od ołtarza płynęły zalecenia Boga: „Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Zobaczył Bóg czyny ich (...) ulitował się (...), i nie zesłał niedoli, którą im zagroził”. Jon 3, 1-10
Psalmista dodatkowo wołał ode mnie: „Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie. (...) Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz". Ps 51
Dobrze, że wcześniej odmówiłem całą modlitwę, bo trzęsłem się z zimna. Podczas powrotu do domu śpiewałem powtarzając: „Jezu Chryste! Panie miły, Baranku bardzo cierpliwy!”
„Jezu mój! Panie! Jak wielką łaską jest cierpliwość, skruszenie i pogoda w sercu.
Dziękuję za prowadzenie każdego dnia”.
Pierwotna intencja brzmiała: „za cierpliwych”, ale napłynęło, abym zajrzał do słownika, gdzie trafiłem na wyjaśnienie dotyczące cierpliwości. Takim właśnie byłem całą dobę, a u mnie to rzadkość. Nawet przez chwilkę nie miałem najmniejszego niepokoju, ucisku w nadbrzuszu (objaw działania złej energii od ludzi lub demona) oraz zamętu w myślach.
W ramach dzisiejszego postu duchowego w intencji pokoju na świecie...przez 36 godzin wypiłem tylko dwie gorzkie kawy, ale po latach nie jest to już wielkie wyrzeczenie. Owoce tego umartwienia poznam w pełni po śmierci... APEL
Dziwne, bo w ręku znalazły się moje słowa z początku nawrócenia (29.11.1987):
<< Daj mi Panie!
chwilkę ciszy i spokoju świętego
pozwól usiąść na kamieniu potoku
i ujrzeć słońce przez drzewa
Daj mi Panie!
wody prosto ze źródła
widoku pola z wiatrakiem
i łąki zielonej bez końca
Nie dla mnie rzeka szeroko rozlana
tajga wielka, nieznana
i wiatr szumiący na szczytach...>>
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1077
W śnie miałem wielką radość, bo ułożyły się moje sprawy. Wczoraj męczyłem się z zapisami, które szybko opracowałem po przebudzeniu i w uniesieniu wyszedłem na pierwszą Mszę świętą.
Dzisiaj jest posiedzenie Sejmu RP, a to czas moich udręk, bo zagrażam bezpieczeństwu państwa. Przypomniał się wczorajszy Ps 91; „Bądź ze mną, Panie, w moim utrapieniu. (...) Tyś moją ucieczką i twierdzą, Boże mój, któremu ufam (...)”.
W kościele wzrok zatrzymał plakat „Bitwa pod Wiedniem”: „Przybyłem, zobaczyłem, a Bóg zwyciężył” oraz zdanie z ogłoszenia, że „Jesteście solą ziemi”.
Moje serce zaczęło promieniować, a to radość w cierpieniu. Popłakałem się i wołałem do Boga, aby pokazał Swoją moc kolegom. Żal mi ich, bo w swoim zaćmieniu duchowym i rozpasaniu partyjnym robią głupoty przechodzące ludzkie sumienie.
Przypuszczam, że po moich ostatnich pismach dotarł do nich fakt dokonania na mojej osobie karalnego zabójstwa duchowego. Jak czują się w sercach? Przecież wiedzą, co uczynili...tak jak dr G, gdy zostawił wacik w sercu!
Napłynęła pewność interwencji Bożej, a mówią o tym słowa dzisiejszego psalmu: „Bóg sprawiedliwych uwolnił z ucisków. (...) Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i wyzwolił od wszelkiej trwogi. (...) Pan słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki”.
To kilkanaście minut, a tak wiele już przeżyć duchowych. Przykro mi, że Benedykt XVI nie szukał mocy w Panu Jezusie i po ogłoszeniu Roku Wiary porzucił nas, a miałby tak piękny koniec swoje życia!
Tak się stało, że trafiłem na książeczkę dr Polo: „Trafiona przez piorun”, wzrok zatrzymało zdjęcie ks. Jerzego Popiełuszki, w ręku miałem figurkę św. Antoniego i właśnie czytałem o Piotrze (Skale).
Dzisiaj Pan Jezus nauczył nas modlitwy: „Ojcze nasz”. Cały dzień trwała moc duchowa. W wielkim uniesieniu odmówiłem moją modlitwę, której towarzyszyło dobro i pokój. Nawet pięknie grał mi zespół z Jerozolimy (w radiowej dwójce).
