- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1193
Na wczorajszej Mszy św. wieczornej prosiłem Boga o Światło dla kolegów lekarzy, bo nie wiedza co czynią. Św. Hostia zagięła się (znak cierpienia) i faktycznie pisałem do 2.00 w nocy, a wstałem o 5.00!
W ten sposób trafiłem na Mszę św. o 6.30 i z proboszczem oraz „garstką Pana” śpiewaliśmy: „Ledwie oczy przetrzeć zdołam wnet do mego Pana wołam. Do mego Boga na niebie i szukam Go koło siebie”. Tak jest naprawdę...
Powtórzyłem za kapłanem prośbę do Boga, bo przepłynęły moje różne bezeceństwa: "Panie! oczyść moje serce z grzechów! Ty uświęcasz ludzkie serca, zmiłuj się nade mną".
Jak wielką łaską jest utrata pamięci przed śmiercią, gdy wszystko z mózgu i sumienia wpada do „kosza”! Czyniłeś zło, wołałeś do Boga jak ja w tej chwilce...i w Niebieskim IPN wszystko zostało wcześniej wymazane!
Serce doznało wstrząsu podczas śpiewania refrenu Ps 138: „Pan mnie wysłuchał kiedy Go wzywałem”. Popłakałem się, bo ujrzałem moc i zatroskanie Boga o nasze sprawy.
Właśnie królowa Estera błaga od ołtarza: "Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą prócz Ciebie żadnego wspomożyciela (...) dodaj mi odwagi. Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. (...) wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo prócz Ciebie, Panie, który wiesz wszystko". Est 14
Dodatkowo Pan Jezus zapewnia uczniów: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. (...) Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre tym, którzy Go proszą”. Mt 7, 7-21
„O! Krwi i wodo, któraś wytrysnęła z Najśw. Serca Jezusowego...ufamy Tobie”. Wprost ujrzałem strugi św. Krwi Zbawiciela z jedną kroplą padającą na mnie. Z bólu chwyciłem twarz w dłonie i krzyknąłem ”O! Jezu!”.
Ta pieśń jest powtarzana 3x, a mnie się chce płakać. Jeszcze przed chwilką stałem rozdrażniony, a tuż po przyjęciu św. Hostii moje serce znalazło się w Sercu Pana Jezusa...”serce w Sercu”!
Eucharystia unosiła się w ustach jak woalka na wietrze i zwinęła się w kłębek (dar). Serce i usta zaczęła zalewać słodycz. Ekstaza sprawiła, że musiałem głęboko oddychać ze wzdychaniem. Ciepło z nadbrzusza rozlało się na całe ciało i nie czułem już zimna w kościele.
W mgnieniu oka przeszedłem z tego świata do Królestwa Niebieskiego. Nie potrzebuję żadnego wypoczynku, wyjazdu na wczasy, szukania czegoś w odległym kącie tego świata.
Po wyjściu miałem tylko jedno marzenie, aby ominąć miasto, ludzi i polecieć do mojego kącika w bloku, a tam zapalić świecę i w ciszy siedzieć z Panem Jezusem. Napłynęła refleksja: jak Bóg realizuje później nasze marzenia, bo moje jest niewielkie, a ludzie pragną bogactwa, władzy i sławy.
Ten, który ma dużo chce jeszcze więcej. Co otrzyma później? Pan Jezus powiedział, że żaden bogacz nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego...coś w tym jest i czuję to w tej chwilce.
Wyszedłem zapalić lampkę pod "moim" krzyżem. Podczas przechodzenia koło jednego z domów usłyszałem śpiew kobiety zmywającej naczynia. Nagle znalazłem się wśród uczniów na Ostatniej Wieczerzy, gdzie Pan Jezus z uczniami śpiewał Bogu psalmy uwielbienia (wizja Marii Valtorty).
Moje serce zostało porwane do Pana Jezusa i chciałbym czynić to samo, ale nie znałem intencji dnia, która pojawi się po chwilce i będzie bardzo miła Bogu. Zawołałem tylko ulubione słowa psalmu: „Miłosierny jest Pan i łaskawy...”. Ps 103
W kilka minut z człowieka normalnego, a nawet pustego duchowo zostałem uniesiony do Nieba „Boże! Jezu! Panie! dotkniesz, a człowiek jest jeszcze na ziemi, a już w Niebie”. Prawie chciało mi się płakać, a wiedz, że należę do ludzi twardych i nie skorych do melancholii.
Opisuję to „prosto z frontu”, aby udowodnić moje prowadzenie przez Boga, który zna pragnienie mojego serca...lepiej ode mnie! Zrozumiesz to mając gromadkę dzieci i radując się z nimi.
Zapominasz wówczas o karaniu, przytulasz każdego i cieszysz się razem z nimi. Tak też jest z naszym Bogiem, ale Jego Miłość trudno sobie nawet wyobrazić!
Zacząłem odmawiać moją modlitwę za kolegów lekarzy, którzy stanęli po stronie powalającego krzyż Pana Jezusa, a także za niego samego i za zmarłych w tym czasie. Wprost ujrzałem promień Miłosierdzia Bożego padający na mnie i rozchodzący się na tych za których wołałem.
Napłynęły postacie kolegów przestępców z Izby Lekarskiej, psychiatrów - ateistów, powalającego krzyż oraz dusza zmarłego kolegi, który przed śmiercią wdał się w machlojki. W ich intencji odmówiłem całą moją modlitwę i zapaliłem od nich lampkę Panu Jezusowi.
Następnego ranka zauważyłem, że na tablicy nie była podana intencja Mszy św. Poszedłem do zakrystii, aby zamówić: „za kolegów lekarzy wrogów wiary i krzyża”, ale okazało się, że byłą zajęta. Do mojego serca napłynęło, że "została przyjęta w Niebie, bo do Boga dotarło pragnienie mojego serca"... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1253
Przez całą dobę duchową nie czułem obecności szatana, a to wielka łaska Boga, bo w sercu trwała cisza i nawet nie napłynęła myśl o „bojowości”, a na Mszy św. klęczała przede mną czwórka małych dzieci. Zbawiciel bardzo lubił otaczać się tymi świętymi istotami.
Od ołtarza płynęły zalecenia Boga: „Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Zobaczył Bóg czyny ich (...) ulitował się (...), i nie zesłał niedoli, którą im zagroził”. Jon 3, 1-10
Psalmista dodatkowo wołał ode mnie: „Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie. (...) Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz". Ps 51
Dobrze, że wcześniej odmówiłem całą modlitwę, bo trzęsłem się z zimna. Podczas powrotu do domu śpiewałem powtarzając: „Jezu Chryste! Panie miły, Baranku bardzo cierpliwy!”
„Jezu mój! Panie! Jak wielką łaską jest cierpliwość, skruszenie i pogoda w sercu.
Dziękuję za prowadzenie każdego dnia”.
Pierwotna intencja brzmiała: „za cierpliwych”, ale napłynęło, abym zajrzał do słownika, gdzie trafiłem na wyjaśnienie dotyczące cierpliwości. Takim właśnie byłem całą dobę, a u mnie to rzadkość. Nawet przez chwilkę nie miałem najmniejszego niepokoju, ucisku w nadbrzuszu (objaw działania złej energii od ludzi lub demona) oraz zamętu w myślach.