Jeszcze następnego dnia będę modlił się w tej intencji, która dotyczyła także mojej osoby, a na Mszy św. wzrok przykuje piękny obraz Apostoła Piotra i Pawła. W moim stanie można pojąc dobrowolność śmierci za innych oraz wierność Bogu...rozrywanych męczenników! APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1116
Siedziałem w nocy i nie wiedziałem czy mam być na Mszy św. porannej, ale po przyśnięciu rowerem wjechałem przed sam ołtarz kościoła! Zerwałem się, bo to ewidentne zaproszenie na ostatnią Mszę św. o 8.00! Po wyjściu przywitał mnie śpiew pięknych ptaszków na drzewie.
Jakże Bóg to wszystko sprawia! Normalny człowiek przejdzie i nawet tego nie zauważy, a to wielkie pocieszenie i ukojenie...gnębionej przez kolegów-lekarzy duszy. W drodze powrotnej spotkam 3 gołąbki siedzące u wyjścia gołębnika! Tak mówi Pan naszego życia i śmierci...
W kościele okazało się, że jestem sam na Sam z Panem Jezusem. Siostra zaśpiewała pieśń o Zbawicielu, który na krzyżu wzniósł dla nas Swoje Ramiona, a moje serce zalał wielki smutek, bo lud nie pragnie zbawienia duszy!
Później trafię na słowa Matki Bożej z Fatimy (08.08.86):
<<Jezusa w Tabernakulum otacza dziś wielka pustka, opuszczenie i niewdzięczność. Przepowiedziałam te czasy w Fatimie za pośrednictwem Anioła ukazującego się dzieciom. (...) Jezusa otacza dziś pustka wywoływana przede wszystkim przez was, kapłanów.
(...) Sposób, w jaki w wielu kościołach traktuje się Jezusa obecnego w Tabernakulum, głęboko zasmuca Moje Serce: usuwa się Go do kąta, jakby był tylko jakimś przedmiotem używanym w czasie waszych kościelnych zgromadzeń.>>
Poprosiłem Jezusa o znak dla filozofa ateisty Jana Hartmana, bo gubi niezliczone dusze poprzez atakowanie wiary i Kościoła świętego ...”może spuchnie mu język”? Przy takich prośbach Pan zabiera mi Swoją Moc i przelewa ją na osobę o którą proszę.
To tzw. cierpienie zastępcze, a tutaj dosłownie krzyż Pana Jezusa, bo ten „wielki” człowiek podwójnie rani Zbawiciela, ponieważ pochodzi z narodu wybranego. Miłość zalała moją duszę do tych odwróconych od Boga braci.
W sercu pojawiała się bliskość Pana Jezusa, który przyjął prośbę, bo od Eucharystii odłamał się okruszek. Czytaj: dzisiaj zostaniesz pozbawiony Mojej Mocy! Tak się stało, bo cały dzień byłem drętwy duchowo i całkowicie zesłabłem w ciele fizycznym.
Miałem wielki kłopot w dojściu do intencji, a została potwierdzona, gdy z włączonej radiowej dwójki popłynęło czytanie powieści o pensjonariuszach domu starców... APEL
- 17.02.2013(n) ZA TYCH, KTÓRZY ULEGLI SZATANOWI
- 16.02.2013(s) ZA STRASZONYCH
- 15.02.2013(pt) ZA DOMAGAJĄCYCH SIĘ ZADOŚĆUCZYNIENIA
- 14.02.2013(c) ZA „OWCE WŚRÓD WILKÓW” I ZA DUSZE TAKICH
- 13.02.2013(ś) ZA ZNAJOMYCH I ICH DUSZE
- 12.02.2013(w) ZA OBŁUDNIKÓW Z BELKĄ WE WŁASNYM OKU
- 11.02.2013(p) ZA SZUKAJĄCYCH WINNYCH
- 10.02.1013(n) ZA TYCH, KTÓRZY MÓWIĄ: „OTO JESTEM PANIE”!
- 09.02.2013(s) ZA WDZIĘCZNYCH BOGU
- 08.02.1013(pt) ZA NAPRAWIAJĄCYCH SWOJE BŁĘDY