W ramach dzisiejszego postu duchowego w intencji pokoju na świecie...przez 36 godzin wypiłem tylko dwie gorzkie kawy, ale po latach nie jest to już wielkie wyrzeczenie. Owoce tego umartwienia poznam w pełni po śmierci... APEL
Dziwne, bo w ręku znalazły się moje słowa z początku nawrócenia (29.11.1987):
<< Daj mi Panie!
chwilkę ciszy i spokoju świętego
pozwól usiąść na kamieniu potoku
i ujrzeć słońce przez drzewa
Daj mi Panie!
wody prosto ze źródła
widoku pola z wiatrakiem
i łąki zielonej bez końca
Nie dla mnie rzeka szeroko rozlana
tajga wielka, nieznana
i wiatr szumiący na szczytach...>>
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1200
W śnie miałem wielką radość, bo ułożyły się moje sprawy. Wczoraj męczyłem się z zapisami, które szybko opracowałem po przebudzeniu i w uniesieniu wyszedłem na pierwszą Mszę świętą.
Dzisiaj jest posiedzenie Sejmu RP, a to czas moich udręk, bo zagrażam bezpieczeństwu państwa. Przypomniał się wczorajszy Ps 91; „Bądź ze mną, Panie, w moim utrapieniu. (...) Tyś moją ucieczką i twierdzą, Boże mój, któremu ufam (...)”.
W kościele wzrok zatrzymał plakat „Bitwa pod Wiedniem”: „Przybyłem, zobaczyłem, a Bóg zwyciężył” oraz zdanie z ogłoszenia, że „Jesteście solą ziemi”.
Moje serce zaczęło promieniować, a to radość w cierpieniu. Popłakałem się i wołałem do Boga, aby pokazał Swoją moc kolegom. Żal mi ich, bo w swoim zaćmieniu duchowym i rozpasaniu partyjnym robią głupoty przechodzące ludzkie sumienie.
Przypuszczam, że po moich ostatnich pismach dotarł do nich fakt dokonania na mojej osobie karalnego zabójstwa duchowego. Jak czują się w sercach? Przecież wiedzą, co uczynili...tak jak dr G, gdy zostawił wacik w sercu!
Napłynęła pewność interwencji Bożej, a mówią o tym słowa dzisiejszego psalmu: „Bóg sprawiedliwych uwolnił z ucisków. (...) Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i wyzwolił od wszelkiej trwogi. (...) Pan słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki”.
To kilkanaście minut, a tak wiele już przeżyć duchowych. Przykro mi, że Benedykt XVI nie szukał mocy w Panu Jezusie i po ogłoszeniu Roku Wiary porzucił nas, a miałby tak piękny koniec swoje życia!
Tak się stało, że trafiłem na książeczkę dr Polo: „Trafiona przez piorun”, wzrok zatrzymało zdjęcie ks. Jerzego Popiełuszki, w ręku miałem figurkę św. Antoniego i właśnie czytałem o Piotrze (Skale).
Dzisiaj Pan Jezus nauczył nas modlitwy: „Ojcze nasz”. Cały dzień trwała moc duchowa. W wielkim uniesieniu odmówiłem moją modlitwę, której towarzyszyło dobro i pokój. Nawet pięknie grał mi zespół z Jerozolimy (w radiowej dwójce).
Jeszcze następnego dnia będę modlił się w tej intencji, która dotyczyła także mojej osoby, a na Mszy św. wzrok przykuje piękny obraz Apostoła Piotra i Pawła. W moim stanie można pojąc dobrowolność śmierci za innych oraz wierność Bogu...rozrywanych męczenników! APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1248
Siedziałem w nocy i nie wiedziałem czy mam być na Mszy św. porannej, ale po przyśnięciu rowerem wjechałem przed sam ołtarz kościoła! Zerwałem się, bo to ewidentne zaproszenie na ostatnią Mszę św. o 8.00! Po wyjściu przywitał mnie śpiew pięknych ptaszków na drzewie.
Jakże Bóg to wszystko sprawia! Normalny człowiek przejdzie i nawet tego nie zauważy, a to wielkie pocieszenie i ukojenie...gnębionej przez kolegów-lekarzy duszy. W drodze powrotnej spotkam 3 gołąbki siedzące u wyjścia gołębnika! Tak mówi Pan naszego życia i śmierci...
W kościele okazało się, że jestem sam na Sam z Panem Jezusem. Siostra zaśpiewała pieśń o Zbawicielu, który na krzyżu wzniósł dla nas Swoje Ramiona, a moje serce zalał wielki smutek, bo lud nie pragnie zbawienia duszy!
Później trafię na słowa Matki Bożej z Fatimy (08.08.86):
<<Jezusa w Tabernakulum otacza dziś wielka pustka, opuszczenie i niewdzięczność. Przepowiedziałam te czasy w Fatimie za pośrednictwem Anioła ukazującego się dzieciom. (...) Jezusa otacza dziś pustka wywoływana przede wszystkim przez was, kapłanów.
(...) Sposób, w jaki w wielu kościołach traktuje się Jezusa obecnego w Tabernakulum, głęboko zasmuca Moje Serce: usuwa się Go do kąta, jakby był tylko jakimś przedmiotem używanym w czasie waszych kościelnych zgromadzeń.>>
Poprosiłem Jezusa o znak dla filozofa ateisty Jana Hartmana, bo gubi niezliczone dusze poprzez atakowanie wiary i Kościoła świętego ...”może spuchnie mu język”? Przy takich prośbach Pan zabiera mi Swoją Moc i przelewa ją na osobę o którą proszę.
To tzw. cierpienie zastępcze, a tutaj dosłownie krzyż Pana Jezusa, bo ten „wielki” człowiek podwójnie rani Zbawiciela, ponieważ pochodzi z narodu wybranego. Miłość zalała moją duszę do tych odwróconych od Boga braci.
W sercu pojawiała się bliskość Pana Jezusa, który przyjął prośbę, bo od Eucharystii odłamał się okruszek. Czytaj: dzisiaj zostaniesz pozbawiony Mojej Mocy! Tak się stało, bo cały dzień byłem drętwy duchowo i całkowicie zesłabłem w ciele fizycznym.
Miałem wielki kłopot w dojściu do intencji, a została potwierdzona, gdy z włączonej radiowej dwójki popłynęło czytanie powieści o pensjonariuszach domu starców... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1328
Po przebudzeniu trwał bój o czas pójścia na Mszę świętą, bo zadaniem demona jest odciągnięcie mnie od właściwej ("10.15"..."inne kościoły"..."pójdę o 17.00").
Po chwilce zerwałem się na pierwszą Mszę św. o 7.00, a serce zalała radość aż zaśpiewałem: „Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym”, a w kościele padłem na kolana w oczekiwaniu na wejście kapłanów.
Mojżesz z ludem dziękował Bogu za to, że: wyprowadzi lud z Egiptu "mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów" i dał "kraj opływający w mleko i miód”. Pwt 26, 4-10
Mnie szatan trzymał w Egipcie duchowym przez 45 lat i dzisiaj wiem jaki cud stał się w moim życiu, bo już na ziemi jestem w Królestwie Niebieskim do którego trafię po śmierci!
Dzisiaj Pan Jezus będzie kuszony przez Księcia Ciemności na pustyni:
a) chlebem w głodzie..."powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem".
b) potęgą i wspaniałością władzy ziemskiej...pod warunkiem, że "upadniesz i oddasz mi pokłon”.
c) zajęciem miejsca Boga..."rzuć się stąd w dół”, a Aniołowie „na rękach nosić Cię będą”. Łk 4, 1-13
Proboszcz mówił o kuszeniu i wskazał na potrzebę wyznawania wiary, ale nie wspomniał, że w walce duchowej nieodzowna jest Msza św. i Eucharystia. Dziwne, bo pochwalił, a nawet dał jako przykład dobrego postępowania abdykację Benedykta XVI, który ogłosił Rok Wiary i nieoczekiwanie stwierdził, że ustąpi 28 lutego o godzinie 20.
Wszyscy analizują jego decyzję i mówią o wieku, złym zdrowiu i braku sił, a także o atakach na niego wewnątrz Watykanu. Nikt nie wspomniał o tym, że uległ szatanowi i porzucił krzyż Pana Jezusa w tak ważnym momencie.
Szatan pokonał go zwątpieniem, a zarazem wizjami spokojnego poświecenia się teologii czyli przyjemności obcowania z Bogiem. Egzorcyści wspominali o jego działaniu w Stolicy Piotrowej, a ks. Piotr Natanek już dawno krzyczał o potrzebie odbicia Watykanu.
Pięknie napisał o Janie Pawle II i jego nieatrakcyjnej starości ~rationalis: Szatan zgrabnie potrafi zgrabnie przemawiać i manipulować faktami. (...) Karol Wojtyła nie cierpiałby dobrowolnie gdyby nie był przekonanym o sensie swojej wędrówki do Boga. To dodaje mi otuchy w chwilach zwątpienia”.
Tego dnia byłem prowadzony i trafiałem na tych, którzy ulegli szatanowi.
Na stronie Radiowej Jedynki trafiłem na art. dotyczący walki z krzyżem w Sejmie RP oraz na wywiad z Armandem Ryfińskim którego prosiłem 11 lipca 2012 r. aby nie angażował się w zdejmowanie krzyża Pana Jezusa. Ja taki sam podniosłem...leżał powalony przez czas ze złamaną figurą. Od 25 lat opiekuję się tym najświętszym miejscem na ziemi...symbolem grobu naszego Zbawiciela.
Dla profesor Marii Szyszkowskiej (TVN Babilon 27.08.2011) porwanie Biblii przez Nergala to akt artystyczny...podobnie jak zawieszenie narządów męskich na krzyżu, bo nie wolno ograniczać wolności „twórców”. Zobacz co szatan wyprawia w głowach filozofów.
Aleksander Gudzowaty, którego właśnie pożegnano był osobą ekumeniczną, w swojej posiadłości miał piramidę i świątynię z różnobarwnymi witrażami z symbolami pięciu największych wyznań świata. Boga nazywał na swój użytek Wielkim Elektrykiem.
Wśród tych, którzy ulegli szatanowi jest też:
- naród wybrany, który trwa w odwróceniu od Pana Jezusa
- masoneria, wszystkie „lepsze” kościoły ewangelickie oraz neokatechumeni, którzy stworzyli „kościół w kościele” i mącą w głowach wierzącym (Eucharystia w soboty), racjonaliści - sceptycy, a także koledzy psychiatrzy oraz funkcjonariusze publiczni z Izby Lekarskiej, którzy stanęli po stronie lekarza powalającego krzyż Pana Jezusa i wiarę w Boga traktują jako chorobę.
Dzisiaj po Komunii św. serce zalało trochę ulotnego pokoju, bo zmarzłem i pękły mi nowe buty... APEL
Patrz powiązany wpis (28.02.2015): „Nie lubią nas, wierzących w Boga”...
1) forum.gazeta.pl Wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim...
2) wolabogaojca.blog.pl
- 16.02.2013(s) ZA STRASZONYCH
- 15.02.2013(pt) ZA DOMAGAJĄCYCH SIĘ ZADOŚĆUCZYNIENIA
- 14.02.2013(c) ZA „OWCE WŚRÓD WILKÓW” I ZA DUSZE TAKICH
- 13.02.2013(ś) ZA ZNAJOMYCH I ICH DUSZE
- 12.02.2013(w) ZA OBŁUDNIKÓW Z BELKĄ WE WŁASNYM OKU
- 11.02.2013(p) ZA SZUKAJĄCYCH WINNYCH
- 10.02.1013(n) ZA TYCH, KTÓRZY MÓWIĄ: „OTO JESTEM PANIE”!
- 09.02.2013(s) ZA WDZIĘCZNYCH BOGU
- 08.02.1013(pt) ZA NAPRAWIAJĄCYCH SWOJE BŁĘDY
- 07.02.2013(c) ZA OFIARY WŁASNYCH BŁĘDÓW